Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

(61)
Rozmowa z Marcinem*, inspektorem pracy, o tym, jak wspólnym wysiłkiem państwa, pracodawców i pracowników cofnięto w Polsce stosunki pracy do XIX w.
  • 2011-12-27 12:24 | warszawiak

    Umowy smieciowe

    To nie umowy smieciowe cofnely nas do XIX wieku to politycy i korupcja.

    Politycy stworzyli bardzo trudne warunki operacyjne dla wiekszosci biznesow. Po przez tzw globalizacja ktora jest aktem sabotazu przeciwko elementarnym interesom kazdego z krajow w tym Polski. Ciezar tych trudnosci zostal przerzucony na pracownikow. Prowadzi to do samozaglady bo przez niszczenie swych obywateli niszczy sie kraj.

    Rozwazmy;

    Jak konkurencyjne sa rzady ? Ile rzady kosztuja na glowe mieszkanca roznych krajow ? Nie mam danych ale rowniez nie mam watpliwosci ze najbardziej kosztowne rzady na glowe mieszkanca sa rzady tzw krajow zachodnich w tym Polski. W Polsce polaczone kancelarie premiera i prezydenta (odpowiednik administracji Bialego Domu) zatrudniaja 10.5 razy wiecej ludzi w przeliczeniu na milion mieszkancow w porownaniu z USA.
    W Polsce 14.73 posla-senatora przypada na miliom mieszkancow. w USA 1.7, w Rosji 3.0 !!!!!!!!!

    Dlaczego wiec tylko biznes ma byc konkurencyjny a nie rzady ???

    W kazdym kraju rzad jest odpowiedzialny za co najmniej 60-80% kosztow kazdego biznesu. Bezposrednio lub posrednio. A wiec to rzady sa glownie odpowiedzialne za konkurncyjnosc biznesow.

    Dlaczego wiec tylko biznes ma byc konkurencyjny a nie rzady ???

    A wiec nie-konkurencyjne rzady ktore narzucaja koszty na bizensy stworzyly system konkurencyjnosci dla biznesow – ale nie dla siebie.

    Z powyzszego wynika ze pojecie globalizacji jest hipokryzja. To nic innego tylko zlodziejski schemat nabijania kasy dla akcjonariuszy miedzynarodowych korporacji. To nie ma szansy przetrwac bo to nie ma nic wspolnego z konkurencyjnoscia. A jest jednym z glownych powodow kryzysu.






  • 2011-12-27 13:22 | mikesz

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Ale ktoś swego czasu ( a może jeszcze i do tej pory) twierdził,ze elastyczne prawo pracy jest jedynym antidotum na bolączki gospodarki.To prawa pracodawcy są ważne,a siła najemna i jej uprawnienia są tylko i wyłącznie utrudnieniem w dążeniu ku krainie wolnorynkowej szczęśliwości To najlepsze pióra najpoczytniejszych dzienników,uśmiechnięte od ucha do ucha dziennikarskie gwiazdy , gwiazdeczki wmawiały wszystkim,że tylko jak najmniejsze koszty własne pracodawców dają podstawy zdrowej gospodarki.Oczywiście nie zapominam o wyroczni ekonomicznej ,nieomylnym guru,Hilarym Mincu neoliberalnej epoki - profesorze Balcerowiczu. Rozumiem identyfikację z nowymi(wolnorynkowymi) ekonomicznymi ideami,ale w wielu przypadkach bezrefleksyjny,neoficki pęd za określoną ideą dał taki efekt jaki jawi się w treści wywiadu.

  • 2011-12-27 13:39 | mikesz

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    A jak widzieli( i być może dalej widza) naszą rzeczywistość Ci którzy kształtowali naszą wrażliwość społeczną.

    Fragment ze słynnej swego czasu (początek lat 90-tych) książki "Między panem i plebanem". Trójgłos - Żakowski, Michnik, Tischner. Fragment dotyczy dialogu miedzy Michnikiem i Żakowskim.

    „A.M.: A co to jest ta wasza iluzja wolności? Ja nic takiego nie znam.
    J.Ż. – Ja ci opowiem ,co to jest iluzja wolności w Polsce roku 1994 albo 1995. Mieszkasz w Mielcu. Nie masz pracy , twoja żona nie ma pracy, skończył się wam zasiłek, wyłączyli wam prąd , zaraz was będą eksmitowali , goni was komornik i nie masz cienia szansy na znalezienie żadnej roboty w promieniu pięćdziesięciu czy stu kilometrów...
    A.M.: Masz wolność , więc możesz się z tego Mielca wynieść. Możesz pojechać do Krakowa i tam dostać pracę
    J.Ż. – Właśnie że nie możesz: nie masz na bilet, nie masz gdzie mieszkać w Krakowie, i jak wyjedziesz, nie będziesz miał dokąd wrócić , bo komornik zabierze meble , a kwaterunek zabierze ci mieszkanie . To nie jest wolność . To jest zniewolenie może bardziej dotkliwe od tego , że dawniej nie dali Ci paszportu , albo nie napisali prawdy w gazecie , której przecież nikt nie kazał ci czytać.
    A.M: Jakbym słyszał Bieruta .
    J.Ż. – Nic na to nie poradzisz, że wolność ma swój wymiar społeczny – nie tylko moralny.
    A.M.: Ty mówisz o sprawiedliwości, o jakości życia – nie o wolności. (...)
    J.Ż. – To jest prawda dopóty , dopóki te szansę realnie posiadasz . Kiedy jej nie ma , twoja wolność staje się iluzją , a ty stajesz się niewolnikiem swojego nieszczęścia . Nie ma istotnej różnicy między sytuacją , w której zakazano ci wyjechać z miasta , i sytuacja, w której nie masz szansy na ten wyjazd zarobić.
    A.M.: JEST RÓZNICA , BO MOŻESZ UKRAŚĆ PIENIĄDZE I JECHAĆ , GDZIE CI SIĘ PODOBA.”

  • 2011-12-27 13:39 | przemek_83

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Artykuł można nazwać odkrywaniem Ameryki.

    Gdyby ten artykuł ukazał się w konkurencyjnym piśmie, było by 500 komentarzy, z których większość wyrażałaby opinię, że to pracownicy są winni temu stanowi rzeczy, a kodeks pracy jest złem.
    Osobiście, mając 28 lat, nigdy nie pracowałem na podstawie innej formy zatrudnienia jak umowa zlecenie lub dzieło. Pomijając instytucje państwowe, ciężko mi wskazać inną formę zatrudnienia. Tak się pracuje, na pól etatu z dopełnieniem do pełnego. Najgorsze jest to, że nawet jeśli dobrze ci idzie, starasz się, poświęcasz itd. W każdej chwili pracodawca może ci podziękować, a za miesiąc z zatrudnić z powrotem.

    Kolejnym ciekawą formą zatrudnienia, którym chyba inspektor pracy się nie zajmuję jest staż. Co 6 miesięcy, nowy darmowy pracownik, za którego płaci Urząd Pracy czyli Państwo. Oczywiście w świetle prawa.

    @warszawiak
    Jeśli chodzi o globalizacje, to ciężko narzekać na coś na co nikt nie ma wpływu.

  • 2011-12-27 13:40 | przemek_83

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Artykuł można nazwać odkrywaniem Ameryki.

    Gdyby ten artykuł ukazał się w konkurencyjnym piśmie, było by 500 komentarzy, z których większość wyrażałaby opinię, że to pracownicy są winni temu stanowi rzeczy, a kodeks pracy jest złem.
    Osobiście, mając 28 lat, nigdy nie pracowałem na podstawie innej formy zatrudnienia jak umowa zlecenie lub dzieło. Pomijając instytucje państwowe, ciężko mi wskazać inną formę zatrudnienia. Tak się pracuje, na pól etatu z dopełnieniem do pełnego. Najgorsze jest to, że nawet jeśli dobrze ci idzie, starasz się, poświęcasz itd. W każdej chwili pracodawca może ci podziękować, a za miesiąc z zatrudnić z powrotem.

    Kolejnym ciekawą formą zatrudnienia, któryą chyba inspektor pracy się nie zajmuję jest staż. Co 6 miesięcy, nowy darmowy pracownik, za którego płaci Urząd Pracy czyli Państwo. Oczywiście w świetle prawa.

    @warszawiak
    Jeśli chodzi o globalizacje, to ciężko narzekać na coś na co nikt nie ma wpływu.

  • 2011-12-27 14:15 | tadeusz

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Tzw. umowy smieciowe w Polsce sa w Niemchech nazywane praca na zlecenie, wypozyczenie lub praca na czas okreslony. Wprowadzil ten system i rozbudowal kanclerz Schröder z SPD, reformujac niemiecka gospodarke. Powstalo wtedy cos takiego, jak prywatne posrednictwo pracy, czyli firmy prywatne zajmujace sie werbowaniem pracownikow do pracy w nie swoich zakladach. System ten stal sie najbardziej popularnym systemem posrednictwa pracy i kto chce pracowac, nie dostanie inaczej pracy, niz przez tzw. Leihfirme, czyli firme wypozyczajaca pracownikow.Panstwowy system posrednictwa prawie nie istnieje. Prywatny posrednik zatrudnia pracownika za 1/2 czasem 1/3 stawki godz. obowiazujacej w normalnych zakladach. Oczywiscie posrednik kasuje od zakladu wynajmujacego od niego robotnika np. 25 Eur. bo tyle kosztuje godz. pracy , pracownikowi placi zas z tego np. 7-8 Euro godz.mMozna tez poszukac pracy bezposrednio w zakladzie, lecz otrzyma sie najwyzej prace na czas okreslony do 2 lat. Po tym okresie zatrudniony na ten czas pracownik musi zostac przejety na stale. Najczesciej jednak jest stosowana praktyka, ze tuz przed uplywem 2 lat prac. bywa zwolniony i za jakis czas zatrudniony od nowa na czas okreslony 2 lat. I tak wkolo Macku...
    System ten jest oficjalny w Niemczech i spowodowal uskrzydlenie niemieckiej gospodarki. Faktem jest, ze pracownicy na tym traca duzo, jednak nie ma innego sposobu na znalezienie pracy. Tak wiec nie tylko w Polsce, lecz w RFN ludzie sa wykorzystywani do maksimum, bo za nedzna stawke 8 Euro pracuja najczesciej wiecej i meczaco, bo zywia sie nadzieja na przejecie na stale, gdy beda sie starac. Nieprawda! Moi dwaj synowie tylko w ten sposob dostali sie do pracy na stale. Faktem jest, ze za place w tzw. firmie wypozyczajacej (Leihfirm) nie idzie zyc, starcza na mieszkanie, lecz kto na to patrzy? Wazne, ze gospodarka przyspieszyla i to sie tu liczy. To tyle celem informacji dla Polakow narzekajacych na umowy smieciowe, o cofaniu Polski w XIX wiek. To jest prawda, lecz tak sie dzieje w wielu krajach rozwinietych, nie tylko w Polsce. Wszystkie prawa pracownicze, jakie stracilismy w ciagu jednej dekady, zwiazki zaw. beda musialy znowu odzyskiwac 100 lat, bo poprawic nie da sie tak szybko, jak zepsuc.
  • 2011-12-27 15:22 | only Kołodko

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    no jak się reperuje komunistyczną gospodarkę terapią szokową. Później wdraża w codzienne życie neoliberalny bełkot -że twoja jest winna jak jesteś biedny.
    To po 22 latach układania wolnej Polski -nie dziwi przeskok w dziewiętnasty wiek, wraz z biurokratyczną paranoją, która zjada swój własny ogon.
  • 2011-12-27 15:39 | nousferatu

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Ha, ha, świetna puenta (dialogu i artykułu). Neoliberalizm w akcji: jesteś wolny do tego, być zostać frajerem i dać się oskubać, albo cwaniakiem i złodziejem, który odpowiednio wcześnie zorientował się, że trzeciej drogi nie ma. Samego tematu umów, moim zdaniem, nie ma co drążyć, bo jest tylko symptomem i objawem, dużo szerszego problemu. Powiem tylko, że pierwszą "normalną" umowę o pracę dostałem za granicą. Zanim wyjechałem, funkcjonowałem na polskim rynku pracy ok. 10 lat, tylko na zleceniach/o dzieło. Raz na pół etatu z dopełnieniem do pełnego, ale za to na outsourcingu, przez agencję pracy tymczasowej, umowa podpisywana co miesiąc. Jak było więcej pracy i godzinowo wychodziło więcej, niż etat, to z datą wsteczną aneks, że ten miesiąc "będzie" na pełny. No i git! Przecież tego właśnie chcieliśmy - wolności. Wolności od tych wszystkich nie-rynkowych, nie dających się spieniężyć bzdur typu, przyzwoitość, sprawiedliwość społeczna, szacunek dla prawa i drugiego człowieka itp. Tacy np. Grecy czy Islandczycy wciąż jeszcze w nie wierzą, dlatego coś się tam bulwersują, zamiast normalnie ciąć wydatki, podnosić efektywność, pracować coraz więcej za coraz mniej, likwidować związki zawodowe, zbędne ograniczenia kodeksu pracy i opiekę społeczną, budować zaufanie rynków i inwestorów, by wreszcie osiągnąć pełnię szczęścia i uwierzyć w to, że są doskonale wolni, będąc w rzeczywistości doskonałymi niewolnikami. Ale niestety, Grecy i Islandczycy nie staną się nimi... Nie mają swojego Balcerowicza.
  • 2011-12-27 16:13 | rownowaga.tumblr.com

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    5,30 na rękę to już nawet nie ma co gadać z inspektorami tu są potrzebni obrońcy praw człowieka i oficjalne sankcję nałożone na Polskę np. zakaz wjazdu naszych polityków do państw sąsiednich - tak by w końcu ruszyli cztery litery.

    http://poznan.gumtree.pl/c-Praca-hostessy-promotorzy-reklama-FAJERWERKI-21-31-GRUDNIA-W0QQAdIdZ340341590
  • 2011-12-27 16:23 | ktoś

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    A może warto prześwietlić instytucje rządowe, okołorządowe - min. ARiMR w której w skali kraju zatrudnia się setki osób na śmieciówkach. To jest wręcz pielęgnowanie patologii.
  • 2011-12-27 16:52 | Slawczan

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Takie udawanie se...
    Pracodawcy żerują na na biedzie rynku pracy, na tym ,że większość zatrudnionych w Polsce zarabia tak ,,dużo" ,że nie ma żadnych zasobów. A rządy w tym wyzysku im sekundują. W teorii zatrudniony ma sporo praw w praktyce takie jakie jego ,,pan" uzna za stosowne. Taka pani Bochniarz czy Mordasiewicz cynicznie ,,przenosą" uprawnienia budżetówki/mundurowych na obszar prywatnych pracodawców, udając, że nie wiedzą jak jest naprawdę...
    Ten model pracy - oparty na bezwzględnym wyzysku siły roboczej to droga do nikąd. Ta sama metoda zaprowadziła Rzeczpospolitą szlachecką do skansena gospodarczego - po co były innowacje czy lepsza organizacja jeżeli można było kazac chłopu pracować więcej na pańsszczyźnie. Po co kupowac koparke jak można wziąść chłopków z łopatami i kazać im wykopać rów...po co lepsza organizacja pracy/lepsza technologia skoro można pracownikom kazać pracowac więcej bez konsekwencji finansowych. Jeżeli praca w Polsce nie byłaby taka tania (oczywiście pracodawca powie zbyt droga) to była by bardziej szanowana.
    Oczywiście za te ,,oszczędności" zapłacimy wszyscy za pomocą NFZ. Urlop to nie jest lewacka fanaberia ale ma wzgląd praktyczny - ma służyć odpoczynkowi. Ale i na to znaleziono rozwiązanie - sprywatyzowane ubezpieczenia zdrowotne. Dłuższy czas pracy - owszem ale niech to ma efekt ekonomiczny dla zatrudnionego. Liberał odpowie ależ owszem ma on KORZYŚĆ ekonomiczną - nie wylali go z pracy...
    Po tragedii pod Nowym Miastem nad Pilicą (zgnęło 18 osób upchniętych do siedmioosobowgo auta jakaś pani w GW napisała ,że ,,żadną miarą nie powinni się oni godzić na jeżdżenie w takich warunkach". Nie wiem czy wystawiała pomnik swojej głupocie czy rzeczywiście nie miała pojęcia. Taki łebski biznesmenik przecież dał tym ludziom wybór ,,jedziesz albo wyp...dalaj" a do roboty MUSIELI DOJECHAĆ. Tak samo jasne ,że ludzie ,,domagają się" elastycznego Kodeksu Pracy - bo maja do wyboru bezrobocie albo zgodzić się.
    I na koniec pewna zagwozdka logiczna: skoro uśmieciowionu Kodeks Pracy pozwala by dowalac zatrudnionym więcej roboty bez konsekwencji finansowej - topo co zatrudniać nowych, jeżeli można odesłać pracownika kiedy się chce precz to jak ma się zmniejszy bezrobocie? Owszem , można będzie ,,nowemu" zapłacić najniższą bo w końcu jest ,,nowy"
  • 2011-12-27 18:24 | robertovski

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Trochę jako praktyk - mikro firma (jednosobowa). Płacę sam za siebie ZUS i mam z tego tytułu pełny pakiet praw (mówię o chorobowym i innych świdczeniach z tytułu ubezpieczenia). Moim problemem jest zarobić. Z punktu widzenia firm, które ze mną współpracują (od nich dostaje robotę, z której się muszę wywiązać - jesli nie to nie płacą lub płacą mniej lub trace kontrahentów)) jestem atrakcyjniejszy na rynku pracy niż zatrudniony pracownik wykonujący dokładnie to samo co ja - odpada im "bawienie się" w rygorystyczną realizację zapisów kodeksu pracy i innych aktów prawnych zawiązanych z zatrudnianiem pracowników na umowę o pracę (zarówno biurokracja - rozbujana do granic mozliwości - tak na marginesie, w zasadzie powinienem swój czas w firmie poświęcać na wypełnianie papierków i śledzenie zmian w prawie - a nie na pozyskiwania klientów i wykonywanie pracy, nie mówiąc już o sankcjach finansowych za łamanie tego pakietu przepisów). Ja jako firma mogę relizowac zadania dla wilu innych "zlecajacych". Parcując "na etacie" nie zawsze mamy taką możliwośc". Poza tym - jako właściciel firmy również wolę mieć podwykonawców (inne podmioty gospodarcze) bo nie jestem zmuszony znać i stosować potężnej ilości przepisów KP i ZUS - nie jestem w stanie opanować tylu uregulowań prawnych związanych z działalnością gospod. i zatrudnieniem pracowników. Najlepiej byłoby wynając inna firmę (lub zatrudnić osobe (sic!) by za mnie wykonywała te czynności. To z koei zwiekszy koszty mojej działalności. I kółko się zamyka... Wiec jako praktykowi - nawet z tego błachego powodu (może z lenistwa:) bardziej opłaca się (niekoniecznie ze wzgledów finansowych) nie zatrudniać innych na umowę o pracę lecz szukać kogoś komu zapłace za wystawiona fakture i mieć świety spokój z planami urlopów, listami obecności, aktami osobowymi itp. Lub stosować umowy cywilno-prawne.
    Na koniec uwga związana z kosztami ponoszonymi przez pracownika w związku z zatrudnieniem na umowe o pracę. W artykule jest mowa o kwestii podatku dochodowego. Poruszę kwestę ZUS.Składki były pracone w całości przez pracodwcę. Jednak nastapiła zmiana. Tak zwane ubruttowienie wynagrodzenia. Polegało to na tym, iż ok. połwę składek ZUS (bez z wchodzenia wszczegóły) płacił pracodawca, a połowe pracownik. Fajnie brzmi, nie? Jednak by pracownik mógł opłacać swoja część zobowiązań do ZUS zmuszony byłem jako pracodawca ubruttowić jego wynagrodzenia, tzn. podnieść je o taką kwotę - jaką pracownik oddaje ZUS. Tak więc ładnie to brzmi - pół płacę ja , połowę pracownik, ale to ubruttowienie (czytaj podniesienie wynagrodzenia) nastapiło znów z mojej kieszeni - czyli w zasadzie i tak ja jako pracodawca nadal ponoszę pełne koszty opłacana ZUS. Fajnie jest.....
  • 2011-12-27 18:42 | Asyt

    Można prosciej.

    Wystarczyło by zmienić wysokość i sposób pobierania składek i wszystko wróciłoby do normy. Nasze państw wychodzi z założenia, że w miarę rosnącej dziury budżetowej dokłada kolejnych podatków. Nie oszukujmy się ZUS to też forma podatku. Tyle, że te dodatkowe obciążenia powodują koleje ucieczki z „systemu” w efekcie składki odprowadzają głównie instytucje państwowe finansowanej z jednej kieszeni.
    Czy nie warto zastanowić się i zamiast kosztownego systemu wyliczania obciążeń ZUS wprowadzić proste zasady od każdej umowy jakby ona nie była płacimy dwa składniki:
    1. składka na emeryturę
    2. podatek
    W przypadku firm typu jednoosobowego w zależności od zysku wyliczamy stosowny podatek, a składki na emeryturę stanowią odpowiedni procent ale kwota jest nie mniejsza niż gwartujaca minimalną emeryturę po przepracowaniu x lat.

    Co do świadczeń wynikającego z ubezpieczeń czyli „chorobowe, renty, urlopy macierzyńskie” można liczyć uwzględniając podatkowe zeznania roczne. Co większość osób zachęciłoby do nie ukrywania dochodu.

    Tylko prostota nie jest w cenie, bo większość urzędników poszłaby na zieloną trawkę…
  • 2011-12-27 19:01 | mickor

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    @warszawiak - Rozpasione państwo i przerost budżetówki to rzeczywiście smutne i beznadziejne zjawisko, ale nazywanie tego globalizacją to mylenie pojęć.
  • 2011-12-27 19:12 | mikesz

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Jak podała GW firmy posiadają na kontach ...rekordowe 183 mld złotych.Niestety sytuacja się niewiele zmieni jeżeli pracownik będzie traktowany jedynie jako (posłużę się klasykiem) środek produkcji do uzyskania jak największej stopy zysku.Pracownik, nie jako obywatel tej samej zbiorowości,tego samego kraju,ale środek do celu jakim jest jak największy zysk.A przecież zamiast tłumaczyć się kryzysem i strachem przed nim można potraktować pracownika jako potencjalnego konsumenta który jeżeli dostanie to co dostają pracownicy w cywilizowanym świecie to nie pojedzie jak jego chlebodawca na 65 wycieczkę dookoła świata,nie kupi 18 "bryki",czy nie wybuduje skromnego do bólu "szałasu" na jednej z greckich wysp,ale zarobione pieniądze wyda na podstawowe dobra które wyprodukowane w Polsce ,przez polskich (pod warunkiem,ze nie nabędzie chińskiej galanterii)przedsiębiorców.Niestety ten sposób myślenia nie jest zbyt popularny i efekty jakie są każdy widzi......Ale prawdopodobnie do czasu...
  • 2011-12-27 19:37 | joanna

    wywiad, którego nie było lub "inspektor", który nigdy nim nie był

    Nie wierzę, że inspektor pracy posługuje się określeniem umowa- zlecenie a nie prawidłowym czyli umowa zlecenia (czyli czego? jak umowa sprzedaży a nie "umowa-sprzedaż" analogicznie do gramatyki "inspektora").Takie ludowe określenie umowy w ustach fachowca jakoby od prawa pracy wydaje mi sie równie niemożliwe jak określenie "ropne syfy" w ustach dermatologa.
    Umowy zwane śmieciowymi, czy jedyne, które są podstawą mojego zatrudnienia od ponad ćwierć wieku (etat tez był chyba ze dwa lata obok nich) są 1.reakcją na pazerność ZUS-u 2. kombinatorstwa pracowników.
    ad.1. osoba prowadząca działalnośc gosp. zapłaci składki od takowej ok. 548 ubez. społeczne, 240 zdrowotne, 50 fundusz pracy. Umowa zlecenia będzie oskładkowana jedynie zdrowotną.To nadal jest bardzo dużo, ale przy zarobkach pow. 3000 zł jest to już mniejszy haracz, więcej w kieszeni.Można opłacić IKE jak sie kto o emeryturę boi- jakoś bardziej wierzę funduszom niż ZUS. Przy młodym wieku i niezłych zarobkach to lepsze rozwiązanie.
    Stwierdzenie, że osoba bez etatu nie ma "lat pracy" to jakaś bzdura. Ma okresy składek i ich wysokość i to jest podstawa późniejszych świadczeń+ wiek uprawniający.
    ad.2- opędzam sie od propozycji umowy o pracę dość często. Z powodu powyższego + niechęć do "zabiurkowego odsiadywania swoich godzin". Propozycje jednak padają i powód jest jeden- jakos mi wierzą potencjalni pracodawcy, że nie będę znosić l-4 regularnie, jednocześnie będąc zdrowa na tyle by robić swoje w ramach działalności, robić sobie ekstra urlopy albo remonty a w tym czasie inni pracownicy dostana ekstra robotę w postaci mojej roboty, do której jestem "niezdolna". Postawa licznych symulantów i pań niezdolnych do pracy z powodu ciąży prawidłowo przebiegającej dała niezłą nauczkę niejednemu pracodawcy.
    W budownictwie, o którym tu "inspektor" prawi, "chorowitość" etatowców oraz ogólne opieprzanie się w pracy powodowało koszmar cen i absurd czasu wykonania. Z zasady solidni pracownicy, prawdziwi fachowcy etaty mają "na zatrzymanie w firmie".
    O umowach cywilnoprawnych, mających na celu obejście unijnych norm czasu pracy "inspektor" nie wspomniał, choć zastępowanie nimi umowy o pracę jest powszechne.
    Część wypowiedzi dot. spraw sądowych wskazuje na kompletną nieznajomość tematu, z orzecznictwem SN włącznie. O umowie decyduje treść nie nazwa, panie "inspektorze".
  • 2011-12-27 19:52 | Ilat

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Do Autora i wszystkich dyskutantów.
    Proste pytanie. Pracodawców zatrudniających dzisaj pracowników na etacie można zmusić do wielu rzeczy ale jak ich zmusić (albo przynajmniej zachęcić) do zatrudnienia na etacie nowych?
    Ktoś może zna odpowiedź?
  • 2011-12-27 19:56 | warszawiak

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    @micor
    Przeczytaj i przmysl co ja napisalem
  • 2011-12-27 20:01 | vps

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Ciekawy wywiad i bardzo potrzebny bo praca nie jest jakimś tam problemem, to połowa naszego życia. Zgadzam się z komentarzami wyżej, ale tutaj za wiele nie ma co filozofować bo o problemie wyzysku mówi się od wieków. Jedyna co mogę dodać od siebie, to niepotrzebne sprowadzanie problemu do sytuacji w Polsce, Balcerowicza czy polityków. Jesteśmy średnią gospodarką, która goni gospodarki rozwinięte. Jeśli się dobrze przyglądnąć to bogate kraje zbudowały swoje bogactwo wykorzystując szanse jaki dał im los, a tzw. poziom życia społeczeństwa, rozsądne prawa itp. to pewnego rodzaju luksus na jaki sobie pozwalają mając za sobą drogę, którą my Polacy dopiero idziemy.

    Przykre ale jesteśmy jednak chaotycznym społeczeństwem o skutecznie niszczonej przez stulecia dojżałości obywaelskiej. Udało się wyrwać z klatki i kupiliśmy ideologie, która się u innych sprawdziła. Nie ma co szukać winnych w neoliberałach bo jak się niektórzy dorabiają dzięki wolnym rynkom to nie narzekają. Wydaję mi się więc, że pójście swoją indywidualną drogą, która byłaby przykładem sprawiedliwości, uczciwości i rozsądku a zarazem szybko pozwalałaby nam dogonić zachód/ osięgnąć ten tzw. skok cywilizacyjny jest zadaniem wybitnie trudnym i wymaga niezwykłego samozaparcia i dyscypliny. Niestety ja nie wierze, że Polacy są dokładni, wytrwali i zdyscyplinowani. Wierze jednak, że można się tego uczyć. To co obserwujemy dzisiaj to zwykła pogoń za uciekającym pociągiem. Dreptamy po sobie i po własnych rzeczach i robi tak każdy kto kogoś chce dogonić. Chińczycy też dają swoim obywatelom szczęśćie jednocześnie je zabierając. Przyczyna problemu jest więc ukrya głebiej i leży w założeniach systemów gospodarczych albo bardziej w interpretacji pojęć. Wolność jest takim właśnie pojęciem, które można rozumieć na wiele sposobów i w imię wolności się oswobadza jak i zakłada kajdany.
  • 2011-12-27 20:32 | Tomasz

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Pracowałem kiedyś w jednej ze znanych agencji ochrony- otrzymywałem 6,50 za godzinę. Po sąsiedzku zatrudnieni byli "ochroniarze" z jakiejś innej firmy. Wiecie ile zarabiali? 3,60/godz.

    Ja już nie rozumiem świata.
  • 2011-12-27 21:04 | gan-na

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Przy okazji przyjrzyjmy się grze "ZUS-KRUS"... Polak potrafi, sprytny jest bardzo, uczciwy niekoniecznie. Ponadto lata utwierdzania w przekonaniu, że coś nam się od kogoś z jakiegoś tytułu należy (mesjanizmu odmiana przedziwna) sprawiły, że czujemy się wolni zarówno od odpowiedzialności za państwo, jak i za prostą (?) uczciwość wobec fiskusa. Wiem, co mówię, sama tak czuję.
  • 2011-12-27 21:20 | peło nam g dało

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Tymczasem wisi widmo podniesienia skłąaki zdrowotnej, ergo więcej umów śmieciowych!
  • 2011-12-27 22:41 | Polka

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Inspektor mówił wiele o branży budowalnej, jako tej, gdzie nagminnie takie umowy są podpisywane. MEDIA - to kolejna branża, gdzie wyzyskuje się młodych na potęgę!! Wszystkie media nagłaśniają problem, ale żadne z nich nie wspomni, że bardzo wielu pracowników danej redakcji ma właśnie taką umowę. (dlaczego nie wspomni - wiadomo) Pracujemy po 12 h dziennie - przez lata i za marne grosze. "Na Pani miejsce jest 10cioro innych kandydatów." Większosć z nas kocha tę robotę, ale chcielibyśmy, aby ktoś nas też docenił, nie tylko od czasu do czasu - dobrym słowem.
  • 2011-12-27 23:03 | stanislawski

    Media

    Aż się wierzyć nie chce, że "Polityka" pusciła tego posta!
    Próbowałem się w wielu miejscach przebić z podobną opinią i nie puscili.

    Fakt faktem, trzymanie ludzi na wierszówce latami, oranie gazety studentami, to praktyki bardzo często wsród tych, którzy na codzień mają łamy pełne tekstów "w obronie praw pracowników". I tak robią najwięksi. Tłumaczą to np. "specyfiką zawodu", kiedy mówisz o hipermarketach mówią "nie możesz tego porównywać" itd.
  • 2011-12-28 03:00 | Damian

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Nie pozostaję mi nic innego jak tylko się podpisać. Hipokryzja różnych mediów w tym temacie jest kuriozalna.
  • 2011-12-28 10:27 | robert

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    @joanna - pogratulować spostrzegawczości. Sądzi Pani, że ten, jak go Pani określiła "inspektor", udzielając wywiadu mówił "umowa myślnik zlecenie"? Czy raczej "umowa zlecenie"? A autor napisał, jak napisał :)
    Co do "ogólnego opieprzania się w pracy" - jeżeli kierownik (sorry, teraz to manager :)) nie potrafi zorganizować pracy, to niech ma pretensje najpierw do siebie. Jest takie powiedzenie: "Jaka praca, taka płaca". Ale zaręczam że to działa również w drugą stronę :)
    Jest w moim mieście zakład, i to niemały, gdzie płacenie pracownikom na raty, albo i po 2-3 miesiącach jest normą. Bo "nie ma pieniędzy". Ale na inne rzeczy, czasem bzdury, to kasa się znajduje. Sądzi Pani że pracownicy są aż tak tępi i tego nie widzą? To w imię czego maja zasuwać jak dzikie osły?
    Jeżeli w tym artykule dostrzegła Pani tylko ten nieszczęsny myślnik a nie poważny problem społeczny to gratuluję. Powinna zastanowić się Pani nad zmianą pracy. Idealnie nadaje się Pani na polityka :))
  • 2011-12-28 10:59 | mickor

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Wystarczy mi, że raz przeczytałem ten tekst. Z grubsza nie zgadzam się z Twoimi przemyśleniami, i mam zastrzeżenia do nomenklatury - globalizacja to termin odnoszący się do zjawisk geopolitycznych, a Twoje gorzkie żale odnoszą się raczej do niedomagań rządów jako takich (które tracą znaczenie w zglobalizowanym świecie). Jeżeli zaś wydaje Ci się, że w Twoim tekście kryje się jakaś uniwersalna recepta na lepsze jutro... cóż, gorąco polecam elektrowstrząsy ;)
  • 2011-12-28 11:04 | mickor

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    "Twoja wina że jesteś biedny" to zdanie, które częściej pada z ust konserwatywnych polityków (niedawno rzucał nim na lewo i prawo Herman Cain - głupkowaty kandydat na prezydenta USA z ramienia partii republikańskiej). Neoliberalizm to nieco inna strona medalu, która ma swoje własne idiotyczne pomysły i na prawdę nie potrzebuje konserwatywnych kretynizmów by zdyskredytowac się doszczętnie.
  • 2011-12-28 11:16 | mickor

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    A jak ma być ? Pracodawca jest źródłem, z którego pracownik czerpie pieniądze. Jeśli mu nie zapłacisz - nie będzie ich miał ! Czy to na prawde takie niezrozumiałe ? Zus musi zapłacić, bo inaczej w przypadku choroby, lub wypadku nikt mu nie pomoże, więc te pieniadze i tak idą w jedno miejsce. Do tego musi się jakoś utrzymać i w dzisiejszych warunkach również szkolić i rozwijać - co za pieniądze jakie się dziś płaci młodym ludziom jest po prostu niewykonalne. Ale przecież CAŁY ciężar spoczywa na biednym pracodawcy, który zwyczajnie nie ma czasu ani ochoty ogarnąć kilku formularzy i zdecydować, które mu łatwiej wypełnić... za to ma czas WYMAGAĆ i zawalać obowiązkami bez odowiedniego wynagrodzenia, za to pod groźbą utraty pracy.
  • 2011-12-28 11:26 | Luap

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Polityka 44 str.15.W 2 zdaniach 2 bledy.Prawidlowo:Niemcy placa 8-10 % podatku dochodowego/nie od wynagrodzen/.Tylko wystapienie z kosciola w USC zwalnia od placenia.Jak mam wierzyc w inne Wasze stwierdzenia??
  • 2011-12-28 12:23 | bonus

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    od mniej wiecej 20 lat pracuje na Zachodzie, w krajach niemieckojezycznych. Tego rodzaju "kwiatki" jak umowy smieciowe sa znane rowniez i tutaj, ale funkcjonuja raczej na brzegach gospodarki. Istnieje np. cos takiego jak Scheinselbstständigkeit (pozorna samodzielosc gospodarcza). To odpowiada dokladnie polskiej umowie o prace. Wiekszosc architektow, grafikow etc. po studiach "zalicza" te forme pracy tulajac sie przez pare lat od jednego biura do drugiego (wielu z znich nie chce etatu - ot taka artystyczna fantazja). Kontrola tego zjawiska polega na tym ze urzad finansowy sprawdza czy masz jednego zlecenidawce czy tez wiecej. Jesli np. przez rok otrzymujesz zlecenia od jednego zleceiodawcy to jest jasne ze twoja samodzielnosc gospodarcza jest pozorna -> firma ktora daje ci zlecenie naduzywa po prostu prawa pracy czyli popelnia przestepstwo gospodarcze. A to ma dla tej firmy b. nieprzyjemne konsekwencje (kara + nadplata wszystkich skladek socjalnych). Mam wrazenie ze firmy stosuja raczej inne metody uelastyczniania swojej polityki personalnej: wynajmuja pracownikow, albo zawieraja ograniczone czasowo umowy o prace. Obie metody sa legalne w wielu punktach niekorzystne dla pracownika ale w sumie stanowia jakas tam ochrone interesow pracowniczych (ustawowo przewidziany urlop, ubezpieczenia itd ). W zaleznosci od sytuacji na rynku pracy czyli od tego kto akurat ma silniejsza pozycje sa tego rodzaju umowy polsmieciowe mniej lub bardziej rozpowszechnione (mam wrazenie ze w tej chwili rynek pracy jest raczej rynkiem pracownikow). Ale nie ma reguly bez wyjatkow. Moj znajomy pracuje w pewnej niemalej firmie niemieckiej (ok. 200-300 pracownikow) na umowe zlecenie juz od ok. 5-6lat. Urzad finansowy zadawal jakies pytania. Moj znajomy dal jakies odpowiedzi. Haczyk tkwi w tym ze moj znajomy jest Polakiem. I jego pracodawca rowniez ; )
  • 2011-12-28 13:25 | Cezary

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    To nie umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w., gdyż są one skutkiem, a nie przyczyną o wiele szerszego zjawiska. Otóż za " nieboszczki komuny " gospodarka naszego kraju spowodowała niemalże eksplozję demograficzną, której skutek odczuwamy do dzisiaj, a jest to skutek nadmiaru rąk do pracy w stosunku do nieustannie globalizującej się gospodarki wspomaganej postępem technologicznym, który znakomicie przepędza ludzi z rynku pracy. Co się wtedy dzieje ? Ano maleją wpływy ze składek ubezpieczeniowych i w głowach polityków lęgną się różne pomysły, które mniej lub bardziej podobają się zarówno przedsiębiorcom jak i pracownikom. Z uwagi na to, że żyć się chce, a na skutek bezrobocia to pracodawca dyktuje warunki, to pracownik tak zatańczy jak mu zagra pracodawca. Czy w obliczu takiej sytuacji stanie się coś jak zmienimy kodeksowe zapisy ? Absolutnie nic, gdyż herbata od mieszania nie staje się słodsza. Tylko równowaga na rynku pracy jest w stanie sprawić, że wzrośnie wartość pracy, a pracownicy nie będą traktowani jak narzędzia
  • 2011-12-28 13:58 | warszawiak

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Niestety nie masz pojecia czego moj komentarz dotyczy. Ale potrafisz rzucac sie jak mucha w smole.
  • 2011-12-28 14:11 | korek

    Czy nikt sie nie zastanowił skąd ta patologia się bierze ?

    To ze pracodawcy oszukują i pracownicy, raczej mnie nie dziwi - jedni i drudzy robią wszystko żeby nie dać się okradać i sztuczki są przeróżne. Dziwi mnie, że za granicą (np. UK i Irlandia) takie zatrudnianie "na czarno" albo przy pomocy kruczków prawnych, jest marginesem w zasadzie niespotykanym a nie normą jak u nas.
    No ale w tych krajach pańtwo nie okrada pracujących z 50% dochodu! Praca u nas opodatkowana jest tak, jakby była dobrem luksusowym.

    I tu chyba jest podstawowy problem. Ludzie są ludzmi, wszystkich się nie uda kontrolować...
  • 2011-12-28 14:28 | wiesiek

    ludzie uznali

    (...)później ludzie uznali, że praca powinna przebiegać w godnych warunkach, nie może być wyniszczająca i powinna być sprawiedliwie opłacana (...)

    to się nie tak odbyło: później zaczęła się walka o godne warunki pracy, o sprawiedliwą płacę. Walka pracowników z właścicielami i państwem broniącym ich interesów. Walka, która pochłonęła wiele ofiar.

    Czy znowu stoimy na początku tej walki, czy znowu trzeba ofiar żeby jeszcze raz wywalczyć to co kiedyś wywalczono? Chyba tak. (Na Zachodzie sytuacja zrobiła się podobna)

  • 2011-12-28 14:45 | chózjor

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Generalnie zgadzam się z powyższą wypowiedzią, ale mam jedną uwagę. Tzw. umowy śmieciowe mogą być popularne jeszcze długo po ustabilizowaniu się rynku pracy. Asumpt do ich zawierania daje przecież teoretycznie niższy koszt (lub większy zysk) w porównaniu z innymi formami zatrudnienia. Pewne branże nadal będą wymagały na tyle niewykwalifikowanych pracowników, że niemal zawsze na jedno stanowisko będzie dziesięciu następnych. Co oczywiście nie zmienia generalnej konkluzji, że mieszanie w kodeksie pracy nie rozwiąże problemów.
  • 2011-12-28 15:16 | camel

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Ja też nie mam pojęcia. Nie rzucam się, ale trudno wyssać jakikolwiek sens z twojego posta. Sorry.
  • 2011-12-28 15:39 | camel

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Cóż, ja jestem tylko maleńki szaraczek i nie poczuwam się do lojalności wobec państwa, które jest nielojalne i niesprawiedliwe wobec mnie. Nie ma w tym nic z mesjanizmu. Jest tylko zwykła odpowiedzialność za siebie i swoją rodzinę. Niestety mój dziadek nie dostał od państwa za darmo ziemi i budynków, więc ja nie jestem rolnikiem i nie jestem zwolniony z podatku dochodowego, obdarzony praktycznie darmowym KRUSem i dosładzany dopłatami obszarowymi. Widać jakiś drugi sort Polaka ze mnie. Jako taki, nie poczuwam się do świadczenia pracy na rzecz uprzywilejowanych. Niech sobie radzą beze mnie.
  • 2011-12-28 15:41 | arch

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Wywiad calkiem fajny i pan z PIP-u taki za nami pracownikami. Niech mi tylko ktos wytlumaczy jak to jest, ze gdy taki lokalny pan PIP przychodzi do mojej firmy, to razem z nim przez biuro przechodzi sekretarka i mowi ile mamy wpisywac jako wynagrodzenie oficjalne. U nas czesc pensji jest w kopercie - dodam, ze nie jestem pracownikiem fizycznym, a architektem. Teraz Tusek jeszcze niech podniesie kilka skladek, r=to normalnej umowy sie nie doczekam.
  • 2011-12-28 16:16 | M

    Czy autor artykułu zwariował?

    Żyjemy w ustroju niewolniczym, w którym człowiek nie ma prawa pracować, chyba że założy kajdany z logiem RP - podporządkuje się ściśle dziesiątkom stron kodeksu pracy (lub innych, zastępczo - zleceniom, dziełom, itp).

    Zupełnie nie rozumiem, dlaczego Pracownik przychodząc do Pracodawcy nie może podpisać umowy, która reguluje:
    - Czy będzie pracował 1 godzinę dziennie czy 14
    - Czy będzie zarabiał 300 zł miesięcznie, czy 30.000
    - Która strona pokryje ubezpieczenie (podatek) emerytalne, rentowe, fgśp
    - Czy w ogóle któraś strona to pokryje, bo może żadnej to nie jest potrzebne?
    - Czy Pracownik będzie miał wolną Wigilię, czy Szabat, czy woli pracować i więcej zarobić
    - Czy Pracownik będzie miał 180 dni płatnego urlopu, czy 0 dni
    - Czy Pracodawca zapewni mu leczenie w prywatnej klinice jak z amerykańskich filmów, czy nie zapewni zupełnie niczego
    - Czy będzie mieć wygodne krzesło przy komputerze czy niewygodne
    - I po prostu ustalić WSZYSTKIE warunki, bez pchania swoich brudnych łap urzędników Rzeczpospolitej Polskiej

    Oczywiście. Rozumiem. Chodzi o interesy Rzeczpospolitej Polskiej (nie mylić Obywatelami Polskimi, bo to zupełnie inna sprawa), czyli administracji państwowej, która rozrosła się tak, że stanowi oddzielną, blisko milionową kastę - klasę społeczną świętych krów. Wśród których setki tysięcy ludzi na najniższych szczeblach (zrywające za wszystko biedne kasjerki z ZUS-u czy US-u) po prostu wykonuje swoją nic nie wartą i nie wnoszącą do gospodarki wartości dodanej robotę (jest w tym wszystkim nic nie winnym, najwięcej obrywającym ogniwem), a paru na górze zastanawia się, jak wymyślić jeszcze więcej nic nie wartych czynności, żeby zatrudnić kolejny milion. Żeby było śmieszniej, to jest na tyle duży elektorat, że ten który by go zwolnił (żeby mogli zarabiać 2x więcej w prywatnych firmach, lub założyć własne i dawać 2x więcej pracownikom), przegrałby wybory. Więc mamy błędne koło.

    Zwrócę Wam uwagę na sztuczny KONFLIKT PRACOWNIK-PRACODAWCA.

    W wielu komentarzach czytamy: "Bo ci źli Pracodawcy ciemiężą Pracowników", "Bo ci źli Pracownicy oszukują Pracodawców". Prawda leży gdzieś pośrodku, a dokładniej po stronie ADMINISTRACJI państwowej (nie mylić z Państwem Polskim), która zgodnie z własnym widzimisię próbuje wyregulować to, co powinien wyregulować rynek.

    Pracy jest mnóstwo i dla każdego. Tylko że jedni by chcieli zarabiać za dużo (bo nie byłoby ich stać na życie gdyby oddali połowę państwu), a drudzy by chcieli płacić za mało (bo nie mają na tyle pieniędzy, żeby dołożyć drugie tyle dla państwa). Gdyby ten problem zniknął, w ogóle zniknęłoby bezrobocie (poza wyjątkami potwierdzającymi regułę).

    Pracownicy nie zdają sobie sprawy, że zarabiają tak mało nie dlatego że Pracodawca ich ciemięży, ale dlatego, że Państwo ich okrada. Pracodawcy (nieco bardziej obeznani z przepisami) zdają sobie z tego sprawę, więc kombinują zgodnie z literą prawa, żeby więcej zostało i dla nich i dla Pracownika. Każda strona na tym zyskuje. I nie jest prawdą, że Pracodawca jest zawsze stroną silniejszą. Widać to doskonale na przykładzie branż specjalistycznych, gdzie Pracownicy trzymają w szachu pracodawców, a ci drudzy tylko trzęsą portkami, żeby nie stracić fachowca i bez mrugnięcia zgadzają się na żądania podwyżki.

    Konflikt jest sztuczny i jest sprytnie nagłaśniany tylko dlatego, żeby nagle 20 milionów ludzi nie przyszło pod Sejm z widłami i nie zrobiło linczu na kaście rządzącej. Bo gdyby zwykły człowiek dostał do ręki 3000 zł, po czym SAM poszedł sobie do ZUS-u i opłacił 1000 zł składki której nigdy nie zobaczy, następnie kupując chleb, wędlinę, benzynę, miał pod koniec miesiąca jasne PODSUMOWANIE, że z pozostałych 2000 zł zabrano mu w postaci haraczu połowę (VAT, akcyza, ukryte wielokrotne podatki), to by go nagła krew zalała. I w końcu doszłoby do linczu (co widzimy na Youtube - nie w komercyjnych mediach - np. z Grecji, Portugalii, Argentyny 10 lat temu, itp.).

    Do tego, tłucze się ludziom do głowy, że będzie lepiej jak będzie:
    - Płaca minimalna (więc zostaną zwolnieni wszyscy, którzy by zarabiali mniej)
    - Płatne urlopy (dodatkowy koszt, którego obie strony mogą nie chcieć ponosić)
    - Macierzyńskie (złapanie Pracodawcy na ciążę jest bardziej opłacalne niż złapanie na to bogatego męża)
    - Góry papierów, ZUS-ów, PIT-ów, SRIT-ów
    - Obowiązkowa składka emerytalna (Pracujesz na SIEBIE, a nie dzieci będą pracować na Ciebie! To że pieniądze naszych rodziców zostały roztrwonione, to zasługa kasty rządzącej pod różnymi logotypami od 20 lat - powinni za to ponieść odpowiedzialność)

    Nie rozumiem też tego, że (obecnie niewielka) część Pracowników, słysząc że może mieć 1500 na umowie o pracę, albo 3000 o dzieło albo 4000 na fakturze z własną działalnością, wybiera 1500. Każdy ma prawo wybrać dla siebie gorzej.

    Ale nie każdy chce tych dziurawych bezpłatnych dróg, bezpłatnych szkół w których uczą regułek na pamięć, bezpłatnych lekarzy na których się czeka 1.5 roku, czy państwowych emerytur których nigdy nie będzie. Bo przez tą milionową klasę urzędniczą, która przeżre każde pieniądze, dziurawe drogi są droższe niż płatne autostrady, denna szkoła jest droższa niż świetna prywatna, a na co do emerytur, sami sprawdźcie ile dostaniecie. Tylko że przymusowy haracz, czyli opłaty za to wszystko, jest zgodnie z literą prawa pobrany po cichu - ale nadal wprost z Twojej kieszeni. Żyjemy w kraju, w którym nie ma wolności, bo nie ma możliwości wyboru drogi którą się podąża. Oczywiście "jest", pod warunkiem, że najpierw oddasz 70-80% swoich ciężko zarobionych pieniędzy na nowe iPady szanownych Posłów.

    Żeby było śmieszniej, żyjemy w kraju, w którym mniejszość 20% głosujących narzuca wolę pozostałym 80% (bo 60% to głosy nieoddane). To się kiedyś musi skończyć i zawalić; pierwsze tego symptomy już widzimy.
  • 2011-12-28 17:03 | mamula66

    W USA wszystkie umowy sa smieciowe

    "kodeks pracy nawet wizualnie jest cztery razy grubszy od polskiego"

    W USA "kodeks pracy" mam przypiety na scianie w kuchni. 4 strony wszystkiego. A kazda umowa o prace na klauzule "kazda ze stron moze rozwiazac umowe w kazdej chwili bez podania przyczyn". I jakos gospodarka sie kreci. Bez "jedynych zywicieli", "ustawowego wypowiedzenia" i "urlopow maczierzynskich". A z mozliwosci rozwiazania umowy w kazdej chwili korzystaja tak pracodawcy jak i pracobiorcy.

    Dopoki w Polsce bedzie obowiazywal 600 stronicowy Kodeks Pracy, dopoty w Polsce bedzie panowala komuna tylko pod bardziej wytworna nazwa. Albowiem, pracodawca, aby mogl zatrudniac, musi miec mozliwosc zwalniania. Jak nei bedzie mial mozliwosci zwalniania, to nie bedzie zatrudnial. Proste jak konstrukcja cepa
  • 2011-12-28 17:08 | Paunitka

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Dzięki za ten głos rozsądku. Najpewniej okaże się on głosem wołającego na puszczy. :(
  • 2011-12-28 19:52 | morane

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Pan Marcin* zdaje się potępiać pracodawców i pracowników, którzy próbuja omijac ZUS'owski haracz. Tak to jest HARACZ. Po kilkunastu latach pracy i płacenia ponad tysiąca miesiecznie na ZUS mój "kapitał" wynosi kilkanascie tys zł - czyli w przyblizeniu miesięczna składka na rok. A co sie dzieje ze składkami za pozostałe 11 miesięcy ? Oddając na ZUS znaczna część pensji nic z tego nie mam ( dywagacje kto płaci, pracodawca czy pracownik proponuję sobie w buty włożyć - tak czy tak jest to dla pracodawcy koszt a dla pracownika nie ma zarobku ). Dopchać się do publicznego lekarza nie mam mozliwości ( musiałbym się zwalniać z pracy i wyczekiwać w kolejce, dobre dla emerytów ale nie dla ludzi pracujących ) więc korzystam w razie czego z prywatnych przychodni. Moja emerytura z ZUS raczej będzie głodowa. Jeśli nie uda mi się we wlasnym zakresie sobie czegoś zapewnić ( jakichś oszczędności z których będę mógł na starość sobie do emerytury dołożyć ) to znajdę się w sytuacji wielu nieszczęsnych osób, które się zastanawiają, czy stać je dziś na obiad czy raczej wydać na lekarstwa.

    Wg mnie, osoby które omijają ZUS jak mogą działają logicznie. Płacąc przez 40 lat składki od średniej pensji oddają ZUS'owi jakies pół miliona złotych. Jest to kwota zaktóra można kupić 2-3 pokojowe mieszkanie w Warszawie i wynająć je potem za jakieś 2 tys miesięcznie. A po śmierci dostana je dzieci.
    Mój ojciec, przepracowawszy tyle lat, płacąc składki od pensji powyzej średniej dostał ok tysiąca zł emerytury.

    Podnoszenie podatków ( ta składka to w rzeczywistości dodatkowy podatek ) powoduje tylko ucieczke w szarą strefę. To od dawna udowodnione, nie wiem co pana tu tak dziwi ...
  • 2011-12-28 20:49 | MMK

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    "ktoś swego czasu ( a może jeszcze i do tej pory) twierdził,ze elastyczne prawo pracy jest jedynym antidotum na bolączki gospodarki"
    Ba ! Przypomnieli sobie o tym nawet socjaliści u władzy wszystkich PIIGSow ;).
    Zamiast brnąć dalej świetlistym i sprawiedliwym szlakiem administracyjnego socjału wyszlo im jednak, że aby ktoś za to płacił w podatkach coś trzeba robić/produkować :)
  • 2011-12-28 20:56 | MMK

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Proponuje samemu zostać bogatym pracodawcą, płacić chojnie, ogarniac wszystkie formularze, nie wymagać i nie zawalac obowiązkami i nie grozić utratą pracy. ;)
    Najlepiej znaleźć wielu takich i założyć jakiegoś Lewitana albo Konfederacje Pracodawców Na Początku Bogatych ;)
  • 2011-12-28 21:00 | MMK

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    "jak ich zmusić (albo przynajmniej zachęcić) do zatrudnienia na etacie nowych? "

    Stworzyć warunki aby mogli rozwijać swe biznesy, a pracownicy zakładali swoje biznesy ?
    Poprzez brak obciążeń administracyjnych, wysokich podatków, skomplikowanego prawa i uzanionowości decyzji urzędników ?
  • 2011-12-28 21:11 | warszawiak

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Politycy stworzyli bardzo trudne warunki operacyjne dla wiekszosci biznesow. Po przez tzw globalizacja ktora jest aktem sabotazu przeciwko elementarnym interesom kazdego z krajow w tym Polski. <b>Ciezar tych trudnosci zostal przerzucony na pracownikow.</b>
  • 2011-12-28 22:37 | zl27

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    2011-12-28 16:16 | M

    bardzo piekny wywod, ale niestety to tylko ekstremalne polprawdy w stylu JKM. Nikt nic nie bedzie placil i od razu wszystkim sie poprawi.
  • 2011-12-28 22:48 | zl27

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    2011-12-28 17:03 | mamula66

    ...Albowiem, pracodawca, aby mogl zatrudniac, musi miec mozliwosc zwalniania. Jak nei bedzie mial mozliwosci zwalniania, to nie bedzie zatrudnial. Proste jak konstrukcja cepa...

    jeszcze prostsze od konstrukcji cepa jest to, ze jak...nie bedzie zatrudnial to albo bedzie musial sam z....c, albo nici z dochodu....

    tylko ciekawe, ze w tak genialnym kraju jak USA jest takie ogromne bezrobocie a 40 milionow zyje z dotacji panstwa...
  • 2011-12-28 22:57 | Matw

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Amen
  • 2011-12-29 11:47 | stary klecha

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    "Pan Marcin" znalazłby sobie jakąś uczciwą robotę.Poza tym wiek XIX był erą postępu i rozwoju. Z dzietnością w ogóle nie było problemu. Gdzie była wtedy Europa, a gdzie jest teraz? Czy w XIX wieku jakiś europejski, albo amerykański polityk żebrał o parę miliardów u Chińczyków? Rządy ludzi pokroju "Marcina" uczyniły z nas żebraków.
  • 2011-12-29 13:29 | Ilat

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    A nie sądzisz, że to co nazywasz "stworzyć warunki" tak na prawdę oznacza likwidację regulacji utrudniających sensowne prowadzenie biznesu?
  • 2011-12-29 17:42 | mamula66

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    "tylko ciekawe, ze w tak genialnym kraju jak USA jest takie ogromne bezrobocie a 40 milionow zyje z dotacji panstwa..."

    jakos nie widze "ogromnego bezrobocia". Moja firma (branza IT) na prawie 100 otwarc, i nie moze znalezc pracownikow. Firma obok potzrebuje 20 osob chetnych do wyslania na kurs obslugi obrabiarek sterowanych numerycznie. Po przesluchaniu 700 kandydatow zatrudnili 5.

    Wrazenie "ogromnego bezrobocia" to glownie wrazenie i opinia lewakow z Europy i "protestujacych" pod Wall Street ktorzy to protestujacy uwazaja ze im sie NALEZY. Oraz tych ktorzy by cieli pracowac za duze pieneidze nie majac zadnych umiejetnosci. Podobnie zreszta jak w Polsce.

    Zupelnie zas nie rozumiem o co chodzi z tymi 40 milionami zyjacymi "z dotacji panstwa". To nie ma zadnych dotacji
  • 2011-12-29 18:21 | MMK

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    no likwidacja/liberalizacja regulacji na pewno zawiera sie w tym co pisalem.



  • 2011-12-29 20:20 | zl27

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    2011-12-29 17:42 | mamula66

    http://www.informacjeusa.com/2010/05/07/40-mln-amerykanow-na-bonach-zywnosciowych/
    podejrzewam, ze obecnie ta grupa mocno sie powiekszyla.

    bony zywnosciowe, czy dotacje do zycia wychodzi na to samo, moj blad uzylem nieprawidlowego okreslenia.

    stopa bezrobocia w USA wedlug oficjalnych danych to 9%. Dla fachowca zyjacego w USA pytanie; ile milionow Amerykanow jest bez pracy?
  • 2011-12-30 00:33 | olaf

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    Wielki nieomylny człowieku wierz tylko w siebie, skoro inni tak strasznie cię zawiedli.
  • 2011-12-30 08:14 | Cezary

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    @ M
    Nie wiem, czy autor artykułu zwariował, wiem natomiast, że Twój punkt widzenia jest tak samo abstrakcyjny jak teoria komunizmu, gdyż obie zakładają, że człowiek zawsze postępuje racjonalnie i nigdy nie oszuka i nie ukradnie. Ale tak niestety nie jest, więc podeprę się cytatem znanego noblisty, który stwierdził, że " niewidzialną rękę rynku tak trudno dostrzec, ponieważ nie istnieje. Każda gra, nawet rynkowa wymaga reguł oraz arbitrów ". Otóż każdy kryzys bierze się z nadprodukcji, a ta wystąpi wtedy, kiedy za wzrostem wydajności nie pójdzie wzrost wynagrodzeń, który powodowałby popyt na wytworzone dobra wśród konsumentów. Przy nadpodaży siły roboczej następuje obniżka płac, która wywołuje konieczność oszczędzania obniżając tym samym popyt wewnętrzny. Producenci mając zapełnione magazyny zaczynają zwalniać i mamy recesję. Wg Ciebie powinniśmy się zgodzić na to, żeby nadwyżka siły roboczej wymarła z głodu i rynek pracy wróciłby do równowagi ? To może lepiej zgódźmy się również na obowiązkową eutanazję po 60-tce, oraz liwidację kalek, gdyż oni w Twojej rzeczywistości ekonomicznej nie mają miejsca ? Tylko mi nie pisz, że wszystkiemu jest winna administracja państwowa, a rynek by wszystko wyregulował. No cóż, świat jest pełen nawiedzonych wizjonerów ekonomicznych, a jak przyjdzie do realnych działań, to nie potrafią prawidłowo zarejestrować list wyborczych...
  • 2011-12-30 10:46 | Dr Skues

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    "Polski Kodeks pracy jest, rzeczywiście, bardzo nowoczesnym dokumentem."

    "A kto jeszcze w ogóle może liczyć na etat?
    Właściwie tylko administracja państwowa, budżetówka, służby, administracja samorządowa."

    Mam jedno pytanie do Autora: czy widział Pan kiedyś obowiązujący obecnie Kodeks Pracy? Myślę, że nie. Nie pytam się nawet, czy Pan go czytał.

    Infantylizm tego wywiadu (z samym sobą?) jest przygnębiający.
  • 2012-01-04 09:45 | zirytowany rolnik

    na pohybel przesądom o rolnictwie

    ja nie jestem rolnikiem i
    widać, że nie jesteś rolnikiem, bo powtarzasz absurdalne hasła
    nie jestem zwolniony z podatku dochodowego
    przez sam fakt bycia rolnikiem też nie jestem zwolniony z podatku dochodowego, płacę czasem podatek dochodowy od różnych wykonywanych przez siebie prac (na wspomniane 'śmieciowe umowy') jak każdy inny; podatku dochodowego sensu stricte rolnicy nie płacą za dochody ze sprzedaży własnych produktów rolnych, płacą za to podatek rolny, który jest podatkiem ryczałtowym od powierzchni upraw - mogę nic nie produkować, a i tak muszę płacić podatek! Mogę mieć pięć hektarów, z których nie wyżyję, ale i tak muszę płacić podatek! Gdyby od sprzedaży produktów rolnych był normalny podatek dochodowy, mieściłbym się w kwocie wolnej od podatku! Gdyby rolnicy płacili podatek dochodowy, większość polskich rolników nie płaciłoby żadnego podatku, bo mieściliby się w kwocie wolnej od podatku, a dzięki "podatkowi rolnemu" płacą, a "ludowi" politycy mający gospodarstwa po setki hektarów mamią nas, że "to dla naszego dobra"

    obdarzony praktycznie darmowym KRUSem
    100 zł za miesiąc praktycznie samej składki zdrowotnej (bo "emerytura", jaką można z KRUS wyciągnąć to kwota nawet nie symboliczna), to jest takie darmo? A wiesz, że korzystając z KRUS nie można korzystać z pośrednictwa pracy w Urzędach Pracy, przez co państwo powiększa bezrobocie ukryte?

    i dosładzany dopłatami obszarowymi.
    bądź człowieku poważny. Ile "dosłodzony" zostaje przeciętny kilkuhektarowy gospodarz? Widzę że jest to dla was mało oczywiste, ale te np. 400 zł to są kwoty dopłat na rok a nie na miesiąc!
  • 2012-01-04 21:33 | vexatum

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    taki system jak przedstawil p. Tadeusz funkcjonuje w UK od wielu lat z powodzeniem i na identycznej zasadzie. Nikomu nie oplaca sie zatrudniac na stale skoro Agencje pracy wynajmuja na godziny. Popracowales 4h i won bo nie jestes dzis potrzebny... a ze nie zarobiles ? nie ich problem. Tak funkcjonuje b. bogate panstwo i nikt nie kwiczy ze be , ze nie poszanowane sa prawa pracownicze w kraju gdzie zwiazki zawodowe istnieja 1000 lat...
    Pozdr. z zielonej wyspy.
    Aha tyle ze agencja nie moze zaplacic mniej niz ustawoe miminum co w polsce oznacza 4000 netto ponad i taka jest drobna roznica...
  • 2012-01-06 18:47 | bolec

    Re:Wywiad: jak umowy śmieciowe cofnęły nas do XIX w.

    @zl27: stopa bezrobocia w USA wedlug oficjalnych danych to 9%

    Si, seńor. Jednak w USA jest inna metoda obliczania bezrobocia niż w Eurokołchozie: każdy, kto pracuje 21 godzin tygodniowo nie jest bezrobotnym. Miliony ludzi jest zatrudnionych w ten sposób (tzw. part time) co nie kwalifikuje ich do statusu bezrobotnego. Jednak płacą oni bardzo symboliczne podatki (plus dodatni) jednak nie posiadają żadnych świadczeń medycznych od pracodawcy (plus ujemny).