Wyszukaj na forum

Forum


Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Euro – walczące o przeżycie – nie jest pierwszym wspólnym pieniądzem w Europie. Jaka lekcja płynie z historii jego protoplastów?
  • 2012-01-01 10:13 | Herstoryk

    Historia się powtarza ??

    "... tempo deprecjacji przyspieszyło. Utrzymanie legionów kosztowało więcej niż cesarz był w stanie zebrać z podatków. Możliwości ekspansji terytorialnej wyczerpały się, co oznaczało koniec trybutów od podbijanych narodów. Nie bez znaczenia był też utrzymujący się deficyt w handlu z Indiami, największą gospodarką ówczesnego świata.".
    To tak znajomo brzmi, prawda ?
  • 2012-01-01 10:57 | MMK

    Re:Srebro, denary, solidy - protoplaści euro

    Jeśli z legionów zrobimy legiony administracji, a z ekspansji i trybutów - ekspansję podatkową to b. znajomo. ;)
  • 2012-01-01 15:20 | Herstoryk

    Re:Srebro, denary, solidy - protoplaści euro

    Miałem raczej na myśli inne imperia, które tak samo jechały z górki, hiszpańskie, brytyjskie, no i to najnowsze, amerykańskie....
  • 2012-01-02 21:16 | farmaceusz

    Re:Srebro, denary, solidy - protoplaści euro

    Autor jest politologiem i socjologiem - wnioskowac mozna wiec ze o historie a tym bardziej ekonomie bardziej sie otarl niz porzadnie zapoznal. Widac to bardzo razaco w artykule ktory jest bardziej zbiorem ciekawostek niz spojna mysla przewodnia. Wszedzie tam gdzie autor powinien wykazac sie umiejetnoscia interpretacji zieja powazne luki i strasza bledy. Zastanawiac sie mozna jedynie czy jest to zabieg celowy czy efekt brakow merytorycznych.
    Najwazniejsze bledy:

    a) Prawo Kopernika-Greshama - nie ma o nim ani slowa. Regula ta opisuje co sie dzieje kiedy pieniadz oparty na kruszcu ktorego wycena podlega procesom rynkowym jest sztucznie okreslony na podstawie parytetu ustanowionego prawem.
    Chodzi o sytuacje kiedy - cytujac autora - "frank, którego wartość określono w 1803 r. jako 0,29032 g czystego złota" zawiera mniej zlota wskutek celowych z reguly zabiegow panstwa umniejszajacych te zawartosc a jednoczesnie jest nominalnie wart tyle samo tj 0.29g zlota w kontekscie podatkow, handlu miedzynarodowego, duzych pozyczek dla rzadu etc. To ten proces - o ktorym autor nie wspomina - odpowiedzialny byl za rozpad kazdej unii walutowej piszac w nastepnym akapicie:

    "Rychło okazało się, że bez prawnych podstaw ta faktyczna unia walutowa nie mogła być stabilna. Głównym źródłem problemów, podobnie jak w średniowieczu, były zmiany stosunku wartości obydwu metali szlachetnych, na których oparte były wystandaryzowane waluty."

    W nastepujacych akapitach mamy ciekawa historyjke jednak ani slowa o tym co bylo podstawa problemu - zabiegami panstw aby sztucznie utrzymac nierynkowa wartosc swojej waluty rozbiezna z rynkowa wycena kruszca!

    b) Panstwa wymuszaly splate podatkow w zlocie nie dlatego zeby "utrzymac jakosc" ale wlasnie zeby moc korzystac z obnizania wartosci najcenniejszego kruszca w obiegu.


    c) Nie mozna porownywac euro bedacego de facto wirtualna waluta fiducjarna w ramach systemu rezerwy czastkowej do pieniadza kruszcowego dzialajacego w ramach systemu rezerwy pelnej. To sa dwa rozne systemy monetarne zalezne od kompletnie roznych czynnikow - NIE MOZNA ICH POROWNYWAC. To jest jak porownywanie procesow w gospodarce planowej do tych z gospodarki rynkowej. To jest blad ktory powinien zdyskwalifikowac autora na samym poczatku. Nie dyskwalifikuje go tylko dlatego ze - typowo dla politologii/socjologii - fakty dobiera sie do odgornie przyjetej teorii.

    d) Caly artykul pisany jest pod mysl ze tylko silny rzad centralny moze zapewnic stabilnosc walutowa oraz ze wiele rodzajow waluty jest utrudnieniem. Jest to ewidentna bzdura gdyz autor sam albo przeczy sobie wprost - wszak w cesarstwie rzymskim stalo sie dokladnie to mimo silnej wladzy centralnej. Albo tez zwyczajnie pomija istotne fakty - problemem nie byly smieszne standardy monetarne w roznych krajach ale wlasnie parytety wartosci tychze monet ktore w czasach gdy niezalezny rynek raczkowal a dominowali moznowladcy (a wiec niejako sprywatyzowana wladza panstwowa) wiekszosc istotnych transakcji rozbijalo sie o to ze monety ktorymi placono byly warte mniej niz w istocie. A nie ze jedna rozmieniala sie na 6 drobniejszych nominalow a inna na 25....

    Podsumowujac bardzo kiepsko napisany artykul promujace bledna teze w oparciu o zle dobrane argumenty.
  • 2012-01-02 21:45 | indywidualismus

    Brawo!

    Znakomity artykuł, brawa dla Autora. Mało kto z czytelników miał świadomość istnienia takich skomplikowanych, historycznych już procesów monetarnych.
    A co do upadku imperium amerykańskiego. Wszyscy o tym wiemy, że los USA jest przesądzony, jak to możliwe, że oni sami nie mają tej świadomości? Przecież jest tam kilku niegłupich ludzi?
    Myślę, że tłumaczy ich jedynie historia. A właściwie jej brak. Ich wiedza historyczna nie sięga dalej niż manewry Kościuszki, więc nie mają materiału do wyciągnięcia wniosków. A Chińczycy czekają na kolejne potknięcia. Już
    5 000 lat. Jak będzie trzeba to jeszcze 100 poczekają...