Brawo za ten artykuł! Czekam na resztę! Nie wierzyłem, że kiedyś w końcu przeczytam coś takiego w popularnym tygodniku. Co prawda zajęło to ponad dziesięć lat, ale jednak:) Czy to ukaże się również w druku?
Dodać należy, iż wyniki Pusztai'a były opublikowane w czasopiśmie Lancet, ale w tym samym czasopiśmie ukazała się również praca krytykująca jego badania.
Niestety wyniki badań tego "naukowca" są nadal cytowane przez "ekspertów" od walki z GMO. Ostatnio uczestniczyłem w "Festiwalu, Polska Wolna od GMO" i Pan prof. Narkiewicz-Jodko i Żarski nadal powołują się na wyniki tych badań, jak i zresztą sami organizatorzy Festiwalu i protestów.
Zapewne następny odcinek będzie o Pani Ermakovej, ulubienica Pana Jodko? Już nie mogę się doczekać. A może cykl o polskich naukowcach "ekspertach", też by się przydał? Chociaż o czym tu pisać, skoro oni nigdy pracą naukową dotyczącą GMO się nie skalali.
Co do badań wpływu żywności GMO na ludzi, ukazała się ostatnio praca przeglądowa, dotycząca długotrwałych i wielopokoleniowych badań nad wpływem GMO na zwierzęta, polecam. Oczywiście nie ma żadnego negatywnego wpływu. Link:
http://www.ask-force.org/web/Longterm/Chelsea-Assessment-Health-Longterm-2011.pdf
Pozwoliłem sobie również, umieścić linki do tych artykułów na moim skromnym blogu poświęconym tematyce GMO. Pozdrawiam.
http://genepeace.blogspot.com/2011/12/polityka-gmo-faszywi-prorocy-cz1-arpad.html
Wyszukaj na forum
Forum
Kto się boi GMO?
(83)
Historia badań naukowych Arpada Pusztaia nadaje się na scenariusz filmu sensacyjnego. Niestety, wyłącznie na sensacjach ta historia się także kończy.
-
-
Re:Kto się boi GMO?
Dziękuję za miłe słowo i linka do badań. Otóż w najnowszym papierowym i świątecznym wydaniu Polityki (od dziś do kupienia w kioskach) zostały wydrukowane trzy sylwetki: Jeffrey'a Smitha, Percy Schmeisera oraz Iriny Jermakowej. Ponieważ artykuł jest długi, nie zmieściły się "do papieru" dwie postaci: Arpad Pusztai i Gilles-Eric Seralini, które pojawią się na stronie internetowej Polityki. O prof. Żarskim oczywiście wspominam w artykule :-)
Cały tekst jest wynikiem kilkumiesięcznego dziennikarskiego śledztwa. I mimo, iż piszę o GMO od ponad 10 lat, to udało mi się dotrzeć do informacji, które nawet mnie wprawiły w osłupienie (chodzi głównie o Schmeisera i Smitha). M.in. przeanalizowałem dość dokładnie uzasadnienia wyroków kanadyjskich sądów trzech instancji w sprawie Monsanto vs. Schmeiser.
A tak w ogóle, to polecam "papierową" Politykę, bo jest tam jeszcze wiele innych ciekawych tekstów (nie na temat GMO) :-)
Nie wiem, czy miał Pan/Pani okazję zajrzeć do tego, co we wrześniu opublikowaliśmy na stronie internetowej "Polityki":
Chyba ciekawie wyszła też dyskusja z polskim "ekspertem" dr. K. Lisowską:
oraz Panią Joanną Miś z Greenpeace:
Bardzo serdecznie i Świątecznie pozdrawiam
Marcin Rotkiewicz -
Re:Kto się boi GMO?
Ups, chyba nie wkleiły się linki:
http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/1519208,1,gmo-fakty-i-mity-w-pigulce.read
http://www.polityka.pl/nauka/natura/1519822,1,debata-o-gmo-polemika-dr-hab-katarzyny-lisowskiej.read
http://www.polityka.pl/nauka/natura/1519824,1,debata-o-gmo-cd-polemika-od-greenpeace.read
-
Re:Kto się boi GMO?
Tak. Zaznajomiłem się z Pana dyskusją i wcześniejszymi artykułami. Mam zachowane w "zakładkach", żeby czasem do nich zajrzeć. Powiedzmy, że poziom argumentacji "przeciwników" pozostaje niezmienny.
Wydaje mi się, iż w dzisiejszych "ateistycznych" czasach człowiek mimo wszystko potrzebuje jakiegoś "Boga", nawet zatwardziali anty-chrześcijanie. Zauważyłem, iż w ruchach "ekologicznych" pojawia się takie dążenie. Obecnie "Matka Natura" pełni rolę bożka. Jak się posłucha "przeciwników" GMO, to ma się wrażenie iż ta "Natura" jest odpowiednikiem "boga Ojca". Posiada jakąś moc sprawczą, zawsze jest dobra, ma jakiś cel dla ludzkości, Ona wie wszystko najlepiej, itd. Czyż to nie ciekawe?
Co do innych naukowców "wartych uwagi", to myślę, że jeszcze Pan Ignacio Chapela (ten od badań kukurydzy w Meksyku) oraz Pan Jurgen Zentek, bardzo pasowaliby do całości.
O Panu Zentek:
http://www.gmo-compass.org/eng/news/499.docu.html
-
Re:Kto się boi GMO?
Tak - Natura wszystko wie najlepiej, bo życie na Ziemi rozwija się od setek milionów lat i jakoś nie zginął. Genetyka rozwija się od lat kilkudziesięciu i można powiedzieć, że jest na poziomie zygoty. Ile to już odkryć naukowych miało być zbawieniem ludzkości a stało się jej przekleństwem ? -
Re:Kto się boi GMO?
"Ile to już odkryć naukowych miało być zbawieniem ludzkości a stało się jej przekleństwem ? "
Możesz podać jakiś przykład? -
Re:Kto się boi GMO?
"Ile to już odkryć naukowych miało być zbawieniem ludzkości a stało się jej przekleństwem ? "Możesz podać jakiś przykład?
Przykladowo, synteza a pozniej uzycie na skale masowa DDT,
czy tez srodkow grzybobojczych zawierajacych rtec... -
Re:Kto się boi GMO?
Dzięki DDT w Afryce skutecznie walczy się z okropną chorobą, przez którą wiele ludzi co roku umierało - chodzi o malarię. Obecnie uznaje się, że zalety DDT przeważają nad skutkami - malaria w rejonach gdzie używa się DDT została prawie całkiem wyparta. Są plusy i minus. -
Re:Kto się boi GMO?
To prawda, że wiele ruchów anty-GMO, antyszczepionkowych czy walczących z energetyką jądrową przypomina sekty religijne. Dlatego dyskusja z nimi jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa.
Listę "proroków" na pewno można by wydłużyć, choć chyba nikt nie przebije Smitha i Schmeisera (przynajmniej pod względem liczby nagród i filmów). Nadal jestem w szoku, jak można być tak ślepym na fakty - myślę o twórcach filmów "David vs. Monsanto" czy "Obcy gen"... A z prof. Igancio Chapela miałem okazję przez godzinę podyskutować w USA (przed kilku laty). To wojujący aktywista (lub kapłan ruchu anty-GMO) a nie naukowiec.
Pozdrawiam
Marcin Rotkiewicz
PS. Jeden z postów w tej dyskusji napisał Pan Przemysław Ilukowicz. Jeśli to jest TEN Przemysław Ilukowicz, to zaszczycił nas komentarzem sam wydawca polskiego tłumaczenia "Nasion kłamstwa" Jeffreya Smitha. Pan Ilukowicz był też jednym z inwestorów w słynny "zderzak Łągiewki". Kiedy szukałem informacji na temat polskiego wydawcy książki Smitha, trafiłem na wykład Pana Ilukowicza w bardzo ciekawym towarzystwie: http://czasprzebudzenia.wordpress.com/2010/11/12/przemyslaw-ilukowicz-o-dzialaniach-monsanto-i-zagrozeniach-gmo/ -
Re:Kto się boi GMO?
Przyrównanie przeciwników GMO do sekty religijnej to naprawdę powalajacy argument - podobny do ".. a wy Murzynów bijecie!"
Uważam energetykę jądrową za mniej szkodliwą dla środowiska choć potencjalnie bardziej niebezpieczną, jestem za szczepieniami profilaktycznymi dzieci choć za wskazaną uwazam pewną wstrzemięźliwość, by się nie skończyło jak z antybiotykami, nie mam przekonania do siłowni wiatrowych ( wokół mojej rodzinnej miejscowości jest największa w Polsce "farma wiatrowa" ) natomiast doświadczenie nakazuje mi być sceptycznym wobec entuzjastów GMO gdyż często w przeszłości doświadczaliśmy, że za "rewolucyjnymi ideami: czesto stał zwykły interes i nierzadko dochodziło do selektywnego przedstawiania faktów.
Co do fanatyków - są oni nie tylko po stronie anty- lecz również po stronie pro-. -
Re:Kto się boi GMO?
To nie jest "argument", przyrównywanie przeciwników GMO, do sekty religijnej. Chodzi raczej o podobieństwa. No bo nie wiem jak mam wytłumaczyć fakt, iż od ponad 10 lat badania Pana Pusztai są uznane za nierzetelne, i jest to udowodnione, a nadal przeciwnicy GMO używają tej osoby jako wielkiego autorytetu! Mi to przypomina "Wiarę" a nie zdroworozsądkowe myślenie. -
Re:Kto się boi GMO?
w takim razie jeśli chce Pan być uczciwy należy stwierdzić ze zwolennicy GMO to także sekta skoro powołują się od lat na badania osób którym udowodniono powiązania z przemysłem biotechnologicznym, nazywając tych naukowców bezstronnymi niezależnymi ekspertami! W Polsce nagminne jest powoływanie się na wypowiedzi i publikacje osób związanych z Polską Federacją Biotechnologi -stowarzyszeniem którego działania nadzoruje komisja rewizyjna której przewodniczącym do niedawna był Pan Robert Gabarkiewicz zatrudniony w Monsanto. Niestety Panie redaktorze pańskie artykuły więcej mają z propagandy i religijnego fanatyzmu niż z rzetelnego dziennikarskiego śledztwa. A może ucieka się Pan do manipulacji i szkalowania bo zwyczajnie nie ma Pan argumentów i musi grać na emocjach? -
Re:Kto się boi GMO?
Jeśli jeszcze raz zajrzy Pan do mojego wpisu, to pierwsze zdanie brzmi "wiele ruchów anty-GMO..." co nie równa się "wszyscy przeciwnicy GMO".
Po drugie, od wielu lat piszę o GMO, spotykam się z naukowcami, działaczami różnych organizacji, oglądam i czytam materiały na ten temat. I nie przypominam sobie, bym kiedykolwiek spotkał "fanatyka" GMO, natomiast fanatyków "anty-GMO" spotkałem mnóstwo...
Pozdrawiam
Marcin Rotkiewicz -
Re:Kto się boi GMO?
Pan raczy żartować prawda? Może mógłby Pan doprecyzować słowo fanatyk, osobiście spotkałam wielu zwolenników GMO których można by określić tym mianem.
A może, stosowane przez pana kryterium jest proste- zwolennicy GMO są żarliwi przeciwnicy fanatyczni? :)) -
Re:Kto się boi GMO?
"o prawda, że wiele ruchów anty-GMO, antyszczepionkowych czy walczących z energetyką jądrową przypomina sekty religijne. Dlatego dyskusja z nimi jest bardzo trudna lub wręcz niemożliwa" (???)
Wrzucenie tego wszystkiego (patrz powyzej) do jednego worka to zagrywka godna niezbyt uczciwego lobbysty, lub propagandzisty, a nie usilujacego dbac o wlasna wiarygodnosc dziennikarza! -
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok przeciwko uprawom GMO
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok przeciwko GMO
Niemiecki Trybunał Konstytucyjny w Karlsruhe pokazał ostatecznie
czerwoną kartkę dla upraw genetycznie modyfikowanych. W środę, 24
listopada 2010 sędziowie trybunału potwierdzili zgodność z konstytucją
obecnie obowiązującego prawa, które dotyczy upraw GMO. W praktyce
oznacza to, że rolnicy wysiewający na własnych polach GMO będą musieli
płacić ogromne kary, jeśli dojdzie nawet do przypadkowego zapylenia i
zanieczyszczenia niemodyfikowanych genetycznie upraw na sąsiednich
polach.
Do tego rodzaju naruszenia doszło w landzie Sachsen-Anhalt, w
środkowych Niemczech. Dominuje tam rolnictwo wielkopowierzchniowe, w
przeciwieństwie do reszty Niemiec, gdzie więcej jest mniejszych
gospodarstw rolnych.
Sędziowie określili politykę wobec inżynierii genetycznej bardzo
wąsko: "W obliczu jeszcze nie do końca wyjaśnionego przez środowisko
naukowe stanu wiedzy, w ocenie długookresowych przyczyn zastosowania
inżynierii genetycznej prawodawca powinien wykazać szczególną
ostrożność". Jak podkreślili, rządy landów nie mogą kierować się
jedynie rachunkiem zysków i strat, ale również przejąć
odpowiedzialność i "ochronę naturalnego środowiska życia dla
przyszłych generacji". Podkreślili, że możliwe negatywne skutki upraw
GMO można odwrócić jedynie z ogromnym truden, toteż przy wysiewie i
oznaczaniu nasion GMO należy zachować "najwyższą możliwą ostrożność".
Trybunał odrzucił także wnioski rolników, zaznaczając, że rejestr pól
genetycznie modyfikowanych powinien być dostępny ogółowi
społeczeństwa. Odciął się od argumentów, że tego typu uprawy mogą stać
się łatwym celem dla przeciwników GMO. Niszczenie zasiewów GMO oraz
podobne incydenty miały miejsce juz przed ustanowieniem tego rejestru,
a ponadto ściganie tego typu wykroczeń leży też w interesie policji.
Ponadto tak zwana niezależna odpowiedzialność sprawcza zgodnie z
wyrokiem sądu również jest uzasadniona. W praktyce oznacza to, że
rolnicy, którzy wysiewają GMO na swoich polach ponoszą
odpowiedzialność także w przypadku, gdy dojdzie do zapytelenia i
zanieczyszczenia np. pyłkiem z upraw GM sąsiednich pól, nawet wówczas
gdy zapewnili wszystkie środki ostrożności. Reguły odpowiedzialności
są podstawą dla "znośnej kooegzystencji konwencjonalnych,
ekologicznych oraz zawierających elementy modyfikowane genetycznie
metod produkcji". Zdaniem sędziów, tego rodzaju regulacja gwarantuje,
że zarówno rolnicy jak i konsumenci będą mieli realny wybór między
produkami zmienionymi genetycznie a naturalnymi.
Korporacje biotechnologiczne robią na GMO ogromne interesy, nie biorąc pod
uwagę konsekwencji za tym idących, potwierdzonych zresztą badaniami i
obserwacjami, jednak nie podawanymi do opinii publicznej!
Gen to odcinek DNA, który decyduje o rozwoju pojedynczej cechy lub grupy cech
organizmu. Genetycznie zmodyfikowane organizmy (ang. genetically modified
organisms – GMO) to organizmy inne niż ludzkie, (mikroorganizmy, rośliny i
zwierzęta), których geny zostały sztucznie zmienione w taki sposób, który nie
zachodzi w warunkach naturalnych.
Organizmy transgeniczne to genetycznie zmienione organizmy do których
wstawiono geny pochodzące od innych gatunków. W organizmy takie wbudowano
fragmenty obcego dla nich DNA. Pomidory z genami ryby, ziemniaki z genami
meduzy, karpie i ryż z ludzkimi genami, sałata z genami szczura, soja i
kukurydza z genami bakterii, kozy z genami pająka, świnie z krowią skórą itp.
Zmiany takie nigdy nie nastąpiłby w warunkach naturalnych. Tak zmienione
organizmy są zdolne do rozmnażania i przenoszenia swych zmienionych cech na
kolejne pokolenia.
Obce geny wprowadzane są do komórek zarodkowych za pomocą agresywnych wirusów
lub poprzez „wstrzeliwanie” za pomocą specjalnych „działek”. Działania te są
bardzo nieprecyzyjne i tylko kilka procent komórek ulega modyfikacji. Powstaje
zatem konieczność oddzielenia ich od niezmodyfikowanej reszty. Aby można było
tego dokonać zamiast jednego genu wprowadza się co najmniej dwa. Ten dodatkowy
gen uodparnia zmieniany organizm na antybiotyki. Następnie wszystkie organizmy
(te zmodyfikowane i te niezmodyfikowane) poddaje się działaniu silnych
antybiotyków. Przeżywają tylko te zmienione, które wyposażono w geny
odporności na antybiotyki.
Pierwszą rośliną modyfikowaną genetycznie, którą poddano dobrowolnej
konsultacji naukowej (FDA-Agencja ds. Żywności i Leków ang. Food and Drug
Administration, w skrócie FDA - amerykańska agencja rządowa, która wchodzi w
skład departamentu zdrowia i usług społecznych) były pomidory z odmiany
FlavrSavr. Z 20 szczurzyc, które karmiono tymi pomidorami u 7 stwierdzono
poważne uszkodzenia żołądka.
Dr Arpad Pusztai, jeden z największych światowych ekspertów z dziedziny oceny
żywności genetycznie modyfikowanej twierdzi, że związane z tymi pomidorami
uszkodzenia żołądka "mogą wywołać śmiertelny krwotok, zwłaszcza u osób
starszych, które biorą aspirynę by zapobiegać zakrzepom." Pusztai uważa, iż w
ocenie potencjalnego ryzyka wywoływanego przez zywność GMO przede wszystkim
powinno się uwzględniać jej wpływ na przewód pokarmowy, bowiem to on ma z nią
kontakt jako pierwszy, dzięki czemu można wykryć, czy taka żywność ma
działanie toksyczne. A jak powszechnie wiadomo przewód pokarmowy jest
siedliskiem ogromnej flory mikroorganizmów, które w czasie mogą mutować
przejmując zmienione cechy zmodyfikowanego pożywienia (produkującego np.
owadobójcze toksyny). W efekcie może dochodzić do autoprodukcji toksyn przez
organizm.
Co gorsza, jedyne opublikowane badania nad wypływem żywności genetycznie
modyfikowanej na ludzi potwierdzają, że części genu wtrąconego do soi GMO
przenoszą się do DNA bakterii ludzkiego przewodu pokarmowego. Oznacza to, że
nawet lata po zaprzestaniu spożywania tej soi ludzie mogą nadal być narażeni
na działanie owego potencjalnie alergicznego białka, bo jest ono produkowane w
ich jelitach.
W jednym z testów myszy karmiono ziemniakami, do których dodano gen bakterii
produkujący naturalną substancję owadobójczą, tzw. toksynę Bt (bakterii
Bacillus thuringensis). Następnie zbadano dolne odcinki przewodów pokarmowych
tych myszy - jelito kręte (ileum). Odkryto w nim
komórki uszkodzone i nienaturalnie zmienione, oraz niezwykły przyrost komórek
jelitowych. U szczurów, karmionych ziemniakami produkującymi inną substancję
owadobójczą (lektynę GNA, występującą w przebiśniegach) również wykryto
nadmierny rozrost komórek ściany żołądka i jelit. W przypadku szczurów
karmionych genetycznie
modyfikowanymi gruszkami ich jelita były cięższe niz zwykle, prawdopodobnie
doszło do podobnego rozrostu tkanek. Nadmierny przyrost komórek jest
niebezpieczny o tyle, że może doprowadzić do raka.
Komórki trzustek myszy karmionych soją Roundup Ready produkowały znacznie
mniej enzymów trawiennych. Z kolei u szczurów karmionych ziemniakami
modyfikowanymi genetycznie trzustki były nienaturalnie powiększone. W nerkach
zwierząt karmionych GMO stwierdzono rozmaite
uszkodzenia, objawy zatruć, zapaleń oraz zmiany w produkcji enzymów. Soja GMO
zmieniła produkcję enzymów w sercach myszy. Co więcej, ziemniaki genetycznie
modyfikowane powodowały wolniejszy rozwój tkanki mózgowej u szczurów.
Niepokojące zmiany odkryła jedna z badaczek z rosyjskiej Krajowej Akademii
Nauk. Karmiła soją GMO szczury na 2 tygodnie przed łączeniem ich w parki.
Wyniki wykazały:
-w serii trzech badań w grupie karmionej soją GMO w ciągu 3 tygodni zmarło
51,6% szczurzego potomstwa - w grupie karmionej soją naturalną tylko 10%, zaś
w grupie kontrolnej nie karmionej soją w ogóle, tylko 8,1%,
-w każdym miocie z matek karmionych mączką z soi genetycznie modyfikowanej
stwierdzono wysoką śmiertelność,
-średnie rozmiary i masa ciała potomstwa karmionego soją genetycznie
modyfikowaną były o wiele niższe od normy.
-w badaniach wstępnych stwierdzono, iż potomstwo karmione soją GMO jest
bezpłodne.
Ponad dwudziestu rolników doniosło, iż tysiące ich świń zaczęło mieć problemy
z płodnością po zmianie paszy na pewne odmiany kukurydzy Bt. Zwierzęta
cierpiały na bezpłodność, ciąże urojone. Bezpłodne stały się również byki i
krowy. Rolnicy stwierdzili, że kukurydza Bt spowodowała śmierć krów, koni,
bawołów wodnych oraz kurczaków.
W Indiach pasterze wyprowadzili swoje owce by pasły się na łodygach krzaków
bawełny Bt. W ciągu 7 dni padła jedna czwarta owiec. W całym regionie w 2006
roku padło około 10000 owiec, w 2007 - kolejne. Sekcje owiec wykazały poważne
podrażnienia jelit i wątroby, oraz obecność w nich czarnych plam (jak również
powiększone przewody żółciowe). Badacze ogłosili, iż dowody wstępnie
"wskazują, że za śmiertelność owiec odpowiada toksyna, (...)
najprawdopodobniej toksyna Bt."
Poza tym owady-szkodniki są w stanie uodpornić się na genetycznie modyfikowane
rośliny, jeżeli uprawy, zawierające jeden i dwa różne geny toksyny Bt
przeciwko owadom znajdują się w sąsiedztwie. Owady po łatwiejszym uzyskaniu
odporności na rośliny z jedną toksyną mogą uodpornić się na rośliny
zawierające nawet dwa różne geny toksyny - twierdzą naukowcy z Uniwersytetu
Cornell, przedstawiając wyniki swojego dwuletniego badania.
Alergia występuje wtedy, gdy układ odpornościowy uznaje jakiś czynnik w
organizmie za obcy, inny i groźny, po czym nań reaguje. Wszystkie produkty
spożywcze z roślin GMO z definicji zawierają elementy obce i inne. W kilku
badaniach wykazano, że powodują one reakcje alergiczne.
U szczurów karmionych modyfikowaną genetycznie kukurydzą firmy Monsanto
stwierdzono znaczny
wzrost liczby białych ciałek we krwi. U innych szczurów ziemniaki genetycznie
modyfikowane wywołały osłabienie układu odporności. Z kolei w gruszkach
genetycznie modyfikowanych pewne nieszkodliwe białko przekształciło się w
potencjalnie zabójczy alergen. Wspomniane ziemniaki i gruszki nie trafiły na
rynek, lecz przeszły przez powierzchowne badania, które są przeprowadzane
regularnie w celu dopuszczenia upraw GMO na rynek. Te z genetycznie
modyfikowanych roślin, które już znajdują się na rynku mogą wywoływać alergię
u nieświadomych tego konsumentów (nie każdy organizm ma taką samą specyfikę
układu immunologicznego).
Wkrótce po wprowadzeniu soi genetycznie modyfikowanej na rynek w Anglii,
badacze z York Laboratory donieśli, iż w ciągu roku liczba alergii na soję
skoczyła o 50%. Nie przeprowadzono dalszych badań.
W gotowanej soi genetycznie modyfikowanej wykryto siedmiokrotnie wyższy poziom
jednego z jej alergenów - inhibitora trypsyny - niż w soi organicznej. W innym
badaniu potwierdzono że soja genetycznie modyfikowana zawiera nowe, nieznane
białko, którego nie wykryto w soi naturalnej. Co więcej, białko to reaguje z
przeciwciałami IgE, co może doprowadzić do niebezpiecznych reakcji
uczuleniowych. W tym samym badaniu odkryto, iż u jednego z ludzi biorących w
nim udział wystąpiła reakcja alergiczna objawiająca się swędzeniem skóry i to
wyłącznie po spożyciu soi genetycznie modyfikowanej.
Inne białko sojowe z odmian organicznych wywołuje reakcję alergiczną u osób
uczulonych na orzeszki ziemne. Teoretycznie taka reakcja krzyżowa może
zwiększyć się w przypadku odmian genetycznie modyfikowanych. Być może dlatego
nie przypadkiem doszło do podwojenia się liczby uczuleń na orzeszki ziemne w
USA w ciągu 5 lat od wprowadzenia soi genetycznie modyfikowanej na rynek
amerykański.
Soja genetycznie modyfikowana ma nieprzewidziany efekt na działanie trzustki u
myszy - drastycznie zmniejsza produkcję enzymów trawiennych. Mniejsza ilość
enzymów sprawia, ze białka pokarmów są trawione wolniej, co daje więcej czasu
na wystąpienie reakcji alergicznych. Dlatego zaburzenia trawienia wywoływane
przez soję genetycznie modyfikowaną mogą wzmagać reakcje uczuleniowe na wiele
białek, nie tylko sojowych.
Prócz upraw odpornych na środki chwastobójcze większość odmian upraw
genetycznie modyfikowanych posiada mechanizm produkcji własnych środków
owadobójczych. Szkodnik, który spróbuje takiej rośliny ginie od produkowanej
przez nią toksyny, która zabija go perforując mu żołądek.
Apetytu nie poprawia nam fakt, że spożywamy tę samą toksynę. Firmy
biotechnologiczne z kolei zapewniają nas, że ów pestycyd, tak zwana toksyna
Bt, jest bezpieczna, zaś nasz żołądek szybko ją trawi, dlatego absolutnie nie
szkodzi ludziom i innym ssakom. Cóż, badania mówią co innego.
Rolnicy prowadzący uprawy organiczne od lat zwalczają insekty roztworami
zawierającymi bakterie Bacillus thuringiensis (Bt). Inżynieria genetyczna z
kolei pozycza od tej bakterii gen wytwarzający toksynę Bt i umieszcza ją w DNA
roślin - po to by roślina pracowała za rolnika. Badania wykazują, że naturalna
toksyna Bt nie ulega całkowitemu strawieniu i wywołuje reakcje u ssaków. Myszy
reagują na nią równie silną reakcją odpornościową jak na cholerę i dodatkowo
stają się wrażliwe na substancje względnie nieszkodliwe.
Gdy w rejonie Vancouver oraz stanu Waszyngton rozpylono naturalną Bt by
zwalczyć plagę brudnic nieparek, ponad 500 osób zgłosiło się do lekarzy z
objawami przypominającymi grypowe lub alergiczne. Pracownicy rolni i inne
osoby również donoszą o poważnych reakcjach na Bt. Władze przyznają od dawna,
że "osoby z zaburzeniami układu odporności lub cierpiące na alergie są
szczególnie podatne na działanie toksyny Bt."
Toksyna Bt produkowana przez rośliny genetycznie modyfikowane "różni się
znacznie od bakteryjnej [toksyny Bt] wykorzystywanej w rolnictwie organicznym
i tradycyjnym oraz leśnictwie."
Rośliny modyfikowane genetycznie produkują od 3000 do 5000 więcej Bt niż jest
jej w roztworach, poza tym jest ona bardziej trująca od odmian naturalnych.
Tak jak w przypadku białka w soi GMO, białko Bt nie spełnia wytycznych WHO
uniemożliwiających wprowadzanie na rynek alergennych upraw modyfikowanych
genetycznie.
W roku 2005 zespół lekarzy doniósł o setkach reakcji alergicznych
występujących wśród robotników rolnych pracujących na indyjskich polach
bawełny Bt. Alergii tego typu nie stwierdzono u osób pracujących przy bawełnie
naturalnej. Objawy alergiczne były takie same jak u wyżej wspomnianych 500
osób z Vancouver i stanu Waszyngton, wystawionych na działanie roztworu Bt.
Pyłki roślin modyfikowanych przenoszą się na wiele kilometrów zapylając i
skażając uprawy nie modyfikowane oraz dziko rosnące pokrewne gatunki roślin.
Nasiona przenoszą się wraz z wiatrem. Przenoszą je także niektóre zwierzęta.
Czy odległość 5 km dla rzepaku transgenicznego jest wystarczająca aby uniknąć
krzyżowego zapylenia i zniszczenia różnorodności biologicznej pożytków
pszczelich? Profesor Tim Lang z Thames Valley University uznał wcześniejsze
zapewnienia przemysłu i rządu, że strefy buforowe zagwarantują bezpieczeństwo
za nieaktualne. Istnieje duże niebezpieczeństwo, że cechy odporności , np. na
antybiotyk zostaną przeniesione na zwięrzeta i ludzi.
Toksyna Bt może powodować nieoczekiwane konsekwencje w skali ekosystemów,
wskazują badania opublikowane 8 października 2007 roku przez Amerykańską
Akademię Nauk. Badania przeprowadzone na 4 Uniwersytetach: Indiana, Loyola
w Chicago, Notre Dame oraz Południowego Illinois wykazały, że kukurydza Bt
może zniszczyć ekosystemy wodne. Spłukane do cieków i zbiorników wodnych
części roślin (detrytus) i pyłki zawierajace toksyny Bt są niebezpieczne dla
owadów bytujacych w zbiornikach wodnych, na przykład chruścików oraz innych
owadów, które stanowią pożywienie ryb i gadów bytujących nawet w dużej
odległości od upraw Bt. W badaniach laboratoryjnych na Uniwersytecie Indiana
stwierdzono, że spożycie pyłku Bt przez chruściki ograniczyło ponad dwukrotnie
ich wzrost oraz zwiększyło ich śmiertelność, po narażeniu ich na 2-3 razy
większe stężenia pyłku niż stwierdzone w badanych miejscach. Jennifer Tank z
Uniwersytety Notre Dame uważa, że , “zasięg negatywnego wpływu upraw kukurydzy
Bt na ekosystemy wodne nie został poznany, choć prawdopodobnie zależy od wielu
czynników, takich jak: stan środowiska, praktyki rolnicze, warunki pogodowe
czy klimatyczne”. [na podstawie: US National Science Foundation Press
Release 09 October 2007] Wnioski z tych badań uzupełniają wcześniejsze
badania, które wskazywały, że toksyny Bt niszczą pożyteczne owady bytujące w
glebie.
Badania wykonane we Francji pod kierunkiem prof. Seraliniego w Instytucie
Biologii na Uniwersytecie Caen wykazały, że „po zastosowaniu herbicydu Roundup
w stężeniach dużo niższych od rekomendowanych w rolnictwie i przy niskich
poziomach pozostałości herbicydu Roundup wykrytych w żywności i paszach z
roślin modyfikowanych genetycznie, mogą one spowodować uszkodzenie komórek
pępowiny, łożyska i embrionu, a nawet śmierć. Cztery badane preparaty
herbicydu Roundup spowodowały śmierć komórek w ciągu 24 godzin.” Naukowcy
sadzą, że dopuszczalne poziomy pozostałości herbicydu Roundup w żywności i
paszach, są przyjmowane zbyt arbitralnie i nie biorą pod uwagę wpływu
adjuwantów na toksyczność preparatów dla organizmów żywych ich oddziaływanie
na system hormonalny.
W Ameryce Północnej uprawa roślin GMO trwa już ponad 10 lat. Po kilku latach
uprawy rzepaku GM odpornego na herbicyd Roundup, nazywanego w Kanadzie
„Canola”, farmer Ross Murray zauważył, że ta uprawa jest droższa od uprawy
konwencjonalnego rzepaku. W pierwszym roku uprawy plony rzepaku „canola” były
o „ponad 10% niższe” niż konwencjonalnego. Na polu z rzepakiem GMO tylko w
pierwszym roku nie było problemu z chwastami, już po kilku latach rzepak GMO
rozniósł się na sąsiednie pola, gdzie zwalczanie go wymagało stosowania wielu
dodatkowych pestycydów. Niezależne badania przeprowadzone w Australii z
rzepakiem „Canola” przez Grains Research and Development Corporation wskazują,
że najlepiej plonujący rzepak „Canola” dał o 9-10% niższe plony niż najlepiej
plonujący rzepak konwencjonalny. Farmer Ross Murray ostrzegł farmerów
australijskich, że „segregacja (koegzystencja) upraw jest niemożliwa”.
Greenpeace podał, że w zachodniej Kanadzie nie można już kupić nasion
niezanieczyszczonych GMO, bo 90% nasion certyfikowanych jako wolne od GMO jest
zanieczyszczonych. W Kanadzie firmy biotechnologiczne, mając monopol na rzepak
„Canola”, podnoszą cenę patentowanych nasion corocznie.
Od czasu powszechnego wprowadzenia żywności genetycznie modyfikowanej na rynek
w 1996 roku, lista dowodów na jej szkodliwość ciągle rośnie. Żywność ta
najprawdopodobniej odpowiada za coraz gorszy stan zdrowia obywateli w USA,
Kanadzie i innych krajach, gdzie jest spożywana.
Bez klinicznych testów na ludziach czy nadzoru rynku nie będziemy wiedzieli,
za którą z pogarszających się statystyk zdrowia żywność ta odpowiada. W
przypadku szczurów karmionych genetycznie modyfikowanymi gruszkami ich jelita
były cięższe niż zwykle, prawdopodobnie doszło do podobnego rozrostu tkanek.
Nadmierny przyrost komórek jest niebezpieczny o tyle, że może doprowadzić do
raka.
-
Re:Kto się boi GMO?
Widać, że się "Nasiona Kłamstwa" były czytane. Nawet ciężko odnieść się do wszystkich głupot (bo tak to trzeba nazwać) o których napisałeś/aś w swoim poście. Nadal piszesz o badaniach Arpada Pusztai mówiąc że to wielki specjalista. Szkoda, że nie wysilisz sie choć trochę czytając choćby Wikipedię na jego temat. Bo widzę, że artykuł w Polityce nie przekonał Cię. Mówisz o Pani Ermakovej, choć nigdy nie opublikowała swoich badań w recenzowanym czasopiśmie naukowym! Nasuwa się pytanie dlaczego?
Wiesz kim jest autor książki "Nasiona Kłamstwa" i "Genetyczna Ruletka"? Koleś który był niegdyś instruktorem tańca towarzyskiego oraz specjalistą od transcendentalnych technik medytacji (w tym lewitacji). To pazerny koleś, który wykorzystując popularność tematu GMO chciał po prostu zarobić.
http://genepeace.blogspot.com/2011/12/kim-jest-jeffrey-m-smith.html -
Ignorancja przeciwników GMO
"Widać, że się "Nasiona Kłamstwa" były czytane. Nawet ciężko odnieść się do wszystkich głupot (bo tak to trzeba nazwać) o których napisałeś/aś w swoim poście."
Ja zrobię to za Ciebie.
1. "Pomidory z genami ryby, ziemniaki z genami
meduzy, karpie i ryż z ludzkimi genami, sałata z genami szczura, soja i
kukurydza z genami bakterii, kozy z genami pająka, świnie z krowią skórą itp.
Zmiany takie nigdy nie nastąpiłby w warunkach naturalnych. Tak zmienione
organizmy są zdolne do rozmnażania i przenoszenia swych zmienionych cech na
kolejne pokolenia. "
Niekoniecznie. Krzyżówka konia z osłem - muł, nie jest zdolny do rozmnażania.
2.
"Obce geny wprowadzane są do komórek zarodkowych za pomocą agresywnych wirusów
lub poprzez „wstrzeliwanie” za pomocą specjalnych „działek”. "
Nie słyszałem o nieagresywnych wirusach - każdy wirus swój materiał genetyczny wprowadza do DNA gospodarza w stopniu jednakowo skutecznym.
"Działka" wstrzeliwujące geny - chyba jakieś noble z medycyny się posypią.
3.
"Działania te są
bardzo nieprecyzyjne i tylko kilka procent komórek ulega modyfikacji. Powstaje
zatem konieczność oddzielenia ich od niezmodyfikowanej reszty. Aby można było
tego dokonać zamiast jednego genu wprowadza się co najmniej dwa. Ten dodatkowy
gen uodparnia zmieniany organizm na antybiotyki."
Co za głupota i brak wykształcenia!
Po co uodparniać komórki roślin na antybiotyki, skoro rośliny na antybiotyki są odporne!
Dalej NIE MAM siły tropić tych wszystkich niedorzeczności.
Forumowiczowi pomyliły się modyfikacje genetyczne przeprowadzane na bakteriach z tymi wszystkimi innymi.
O -
Re:Kto się boi GMO?
Czy Europa zakaże GMO? Agendy unijne mówią: Kukurydza GMO może być szkodliwa dla środowiska
W grudniu 2011 r. Europejska Agencja ds. Bezpieczeństwa Żywności i Pasz (EFSA) uznała, że uprawa kukurydzy GMO 1507 może być szkodliwa dla środowiska. Według Agencji, zwiększa ona odporność na pestycydy niektórych szkodników roślin i szkodzi owadom pożytecznym.
Kukurydza 1507 jest produktem firm Pionier/Dow AgroScience, wyprodukowanym w celu genetycznej ochrony przed szkodnikami. Jest ona pokrewna z odmianą MON810, która jest jedną z dwóch upraw genetycznie modyfikowanych (obok ziemniaka Amflora) dopuszczonych do uprawy na terenie UE.
W Unii odmianę 1507 można od marca 2006 roku importować i przerabiać, nie ma natomiast zgody na jej uprawę. Obecnie EFSA orzekła, że genetycznie modyfikowania kukurydza 1507 może uodpornić szkodnika - omacnicę prosowiankę - na środek owadobójczy (insektycyd). Dodatkowo niektóre wrażliwe motyle i ćmy, które nie są zwalczane, mogą ucierpieć od tej transgenicznej kukurydzy. -
Re:Kto się boi GMO?
O to właśnie chodzi. Ekosystem jest tak skomplikowany, że naukowcy z pewnością nie mogą stwierdzić jak na niego wpłynie nowy rodzaj organizmu. -
Re:Kto się boi GMO?
Nie w grudniu, a w listopadzie
http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/doc/2429.pdf
Jeśli wczytałeś/aś się w tę opinię, w co wątpię, to zauważysz, że raport ten nie stwierdza negatywnego wpływu na środowisko czy owady. Stwierdza "istnienia ryzyka", że a) owady uodpornią się na białko CryF1 oraz b) pyłek może mieć wpływ na inne owady. Nie wyklucza też zaakceptowania tej rośliny pod uprawy w przyszłości, w momencie zapewnienia przez wynalazcę sposobów ograniczenia tego ryzyka. To chyba dobrze, iż EFSA (zwykle tak krytykowana przez przeciwników GMO) stara się dopełnić swoich obowiązków?
Szkoda też, że nie wspominasz, że od publikacji tej opinii były jeszcze inne, np,:
- Pyłek kukurydzy MON810 zawarty w żywności nie stwarza dodatkowego ryzyka
http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/doc/2434.pdf
- Pozytywna opinia dla genetycznie modyfikowanej odmiany MON 88017, dla jej upraw
http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/doc/2428.pdf
- Pozytywną opinię dla upraw genetycznie modyfikowanej kukurydzy GA21
http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/doc/2480.pdf
-
Re: Kto się boi GMO? / genepeace.blogspot.com
Poczytałem. Brawo. Szkoda słów i czasu. Jak się dobrze poszuka, to można znaleźć poważnych naukowców, którzy za pieniądze są w stanie udowodnić, że jedzenie piasku jest nieszkodliwe, o ile oczywiście zasponsoruje te badania jakaś spółka produkująca piasek... (uwaga: słowo "piasek" można zastąpić wszystko jedno jakim słowem... np. aspartam :)
Od razu przeniosłem się na stronę <genepeace.blogspot.com> i autor pokojowo nastawionych genów nie raczył się ujawnić. Stąd mój apel: Szanowny Panie Twórco GenePeace'u skoro tak ostro sobie poczynasz z Pustaiem i Smithem, to może zechcesz się ujawnić? Nawet jakieś pseudo... A może przemawia Pana usty jakaś niezależna agencja, np. prasowa ?
Pozdrawiam. -
Re:Kto się boi GMO?
To może i nie byłby głupi pomysł gdyby ie fakt, jak potrafią mnie atakować "przeciwnicy" Panu podobni. Nie raz spotkałem się z szykanowaniem, jedynie dlatego iż jestem zwolennikiem GMO oraz po prostu obnażam kłamstwa jakimi się posługują "przeciwnicy" GMO. Poza tym, czy jeśli podam swoje imie i nazwisko publicznie, to czy to coś zmieni w sensie jeśli chodzi o fakty, które przytaczam?
A może napisz nam Pan kim jest na prawdę Pan Jefrey Smith, którego jest Pan wydawcą. W sensie jego bzdurnych książek. Wstydziłby się Pan publikować takie rzeczy. -
Sąd Federalny USA zakazuje GMO z powodu potencjalnej szkodliwości
Amerykański sąd federalny w 2010 r. zakazał firmie Monstanto rozprowadzania nasion genetycznie zmodyfikowanych buraków cukrowych. To konsekwencja wyroku wydanego w 2009 roku w którym sędzia Jeffrey White uznał, że Departament Rolnictwa wydał zgodę na sprzedaż takich nasion bez przeprowadzenia wystarczających badań dotyczących wpływu modyfikowanych buraków na środowisko.
Myszy karmione soją RR miały zmienione komórki wątroby. Komórki były
poważnie zmienione. Nieregularny kształt jąder i jąderek, zwiększona ilość
otworów jądrowych i inne zmiany, wszystko to wskazuje na zwiększoną
przemianę materii i zmiany w genach. Przyczyną mogła być trująca toksyna.
Większość objawów ustąpiło po zaprzestaniu karmienia GM soją.
M. Malatesta, C. Caporaloni, S. Gavaudan, M. B. Rocchi, S. Serafini, C.
Tiberi, G. Gazzanelli,"Ultrastructural Morphometrical and Immunocytochemical
Analyses of Hepatocyte Nuclei from Mice Fed on Genetically Modified
Soybean," Cell Struct Funct. 27 (2002): 173-180
Większość potomstwa szczurów karmionych soją RR zdechła w ciągu trzech
tygodni. Karmione były RR soją przed zapłodnieniem, w czasie ciąży i
karmienia potomstwa. Po 3 tygodniach 55,6% z potomstwa zdechło, tylko 9%
zdechło pośród karmionych soją bez GMO. Kojarzone póżniej, żywione GMO i bez
GMO, nie były zdolne do współżycia.
' http://www.regnum.ru/english/526651.html
U królików karmionych soją genetycznie modyfikowaną stwierdzono zmiany w
produkcji enzymów wątrobowych oraz przyspieszoną przemianę materii.
Tudisco et al, "Genetically modified soya bean in rabbit feeding: detection
of DNA fragments and evaluation of metabolic effects by enzymatic analysis"
193-199
Osobnym problemem są sprawy alergii. Zgodnie z najnowszymi informacjami
przekazanymi mi przez ekspertów Unii Europejskiej prof. Kipera i Kletera,
soja transgeniczna uzyskana ze skrzyżowania orzeszka brazylijskiego z soją
konwencjonalną, w badaniach klinicznych wykazała wyraźny wpływ uczuleniowy w
stosunku do organizmów ludzi. - prof. dr hab. Jana Narkiewicza-Jodko
(Organizmy transgeniczne - zagrożenia i korzyści)
http://www.icppc.pl/pl/gm...ozeniaikorzysci
Wysoki poziom śmiertelności i zaburzenia wzrostu u szczurzego potomstwa - to
wynik karmienia ich matek genetycznie modyfikowaną soją. Badania
stwierdzające takie niekorzystne skutki spożywania transgenicznej żywności
przeprowadzono w Rosyjskiej Akademii Nauk pod kierunkiem dr Iriny Ermakovej.
Z badanej próbki matek karmionych soją GM aż 55.6 proc. szczurzego potomstwa
zmarło w przeciągu 3 tygodni. Dla porównania - tylko 9 proc. takich szczurów
umierało, gdy były karmione nie genetycznie zmodyfikowaną soją oraz 6.8
proc. w przypadku gdy matki w ogóle nie były karmione produktami
zawierającymi soję. Ogółem w próbie poddanej eksperymentowi 36 proc. nowo
narodzonych szczurów ważyło poniżej 20 gramów.
"Budowa biologiczna i morfologiczna komórki szczura jest bardzo podobna do
komórki ludzkiej, dlatego wyniki naszego eksperymentu są niezwykle
niepokojące" - mówiła autorka badań dr Ermakova.
Pełny wynik badań w tabeli można zobaczyć:
http://www.regnum.ru/english/526651.html. Na tej samej stronie znajduje się
zdjęcie dwóch szczurów w tym samym wieku. Szczur, którego matka karmiona
była transgeniczną soją jest wyraźnie mniejszy od szczura z grupy kontrolnej
(którego matka jadła pożywienie bez soi). Więcej informacji na ten temat:
http://www.gmwatch.org/archive2.asp?arcid=5861,
http://www.gmwatch.org/archive2.asp?arcid=5866
http://icppc.pl/pl/gmo/index.php?id=170
Ocena transferu/przenikania genetycznie zmodyfikowanego DNA z paszy do
tkanek zwierzęcych
Fragmenty zmienionych genów występujących w ziarnach znaleziono we krwi,
wątrobie, śledzionie i nerkach świń karmionych genetycznie modyfikowaną
żywnością - donosi raport Raffaele Mazza opublikowany w "Transgenic
Research".
więcej: http://www.gmwatch.org/archive2.asp?arcid=5866
Komentarz prof. Joe Cumminsa:
[...] chociaż metoda wyizolowania komórkowego DNA jest bardzo efektywna, to
nigdy nie można mieć pewności czy zmienione w wyniku ingerencji genetycznej
fragmenty DNA nie połączą się z chromosomalnym DNA albo czy komórki będą od
nich wolne.
Wcześniejsze badania w Niemczech pokazały, że fragmenty DNA z pożywienia są
w stanie przeniknąć do chromosomów komórek ssaków. Chociaż w tamtych
badaniach nie stwierdzono jakiegokolwiek negatywnego wpływu takiego DNA na
zdrowie ssaków, to teraz taki wpływ zaczyna wychodzić na światło dzienne (.)
Więcej: http://www.gmwatch.org/archive2.asp?arcid=5867
Twierdzenie, że do tej pory nikt nie ucierpiał z powodu spożywania
transgenicznej żywności jest nieporozumieniem, ponieważ nikt jeszcze nie
monitorował wpływu GMO na życie ludzi. Wiemy, że liczba alergii na soję
wzrosła aż do 50 proc. odkąd transgeniczna soja jest dopuszczona na rynek
Wielkiej Brytanii[16]. W USA dodatki GMO w żywności spowodowały śmierć około
100 i chorobę 5-10 tys. Amerykanów[17].
http://www.gmo-free-regio...iamentarian.pdf
[16] Townsend M. (March 12, 1999) "Why Soya is a hidden destroyer," Daily
Express. data: 3.03 2009
Według badań włoskiego szpitala “Giuseppe Garibaldi” z Rosario, na terenach gdzie stosuje się
opryski chemiczne pod uprawy GMO, aż 3-krotnie wzrosła zachorowalność na nowotwory żołądka
i jąder, dwukrotnie na raka trzustki i płuc i aż 10-krotnie na raka wątroby. (.
Głównym winowajcą jest glifosfat - środek przeciw chwastowy wdrożony przez Monsanto, który
dziś (jako że patent stracił ważność) produkowany przez wiele rożnych firm. Glifosat wszedł na
rynek w 1974 roku jako środek znany pod nazwą Roundup.
To tylko ulamek faktow do których autorowi nie udało się dotrzeć. -
Re:Kto się boi GMO?
Zapraszam Cię do zapoznania się z pracą przeglądową dotyczącą długotrwałego wpływu żywienia GMO na organizmy zwierzęce:
http://www.ask-force.org/web/Longterm/Chelsea-Assessment-Health-Longterm-2011.pdf
Są tam również wspomniane badania Pana Malatesty. I komentarz:
"the study suffers from six methodological errors, 333
namely (i) ‘‘controlling for potential litter effect’’, (ii) ‘‘using an 334
appropriate number of experimental animals per group and acquiring 335
a sufficiently robust sample of independent observations’’, (iii) ‘‘estab- 336
lishing the representativeness of observations’’, (iv) ‘‘adhering to the 337
principles for stereologic morphometry’’, (v) ‘‘using appropriate 338
statistical methods (for study design as well as for data analysis)’’, 339
(vi) ‘‘controlling for potential confounding factors, including those 340
related to differences in diet phytoestrogen contents’’."
I to nie wszystko o jego badaniach.
Poza tym nadal powołujesz się na badania Ermakovej. Badania te powszechnie zostały skrytykowane przez środowisko naukowe. Co ciekawsze krytyka opiera się na tym co jest dostępne w internecie ponieważ Pani ta nigdy, powtarzam, nigdy nie opublikowała swoich badań w recenzowanym czasopiśmie naukowym, co w środowisku naukowym świadczy po prostu o rzetelności przeprowadzonych badan! Dlaczego tego nie zrobiła od kilku lat!?
Piszesz o glifosacie, że to taka trucizna. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego, iż jest to jeden z najmniej szkodliwych herbicydów obecnie dostępnych na rynku. O czym przeciwnicy również zdają się zapominać. Jest rozpuszczalny w wodzie, więc nie gromadzi się w tkankach. W większości rozkłada się w glebie, a to co nie rozłoży się, wydalane jest z organizmu wraz z kałem.
A do swoich rewelacji dotyczących raka trzustki i oprysku roślin GMO nawet nie podajesz źródła.
Na koniec. Zdecydowana większość naukowców popiera stosowanie GMO oraz nie stwierdza negatywnego wpływu GMO na zwierzęta i ludzi.
Takie organizacje jak:
Komitet Biotechnologii PAN, Komitet Ochrony Roślin PAN, Wydział Nauk Biologicznych PAN, Królewskie Towarzystwo Medyczne (Royal Society of Medicine), Amerykańska Akademia Nauk (National Academy of Science), a nawet Papieska Akademia Nauk popierają uprawy genetycznie modyfikowanych roślin.
(http://odkrywcy.pl/kat,111394,title,Papieska-Akademia-Nauk-popiera-GMO,wid,12903739,wiadomosc.html?smg4sticaid=6d9a1)
Co dalej. W 2010 roku Komisarz ds. Biotechnologii i Innowacji wydał dokument podsumowujący 25lat badań nad GMO.
Na str. 16 tego dokumentu czytamy:
"The main conclusion
to be drawn from the efforts of more than 130 research
projects, covering a period of more than 25 years of research,
and involving more than 500 independent research groups, is
that biotechnology, and in particular GMOs, are not per se
more risky than e.g. conventional plant breeding technologies."
Pewnie usłyszę, iż wszystkie te organizacje "siedzą w kieszeni" firmy Monsanto? A może jakieś bardziej racjonalne wytłumaczenie?
Co do zakazów w Unii Eropejskiej. 28 listopada Sąd Najwyższy Francji zniósł zakaz upraw GMO w tym kraju , ze względu na brak naukowych dowodów na szkodliwość GMO. Czeka to też niedługo i Niemcy, i Węgry.
-
MANIPULACJA
Albo nie ma Pan pojęcia o czym pisze albo celowo wprowadza w błąd i ucieka się do manipulacji , proszę o podanie jakiegokolwiek źródła poza artykułem na WP które potwierdzałoby poparcie Akademii Papieskiej dla GMO! no chyba, ze swoje rewelacje czerpie Pan z tak naukowych źródeł jak Wirtualna Polska wtedy nie ma o czym dyskutować. Watykan nigdy nie zajął oficjalnego stanowiska – popierającego genetycznie zmodyfikowaną żywność. Niestety trwają próby wciągnięcia Stolicy Apostolskiej na listę zwolenników GMO.
Taka jest opinia wyrażona przez oficjalny watykański dziennik „L’Osservatore Romano” opublikowana w maju 2009 r. w związku z konferencją „Transgenic Plants for Food Security in the Context of Development” zorganizowaną w Rzymie przez KILKU członków Papieskiej Akademii Nauk.
Gdy wydanie dokumentacji jakieś konferencji ogłasza się jako stanowisko Akademii jest to duża manipulacja co zresztą tłumaczył Rzecznik Stolicy Apostolskiej -
Re:Kto się boi GMO?
"Albo nie ma Pan pojęcia o czym pisze albo celowo wprowadza w błąd i ucieka się do manipulacji , proszę o podanie jakiegokolwiek źródła poza artykułem na WP które potwierdzałoby poparcie Akademii Papieskiej dla GMO! "
Zarzuca mi Pan manipulację, proszę bardzo:
http://www.vatican.va/roman_curia/pontifical_academies/acdscien/documents/newpdf/multilanguagestatement.pdf
Nigdzie również nie pisałem o Watykanie, więc to Pan manipuluje. Napisałem Papieska Akademia Nauk. Rzecznik Watykanu oczywiście stwierdził, to o czym Pan wspomina, że nie jest to stanowisko Watykanu, tylko Papieskiej Akademii Nauk. Tak samo jak stanowisko Polskiej Akademii Nauk nie jest stanowiskiem Polski, chyba oczywiste. A jeśli nadal Pan uważa, że to manipulacji, to proszę o jakieś fakty.
-
Władze USA zablokowały import GMO w trosce o obywateli i środowisko
Według prestiżowego czasopisma „New Scientist” w roku 2009 – po dekadzie eksportowania na cały świat swojej genetycznie modyfikowanej żywności, władze USA zdecydowały się na zablokowania importu zagranicznej żywności GMO (zwłaszcza z Chin i Indii) z powodu wywoływanych przez nią zagrożeń dla zdrowia obywateli amerykańskich, rolnictwa i środowiska naturalnego USA.
W oficjalnym oświadczeniu władz amerykańskich czytamy: Departament Rolnictwa mógłby być nieświadomy potencjalnych zagrożeń, które określone, nowe transgeniczne rośliny lub zwierzęta mogłyby spowodować w krajowym systemie zaopatrzenia w żywność. Wyjątek stanowi sytuacja, gdzie międzynarodowy rozwój transgenicznych roślin i zwierząt zostałby poddany szczegółowemu monitoringowi.
Paradoksalnie, w roku 2006 WTO (Światowa Organizacja Handlu) wydała werdykt na korzyść USA w postępowaniu przeciw Unii Europejskiej, orzekając, że restrykcyjne regulacje dotyczące importu żywności GMO do Europy są pogwałceniem zasady wolnego handlu. Tymczasem obecnie same USA decydują się na pogwałcenie tej samej zasady, by ochronić własnych konsumentów, środowisko naturalne i uprawy przed niekontrolowanym skażeniem genetycznym.
W przypadku Unii Europejskiej duży wpływ na coraz bardziej krytyczny stosunek krajów członkowskich mają niepokojące wyniki badań naukowych, dotyczących szkodliwości GMO. Na przykład takich, jak długoterminowe badania zlecone w 2008 r. przez Austriacką Agencję ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności, które przeprowadzono na Uniwersytecie Weterynaryjnym w Wiedniu. Badania te potwierdziły, że zmodyfikowana genetycznie kukurydza dopuszczona do uprawy w Unii Europejskiej jako „bezpieczna”, powoduje spadek masy ciała potomstwa karmionych nią zwierząt laboratoryjnych, oraz wywołuje patologiczne zmiany w systemie rozrodczym myszy laboratoryjnych. Podczas cyklu badań austriaccy naukowcy wykonali kilka długoterminowych prób w ciągu 20 tygodni z myszami laboratoryjnymi karmionymi pokarmem zawierającym 33% odmiany genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy, która została dopuszczona do uprawy w Unii Europejskiej. W porównaniu do grupy kontrolnej, spadki masy ciała ich potomstwa zostały udokumentowane już w trzecim i czwartym miocie. Według jednego z badaczy, prof. Jürgena Zentka, istnieje również bezpośrednia zależność między spadkiem płodności, a karmieniem transgeniczną kukurydzą. Oczywiście wywoływanie niepłodności mogłoby być podstawą do natychmiastowego zakazu upraw i importu takiej kukurydzy do Europy, jednak Komisja Europejska jest ciągle głucha na głos specjalistów ostrzegających przed GMO.
Przeprowadzone wcześniej w Szkocji badania dr Árpáda Pusztaia również mogą być dla Komisji Europejskiej podstawą cofnięcia pozwoleń na uprawę takiej kukurydzy. Dr Pusztai jest znanym naukowcem węgierskiego pochodzenia, zajmującym się proteinami, który większość swojej kariery związał z Rowett Research Institute w Aberdeen w Szkocji.
Już w 1998 r. jego zespół stwierdził, że modyfikowane genetycznie ziemniaki są toksyczne nie tylko dla mszyc (co było zamierzone), ale także dla wielu innych organizmów, w tym pożytecznych owadów, takich jak biedronka dwukropka, która w środowisku naturalnym właśnie kontroluje liczebność mszyc. W jednym z przeprowadzonych testów, myszy karmiono ziemniakami, do których genomu dodano gen bakterii, odpowiedzialny za produkcję naturalnej substancji owadobójczej, tzw. toksyny Bt. Następnie zbadano część przewodu pokarmowego tych zwierząt – jelito kręte, gdzie stwierdzono uszkodzenie komórek a także zmiany patologiczne. Z kolei u szczurów, które karmiono modyfikowanymi genetycznie ziemniakami produkującymi inną substancję owadobójczą (występującą w przebiśniegach lektynę GNA), także nastąpił patologiczny rozrost komórek ściany żołądka i jelit. Lekarze ostrzegają, że taki nadmierny rozrost komórek może prowadzić do powstawania nowotworów. Co równie niepokojące, dieta oparta na ziemniakach GMO hamowała proces wzrostu szczurów laboratoryjnych, a nawet osłabiała ich układ odpornościowy.
W Polsce, podczas badań nad transgenicznym ziemniakiem przez zespół prof.
Jana Szopy-Skórkowskiego z Wrocławia, okazało się, że wyhodowana odmiana zawiera toksyczne glikoalkaloidy czyniąc szeroko reklamowenego "superziemniaka" bezużytecznym. Z kolei stosowany na całym świecie i promowany w ochronie roślin zmodyfikowanych genetycznie herbicyd glifosat, do niedawna uznawany za całkowicie nieszkodliwy, okazał się groźny dla rozwoju łożyska u kobiet i całego układu wydzielania wewnętrznego człowieka. Wcześniej w Stanach Zjednoczonych, a ostatnio również we Francji, stwierdzono, że glifosat nawet w stężeniach dużo niższych od stosowanych w rolnictwie, blokował rozwój łożyska i wywoływał poronienia. Co gorsza, nawet w stężeniach nietoksycznych glifosat wpływa na aktywność aromatazy, enzymu regulującego produkcję estrogenów – może to prowadzić do zaburzeń rozwoju gruczołu piersiowego u ludzi i skutkować rakiem sutka. Glifosat ma dużo szersze oddziaływanie na zdrowie i środowisko niż wcześniej przypuszczano, jest też wyjątkowo trwały w glebie i w wodzie, co zagraża szczególnie organizmom wodnym.
Mówiąc o badaniach zagrożeń zdrowotnych ze strony GMO, trzeba wspomnieć o tym, że działalności Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) towarzyszy coraz więcej kontrowersji. Minister rolnictwa Niemiec, Horst Seehofer, oświadczył już w 2007 r., że na oceny ryzyka ze strony GMO w wykonaniu EFSA ma wpływ przemysł biotechnologiczny. W konsekwencji w grudniu 2008 r. ministrowie środowiska wszystkich krajów Wspólnoty jednogłośnie wezwali EFSA do podjęcia ponownej oceny upraw transgenicznych dopuszczonych w Unii Europejskiej i ich wpływu na środowisko naturalne i nasze zdrowie. W chwili obecnej przedstawiciele tego urzędu przyznają, że wbrew wymogom prawa UE, nie są w stanie określić skutków długoterminowego oddziaływania zmodyfikowanych genetycznie upraw na środowisko naturalne. Kuriozalne jest to, że nawet obecnie dla produktów żywnościowych i pasz GMO tylko wyjątkowo wykonuje się pełne testy żywieniowe. Nie wykonuje się podstawowych testów toksykologicznych, ani dwuletnich testów w celu oceny skutków chronicznych, które standardowo stosowane są np. w przypadku pestycydów - czyżby dlatego, że testy te wykazałyby niezbicie toksyczność GMO?
Co więcej, zamiast zlecać badania w niezależnych laboratoriach, wyniki testów dostarczane są do EFSA przez same firmy biotechnologiczne - właścicieli patentów na testowane odmiany GMO, a firmy te zupełnie nie są zainteresowane ujawnianiem zagrożeń ze strony roślin modyfikowanych genetycznie. Dzieje się tak mimo oficjalnej deklaracji administracji amerykańskiej, zawartej w stanowisku Urzędu ds. Żywności i Leków (FDA) z maja 1992 r.: nie ulega wątpliwości, że /.../ inżynieria genetyczna może przenosić nowe i nieznane białka pomiędzy produktami spożywczymi i wyzwalać reakcje alergiczne. Miliony Amerykanów uczulonych na alergeny w takiej sytuacji braku oznakowań "domieszek" GMO nie mają możliwości uniknąć tych szkodliwych dla nich składników żywności, skazująć się na systematyczne otrzymywanie antyalergicznych leków, na których miliony często zarabiają koncerny produkujące GMO, które wywołało alergię. Mało kto mówi głośno, że w świecie globalnego kapitalizmu katastrofą dla koncernów biotechnologiczno - farmaceutycznych byłby moment, w którym konsumenci przestaliby się truć żywnością nafaszerowaną chemią i GMO, a co za tym idzie przestaliby kupować leki. Dla firm globalnych sprzedających leki to koszmarny scenariusz.
Państwa członkowskie UE mają również obawy co do sposobu, w jaki EFSA publikuje wyniki badań bezpieczeństwa GMO i oceniają je jako niepełne. Niektóre z państw członkowskich krytykowały także zasadę „drzwi zamkniętych”, stosowaną przez EFSA: obrady zespołu oceniającego zagrożenia ze strony GMO są utajnione.
-
Re:Kto się boi GMO?
Szkoda,że przeciwnicy GMO kopiują artykuły ze swoich stron zamiast napisać porządną polemikę. Dalej powołują się na "badania" Árpáda Pusztaia zamiast wykazać, czemu jest on wiarygodny. A nie ma w tym nic dziwnego, że trafiają się naukowcy, którzy dla sławy będą fałszować badania naukowe i potem przedstawiać się jako męczennicy systemu. -
Re:Kto się boi GMO?
Nie wiem jak się skończy ta przygda z GMO, ale wiem jak nauka potrafi być skorumpowana na przykładzie psychiatrii. Mam nadzieję że jeśli już muszą (ale czy muszą?) być wprowadzane nowe rodzaje organizmów do ekosystemów to nie skończy się to wykończeniem innych gatunków. Zresztą nie zdziwiłbym się gdyby jakiejś firmie przyszło do głowy stworzenie takiej rośliny, która wyparłaby naturalnych konkurentów po to by cały świat płacił za jej patentowany produkt. W końcu tu chodzi o biznes nie? -
Re:Kto się boi GMO?
"Wiele organizacji tzw. zielonych, w tym Greenpeace i Friends of the Earth, wydało GMO bezpardonową ideologiczną wojnę. Ich aktywiści głęboko wierzą, że genetycznie zmodyfikowane rośliny to samo zło i napychanie kieszeni złowrogim koncernom biotechnologicznym. Każda wiara potrzebuje swoich proroków i męczenników, więc ich wykreowano."
Przecież nikt nie zaprzeczy, że w GMO chodzi o pieniądze. Co to za biznes, gdy rolnicy nie muszą płacić za np. patentowaną pszenicę? Oczywiście spokojna debata jest pożądana, ale nie pod dyktando korporacji, bo im zależy tylko na pieniądzach i wcisną nam (świadomie) każdy syf jeśli obliczą sobie że spodziewane zyski będą większe niż ryzyko. Na pewno nie wolno dopuszczać do sprzedaży GMO testwanego przez samych zainteresowanych ich wprowadzeniem. -
Re:Kto się boi GMO?
Polecam film dokumentalny o pszczołach na iplexie (nie pamiętam tytułu, ale bez trudu znajdziecie). Polecam też kilka innych, m.in. "We feed the world" i inne. Nie jestem genetykiem ani biologiem, ale argumenty przedstawione w tych filmach przemawiają do mnie. To nie chodzi tylko o uprawę roślin genetycznie zmodyfikowanych. To chodzi o uprawę tych roślin w monokulturach (czyli tysiące hektarów jednej rośliny, a dookoła nic innego nie rośnie, więc nie ma też owadów, małych ssaków, ptaków i... pszczół ! O , przepraszam, rośnie jeden chwast, który sam się genetycznie zmodyfikował i teraz jest superchwastem pożerającym genetycznie zmodyfikowaną soję/kukurydzę/ryż itp. więc spółka akcyjna, która uprawia te tysiąc ha wali coraz mocniejszą chemią (a miało nie być chemii!). To skoncentrowanie obrotu nowych, genetycznie zmodyfikowanych nasion w rękach dwóch-trzech wielkich światowych koncernów, które mają dużo pieniędzy, żeby wypierać innych producentów i inne odmiany danego gatunku roślin uprawnych. A potem stają się jeszcze większymi potentatami, i ostatecznie wykupują od zadłużonych -
Re:Kto się boi GMO?
Jeśli chodzi o monopol na rynku nasion GMO. Tak jest to problem, który powoli się zmniejsza. Szczególnie takim krajom jak Indie, Chiny i Brazylia, a więc mniej zamożnym i gdzie ochrona patentowa nie jest tak silna. Obecnie w Indiach jest ponad 40 spółek hodowlanych sprzedających GMO, w pierwszych latach upraw było ich tylko 6. Tak jest z nową technologią, iż "ten pierwszy" zyskuje najwięcej. tylko, że to się zmienia i będzie zmieniać. Tak więc monopolu jednej firmy się nie boję. Wiąże się też z tym ochrona patentowa, bardzo silna w krajach UE i Ameryki Północnej. jako zwolennik GMO, nie podoba się sposób patentowania i uważam, że należy to zmienić. Np stosować wygasanie patentów lub coś w tym stylu. Z drugiej strony pamiętajmy, iż wynalezienie nowej odmiany, sprawdzenie jej, później rejestracja, pochłaniają ogromne ilości pieniędzy, więc i wynalazca musi na tym również zarobić. Trzeba w jakiś sposób pogodzić obie strony. Tylko nie jest to problem samej technologii ale ustawodastwa i o tym należy pamiętać.
Tak, do wprowadzenia za rynek potrzeba ogromnych pieniędzy, co prowadzi do wpychania niejako, wynalazków GMO w ręce wielkich korporacji. Tak się stało z ryżem Golden Rice, Złoty Ryż. Wynaleziony przez prof. Ingo Potrykusa miał być zarejestrowany przez założona organizację non-profit. Miał być udostępniany za darmo. Okazało się, jednak iż procedury są na tyle kosztowne, iż organizacja ta musiała podpisać porozumienie z firmą Syngenta, tylko po to by wprowadzić to na rynek! Ryż, który mógłby uratować ok. 40000 istnien ludzkich każdego roku w samych Indiach nie byl w żaden sposób wspierany przez Państwo! Nie dziwne, że tylko najbogatszych stać na wynajdywanie GMO i tylko oni je produkują. W tym względzie prawo wymaga również zmiany, bo w obecnym stanie odstrasza organizacje non-profit. -
Re:Kto się boi GMO?
"organic can indeed feed nine billion human beings but that it is the only hope we have of doing so"
Jeżeli GMO jest tak drogie to prawdopodobnie nie trafi tam gdzie jest potrzebne czyli do krajów, które mają problemy z wyżywieniem swojej ludności, inaczej z żywnością organiczną ta mogłaby zwiększyć produkcje tam gdzie trzeba
"countries, where the chances of famine are greatest, organic methods could double or triple crop yields"
"A 2010 United Nations study (PDF) concluded that organic and other sustainable farming methods that come under the umbrella of what the study's authors called "agroecology" would be necessary to feed the future world. Two years earlier, a U.N. examination (PDF) of farming in 24 African countries found that organic or near-organic farming resulted in yield increases of more than 100 percent."
"Suspicious of the political motives of the U.N.? Well, there's a study that came out in 2010 from the all-American National Research Council. Written by professors from seven universities, including the University of California, Iowa State University, and the University of Maryland, the report finds that organic farming, grass-fed livestock husbandry, and the production of meat and crops on the same farm will be needed to sustain food production in this country."
w artykule, który cytuje jest więcej podobnych wyników badań (oczywiście zrecenzowanych) http://www.theatlantic.com/health/archive/2011/12/organic-can-feed-the-world/249348/
Obecnie GMO nie jest nam potrzebne to po co tracić na nie pieniądze?
Mówienie że GMO może uratować x liczbę ludzi jest być może prawdą, choć nie wiem czy jeśli nie będzie można zarobić na tym pieniędzy to czy ktokolwiek będzie chciał to zrobić, zapominanie o tym że x liczbę ludzi możemy uratować też innymi sposobami jak choćby przez rozwój produkcji organicznej czy zmniejszenie spożycia mięsa jest błędem.
To co już istnieje wygrywa z tym co tworzymy np. alternatywy mięsa - robaki wygrywają z mięsem in vitro, są smaczniejsze i tańsze, ale jeść nie chcemy obu.
Osobiście chciałbym GMO, jednak wyłącznie na licencji creative commons lub podobnej, inaczej mówiąc nie boje się GMO boje się Monsanto.
-
Re:Kto się boi GMO?
Kolejny mit przeciwników o tym, iż można bez GMO wyżywić świat. Po pierwsze, nikt nigdy nie powiedział, iż GMO uwolni Świat od głodu! Może pomóc (i pomaga). Obecnie mamy 7 milionów ludzi na Ziemi. Do 2050 roku będzie 9 milionów. Już na dzień dzisiejszy nie jesteśmy w stanie zapewnić żywności dla wszystkich. Nie możemy też zwiększyć areału upraw, bo to oznacza kolejne wycinki lasów, itd. A dlaczego tak się dzieje? Wynika to na przykład z polityki samych organizacji "zielonych". Czy wiesz, że 40% uprawianej kukurydzy w USA jest przeznaczana do produkcji Etanolu. Wysiłek ogromny, a najfajniejsze jest to, iż cała ta masa roślinna zapewne ograniczenie zużycia ropy naftowej w tym kraju jedynie o 3%! Jeśli nadal mamy w ten sposób walczyć z globalnym ociepleniem to rzeczywiście GMO ani nic innego nam nie pomoże.
Raport o uprawach GMO na świecie pokazuje dobitnie, iż takie uprawy pomagają w walce z biedą w krajach takich jak Indie, Chiny, Brazylia, itd. Obecnie na Ziemi jest 15 milionów rolników uprawiających GMO. 14,4 miliona z tej liczby to drobni, mało obszarowi rolnicy z Indii, Chin, itd. Już widać jak to wpływa na podniesienie poziomu cywilizacyjnego na obszarach rolniczych w takich krajach. Artykuły na ten temat:
http://www.apaari.org/wp-content/uploads/2009/10/bt-cotton-2nd-edition.pdf
http://www.isaaa.org/resources/publications/briefs/42/executivesummary/pdf/Brief%2042%20-%20Executive%20Summary%20-%20English.pdf
Nie sądzę, że tych 14,4 miliona rolników zostało przekupionych przez Monsanto, a altruiści to na pewno nie są i jeśli by im się to nie opłacało to na pewno by nie uprawiali GMO.
A co z regionami, gdzie obecnie uprawy tradycyjne albo są niemożliwe albo plony są bardzo małe. Ze względy na np często występujące susze? Już powstają rośliny bardziej odporne na suszę. Czy to nie przyczyni się do wzrostu plonów, produkcji żywności? Chyba logiczne, że się przyczyni. Dalej będą rośliny z tolerancją wyższego zasolenia, itd.
Dlaczego w krajach biedniejszych z takim sukcesem przyjęły się genetycznie modyfikowane rośliny? Szczególnie te z genem białka Bt. W takich rejonach rolnicy często nie mieli pieniędzy na środki ochrony roślin i jeśli pojawiał się szkodnik, to powodował ogromne straty w uprawach. Obecnie plany są zdecydowanie większe ze względu na to, iż można używać zdecydowanie mniej insektycydów.
GMO nigdy nie miało i być może nie zlikwiduje głodu na świecie. Ale zdecydowanie może pomóc. Jeśli nadal chcemy produkować biopaliwa, jeśli nadal będziemy marnować i wyrzucać do śmieci tyle jedzenia ile nadal wyrzucamy, to i GMO nie pomogą. -
artystyczna wizja?
ja tylko odniose sie do arbuza. Sama widzialam takowe w Japonii w supermakecie po 10000 yenow sztuka (czyli 10x drozsze od okraglych) jakies 10 lat temu. Zadna to wiec artystyczna wizja. Teraz juz sie ich na szczescie nie widuje, bo sie znudzily. -
Re:Kto się boi GMO?
Tylko że to nie był arbuz zmodyfikowany genetycznie... -
Podziękowania dla Sepulvedy.
Czy jest jakaś poważna firma ubezpieczeniowa (np. Lloyd), która ubezpieczy "wprowadzaczy" i zagwarantuje odszkodowania dla ofiar GMO ????????
Nie ma !!!!!!!!!!!!
Polecam film "Yes meni naprawiają świat"
w oryginale "The Yes Men fix the World".
-
Re:Kto się boi GMO?
Całą tą dyskusję można porównac do dysputy religijnej, w której naukowcy mówia o histori Ziemi, geologi, ewolucji, teori Darwina, przedstawiają dowody, są gotowi do merytorycznej dyskusji, natomiast po przeciwnej stronie znajdują się kreacjoniści, którzy dla poparcia swoich racji cytują fragmenty Pisma Swiętego, Księge Rodzaju o powstaniu życia. Drodzy Państwo z wiarą nie można dyskutować, dla tych ludzi wiara w nieomylną matke naturę, oraz "złych" gwałcących jej prawa jest czymś głębszym, czymś co stanowi podstawę ich egzystencji. Amen -
Re:Kto się boi GMO?
Bardzo sluszna uwaga o ewolucji, wiedzy, nauce...No wlasnie.Dzieki swiadomosci, ewolucji i rozwojowi nauk rolniczych ludzie wyhodowali rosliny i zwierzeta o cechach, o jakich sie nie snilo naszym przodkom...Wyhodowano np ziemniaki odporne na zaraze ziemniaczana.Nie dziwi mnie wiec sluszne oburzenie rolnikow angielskich, gdy dowiedzieli sie, ze za pieniadze podatnikow (Tak-podatnikow, anie firm biotechnologicznych) stworzono ziemniaki GMO...odporne na zaraze ziemniaczana. Oczywiscie, na nie bedzie obowiazywal patent i wyzsze ceny, niz na kilka odmian o takiej samej odpornosci na zaraze, ktore powstaly w drodze krzyzowania.(a wiec jak najbardziej przy wykorzystaniu wiedzy i nauki.Ja jako podatnik nie chce placic z wlasnej kieszeni na tego typu eksperymenty, ktore mi nie przynosza zadnej korzysci,a wrecz przeciwnie-ceny wzrastaja bo opatentowane nasiona sa duzo drozsze, a jakosc produktu stoi pod duzym znakiem zapytania. Skoro wiec mozna w znacznie tanszy i bezpieczniejszy sposob uzyskac wiekszosc cech, ktore uzyskuje sie droga modyfikacji genetycznej, to po jakie licho placic korporacjom, za ich patenty? I to nie ma nic wspolnego z wiara ani fanatyzmem, drogi panie, to tylko zdrowy rozsadek. -
Re:Kto się boi GMO?
A teraz pytanie za 100pkt, kto jest za to odpowiedzialny, że tylko koncerny stać na patentowanie wynalazków? Wiesz ile kosztuje wprowadzenie na rynek odmiany GMO? Myślę, że coś około 30 milionow dolarów. Najlepsze w tym wszystkim jest, to iż doświadczenia w laboratorium to tylko ułamek tej kwoty. Reszta to kasa na wszystkie procedury pozwalające na wprowadzenie GMO do upraw. Kogo stać na wyłożenie takiej kasy? Tylko duże koncerny. Tak było w przypadku Golden Rice. Ryż, który mógłby przyczynić się do zmniejszenia problemu z niedoborem witaminy A w krajach azjatyckich. Wynalazcy nie otrzymali żadnego wsparcia ze strony rządów tych krajów, co zmusiło ich do kooperacji z koncernem Syngenta.
A z drugiej strony firmy muszą zarobić. Żadna firma nie wyda 30milionów $ na coś na czym nie zarobi. I koło się zamyka.
Tylko czy to jest problem całej technologii? Czy może prawa i rozrośniętych do granic możliwości instytucji, z których każda, chce uszczknąć z tego kawałka tortu coś dla siebie.
Mówisz, że odmiana modyfikowana genetycznie ziemniaka, odporna na zarazę jest droższa od konwencjonalnej, którą można uzyskać drogą krzyżowań. Może i można byłoby uzyskać taka roślinę, ale ile by to zajęło? Dziesiątki lat? A może w ogóle nie uzyskano by takiej rośliny, bo nie każda cech występuje w blisko spokrewnionych gatunkach. Tak więc koszty ogólne są znacznie niższe w przypadku wynalezienia genetycznej odmiany niż konwencjonalnej, w tym przypadku. -
Re:Kto się boi GMO?
Ziemniaki odporne na zaraze juz dawno istnieja i to kilka odmian, czyli jak widac wcale nie trzeba czekac wiele lat :). I rolnicy je wola, bo nie sa opatentowane, wiec sa tansze, sa tansze bo jako produkt naturalny nie wymagaja badan, nie wplywaja niekorzystnie na srodowisko, sa przystosowane do warunkow srodowiskowych :) Widze, ze panowie bardzo czesto koncentrujac sie na biotechnologicznej stronie calego tego eksperymentu zapominaja calkiem o stronie rolniczej, praktycznej i ekonomicznej.
A co do zlotego ryzu...to zapomnial pan dodac, ze bynajmniej nie tylko korporacje wylozyly na niego pieniadze ale tez np fundacja Billa Gatesa
http://foodfreedom.wordpress.com/2011/06/03/golden-rice-or-trojan-horse/
A wie pan, ze istnieja niemodyfikowane odmiany ryzu, ktore zawieraja wit A ? (nie wspominajac juz o wielu warzywach i owocach), wiec nie ma potrzeby wydawania milionow dolarow na ryz GMO, na ktorego kupno i tak tych ludzi nie byloby stac. Problemem nie jest brak wit A w ryzu tylko brak srodkow na zakup jedzenia bogatego w wit A i na dodatek tluszczy, ktory pozwolilby ta witamine przyswoic. -
Re:Kto się boi GMO?
Skoro ziemniaki odporne na zarazę ziemniaczaną (wyhodowane naturalnymi metodami selekcji) istnieją i do tego są tańsze, to dlaczego rolnicy mieliby kupować te odmiany droższe, które też są odporne, ale w skutek interwencji genetycznej?
Czy przypuszczasz, że ktoś ich do tego będzie zmuszał?
-
Re:Kto się boi GMO?
Celem mojego posta nie było stwierdzenie czy dana odmiana ziemniaka istnieje czy nie. Raczej mialem na myśli, to że nie zawsze istnieje dana cecha (np. odporność na jakiś patogen) u gatunków pokrewnych, więc po prostu uzyskanie rośliny o pożądanej cesze może być po prostu niemożliwe (za pomocą wielokrotnych krzyżowań) i tu z pomocą przychodzi biotechnologia.
Co do kwestii ekonomicznych, to bardzo zwracam na to uwagę. Choć dla mnie odpowiedzią może być to w jaki sposób odmiany te są akceptowane przez zwykłych rolników. Czy to nie świadczy o sukcesie tych odmian, nie tylko ekonomicznym? Żaden rolnik przecież nie będzie uprawiać odmiany GMO jeśli mu się to nie będzie najnormalniej w świecie opłacać.
Cieszy mnie informacja, że również fundacja Bill'a Gatesa dołożyła się do tego projektu. Wspomnę również, iż mimo że Syngenta ma prawa do Złotego Ryżu, to będzie ona w celach humanitarnych udostępniać nasiona rolnikom za darmo.
Nie wiedziałem, że ryż z witaminą A istnieje. Może Pan podać jakiś link do takiej informacji? Poza tym możliwe, iż nawet jeśli istnieje taki ryż, to ilość jego może być nie wystarczająca. Jak wspomniałem, rolnicy będą otrzymywać nasiona tego ryżu za darmo, więc niech Pani się nie martwi brakiem funduszy. Problemem nie jest oczywiście brak witaminy A w ryżu, ale sposób na jej dostarczenie dla mieszkańców. Grube miliardy dolarów już poszły na walkę z tym problemem. Wiadomo też, iż ryż ludzie Ci jedzą na co dzień, to jest podstawa ich diety, więc taki sposób na dostarczenie wit A dla ich organizmów jest wręcz rewelacyjny. słyszłałem kiedyś, że można dać im marchewkę i wystarczy. Tylko nikt nie powie, iż może nie być warunków dla uprawy tej marchewki. -
Re:Kto się boi GMO?
Nie wiem na jakiej podstawie twierdzi Pan, że jakość produktu stoi pod dużym znakiem zapytania. Poza jednym genem transgeniczna soja czy kukurydza nie różni się niczym od konwencjonalnej.
Oczywiście, że można się zastanawiać nad udziałem koncernów w rynku rolniczym. Z tym, że wyprodukowanie jednej odmiany GMO kosztuje ok. 200 mln $. Korzyści są natomiast niebagatelne. Odsyłam do raportu prestiżowej amerykańskiej Akademii Nauk (http://www.nationalacademies.org/includes/genengcrops.pdf)
Jak również to oświadczenia Komitetu Ochrony Roślin PAN:
http://www.ppr.pl/artykul-stanowisko-komitetu-ochrony-roslin-pan-141160-dzial-2.php
Pozdrawiam
MR -
Re:Kto się boi GMO?
mehow - wlasciwie trudno dociec, ktorej ze stron chcesz dokopac. Domyslam sie wszak, ze
nawiedzency od nieomylnej matki, dla ktorych wiara stanowi podstawe egzystencji, to sa wg Ciebie oszaleleli w dogmatyzmie przeciwnicy GMO. Problem tylko w tym, ze Twoj tekst po nieielkiej
i nawet niezbyt genetycznej modyfikacji moze byc zastosowany wobec zronowazonych, gotowych do dyskusji (i to nawet merytorycznej) zwolennikow genetycznego postepu. Rowniez oni w chwilach zapomnienia zapewniaja, ze 'wierza w GM0', rowniez przez ich teksty przebija niezachwiane przekonanie w nieomylnosc koncernow, rynku napedzanego zyskiem i niepokalana czystosc intencji prorokow niosacych dobra nowine o GMO. Rowniez w nich zaden cien watpliwosci nie zakloca goracego zapalu neofitow. Nadto, jak znam zycie i swiat (zwlaszcza w postaci , w jakiej nam sie objawil w cigu kilku ostatni dekad), gotowem jest isc o zaklad, ze dla wielu GMO-positive publicystow ich oddanie sprawie koropracji od GMO 'stanowi istotna podastawe ich egzystencji'. Wart wiec Pac palaca.
Zas ludziom zdezorientowanym w tym calym chaosie propagandowym polecem stosowanie starozymskeij zasady: is fecit qui prodest. Howgh! -
Re:Kto się boi GMO?
tegs - jednak na zimno, przy zachowaniu pewnego dystansu należy przyznać ze ci od niosącej dobrej nowiny GMO są bardziej merytoryczni. Można dyskutować, nawet trzeba, ale należy zachować jakieś standardy. Teza - dowód. Większość dowodów strony od matki natury, sprowadza się do faktu że jak będę jadł ziemniaka pomieszanego z krokusem to dostane rozwolnienia i umrę, bo natura nie znosi takich dziwolągów. Dla mnie to jednak trochę za mało -
Re:Kto się boi GMO?
Panie Marcinie, czy pan podobnie jak szef działu Nauka w GW, pielgrzymował na konferencje pro GMO organizowane przez przemysł bio-tech (np. Monsanto)?
Czy artykuł jest sponsorowany bezpośrednio oficjalnie przez koncenrn M., czy też mniej oficjalnie.
Jak będzie się pan golił przed wigilią, proszę dobrze się przyjrzeć własnym oczom. Może gdzieś w głębi ujrzy pan człowieka poczciwego, o którym wspomina chociażby prof. Bartoszewski. Musi pan tylko b. mocno się postarać.
Właśnie w/w szefa Nauki w GW przestałem ją kupować. Także przez jej tabloidaizację. Znalazłem Politykę, z którą także się chyba pożegnam :/
P.S. A kolega poplecznik greanpeace.blogspot.com to na etacie Monsanto, czy po boitechnologii? -
Re:Kto się boi GMO?
Tym wpisem wystawia Pan świadectwo sobie, nie mnie... I jeszcze coś na przyszłość: na tym forum chętnie dyskutuję, ale z argumentami merytorycznymi. W momencie, kiedy pojawiają się chamskie i bezpodstawne sugestie (czyli np. sugerowanie przekupstwa bez cienia dowodu) kończę rozmowę.
Z poważaniem
Marcin Rotkiewicz -
Re:Kto się boi GMO?
"sugerowanie przekupstwa bez cienia dowodu"
Jakos nie moge znalesc zadnej informacji o pana bezstronnosci...
W wiekszosci powaznych gazet dziennikarze musza ujawnic swoje "self interest" lub "conflict of interest" jesli pisza na powazne tematy i posuwaja sie aż do nazywania naukowców "pseudo-naukowcami" (to nawiasem mowiac niebezpiecze terytoruim dla pana, na szczescie niewielu profesrow czyta Polityke).
Tak wiec, jakies pieniążki, wycieczki fundowane, obiadki, prezenty, wizty z rodziną, wynajem samochodu, tydzien wypoczynku po konferencji itp itd?
Czekam. -
Re:Kto się boi GMO?
"Jakos nie moge znalesc zadnej informacji o pana bezstronnosci... "
A jakieś informacje o stronniczości Pana Marcina, może Pan znaleźć? -
Re:Kto się boi GMO?
Nie chodzi o to co ja mogę znaleźć. Chodzi o otwartość dziennikarską.
W cywilizowanych krajach dziennikarze muszą poinformować czytelników o wszystkim co może mieć wpływ na opinie które wyrażają. Są też źródła informacji które nigdy nie piszą "opinii" tylko czyste "wiadomości" bez komentarzy.
Pan redaktor jednak zaczyna artykuł od "pseudo naukowców" w czym wyraża osobistą opinię o naukowcach. W tej sytuacji powinien, a nawet musi, określić swój stosunek, możliwe dochody, materialne lub niematerialne korzyści z głoszenia swoich opinii. Jeśli tego nie robi, to można założyć że albo jest kompletnie nieprofesjonalny i nie należy mu wierzyć, lub ma ukryte powody dla których pisze swój artykuł.
To nic osobistego, to nie obelga ani oskarżanie, to po prostu kwestia etyki dziennikarskiej. A etykę się ma lub nie.
Nie uważasz że niezależnie od tego o czym dziennikarze piszą, dobrze jest wiedzieć czy ktoś im za to płaci, czy to osobista opinia, czy płatna propaganda?
Tak na marginesie, chyba poproszę Politykę o kopie ich standardów profesjonalnych, tak z ciekawości aby zobaczyć czego oczekują od swoich redaktorów. -
Re:Kto się boi GMO?
Właśnie przeczytałem o panu Marcinie notkę. Widzę, że pasjonuje się pan biotechnologią. No to teraz jest pan rozgrzeszony.
Porażka:/ -
Re:Kto się boi GMO?
Panie Marcinie szkoda nerwów. Dla tych ludzi reprezentuje Pan interesy imperium zła. Nawet jak by Pan pasjonował się medycyna naturalną chodził z otwartym czakramem na czole, nie przekona ich Pan. A gdyby jakimś cudem udało się to, uczyniłby Pan życie wielu ludzi pustym i pozbawionym sensu. -
Re:Kto się boi GMO?
Ależ ja się nie denerwuję :-) Chciałem tylko Panu AVG wyraźnie pokazać, gdzie kończy się dyskusja a zaczyna chamstwo, którego nie toleruję.
Pozdrawiam
MR -
Re:Kto się boi GMO?
AVG,
czy poza bezpodstawnymi oskarżeniami potrafisz też wypluć jakieś argumenty? -
Re:Kto się boi GMO? ... oraz firm, ktore za GMO stoja !
Nasiona genetycznie zmodyfikowanych roslin znajdowano w odleglosci kilkudziesieciu kilometrow od ich wlasciwych upraw (prawda to czy mit, szanowny panie Rotkiewicz?)... Swietne zrodlo dla kolejnych dziesiatek procesow wytaczanych praktycznie na calym swiecie przez (bandycka) firme "Monsanto"! -
Re:Kto się boi GMO?
@ jer-111
"Nasiona genetycznie zmodyfikowanych roslin znajdowano w odleglosci kilkudziesieciu kilometrow od ich wlasciwych upraw (prawda to czy mit, szanowny panie Rotkiewicz?)"
Porozmawiajmy o Polsce.
Czy ktoś widział dziko rosnące żyto, pszenicę, ziemniaki? Oczywiście nikt!!!
Dlaczego? Ano dlatego, że w polskim klimacie ziemniaki rozmnażają się przez bulwy, których wiatr nie przenosi. Natomiast w przypadku pszenicy, czy żyta tak człowiek już zmodyfikował je genetycznie - tak, tak, hodowanie odmian, to jest modyfikacja genetyczna - że te rośliny nie są w stanie się rozsiewać. Człowiek na drodze selekcji, tak je zmodyfikował genetycznie, że posiadają niełamliwe kłosy - ziarna w kłosie prędzej zgniją niż się rozsieją.
Skoro rośliny GMO nie są w stanie przeniknąć do dzikiej natury, to w czym problem?
-
na co nam to?
mieszkam w lesie to może też jestem nawiedzona, ale nijak mi się ten atak redaktora nie jawi spokojną dyskusją.I czemu on to GMO tak nam wciska? na co nam to? Niemcy nie chcą, Francja, Rosja, palą te GMO uprawy, pszczoły giną Sio z tym GMO!!!! -
Re:Kto się boi GMO?
Szanowna Góralko,
nikomu nie wciskam GMO. Mój artykuł dotyczy wyłącznie wiarygodności badań i publikacji dr Pusztaia i czterech innych osób, które uchodzą za ekspertów od GMO.
Nie ma żadnego dowodu, że transgeniczne rośliny mają coś wspólnego z chorobą pszczół. Pisze więc Pani nieprawdę.
Co do tego, że nie chcą GMO we Francji, Rosji czy Austrii - proszę przeczytać sobie, jak np. kiedyś traktowano ziemniaki: http://www.polityka.pl/historia/249599,1,bulwa-belzebuba.read
Można się bać GMO, pytanie tylko, czy warto.
MR -
Re:Kto się boi GMO?
@ avg
"Właśnie przeczytałem o panu Marcinie notkę. Widzę, że pasjonuje się pan biotechnologią. No to teraz jest pan rozgrzeszony.
Porażka:/"
Super!
Wiarygodne byłyby tylko wypowiedzi osoby, która biotechnologią się nie interesuje. Czy tak?
Modyfikacje genetyczne są właśnie polem działania biotechnologii, więc wiarygodną osobą jest ta, która o modyfikacjach genetycznych nie ma pojęcia. Czy tak? -
Re:Kto się boi GMO?
No i co z tego?
Komu to g... jest w Europie potrzebne? Chyba tylko Monsanto i ekipie nawiedzonych biotechnologów. Wszystkich zaś łączy to, że jest to dla nich źródłem niezłego dochodu.
Miłośnicy GMO jedźcie do Ameryki. Tam już na was czekają. Wkrótce będziecie wyglądać tak jak większość mieszkańców tego wielkiego, obsianego kukurydzą kraju. Ja wolę mieć w Polsce - przynajmniej w odniesieniu do GMO - Szwajcarię . Chociaż wg was mieszkają tam pewnie tylko same religijne oszołomy ;)
A tak a propos. W nazistowskich Niemczech też większość naukowców była "za" oficjalnie lub tylko milcząco wyrażając zgodę na to co się dzieje. A im nikt przecież nie płacił ... więc to żaden argument, że niewielu się sprzeciwia
z kolei w odniesieniu do naukowców biotechnologów - trudno, żeby pies kąsał rękę, która go karmi
-
Re:Kto się boi GMO?
O których modyfikacjach genetycznych mówisz, bo widzisz nie każdemu psu na imię burek. -
Zaraz, zaraz
-
Re:Kto się boi GMO?
Osoba, która ilustrowała tekst, popełniła błąd. Zwrócę uwagę naszej redakcji internetowej. Kwadratowe arbuzy najwyraźniej nie mają nic wspólnego z wizją artystyczną. A już na pewno z GMO.
Pozdrawiam i dziękuję za zwrócenie uwagi
MR -
Re:Kto się boi GMO?
Artykuł niestety na bardzo niskim poziomie. Propaganda kontra propaganda. Proszę napisać coś podobnego o osobach broniących GMO i poszukać związków z koncernami (bo z całym szacunkiem, Greenpeace i inne NGOsy to biedacy, nie sądzę, żeby dali radę kogokolwiek opłacać), tylko porządnie i z przekonaniem!
Wtedy to będzie dziennikarstwo śledcze, na razie jest wynik googlowania.
Porównanie do sekty absolutnie poniżej tego, co oczekuje się od poważnego czasopisma.
Dlaczego autor nie spytał o zdanie specjalistów (nieopłacanych przez firmy opłacające badania nad GMO)? GMO to zbyt trudny temat, żeby dziennikarz bez przynajmniej doktoratu z pokrewnej dziedziny był w stanie formułować tak kategoryczne poglądy.
Jakiś czas temu w Spiegel był artykuł o globalnym ociepleniu, dosyć krytyczny, ale spokojny, rzeczowy i z mnóstwem wypowiedzi specjalistów. Proszę przeczytać, żeby na przyszłość wiedzieć, jak obala się mity.
Mniej emocji/ polityki, więcej wiedzy.
Osobiście nie jestem specjalistą w dziedzinie GMO, ale moje zdrowie jest dla mnie znacznie ważniejsze od tego, czy koncern zarobi miliard więcej czy mnie. Jeśli coś nei zostało wcześniej dokładnie i przez wiele lat przetestowane nie jest bezpieczne - wyniki sądowe tylko tylko to potwierdzają. Możliwe, że okaże się bezpieczne, ale na razie tego nie wiemy - czyli decydując się na jedzenie/ dopuszczanie na rynek ryzykujemy dla dobra kilku koncernów. -
trochę wiemy
w zasadzie sporo, i coraz więcej, ale ponieważ ty jeszcze się boisz, karmimy produktami gmo nie Ciebie tylko świnie które się nie boją a które Ty jesz bo się ich nie boisz. Jak w końcu strach zniknie to będziesz miał do wyboru i nowe i tradycyjne odmiany ale będziesz wybierał te nowe bo będą 1 - tańsze, 2 - smaczniejsze, 3 - ładniejsze. Możliwe że też atrakcyjniejsze bo np cebulę już jadłeś a czosnkawki albo czerbuszki jeszcze nie. -
Re:Kto się boi GMO?
A może skusi się na brzoskośliwki?
Nektarynki to właśnie brzoskośliwki - jest to skrzyżowanie dwóch gatunków, które w przyrodzie się nie krzyżują. -
Re:Kto się boi GMO?
Chyba jednak nektarynki to nie jest krzyżówka dwóch gatunków - http://pl.wikipedia.org/wiki/Nektarynka
Natomiast dobrym przykładem jest przenżyto. Jak "barbarzyńskimi" (w porównaniu z inżynierią genetyczną) metodami ją się uzyskuje - używa się m.in. silnej trucizny: kolchicyny - można przeczytać w dobrze opracowanym haśle po angielsku w wikipedii. http://en.wikipedia.org/wiki/Triticale
Pozdrawiam
MR -
Re:Kto się boi GMO?
Z tą kolchicyną to bym nie przesadzał. Oczywiście jest to silna trucizna, ale nie znaczy, że jest obecna w pszenżycie. Używa się jej jedynie na etapie prowadzenia doświadczeń.
Innym ciekawym przykładem "tradycyjnych" odmian jest pszenica durum (tzw. twarda). Sa to odmiany wykorzystywane do produkcji makaronów. Jedna z najlepszych włoskich odmian takiej pszenicy, Cresto, powstała poprzez napromieniowanie roślin, w celu wywołania ogromnej liczby mutacji w genomie. Z odmiany tej powstają najlepsze makarony we Włoszech.
Inną ciekawą rośliną, jest słonecznik. Ciekawy dlatego, iż jest symbolem partii Zielonych (w niemieckim parlamencie). Ciekaw jestem czy Ci miłośnicy ekologii i natury wiedzą, iż jest to jedna z najbardziej sztucznych roślin na Ziemi, powstała poprzez manipulacje na chromosomach. To tylko dowód na to w jaki sposób dzialają pseudo-ekologiczne organizacje. -
Re:Kto się boi GMO?
Śledztwo dziennikarskie to m.in. dokładna weryfikacja informacji. Również za pomocą internetu. Żeby napisać o Percym Schmeiserze musiałem m.in. przeczytać i przeanalizować kilkadziesiąt stron wyroków sądów kanadyjskich. Każdą informację weryfikowałem i sprawdzałem w kilku źródłach. Kontaktowałem się z NIEZALEŻNYMI naukowcami w Polsce i poza nią - m.in. ze specjalistami z Australii, USA i Francji. Korzystałem też ze swoich 10-letnich doświadczeń pisania o GMO, uczestniczenia w konferencjach naukowych, nawiązanych kontaktów ze specjalistami.
Przepraszam, ale chyba ma Pan bardzo blade pojęcie o pracy dziennikarskiej. Gwarantuję Panu, że zdobycie tych samych informacji i napisanie tekstów zajęłoby Panu wiele miesięcy. Niekiedy, by napisać jeden akapit, musiałem zgromadzić dziesiątki stron dokumentów albo "łapać" przez tydzień jakiegoś specjalistę, by uzyskać od niego wypowiedź.
Odnośnie GMO: jest ono na rynku (uprawiane i konsumowane) od ponad 15 lat. Przeprowadzono ponad 400 badań jego bezpieczeństwa. Sama tylko Unia Europejska przeznaczyła na to 500 mln euro, a badania trwały 10 lat. I co? I nic. Okazało się, że uprawiane w tej chwili transgeniczne rośliny są bezpieczne i dla środowiska, i dla ludzi.
I podtrzymuję też moją ocenę, że wiele organizacji zwalczających GMO przypomina sekty - silna wiara w jedną niepodważalną prawdę, odrzucanie racjonalnych argumentów i faktów, kreowania "guru". Zresztą nieraz ci sami ludzie walczą ze szczepionkami, energetyką jądrową. Niektórzy nazywają nawet to zjawisko neoludyzmem.
MR -
Re:Kto się boi GMO?
Pisze Pan iż kontaktował się z NIEZALEŻNYMI naukowcami czy może Pan podać z którymi? -
Re:Kto się boi GMO?
Szanowny Panie Redaktorze,
Czy już przekazał Pan dowody o absolutnym "bezpieczeństwie" dla środowiska i dla ludzi GMO rządom krajów, które zabroniły uprawy roślin odmian modyfikowanych genetycznie, Parlamentowi Europejskiemu, Komisji Europejskiej oraz EFSA? Byłby to duża rewelacja na skalę równą rewelacjom o "sektach". Czy na temat sekt też prowadził Pan śledztwo dziennikarskie w internecie? Gratuluję dobrego samopoczucia u ogłaszaniu rewelacji, które nie mają nic wspólnego z rzetelnym warsztatem dziennikarskim.
P.S. Czy doczytał Pan już poprawne nazwiska osób, na które powołuje się Pan w swoim artykule? -
Re:Kto się boi GMO?
Pani Doroto.
Rozumiem, że jako prezesowi organizacji rolnictwa organicznego (IFOAM) nie zależy Pani na wprowadzeniu upraw GMO. Ma Pani w tym temacie wymierne korzyści, to zrozumiałe. Ale dlaczego pisze Pani nieprawdę?
Powołuje się Pani na Parlament oraz instytucje Unii Europejskiej, które są za dopuszczeniem upraw GMO w krajach Unii. Jedynie poszczególne państwa członkowskie mogą w suwerennej decyzji wprowadzić zakaz upraw GMO. Co niektóre uczyniły, bez posiadania jakichkolwiek racjonalnych przesłanek (oprócz ochrony własnego rynku produktów pseudoekologicznych). Co potwierdza niedawny wyrok Sądu Najwyższego we Francji.
Korzystając z okazji. Skoro jest Pani specjalista od rolnictwa organicznego.
Może Pani się odnieść do sytuacji, w której ponad 40 osób zginęło w ubiegłych latach z powodu zakażenia bakterią E.Coli a kolejne setki osób wylądowały w szpitalach z poważnymi powikłaniami. Źródłem zakażenia było rolnictwo organiczne. Proszę powiedzieć, czy zna Pani jakikolwiek przypadek, w którym osoba która zjadła GMO, zmarłaby lub wylądowała w szpitalu.
Druga kwestia. Czy posiada Pani jakieś badania naukowe potwierdzające, iż żywność organiczna jest zdrowsza od żywności genetycznie modyfikowanej? -
Nie każdemu psu na imię burek
Denerwuje mnie, że do jednego worka - GMO - wrzuca się hurtem wszystkie odmiany roślin z wszczepionym obcym genem. Przecież wszystko zależy od tego, co ten gen koduje.
Przecież nie każdemu psu na imię burek.
Jeśli roślinie wszczepiono by geny kodujące syntezę DDT, to oczywiście byłyby one odporne na wszystkie szkodniki, na zawsze. I również oczywiście, byłyby śmiertelnym zagrożeniem dla wszystkich, którzy by je spożywali.
Natomiast nie jestem przekonany, że geny kodujące odporność na herbicyd Randup mogą być w jakikolwiek sposób szkodliwe dla człowieka.
Potępianie i popieranie GMO bez rozróżniania o jaką modyfikację chodzi, uważam za nierozsądne. -
Re:Kto się boi GMO?
Ciężko jest zmierzyć rzetelność kogokolwiek.
Atakowanie naukowca, wyników badań którego nie podważał nikt przez ponad trzydzieści lat, za jedną publikację, a raczej wcześniejszą opinię wygłoszoną na podstawie prowadzonych (jeszcze nie ukończonych) badań wydaje się być nie do końca sprawiedliwą oceną zarówno ze strony redaktora, jak i naukowców, którzy później te wyniki interpretowali.
Sensowna debata nad GMO powinna się odbywać na wielu poziomach w społeczeństwie i każdy mniej lub bardziej nawiedzony powinien mieć prawo się w niej wypowiedzieć jeśli ma na to ochotę.
Jeśli zaś chodzi o zieloną propagandę i te słowa:
"Dziwić w tej całej historii może tylko, dlaczego niektórzy (bo jest ich zdecydowana mniejszość) ludzie z tytułami naukowymi podpierają się autorytetem hochsztaplerów? Bo odrzucając całkowicie GMO, możemy wylać dziecko z kąpielą. Ta obiecująca technologia naprawdę warta jest spokojnej i racjonalnej debaty.
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/1522751,1,falszywi-prorocy-gmo-cz1-arpad-pusztai.read#ixzz1hP6VKO7M "
muszę przyznać, że jest to także zwyczajna opinia - nie mająca z prawdą wiele wspólnego. "Zieloni" nie są przeciwko GMO, tylko przeciwko uwalnianiu GMO do środowiska do czasu ustalenia ponad wszelką wątpliwość wpływu GMO na środowisko w tym na człowieka i uważają, że GMO jest zwyczajnie niepotrzebne.
Wypowiedzi porównujące krzyżowanie gatunków w naturalny sposób do tych zmodyfikowanych genetycznie także nie są zgodne z prawdą. Wystarczy choćby sięgnąć do ulubionej prze redaktora wikipedii:
"GMO to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych wskutek krzyżowania lub naturalnej rekombinacji" - więc ktoś tu się myli, a skoro redaktor ma 10-cio letni staż w pisaniu o GMO to pewnie tą osobą są autorzy ustawy z 22 czerwca 2001r.
Fałszywi prorocy GMO tacy jak Arpad Pusztai zostali później nagrodzeni za kontrowersyjne i nie licujące z autorytetem rzetelnego naukowca wypowiedzi i działania. Gdyby trochę poszukać możnaby znaleźć ciekawe informacje np. na temat recenzentów artykułu Pusztai'a w the Lancet. Nieco inne światło daje chociażby ten artykuł:
"http://www.gmwatch.org/latest-listing/1-news-items/11801-pusztai-to-receive-stuttgart-peace-prize-"
Tutaj także się przyczepię:
"Historia węgierskiego uczonego jest bardzo zaskakująca jeszcze pod innym względem. Arpad Pusztai użył mianowicie w swoim badaniu eksperymentalne ziemniaki, do których wszczepiono gen pobrany z przebiśniegów i odpowiedzialny za produkcję pewnego białka (lektyny)[dlaczego miałby badać co innego, skoro był specjalistą od lektyn właśnie?].
Ma ono właściwości owadobójcze i dlatego naukowcy chcieli sprawdzić, czy dzięki temu uda się stworzyć ziemniaki odporne na szkodniki. W 1998 r. nie było jednak wiadomo, czy eksperymenty te zakończą się powodzeniem – tzn. ziemniaki okażą się bezpieczne dla ssaków, a w związku z tym, czy kiedykolwiek będą dopuszczone do upraw. Dlaczego zatem ich szkodliwość (która zresztą okazała się co najmniej dyskusyjna) miałaby świadczyć na niekorzyść uprawianych w USA soi czy kukurydzy, zawierających zupełnie inne owadobójcze białko (o nazwie bt) pochodzące od bakterii? [Dlaczego zatem podważenie badań prowadzonych przez specjalistę miałoby służyć na korzyść uprawianych w XX soi czy kukurydzy, zawierających zupełnie inne białko itd.?]
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/nauka/ekologia/1522751,1,falszywi-prorocy-gmo-cz1-arpad-pusztai.read#ixzz1hPBevfyQ"
Na koniec proszę jeszcze o zapoznaniu się z tą stroną:
http://ngin.tripod.com/biospin.htm
a w szczególności z tym jej fragmentem:
http://ngin.tripod.com/false.htm
Panie redaktorze, czy o kimś kto przez dziesięć lat kroi rybę można powiedzieć, że jest ichtiologiem?
Pisze Pan dla poważnego czasopisma, ale prezentuje Pan tylko i wyłącznie swoje opienie. Problem pojaia się wtedy, gdy próbuje Pan te opinie budować na podważaniu opinii innych - tyle tytułem zakończenia.
Mimo wszystko pozdrawiam -
Re:Kto się boi GMO?
Doskonała robota! Lewitujący Jogin i Natural Law Party z papierowego wydania szczególnie mnie ujęli ;)
Przydałby się jeszcze cykl o energetyce - Dakowski, Jaśkowski i inni "niepoprawni geniusze" nadal sieją zamęt, wspomagani przez Zielonych2004, tych z kolei sterowanych przez centralę w Niemczech (nie waham się tego nazwać sterowaniem).
Za dużo tych bzdur przeciekło przez ostatnie lata do mainstreamu na zasadzie "coś w tym jest", "pokażmy sprawiedliwie obie strony" itp., pora na trochę (przykrej dla niektórych) prawdy. -
Re:Kto się boi GMO?
zgadzam się, że teraz dla równowagi powinien redaktor przedstawić sylwetki naukowców zwolenników, których jedyne argumenty , i to przez wszystkich powtarzane, to żenujące - GMO wyżywi świat ,- ludzie od zawsze jedzą GMO oraz - kiedyś ludzie bali się samochodów( zamiennie ziemniaków)..i tyle...I to mają być argumenty poważnych naukowców doradzających prezydentowi.Jak można dziś( gdy nawet w Hollywood kręci się filmy typu" Wiek głupoty" czy "Home" Luca Bessona) wciąż tak bezmyślnie wielbić postęp???A pomyślał redaktor o tym co stanie się z drobnym rolnikami, których mamy większość , z pięknym zróżnicowanym Polskim krajobrazem?
polecam szersze spojrzenie na problem żywnościowy----http://globalnepoludnie.pl/Mamy-kryzys-Czy-zrownowazone -
Re:Kto się boi GMO? - Uwaga na fałszywych odkrywców proroków
Uwaga na fałszywych odkrywców proroków
Jeśli czytelnik szuka prawdziwych i obiektywnych informacji, na przykład o GMO, to nie znajdzie ich w dziale „Nauka” tygodnika „Polityka”, a zwłaszcza w artykule „Fałszywi prorocy” w podwójnym, świątecznym wydaniu. Dziennikarz, stojący po „tej” stronie barykady w wojnie o kasę koncernów biotechnologicznych, obrzuca błotem naukowców z „tamtej” strony, którzy prowadzą niezależne – od koncernów biotechnologicznych – badania naukowe. Sprawiający wrażenie obiektywnego dziennikarza 39- letni autor artykułu, nazywa „cwaniaczkiem Dawidem” (a fe! cóż za skojarzenie!), 80-letniego (oj, niepoprawne politycznie! lekceważące traktowanie ludzi starszych to ageizm) Percy Schmeisera, laureata nagrody Right Livelihood Award, zwanej Alternatywną Nagrodą Nobla, byłego burmistrza i byłego posła do parlamentu prowincji Saskatchewan, cenionego propagatora wiedzy o skutkach zanieczyszczeń tradycyjnego rolnictwa przez rozprzestrzeniające się GMO. Wydawałoby się, że nie za „cwaniactwo” dostał nagrody i nie dlatego kręcono o nim filmy. Ale „nasz” dziennikarz napisze na zawołanie „jak było naprawdę”! Manipulacja treścią wyroku Sądu Najwyższego Kanady, przekręcanie nazwiska doradcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz polskich naukowców to stare sztuczki deprecjonowania faktów i osób.
Nie jest też to pierwszy przypadek, że w artykule promującym GMO pomija się milczeniem fakt, że 9 (z 27) krajów członkowskich UE (w tym Austria, Francja, Grecja, Luksemburg, Niemcy, Węgry, a także Irlandia, Włochy,) opierając się na nie-fałszywych argumentach zabroniło uprawy roślin modyfikowanych genetycznie. A może należy ostrzec rządy tych krajów przed „fałszywymi” naukowcami, których autorytety w każdej chwili może na zawołanie obalić wszystkowiedzący polski dziennikarz!
A jeśli „obiecująca technologia” (komu co i kto obiecał?) jest warta debaty, to debata na łamach „Polityki” nie powinna być monologiem zwolenników koncernów biotechnologicznych, bo debata to wymiana poglądów w celu wzajemnego zrozumienia sprawy i znalezienia najlepszego rozwiązania. Czekamy zatem na zaproszenie do tej debaty. Oby była „spokojna i racjonalna” z obydwu stron.
"" -
Re:Kto się boi GMO?
Po przeczytaniu Pana artykułów oczerniających przeciwników GMO, miałabym ochote zwrocic sie do Rady Etyki Mediów. Niezależnie od tematu, prezentowanie tak jednostronnego i tendencyjnego materialu bez uwzględnienia racji strony przeciwnej, jest pogwalceniem podstawowych zasad dziennikarstwa. Pan ma bronic nas konsumentow przed klamstwami i zagrozeniami ze strony przemyslu i lobbystow, tymczasem sam stawia sie Pan w roli lobbysty.
Prosze sie zastanowic, czy dziennikarstwo jest rzeczywiscie tym, co chcialby Pan robic w zyciu.
A jesli mowa o sledztwie dziennikarskim, polecam wszystkim filmy i ksiazki francuskiej dziennikarki Marie Monique Robin (wspolpracuje z ARTE). Co prawda ona badala GMO przez 3 lata, a nie jak Pan przez 10, ale wyniki jej pracy sa fascynujace: "Swiat wedlug Monsanto". Jest film na youtube + ksiazka przetlumaczona moze troche chropawo, ale jest. Polecam. Rzetelna dziennikarska robota.
Pozdrawiam wszystkich
Ewa Michnowska -
Re:Kto się boi GMO?
Rol;nik
Pani Doroto wrzuciła pani jedną płyte i co chwilę ją pani puszcza w innym miejscu, prz przyjmuje pani faktów. Więc i ja dorzucę ten sam komentarz - dlaczego to Pani rzuciła się tak na Pana Redaktora czy może interes i pieniądze przysłoniły oczy i umysł? Czy przypadkiem nie wydaje pani koncesji na produkcję tzw ekologiczną? Ustawiona tylko w jedną stronę mówi o dziewięciu państwach które zakazały uprawy roślin modyfinkowanych ale zapomniała powiedzieć że wszystkie te kraje wymieniane i pozostałe w UE importują 35,5 mln ton soji modyfikowane. Czyje to interesy przez taką głupotę się wspiera - farmerów z UE czy tych z drugiej pułkuli którzy produkują rośliny modyfikowane? A może ktoś zapłacił aby tak działać? Może korzystać na imporcie nie ważne jakiego towaru aby zbijać kasę? -
Re:Kto się boi GMO?
To stanowisko wszystkim przeciwnikom a w szczególności pani dorocie.
"Tak" Papieskiej Akademii Nauk dla żywności genetycznie modyfikowanej
Papieska Akademia Nauk poparła żywność genetycznie modyfikowaną (GMO), podkreślając, że w stosowanej technice nie ma zagrożeń. Opublikowana właśnie rozprawa na ten temat to rezultat badań przeprowadzonych w maju z inicjatywy tej watykańskiej instytucji.
W oświadczeniu z końca listopada 2010 czterdziestu naukowców z różnych krajów w tym, siedmiu członków Papieskiej Akademii Nauk wezwało do złagodzenia nadmiernie surowych, nieuzasadnionych naukowo uregulowań prawnych stosowanych odnośnie upraw genetycznie modyfikowanych roślin.
Badacze uznali, że nie ma nic groźnego dla ludzkiego zdrowia w stosowaniu nowoczesnych technik inżynierii genetycznej w rolnictwie. Powyższy wniosek wypływa z trwającego tydzień zamkniętego spotkania, które odbyło się w maju w Watykanie z inicjatywy Ingo Potrykusa, jednego z 80 członków Papieskiej Akademii Nauk, znanego twórcę „złotego ryżu”.
Papieska Akademia Nauk niewątpliwie wyraziła w rozprawie wsparcie dla GMO, chociaż oficjalne zatwierdzenie stanowiska watykańskich naukowców nie zostało wydane.
W omawianym dokumencie naukowcy ustosunkowują się do ogromu wyzwań związanych z biedą i niedożywieniem na świecie, które wydają się tym bardziej pilne w obliczu naturalnych zmian klimatycznych, prowadzenia produkcji rolniczej w sposób niezrównoważony oraz kurczenia się zasobów wody dla rolnictwa.
W stanowisku opisanym w 31 artykułach, rozwój technologii rolniczej oraz polepszenie jakości i wydajności upraw potraktowano jako dobro publiczne. Autorzy odwołują się do potencjału genetycznie zmodyfikowanych roślin w redukowaniu wymienionych problemów niedożywienia i ubóstwa, a także w zwiększeniu bezpieczeństwa żywości. Badacze uważają, że sfinalizowanie dzisiejszych projektów popularyzowania roślin GMO w rolnictwie wprost przełoży się na korzyść i dobro ubogich. Twierdzą, że w świetle poczynionych rozważań i odkryć nauki można wywodzić moralny imperatyw do działań dla rozwoju biotechnologii, czyniąc ją dostępną na szeroką skalę dla rzeszy potrzebujących.
Naukowcy postulują także powtórne rozważenie postanowień Protokołu Kartageńskiego o Bezpieczeństwie Biologicznym, które stanowią przeszkody utrudniające rozwój biotechnologii w rolnictwie, faworyzując w korzystaniu z niej wielkie międzynarodowe przedsiębiorstwa. Zdaniem dr Potrykusa przyszłość biotechnologii i wykorzystanie jej z pożytkiem dla świata zależy przede wszystkim od reformy obecnego stanu prawnego.
Źródła: PAP, GMO Compass (http://www.gmo-compass.org/eng/news/547.docu.html)
-
Re:Kto się boi GMO?
Dala wszystkich przeciwników GMO a w szczególności dla pani doroty.
Jak zapewne wiecie Francja zawiesiła możliwość uprawy kukurydzy MON 810 do czasu uzyskania nowych informacji i ponownej oceny naukowej. Właśnie w tej sprawie ostatnio wypowiedziała się francuska Agencja Bezpieczeństwa Żywności (AFSSAA).
Umieściła na swojej stronie internetowej opinie dotyczącą ponownej oceny MON 810. Opinia ta datowana jest na 30 kwietnia 2008, ale została opublikowana dopiero niedawno. Poniżej znajdziecie link do strony jak również dokument – niestety dostępny tylko w jęz. Francuskim.
Ogólny wniosek można przetłumaczyć następująco:
“… AFSSA – w zakresie danych przedstawionych w dossier, wśród których są dane uaktualnione, a także szereg z nich było opublikowanych w literaturze naukowej po uprzednich recenzjach i ocenach (annex1)- stwierdzamy, że odmiany kukurydzy zawierające cechę MON 810 i produkty z nich pochodzące reprezentują ten sam poziom bezpieczeństwa sanitarnego co odmiany kukurydzy konwencjonalnej i produkty z nich pochodzące…”
Look at http://www.afssa.fr/Documents/BIOT2008sa0043.pdf
