Wyszukaj na forum
Forum
Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
(104)
Gilles-Eric Seralini nie jest naukowcem wyłącznie poszukującym prawdy, ale raczej osobą próbującą wszelkimi sposobami udowodnić z góry założoną tezę.
-
Brawo
Dzięki za gwiazdkowy prezent. Co tu dużo pisać, kolejny "ekspert"organizacji walczących z GMO, okazał się zwykłym manipulantem na usługach Greenpeac'u. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
A ja nie dziękuję za ten prezent. Już parę razy to pisałem, też w Polityce, przepraszam.
Otóż jestem do bólu nowoczesnym człowiekiem, beż skłonności do ekoterroryzmu, jednak szanującym naturę. "Mędrca szkiełko i oko" jest dla mnie ważniejsze od "czucia i wiary".
Jednak nie potrafię nie wyrazić swojego zdecydowanego, negatywnego zdania na temat GMO.
Po II wojnie światowej nastąpiła wielka poprawa efektywności produkcji żywności. Świat zachodni doszedł w tym do takiego poziomu, że po raz pierwszy w historii problemem stała się nadwyżka jej produkcji, a nie niedobór. Stąd powszechne protesty rolników, hodowców bydła, niszczenie nadmiarów, znane na pewno już w latach 60 XXw.
Kolejne lata przynosiły juz tylko doskonalenie technologii produkcji żywności,i wraz z tym coraz wiekszą globalizację. Globalizacja wymuszała produkcję odmian odpornych na warunki transpostu. Przykładowo stare odmiany jabłek, delikatnych,soczystych i wrażliwych zostały wyparte przez odmiany współczesne - twarde, dojrzewające na półkach hipermarmetów a nie w sadzie. To samo było i jest z pomidorami. I z kukurydzą.
Niewątpliwie zaletą takie stanu rzeczy jest taniość żywności, owoców, warzyw, ale również mleka i jego przetworów. Kiedy jednak mam okazję skosztować produktów nie-globalnych, ale lokalnych, od razu wiem, że jest coś w tym nie tak. Pomidor krakowski malinowy, czy wyhodowany na polach w Bułgarii, jabłko papierówka, soczyste i pyszne -to jest coś, czego mi brakuje. Ważna uwaga - już około 20 lat temu zauważyłem, że przy nerwowym trybie życia mam problemy z równowagą kwasową w żołądku. I zdarzyło mi się kilkanaście lat temy, że przy wprowadzeniu do ust sałatki z pomidorem dostałem nagłego odruchu wymiotnego. I mam to do dzisiaj. Robiłem testy,
i niestety każdy kawałek jabłka , które nazywam izraelskim lub holenderskim syfem, pomidor z hipermarketu czy tez KUKURYDZA supersłodka - wszystkie te produkty wywołują u mnie natychmiastowy odruch wymiotny!
Tymczasem w lecie mogę jeść jabłka i pomidory starych odmian praktycznie jak kartofle, po kilka na raz, mieszając je z innymi produktami. I nic!
Niestety starych odmian kukurydzy, normalnych, nieprzesłodzonych już nie ma.
Kiedyś jeszcze w czasie wizyty w Instytucie Sadownictwa w Skierniewicach zostałem poczęstowany nowym jabłkiem - podziękowałem i wytłumaczyłem, że nie mogę ich jeść. Co ciekawe specjaliści ze Skierniewic zgodnie przyznali, że rozumieją moje stanowisko. I też tęsknią za jabłkiem "jasniepańskim" czy papierówką.
I na koniec jeszcze Instytut Rybactwa Śródlądowego (!) gdzieś koło Skoczowa. Pokazano mi tam karpia transgenicznego, z LUDZKIM GENEM WZROSTU! Okropna ryba, kolor skóry podobny do prosięcia (pasowałaby do tego koloru sierść), wymiar jak 3 normalne karpie. Zaletą ma być szybki przyrost masy w produkcji.
Po co?! Czyż mamy za mało jedzenia w Polsce?
Przypomnę, że mamy limity produkcji (nadmiar) mleka i jego przetworów, zboża też - po raz pierwszy kilka lat temu rozważano spalanie pszenicy jako paliw.
Proszę skosztować serów gruzińskich, bułgarskich (sałatki szopskiej na pomidorach bułgarskich), przypomnieć sobie zapach jabłka, pomidora zerwanego w stanie dojrzałym z krzaka, kukurydzy pieczonej w popiele w ognisku 30 lat temu i potem, przepraszam - PIEPRZYĆ
GŁUPOTY o "fałszywych prorokach" czy innych "nawiedzonych" naukowcaach protestujących przeciwko GMO!
Wiem, że jest w mojej wypowiedzi wielkie materii pomieszanie.
Żeby było jasne, jeżdżę samochodem, na rowerze też, latam samolotami, i jestem za budową elektrowni jądrowych.
Wesołych Świąt! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
A ja nie dziękuję za ten prezent. Już parę razy to pisałem, też w Polityce, przepraszam.
Otóż jestem do bólu nowoczesnym człowiekiem, beż skłonności do ekoterroryzmu, jednak szanującym naturę. "Mędrca szkiełko i oko" jest dla mnie ważniejsze od "czucia i wiary".
Jednak nie potrafię nie wyrazić swojego zdecydowanego, negatywnego zdania na temat GMO.
Po II wojnie światowej nastąpiła wielka poprawa efektywności produkcji żywności. Świat zachodni doszedł w tym do takiego poziomu, że po raz pierwszy w historii problemem stała się nadwyżka jej produkcji, a nie niedobór. Stąd powszechne protesty rolników, hodowców bydła, niszczenie nadmiarów, znane na pewno już w latach 60 XXw.
Kolejne lata przynosiły juz tylko doskonalenie technologii produkcji żywności,i wraz z tym coraz wiekszą globalizację. Globalizacja wymuszała produkcję odmian odpornych na warunki transpostu. Przykładowo stare odmiany jabłek, delikatnych,soczystych i wrażliwych zostały wyparte przez odmiany współczesne - twarde, dojrzewające na półkach hipermarmetów a nie w sadzie. To samo było i jest z pomidorami. I z kukurydzą.
Niewątpliwie zaletą takie stanu rzeczy jest taniość żywności, owoców, warzyw, ale również mleka i jego przetworów. Kiedy jednak mam okazję skosztować produktów nie-globalnych, ale lokalnych, od razu wiem, że jest coś w tym nie tak. Pomidor krakowski malinowy, czy wyhodowany na polach w Bułgarii, jabłko papierówka, soczyste i pyszne -to jest coś, czego mi brakuje. Ważna uwaga - już około 20 lat temu zauważyłem, że przy nerwowym trybie życia mam problemy z równowagą kwasową w żołądku. I zdarzyło mi się kilkanaście lat temy, że przy wprowadzeniu do ust sałatki z pomidorem dostałem nagłego odruchu wymiotnego. I mam to do dzisiaj. Robiłem testy,
i niestety każdy kawałek jabłka , które nazywam izraelskim lub holenderskim syfem, pomidor z hipermarketu czy tez KUKURYDZA supersłodka - wszystkie te produkty wywołują u mnie natychmiastowy odruch wymiotny!
Tymczasem w lecie mogę jeść jabłka i pomidory starych odmian praktycznie jak kartofle, po kilka na raz, mieszając je z innymi produktami. I nic!
Niestety starych odmian kukurydzy, normalnych, nieprzesłodzonych już nie ma.
Kiedyś jeszcze w czasie wizyty w Instytucie Sadownictwa w Skierniewicach zostałem poczęstowany nowym jabłkiem - podziękowałem i wytłumaczyłem, że nie mogę ich jeść. Co ciekawe specjaliści ze Skierniewic zgodnie przyznali, że rozumieją moje stanowisko. I też tęsknią za jabłkiem "jasniepańskim" czy papierówką.
I na koniec jeszcze Instytut Rybactwa Śródlądowego (!) gdzieś koło Skoczowa. Pokazano mi tam karpia transgenicznego, z LUDZKIM GENEM WZROSTU! Okropna ryba, kolor skóry podobny do prosięcia (pasowałaby do tego koloru sierść), wymiar jak 3 normalne karpie. Zaletą ma być szybki przyrost masy w produkcji.
Po co?! Czyż mamy za mało jedzenia w Polsce?
Przypomnę, że mamy limity produkcji (nadmiar) mleka i jego przetworów, zboża też - po raz pierwszy kilka lat temu rozważano spalanie pszenicy jako paliw.
Proszę skosztować serów gruzińskich, bułgarskich (sałatki szopskiej na pomidorach bułgarskich), przypomnieć sobie zapach jabłka, pomidora zerwanego w stanie dojrzałym z krzaka, kukurydzy pieczonej w popiele w ognisku 30 lat temu i potem, przepraszam - PIEPRZYĆ
GŁUPOTY o "fałszywych prorokach" czy innych "nawiedzonych" naukowcaach protestujących przeciwko GMO!
Wiem, że jest w mojej wypowiedzi wielkie materii pomieszanie.
Żeby było jasne, jeżdżę samochodem, na rowerze też, latam samolotami, i jestem za budową elektrowni jądrowych.
Wesołych Świąt! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"I zdarzyło mi się kilkanaście lat temy, że przy wprowadzeniu do ust sałatki z pomidorem dostałem nagłego odruchu wymiotnego. I mam to do dzisiaj. Robiłem testy,
i niestety każdy kawałek jabłka , które nazywam izraelskim lub holenderskim syfem, pomidor z hipermarketu czy tez KUKURYDZA supersłodka - wszystkie te produkty wywołują u mnie natychmiastowy odruch wymiotny! "
Tylko rośliny o których Pan wspomina nie są genetycznie modyfikowane. Wiec nie rozumiem po co ten tekst.
Tęskni Pan za jabłkiem "papierówka". Przecież ta odmiana też powstała poprzez lata krzyżowań, więc nie do końca Pana rozumiem. Czyli jak, te odmiany sprzed 30 lat są ok, a te nowe (nawet nie GMO, bo o nich Pan nie pisze) są bee? -
Sz.P. Rotkiewicz i genepeace pl, proszę jeść GMO ile tylko chcecie a mnie nie uszczęśliwiać na siłę. Nie chce tego jeść i już. Dzięki takim jak wy pozwala się by GMO niszczyło naturalne rośliny na polach. I to ze jestem zmuszany do kupowanie tego ...
po przez brak wyraźnego oznakowania.
Smacznego
http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2011/12/20/gmo-foods-experts-avoid.aspx?e_cid=20111220_DNL_art_1 -
E. coli i uodparnianie na ampicylinę -protest
Panie Redaktorze,
tym razem muszę zaprotestować.
Uważam za bardzo niemądre, aby setki tysięcy licealistów uodparniały E. coli na ampicylinę, czyli na wszystkie antybiotyki beta-laktamowe (penicyliny i cefalosporyny) wrażliwe na beta-laktamazy.
Niepatogenne szczepy E. coli to chyba tylko takie, które nie wywołują zatruć pokarmowych. Inne rodzaje infekcji potrafi wywołać każdy szczep.
Odporność na betalaktamy kodowana nie jest w DNA "jądrowym" tylko, najczęściej, w plazmidach. Plazmidy te mogą być przekazywane z bakterii na bakterię (na drodze bakteryjnej "kopulacji"), tak że w końcu mogą trafić do szczepu patogennego.
Ponadto, plazmidy mogą być przekazywane międzygatunkowo. Dwa, każdy szczep E. coli może wywoływać zakażenia dróg moczowych - tu jestem mniej pewny. Na pewno E. coli jest głównym patogenem odpowiedzialnym za zakażenia dróg moczowych.
W ośrodkach uniwersyteckich masowo uodparnia się na antybiotyki bakterie - jest to jeden ze sposobów, aby selekcjonować powodzenia związane z inżynierią genetyczną - lecz te bakterie są skutecznie niszczone. Wizja, że licealiści generują szczepy oporne na antybiotyki, by potem je nonszalancko "wylać do zlewu", budzi u mnie co najmniej niepokój.
Zaznaczam, nie jestem mikrobiologiem, więc moje poglądy mogą być oparte o fałszywe przesłanki.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Co więcej, geny oporności na antybiotyk, które przekazuje się bakteriom podczas eksperymentu, są już rozpowszechnione wśród mikrobów występujących w naturze. Nie ma więc mowy o żadnym niebezpieczeństwie.
Czyli używają już starego antybiotyku, na które większość mikrobów jest już uodporniona. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
I takie podejście do sprawy jest dla mnie jeszcze bardziej przerażające!
Rozpowszechnione są również, niestety, geny oporności na metycylinę (czyli uodparniające na wszystkie antybiotyki pochodne penicyliny i na cefalosporyny łącznie - słynny gronkowiec MRSA. Idź my na całość - niech licealiści masowo uodparniają bakterie na metycylinę!
A co tam idźmy dalej! Niech licealiści uodparniają na wankomycynę - ostatnią deskę ratunku w przypadku bakterii opornych nawet na metycylinę!
Uodpornienie bakterii na ampicylinę, jak pisałem, oznacza uodpornienie, na przykład, na amoksycylinę - podstawowy antybiotyk nawet w leczeniu zapalenia płuc. Spoko E. coli rzadko wywołuje zap. płuc, ale w przypadku infekcji dróg moczowych jest to patogen najczęstszy, wciąż jeszcze - w przypadku infekcji pozaszpitalnych - wrażliwy na ten antybiotyk. Kobiecie w ciąży, która załapie zapalenie dróg moczowych (a zdarza się to często) naprawdę nie zazdroszczę, jeśli infekcja zostanie spowodowana przez uodpornioną E. coli przez licealistę. Z racji ciąży ilość dostępnych antybiotyków do zastosowania zawęża się radykalnie.
Generowanie bakterii Gram (-) [ taką bakterią jest E. coli] opornych na ampicylinę powoduje konieczność stosowania coraz szerzej penicylin i cefalosporyn opornych na beta-laktamazy, a to z kolei powoduje selekcję szczepów tzw. ESBL, które są oporne już na prawie wszystkie antybiotyki z tych dwóch grup. Na prawdę robi się nie wesoło.
Podkreślam nie jestem mikrobiologiem, epidemiologiem i też pewne sprawy przedstawiam w uproszczeniu. Mam nadzieję, że chłopcy wiedzą co robią. Tym niemniej, pomysł masowego uodporniania bakterii patogennych Gram (-) na ampicylinę jakoś mi się nie podoba. Jest tyle bakterii, które nie atakują człowieka. Dlaczego na tych gatunkach nie przeprowadzać takiego eksperymentu?! Bo co? Dlatego, że E. coli jest łatwa do pozyskania, bo występuje u każdego zdrowego człowieka w kupie i moczu? -
Redaktorze - to wsytd
Panie Redaktorze! Takie stwierdzenie to wstyd!
"Co więcej, geny oporności na antybiotyk, które przekazuje się bakteriom podczas eksperymentu, są już rozpowszechnione wśród mikrobów występujących w naturze. Nie ma więc mowy o żadnym niebezpieczeństwie. "
Komentarz forumowicza. "Czyli używają już starego antybiotyku, na które większość mikrobów jest już uodporniona."
Redaktorze, takie zdanie to jest wstyd, bo wywołuje takie postrzeganie tematu jak zaprezentował zacytowany forumowicz.
A tym czasem prawda jest zupełnie inna. Oto moja odpowiedź na bagatelizowanie problemu.
Nie! Nie używają antybiotyku, który jest stary i na który większość mikrobów jest już uodporniona.
Ampicylina i jej siostra amoksycylina są używane w leczeniu ludzi co dziennie, bo na szczęście mikroby wciąż nie są na nie nieuodpornione. Mało tego, ampicylina / amoksycylina to optymjalny wybór dla leczenia zakażeń układu moczowego u kobiet w ciąży, wywoływanych właśnie przez E. coli. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Nikodemie123,
ja też nie jestem mikrobiologiem, więc poczytałem, co na ten temat mają do powiedzenia eksperci. Zwróciłem się również o komentarz do prof. Stępnia, znanego genetyka. Jeśli zna Pan angielski i chce poczytać więcej na ten temat, to polecam dwa linki:
http://www.nature.com/news/2011/110126/full/news.2011.61.html
http://www.biofortified.org/2011/01/seralini-seeks-to-dilute-biology-education/
Pana niepokój chyba jest przedwczesny...
Pozdrawiam
MR -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
W GMO widzę zupełnie inne zagrożenie, o którym się po prostu nie mówi, opatentowane przez Montasano geny w roślinach, które potem wysiewają się jak chwasty, paskudząc pola farmerów, którzy tych intruzów w ogóle nie chcieli mieć, i wszędobylscy prywatni detektywi, którzy z obserwacji tych samosiewów na cudzych polach uczynili sobie pokaźne źródło łatwych dochodów. Na marginesie warto zwrócić uwagę, że przez setki lat ludzie dokonywali eksperymentów genetycznych i udostępniali ich rezultaty bez żadnych opłat patentowych. Tak było między innymi z kanadyjską pszenicą. A dzisiaj byle wtręt genetyczny daje pretekst do czerpania dziwnych zysków i wiązania rolników z niechcianymi dostawcami wszystkiego za pomocą związków cywilno-prawnych, z których potem nie można się wywinąć. Jak w Indiach na przykład. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Z jednym się tylko z Panem zgodzę, prawo patentowe dotyczące żywności powinno ulec modyfikacji. Reszta o czym Pan pisze to jednak zwykłe fantazjowanie i czarnowidztwo. Polecam drukowaną wersję Polityki, i dowie się Pan jak to było z tym kanadyjskim rolnikiem. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Mylisz się Genepeace. Ja nie piszę o kanadyjskich rolnikach, bo ci akurat obronili swoją pszenicę przed zakusami Montasano, lecz o amerykańskich farmerach, którzy wpakowali się w modyfikowaną soję, rzepak i kukurydzę. W przypadku kukurydzy i soi okazało się, że niektóre odmiany zawierały w DNA białko, które alergizuje. Po wpadkach z tą "wyśmienitą" soją i kukurydzą zrodził się ostry sprzeciw wobec zmutowanych odmian i dotkliwy bojkot eksportowanych produktów amerykańskich. A co do Indii - tam uzależnienie od dostawców nasion, nawozów i środków ochrony roślin zaszło tak daleko, że co roku tysiące rolników popełnia samobójstwo z powodu chronicznej niewypłacalności. Problem GMO to nie tylko problem genetyczny, ale problem uzależniania polityki żywnościowej całych krajów trzeciego świata od widzi mi się modyfikatorów roślin i patologicznego prawa patentowego, które mniej więcej od lat siedemdziesiątych objęło modyfikacje genetyczne tylko dlatego, że zaczęły być wprowadzane w warunkach laboratoryjnych metodami inżynierii molekularnej. Kiedy ktoś się śpieszy, to się diabeł cieszy, jak mawiają starzy katolicy. Akurat w genetyce pośpiech nie jest tak dobry jak podczas łapania pcheł. Skutki modyfikacji genetycznych są sprawdzane na ludziach i ujawniają się po latach lub w następnych pokoleniach pod lansowanym przez Montasano hasłem, że ingerencja w geny jest neutralna dla ludzi i nie rodzi skutków, bo my przecież trawimy wszystko. Ciekawi mnie, jak byśmy trawili sekwencje białkowe wbite w DNA kukurydzy, soi, pomidorów, które odpowiadają za zjadliwość jadu kobry na przykład? Przecież te białka mogą się okazać skutecznym antidotum na grzyby, pleśnie, owady. Alvin Toffler w Szoku przyszłości już w pół wieku temu przestrzegał, że jeśli coś może się zdarzyć, zdarzy się na pewno. Jeśli o czym pomyśleliśmy, też się ziści. To tylko kwestia czasu. Dlatego jestem zwolennikiem najdalej posuniętej wstrzemięźliwości. Amen. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"W przypadku kukurydzy i soi okazało się, że niektóre odmiany zawierały w DNA białko, które alergizuje."
Co to za bzdury, białko w DNA??? Czy ty wiesz o czym piszesz? Możesz podac jakiś link do swoich "rewelacji"?
"A co do Indii - tam uzależnienie od dostawców nasion, nawozów i środków ochrony roślin zaszło tak daleko, że co roku tysiące rolników popełnia samobójstwo z powodu chronicznej niewypłacalności."
Oczywista nieprawda. Głównym powodem samobójstw w Indiach jest niemożliwość spłacenia zaciągniętych kredytów. Ale czy to wina Monsanto? Czy może tego, iż rolnicy Ci nie ubezpieczają się i wysiewają nasiona w skrajnie niekorzystnych warunkach?
"Skutki modyfikacji genetycznych są sprawdzane na ludziach i ujawniają się po latach lub w następnych pokoleniach " - Kolejny bezsens. Wytłumacz teraz mechanizm, jak niby ma to następować?
"Ciekawi mnie, jak byśmy trawili sekwencje białkowe wbite w DNA kukurydzy, soi, pomidorów, które odpowiadają za zjadliwość jadu kobry na przykład? " - ale co to za przykład? Istnieje taka roślina, czy jak?
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Genepeace. Nie ściemniaj. Mój komentarz dotyczy przede wszystkim konsekwencji ekonomicznych i prawnych siłowego wprowadzania genetycznie modyfikowanych przez Monsanto roślin oraz czerpania zysków z patologicznego systemu patentowego w kształcie narzuconym w USA od lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Ludzie od tysięcy lat modyfikują genetycznie rośliny drogą selekcji, ale dopiero Monsanto wpadło na diabelski pomysł, aby opatentowywać każdą genetyczną modyfikację (pierdołę) za pomocą biologii molekularnej, której skutków nie sposób przewidzieć. Co więcej, te ich mutacje rozprzestrzeniają się jak chwasty, zanieczyszczając uprawy i dając preteksty do roszczeń z tytułu użycia ich patentów bez wykupienia praw. Jakby ludzie mieli wpływ na rozprzestrzenianie się tego syfu. Rolnicy amerykańscy byli niegdyś światowymi eksporterami żywności. Dzisiaj mają to z głowy. Kanadyjczyk, którego dotknęły sankcje Monsanto, był jeden, ale amerykańskich farmerów przed nim tysiące. Jeśli chcesz zwalczać oponentów genetycznie modyfikowanej żywności, przygotuj się lepiej i rzuć okiem dalej niż tylko na podwórko laboratoryjne. Pokazujesz gości, którzy wadliwie badali wpływ gmo na życie szczurów. Dlaczego zaś pomijasz setki potwierdzonych przypadków Amerykanów dotkniętych wstrząsem anafilaktycznym po spożyciu "zdrowych" bo zmodyfikowanych kotlecików z gmo-soi? O ile mi wiadomo, dzisiaj Monsanto jest poddane tej samej procedurze prawnej, co w swoim czasie Microsoft oskarżony o monopolizację rynku. Proponuję więcej wstrzemięźliwości, a jeśli już Cię nosi, łyknij koniaku, ale nie przełykaj, dopóki gmo-wzmożenie Cię nie opuści. Wstrzemięźliwość w głoszeniu jedynie słusznych poglądów jest dzisiaj cnotą. Pozdrawiam. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Mój komentarz dotyczy przede wszystkim konsekwencji ekonomicznych i prawnych siłowego wprowadzania genetycznie modyfikowanych przez Monsanto roślin "
Jakbyś mógł nas oświecić i wytłumaczyć, jak wygląda siłowe wprowadzanie genetycznie modyfikowanych roślin, bo nie uważam się za idiotę ale kompletnie tego nie rozumiem?! Pod pistoletem rolników zmuszają do zakupu ich nasion?
"Kanadyjczyk, którego dotknęły sankcje Monsanto, był jeden, ale amerykańskich farmerów przed nim tysiące."
Skoro są ich tysiące, to proszę podaj przykład choć dziesięciu. Z linkami do źródeł. To chyba nie będzie stanowić dla Ciebie problemu?
"Jeśli chcesz zwalczać oponentów genetycznie modyfikowanej żywności, przygotuj się lepiej i rzuć okiem dalej niż tylko na podwórko laboratoryjne."
Nie martw się, jestem biotechnologie, biologiem, rolnikiem oraz hodowcą Myślę, że mój światopogląd (w przeciwieństwie do Twojego) nie jest aż tak bardzo ograniczony.
"Dlaczego zaś pomijasz setki potwierdzonych przypadków Amerykanów dotkniętych wstrząsem anafilaktycznym po spożyciu "zdrowych" bo zmodyfikowanych kotlecików z gmo-soi? "
Poproszę o źródło tej informacji. Czy jesteś pewien, że to gmo było powodem? A jeśli tak to wytłumacz mechanizm w jaki to się stało. -
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
a od kiedy to Monsanto ma monopol na nasiona? Kompletnie nie znasz się na rynku nasion. -
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Gigantem w produkcji nasion GMO jest, owszem ale nie monopolistą. Na rynku kukurydzy modyfikowanej genetycznie w Europie oczywiście monopolistą jest, ale to wynika z tego że mamy tylko jedną odmianę kukurydzy, którą możemy uprawiać w Europie (MON 810). Pozycja tej firmy wynika po trochu z tego, iż była jedną z pierwszych firm która zaczęła komercjalizować tę metodę. Powoli, bo powoli ale rynek zaczyna się zmieniać, szczególnie w krajach rozwijających się. W Indiach, dla przykładu, jest obecnie ponad 40 spółek oferujących GMO. Część z nich to firmy-córki Monsanto, część wykupuje licencje od Monsanto, część to firmy państwowe wchodzące w ten rynek, a cześć to firmy rozwijające własne odmiany. -
Monsanto w USA ma monopol na modyfikowane nasiona
W USA wszystkie nasiona siewne pochodza od Monsanto, zadne inne nie sa dopuszczona do uprawy. Do USA nie wolno wwozic zadnych inych nasion (nawet turystom). Popatrzcie na Amerykanow i zrozumiecie roznice miedzy nimi a pozostalymi ludzmi na ziemii.I nie chodzi tu o to ze jedza jablka bedace wynikiem krzyzowania odmian. Tu chodzi o mogyfikacje gentyczne i tworzenie odmian trangenicznych. Odpornych na choroby, pestycydy, zawierajacych zupelnie obce bialka. Przemyslowo zywione zwierzeta (takimi roslinami) nie chca sie rozmnazac i zyja tylko dzieki ladowaniu w nie masy antybiotykow w ich krotkim zyciu. W efekcie ludzie spozywaja nie tylko mieso ze zwierzat zmodyfikowanych genetycznie ale jeszcze zmodygikowane genetycznie rosliny i zagryzaja je ogromna isloscia antybiotykow zawartych w miesie oraz hormanow sluzacych do "koksowania" zwierzat na tucz. Nie znam organizmu, ktory by na to nie zareagowal. Badania prowadzone w USA pokazuja ze patologiczna otylosc dotyczy najbiedniejszych warstw spolecznych. Dlaczego? Bo objadaja sie nadmiernie? Nie bo jedza zywnosc, ktora jest najtansza (a zatem produkowana przemyskowo)! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"W GMO widzę zupełnie inne zagrożenie, o którym się po prostu nie mówi, opatentowane przez Montasano geny w roślinach, które potem wysiewają się jak chwasty, paskudząc pola farmerów, którzy tych intruzów w ogóle nie chcieli mieć"
Czy możesz mi w Polsce pokazać przykłady wysiewających się jak chwasty ziemniaków, kukurydzy. Nawet polskie żyto nie jest już w stanie rozsiewać się samo. Tak zostało genetycznie zmodyfikowane przez człowieka - ma niełamliwe kłosy. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Nikodemie. Pierwsze słyszę, że polska pszenica, pszenżyto, żyto, owies, jęczmień nie wysiewają się same. Na moim polu zawsze się wysiewa samo i nie ma z tym problemu, co widać zwłaszcza, stosując płodozmian. A jeśli chodzi o kukurydzę, to ta faktycznie nie ma szans, bo prędzej ją żurawie wyjedzą i dziki stratują, nim ona wyrośnie. Kartofelki niestety nie mają zdolności do samoistnego wysiewania się, ponieważ rozmnażają się przez odrosty z bulw. To tyle na temat wysiewania się samoistnego. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Chcesz mi powiedzieć, że niczego nie wysiewasz co roku, a mimo to zbierasz rok w rok plony? To skąd się wziął "Wielki Głód" na Ukrainie?
A jak stosujesz płodozmian, czyli zasiewasz inne rośliny, to te zboża wracają tam same, same z siebie?
Uwierz mi, wiem o czym piszę - mieszkałem ładne parę lat na wsi, gdzie byłem bardzo blisko związany z rolnictwem.
Nigdy nie widziałem dziko rosnącego ani żyta, ani pszenicy, ani innych zbóż. Owszem zdarzało się, że ziarna Z WORKA trafiły do gleby i w następnym sezonie wyrastały rachityczne kłosy. W następnym roku nie było już po nich śladu.
-
zadziwiający upór
Pan redaktor wykazuje się zadziwiającym uporem w propagowaniu GMO. Swego czasu Polskę nawiedzili przedstawiciele koncernu produkującego GMO. W celach marketingowych ;) Spotykali się także z wybranymi dziennikarzami. Z panem redaktorem też? -
Oszustwo intelektualne
Pan redaktor dokonuje pewnej manipulacji. W kazdej dziedzinie sa oszusci. Przypominam klonowanego psa w Korei, ostatnio znany psycholog z Harvardu polecial bo zmyslal dane, etc. Nikt nie twierdzi ze klonowanie to mit, czy ze psychologia poznanwcza malp nic nam nie powie o nas. To ze badania nad GMO przyciagaja oszustow nie znaczy ze wnioski wielu naukowcow przeciwnych GMO sa do odrzucenia. Pan redatkor popelnia manipulacje podobna do tej co robia przeciwnicy globalnego ocieplenia, wskazuja na kilka blednych badan, i sugeruja ze to wszystko jest jedno wielke oszustwo.
Widac ze bycie dziennikarzem naukowym nie znaczy ze sie rozumie proces badawczy i ze to wlasnie dzieki metodom naukowym, a nie redaktorm gazet, badacze oszusci sa skompromitowani. Fakt ze Pan redaktor znalaz kilka oszustow wsrod przeciwnikow GMO swiadczy jedynie o tym ze oszusci sa w kazdej dziedzinie. Reszta to tania propaganda, na bardzo plytkim poziomie.
Sugeruje poczytac opinii ludzi ktorzy wiecej soba reprezentuja niz pan redaktor, Chociazby nas rodak Tadeusz Patzek (http://www.pge.utexas.edu/faculty/patzek.cfm), znany i ceniony naukowiec, nie biolog, wypowiada sie na temat GMO.
http://patzek-lifeitself.blogspot.com/2011/01/gmo-foods-revisited.html
Mozna sie nie zgadzac z jego opinia, ale jest to czlowiek ktory, w odroznieniu od Pana redaktora, rozumie proces badawczy i wartosc roznych badan naukowych.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Mozna sie nie zgadzac z jego opinia, ale jest to czlowiek ktory, w odroznieniu od Pana redaktora, rozumie proces badawczy i wartosc roznych badan naukowych. "
Tylko ten Pan nie jest ani biotechnologiem, biologiem czy nawet przyrodnikiem. Jest on specjalistą od inżynierii chemicznej. Poza tym z podanych przez Pana linków nic nie wynika. Mimo wszystko bardziej ufam biologom i biotechnologom. Np. naukowcom z Polskiej Akademii Nauk (Komitet Biotechnologii, Ochrony Roślin i Wydział Nauk Biologicznych), którzy popierają uprawy GMO. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Za GMO stoi przede wszystkim potężny biznes. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. W przypadku GMO kluczowe znaczenie ma słowo "PATENT". Firma posiadająca prawa patentowe do żywności, przejmuje całkowitą kontrolę nad żywnością. Może dyktować ceny, sprzedawać innym gorsze odmiany, przez co wpływać skuteczność rolnictwa w danym kraju. Właśnie o to chodzi.
Nic więcej dodawać nie trzeba. Wszelkie inne argumenty są tylko otoczką, która ma wodzić za nos prostaczków. Korporacje cechują się osobowością psychopatyczną - dla nich liczy się wyłącznie zysk.
Współczesna lewica czasem jest bardziej prawicowa niż najbardziej oszołomska prawica, co jest przykre. W ustroju faszystowskim kluczową rolę odgrywały korporacje. Jak jest teraz? To samo! I popiera to lewica! Greenpeace jest lewicowy, ale jest jednocześnie niezależny. Ma rację ws. GMO.
Bandiera Rossa! I No Pasaran dla pazernego biznesu.
Amerykanie niech pasą sobie GMO własny naród. Niech przejmują kontrolę nad żywnością u siebie. Tam panuje patentowe szaleństwo. Pewnie niedługo opatentują powietrze albo wodę, by ściągać z ludzi pieniądze. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Podobnie w Stanach liczni akademiccy naukowcy, autorytety godne zaufania, ludzie z dorobkiem i dokonaniami naukowymi byli gorącymi zwolennikami deregulacji rynków finansowych, a gdy już BoA, JP Morgan zostali hegemonami, naukowcy nadal się starali i tym razem gorąco odpierali pomysły regulacji rynku derywatywów, i tak w zasadzie do 2009 roku. A potem wypłynęły posady w radach nadzorczych pomniejszych bankowych spółek, sponsorowane publikacje w branżowych i biznesowych pismach i inne tego typu wstydliwe historie.
Innymi słowy zalecałbym umiar i zdrowy rozsądek w ocenie wiarygodności naukowych zachwytów nad nieszkodliwością GMO -
petycja 800 naukowcow przeciw GMO
1. Widac nie zrozumiales tekstu, moze dlatego ze po angielsku. To co napisal Prof Patzek jest jak najbardziej na temat. Moze niech ktos ci przetlumaczy.
2. Ufasz tylko biologom. Prosze tu link do petycji przeciwko GMO, ponad 800 naukowcow podpisalo, wiele biologow, profesorow uczelni jak MIT, etc. Instytucji o duzo wiekszym dorobku naukowym niz PAN.
http://www.i-sis.org.uk/list.php
Oszustwem jest sugerowanie ze przeciwnicy GMO to w wiekszosci jakies oszolomy i oszusci. Tania manipulacja zawsze wyjdzie na jaw.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
genepeace pl - " Mimo wszystko bardziej ufam biologom i biotechnologom. Np. naukowcom z Polskiej Akademii Nauk (Komitet Biotechnologii, Ochrony Roślin i Wydział Nauk Biologicznych), którzy popierają uprawy GMO."
Bardzo ciekawe, bardzo ... -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Szanowny Panie,
Załóżmy, że większość roślin transgenicznych nie jest szkodliwa w wyniku manipulacji genami jako takiej. Dlaczego więc uparcie się przemilcza cały szereg roślin Monsanto Roudup-ready nasycanych w technologicznym procesie hodowli toksycznym dla ludzi glifosatem? Glifosat - środek czynny herbicydu Roundup produkowanego przez amerykańską korporację Monsanto.
"Ta obiecująca technologia naprawdę warta jest spokojnej i racjonalnej debaty" - oczywiście racja, ale ta dyskusja nie jest spokojna z powodu obu stron.
Mój sceptycyzm wzmacnia fakt, że przeważnie za GMO stoją korporacje, które czasem przypadkiem możemy podejrzeć, do czego są zdolne w pogoni za zyskiem. Kupują polityków, dlaczego by nie mieli naukowców i dziennikarzy?... Nie jestem obłąkanym wyznawcą spiskowej teorii dziejów - po prostu im nie ufam. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Proszęęęęę! Jakie "nasycanie"? Glifosat to jest to, co niszczy chwasty a na co rośliny GMO są odporne. Nie ma mowy o żadnym "nasycaniu w technologicznym procesie hodowli". Litości! Nie ma tu niczego wartego przemilczania, więc się niczego "uparcie" nie przemilcza.
"Mój sceptycyzm wzmacnia fakt, że przeważnie za GMO stoją korporacje" - więc zacznij być sceptyczny wobec zawartości apteki, prądu w gniazdku, twojego samochodu i telefonu, twoich ciuchów (szalone gacie wyprodukowane przez korporacje mogą udusić!). Co to za argument?
"Nie jestem obłąkanym wyznawcą spiskowej teorii dziejów - po prostu im nie ufam." - ufać nie musisz, ale powinieneś zachować rozsądek. Tak obłąkańczo atakowana technologia, jak GMO została przebadana pod każdym względem. Bo nie tylko ty "nie ufasz". Zresztą dla mnie wystarczającym sygnałem jest fakt, że "zieloni" posługują się tak masowo kłamstwami przeciwko GMO. To ta sama taktyka, jaką stosują chrześcijanie przeciwko aborcji lub in vitro. A to jasny znak, kto ma rację a kto ciemne zamiary. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Tak zwane "chwasty" w naturze to nic innego jak rośliny które człowiek uznał za zbędne, w tak zwanym "procesie produkcji". Jednak w naturze tej zupełnie realnej, jaka nas otacza wszystkich, chwasty - czyli np. chaber bławatek, gorczyca, nawłoć, mięta, mak polny, koniczyna, wyka .... etc.. występują i są konieczne w bioróżnorodności, a tak chociażby do prawidłowego funkcjonowania owadów zapylających, np. pszczół, trzmieli, motylków.
W skrócie - wszyscy jesteśmy sobie potrzebni, tu mam na myśli cały ekosystem.
Patrzenie na takie firmy jak m.in. Monsanto, które krótkowzrocznie patrzą na przyszłość, bo przez pryzmat własnego portfela, może ale nie musi skończyć się, na początek jak w przypadku indyjskich rolników - klęską finansową.
...
Acha .. odnośnie sceptycyzmu wobec korporacji.
Pomyśl, wątek indyjscy rolnicy vs nasiona, które w bezpośredni lub pośredni sposób są zmuszeni wiązania się z korporacją. (jeden człowiek, rolnik - obsługuje finansowo dwie korporacje, tą która wytwarza nasiona GMO i tą drugą która wytwarza "środki ochrony roślin" _te_ środki ochrony roślin, bez których owa roślina nie jest w stanie urosnąć.
Inny przykład. Banki - jako korporacje. Proste pytanie, jak znasz wiele osób które działają bez użycia kredytów?
i drugie pytanie - jak "skończyła" się oligarchia bankowców po kryzysie i obecnie, a jak wyszedł na tym zwykły obywatel?..
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
O co chodzi Ci z tym wpisem o chwastach, itd to kompletnie nie rozumiem???
Przecież chwasty od zawsze były zwalczane, czy w tradycyjnych uprawach, czy uprawach GMO.
A propos wątku Monsanto vs indyjscy rolnicy. "które w bezpośredni lub pośredni sposób są zmuszeni wiązania się z korporacją."
Nigdy nie potrafiłem tego zrozumieć. Jak niby są wiązani z korporacją? Pod pistoletem ich trzymają i każą kupować nasiona? Chyba rolnicy sami decydują się na wybór tego co chcą uprawiać! No po prostu kompletna beznadzieja.
"inny przykład. Banki - jako korporacje. Proste pytanie, jak znasz wiele osób które działają bez użycia kredytów?"
Czy bank Cię zmusza do wzięcia kredytu? Czy zmusza Cię do tego Twoja i Moja żądza posiadania np. nowego auta, super telewizora, itd. Banki istnieją bo sami je sobie stworzyliśmy.
Poza tym, co jest złego w tym, że firma chce zarabiać na swoich wynalazkach? Czy protestujesz również przeciw firmom farmaceutycznym, które patentują swoje leki, a które mają znacznie większy wpływ na nasze zdrowie? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
A mi się wydaje, że Pana sceptycyzm jest oparty na całkowitym braku wiedzy na temat GMO (o czym świadczy tekst o glifosacie). -
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Dzięki za merytoryczną, popartą argumentami wypowiedź. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
A bardzo chętnie. Tylko dlaczego grupy "zielonych" próbują uniemożliwić mi zakup nasion i uprawę GMO na moim własnym polu. To jest ograniczanie mojej wolności. Ja nie zmuszam ludzi do jedzenia togo co tylko ja uważam za smaczne i zdrowe.
I na koniec. Nikt, nigdy nie udowodnił, iż żywność ekologiczna, czy jak ją zwać, jest zdrowsza, nie tylko od GMO ale nawet od uprawianej tradycyjnymi metodami. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Otóż wydaje się Panu, Panie genepeace pl.
Właśnie powiązanie GMO produkcji Monsanto z ich flagowym herbicydem "Roundup" zawierającym glifosat ma tu zasadnicze znaczenienie - mam świadomość, jak się ma jedno do drugiego. Może zmyliło Panów moje sarkastyczne ujęcie w słowa o nasycaniu roślin glifosatem w technologicznym procesie hodowli.
A camelowi śpieszę wyjaśnić, że Roundup czyli glifosat to owszem jest to, co zabija nie tylko chwasty, ale wszystkie rośliny wniknąwszy do ich tkanek lecz GMO Roundup-ready mają wbudowany gen "odporności na glifosat", zatem umierają z założenia wszystkie rosliny wokół nich, ale nie te transgeniczne, jednak glifosat, który wniknął też do ich tkanek (stale toksyczny dla zwierząt czyli ludzi też) pozostaje w nich i zostaje spożyty wraz z tymi roślinami lub ich częściami. Smacznego.
To właśnie z Waszej strony owa dyskusja nie jest ani spokojna, ani racjonalna, ponieważ w domyśle oczekujecie tylko przyklaśnięcia i słów zachwytu.
Odnośnie korporacji - zapoznaj się camel z nie takim dawnym przeciekiem tajnych, wewnętrznych dokumentów z korporacji tytoniowych, które to korporacje skrzętnie ukrywały jako dowody absolutnej szkodliwości palenia tytoniu i ich praktyk wzmagających uzależniające działanie, głosząc równocześnie, że palenie wcale szkodliwe nie jest. Zatem Ty też powinieneś uważać na szalone gacie! Toteż mogę Ci również zarzucić postawę ideologiczna albo nawet bycie na usługach.
Rozumiem, że w Twojej interpretacji mam ciemne zamiary skoro jestem sceptyczny nawet - nie za bardzo przeciw, ale sceptyczny. Natomiast Ty stojąc murem za GMO - nie ważne, o co komu chodziło w czasie jego tworzenia (a jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi zawsze o to samo), jesteś za postępem i szczęściem ludzkości. Brawo, gratuluję dobrego samopoczucia - nie mniej dobrego niż wszelkiej maści "zielonych" albo jak pewnie wolałbyś ich nazwać wprost eko-terrorystów.
Aborcja zamiast antykoncepcji (żeby było jasne, że nie jestem przeciw) jest takim samym nieporozumieniem jak hurra-optymizm wobec wszelkiego GMO, bo to obiecująca technologia. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"A camelowi śpieszę wyjaśnić, że Roundup czyli glifosat to owszem jest to, co zabija nie tylko chwasty, ale wszystkie rośliny wniknąwszy do ich tkanek lecz GMO Roundup-ready mają wbudowany gen "odporności na glifosat", zatem umierają z założenia wszystkie rosliny wokół nich, ale nie te transgeniczne, jednak glifosat, który wniknął też do ich tkanek (stale toksyczny dla zwierząt czyli ludzi też) pozostaje w nich i zostaje spożyty wraz z tymi roślinami lub ich częściami. Smacznego. "
Wielkie dzięki za wyjaśnienie nam czym są rośliny odporne na glifosat. Co do samego glifosatu. Widzę, że jesteś specjalistą, więc się zrozumiemy. Glifosat to herbicyd, jak wiesz nie jest to jedyny herbicyd dostępny na naszym rynku. Do tej pory aby pozbyć się chwastów na polu rolnik pryskał rośliny kilkoma różnymi środkami chemicznymi, ponieważ każdy z nich zwalczał jedynie niektóre chwasty. W przypadku upraw GMO z genem "odporniości na glifosat", pola pryskamy jednym środkiem. Wiem to straszne. Sam glifosat jest jednym z najmniej szkodliwych dla człowieka i środowiska herbicydem (ale o tym przeciwnicy nawet nie wspomną). Posiada wartość współczynnika EIQ ok. 15 (skala od 0 do 100). Przyjmuje się, iż środki poniżej 25 są mało szkodliwe. Do tego, glifosat jest rozpuszczalny w wodzie oraz degraduje w glebie (oczywiście szybkość rozkładu zależy od wielu czynników, np. temperatury). Rozpuszczalność w wodzie jest cechą, dzięki której nie gromadzi się w tkankach, w przeciwieństwie do wielu innych herbicydów. Tak więc pisanie o szkodliwości glifosatu, że to taka straszna chemia i w ogóle, świadczy o braku wiedzy na temat herbicydów jako takich.
"To właśnie z Waszej strony owa dyskusja nie jest ani spokojna, ani racjonalna, ponieważ w domyśle oczekujecie tylko przyklaśnięcia i słów zachwytu. "
Nikt nie oczekuje przyklaśnięcia. Oczekuję merytorycznej dyskusji opartej na faktach. -
Więcej o glifosacie
Zachęcam do zapoznania się z treścią tego:
http://pubchem.ncbi.nlm.nih.gov/summary/summary.cgi?cid=3496#x304
Taka baza danych o związkach chemicznych. Polecam zakładkę "Biomedical Effects and Toxicity". Cytuję wybrane fragmenty:
- Only about 1% of the dose remained in the tissues, mostly in the liver and small intestine.
- There is rapid elimination, no biotransformation, and minimal tissue retention of glyphosate in various species, including mammals, birds, and fish.
- Greater than 90% of an orally administered dose of glyphosate is rapidly eliminated in 72 hr /by laboratory animals/.
- Cancer Classification: Group E Evidence of Non-carcinogenicity for Humans
Oraz wiele innych dotyczących ludzi, zwierząt, środowiska, i zwykłej chemii -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Znalazłem bardzo ciekawą ulotkę preparatu na bazie glifosatu. Zachęcam do obejrzenia strony nr. 4, gdzie toksyczność glifosatu porównywana jest do innych substancji (np. nikotyny, aspiryny, sól kuchenna).
http://www.syngenta.com/country/pl/pl/produty/scp/herbicydy/Documents/avans_360_sl_ulotka_informacyjna.pdf
I kolejny preparat na glifosacie, polecam rozdział nr. 11 (Informacje Toksykologiczne):
http://www.agrecol.pl/charakterystyka/SOR/glyfos.pdf -
Re: Żywność GMO pozbawiona jest smaku ...
Nie potrzeba być ekspertem , aby zauważyć , że produkty wykombinowane przez GMO są pozbawione smaku. Dlaczego w Polsce chcą odebrac żywność , która się wyróżnia naturalnym smakiem i zapachem ? Kto lobbuje za tą paszą dla ludzi. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Nie potrzeba być ekspertem , aby zauważyć , że produkty wykombinowane przez GMO są pozbawione smaku." - taaak? A jak to osądziłeś. Jaki produkt próbowałeś, że stwierdziłeś jego brak smaku? Jestem ciekaw. Bo na polskim rynku, oprócz soi to chyba nie ma zbyt wielu modyfikowanej żywności dla ludzi. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Tu nie chodzi o brak smaku, lecz o patenty. GMO jest żywnością opatentowaną, więc pewna firma przejmie kontrolę nad żywnością, bo będzie posiadała wyłączne prawo do zarządzania własnym produktem. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Taak!
A rolnicy niczym chłopi pańszczyźniani będą musieli kupować to ziarno i siać to ziarno.
Wszystko pod batem ekonomicznym złych producentów GMO. Taki pogląd po prostu kupy się nie trzyma. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
@ genepeace pl
jak to sprawdziłem ? od 20 lat mieszkam poza granicami RP. Wpadam do Polski 2 razy w roku i nie mogę się najeść do syta. W Polsce owoce są smaczniejsze , pomidory pachną pomidorami , wędliny pyszne, tylko politycy zalatują GMO , są bezbarwni, wasalni, sprzedajni.
Politycy i media komercyjne to jest ta nadbudowa GMO. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Gdzie i co jadłeś, że stwierdzasz iż GMO jest mniej smaczne? d razu dowiemy się czy konfabulujesz.
A to, że wędliny w Polsce są smaczne to nie ma żadnego związku z GMO. Ludzie! -
wpis został usunięty
......... -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
W przypadku GMO chodzi wyłącznie o prawa patentowe, dzięki którym uda się przejąć kontrolę nad rynkiem żywności. Będą mogli dowolnie narzucać ceny.
No pasaran! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Taak!
Wszech potężna moc zmusi polskich rolników do wysiewania tylko droższego ziarna GMO!
Z punktu widzenia koncernów - fajna wizja. Tylko całkowicie nie do zrealizowania. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Popieram żywność GMO, bo jest bezpieczna dla zdrowia ludzi i zwierząt, co ponad wszelką wątpliwość udowodniły niezależne badania naukowe, które przeprowadziło wiele ośrodków na całym świecie. -
Źródła...
Np. niezależne badania finansowane przez samo Monsanto?
http://en.wikipedia.org/wiki/MON_863 - to jest, o ile się nie mylę, opis sytuacji, o którą chodzi autorowi. Tylko jak mi się wydaje akcenty są trochę inaczej rozłożone. Różnica między CRIIGEN a oponentami sprowadza się do tego, czy odnotowane zmiany wychwycone w badaniach prowadzonych przez samo Monsanto (których zresztą nie chciało udostępnić) to zwyczajne, dopuszczalne w naturze różnice w masie czy też wynik działania GMO.
Uwaga do autora: nauka to nie religia. Tu nie ma proroków, nie ma też prawd objawionych, których nie wolno kwestionować. Stąd też potencjalne bezpieczeństwo GMO, wobec różnić wśród naukowców, powinno być przedmiotem dalszych badań, nie zaś wiary i wyboru między "pro" i "anty".
Poza tym: czy może Pan w takim razie napisać jak kształtują się regulacje prawne odnośnie GMO (ich rozmnażania, źródeł zaopatrzenia itp)? Z chęcią bym na ten temat poczytał.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
W czerwcu 2003 Greenpeace Kanada wystosował list do przewodniczącego Komitetu ds. Rolnictwa i Żywności Izby Gmin w którym sugeruje by Komitet zadał przedstawicielom Monsanto następujące trzy pytania:
-Czy spółka Monsanto jest gotowa złożyć publiczne oświadczenie, które uczyni ją prawnie odpowiedzialną w przypadku skażenia genetycznego konwencjonalnych i ekologicznych upraw pszenicy[...] przez stworzoną przez nią pszenicę RR?
-Jeśli tak, to jakie środki Monsanto jest gotowe zabezpieczyć by zrekompensować potencjalne straty wszystkim poszkodowanym?
-Jeśli nie, to kto według Monsanto powinien w takiej sytuacji zapłacić za zaistniałe szkody?
Proste , jasne pytania.
Jeśli uprawy GMO, jak przekonują producenci, są bezpieczne i nie stanowią zagrożenia dla upraw tradycyjnych co powstrzymuje producentów przed złożeniem takiego oświadczenia i wzięcia odpowiedzialności za własne produkty? -
wpis został usunięty
......... -
Piękny wyraz bezsilności.
Cieszę się z tego artykułu. Cieszę się z tego, że autor aktywnie popiera sam siebie na forum. Cieszę się, że brak jakichkolwiek argumentów naukowych czy ekonomicznych powoduje ataki ad personam i kaprealistyczne produkcyjniaki.
Punktować bredni w tych dwóch (zaraz pewnie trzech) tekstach nawet nie zamierzam. Ponieważ każdy myślący człowiek widzi, jak bardzo naciągnięte są "zarzuty".
O co chodzi w GMO: o kasę dla kilku koncernów, lub nawet jednego. Chodzi o wyrugowanie naturalnych odmian i zastąpienie ich tymi, które obłożone są haraczem.
Jak działa taki lobbing mający na celu zakazania innych niż GMO produktów każdy kto zna jęz. angielski może prześledzić sam. Poszukać w sieci "S 510 Food Safety Bill".
Tu opowiem w skrócie. Koncern wymyslił sobie, że już może - rękami polityków - zakazać sprzedaży "szkodliwych" warzyw. Wszystkich warzyw z innych niż kontrolowane przez koncerny źródeł. Ustawa sobie przewędrowała i miała zostać przyjeta. W ostatniej chwili jeden z polityków jednak uległ prośbom farmerów i małych firm przetwórczych produkujących zdrową żywność a którym groziło usunięcie z rynku. Senator ten zgłosił poprawkę teoretycznie umożliwiającą firmom o obrotach poniżej pół miliona dolarów wystąpienie do urzędu centralnego (HHS) o specjalną zgodę na wyłączenie z zakazu. Poprawkę nawet przegłosowano. Ale natychmiast zareagowali Ci, którzy wiedzieli o co tak naprawdę chodzi w tej ustawie: i dodali własną poprawkę - niekonstytucyjną. W efekcie przyjęcie ustawy w dniu 30.11.2010 następnego dnia unieważniono. Koncernom nie podobała się nawet teoretyczna[\b] możliwość, że ktokolwiek mógłby uprawiać rośliny do których nie ma "praw własności intelektualnej".
Czekam na więcej kaprealistycznych produkcyjniaków, redaktorze genepeace.
wsc -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Punktować bredni w tych dwóch (zaraz pewnie trzech) tekstach nawet nie zamierzam. Ponieważ każdy myślący człowiek widzi, jak bardzo naciągnięte są "zarzuty". "
Możesz podać przykłady "naciągniętych zarzutów". Rozwiej naszą ciekawość i oświeć nas swoim "myśleniem". -
Będę szczery, zabójczo szczery
Nie wiem, czy opublikujecie mój komentarz, ale będę zabójczo szczery. Uważam, że istnieją dwie grupy interesu: Polacy i polskie elity oraz amerykańskie firmy i amerykańskie elity. Z tymi drugimi jakoś mi nie po drodze. Dlatego nie będę się szczypał.
Autor tego śmiesznego artykułu sięga do starych i dobrze sprawdzonych wzorców praktykowanych zwykle przez rzesze antysemitów lub rasistów. Tacy znajdują sobie jednego czarnoskórego, który np. ukradł w sklepie pieniądze, a potem ogłaszają światu: "PATRZCIE! OTO JEST MURZYN ZŁODZIEJ, DOWODZĄCY, ŻE WSZYSCY MURZYNI TO ZŁODZIEJE". Oczywista brednia, tak wielka, że aż szkoda komentować. Autor powyższego artykułu podobnie. Ogłasza światu: "PATRZCIE! OTO JEST NAUKOWIEC OSZUST, DOWODZĄCY, ŻE WSZYSCY NAUKOWCY SPRZECIWIAJĄCY SIĘ GMO, TO OSZUŚCI". Mniej więcej do tego sprowadza się powyższy artykuł, bo właśnie taki wniosek się nasuwa.
Cenię sobie "Politykę". Zaglądam tu każdego dnia po dwa, trzy razy, kupuję w kioskach, bo naprawdę WARTO. Ale chyba pierwszy raz się tak zawiodłem, że w ogóle tego typu argumenty używa się w dyskusji, że to wisi w "gorącym" miejscu.
Jest jeszcze sprawa przyczepiania łatki "wariatów" do Greenpeace'u: "Wiele organizacji tzw. zielonych, w tym Greenpeace i Friends of the Earth, wydało GMO bezpardonową ideologiczną wojnę. Ich aktywiści głęboko wierzą, że genetycznie zmodyfikowane rośliny to samo zło i napychanie kieszeni złowrogim koncernom biotechnologicznym"
Otóż argumenty Greenpeace'u są dobrze uzasadnione. A tego typu oskarżenia świadczą raczej o autorze, który dwa zdania niżej apeluje o "spokojną i racjonalną debatę". Ciekawe. Bezpardonowo atakuje Greenpeace, potem apelując o spokój i rozsądek...
Nie mam zamiaru faszerować się żywnością GMO i nie chcę, by jadł to ktokolwiek z moich znajomych. Nie mam nic do Ameryki, ale niech sobie zabiorą GMO do siebie.
Wierzę, że polskie elity, zwłaszcza lewicowe, nie będą na tyle głupie, że wpuszczą to jedzenie wątpliwej jakości do kraju.
Nie widzę żadnych powodów, by Europejczycy musieli jeść żywność GMO. Nie dręczy nas głód, ani nic innego, no może poza Kaczyńskim. Jedzenie jest stosunkowo tanie. Wiele jedzenia marnujemy. Pewnie z GMO chodzi o patenty i pieniądze.
Szanowny Autorze, Twoja argumentacja w ogóle mnie nie przekonuje.
Lewicowy nicpoń, internetowy fajter. Mówię, jak mam w zwyczaju:
NO PASARAN! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Autor tego śmiesznego artykułu sięga do starych i dobrze sprawdzonych wzorców praktykowanych zwykle przez rzesze antysemitów lub rasistów. Tacy znajdują sobie jednego czarnoskórego, który np. ukradł w sklepie pieniądze, a potem ogłaszają światu: "PATRZCIE! OTO JEST MURZYN ZŁODZIEJ, DOWODZĄCY, ŻE WSZYSCY MURZYNI TO ZŁODZIEJE". Oczywista brednia, tak wielka, że aż szkoda komentować. Autor powyższego artykułu podobnie. Ogłasza światu: "PATRZCIE! OTO JEST NAUKOWIEC OSZUST, DOWODZĄCY, ŻE WSZYSCY NAUKOWCY SPRZECIWIAJĄCY SIĘ GMO, TO OSZUŚCI". Mniej więcej do tego sprowadza się powyższy artykuł, bo właśnie taki wniosek się nasuwa. "
Popieram Cię w całej rozciągłości. Dno. "Polityka" bardzo mnie zawiodła, nie kupię jej więcej. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Popieram Cię w całej rozciągłości. Dno. "Polityka" bardzo mnie zawiodła, nie kupię jej więcej".
Pewnie i tak nigdy nie kupowałeś. Co było w ostatnim numerze, który kupiłeś? Pewnie Pospieszalski. Argumentujesz w identycznym stylu, jak autor tego artykułu, twierdząc, że jeden słaby artykuł przekreśla całą wartość "Polityki". Widać, że w myślach u Ciebie siedzi Kaczyński. "Polityka" jest wartościowym pismem, w którym znajduje się wiele interesujących i ciekawych opinii, a na świecie nie ma mediów dopuszczających pluralizm, z którymi wszyscy czytelnicy zawsze by się zgadzali. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Zastanawiam się w którą stronę zmierza naukowy dział Polityki?
Opiniotwórcze tygodniki, jak Polityka, są od tego, aby rzetelnie prezentować materiał, nie zaś aby pisać jednostronne agitki. Dlaczego tak nazywam ten artykuł? Bo jest niemerytoryczny. Bo bazuje na argumentacji znajdującej się gdzieś pomiędzy argumentum ad personam i argumentum ad hominem.
Z czysto logicznego punktu widzenia: z faktu, że naukowiec protestujący przeciw GMO się myli nie wypływa wniosek, iż krytykowanie GMO jest błędne. Równie dobrze można byłoby napisać artykuł, w którym pod lupę weźmie się kilku naukowców związanych z GMO, którzy są nieetyczni albo których badania są kontrowersyjne.
Można też po prostu napisać: Monsanto to firma, która wyprodukowała czynnik pomarańczowy (agent orange), czyli związek chemiczny, którego skutki uboczne dotknęły tysięcy osób - a więc jest to firma, która nie potrafi wyprodukować nic bezpiecznego.
Nie mam pojęcia jak ten artykuł ma się do nauki i do rzetelnego dziennikarstwa. Niestety, jest to już druga wpadka działu "Nauka". Ostatnio w Polityce można było też przeczytać, że puszczę białowieską należy chronić przez wycinkę, bo nic tak nie szkodzi w lesie jak obumarłe drzewa. Artykuł ten został następnie poddany miażdżącej krytyce przez środowiska naukowe a także przez zwykłych czytelników. Przykre jest, że artykuły słabe, niezgodne ze sztuką dziennikarską czy też zwyczajną logiką, są w ogóle dopuszczane do druku w tak prestiżowym piśmie, jak Polityka. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Dlaczego tak nazywam ten artykuł? Bo jest niemerytoryczny. " Artykuł jest o naukowcach na usługach organizacji walczących z GMO. Jeśli uważasz, że jest niemerytoryczny, to merytorycznie uzasadnij, w którym miejscu autor się myli lub pisze nieprawdę.
"Z czysto logicznego punktu widzenia: z faktu, że naukowiec protestujący przeciw GMO się myli nie wypływa wniosek, iż krytykowanie GMO jest błędne."
Ale nikt tego nie robi. Tylko jeśli śledzisz dokonania organizacji walczących z GMO, to ich "ekspertami" jest głównie te kilka nazwisk, Smith, Seralomi, Ermakova, Pusztai. Skoro są jeszcze inni, "czyści" eksperci, to dlaczego nadal głównie na te nazwiska powołują się Greenpeace czy Kolaicja Polska Wolna od GMO.
"Można też po prostu napisać: Monsanto to firma, która wyprodukowała czynnik pomarańczowy (agent orange), czyli związek chemiczny, którego skutki uboczne dotknęły tysięcy osób - a więc jest to firma, która nie potrafi wyprodukować nic bezpiecznego."
Brawo, brawo, brawo! Monsanto wyprodukowała ten środek, ale czy to ona go zrzucała w Wietnamie? Widać nie wiesz nic o firmie Monsanto, poza tym co powiedzą jej przeciwnicy. I druga sprawa, Cyklon B był produkowany w czasie wojny przez firmę Bayer, czy w takim razie uwazasz, iż firma ta nie potrafi wyprodukować nic dobrego?
"Nie mam pojęcia jak ten artykuł ma się do nauki..."
Może to o czymś świadczy? Że skoro nie ma się o czymś pojęcia, to może lepiej nie krytykować? Chyba, ze dla zasady, jesteś "przeciw"? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Jestem alergikiem pokarmowym pod stałą opieką alergologa. Mój organizm nie toleruje m. inn. soi i kukurydzy GMO.
Wg Autora artykułu mój system odpornościowy należy do grupy "nawiedzonych" sekciarzy - fałszywych proroków GMO? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
To ciekawe. Możesz coś więcej powiedzieć na ten temat? Bo mi się wydaje, że alergicy są uczulenie na konkretne substancje, a nie na gatunki czy zjawiska. Może wyjawisz nam na jakie konkretnie substancje, zawarte w GMO jesteś uczulony? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Genepeace, czy Pan jest lekarzem, aby zadawać tak osobiste pytania? Tak na marginesie, czy zna Pan historię suplementów diety opartych na L-tryptofanie, a zwłaszcza dwumiliardowego odszkodowania na rzecz ofiar stosowania tego suplementu z Japonii, albo różnicę składu substancji odżywczych zawartych w soi naturalnej i soi odpornej na roundup, która rzekomo jest tak samo "pożywna" dla kobiet? A tak na koniec jedno zasadnicze pytanie. Jeśli GMO-żywność jest tak wspaniała, to Monsanto powinno być chyba bardzo zainteresowane znakowaniem tych produktów jako genetycznie zmodyfikowanych. Przed czym się bronią? Przed odpowiedzialnością za alergizujące działanie? Szczerze mówiąc, ta dyskusja mnie irytuje. Wolę poprzeć stanowisko Rodziny Królewskiej w Wielkiej Brytanii, która postawiła w pewnym momencie veto wobec nachalnej ekspansji Monsanto na tamtejszym rynku.
Na koniec jedno pytanie: - Po cholerę GMO w Polsce? Czyżbyśmy cierpieli na niedobór naszej polskiej jeszcze w miarę nieskażonej żywności? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Czy to jest osobiste pytanie jeśli pytam jaki składnik roślin GMO wywołuje alergie u tej osoby? Skoro ktoś pisze, że ma alergię od GMO to niech to udowodni!
Co mają suplementy diety oparte na L-tryptofanie do GMO? Wiesz, że soja naturalna rożni się w składzie od GMO tylko jednym białkiem, nie wiem skąd czerpiesz takie informacje o różnicach w składzie substancji odżywczych.
"Przed czym się bronią? Przed odpowiedzialnością za alergizujące działanie? "
Kolejne kłamstwo, podaj w jaki sposób GMO miałoby alergizować? Kukurydza GMO od tradycyjnej różni się tylko jednym białkiem, jest to białko BT. Jak do tej pory nikt nie wykazał właściwości alergennych tego białka. Co więcej, białko to jest stosowane w rolnictwie od 60 lat. A co jeszcze ciekawsze jest składnikiem biopestycydów, jedynych substancji dopuszczonych do stosowania w rolnictwie organicznym. O tym przeciwnicy zdają się również zapominać. Tak więc nie wiem co miałoby wywoływać te alergie. Zawsze możesz nas oświecić swoją wiedzą na ten temat.
"Wolę poprzeć stanowisko Rodziny Królewskiej w Wielkiej Brytanii, " - skoro Rodzina Królewska, to dla Ciebie taki autorytet naukowy to tylko świadczy o tobie. Ja wolę stanowiska organizacji naukowych, a nie rodzin królewskich.
"Po cholerę GMO w Polsce? Czyżbyśmy cierpieli na niedobór naszej polskiej jeszcze w miarę nieskażonej żywności?" - żywności nam nie brakuje. Zrozum jednak, że większość produkcji roślinnej "idzie" na pasze dla zwierząt, głównie śruta sojowa i kukurydza właśnie. Dzięki zakazowi upraw musimy ją importować. Kto na tym zyskuje? Rolnik polski, czy np. argentyński, skąd pochodzi główne źródło importowanej soi. Dzięki uprawom GMO, uprawy polskich rolników mogłyby stać się bardziej konkurencyjne cenowo, bo nie od dziś wiadomo, iż uprawy GMO są tańsze od tradycyjnych.
Druga sprawa, np. rośliny GMO dla przemysłu, jak ziemniak Amflora. Dlaczego nie uprawiać go w Polsce. Czy lepiej importować go z zagranicy, gdzie nie ma zakazu upraw tej rośliny?
A w przyszłości? Rośliny odporne na suszę, na zasolenie, itd., z czasem dostosowane do lokalnych warunków.
I jeszcze jedno. Może lepiej spojrzeć szerzej na tematykę GMO, niż tylko poprzez pryzmat własnego podwórka. Rynek żywności jest tak samo powiązany ze sobą, a może nawet bardziej, jak rynek finansów, czy surowców. Nie możemy tak na prawdę powiedzieć, iż Polska jest samowystarczalna, bo nie jest. Nawet jeśli nie będziemy uprawiać GMO to nadal będziemy ją importować. W takim razie jaki sens wprowadzania takiego zakazu? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Jesteś fanatykiem, jesteś. Ponieważ chcesz zastąpić produkcję jedzenia przeznaczonego dla ludzi, wolnego od GMO, dobrej jakości, chętnie kupowanego w całej Europie jakimś tanim GMO-syfem, przeznaczonym dla trzody i przemysłu. IMHO wprowadzenie GMO na polskie pola pogorszy naszą konkurencyjność na rynku żywności ponieważ np. nie wiadomo jak to wpłynęłoby na nasz odbiór w Niemczech i innych krajach.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Może i jestem fanatykiem i co z tego? Za to Ty w swojej wypowiedzi stwierdzasz:
"chcesz zastąpić produkcję jedzenia przeznaczonego dla ludzi, wolnego od GMO, dobrej jakości, chętnie kupowanego w całej Europie jakimś tanim GMO-syfem, przeznaczonym dla trzody i przemysłu."
Oczywiście bez jakichkolwiek faktów potwierdzających Twoje zdanie. To kim jesteś Ty? Kłamcą?
"IMHO wprowadzenie GMO na polskie pola pogorszy naszą konkurencyjność na rynku żywności ponieważ np. nie wiadomo jak to wpłynęłoby na nasz odbiór w Niemczech i innych krajach. "
Sam sobie przeczysz. Skoro, jak piszesz, nie wiadomo jak wpłynęłoby to na odbiór naszej żywności w Niemczech i innych krajach, to dlaczego piszesz, że pogorszy naszą konkurencyjność? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Napisałeś:
"Zrozum jednak, że większość produkcji roślinnej "idzie" na pasze dla zwierząt, głównie śruta sojowa i kukurydza właśnie. Dzięki zakazowi upraw musimy ją importować. Kto na tym zyskuje? Rolnik polski, czy np. argentyński, skąd pochodzi główne źródło importowanej soi."
Skoro polski rolnik nie produkuje paszy tylko ją sprowadza, to znaczy że w tym czasie produkuje coś innego, coś co ląduje na naszych stołach oraz Niemczech i we Francji. A Ty chcesz zastąpić nasze jedzenie, żywnością GMO przeznaczoną dla świń i przemysłu.
Owszem przestaniemy importować pasze, ale zaczniemy pszenicę, żyto, kapustę buraki, ziemniaki itd. po za tym zostaniemy oznaczeni jako kraj produkujący GMO i Francuzi oraz Niemcy naszej żywności nawet kijem nie będą chcieli tknąć. Żyjemy w Europie, a nie w stanach i z powodu wprowadzenia GMO mamy zbyt dużo do stracenia.
Jeżeli miałbym do wyboru produkty żywnościowe francuskie lub amerykańskie – bez żadnej wątpliwości wybiorę francuskie - tak jak większość Europejczyków i to powinien być nasz cel: wysoka jakość, a tanie GMO dla bydła sobie sprowadzimy - szkoda na to naszych pól. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
A może takie sprawy powinien regulować WOLNY RYNEK? Dlaczego z góry zakładasz, że GMO jest gorsze od tradycyjnych odmian? Załóż sobie, choć na chwilę, że jest takie samo. Jeśli klienci w Europie nadal będą wybierać tradycyjne odmiany, to i rolnicy będą mieli co uprawiać. A jeśli klient zechce kupić, tańszą żywność na bazie GMO, to dlaczego mu na to nie pozwolić? Tylko dlatego, iż cześć ludzi nie chce w Europie GMO? Czy to nie ograniczanie wolności innych? Niech zdecyduje rynek. Jeśli ludzie nie będą tego kupować, to i nikt nie będzie tego uprawiać. Dobrze myślę? Takie są prawa rynku. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Śledząc Twe wypowiedzi, trudno nie dojść do wniosku, iż jesteś fanatykiem ( w negatywnym tego słowa znaczeniu )swojej idei - zarozumiałym, nietolerancyjnym i agresywnym w stosunku do swych adwersarzy. Masz w sobie coś z pieniacza, który nie odpuści dopóki racja nie będzie po Twojej stronie a przez myśl Tobie nie przejdzie, że być może wszyscy mają rację i jednocześnie jej nie mają a różni ich tylko ich osobisty pogląd na to zjawisko.
I nie udawadniaj wszystkim, że Twoja ukochana jest " la piu bella del mondo " skoro inni uważają, że ma wstrętny charakter a bardziej odpowiada inny typ urody.
WOLNO IM !!! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"WOLNO IM !!! "
Wolno im, oczywiście. Kiedyś było wolno palić na stosie niewinne kobiety, tylko dlatego, że ktoś im zarzucił, że są czarownicami/wiedźmami.
"zarozumiałym, nietolerancyjnym i agresywnym w stosunku do swych adwersarzy. Masz w sobie coś z pieniacza," - dzięki za miłe słowa. Proszę o wskazanie moich wypowiedzi, w której jestem nietolerancyjny, agresywny, itd.
Jedyna idea jaka mi przyświeca w tej dyskusji, to rozmowa oparta na faktach. Tak nie toleruję wypowiedzi opartach na odczuciach/wierze/pomówieniach. Nie dyskutuję o osobistych poglądach na to zjawisko. Gdy ktoś pisze o alergiach, samobójstwach, pszczołach i innych kataklizmach związanych z GMO, to jedyne czego wymagam, to tego by poparł swoje stwierdzenia faktami. Jeśli prześledzisz dyskusję, to większość ludzi "przeciwna" GMO w tym wątku, nie robi tego. Jeśli chodzi o obnażanie słabości argumentacji takich osób, to rzeczywiście jestem fanatykiem. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Kolego LOBBYSTO wkładasz duzy wysiłek intelektualny w zwalczanie niepoprawnych poglądów, poświęcasz też dużo czasu oby sformułować wyczerpującą, dyskwalfikującą odpowiedź.
Jestem ciekawy po co ci to? Zwalczasz poglądy kilku blogowiczów jakby stanowiły zagrożenie dla systemu.
WYLUZUJ, albo DAJ CZADU - POSTĘP za wszelką cenę nada sens naszemu życiu ! -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Odpowiem Ci najbardziej szczerze jak tylko potrafię. Nie na widzę kłamstwa i oszukiwania, tak w życiu prywatnym jak i zawodowym (naukowym).
Nigdzie nie napisałem, iż popieram postęp za wszelką cenę. Należy jednak nad każdą nową technologią zastanowić się poważnie. Ocenić zyski i straty. Jeśli coś może przyczynić się do polepszenia szeroko pojętego dobrobytu ludzkości, to dlaczego z tego nie korzystać. Jedynie co robią organizacje zwalczające GMO, to straszenie nieznanym, to jest jedyna siła napędowa. Sam widzę, "rzeczy" do poprawienia. Nie zmienia to jednak faktu, iż całej technologii nie należy odrzucać, tylko dlatego, iż np. Monsanto posiada duży udział w rynku nasion GMO. Może czas zmienić prawo, bo to ono reguluje sprawy patentów i konkurencyjności rynku, a nie jedna czy druga korporacja, a już na pewno nie jakaś kukurydza genetycznie modyfikowana. Czy to tak trudno zrozumieć? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
NIE, nie przekonuje mnie ta zmiana tonu z agresywnego na ugodowy.
Dla mnie to manipulcja ! Próbujesz podstępem przekazać twoją wiedzę o GMO.
Działaj dalej na rzecz postępu ! i prawdy jaka by nie była.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Próbujesz podstępem przekazać twoją wiedzę o GMO. "
Tak, staram się przekazać swoją wiedzę o GMO, ale czy podstępem?
Nadal nie rozumiem sformułowania o moim agresywnym tonie wypowiedzi. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
trzeba trzymać krótko za jełopowatą mordę -lobbystów GMO. Bo jak się ta amerykańska zaraza na Polskę rozleje -to zostanie tylko dobrze naostrzona maczeta, by się temu już po fakcie przeciwstawić. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
umysł człowieka, żeby zrozumiał jakąkolwiek naturę rzeczy -musiałby przestać myśleć TAK jak umysł człowieka, od którego nauczył się TEGO myślenia. Nie ulegając jednocześnie -przereklamowaniu, o swoim własnym, niczym nieograniczonym Ja.
Dlatego cała masa ODKRYĆ -to najzwyklejszy we wszechświecie przypadek, którego nie ma sensu udowadniać tylko po to, żeby jakiś niedowiarek mógł spokojnie zasnąć. -
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Przeczytałem artykuł w wersji papierowej "Polityki" i tę drugą część w wersji elektronicznej. Przykro mi to powiedzieć, ale w moim odczuciu to wszystko tylko PR. Niewiele i dziwnie (jak z tymi uodpornionymi bakteriami) o argumentach, za to sporo o ludziach i to wyłącznie w taki sposób, aby ich zdyskredytować. Może autor zrobi takie samo zestawienie zwolenników GMO?
W GMO nie podobają się głównie dwie rzeczy:
pierwsza: patenty
druga: niespotykana w historii świata ingerencja w łańcuch pokarmowy. Owszem, walka roślina-pasożyt miała miejsce od dawna, ale nigdy zmiany nie dokonywały się w takim tempie. Rośliny zmieniały się powoli i pasożyty miały czas się dostosować. A tymczasem dziś możliwe jest wprowadzenie zmian w ciągu kilku lat. Jak to wpłynie na bioróżnorodność? Kiedy doprowadzimy do upadku całego systemu? Wszak wszystko co żyje, nawet jeśli to "chwast" lub "pasożyt" ma swoje miejsce w łańcuchu pokarmowym i piramidzie życia. Coś zjada i jest zjadane. Nagłe wyciągnięcie jednej cegiełki skutkuje reakcją całego muru. Z tego względu uważam, że GMO, ze względu na szybkość zmian, doprowadzi ludzkość do zagłady.Pewnego dnia wyciągniemy tę cegiełkę na której wspierał się cały mur. I to będzie nasz koniec. Piramida życia jaką znamy legnie w gruzach.
PS. Swoją drogą zamieszczanie artykułów, których treść sprowadza się w większości do negatywnych opinii o ludziach, w dziale "Nauka", to śmiech i drwina z czytelników.
W Nauce ważne jest kto miał rację. A nie to, czy był piękny, mądry i dobry, czy też pił i był dziwkarzem. Jeśli skończony drań mówi, że 2+2=4 to pozostaje to prawdziwe, niezależnie od tego, co o draniu sądzi jeden czy drugi redaktor.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"W Nauce ważne jest kto miał rację. A nie to, czy był piękny, mądry i dobry, czy też pił i był dziwkarzem."
Piękne słowa. Myślę, że Pan Marcin właśnie o tym napisał. Ci "eksperci" twierdzili właśnie, że 2+2 to nie jest 4, tylko 5, więc Pana zarzuty są kompletnie nietrafione. Tym bardziej, iż ma Pan wszystko napisane w artykule. Dla mnie w historii o Panie Jeffrey'u Smith'cie, ważną informacją jest to, ż nie posiada on żadnego wykształcenia przyrodniczego, że był instruktorem tańca i wsławił się "podskokami" symulującymi lewitowanie. Nie pracował i nie pracuje naukowo w żadnej jednostce naukowej ani na uczelni, to chyba nie są mało istotne fakty. Poza tym jego książki zawierają mnóstwo kłamstw (bo inaczej tego nazwać nie można) i o tym Pan Marcin wyraźnie pisze.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Panie, lub pani, genepeace; wg mnie "Pan Marcin" niczego takiego nie napisał. Natomiast "Pan Marcin" dał swojej publikacji tytuł "Kto nie lubi GMO", a następnie przedstawił kilka kontrowersyjnych postaci. Stoi za tym, moim zdaniem, brzydka próba sugestii, że tylko tacy są przeciw. Poza tym, zważywszy na to, jak ogromna kasa stoi za producentami GMO, nie mam żadnej pewności, że źródła tych informacje są prawdziwe i, przede wszystkim, wyczerpujące. Pisze "Pan Marcin" np.:
"Do dziś prof. Seralini nie opublikował zresztą żadnej pracy, którą można by uznać za rzetelny dowód szkodliwości dopuszczonych w Unii Europejskiej roślin transgenicznych."
Może to i prawda. Tyle, że ja chciałbym dowiedzieć się, dlaczego tak się stało? Może po prostu, jak to często bywa gdy wchodzi się w konflikt z wielkimi korporacjami, obcięto mu kasę na badania, a może był jakiś inny powód?
Z życiorysu każdego człowieka można wybrać takie fragmenty, które, pozbawione kontekstu, odbiorą mu wiarygodność. I ja odnoszę wrażenie, że takie właśnie fragmenty serwuje nam "Pan Marcin". -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Tylko niech Pan zwróci uwagę na to, iż Pan Seralini, Ermakova, Smith, Pusztai, Chapela, Zentek, to osoby/eksperci na których głównie powołują się organizacje typu "Koalicja, Polska Wolna od GMO! Proszę odwiedzić ich strony. Mogę Panu zeskanować ulotkę sprzed dwóch tygodni, na której znajdują się wyróżnione te nazwiska, poza nimi nie ma prawie żadnych innych. No to jak to świadczy o takich organizacjach, które nadal powołują się na badania Pusztai'ego, choć od ponad dziesięciu lat wiadomo, iż jego badania to farsa. Dlaczego nadal pokazywane są zdjęcia wykonane przez Panią Ermakovą, dwóch szczurów (jeden o połowę mniejszy od drugiego), a wiadomo że jej badania oraz ich metodologia nigdy nie zostały opublikowane w żadnym czasopiśmie naukowym, itp. itd.
Dlaczego? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Może dlatego... (?)
http://www.gmwatch.org/latest-listing/1-news-items/7613-irina-ermakova-set-up-by-nature-biotech-1292007
Dziwne, ale znów pojawia się nazwisko Bruce M Chasey - specjalisty na którego niezależną opinię powołuje się pan MR ... -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Czy to jest odpowiedź na pytanie dlaczego Pani Ermakova nie opublikowała do tej pory swoich badań naukowych w żadnym czasopiśmie naukowym??
Pana link odnosi się jedynie do tłumaczeń Pani Ermakovej, że została "wrobiona" w debatę naukową. Szkoda, że podczas tej debaty nie dała rady obronić swoich tez, byłaby to najlepsza obrona.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Po pierwsze debata była przeprowadzona w dość kontrowersyjny sposób
http://db.zs-intern.de/uploads/1196241559-Marshall%20reply.pdf
po drugie, jak wynika z korespondencji pomiędzy Nature a IE - nie pozwolono na publikację artykułu i to dwukrotnie.
"In the exchange of correspondence between June and September 2007 IE repeatedly asked if she could submit a paper in the normal way, presenting her results for consideration, peer review, and eventual acceptance / rejection (6). But the Editor (letter dated 29 June) indicated his reluctance to accept a submission on the grounds that the research results "have already been published publicly and discussed widely in the media". He indicated that the results were "no longer eligible for peer review at Nature Biotechnology under our policies." On the same day IE responded that, having repeated her experiments five times, she had new data to report. The Editor then agreed to accept a short "presubmission enquiry", but continued to encourage her to participate in a question and answer session."
Błędem IE było mówienie o wynikach badań przed oficjalną publikacją tychże, bo późniejszy szum i sprawa Nature vs IE przykryła całą prawdę - tyle że, dla przykładu, nikt nie atakuje naukowców z CERN za przecieki o dowodach na istnienie bozonu Higghsa przed oficjalną publikacją badań, nikt ich też nie próbuje skompromitować.
Na zakończenie link do dyskusji, a czy dała radę czy nie można ocenić samemu:
http://www.ask-force.org/web/Ermakova/Marshall-Ermakova-et-al-Controversy-all-reactions.pdf
i całość
http://www.ask-force.org/web/Ermakova/Marshall-Ermakova-et-al-Controversy-NB-2007.pdf
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Nature to nie jedyne czasopismo naukowe na świecie. Mogła próbować opublikować swoje sfałszowane badania gdziekolwiek indziej, ale tego nie zrobiła. Dla mnie nie ma innego wyznacznika rzetelności badań jak publikacja ich w recenzowanym czasopiśmie. Czego nigdy nie zrobiła. A jej tłumaczenia to są dobre dla ludzi z Greenpeace, Pana Jeffreya Smitha (jogina i instruktora tańca) i np. Ciebie. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Są dla mnie tak samo dobre jak tłumaczenia innych, a przez swoją niechęć lub sympatię do kogokolwiek nie odbieram mu prawa do obrony i przedstawienia własnej strony medalu.
Tyle, że próbowała najpierw w Nature, a później wybuchła prawdziwa bomba medialna - która z badaniami nie miała wiele wspólnego, z żadnej ze stron.
Co byś zrobił gdyby, próbując opublikować wyniki swoich badań, recenzowane czasopismo (jedno z najbardziej prestiżowych) zwyczajnie Cię oszukało? Próbowałbyś w innym...? -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Ale w jaki sposób ją oszukano, bo nie rozumiem? Nature jest najbardziej prestiżowym czasopismem naukowym na Świecie i nie będzie publikować byle czego, taką mają zasadę.
I tak, skoro wyniki jej badan dotyczą szalenie ważnej kwestii, jaką są genetycznie modyfikowane rośliny, to próbowałbym opublikować gdzie indziej. Zresztą tak robimy. Wysyłam swoją publikację do jednego czasopisma, jak nie przechodzi to do kolejnego, bo czasem rzeczywiście recenzenci mają bardzo rygorystyczne wymagania, szczególnie w tych najlepszych periodykach. I powiem, Ci że w słabszych czasopismach, ale również recenzowanych taka praca byłaby skarbem. Bo na pewno byłaby bardzo mocno cytowana, a dla czasopism "na dorobku", z małym Impact Factorem zależałoby na tym. O dziwno nawet do takich czasopism nie wysłała swoich "badań". Dla mnie, jako naukowca to kompletnie ją dyskwalifikuje. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Panie Piotrze,
myli się Pan. Pani Jermakowa nagłośniła swoje wyniki w 2005 r., m.in. na konferencji zorganizowanej przez Greenpeace. Dlaczego wtedy nie rozesłała swojej pracy do periodyków naukowych? Dlaczego do dziś niczego nie opublikowała w renomowanych czasopismach naukowych?
Próbowała natomiast wcisnąć swój artykuł wówczas, gdy zwróciło się do niej "Nature Biotechnology" wyłącznie z prośbą o wypowiedź na temat swoich badań. I nie dziwię się temu pismu, że odmówiło publikacji tak złej pracy. Wydaje mi się, że "Nature" przyjęło zupełnie inną politykę niż "The Lancet" (pod wodzą nowego młodego naczelnego redaktora, który pojawił się w piśmie w 1995 r.), który dla rozgłosu (i na zasadzie wyjątku) publikował złe, ale głośne prace - Pusztaia (1999) i dr Wakefielda (1998; artykuł na temat rzekomego związku szczepionki MMR z autyzmem; autorowi udowodniono rok temu fałszerstwo wyników stanowiących podstawę tej głośnej pracy).
Pozdrawiam
Marcin Rotkiewicz -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Nature to nie jedyne czasopismo naukowe na świecie. Mogła próbować opublikować swoje sfałszowane badania gdziekolwiek indziej, ale tego nie zrobiła. Dla mnie nie ma innego wyznacznika rzetelności badań jak publikacja ich w recenzowanym czasopiśmie. Czego nigdy nie zrobiła. A jej tłumaczenia to są dobre dla ludzi z Greenpeace, Pana Jeffreya Smitha (jogina i instruktora tańca) i np. Ciebie. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
GMO to tehnologia stworzona pod dotowane rolnictwo i tylko pod tym kontem jest konkurencyjne , ale jest niekonkurencyjne wobec tanich poducentuw z krajów 3 świata którzy są tylko trochę drożsi od dotowanych produktów z europy a jakość mają o wiele lepszą od GMO ale z równie wysokim wskaźnikiem
produkcji.
Tak więc gra idzie o to jak zrobić by Politycznie możliwe stało się zaprzestanie dotacji rolnictwa w europie ,tak by można było kupować dobry zdrowy produkt z biednych krajów , tylko trochę droższy ale bez subsydiów i udziwnień GMO.
Po za tym należy się zastanowić jak zrobić żeby w tych biednych krajach działał Europejski system jakości i kontroli żywności , tak by do jego wdrożenia nie potrzeba było wojska i nie wiadomo jakich nakładów, no i oczywistą rzeczą jest że tubylców z tych krajów nie będzie stać do kupna żywności wyprodukowanej w systemie kontroli jakości ( przynajmniej na początku ) i dlatego im się wciśnie to GMO jako tanią alternatywę , uzależniając ich tym samym od naszych nasion i techologii tak by im do głowy czasem nie strzeliło by windować ceny z powodu ich monopolistycznej pozycji . -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, iż najwyższe dotacje w rolnictwie otrzymują "rolnicy ekologiczni". Gdyby nie wysokie dopłaty, nie byliby w ogóle konkurencyjni na rynku, nie tylko upraw GMO, ale nawet i tradycyjnych odmian.
Reszta Twojego posta, to po prostu jakieś konfabulacje. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Dzięki genepeace pl za cierpliwość w komentowaniu "myślących inaczej". Niestety, w Polsce inżynieria genetyczna jest w dalszym ciągu postrzegana jako czarna magia. Być może winny temu jest program nauki biologii, w tym biochemii i genetyki. Ale kiedy się czyta te wywody "Pana od papierówek", czy też zwolenników upodlenia rolnika przez koncerny typu M...o, to widać, że czytelnicy nie znają prawa o nasiennictwie, ani histori i współczesnej hodowli roślin. Zapewne nie znane są im efekty badań nad wprowadzaniem jako form wyjściowych w tworzeniu nowych odmian, roślin naświetlanych bombą kobaltową. Czy ktoś prowadził nad nimi tak wszechstronne badania, jak dziś nad GMO. Czy ktoś może powiedzieć jakie skutki spowodowała mutageneza w tych roślinach, powszechnie używanych w hodowli odpornościowej. Nikt tego do końca nie badał.
Jak zawsze w przypadkach nowości, oponentów jest wielu. Podobnie jak wiele jest pytań związanych z GMO i problemów, które wymagają rozwiązania. Zarówno bioinżynieria jak i hodowla roślin je zapewne rozwiąże. Podobnie, jak rozwiązano problem ze straszeniem koni w bryczkach i dyliżansach przez przejeżdżające prapra...samochody.
-
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Zarówno bioinżynieria jak i hodowla roślin je zapewne rozwiąże. Podobnie, jak rozwiązano problem ze straszeniem koni w bryczkach i dyliżansach przez przejeżdżające prapra...samochody."
Koników juz nie ma zostały same samochody, podobnie, znikną ludzie, a pozostanie po nich samo GMO ;-). -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Jednak troche trudniej zarzucic swiat wystarczajaca iloscia zdrowej zywnosci niz telefonami komorkowymi i tabletami, chociazby tymi gadzetami ktory zachodni swiat wymienia na nowsze. Taka ogolna uwaga.
Wszelka dyskusja czy sa wystarczajaco smaczne produkty GMO (bo czy szkodza, to jeszcze nie wiadomo), a takze przejmowanie sie zyskami firmy - hieny o imieniu Monsato (czy ich patent bedzie obowiazywal wiecznie?) sa .. wlasnie niesmaczne - wobec problemu nakarmienia glodnego swiata. A ciagle taki istnieje.
Szkoda, ze forumowicze poza jedna chyba osoba oszczedzaja pieniazki i nie czytaja papierowego wydania, gdzie wlasnie opisane jest "zwyciestwo" farmerow kanadyjskich z firma potworem. A takze przedstawiono przypadek rosyjskiej uczonej, wiernej spadkobierczyni Miczurina i Lysenki ( to dla starszych czytelnikow te nazwiska)
Najpierw , nalezaloby wprowadzic europejski system nakarmienia swiata, a potem mozna bawic sie w europejskie kontrolejak modyfikowana jest ziarnow glodujacej Afryce. Oczywiscie pod warunkiem, ze w miedzyczasie nie okaze sie, ze to... bs
W dobie tak strasznego przyspieszenia juz sama margaryna (nazwijmy umownie tak te tluszcze) i maslo zmienialy diametralnie swoja role od zbawcy do mordercy.
Ocieplenie, energia, czy wycinac puszcze na palmy olejowe, czy zamienic wegiel na reaktory atomowe, czy kazdy turkuc podjadek warty jest kazdej ceny, po zachwycie nad transportem prywatnym, teraz znow przyszla kolej na kolej itp, szczepic dzieci, a potem nie szczepic, a teraz znow szczepic, nie opalac sie, a teraz jednak cos sie opalac, bo kosci sie lamia.
A moze po prostu normalnie, z umiarem zyc i cieszyc sie nawet mniej smacznym pomidorem, ktory nie zgnije zbyt szybko ( bo go zmodyfikowali), a na dodatek nie urosl na naturalnym g....
Pisze groch z kapusta? Nie szkodzi. Poza kilkoma naprawde zasadniczymi problemami jak np. co robic ze smieciami i odpadami, to w wielu przypadkach jest to po prostu marketing, czy znalezienie sobie dzialki do dzialalnosci publicznej. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Stałem się dziwnie spokojny po napastliwych i niemerytorycznych wpisach Genepeace - GMO długo jeszcze nie będzie wprowadzone w polskim rolnictwie. Im bardziej Genepeace i jego zwolennicy będą gardłować za GMO, próbując ośmieszyć każdy głos sprzeciwu, tym bardziej osiągną dokładnie taki sam efekt jak PiS w polityce. Dziwią mnie goście, którzy w imię postępu za wszelką cenę każą mi jeść jakieś zmutowane łajno, chociaż normalnego jedzenia, modyfikowanego co najwyżej metodami doboru naturalnego, spokojnie wystarcza. Argument, że przemysł spożywczy od lat stosuje chemikalia w żywności, więc dodatkowe zjadanie zmutowanego szajsu już bardziej nie zaszkodzi, do mnie absolutnie nie trafia. Może najwyższa pora przeciwstawić się korporacyjnym ciągotom producentów wysoko przetworzonej żywności, świadomie przestając kupować ich produkty? Tak na marginesie totalne lekceważenie przez Genepeace normalnego ludzkiego strachu przed zjadaniem zmodyfikowanej metodami genetyki molekularnej żywności wygląda na przykład utraty zwykłego instynktu samozachowawczego. Genepeace - życzę Ci nieustających sukcesów w zdrowym trawieniu produktów Monsanto. Pozwolisz jednak, że nie dotrzymam Tobie towarzystwa. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Porownanie, ze ludzie tak sie rozczaruja do GMO jak w rozczarowali sie do PiS jest tak wiecej niedorzeczne. To jakas psychoza w tej Polsce, jak u Gombrowicza - wszystko sie kojarzy z..
"Ludzie" - to jednak w bardzo niewielkiej ilosci syte i rozkapryszone kraje zachodnie, ale ogromna wiekszosc to przeludniony i niedokarmiony, czy glodujacy swiat.
Nikt nie zabrania dbac o swoje zdrowko i kubki smakowe, ale nie ograniczajmy widzenia swiata do sytej Polski, Europy, Kanady, czy jeszcze kilku innych okolic. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Zyto.
Jednak mnie nie przekonujesz. Problemem świata nie jest brak żywności, lecz fatalny system jej dystrybucji do regionów ogarniętych głodem. Statystyki pokazują, że około 30 % wyprodukowanego jedzenie trafia do śmietnika lub do utylizacji. Niezależnie od faktu, że ludność bogatych krajów jest dotknięta pandemią otyłości. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Stałem się dziwnie spokojny po napastliwych i niemerytorycznych wpisach Genepeace"
Kolejny raz zarzucasz mi napastliwość i niemerytoryczność. Proszę, napisz gdzie i w którym miejscu pisałem napastliwie i niemerytorycznie.
Chciałem Ci zadać pytanie. Czy wiesz na czym polega "mutacja" np. w roślinie MON 810?
Kiedy i kto kazał Ci jeść zmutowane "łajno" (choć o takim jeszcze nie słyszałem). Właśnie w tym problem, że to organizacje typu Greenpeace nie dają ludziom wyboru i uważają, że tylko "tradycyjne" uprawy są zdrowe. Co ciekawe nikt jeszcze nie wykazał aby uprawy ekologiczne lub tradycyjne były w jakikolwiek sposób zdrowsze od GMO. Co więcej, taka kukurydza z genem Bt jest zdrowsza od tradycyjnej odmiany, bo np. zawiera mniej mykotoksyn, rakotwórczych substancji, które są sporym problemem w tradycyjnych uprawach kukurydzy.
"Tak na marginesie totalne lekceważenie przez Genepeace normalnego ludzkiego strachu przed zjadaniem zmodyfikowanej metodami genetyki molekularnej żywnośc"
Dobrze, że choć na koniec przyznałeś co jest głównym powodem Twojej argumentacji, iż GMO to "łajno". Strach przed nieznanym. Na szczęście jestem tutaj i mogę odpowiedzieć na Twoje pytania i wątpliwości. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Dziękuję, nie skorzystam. Sam potrafię znaleźć potrzebne mi informacje i wybrać ludzi, którzy nie postrzegają świata w tak jednostronny sposób jak Ty. Widzę, że lubujesz się w narzucaniu siebie w roli przewodnika i znawcy jedynie słusznej objawionej prawdy. -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Szkoda tylko, że tą swoją "tajemną" wiedzą nie masz zamiaru się z nami podzielić i udowodnić przytaczane przez siebie "argumenty". -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
W odpowiedzi na informacje o artykule w "Polityce" Professor Gilles-Eric Séralini napisał:
" All my best wishes for health and happiness, sincerely. Thank you to
inform me about that. The persons who say that my findings are
unscientific do not publish in peer-reviewed scientific journals like we
do in my group.
For information, Professor Séralini's group is the one that has
published the most in international scientific journals on effects of
agricultural edible GMOs and associated pesticides on human and
mammalian health. More than EFSA, the FDA or others.
Springeropen publishes more than 50 peer-reviewed scientific journals.
They indicate that the most viewed (more than 38 000 accesses) in 2011
is the paper "Séralini G-E, Mesnage R, Clair E, Gress S, Spiroux de
Vendômois J, Cellier D (2011) Genetically modified crops safety
assessments: present limits and possible improvements. Environmental
Sciences Europe 23: 10." far before the second most viewed. See
http://www.springeropen.com/mostviewed
Please explain that to criticizers.
Best regards,
--
Professor Gilles-Eric Séralini
President of CRIIGEN Scientific Council
Co-Director of Risk Pole, Quality and Sustainable Environment - MRSH- CNRS
University of Caen - Institute of Biology IBFA
Laboratory Estrogens and Reproduction EA2608
Esplanade de la Paix
http://www.springeropen.com -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
Do Pana Rotkiewicza:
Prof. Seralini, podobnie jak Prof Pusztai sa wybitnymi naukowcami (Seralini byl doradca rzadu francuskiego). Gdyby zadal Pan sobie trud, znalazlby Pan ich zyciorysy (kilka stron publikacji w renomowanych pismach naukowych).
Jest Pan lobbysta i zastanawiam sie tylko dlaczego wydawca toleruje taki stan rzeczy. Musi byc jakis powod. Pana artykuly sa tak zmanipulowane, ze nie moge uwierzyc, ze POlityka cos takiego firmuje.
Seralini wygral juz z osczercami i powininien rowniez Pana pozwac.
Krytykuja Pan Smitha, ze byl joginem, tancerzem. Ktore z faktow opisanych przez Smitha sa klamstwami > Niech Pan poda przyklad. Ktore mechanizmy opisane przez niego sa klamstwem? Istota wiarygnosci nie jest to czy ktos medytowal, ale czy pisze klamstwa. Ktory fakt przytoczony przez Smitha jest klamstwem? Moze historia bydlecego hormonu wzrostu?
Nie przyszlo Panu do glowy, ze Monsanto jest sto razy mniej wiarygodne ? Nie wpadl Pan na te blyskotliwa mysl, zeby zbadac ich wiarygodnosc? Jako "niezalezny dziennikarz" chyba wypadaloby zbadac druga strone sporu?
Czy moze Pan bez problemu patrzec w lustro?
Pozdrawiam
Ewa Michnowska -
Re:Fałszywi prorocy GMO: cz. 2. Gilles-Eric Seralini
"Prof Pusztai sa wybitnymi naukowcami"
Widać niewiele ma Pani pojęcia o funkcjonowaniu nauki. Pan Pusztai, przed swoimi badaniami z GMO na szczurach, nigdy wcześniej (ani potem) nie opublikował żadnej pracy na podobny temat. Jeśli Pani nie ufa Panu Marcinowi, to może przeczyta Pani choćby Wikipedię, i wpis "Pusztai Affair". Chyba, ze uważa Pani Wikipedię za równie zmanipulowaną.
Co do Pana Seraliniego. Jego publikacjom zarzucono liczne błędy w interpretacji wyników jak również stosowanie błednych obliczen statystycznych. Panel naukowy EFSA zajmował się publikacją jego zespołu z roku 2009:
http://www.efsa.europa.eu/en/events/event/gmo100127-m.pdf
Na str 8 przeczyta Pani opinię naukową, czytami m.in.:
"The GMO Panel
concludes that the authors’ claims, regarding new side effects indicating kidney and liver toxicity,
are not supported by the data provided in their paper"
To samo dotyczyło jego publikacji z roku 2007:
http://www.efsa.europa.eu/en/efsajournal/pub/19r.htm
Co jeszcze ciekawsze. Jeśli Pani czytała prace Pana Seraliniego (w co wątpię), może Pani przeczytać, iż sam autor stwierdza, ze z jego badań nie można jednoznacznie stwierdzić, iż badanie odmiany szkodzą. Proszę o zapoznanie się z tematem.
"Jest Pan lobbysta i zastanawiam sie tylko dlaczego wydawca toleruje taki stan rzeczy."
Posiada Pani jakiś dowód na swoje stwierdzenie? Czy to po prostu zwykłe pomówienie?
"Pana artykuly sa tak zmanipulowane, ze nie moge uwierzyc"
Proszę wskazać fragmenty, w których Pan Marcin manipuluje faktami.
Krytykuja Pan Smitha, ze byl joginem, tancerzem. Ktore z faktow opisanych przez Smitha sa klamstwami > Niech Pan poda przyklad. Ktore mechanizmy opisane przez niego sa klamstwem? Istota wiarygnosci nie jest to czy ktos medytowal, ale czy pisze klamstwa. Ktory fakt przytoczony przez Smitha jest klamstwem?
Wie Pani co. Pisząc książki pseudonaukowe, szczególnie dotyczące bardzo wielu kwestii dotyczących GMO, należałoby mieć choć minimum wykształcenia przyrodniczego, aby po prostu pewne zjawiska móc umieć umiejscowić w rzeczywistości. Ale nieważne. Jeśli Pani prosi o dowody na to, że zawarte w jego książkach "argumenty", są manipulacją i często po prostu są nieprawdziwe zapraszam na stronę:
http://academicsreview.org/reviewed-content/genetic-roulette/
Znajdzie tam Pani, rozdział po rozdziale, analizę naukową jego książki "Genetyczna Ruletka".
"Moze historia bydlecego hormonu wzrostu?"
Tak jest ona nieprawdziwa. Nie udowodniono negatywnego wpływu tego hormonu na ludzki organizm.
"Nie przyszlo Panu do glowy, ze Monsanto jest sto razy mniej wiarygodne ?"
Dlaczego znów pisze Pani o Monsanto. Co z wami jest ludzie. Skoro Pani nie wierzy Monsanto, to może Pani uwierzy, np:
Komitetowi Biotechnologii PAN, Komitetowi Ochrony Roślin PAN, Wydziałowi Nauk Biologicznych PAN, które stwierdzają, iż nie ma dowodów na szkodliwość GMO. Czy ma rozumieć, że Ci naukowcy są przekupieni przez Monsanto?
W takim razie co z Amerykańską Akademia Nauk? Najbardziej prestiżowa akademia naukowa na świecie, również nie stwierdziła negatywnego wpływu GMO na ludzi i środowisko.
To samo dotyczy Francuskiej Akademii Nauk, Australijskiej Akademii Nauk.
Papieska Akademia Nauk była organizatorem trzech Paneli naukowych, w roku 2000, 2004 oraz 2009. Każdy z nich zakończył się konkluzją, iż należy korzystać z genetycznie modyfikowanych upraw!
W 2010 roku Komisja Europejska wydala dokument:
http://ec.europa.eu/research/biosociety/pdf/a_decade_of_eu-funded_gmo_research.pdf
Na str. 16 czytamy:
"The main conclusion
to be drawn from the efforts of more than 130 research
projects, covering a period of more than 25 years of research,
and involving more than 500 independent research groups, is
that biotechnology, and in particular GMOs, are not per se
more risky than e.g. conventional plant breeding technologies."
Wszyscy oni są przekupieni przez Monsanto?
Jeśli Pani woli zaufać Panu Smithowi, który nie ma żadnego, biologicznego wykształcenia, to Pani wybór. Ja, w sprawach o których nie mam zielonego pojęcia, wolę zaufać gremiom naukowym.
Szkoda, ze nie prowadzi Pani dyskusji na temat GMO, oraz ewentualnych "zagrożeń" z nią związanych, używając argumentów naukowych. Jedyne co Pani czyni, to atar na Pana Marcina oraz krytyka firmy Monsanto.
