Od zawsze w okolicach Bozego Narodzenia pojawaiam się w Teatrze wielkim, wczesniej z rodzicami, póxniej z mężem, teraz z córeczką. Jakież było moje zaskoczenie i rozczarowanie po obejrzeniu najnowszej inscenizacji Dziadka do Orzechów w Teatrze Wielkim, którą miałam wątpliwą przyjemność zobaczyć wczoraj. Balet dla dorosłego widza, ma się wrażenie, ze reżyser nie czytał powieści lub ją przeinterpretował w taki sposób, ze co najwyzej cierpliuwy dorosły widz jest w stanie dotrwac do końca.
Pamiętam owacje na stojąco sprzed kilku lat i niesamowity popis tańczących wówczas artystów. Teraz potykali się na scenie, solówki nie oddawały mozliwości, które daje muzyka Czajkowskiego....
A gdzie kraina słodkosci świata dziecięcego? Gdzie przepiękna scenografia sprzed lat? gdzie zwinne myszki? A te dzieci w piżamach na końcu - takie sieroty...a przecież mali artyści ze szkoły baletowej dali z siebie chyba więcej niż Ci starsi...
Całość uratował Młody Droselmeyer i Król Myszy - tańczyli dobrze.
Generalnie marzę o powtórce inscenizacji sprzed kilku lat...""""
Wyszukaj na forum
Forum
Recenzja spektaklu: "Dziadek do orzechów i Król Myszy", choreografia: Toer van Schayk, Wayne Eagling
(1)
Spektakl ten jest wdzięcznym teatrem familijnym, w sam raz na Gwiazdkę. A raczej na Mikołajki.
