"Potwierdza to także wyrok z 1949 r. w sprawie niejakiego Koszyka, sztygara, folksdojcza, skazanego za znęcanie się nad jeńcami"
Poniewaz sam Autor artykulu nie jest rodowitym Slazakiem (autochtonem), wiec wytlumacze, takze Jemu: "Volksdeutscher", to bylo okreslenie (podobnie do "Polonii") na Niemców poza Rzesza.
Wiec ten Koszyk/Koschyk, który byl prawdopodobnie miejscowy, nie mógl byl "folksdojczem", bo 1) przed wojna Beuthen/Bytom byl w niemieckiej czesci Górnego Slaska 2) w okresie 1939-45 caly G.Slask byl.
Wiec to jakas pomylka i to do-slownie.
Chyba, ze chodzi o negatywne okreslenie tej osoby (obrazenie, deminuacje itd.) - w sensie negatywnym i historycznie niedokladnym, nierzeczowym, jaki "panuje" w jezyku polskim do dzisiaj. No to w takim razie, to prawie cale miasto(!) trzeba by tak nazwac.
Ale profesjonalny zurnalizm powinien byc neutralny i rzeczowy.
A nie powielac bierutowsko-gomulkowsko-gierkowskiego agit-slangu.
No nie ?
Wyszukaj na forum
Forum
Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni
(8)
Górnicy prywatnej kopalni Siltech w Zabrzu zbliżają się podziemnymi wyrobiskami do szybu wysadzonego, a potem pospiesznie zabetonowanego przez hitlerowców, gdy zbliżał się front. Ma skrywać skarby i dokumenty. Albo tragedię jeńców.
-
-
Re:Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni
Serio? A nie mogło być tak, że faktycznie był folksdojczem, mieszkającym w Polsce, który pojechał do "fatherlandu" do pracy - przymusowo, dla kasy, lub ze strachu przed nadciągającą hordą ze wschodu? Nie wiem po co to automatyczne doszukiwanie się złych intencji autora? -
Re:Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni
A nie wpadles kolego na pomysl, ze ten czlowiek mogl przyjechac tam do pracy z poslkiej czesci Slaska. Myslenie nie boli. -
Re:Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni
Trafna uwaga w komentarzu powyżej, lecz mimo to świetnie napisany artykuł, wciągający i wgłębiający się w temat. Ciekaw jestem niezmiernie co będzie jak Siltech się tam dokopie. -
Proponuje się zbadanie przez autora
humitaryzmu armii "Jankeskiej" w Hiroszimie i Nagasaki. -
Re:Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni-humanitaryzm armii ... .
W pelni zaslugujesz na wpisany powyzej pseudonim, a w dodatku nie jestem pewien czy przypadkiem nie jestes ofiara choroby psychicznej pod nazwa :LEWICA, to nie moje zdanie lecz dosc znanego psychiatry S.Freuda
mimo wszystko pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia: Piotr Zalewski -
wpis został usunięty
......... -
Re:Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni
Dyskusje na panem Koschykiem rzeczywiście wskazują bałagan pojęciowy jaki od lat trwa w Polsce. W czasie wojny Niemiec z Rzeszy był zwyczajnym Reichsdojczem, natomiast inni poza macierzą byłi Volksdojczami, czyli rzeczywiście coś w rodzaju Polaków i Polonii. A herr Koschyk był ponoć sztygarem, czyli osobą dozoru technicznego, a nie zwyczajnym nadzorcą więźniów czyli kapo. Polski dozór techniczny (sztygarzy) w niemieckich kopalniach był usuwany z kopalń w których pracowali jeńcy, tak aby nie mieli z nimi kontaktu. Tak było np. na kopalni Wujek, gdzie pracowała liczna ekipa jeńców radzieckich. Wszyscy sztygarzy stamtąd, którzy byli zamieszani np. w powstania śląskie, zostali przeniesieni na inne kopalnie. A kiedy na Wujku doszło do katastrofy z udziałem jeńców, to ich ciała pozostawiono na dole. Zwyczajnie, przeważyła opinia opinia, iż nie ma co ryzykować aby wydobyć ciała jakichś zabitych podludzi. Ale nie było zwyczajem zabijać specjalnie na dole, tam gdzie prowadzona była eksploatacja złóż. Chowanie materiałów w kopalniach węgla kamiennego musiało być absolutną ostatecznością, gdyż są to miejsca o bardzo wielkiej wilgotności, która nie sprzyja przechowaniu np. dokumentacji papierowej czyli np. archiwum krakowskiego gestapo. -
wpis został usunięty
......... -
Re:Wojenne tajemnice zabrzańskiej kopalni
Będe się czepiał ale nie ma czegos takiego jak "żelbeton" no chyba że do włosów :) w budownictwie występuje żelbet!
