Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy społeczeństwo to fikcja?

(16)
Bruno Latour, 65-letni francuski socjolog i antropolog, jest jednym z największych odnowicieli nauk społecznych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych uczonych.
  • 2012-01-11 11:10 | Bollomaster

    Aktorzy...

    Bardzo ciekawe... Tak się składa ze podobna koncepcja została wykorzystana w pewnej grze RPG: http://soap.kasiotfur.com/index.php?topic=88.0
    Różnice oczywiście istnieją, ale podstawowa idea jest taka sama.
  • 2012-01-11 11:10 | Bollomaster

    Aktorzy...

    Bardzo ciekawe... Tak się składa ze podobna koncepcja została wykorzystana w pewnej grze RPG: http://soap.kasiotfur.com/index.php?topic=88.0
    Różnice oczywiście istnieją, ale podstawowa idea jest taka sama.
  • 2012-01-11 16:36 | ejd

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Nauki społeczne (filozofia, psychologia, socjologia, ekonomia, prawo, historia, itd.) zawsze były i są kształtowane przez mody. Czy to przedstawicielom nauk społecznych podoba się, czy nie, to po za sporem jest, że nauki te nie określą jednoznacznych twierdzeń - PRAWDY.Koncepcja, że istnieją jedynie aktorzy - istoty podejmujące działania, które wpływają na inne istoty także jest jakąś modą. Raczej trudno przyjąć, że zbiór pojedynczych istot nie tworzy społeczeństwa, czyli zbiorowości wyróżniającej się od innych zbiorowości: kulturą językiem, sposobem myślenia,...
    Jeżeli wszyscy są aktorami, to gdzie w tym teatrze są widzowie?
  • 2012-01-11 17:14 | d

    Socjologiczne bzdury - i popieranie się nawzajem naukowców: jeden powiedział o drugim, że jego teoria jest superr

    i nawzajem - lipa znana od setek lat.
  • 2012-01-11 18:48 | ezekiel

    Hy Hy Hy

    Lubię ścisłych. Są tacy słodcy w swojej ignorancji i próbach ostatecznego zdefiniowania kondycji tzw. nauk humanistycznych. No więc zacznijmy: w naukach ścisłych też są mody. Kiedyś była moda na Newtona, teraz jest moda na Einsteina. Są już jednak przebłyski nowej kolekcji: teoria wszystkiego, teoria superstrun. No i kiedyś jeszcze była moda na flogiston i eter, ale od kilku sezonów jedno jak i drugie jest passe i lame. To co nazywasz "modami" mądrzejsi od Ciebie (i ode mnie) nazywają paradygmatami; sposobami wyjaśniania rzeczywistości posiadającymi pewne założenia. Paradygmat działa do momentu, aż dojdzie do krańca swoich możliwości wyjaśniających. Wnet paradygmat zostaje zastąpiony przez inny, wyjaśniający rzeczywistość lepiej. Można to nazwać modą, chociaż poza swego rodzaju "sezonowością" brak jest analogicznych elementów. Również co do PRAWDY są spore wątpliwości. Bo czymże ona jest? Stanem świadomości zgodnym z rzeczywistością powiesz zapewne klasycznie. Tutaj jednak widać pewną relacyjność. A jeśli jest relacja, to i jakiś "kanał" powinien się znaleźć. I pytanie, czym jest ten kanał? Innymi słowy skąd mamy wiedzieć, że jakieś twierdzenie jest zgodne z rzeczywistością. Z matematyką jest chyba dość prosto. Ale jeśli wychodzimy poza nią to trzeba sięzastanowić skąd wziąć instrumentarium do docierania do "obiektywności". Widzisz ile jest niuansów, niuansików? Za cieniutki w uszach jesteś, żeby wygłaszać jakieś jednoznaczne sądy. Twoja znajomość socjologii kończy się mniej więcej na ogólniaku. Chodzi mi o jednie kultury, języka i terytorium. A co, jak ktoś, dajmy na to polski azbest na Green Poincie nie zna języka, to nie jest częścią społeczeństwa? "Społeczeństwo" jest po prostu pewną kategorią analityczną i tyle. Równie dobrze możemy mówić o aktorach. Co do samych aktorów i analogii z teaterm, to wiedz, że analogią nie można niczego dowieźć. Można jedynie spróbować coś wyjaśniać. Aktor więc w teorii Latoura nie musi być tożsamy z aktorem na scenie. Tutaj raczej chodzi o pewną "grę", w którą jest wciągnięty/w której uczestniczy.
  • 2012-01-11 20:00 | vps

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    A mój tata taką koncepcje mi wciska od dawna. Jest zwykłym robotnikiem, kto by takiego słuchał, żadnej książki nie napisał ale za to Pan Latour to jest już aktor i rzecznik pierwszej klasy. Bez magicznego proszku w postaci książki lub publikacji naukowych same wnioski o tym, że ludzie nie zawsze sobą rządzą i czasami są zależni, pozostają zawieszone w próżni. Potrzebny jest aktor, rzecznik do sterowania odkryciem, takim oto sposobem wiedza, która dla większości jest oczywista od dawna, dzisiaj ma swoją oficjalną premierę - fajne, tylko trochę nieścisłe bo w społeczeństwach, ktore niby nie istnieją, istnieje duża ilośc jednostek, która wie więcej niż pokazuje. Najzwyczajniej w świecie bycie aktorem, lub rzecznikiem nie leży w ich naturze i zachowują tą wiedzę głównie dla siebie. Co za tym idzie, do ekspertów zaufania nie mają a tymi co nadużywają słowa "prawda" gardzą. Pan Latour odkrył więc, że niektóre pojęcia to uproszczenia, bo pojęcie społeczeństwo jest uproszczeniem. Nie ma czegoś takiego jak głos ludzkości/narodu/społeczeństwa bo wszędzie ten głos brzmi inaczej a im bardziej zawężamy krąg tym jeszcze więcej różnic dostrzegamy. Wszyscy też, albo przynajmniej większość żyje w świadomości wiecznego napięcia i uzależnienia od rzeczy nad którymi pełnej kontroli nie mamy - fajne więc ale trochę banalne i oczywiste, bo dziś wierzących w to co mówią politycy, media, oraz naukowcy jest mniej niż więcej, poddają się naciskom często dla świętego spokoju lub z braku lepszych opcji.
  • 2012-01-11 20:10 | joanna kopytowska

    Pan Latour to wariat

    Francuzi faktycznie lubią podkreślać swoją indywidualność ale tu Szanowny Uczony przesadził. Po prostu ludzie mają pewien zestaw zachowań społecznych takich jak udział w wyborach,wojnach,kibicowanie na stadionie , wizyta w teatrze ,praca w grupach np w call center czy supermarkecie lub w fabryce które wykonują podobnie do innych i pewną chyba jednak węższą paletę zachowań ,często ukrytych dla innych bo przeżywanych indywidualnie w sercu i głowie które stanowią o jego indywidualności . Zakres dopuszczalnych zachowań zindywidualizowanych jest różny w zależności od społeczeństwa . Na przykład kultury azjatyckie kultywują zachowania społeczne w sposób dla Europejczyka paranoiczny a Europejczycy czy Amerykanie dążą do maksimum prywatności które to dążenie może kosztować świat zagładę cywilizacji bo jednostka czasem dąży do swoich celów kosztem całych społeczności .Tak było w przypadku Hitlera ,Stalina czy ostatnio Caddafiego czy Mubaraka .Może ale nie musi bo przecież zaowocowało powstaniem najbogatszej w zachowania indywidualne i twórcze kultury europejskiej a pamiętajmy że jej pochodną są obie kultury amerykańskie.
  • 2012-01-11 22:44 | wróżbita leszek

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    fikcją to są badania, ratingi, gdybania and domysły.
    A społeczeństwo jest cały czas takie samo jakie było tysiące lat temu. Chce dobrze zjeść, dobrze mieszkać, mieć ładnego partnera życiowego i oczywiście wiecznie pełną sakiewkę złotych dukatów.
    I do skończenia cywilizacji ludzkiej tak już pozostanie.
  • 2012-01-11 23:34 | Marcin

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Widać, że ktoś tu czytał Kuhna (to względem paradygmatów). Szkoda tylko, że nie przeczytał Heideggera (to względem prawdy). A tak serio - to Latour nic nowego nie wymyślił, przeczytajcie Szackiego. Kolejny Walnięty Eklektyk - nic więcej plus Francuz.
  • 2012-01-11 23:38 | Marcin

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Widać, że ktoś tu czytał Kuhna (to względem paradygmatów). Szkoda tylko, że nie przeczytał Heideggera (to względem prawdy). A tak serio - to Latour nic nowego nie wymyślił, przeczytajcie Szackiego. Kolejny Walnięty Eklektyk - nic więcej plus Francuz.
  • 2012-01-12 10:44 | Kibic

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Nie wiem dlaczego u Pana Bendyka teoria, a raczej metoda analizy społecznego działania autorstwa Latoura i Collona urosła do wniosku, że "społeczenstwo to fikcja". Pewnie dla tego samego powodu, dla którego w sąsiednim artykule zaproponował "kres motoryzacji".

    Gdyby tylko chodziło o chwytliwy tytuł to byłoby pół biedy. Gorzej, że artykuł tak naprawdę niczego nie wyjaśnia, a wprowadza nieporozumienie. Dla Pani Kopytowskiej zrobił z Latoura wariata.

    Pan Latour napisał książki, które stały się modne wśród ludzi zainteresowanych tym, jak w społecznej rzeczywistości działa innowacja naukowa i techniczna. Jak w tym procesie rozgrywa się skomplikowana interakcja indywidualnych osób, grup, instytucji, idei, informacji i czynników materialnych. Oryginalne było samo podjęcie tematu. Pan Latour zafunkcjonował bardziej jak reporter (czy może antropolog) i zajął się ważnym zjawiskiem w dobrym momencie kolejnego przyspieszenia technologicznego. Sam to kiedyś czytałem ze sporym zainteresowaniem z punktu widzenia członka plemienia zajmującego się projektowniem.

    Do stworzenia z tego jakiegoś "naukowego" modelu socjologicznego, potrzebne było włączenie czynników "nie-ludzkich" (idei, infrastruktury, technologii etc.). Czyli ciał "obcych" socjologii. Według mody terminologicznej tego czasu, dla współzależności przyjęto koncepcję "sieci". Dla wspólnego oznaczenia "węzłów sieci" wybrano termin "aktanta", czyli pojęcia wspólnego dla ludzkich "aktorów" i "nie-ludzkiej" reszty. W obu chodziło o obejście gorsetu sztywnych terminologii żargonu dyscypliny. "Aktant" źle się przyjął i został "aktor". "Sieć" jest dobra, bo oznacza powiązania generowane przez aktanty bez konieczności udowadniania jakiejś stałej morfologii.

    Jedyne stwierdzenie, które jakoś mogłoby sugerować "śmierć" lub zanik "społeczeństwa" było uznanie faktu, że formacja łącząca swoje aktywne elementy ludzkie, materialne i semantyczne, tak długo istnieje, jak długo aktywna i produktywna jest sieć wzajemnych powiązań stymulowanych przez te aktanty. Jak przestają działać, to formacja po prostu przestaje być czymś, czym zajmują się socjologowie i wsiąka w tło. A społeczeństwo ma się dalej równie dobrze bez socjologów, jak pogoda bez metereologów.

    Odwołanie do Darwina i Leibnitza to już intelektualne i filozoficzne dekoracje. Akolici budują markę pod tytułem ANT (actor-network theory) zgodnie z własnym spostrzeżeniem, że jest to konieczne do przeżycia i rozwoju ich wynalazku, który musi podłączyć się do sieci innych projektów. Ich "teoria" nabiera inercji, raz dlatego, że można ją "stosować" w zarządzaniu innowacją i badaniami, a dwa, bo jest dobrą ilustracją samej siebie. W epoce Google, życie teorii o sieci w sieci bardzo dobrze ilustruje obserwację, że obiekty (aktanty?) semantyczne funkcjonują i mają społeczne wpływy, pomimo tego, że nie mają swojej własnej woli działania. Kiedyś żyły głównie w książkach albo w plotkach, i też potrafiły płatać nam figle, rewolucje o palenie na stosie. Ale chyba dobrze że NASA powstała wcześniej niż ANT, bo po jej rozwiązaniu mógłby zniknąć księżyc.

    Artykuł o "kresie motoryzacji" też pokazuje tylko, że nie dobrze jest jak dziennikarz trochę poczyta, i zaraz pisze. Niestety, jest to tylko mieszanina interesujących, ale zupełnie nie powiązanych cudzych obserwacji zakończona westchnieniem filozoficznym na poziomie science fiction. Nie wiadomo co to jest ta "motoryzacja" i dlaczego miałaby zaniknąć, lub nie. A może zachodzi tu perfidny wpływ cyfrowych aktantów semantycznych z NBP?






  • 2012-01-12 13:14 | zwyklak

    Wariat? Coz za slowo... nie uchodzi, nie uchodzi, a feee.

    Po tytule komentarza mozna falszywie (a moze prawdziwie?) wysnuc przypuszczenie, ze "joanna kopytowska" lekarzem ze specjalnoscia psychiatry. Taaaa. Troche oglady kobieto (jesli jestes kobieta)i odpusc sobie inwektywy. Tym bardziej, ze zdaje sie zarzucalas, i to nie raz, brak takowej innym komentujacym.
  • 2012-01-12 13:43 | konsumpcja

    złote dukaty

    Generalnie zgrabnie to brzmi, ale wszystkie wymienione rzeczy, ich rozumienie, uwarunkowane są kulturowo. Cywilizacja też sprawa względna.
  • 2012-01-14 10:42 | joanna kopytowska

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Zwyklak co Ty taki wrażliwiec jesteś .Piszę to co myślę a wariat jest słowem, w tym kontekście ,moim skromnym zdaniem ,najbardziej adekwatnym .Że też komuś chce się komputer otwierać po to aby sugerować jakieś głupoty .Ja podpisuję się własnym imieniem i nazwiskiem i odpowiadam sama za to co mówię i piszę.Dlatego staram się być uprzejmą i miłą i nie wypisywać głupot . Moda na anonimowe inwektywy ,pouczanie i połajanki jest zwykłym chamstwem zwyklak .
  • 2012-01-27 00:08 | Green

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Przecież to oczywiste. Czy nazwiemy hierarchię stosunkiem nadrzędności i podrzędności, czy też funkcją zdolności do działania, mówimy od dokładnie tym samym. Fakty znane od Starożytności.
  • 2012-02-05 20:32 | Kuba

    Re:Czy społeczeństwo to fikcja?

    Teorii Aktora-Sieci nie powinno się postrzegać jako jakiejś Wielkiej Teorii Wszystkiego, lecz raczej jako pewną orientację badawczą, narzędzie analityczne, które może przynosić bardzo ciekawe rezultaty. Zasadnicza różnica między ANT a klasyczną socjologią polega na tym, że tutaj nie zakłada się z góry, że istnieje coś takiego jak np. "grupa społeczna", "więź społeczna" (widział ktoś kiedy coś takiego?:) Rzeczywistość w ujęciu ANT jest bardzo dynamiczna, pojęcia takie jak społeczeństwo czy grupa dopiero wymagają wyjaśnienia, są pewnym procesem, który wymaga uwzględnienia czynników pozaludzkich (tłum. "nie-ludzie" jest tutaj bardzo niefortunne). Czy trzeba kogoś przekonywać, że komputery mają dzisiaj ogromny wpływ na relacje międzyludzkie? To wszystko tworzy wielką, złożoną sieć. I jeszcze jedno - "aktor" u Latoura nie oznacza aktora na scenie, lecz "tego, który działa" (spotyka się tłum. 'aktant' ale to jest jakiś dziwoląg:). Poza tym, w pewnym sensie aktor jest siecią:) Ale tutaj już odsyłam do książek Latoura, serdecznie polecam, warto poznać jego sposób myślenia, chociażby po to, żeby wyrobić sobie opinię na ten temat.