Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nadal przed zakrętem

(1)
2011-12-01 18:09 | Cezary
Wszystko to ładnie brzmi, ale czy tak jest w istocie ? PKB jako wskaźnik nie jest wskaźnikiem dobrobytu, jest sumą transakcji, a one mogą, acz nie muszą odzwierciedlać dobrobyt. Przecież po np. trzęsieniu ziemi suma transakcji skacze do góry ( zakup materiałów budowlanych, wypłata odszkodowań ) lecz nikt nie powie, że obszar nim dotknięty w badanej jednostce czasu był gospodarczym eldorado. Podobnie ma się rzecz w Polsce, gdyż przy rosnącym PKB rośnie zadłużenie, zarówno firm jak i gospodaestw domowych. Konsumenci co prawda kupują, ale nie za swoje. Lament się zacznie, kiedy banki - zmuszone wypłatami dla kapitału spekulacyjnego i " antybelkowców " - ograniczą akcję kredytową, popyt wewnętrzny siądzie, a suma transakcji wzrośnie tylko w sektorze komorniczym. Mówią, że upadek najmniej boli tego, co lata nisko, a my ze swoim zadłużeniem bujamy się na poziomie stratosfery.