Christopher Hitchens (1949 – 2011)

(19)
Portret zmarłego pisarza politycznego i publicysty–harcownika, zaciekłego wroga religii i demaskatora, który zmarł w czwartek po dwuletnich zmaganiach z rakiem.
  • 2011-12-17 09:59 | małyjanio

    wiadomo, pijak...

    facet zataczał się od krawężnika do krawężnika
  • 2011-12-17 13:21 | Qyorg

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    A ty pewnie go widziałeś Polaku katoliku
  • 2011-12-20 00:59 | Slawomirski

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    2011-12-17 09:59 | małyjanio
    wiadomo, pijak...
    facet zataczał się od krawężnika do krawężnika

    Poszukiwanie absolutu jest bez sensu. Sens ma akceptacja madrych mysli padajacych czasmi z glupich/zlych ust. Hitchens przestrzegal innych przed piciem i paleniem ktore spowodowaly u niego raka przelyku.
    Podrosnij.
  • 2011-12-17 14:35 | mird

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Zdziwienie wyrazone przez polskiego dziennikarza, nie mogacego pojac 'sprzecznosci' w opiniach i postawie Hitchensa, bardziej swiadczy o polskim dziennikarstwie (swiatowemu dziennikarstwu obecnemu niczego bynajmniej nie ujmujac) nizli o rzekomej zachwianej kondycji mentalnej bohatera materialu. Zdaniem autora najwyrazniej niepodobna wyrwac sie poza gotowe (i przygotowane) schematy podzialow na sluszene/niesluszne, my/oni, wasze/nasze, czarne/biale itd. Wielkosc, ale i pech, Hitchensa polegal na tym, ze 'nie czul' regul gry i najwyrazniej staral sie po prostu niezaleznie myslec. A moze zreszta czul te reguly jak najbardziej i cala swoja z premedytacja kreowana postawa demonstrowal, co o nich mysli. Sam pelen paradoksow
    uwiklal sie (zostal uwiklany) w mocno paradoksalny schemat: przyjmujac poze zalkoholizowanego wariata zyskiwal swobode gloszenia przeciwsystemowych prawd, ale tez
    dawal systemowi poreczne narzedzie usprawiedliwiania jego niegodziwosci i falszow: "no tak - moze rzeczywiscie jest cos na rzeczy w tym, co mowi H., ale z drugiej strony to przeciez nieodpowiedzialy dewiant, wiec jak te zarzuty pzreciw nam mozna brac serio?"
    panu Domoslawskeimu i jego kolegom takie uwiklanie sie na pewno nie grozi. Oni juz dawno
    przyjeli zasade, ze 'nie ma co sie kopac z koniem'. Hitchens najwyrazniej chcial wierzyc, ze wszystko jeszcze zalezy od tego, w co sie konia kopnie.
  • 2011-12-19 17:41 | muffin666

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    "Zdziwienie wyrazone przez polskiego dziennikarza, nie mogacego pojac 'sprzecznosci' w opiniach i postawie Hitchensa, bardziej swiadczy o polskim dziennikarstwie (swiatowemu dziennikarstwu obecnemu niczego bynajmniej nie ujmujac) nizli o rzekomej zachwianej kondycji mentalnej bohatera materialu."

    Ciekawe jak różnie odebraliśmy klimat tego dziennikarskiego wspomnienia. Czytając miałem wrażenie pewnej fascynacji autora 'dynamiką' postawy Ch, H. Ponadto, odebrałem ten artykuł jako relacjonowanie reakcji otoczenia na 'sprzeczności' w poglądach bohatera, a nie jak osobistą ocenę wyrażoną przez piszącego. Z całą pewnością nie kojarzyło mi się to ze 'zdziwieniem' autora.
  • 2011-12-17 16:05 | atsamo

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Christopher Hitchens w jednym był konsekwentny: był zawsze ateistą, konsekwentnie obnażającym nonsensy religii i jej hipokrytycznych apolegetów. Uważał, że idea Boga to inna forma tyranii, na co istotnie można przytoczyć tysiączne przykłady spoglądając na współczesny i miniony islam czy chrześcijaństwo. Jeśli Bóg, islamski/chrześcijański, jest wszechmogący dlaczego nie zainicjował boskiej i skutecznej interwencji w kwestii masowych mordów w Oświęcimiu czy Kambodży? Pytanie jest może naiwnie proste ale jakiej kazuistyki muszą użyć następcy Tomasza z Akwinu aby na nie odpowiedzieć nie wprost, tzn. pokrętnie. Najczęściej zamiast odpowiedzi na tak postawione pytanie spotykam się z dezawuacją pytania, przez tych, którzy godzą tyranię wyalienowanego Boga z jego tzw. "miłosierdziem".
  • 2011-12-17 16:37 | zyta2003

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Mird, juz w pierwszym zdaniu A. Domoslawski poleca niedowiarkom w to, czy poglady mozna miec pozornie sprzeczne i czy moga one ewaluowac wlasnie lekture swojego tekstu. Wynika z niego, ze mozna i autor nie ustosunkowuje sie do tego. Po prostu opisuje, czy informuje.
    Mniej zadecia forumowiczu, wiecej zyczliwosci, a moze twoj post to projekcja twoich gleboko skrywanych watpliwosci?
    Mysle jak atsamo, ze z calego dorobku Hitchensa przetrwa przede wszystkim jego konsekwentny ateizm i walka z wiara w istnienie wszechmogacego boga.
    Kissingera tez uwazalam za wielce niebezpiecznego i bezwzglednego dla swiata polityka, ktoremu bylo wolno wiecej niz innym. A o ktorym mozna pisac mniej krytycznie niz o innych. Chyba jednak do czasu.
    Przez ostatnie dwa lata w felietonach w Vanity Fair, Hitchens wiele pisal o tym jak odnajduje sie w swojej smiertelnej chorobie. Byl konsekwentny w swojej szczerosci - jak zwykle.
    Szkoda, ze go zabraklo.
  • 2011-12-17 17:42 | mird

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Zyta, rocznik 2003:

    "Mird, juz w pierwszym zdaniu A. Domoslawski poleca niedowiarkom w to, czy poglady mozna miec pozornie sprzeczne i czy moga one ewaluowac wlasnie lekture swojego tekstu. Wynika z niego, ze mozna i autor nie ustosunkowuje sie do tego. Po prostu opisuje, czy informuje.
    Mniej zadecia forumowiczu, wiecej zyczliwosci, a moze twoj post to projekcja twoich gleboko skrywanych watpliwosci?"

    Ja tma wcale nie jestem red. Domoslawskiemu niezyczliwy. Wrecz przeciwnie - donosze do na niego jako jak najbardziej Zyczliwy. W sparwie projekcji, to pewnie moge sie zgodzic: kazdy jakos tam naklada na tekst czytany wlasna interpretacje, wiec i projekcje wlasnych
    doswiadczen, zapatrywan, symaptii i antypatii... Pierwsze zdanie red. D. mozna zatem odbierac albo jako: "nie wierzycie, ze dziennikarze/publicysci tak naprawe potrafia byc
    niezlaezni w swoich sadach, to poczytajcie Hitchensa", albo "sluchajcie ludzie, chcecie
    obejrzec dziwo, ktore nie ma prawa wystepowac w przyrodzie - poczytajcie Hitchensa". Ja po prostu jestem blizszy tej drugiej wykladni, co pewnie wynika z moich doswiadczen z prasa polska, gdzie regula wlasciwie bez wyjatkow (a wiec nie potwierdzona!) jest juz na samym wstepie debaty tzw. 'taking sides' i obstawanie przy tym do upadlego. Zwolennikowi prezesa K. nigdy zatem nie przejdzie zatem przez gardlo nawet najstaranniej zawoalowana sugestia, ze inkwizycja ma to i owo za uszami, gdy chodzi na przyklad o stosunek do 'dzikich' w koloniach, zas stronnicy postawy 'liberalnej' nigdy nie zajaknal sie, ze moze jednak cos tam kiedys sprywatyzowano nieco z pominieciem regul zdrowego rozsadku, prawa i zwyklej przyzwoitosci.
    Dlatego wlasnie odebralem inwokacje red. D. jako przynanie, przez zaprzeczenie, ze postawa H. przez swoja wyjatkowosc i jednostkowosc jest wg. niego swiadectwem stanu reszty dziennikarskiego poglowia.
    A do zadecia mi daleko. Podobie jak do przeddecia, naddecia i sroddecia. Moze tez dlatego, mimo pozostawania od niemowlectwa w stanie bezboznym (po wyganniu ze mnie diabla na chrzcie jakos nigdy juz potem nie odczuwalem potrzeby zapelniania powstalej pustki), jakos nie moge w sobie wykrzesac zrozumienia dla wojowniczego ateimu Dawkinsa et consortes. Dla mnie zatem Hitchens pozostanie w pamieci raczej jako ucielesnienie i uduchowienie paradoksow naszego najlepszego ze swiatow. Paradoksow, ktorych jego (i innych dawkinsonistow) stosunek do religii zawiera w sobie az nadto. Ale o tem za dlugo by pisac, i d\a\'c.
    No to z Bogiem!
  • 2012-01-03 03:54 | olaboga

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    "Paradoksow, ktorych jego (i innych dawkinsonistow) stosunek do religii zawiera w sobie az nadto"

    warto tu zacytować hitchensa (http://youtu.be/7JCtiDx9pX8): "name one!"

    "Ale o tem za dlugo by pisac"

    a szkoda, na pewno byłoby z tego dużo frajdy
  • 2011-12-17 17:05 | Janusz

    Christopher Hitchens

    Tak dramatyczna zmiana światopoglądu nie jest niczym nowym, właściwie to programowy standard, skutek metody. Dorosły człowiek dowiaduje się nagle, choć w odpowiednim momencie, bowiem wtedy, kiedy może być użyteczny dla nacjonalistycznej korporacji - że jest żydem, ma żydowskie korzenie. Rozbudza się w nim nacjonalizm, wmawia urojony geniusz, wyjątkowe geny, popiera przykładami innych jakoby geniuszy tej samej, "wyższej" rasy (okrzykniętych nimi przez propagandę własnego mainstreamu), mówi, że jako naród są jedyną nadzieją na lepszy (dla nich) świat i że tylko oni są w stanie rozwiązać wszystkie problemy świata (które stworzyli). Słowem, uwalniają w człowieku gigantyczne pokłady próżności, które gwarantują im zhakowanie nieszczęśnika i uczynienie z niego swojego boota pośród sieci zombi. Wtedy pacyfista popiera napaść na Irak, a socjalista staje się neoliberałem - "dla dobra sprawy".

    Przypadki cudownej przemiany z goja w żyda opisuje książka "Suddenly Jewish" http://www.amazon.com/Suddenly-Jewish-Gentiles-Discover-Brandeis/dp/1584650389
  • 2011-12-18 14:26 | mickor

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Wygląda na to Januszu, że nie masz zbyt dobrego pojęcia o kim piszesz. Ktoś kiedyś powiedział by "nie tłumaczyć konspiracją tego co można wyjaśnić głupotą". Hitchens w sprawie Iraku zwyczajnie był w błędzie, głupia pomyłka z której wycofać się było trudno. Mógł w nim też trwać przez poparcie dla usunięcia Saddama... kto wie. Sugerowanie żydowskiego prania mózgu to strzał niecelny i źle dobrany kaliber.
  • 2011-12-19 19:39 | Janusz

    Hitchens

    @ mickor

    Bądźmy precyzyjni - nie mam o nim nie dobrego pojęcia, a dobrej opinii.

    Ty wiesz swoje, ja wiem swoje, pozostaniemy przy własnych zdaniach, choć ktoś kiedyś powiedział że "tłumaczenie konspiracji (czyli tzw. teorii spiskowych) głupotą, jest głupotą". Ja tam w teorie konspiracyjne w ogóle nie wierzę, nie wierzę ani w oficjalną legendę WTC, ani w spontaniczną arabską wiosnę, ani nawet w spontaniczną dewaluację Polskiego Złotego w stosunku do napompowanego Koszernego Franka (przyssanego na siłę do Euro) i takiego samego, nic nie wartego dolara.
  • 2011-12-17 21:24 | atsamo

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    "Portret zmarłego pisarza politycznego i publicysty–harcownika, zaciekłego wroga religii i demaskatora, który zmarł w czwartek po dwuletnich zmaganiach z rakiem."

    Nie rak go jednak pokonał, nie walczył z nim, raczej, jak twierdził w jednym ze swych ostatnich esejów, opierał mu się, zmarł w szpitalu w Houston na zapalenie płuc.
  • 2011-12-18 11:20 | zyta2003

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Mird, jak znajac publicystyke A. Domoslawskiego, chociazby jego ksiazke o R. Kapuscinskim, za ktora, niezaleznie od nagrody jaka dostal, wylano na niego wiadra pomyj, jak znajac jego zaangazowanie w sprawe palestynska, ktore jest inne niz reprezentuje jakies 99% osob publicznych w Polsce, w tym wladze polskie, mozesz watpic w niezaleznosc tego dziennikarza?
    Albo to rzeczywiscie projekcja osobistych odcZuc, albo niewiele sie interesujesz zyciem kulturalno-spolecznym w Polsce.
    PS. Kiedy moja corka studiowala (nie mieszkam w Polsce) okazalo sie, ze uczestnikiem jakis zajec jest mlody zakonnik z Polski. Dwukrotnie dzwonil do mojego mieszkania, azeby cos jej przekazac, bo nigdzie nie moze jej "zlapac'. Konczyl rozmowe wlasnie zwrotem: zostan z bogiem. Za trzecim razem zwrocilam mu uwage, ze jest dla mnie jedynie kolega ze studiow corki i nie zycze sobie jego blogoslawienstwa, a wlasciwie spoufalania, a jesli mysli, ze jest to stosowna kalka jezykowa z amerykanskim zakonczeniem oficjalnych przemowien "God bless America" - to sie myli. To pisze pod twoja rozwage.
    Zeby bylo zgodnie z pogladami Hitchensa wkrotce nakrylysmy go jak w uscisku z panienka wchodzil po schodach w Lincoln Center ( studenci dostali bilety dla siebie i jakiejs osoby towarzyszacej). Jednak bardziej mnie zniesmaczylo kiedy corka wspomniala, z jaka duma opowiadal na zajeciach, ze odbyl polowanie na niedzwiedzia. Nie tylko chodzi o to, ze jest to dla mnie dwuznaczne w przypadku osoby duchownej, ale juz wtedy polowanie kosztowalo 10tys.dol, a on byl ubogim studentem na stypendium.
  • 2011-12-20 00:44 | Slawomirski

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Hitchens byl czlowiekiem wolnym. Jego dazeniem bylo abysmy wszyscy byli wolni. Bedac chorym na nieoperacyjnego raka przelyku zgodzil sie na polemike w Toronto z T.Blair. Do konca zycia staral sie byc adwokatem myslacego czlowieka. Zmarl wieki humanista. Jego idea zyje.

    Zgadzam sie z krytycznymi uwagami wyrazonymi na temat artykulu Polityki. Nie oddaje on pasji Hitchensa w walce o wolnosc kazdego z nas. Dobrze ze Polityka odnotowala smierc czlowieka ktorego ksiazki czytaj studenci amerykanskich uniwersytetow.
  • 2011-12-20 13:34 | hela

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Czy wielbiciel Trockiego i Luxemburg, przedstawicieli najbardziej zbrodniczej ekipy świata, rzeczywiście walczyl o naszą wolność, czy tylko chciał stworzyc nowego potwora.?.
  • 2011-12-20 16:52 | Slawomirski

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Hitchens byl wrogiem totalitaryzmu. Fakty sie pani poprzestawialy.
  • 2011-12-20 15:29 | atsamo

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Ukazał się świetny rysunek satyryczny w Guardian'ie (16/12/11): Hitchens we wrotach niebieskich, w lewej ręce papieros i szklanka whiskey w prawej lira, oczy podbite, zdumiony patrzy na ogromną postać o siwych włosach i długiej białej brodzie, która wita go słowami "... rozluźnij się, to ja Charles Darwin".
  • 2011-12-20 16:57 | Slawomirski

    Re:Christopher Hitchens (1949 – 2011)

    Stereotyp pijaka/palacza nie pasuje do osoby przestrzegajacej innych przed piciem i paleniem. Hitchens byl czlowiekiem rozumnym.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną