Aż ciśnie się na usta kilka uwag i uzupełnień.... Rozumiem szczupłość miejsca i konieczność powierzchownego potraktowania tematu, ale remastering to nie podniesienie głośności nagrania!. Wprawdzie często tak właśnie odbierane są zabiegi masteringowe, ale takie prymitywne kompresowanie nagrań to masakrowanie materiału i totalny brak szacunku dla twórców. Remastering który jestem w stanie (z trudem!) zaakceptować to np. dodanie do nagrania drugiego wymiaru (głębokości), drobna korekta brzmienia instrumentów i subtelna zmiana proporcji (np. lepsze "pokazanie" ciekawych solówek). I na tym kończy się remastering. Dalej jest już tworzenie nowych bytów. Sam wielokrotnie widząc zadowolonych z nagrania wykonawców bez ich wiedzy dokonywałem remasteringu (formalnie był to mastering, ale już na ukończonym i "sprzedanym" nagraniu) i puszczałem dwie wersje nagrania - tę "kupioną" i remasterowaną. Tylko raz wykonawca mojej propozycji nie zaakceptował. Zazwyczaj natychmiast prosił o podobne potraktowanie wszystkich utworów z sesji. Oczywiście nie epatowałem wykonawców głośnością lecz wyciągnięciem "smaczków", które często w trakcie miksowania i obróbki końcowej gdzieś się zagubią.
Rzecz druga, kto wie czy nie ważniejsza. Jak powinno brzmieć nagranie? Z moim wieloletnim przyjacielem - sprzedawcą domowych systemów nagłośnieniowych najwyższej klasy (i ceny) toczymy wieloletni spór. Cześto słyszę - wiesz ta płyta gdy ją puściłem na takim sprzęcie to zabrzmiała! Usłyszałem to i to. A ja mu tłumaczę - przyjacielu, a ja chcę słyszeć dokładnie to, co słyszał realizator nagrania w studiu na swoich białych Yamahach. To jest treść nagrania. Nic mniej i nic więcej. Cała reszta to coś, co nie stanowi treści nagrania, to szumy, śmieci, zbędne dodatki. Jeśli ktoś nie wierzy, to dam prosty przykład. Na pierwszej płycie znanej uOrkiestry w jednym z utworów słychać uderzenie kabla o statyw mikrofonowy (lub bardzo podobny dźwięk). O tym, że to słychać realizatorowi i wykonawcom powiedziałem po kilku latach. Wcześniej tego nie słyszeli, nie wiedzieli o tym. Czy, gdyby w trakcie remasteringu wyciągnąć ten dźwięk to byłoby poprawienie, czy psucie nagrania? Pewne jest, że byłoby to niezgodne z intencjami twórców.
Apeluję więc o szacunek dla autorów nagrania i słuchanie wersji oryginalnych, wersji świadczących o estetyce i stanie techniki z czasó, gdy nagranie powstawało.
Wyszukaj na forum
Forum
Nowe wydania starych płyt
(5)
Po co atakować słuchaczy kolejnymi premierami? Jest coś, co przemysł płytowy potrafi jeszcze lepiej: sprzedawać im po raz kolejny to, co już dawno znają i mają.
-
-
Re:Nowe wydania starych płyt
Dziękuję za ten komentarz. Owszem, szczupłość miejsca kazała mi jednowątkowo skoncentrować się na problemie odświeżania przez wyciskanie głośności i polerowanie powierzchownych parametrów dźwięku dzięki dodatkowej kompresji. Zgadzam się, że remastering ma więcej wymiarów, ale te wystarczająco mocno reklamują już sami wydawcy, sprzedając stary materiał po raz kolejny.
Zdecydowanie więcej w towarzyszącym materiałowi wywiadzie z Piotrem Nykielem. Polecam: http://www.polityka.pl/kultura/rozmowy/1522291,1,spec-od-nagran-cd-to-niedoceniony-format.read - to już tylko na www.
>ja chcę słyszeć dokładnie to, co słyszał realizator nagrania w studiu na swoich białych Yamahach
- święte słowa! -
-
Re:Nowe wydania starych płyt
Panie Bartku!
Przeczytałem i żałuję, że nie mógł Pan opublikować całości.
Ale....
O ile pod tym co przeczytałem podpisuję się "obiema ręcami i obuma nogami" to znów muszę coś dorzucić. Przez pierwszych kilka lat istnienia formatu CD wśród realizatorów nagrań istniała obrzydliwa tendencja czyszczenia wszystkiego, co zbędne. Realizatorzy pracujący w DDD najchętniej do każdego instrumentu w orkiestrze symfonicznej przystawiliby po trzy najdroższe mikrofony i..... powycinaliby wszystko, co nie jest bezpośrednim dźwiękiem z instrumentu. Potem - zmiksować, dodać sztuczny pogłos... i, za przeproszeniem, kupa! Powstawały nagrania sztucznie pozbawione klimatu, nagrania bez wyrazu i charakteru - niestety. Musiało minąć kilka lat by fascynacja możliwościami technicznymi przegrała (słusznie)z naturalnością brzmienia, z dźwiękiem, z muzyką. Na szczęście mamy tę epokę cyfrowych błędó i wypaczeń za sobą.
Niestety trwamy w epoce błędów mentalnych. Dynamika 130 dB? A kto i gdzie ma warunki odsłuchowe by ją usłyszeć? Kto i gdzie ma warunki nagraniowe by ją realnie zarejestrować? Sprzęt odsłuchowy za 100 000 PLN? Można mieć, ale.... w jakim pomieszczeniu? Kto ma świadomość, że na adaptację akustyczną pomieszczenia należy wydać też sporą kwotę? Który architekt ma pojęcie jak projektować pomieszczenia by dało się w nich słuchać muzyki? Ba, często, by rozmówcy oddaleni o kilka metrów mogli się zrozumieć....
Wiele jeszcze przed nami, ale mam nadzieję, że kiedyś będzie lepiej. -
idom swieta w marketach, czy co?
Wniosek biznesowy: kupujcie stare winyle! Jak nie wierzycie, to porownajcie cene
'starego' pikasa z nowymi wydaniami jego reprodukacji.
