Po tym wywiadzie mam wrażenie że w memetyce nic idzie do przodu. Albo Pani Blackmoore nie ma nowych pomysłów, albo Pan redaktor zadawał oklepane pytania.
Profesor Duch w jednym ze swoich wykładów napisał: "Memy mozna rozpatrywać jako przybliżone stany atraktorowe neurodynamiki sieci realizujących pamięć.
Zbiór stanów pamięci autoasocjacyjnej, realizowanych za pomocą sieci neuronów, której pobudzenia zachowują się tak, jak aktywni agenci programowi, wpływając na skojarzone ze sobą ślady pamięci (czyli innych agentów)."
Czy nie ma na świecie jakiś innych uczonych, którzy patrzą na memy w podobny sposób i próbują dokładnie sprecyzować jakim procesom i stanom można nadać etykietkę memów?
I jeszcze odnośnie świadomości i profesora Ducha. To popełnił on na swoim blogu wpis zaczynający się od słów: "Sporo napisałem na temat świadomości. W odróżnieniu od większości ludzi nie uważam, by był naprawdę trudny problem."
http://wduch.wordpress.com/2011/12/17/swiadomosc/
Czy można profesorowi zarzucić arogancję? Czy może jednak fizyk zajmujący się informatyką neurokognitywną ma lepsze kompetencje do zajmowania się kwestiami wokółumysłowymi?
Wyszukaj na forum
Forum
Na tropie atomów kultury
(14)
Rozmowa z Susan Blackmore, psycholożką brytyjską, autorką teorii mówiącej, że ewolucją ludzkiej inteligencji i kultury kierują wirusy umysłu zwane memami
-
-
Re:Na tropie atomów kultury
Metafora komputerowa w psychologii dawno umarła.. wciąż następuja próby jej wskrzeszenia udane lub mniej. Ta teoria jest deterministyczna, analityczna i widzi tylko jedna połowe ;) Paradoksalnie, własnie świadomośc jest warunkiem ewolucji. Tylko dlatego, ze człowiek posiada wlasne "ja", jest świadomy siebie mógł pójść dalej. Maszyny mogłyby byc naszymi partnerami czy tez mogłyby nas wyeliminować w ewolucji tylko wtedy, gdy zaczęłyby mieć świadomość własnego "ja". "Ja" jest warunkiem ewolucji. W tej terminologii maszyny raczej wiec powielaja nasze "memy" , bo innych, "swoich" sie nie dorobiły... Czy my rozwijamy się poprzez rysownictwo naskalne, pismo obrazkowe, graficzne czy zapis cyfrowy to juz chyab nie jest az tak wazne ;) ... takie tam dywagacyje ;-) -
Re:Na tropie atomów kultury
aha ;)
I jeszcze Brzytwa Ockhama się kłania i idee Platona. Memy nic nowego i znów sens świata nie wyjaśniony ;-) -
Re:Na tropie atomów kultury
i ostatnie mam nadzieje....: rozwój (ewolucja) polega nie na naśladowaniu, a tworzeniu nowego. Wiec najważniejsze nie jest naśladownictwo, a twórczość, mutacja, czy jakoś tak... :) -
Re:Na tropie atomów kultury
Jacek Dukaj "Czarne Oceany" - wszystko w temacie. -
Re:Na tropie atomów kultury
umysł człowieka, żeby zrozumiał jakąkolwiek naturę rzeczy -musiałby przestać myśleć TAK jak umysł człowieka, od którego nauczył się TEGO myślenia. Nie ulegając jednocześnie -przereklamowaniu, o swoim własnym, niczym nieograniczonym Ja.
Dlatego cała masa ODKRYĆ -to najzwyklejszy we wszechświecie przypadek, którego nie ma sensu udowadniać tylko po to, żeby jakiś niedowiarek mógł spokojnie zasnąć. -
Re:Na tropie atomów kultury
Święty Boże, skończcie z tymi psycholożkami, nawet redaktor Paradowska już wymiękła. Tego się nie daje czytać. -
Re:Na tropie atomów kultury
Wyobraźmy sobie teraz, że ludzkość przyjmuje oficjalnie do wiadomośći, że pojęcie wolnej woli, własnego ja i świadomości to tylko iluzja. Jesteśmy zakładnikami procesów ewolucji, które są pozbawione kontroli. Co robimy? Zmieniamy pożądek świata i zaczynamy sobie uświadamiać, że nasze chęci i pragnienia to tylko trik ewolucji. Zaczynamy rozumieć, że jesteśmy gałęzią, nie pniem, więc żyjemy w większej symbiozie z naturą. Niestety człowiek jest jeszcze obdarzony jednym brzemiem - odczuwa pustkę. Jeśli sobie uświadmi, że wszystko co robi nie jest wynikiem jego własnych intencji a jedynie procesów odbywających się tak jakby niezależnie, automatycznie zaczyna ubustwiać wyższość natury, dodatkowo upraszczając wszystko na potrzeby mas i kolejna religia gotowa.
Fajnie, że dowiadujemy się nowych rzeczy ale ja tu nie widzę drogi wyjścia tylko jedno wiecznie zataczające się koło. Wiara w Boga lub inne ponadnaturalne przyczyny jest niezbędną częścią układanki. Taka zębatka bez której mechanizm nie działa. Mogę stanąć na wzgórzu, rozszerzyć ręcę i dać się ponieść naturze, przeznaczeniu etc. Mogę też żyć w świadomośći, że jestem tylko jedną wielką niezaspokojoną maszyną która zjada i wydala cały czas jakieś pragnienia, bez końca, bez przerwy i .... bez celu. Tego mi brakuje w tych rozważaniach. Wszystko fajne i wszystko mnie wręcz olśniewa ale myślenie o sensie istnienia takiego porządku rzeczy też powinno należec do obowiązków naukowca. W innym przypadku zajmujemy się jedynie oglądaniem krat klatki w jakiej tkwimy nie próbując nawet zlokalizować wyjścia albo przyczyn dla których w niej się znaleźliśmy. -
Re:Na tropie atomów kultury
Wygląda na to, że w umyśle Pani Blackmore mem Norberta Wienera skrzyżował się z memem Darwina. A może to był Mendel, a mem Darwina był tylko świadkiem? Po urodzeniu, ten mem okazał się bardziej samolubny od Dawkinsa i postanowił sam się opublikować przy użyciu psycholożki.
Tylko, czy krzyżowanie się memów jest możliwe w obrębie tylko jednego umysłu, czy też wymaga dwóch?. A może pozaustrojowo?. Czy nowy mem powstaje tylko z dwóch, czy też z trzech i więcej?. Czy może się to odbywać poza językiem, czy też lingwisty (i fotografa) przy tym nie trzeba?. Zabawne jak metafory nabierają własnego memetycznego życia. Kiedyś wyewoluują i napiszą własny życiorys, jak u Lema.
Później część będzie chciała zostać memetykami, a część memologami. Będą to ich dwie główne religie. Bardziej fundamentalistyczne memolożki będą z nabożeństwem tańczyć na grobie ateisty Dawkinsa.
Psycholżka coś strasznie napsycholożyła, ale to sprawa memów, a nie jej samej. (Mems made her do it). Sam kiedyś byłem bardzo zafascynowany koncepcją mema jako metaforą na pewnego rodzaju ideę, która może się urodzić w jakimś miejscu i czasie, krążyć w publicznej świadomości, nabierać popularności i żywotności, łączyć z innymi, żeby po czasie wyjść z obiegu i zostać tylko w literaturze czy historii. Przydawało się to do uczenia designu. Gdybym wiedział w co się pakuję, to poszukałbym koleżanek z immunologii i epidemiologii, i poprosił o szczepienie. Na szczęście jestem na emeryturze i nie jestem już nawet odrobinę tak zakaźny jak kserokopiarka.
-
zerem
Czego to ludzie nie zrobią, aby wykazywać, że człowiek niczym, jednostka zerem. A potem się dziwią, że najbardziej rozwinięte cywilizacje dobrze traktują psy, a ludzi całymi wagonami ślą do gazu. -
Re:Na tropie atomów kultury
Zawsze po tego typu doniesieniach mam straszny niedosyt związany z zapewnieniami, że jestem tworem jakiś genów, memów, atomów i innych sił i procesów i niczym więcej. Bez szans nie tylko na przeżycie własnej śmierci, ale i na świadome i wolne życie...
Zastanawiam się, czy jest jeszcze jakaś szansa na to, że jesteśmy czymś więcej niż to wszystko? Jakaś luka dająca nadzieję? -
Re:Na tropie atomów kultury
@dareks86
Czymś więcej czyli czym? Jak byś sobie nie odpowiedział zawsze będziesz chciał być kimś więcej aż do czasu kiedy dojdziesz do pojęć abstrakcyjnych - czyli wymyślisz coś wszechmogącego czemu możesz się poddać i zostawić pojęcie sensu na jego łasce. Fakt powinniśmy się nad tym zastanawiać bo odrzucenie błędnych teorii może nam zaoszczędzić ogromną ilość czasu. Trzeba pamiętać jednak, że nawet jak myślimy o czymś takim jak przeznaczenie i poddajemy się bezrefleksyjnie jego kaprysom to staje się ono dla nas odpowiednikiem Boga, siły wyższej i najwyższej.
Wiara w sens/pierwszą przyczynę/Boga to naturalny element naszego rozumowania z którego jest tylko jedne wyjście - nie myśleć :) Naturalnym elementem naszego rozumowania jest również pojęcie początku i końca, dlatego mnie osobiście niewiadoma nie przeraża, dlatego, że traktuje życie jako test do rozwiązania. Masz określony czas i kombinuj po co to wszystko - skoro kiedyś się zaczeło i nie wiedzieliśmy nic to kiedyś się pewnie zakońcczy ale wiedzieć będziemy o wiele więcej.
Buddyści medytują chcąc przejąć kontrolę nad pragnieniami które wszystkich nas zniewalają. Komu się uda osiąga nirvane czyli błogi spokój - niby fajnie ale co z tego skoro nadal żyje i nadal nie wie po jakiego, może tylko snuć swoje teorie i swoje odpowiedzi. Myślę, że ludzkość zdobywa wiedzę po to aby stworzyć zamienniki w postaci maszyn, które zrobią wszystko za nas, a My zajmniemy się tylko zaspokojaniem wewnętrznej pustki i tym co dziś robią Buddyści, czyli szukaniem spokoju i wyzwolenia od cierpienia.Robimy to zresztą od zawsze tylko tą okrężną drogą. Nadal jednak nie będziemy wiedzieli - po jakiego? A to pytanie nie zniknie. Odpowiedzi nie da się zdefiniować jednym zdaniem i wpisać w encyklopedie. Trzeba ją poczuć a to jest prywana misja każdego z nas i nikt nam w tym nie pomoże. To co możemy robić wspólnie to własnie eliminować błędne drogi aby oszczędzać sobie wzajemnie czas. -
Re:Na tropie atomów kultury
Cała ta teoria to jedna wielka bzdura - z nauką ma niewiele wspólnego. Ale medialnie sprzedaje się doskonale i chyba tylko o to chodzi. -
Encyklopedia memów...
Niezwykle wnikliwie memy internetowe opisywane są w encyklopedii memów internetowych Memowisko.com
