Ewolucja: co po człowieku

(1)
Czas ewolucyjny jest inny od czasu astronomicznego. Można go przedstawić jako półprostą - o "lewym" końcu sięgającym początków wszystkiego (Wielkiego Wybuchu, powiedzmy) i z punktem zero, który stale przesuwa się do przodu, wypełniając treścią tworzącą się historię. Z prawej strony nie ma nic - wielka niewiadoma, którą zrealizuje jeden z nieskończonej liczby możliwych scenariuszy. Nie da się przewidzieć cyklicznych wydarzeń (tak jak czynią to   astronomowie zapowiadając np. zaćmienie Słońca czy Księżyca z dokładnością do ułamka sekundy). Nikt nie może powiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość ewolucyjna.
  • 2012-01-10 22:09 | rs_

    Ewolucja - czyli co po człowieku - uwagi Marcina Ryszkiewicza

    Czytam ten tekst po 8 latach, ale po tym można poznać dobre teksty, że się wolno starzeją. MR pokazuje sporą dawkę optymizmu, ale też konkretne argumenty za nim.
    Człowiek rzeczywiście łamie wszelkie dotychczasowe reguły i wprowadza własne. Jednak te jego reguły są podobne do mutacji w genie - nawet jeśli przynoszą korzyść, to tylko chwilową, taką, która nie uwzględnia przyszłości i także w obrębie gatunku jest korzystna dla wymyślającego, nie wszystkich. Stąd i te reguły mogą prowadzić do ślepych uliczek, szczególnie, że wydaje się, że będą obejmować zasięgiem całą planetę. Cała nadzieja w ekspansji poza Układ Słoneczny, co do czego optymistą jest ponoć choćby Hawking.
    I jednak jest analogia między eksplozjami biologicznymi i myśli ludzkiej - tamte do czasu ustalenia równowagi też się mogły dziać i rozprzestrzeniać wykładniczo. Można więc przypuszczać, że tak jak samochodom prędkość "przyrastała" z początku błyskawicznie, a potem się ustabilizowała i od lat 30 XX wieku w zasadzie jest porównywalna z dzisiejszą, podobnie będzie z ekspansją człowieka.

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną