piosenka dla 12,5 procent Polaków
/słowo na niedzielę dla bezrobotnych /
Wstań skoro świt
gdy słońce wstaje
kup u piekarza świeży chleb
zaparz herbatę na śniadanie
posłuchaj radia
zwolnij bieg
świat jest dla ciebie znów stworzony
to oczywiste jest
jak ta myśl
bo świat choć prosty
jest szalony
i wielką frajdą jest w nim żyć
bo od zmatrwień jest rząd
od porządku policja
od kary to jest sąd
a od czarów Alicja
od przekrętów jest mafia
od roboty jest koń
ty jesteś bezrobotny
więc wszystkie smutki won
masz wolne dni
o nich marzyłeś
o to walczyła Solidarność
choć trochę na nią się boczyłeś
nie żyje Lew
i Lwia bezkarność
niech żyje cała menażeria
Jarosław , Lech
i pan Donaldo
to oni płacą twe podatki
a ty dorabiasz gdzieś
na czarno
bo od zmatrwień jest rząd
od porządku policja
od kary to jest sąd
a od czarów Alicja
od przekrętów jest mafia
od roboty jest koń
ty jesteś bezrobotny
więc wszystkie smutki won
bo od zmartwień jest rząd
piosenka wykonana przez Zenona Laskowika
Malicki & Laskowik, show 2009
Wyszukaj na forum
Forum
Za kryzys płacą młodzi
(50)
Wciąż jesteśmy zieloną wyspą kryzysowej Unii, ale część tej zieleni już bulgoce pod wodą. Czy to jeszcze polskie zielone łąki, chwilowo zalane przez kryzysową falę? Czy stajemy się krainą wodorostów, które, poza wysepkami szczęścia, nigdy nie wydostaną się spod wody.
-
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
Kryzys, Kryzys , Kryzys
mantrowanie 24 h na dobę . po prostu nie do wiary jak moga media obrzydzać życie. jasne że optymizm nawet niewielki nie jest w modzie, wrecz towarzyski obciach . Chyba Ci co piszą o kryzysie kompletnie nie rozumieją o czym piszą i co to znaczy słowo Kryzys .
Kolegium redakcyjne decyduje że bedzie źle - jak kiedys była propoganda sukcesu teraz jest propaganda Kryzysu . jestem rocznikem który zył w latach 80 tych i pamieta słowo kryzys . Pytanie do autora czy realnie jest to Kryzys czy słowo kryzys oznacza po prostu teraźniejszośc bez zadnych danych typu spadek produktu o 30 % , bezrobocie 30 % i pare innych miłych danych . Proponuje zmienic słowo teraźniejszość na Kryzys . Stopień manipulacji informacja , sterowania przekazem jest koszmarny. Faktem jest ze nie ma juz efektu III Rzeszy, czy stalinowskich procesów ale czasem ma sie wrazenie że generalnie jest niedaleko od stwierdzenia że pozornie prawdziwa informacja jest informacja "trująca" niedaleko od " Tu mówi jedynka, słuchacie Jedynki " -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Strefa euro właśnie weszła w techniczną recesję, a nasza gospodarka rośnie. Nie tylko najszybciej w Europie, ale też szybciej, niż oczekiwano." Co ze Szwecją w 2010 miała wyższy wzrost gospodarczy niż Polska, w 2011 już nie?
O 2011 - w 2012 ma być gorzej.
"W pierwszym półroczu w urzędach pracy było tylko 403,5 tys. ofert zatrudnienia. To o 26 proc. mniej niż przed rokiem – wynika z danych resortu pracy. Tak małej liczby ofert zatrudnienia nie było od 2003 r. I nie jest to przypadkowe."
"jak wynika z badań GUS, już w drugim kwartale przeciętny czas poszukiwania pracy wydłużył się w skali roku o 14 proc. – do blisko 11 miesięcy."
"Zdaniem większości ekspertów, w przyszłym roku liczba osób bez pracy będzie wyższa od tej, jaką zakłada minister finansów. Resort pracy przestrzega nawet przed jej wzrostem z powodu obcięcia środków na aktywizację bezrobotnych [...] Będzie to między innymi efekt nieznacznego spowolnienia gospodarczego oraz zmniejszania środków na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu. W tym roku Fundusz Pracy wyda na ten cel zaledwie 3,2 mld zł – o 54 proc. mniej niż w 2010 r. W efekcie zdecydowanie spadła już liczba bezrobotnych, którym urzędy pracy pomagały w podjęciu zatrudnienia. Z danych resortu pracy wynika na przykład, że w pierwszych czterech miesiącach tego roku urzędy przyznały środki na rozpoczęcie własnego biznesu tylko 2,9 tys. osobom. To ponadpięciokrotnie mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Przy robotach publicznych zatrudniono zaledwie 7 tys. bezrobotnych – prawie czterokrotnie mniej. Z kolei zatrudnienie przy pracach interwencyjnych spadło o 28 proc. i objęło tylko 11 tys. bezrobotnych.
Nieprzypadkowo więc minister pracy Jolanta Fedak napisała w kwietniu do ministra finansów, że sytuacja na rynku pracy nie napawa optymizmem i jeśli nie zgodzi się on na zwiększenie strumienia pieniędzy na aktywizację bezrobotnych, to w końcu roku wskaźnik bezrobocia może wynieść aż 12,8 proc. A jeśli sprawdziłaby się ta prognoza, w urzędach pracy zarejestrowanych byłoby ponad 2,1 mln bezrobotnych – najwięcej od pięciu lat."
"Ponad 80 proc. zarejestrowanych bezrobotnych deklaruje gotowość do podjęcia zatrudnienia oraz aktywnie poszukuje pracy – wynika z badań ankietowych rynku pracy przeprowadzonych przez Instytut Ekonomiczny NBP.
Jest więc lepiej, niż sugerują badania aktywności ekonomicznej ludności GUS. Bo według nich 25 – 35 proc. zarejestrowanych bezrobotnych nie poszukuje zatrudnienia. Jest też zdecydowanie lepiej, niż wynika z upowszechnianych w mediach opinii, jakoby aż ponad połowa bezrobotnych nie była zainteresowana pracą, a jedynie ubezpieczeniem zdrowotnym. Choć badania NBP potwierdzają, że w urzędach pracy jest zarejestrowanych co najmniej kilkaset tysięcy osób, które pracy nie szukają. – Wyniki badań NBP są zgodne z ustaleniami Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych i obalają mit, że większość bezrobotnych nie chce pracować – mówi prof. Mieczysław Kabaj z IPiSS.
Bezrobotni są też realistami. Ich oczekiwania płacowe nie są nadmierne i nie odbiegają znacząco od tego, co oferuje rynek. Przeciętna oczekiwana płaca netto osób bezrobotnych wynosi 1630 zł i jest o blisko 7 proc. wyższa od oferowanej przez pracodawców – wyliczył NBP. Przy tym osoby bez płatnego zajęcia skłonne są zaakceptować wynagrodzenie o prawie 5 proc. niższe niż to, które otrzymywały, gdy jeszcze miały pracę.
Z badań NBP wynika również, że 2 – 3 proc. bezrobotnych jest zainteresowanych prowadzeniem działalności gospodarczej. To aż dziesięciokrotnie przekracza obecną skalę wsparcia w ramach Funduszu Pracy oraz ze środków unijnych dla tych, którzy mają pomysł na własny biznes. Idzie też pod prąd mitowi o bierności bezrobotnych. – Szkoda, że w tym roku zdecydowanie zmniejszono środki na tworzenie firm przez bezrobotnych. Tym bardziej że w wielu miejscowościach jest to jedyna szansa na podjęcie pracy – ocenia Urszula Kryńska, ekonomistka z Banku Millennium."
"Dziś na rynku pracy jest znacznie trudniej, niż wynika to z rejestrowanego bezrobocia. Zgodnie z nim w końcu listopada było ponad 1,9 mln osób bez pracy. Okazuje się jednak, ze według najnowszych danych już w ubiegłym roku blisko 2,8 mln zdolnych do pracy Polaków nie miało zajęcia. Ta liczba wynika z pierwszej próby oszacowania przez GUS niewykorzystanych w pełni zasobów pracy na podstawie badan aktywności ekonomicznej ludności (BAEL)."
"w najbliższych czterech latach powinno powstawać rocznie netto 200 – 250 tys. A jak wynika z danych GUS, w ub.r. przybyło ich netto tylko 153 tys. Po trzech kwartałach br. 163 tys. – Przede wszystkim dlatego, ze w Polsce inwestujemy tylko 20 proc. PKB. Aby wykorzystać w pełni zasoby pracy, powinniśmy zwiększyć inwestycje o 5 pkt proc. – mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan. Eksperci uważają, ze inwestycji tworzących miejsca pracy jest mało również dlatego, ze przedsiębiorcy obawiają się pogorszenia koniunktury w związku z perturbacjami finansowymi w UE. Dlatego ich zyski trafi aja na lokaty bankowe, na których zgromadzili do końca listopada prawie 194 mld zł." Ludzie nie mają za co kupować, a firmy nie mają po co inwestować, państwo nic z tym nie robi i błędne koło się zamyka.
"Aż 643 tys. osób straciło w ubiegłym roku [2011] wiarę w znalezienie płatnego zajęcia i dlatego nie poszukiwało pracy, choć było gotowych ją podjąć – wynika z badań GUS poświęconych niewykorzystanym w pełni potencjalnym zasobom pracy w Polsce."
"Tylko 17 proc. firm twierdzi, że w tym roku chce zwiększyć zatrudnienie, ale nieznacznie. Natomiast aż 29 proc. pracodawców nosi się z zamiarem redukcji zatrudnienia, z czego 6 proc. planuje cięcia etatów w sposób znaczący." Od lat pensje nie rosły proporcjonalnie w stosunku produktywności, dlatego malała grupa konsumentów mogących podtrzymywać koniunkturę.
"greater levels of income equality corresponded more strongly to sustained economic growth than other economic factors, including lower debt levels, according to the [IMF] report"
Dodatkowe powinniśmy zadać sobie pytanie? czy już czas skrócić tydzień pracy.
http://www.fastcoexist.com/1679111/the-case-for-a-21-hour-work-week
http://www.kasakobiet.ngo.org.pl/teksty/globalny_fajrant.html -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Podsumowując ofert pracy w tym roku będzie najmniej od 9 lat, bezrobocie będzie chyba najwyższe od 6 lat, znacznie więcej firm będzie zwalniać niż zatrudniać. W tym czasie Polski rząd będzie siedział z założonymi rękoma ciesząc się że udało mu się zwalić winę na jednostki, tworząc mit świetnej sytuacji osób po kierunkach technicznych (mit! - sprawdźcie ogłoszenia, popytajcie znajomych) i fachowców, oraz że udało mu się przekonać społeczeństwo że coś robi w czasie gdy tylko pozoruje działania (np. 50+).
W tym samym czasie rząd Szwecji, w której bezrobocie jest niskie a ofert pracy jest sporo będzie starał się tę dobrą sytuacje jeszcze poprawić. Poprzez działania np. takie jak to:
http://forsal.pl/artykuly/580483,nizszy_vat_w_szwecji_daje_nowe_miejsca_pracy.html
Polacy mieliby wracać z zagranicy? Do czego? -
Jak nie wiadomo o co chodzi ...
Sens artykułu jest następujący; w Polsce potrzebni są młodzi ludzie, pracujący na etatach i opłacający składki na ZUS (najważniejsze!) Wszystko po to aby Pan Żakowski i jego "ustawione" pokolenie dostawało sowite świadczenia. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
i tak właśnie Polski neoliberalny bełkot zapoczątkowany przez Balcerowicza i Sorosa w latach 90. -zbiera dzisiaj obfite żniwo.
Poza tym autor artykułu ciągnący chyba z 3 etaty (prasa, radio, telewizja), sam się powinien mocno w pierś uderzyć. Nieprawdaż?. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"neoliberalny bełkot (...) Balcerowicza i Sorosa (...) zbiera dzisiaj obfite żniwo. "
Co jest (neo)liberalnego w oddawaniu połowy dochoudu w podatkach, 600.000 urzędników, skomplikowanym prawie i odległym miejscu indeksie wolności gospodarczej, wiecznym deficycie i spłacaniu dlugu publicznego ?
Socjalny biurokratyzm na kredyt nas zajeżdza, a nie (neo)liberalizm. -
Re:Socjalny biurokratyzm na kredyt nas zajeżdza, a nie (neo)liberalizm.
przecież to jest jedno i to samo:)
Wąska grupa interesów dorabia się na pozostałej większości, którą się fiksuje w coraz większą biedę. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"przecież to jest jedno i to samo:) "
Socjalny biurokratyzm na kredyt to przeciwnieństwo (neo)liberalizmu.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Neoliberalizm
-
Pytania nie do końca retoryczne
Szanowny panie Jacku,
Bardzo dziękuję za zaangażowanie i artykuł w tej sprawie. Może skłoni to decydentów do myślenia albo przynajmniej na chwilę wytrąci z radosnej pogody ducha dobrze zarabiających.
Wydaje się dla mnie symptomatycznym, że swoich rówieśników straszy pan "sznurem emerytalnym" ze względu na spadek demograficzny w przyszłości. Czyżby tylko ekonomicznym szantażem można ruszyć siedzących na etatowych stołkach pięćdziesięciolatków? Co stało się zatem z "pokoleniem Solidarności", z walczącymi 30 lat temu o wolność i niepodległość? Wywalczyli posady dla siebie, a innym basta? Taka wolność, równość i braterstwo po polsku zmienia się w zniewolenie bieda-pracą, obłudną dyskryminację oraz pokoleniowo-kastowy egoizm.
I wszystko to w świetle prawa, które funkcjonuje wybitnie wybiórczo i często tylko na papierze, a nie w życiu. I wszystko to przy udziale "niewidzialnej ręki rynku", która stała się perfekcyjnym mechanizmem dla rozmycia odpowiedzialności: wkłada jak najbardziej konkretne, ale często niewidzialne pieniądze, do jak najbardziej konkretnych, ale często ukrytych kieszeni grubych kotów. Żeby było zabawniej, większość oburza nie tyle sama ręka, co fakt, że to nie do ich kieszenie są wkładane pieniądza. Przyzwolenie na działanie niezgodne z prawem, natomiast zgodne z własnym prywatnym interesem jest w polskim społeczeństwie ogromne. I to jest dopiero kryzys: nie ma wspólnoty i nie wydaje się, żeby ona się pojawiła. Jest pracodawca i pracobiorca, a gdzie są ludzie?
W tym artykule brakuje mi 1-2 akapitów konkluzji: co pan redaktor (przy całej swojej pozycji i renomie) zrobił dla zmiany sytuacji młodych i nie tylko ich na rynku? Ilu polityków i urzędników państwowych przepytał w tej sprawie? Z kim spośród naukowców polskich i zagranicznych skonsultował się, aby poznać możliwe rozwiązania problemu? Czy sprawdził, jak są zatrudniani pana koledzy w Polityce i TokFM? Bardzo zachęcam do poświęcenia tematyce kryzysu społecznego któregoś poranku TokFM. Jestem niezmiernie ciekaw, co ma do powiedzenia stałą "trzódka" komentatorów.
Pozdrawiam, -
W budżecie nie ma kasy
stąd wniosek : albo dopłaty do ZUS albo pomoc młodym rodzinom .
Wygrywają jak dotąd emeryci . Chodzą regularnie na wybory ! -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Sznur na szyji to starsze pokolenie powinno dostać za bylejakość - bo tak można nazwać operowanie pojęciami, które z każdej stroy nabierają innego znaczenia.
Przecież krysys to pojęcie odnoszące się do gospodarek rozwiniętych a nie rozwijających się. Na zachodzie konsumpcja jest wynikiem zaspokajania zachcianek klasy średniej a nie przymusu jak jak to ma miejsce w Polsce. W Angli zmienia się stare meble i telewizory na nowe średnio co kilka lat, w Polsce kupuje się często od podstaw bo sie musi. Skoro gospodarka zachodnia uzależniła się od zakupoholizmu swoich konsumentów, to naturalne, że odczówa boleśnie powrót do normalności i rozsądne wydawanie pieniądza swoich podopiecznych. Na kredyty też nas nie stać i nie żyjemy na debetach, a banki zarabiaja nawet na tych co do bankow nie chodza i trzymaja tam pieniadze z musu - co na zachodzie jest rzadkoscia. Produkty w Polsce są w cenach europejskich a zarobki są zbliżone do krajów 3 świata więc jak niby przedsiębiorcom może się wieść źle? Niemiecki przedsiebiorca musi pracownikowi zaplacic 2 lub 3 razy tyle za produkt ktory sprzedaje w podobnej cenie w co polski przedsiebiorca. Ich szczescie ze jestesmy za glupi na tworzenie czegos wlasnego konkurecyjnego i wykonujemy tylko podzespoly lub rzeczy gorszej jakosci. Jaki więc kryzys skoro w naszej krainie bajka kręci się na innych zasadach? U nas można mówic o zwolnieniu przez kryzys spowodowany na zachodzie ale nie o kryzysie. Zielona wyspa to populistyczne haslo dla tele-odbiorców i emerytów, bo nikt kto ma pojęcia od czego zaczą się kryzys nie wierzy w bajke o stabilności w kraju w którym realna gospodarka ciągle przewyższa tą wirtualną, a kryzys zaczą się przeciez od tej wirtualnej.
Takim oto sposobem media nie wyjaśniając społeczenśtwu zrobiły sobie zabawe korzystając z jednego pojęcia - kryzys ktore dla Polaka oznacza tylko jedno - woda w kranie leci slabszym strumieniem. Zadna zielona wyspa i zadna tragedia, poprostu wolniej i czas pokaze czy sie to zmieni na lepsze czy na gorsze.
Sytuacja młodego pokolenia tez nie jest spowodowana kryzysem w doslownym znaczeniu. Jestesmy na dorobku i poprzez swoja bylejakosc i ignorancje zaczynamy budowac dom od kupowania okien, dachu i mebli zapominajac o fundamentach - to my Polacy? nie, niestety wiekszosc na dorobku robi to samo. Grecy spróbowali trochę oszukać i zbudować fundamenty z papieru, czasze szczescie ze wzielismy to na klatę.
Nie wymyslilismy nic wslasnego po 89' tylko podpielismy sie pod model zachodni liczac ze uda nam sie osiagnac to samo - nikt nie mial pojecia czy i kiedy model zachodni sie zalamie a mlodzi zawsze i wszedzie traca na kazdym kryzysie, bo niczego jeszcze nie posiadaja i najwiecej musza wydac. Nie zwlalabym na Barcelowicza bo jeśli nie On to co? Miał ktoś lepsze pomysły to trzebabyło forsować.
Mam 29 lat i mieszkam w Polsce tymczasowo. Nie zamierzam kupować tutaj mieszkania, nie ze wzgledu na ceny, czy chwilowy kryzys. Nie chce kupowac tutaj mieszkania bo w srodowisku na dorobku wszystko jest sztuczne i chwilowe. Nigdy nie wiadomo kiedy sie zawali bo jestesmy podpieci kropluwka, nie zywimi sie sami.
Silna gospodarka to nie taka w ktorej są ciekawe statystyki, bo je mozna ponaginac zawsze na potrzeby czasu. Silna gospodarka i silne państwo to takie które jest za cwane zeby być na samymy końcu albo i w srodku - patrz Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy, Japończycy. Nie czarujmy sie, nie stworzymy swiata bogatej klasy sredniej w ktorej kazdy jest doktorem lub magistrem, zwlaszcza ze jest ich juz wiecej na wschodzie i Chinczycy się zaniedlugo zorientuja, ze jakosc jest w lepszej cenie niz ilosc. Pozycja Polski wzgledem reszty swiata zawsze bedzie taka sama. Zmienic to moze jedynie nieszczescie drugiego albo nasz fart ( moze gaz lupkowy ) Sami jednak ciezka praca nie odmienimy jakosci i zycia w naszym kraju bo jestesmy bylejacy, niedokladni, niezdyscyplinowani i mamy beznadzieje karty bez asow w rekawie. Młodzi emigrują więc dla świetego spokoju i wiekszej pewnosci a tutaj nadal się mówi o liczbach i statystykach- kogo to obchodzi? Liczby oznaczają tylko jedno - jesli rosna sprawy ida dobrze, jesli maleja sprawy ida zle. Z perspektywy kredytobiorcy ktory ma sie zwiazac umowa splaty na 30 lat jaka dostaje gwarancje ze za rok czy dwa liczby nie zaczna klamac lub isc w doł? Zadną. jedyną gwarancje jaką ludzie przyjmą z przekonaniem to doswiadczenie zaobserwowane na wlasnej skorze. Przeszlosci i terazniejszosc krajow do ktorych emigrujemy daje ta gwarancje. Pan Donald Tusk ani media zadnymi cyferkami nikogo nie zaczaruja. Ludzie musza widziec ze to fatycznie dziala, kreci sie i glupi tym nie zarzadza, zeby wiedziec ze wrazie czego jak cos pojdzie zle, spada sie na cztery łapy. Nasza historia, poziom polityki, klutura mediów, odpowiedzialności inteligencji w zadnym aspekcie nie przekonuje mnie do uznania - ze glupi tym nie zarzadza.
Dlatego Panie Redaktorze i inni spokojni pięćdziesiątlatkowie - jedyne co mozecie zrobić dla młodych to się lepiej postarać - bo jak narazie urposzczając pojęcia i operując nimi jak ksiądz na kazaniu wprowadzacie niepotrzebne zamieszanie. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
przy doktrynie bogacenia się małej grupy interesów, kosztem większej biedy pozostałych. I tak daleko nie zajedziesz. -
między niebem a piekłem
Węgry - kraj między manią wielkości a kompleksem małej wartości
http://www.zeit.de/2012/03/Ungarn-Heller
Polska przypomina takiego samego wariata bez realnego poczucia swojej wartości. Albo najwyższe szczyty manii wielkości albo najgłębszy dół małości, poniżenia, braku wartości. Gazeta Wyborcza reprezentuje na przykład najwyższe szczyty manii wielkości. (co jakiś czas artykuł o polskim naukowcu-samouku, który zmieni bieg historii świata) -
świat wg GW
to Gazeta Wyborcza kompletnie nie panuje nad wizją świata, jaką serwuje czytelnikowi. Publikowane artykuły są całkowicie niespójne z niczym. Nie uzgadnia się także systemu wartości. Lans skrajnego materializmu a zaraz obok wartości duchowe. Lans korporalnego niewolnictwa (jak wleźć panu szefowi do doopy bez mydła) a zaraz obok pochwalne pienia na temat wolności. To język wariata, który reprezentuje wszystkie opcje. "Jestem za a nawet przeciw" -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Słyszałem już w życiu dużo zarzutów pod adresem GW, ale z takim nie spotkałem się naprawdę dawno. Zwykle dotyczą one "michniko-bolszewii", oskarżeń o sprzyjanie "pewnym grupom etnicznym", czy "Eurokołchozowi", a tutaj proszę - GW "nie panuje nad wizją świata"!! Wieśku, tak to jest w dużych dziennikach w krajach demokratycznych, że obok przedstawiania suchych informacji wziętych z depesz agencji prasowych, publikuje się też opinie na ich temat, najlepiej prezentowane przez szerokie spektrum dziennikarzy, pezentujących różne poglądy i punkty widzenia, często angażujących się w polemiki i wywołujących ciekawe dyskusje. Jeśli zaś szukasz w gazetach wizji świata, proponuję GP - bardzo szybko zapomnisz o tym, że świat jest różnorodnym i skomplikowanym miejscem i wszystko stanie się spójne ze wszystkim.
A do tematu: Obecna sytuacja w Polsce pokazuje jaką bzdurą jest "teoria skapywania", mająca wspierać pogląd, jakoby nierówności były OK. Widać wyraźnie, że przedsiębiorcy prędzej pozwolą pieniądzom gnić na rachunkach bieżących niż zapłacą więcej łatwo zastępowalnemu pracownikowi z wyżu demograficznego na umowie śmieciowej. Nie ma w Polsce zaufania, nie ma solidarności, współczucie czy wyrzuty sumienia łatwo można zabić sloganami dostarczanymi przez neoliberałów (jak np. "że prędzej czy później im skapnie). Jakie wyjście? Chyba legislacyjna walka z umowami śmieciowymi przy jednoczesnym wspieraniu małej przedsiębiorczości. -
u nas kryzys jest permanentny od jakichś 20 lat i większość jest przyzwyczajona do niskiego poziomu życia
Wiele złego dla młodych zrobiły reformy edukacji, która w latach 90-ych prezentowała jakiś poziom, ale wymagała radykalnego zwiększenia wydatków aby poradzić sobie z nowymi wyzwaniami (co swego czasu wytknął nam pewien Noblista) jednak nie zrobiono tego do dziś. Dlatego np przeciętny maturzysta czy magister pomimo wielu lat nauki języków obcych nie potrafi posługiwać się językiem obcym. Ale jak to mówią: you get what you pay for. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
To samo było przed kryzysem, więc żadna zmiana.
Po prostu emeryci stanowią główną siłę wyborczą i będą stanowić nadal.
Zobaczymy co zrobią, jak pracownicy przejdą do pracy na czarno.
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Jak podaje Główny Urząd Statystyczny w pierwszej połowie 2011 r. urodziło się w Polsce 190 tys. dzieci, czyli 9 proc. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Młodzi rezygnują z dzieci, bo oceniają, że w kryzysie nie będzie ich na nie stać..
W całym 2011 roku, według szacunków (brak w tej chwili dokładnych danych) mogło się urodzić tylko 380 tys. dzieci. Rok wcześniej liczba urodzeń wynosiła 413 tys.
W rozmowie z „GW” prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny, młodzi ludzie wierzą, że gdy nadejdzie kryzys, nie będą mogli sobie pozwolić na posiadanie dzieci ze względów materialnych. I dodaje, że prawdopodobnie nie będą mieli ich już nigdy.
Jego zdaniem spadek urodzeń ma związek ze złą polityka rządu. Nowe pomysły miały pomóc kobietom w godzeniu macierzyństwa z pracą, jednak do dziś nie przynoszą żadnych efektów. Może to przynieść złe skutki w przyszłości i w 2020 roku będzie tylko 360 tys. 19-latków, a gdy te roczniki zaczną zakładać rodziny, za kolejne 8-12 lat liczba urodzeń może spaść poniżej 350 tys.
Trochę inny pogląd w tej kwestii wyraża socjolog, prof. Tadeusz Popławski, który uważa, że spadek liczby urodzeń, może być znacznie głębszy i wynosić 320-340 tys. rocznie. Tendencje te odwrócą się jednak dość szybko, bo w ciągu 4-5 lat.
Prof. Popławski stwierdza, że jednym z motorów odwracających tendencje spadkowe będą imigranci ze Wschodu, np. z Ukrainy, Białorusi, Rosji. Będzie to wynikiem kryzysu, który dotknie ich mocniej niż nasz kraj, dlatego będą chętniej zatrzymywać się i osiedlać w Polsce."
"DGP" 1,4 mln złotych mniej na Oswiatę
Dr Bogdan Stępień z Instytutu Analiz Regionalnych zauważa, że rok 2012 to dla samorządów mniejsza subwencja oświatowa o 1, 4 mld zł i dodaje, że zaniżając subwencję, resort finansów naruszył artykuł ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego dotyczący realizacji zadań oświatowych.
„Z analizy dr. Stępnia wynika, że do samorządowych kas powinno wpłynąć 40,9 mld zł, podczas gdy przyjęta w projekcie ustawy budżetowej subwencja oświatowa wynosi 38,7 mld zł” – informuje dziennik. To pokazuje, że statystycznie do każdego samorządu terytorialnego na poczet edukacji trafi ok. 0,5 mln zł mniej. Ta różnica byłaby mniejsza, gdyby okazało się, że 1 września 2012 roku do szkół nie pójdą sześciolatki. Niedoszacowanie wynosiłoby wówczas ok. 80 mln zł. MEN zakłada jednak, że dzieci, które pójdą do szkoły, będą stanowiły 60 proc. całego rocznika sześciolatków. Zdaniem dra Stępnia to pokazuje, że MEN, wprowadzając nowe zadania, nie zabezpieczył w subwencji oświatowej ani jednego złotego na te cele."
"Przybywa bezrobotnych"
"Przybywa bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy. W styczniu ich liczba może się zwiększyć w porównaniu do grudnia o ok. 140 tys. do ponad 2,1 mln
W grudniu kończą się umowę o pracę na czas określony i ludzie ruszają po zasiłek. Dlatego wiele urzędów pracy przeżywa oblężenie. Gazeta podaje przykłady takiej sytuacji w różnych regionach kraju.
Cytowani przez gazetę eksperci uważają, że najtrudniej będzie w lutym, kiedy to stopa bezrobocia może skoczyć do 13,5 proc., a liczba bezrobotnych będzie aż o ok. 180 tys. większa niż w grudniu. I chociaż potem bezrobocie ma się zmniejszać, to jednak na koniec roku stopa bezrobocia może wynieść 12,9 proc., o 0,4 proc. więcej niż rok wcześniej.
Sytuacja na rynku pracy w tym roku będzie skrajnie trudna, gdyż wyraźnie ma osłabnąć koniunktura gospodarcza."
A PODOBNO DZIECI I MŁODZI LUDZIE MAJĄ BYĆ PRZYSZŁOŚCIĄ NARODU...
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
Jeśli młodzi chcą jakoś zaistnieć na Globalnym Rynku pracy , to lepiej im nie pomagać.
Niech się lepiej nauczą żyć i działać z tymi umowami śmieciowymi bo to jest Światowy Standard i nic nie da się zrobić , tylko w ten sposób wyrówna się różnicę między Bogatymi a Biednymi.
Nie wolno przeszkadzać w darzeniu do równości ,a w Globalnym świecie średnia wygląda właśnie tak i należy się z tego cieszyć bo nie jest tak źle ,niech się wezmą do roboty to średnia wzrośnie . -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Lament Żakowskiego ,wyraznie barokowy,"bulgoty wśród wodorostów",ma zaświadczyc o jego wrazliwości i pochylaniu się dolą młodego pokolenia."Sznur na szyi młodego pokolenia",jak pisze Żakowski nie plotą rodzice.Plecie go etos styropianowy.Wedle odwiecznej reguły."Jak szli po władzę to wołali "wolnośc ,równośc i braterstwo".A jak doszli to dodali "dla nas". Resursy zawsze są ograniczone i władza musi wybierac .Wybrała swoich. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Teraz w urzędach pracy drastycznie ubędzie doradców, więc także poszukiwania staną się trudniejsze"
- 09 stycznia Eurostat opublikował statystykę wolnych miejsc pracy i wygląda na to, że na polskim rynku problem kosztów szukania pracy prawie nie występuje, gdyż współczynnik JVR = 0,6 oznacza, że tylko 1 na 6 tys ofert pracy, nie spełnia oczekiwań pracownika, albo wymaga zbyt wysokich kwalifikacji. Jeżeli jest to efekt miliardów złotych przeznaczonych na szkolenia 19 tys. doradców i pośredników zawodowych, to od tego roku zbliżymy się do europejskiej średniej, albo rodzimych wyników sprzed 6-3 lat, kiedy to stawaliśmy się "zieloną wyspą" i JVR wynosił 2,2-1,5.
Co do odpytywania polityków to właśnie Rzepa opublikowała wywiad z min.(istrantem) pracy i polityki społecznej.
Pasjonujące odpowiedzi, podkreślające wyjątkowe kompetencje ministranta, przepełnione rzetelnymi informacjami na temat panującej sytuacji i chirurgicznego planu działań niosących jej poprawę:
"Jest duża otwartość...Trzeba znaleźć najlepszą drogę.....mamy poszerzanie tej dyskusji o różne inne propozycje.....Wszystko wymaga czasu....Wyciągniemy wnioski ze zmiany (...) jeżeli nie zobaczymy skutków ubiegłorocznej zmiany. Dajmy sobie czas i zobaczmy...Spokojnie trzeba się przyjrzeć ....Mamy z czego wybierać. Nie wiem....Jak skończymy prace...Propozycje już padały. Może warto pomyśleć o... I równocześnie mamy poszerzanie tej dyskusji o różne inne propozycje... że należy poszerzyć dyskusję na temat najlepszego rozwiązania....Nigdy nie będzie tak, że wszyscy będą zadowoleni ....Może rozwiązaniem jest...Może dobrą rzeczą byłaby np. aktywizacja... Konkrety będą po rozmowach z ....Na razie zbadamy to zjawisko...Jesteśmy otwarci na debatę....Jeśli w toku konsultacji okaże się, że....Chcielibyśmy....przynajmniej na razie, nie osiągnęliśmy do końca sukcesu....Sytuacja jest trudna. Przyjrzymy się ich pracy i sprawdzimy...."
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
1500 brutto
z tym biciem w piersi w przypadku Jacka Żakowskiego to mimo wszystko bym nie przesadzał .Na potwierdzenie :
Fragment ze słynnej swego czasu książki "Między panem i plebanem". Trójgłos - Żakowski, Michnik, Tischner. Fragment dotyczy dialogu miedzy Michnikiem i Żakowskim.
„A.M.: A co to jest ta wasza iluzja wolności? Ja nic takiego nie znam.
J.Ż. – Ja ci opowiem ,co to jest iluzja wolności w Polsce roku 1994 albo 1995. Mieszkasz w Mielcu. Nie masz pracy , twoja żona nie ma pracy, skończył się wam zasiłek, wyłączyli wam prąd , zaraz was będą eksmitowali , goni was komornik i nie masz cienia szansy na znalezienie żadnej roboty w promieniu pięćdziesięciu czy stu kilometrów...
A.M.: Masz wolność , więc możesz się z tego Mielca wynieść. Możesz pojechać do Krakowa i tam dostać pracę
J.Ż. – Właśnie że nie możesz: nie masz na bilet, nie masz gdzie mieszkać w Krakowie, i jak wyjedziesz, nie będziesz miał dokąd wrócić , bo komornik zabierze meble , a kwaterunek zabierze ci mieszkanie . To nie jest wolność . To jest zniewolenie może bardziej dotkliwe od tego , że dawniej nie dali Ci paszportu , albo nie napisali prawdy w gazecie , której przecież nikt nie kazał ci czytać.
A.M: Jakbym słyszał Bieruta .
J.Ż. – Nic na to nie poradzisz, że wolność ma swój wymiar społeczny – nie tylko moralny.
A.M.: Ty mówisz o sprawiedliwości, o jakości życia – nie o wolności. (...)
J.Ż. – To jest prawda dopóty , dopóki te szansę realnie posiadasz . Kiedy jej nie ma , twoja wolność staje się iluzją , a ty stajesz się niewolnikiem swojego nieszczęścia . Nie ma istotnej różnicy między sytuacją , w której zakazano ci wyjechać z miasta , i sytuacja, w której nie masz szansy na ten wyjazd zarobić.
A.M.: JEST RÓŻNICA , BO MOŻESZ UKRAŚĆ PIENIĄDZE I JECHAĆ , GDZIE CI SIĘ PODOBA.”
I w przypadku redaktora Michnika biznesowe rozmyślania przybrały również praktyczną formę.
Wszyscy pamiętają kiedy Rywin przyszedł do Michnika z korupcyjną propozycją. To wtedy pół Warszawy cytowało zgrabny dwuwiersz:
Przychodzi Biznes do Etosu
A Etos też Biznes
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
Rozmawiałem z dziadkiem - zaciskał pasa. No ale człowiek już stary, urodził się w czasie wojny i dorastał tuż po niej - tak więc to normalne, że po wojnie naród zaciska pasa.
Rozmawiam z rodzicami - też zaciskali pasa. No ale przecież komunizm, zależność od Rosji, kartki na żywność i kto wie co jeszcze. Naturalne, że naród musi zaciskać pasa.
Sam obserwuję sytuację - no i ludzie zaciskają pasa. No bo unia, kryzys, cały świat się trzęsie i kto wie co jeszcze. Naturalne, że Polacy w takim wypadku muszą zaciskać pasa.
Podsumowując - co by się nie działo, to zawsze trzeba zaciskać pasa w imię lepszego jutra.
Ale tu nawet gdy się zaciska pasa, to niewielu ujrzy lepsze jutro.
Znajomy pojechał na pół roku do Niemiec pracować w magazynie (kwalifikacje nie wymagane praktycznie żadne poza średnią znajomością języka) - wynajmował samemu kawalerkę, nie oszczędzał na jedzeniu, może i nie szalał po pubach ale cały czas w domu też nie siedział, ubezpieczenie zapewnione przez pracodawcę, dodatkowo 4 godziny tygodniowo kursu języka opłacane przez pracodawcę.
Po sześciu miesiącach przywiózł do Polski około 15 tysięcy zł. Pomieszkał dwa miesiące, po czym stwierdził że w zasadzie nie ma tu po co się użerać z codzienną beznadzieją - za miesiąc znów wyjeżdża, tym razem na rok. Nie jest pewien czy nie zostanie na stałe.
Kolega mieszkający w Manchesterze mówił, że kryzys faktycznie widać - jeden sąsiad już od sześciu lat nie kupił nowych mebli, a drugi zrezygnował z trzeciego samochodu, który był używany średnio raz w miesiącu przez żonę.
No - ale przecież kryzys. Więc Polacy muszą zaciskać pasa.
No i młodzi wyjeżdżają, bo i po co mają tu zostać? Mają walczyć z codziennością i całym światem w imię... no właśnie, czego? Patriotyzmu, który objawia się największym jak to tylko możliwe wyciskaniem przez rząd pieniędzy z najsłabszych obywateli którzy o swoje nie zawalczą? Bo są Polakami, a o własny kraj trzeba walczyć?
Polacy od zawsze byli patriotycznym narodem – vide choćby odzyskanie niepodległości po 123 latach. Ale jak widać coś się zmieniło – a zawsze młode pokolenie jest kształtowane przez pokolenia starsze. Najwidoczniej miarka się przebrała – no i setki tysięcy wyjeżdża na kilka miesięcy dorobić, by nie wrócić nigdy z powrotem (mimo wszystko bezrobocie i tak wzrasta).
Najwidoczniej sporo młodych, zazwyczaj bardziej zaradnych, nie ma zamiaru płacić za kryzys. Jak to się na tym kraju odbije - nie trudno sobie wyobrazić. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
I niech Pan jeszcze przeczyta i przemyśli książkę pt. DUCH RÓWNOŚCI, dojrzy Pan obraz dramatu, do którego doprowadziła Solidarność. A może by tak jeszcze dodać o niedalekich już emeryturach z OFE co? Ci dranie Tuska przegrają planowo wybory i uciekną na Cypr. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Ten zniszczony kraj ma zero innowacyjności, więc musi zdechnąć. A było tysiące instytutów, biur projektowych, konstrukcyjnych. Była doskonała kadra. Wszystko zniszczyła Solidarność i Balcerowicz. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"A było tysiące instytutów, biur projektowych, konstrukcyjnych. Była doskonała kadra"
A czemuż to owe instytuty, biura i kadra,mimo że płacono 20USD za miesiąc pracy, doprowadziły do takiego stanu gospdarki, że trzeba było drukować brakujące złotówki, rozdawać kartki na żywnośc i podziwiać ocet na półkach ? ;)
PRL zbankrutował przed Solidarnością i Balcerowiczem !
-
Re: Balcerowicz i Kwaśniewskim realizatorami schizmy , zwanej globalizmem
@MMK
To, w co Polskę zanurzono , jest szambem okadzanym perfumami Diora .
Wąskie elity perfumują się i wycieczkują do ciepłych krajów,
a cała reszta spłaca pożyczki zaciągnięte ku wygodzie elit.
Kraj ograbiony z banków i fabryk jest robotem-manekinem zdalnie sterowanym
przez bankierów. Takie są efekty tej złodziejskiej "transformacji".
Jeżeli utopią Polskę w nowej wojnie , to czas na nową transformację. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Takie są efekty tej złodziejskiej "transformacji"
Powtórze pytanie:
Czemuż to owe instytuty, biura i kadra (i jeszcze wartościowe banki i fabryki),mimo że płacono 20USD za miesiąc pracy, doprowadziły do takiego stanu gospdarki, że trzeba było drukować brakujące złotówki, rozdawać kartki na żywnośc i podziwiać ocet na półkach ?
i przypomne prosty fakt:
PRL zbankrutował przed Solidarnością, Balcerowiczem i transformacja !
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
Pokaż mi taki kraj, w którym można było za 20USD przeżyć cały miesiąc, ba - utrzymać rodzinę, opłacić mieszkanie i media a nawet samochód. Teraz mam 100 razy więcej w USD i nie powiem, abym żył 100 razy lepiej. Proszę więc - nie używaj tego demagogicznego argumentu.
Oczywiście komuna popełniła grzech ( jak się okazało śmiertelny ) rozwijając "samozżerający się" przemysł ciężki zapominając o przemyśle środków konsumpcji mający decydujący wpływ na zaspokajanie potrzeb ludzi.Starała się sprawiedliwie dzielić tę biedę ale w latach 80-tych społeczeństwo strasznie się podniecało kapitalizmem jako dzielącym, niesprawiedliwie co prawda ale bogactwo (z naciskiem na "bogactwo"). Teraz dopiero mają okazję przekonać się co znaczy "niesprawiedliwy"
Miesięczne wynagrodzenie prezesa jednego z banków stanowiło równowartość 25-letniego zarobku przeciętnego Polaka. Nie szkodzi, że pod jego kierownictwem wynik finansowy tego banku spadł bodaj 10-krotnie ale co wziął, to jego.
Na transformacji ustrojowej w Polsce zyskało 5% jej obywateli, dla 45% nic się nie zmieniło a 50% straciło. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Oczywiście moja wypowiedź odnosi się do MMK a nie Jana-Janusza. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Powtórze co napisałem: "mimo że płacono 20USD za miesiąc pracy (...) PRL zbankrutował"
"nie używaj tego demagogicznego argumentu"
Co jest w tym demagogicznego ?
Niska płaca sprzyja opłacalności produkcji. 20USD pod koniec PRL, to było tyle ile robotnik w RFN zarabial w ile ? W dzien ? W pol dnia ? I jak to możliwe że _mimo_ to PRL zbankrutował ?
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
Za te 20USD mogłem nabyć ( mówię o czasach Gierka ) 500 kg chleba albo 1000l mleka. Dzisiaj za równowartość 20USD zatankuję 10-11 litrów ON, wtedy mogłem prawie 1000 litrów. Jeżeli porównujemy zarobki to należy brać pod uwagę ich siłę nabywczą ( zaraz napiszesz, że nie było co kupować ) a nie czarnorynkowy kurs dolara. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Za te 20USD mogłem nabyć ( mówię o czasach Gierka )"
A dlaczego nie o ostatecznym wyniku PRL czyli 88/89 roku ? Ile wtedy można było kupić :) ?
"Jeżeli porównujemy zarobki to należy brać pod uwagę ich siłę nabywczą"
To co porównamy ? ;)
http://www.money.pl/gospodarka/raporty/artykul/jak;bardzo;wzbogacilismy;sie;w;wolnej;polsce,12,0,456204.html
http://nortus.pinger.pl/m/2568777
Gazety były tańsze, coś jeszcze ?
Tylko proszę nie wybrane ceny z kredytowych lat Gierka których kredyty spłacało społeczeństwo jeszcze długo w 3RP ;)
"( zaraz napiszesz, że nie było co kupować )"
A było ;) ?
(I znów nie kredytowe lata Gierka, tylko finał PRL ...)
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
"a transformacji ustrojowej w Polsce zyskało 5% jej obywateli, dla 45% nic się nie zmieniło a 50% straciło."
Brednia.
Jak by tak było - nic tylko głosować, 95% za "komuno wróć", towarzysze Miller i Kwaśniewski tylko czekają ;) -
Re:Za kryzys płacą młodzi
To jest tylko Twoja interpretacja - ja podałem dane z badań opinii społecznej sprzed kilku lat, które utkwiły mi w pamięci. Obecnie te dane mogą być NIECO inne ale na pewno nie odwrotne. Jak byś obiektywnie spojrzał na wyniki ekonomiczne kraju w ostatnim 20-leciu to okresy rządów "komuchów" lepiej wyglądały od rządów "solidaruchów".
Dzisiaj bardziej "komuchowate" od Millera i spólki są PIS i jego klony, Solidarność i wiele mniej znaczących. Być może nawet i PSL. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"To jest tylko Twoja interpretacja - ja podałem dane z badań opinii społecznej sprzed kilku lat, które utkwiły mi w pamięci."
Wyniki ostatnich wyborów nie są moja interpretacją. -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Miesięczne wynagrodzenie prezesa jednego z banków stanowiło równowartość 25-letniego zarobku przeciętnego Polaka."
25letni zarobek PRLowskiego szaraka to 20USD * 12 * 25 = 6000USD (+ inflacja)
Na prawdę wierzysz że świecznik PZPRowski + potrafiący się "ustawić" nie wyciągał tyle z PRL :) ?
I to jest argument za sprawiedliwością i równością PRLu ? ;)
Parafrazując jeszcze okoliczności zarabiania w jednym i drugim przypadku, prezes banku przynajmniej do nikogo nie strzela, ma pensje płaconą nie z podatków i żeby zmienić bank nie trzeba ryzykować życia;)
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
"""Pokaż mi taki kraj, w którym można było za 20USD przeżyć cały miesiąc, ba - utrzymać rodzinę, opłacić mieszkanie i media a nawet samochód"
Chyba w każdym z gospodarką sterowaną centralnie i obywatelami trzymanymi pod butem można jakiś czas tak sterować ? Przykładów wiele, np cały blok postkomuny. Jest nawet jeden przykład powrotu do "komuny" - Białoruś ;).
Na Kubie 40USD to chyba do dziś majątek ;) ? Jednak jakoś pontony płyną na Floryde, a nie do owego "raju" za 20 USD ;) -
Re:Za kryzys płacą młodzi
@ MMK
"Chyba w każdym z gospodarką sterowaną centralnie i obywatelami trzymanymi pod butem można jakiś czas tak sterować ? Przykładów wiele, np cały blok postkomuny. Jest nawet jeden przykład powrotu do "komuny" - Białoruś ;)".
Gospodarka sterowana centralnie niekoniecznie musi byc zamordyzmem. Wczesniej gloszone haslo ze PRL zbankrutowal jest nieprawda. Gdy panstwo zbankrutuje to wtedy oglasza bankructwo. Pokaz kiedy ogloszono bankructwo PRL i skasowano jego dlugi? Polska kontynuuje PRL tylko w chorej formie gdzie wlasciciele PRL-u podzielili sie majatkiem a system podatkowy stworzony do tego nie byl w stanie nawet wziac z tego swojej czastki. Przedsiebiorstwa panstwowe kupili za bezcen nie odporowadzajac nawet naleznego podatku. Pytanie: skad mieli pieniadze? Polska miala szanse isc droga Singapuru gdzie przedsiebiorstwa panstwowe stanowia 65% calego przemyslu i calkiem dobrze prosperuja. Oprocz tego nie wolno zapominac ze stan wojenny doprowadzil do tego ze Polska zamiast przeobrazac sie w sposob ewolucyjny zostala zatrzymana w tym procesie. Malo tego, sankcje nalozone przez Reagana spowodowaly niemozliwosc splacania zaciagnietych dlugow produktami i weglem. Polskie rynki weglowe zostaly opanowane przez firmy amerykanskie. Przypominam ze Gierek zostawil Polske z 10 miliardami dlugow liczonymi w USD, podczas gdy Tusk na dzisiaj ma w samym dlugu szczebla centralnego okolo 300 miliardow USD. Do tych dlugow dochodza dlugi wojewodztw, miast, gmin i obywateli. Nie wolno zapominac ze ten przemysl ktory niby byl niekonkurencyjny produkowal dobrze oceniane na swiatowych rynkach statki morskie, obrabiarki, lokomotywy, wagony, nawet narzedzia.
Dzisiaj nie mamy nic z tego wszystkiego, nawet przemysl obronny jest na poziomie Bangladesz. Polska przejada pozyczki i to sie skonczy katastrofa.
-
Nie tylko za kryzys.
Za politykę neoliberalną, za chciwość nowobogackich, za antyspołeczność....Bez pracy, mieszkań, rodziny i perspektyw..... -
Re:Nie tylko za kryzys.
A gniew rośnie. Szczególnie, gdy jest się studentką i samotną matką 3-letniego kawalera mieszkającą w akademiku, nie mającą możliwości powrotu do domu rodzinnego ani perspektyw na poprawę jakości swego żywota przez kolejne 3-4 lata. Dalej mój wzrok nie sięga, nie mam pojęcia, co zrobię, a nawet studia ekonomiczne na politechnice nie są mi przepustką do poczucia zabezpieczenia przyszłości. Ten artykuł i powyższa dyskusja otworzyły oczy mojej świadomości, które przeważnie dryfują uśpione w oceanie codzienności. Ale nie mogę nic (zrobić, zmienić), bo jestem niewolnikiem. Gdyby chociaż znaleźć pracę na weekendy, niekoniecznie w jakiejś dyskotece, niekoniecznie na czarno. ALE wyżej dupy nie przeskoczysz. Zdam magisterkę... i - niemożliwe - czyżbym miała wyjechać? Tylko jedno na koniec -> NIE JA JEDNA -
Re:Za kryzys płacą młodzi
"Nie tylko za kryzys. Za politykę neoliberalną"
Co jest (neo)liberalnego w oddawaniu połowy dochodu w podatkach, 600.000 urzędników, skomplikowanym prawie i odległym miejscu indeksie wolności gospodarczej, wiecznym deficycie i spłacaniu dlugu publicznego ?
Socjalny biurokratyzm na kredyt nas zajeżdza, a nie (neo)liberalizm.
-
Re:Za kryzys płacą młodzi
Socjalny biurokratyzm to skutek a nie przyczyna. Wynika on z ludzkich odruchów wsparcia tych, których liberalna gospodarka odrzuciła ( bo przysłowiowy Chińczyk tę samą robotę wykona za wiele mniejsze pieniądze). I co z nimi - znaleźć dla nich odpowiednik Narayamy ? -
Ludzkie odruchy socjalistów i biurokratów ...
"Socjalny biurokratyzm (...) wynika on z ludzkich odruchów wsparcia tych, których liberalna gospodarka odrzuciła"
Nie widze nic ludzkiego w tym że rzesza pracujących w Polsce oddaje prawie połowę ze swej głodowej pensji do sutych pensji biurokratów, czy róznorakich socjobiorców :)
I liberalna gospodarka nikogo nie odrzuca, to raczej część ludzi odrzuca od uczciwej i przydatnej pracy. ;) -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Na przywileje fiskalne najbogatszego decyla społeczeństwa oddaje, a nie ma mityczne biurwy. Polska domena publiczna jest niewydolna i przestarzała, bo jest przeraźliwie niedofinansowana! Za to w zamian wprowadza się coraz więcej logiki komercyjnej co podraża to wszystko dla przeciętnego Kowalskiego koszty życia (vide ochrona zdrowia, czy kompletne fiasko rynku jeśli idzie o wyższe szkolnictwo). Albo więcej skutecznie przeforsowanej w USA neoliberalnej koncepcji, że nowoczesne finanse są zbyt skomplikowane dla polityków i należy wszystko zostawić rynkowi, żeby sam regulował. No to se wyregulował. Tak odróżniasz neoliberała od liberała. PO przekonaniu, że wszystko powinien regulować rynek. Liberalizm głównego nurtu unika takiej skrajności, bo wystarczy zapoznać się z historią realnie istniejącego kapitalizmu by nabrać sporo dystansu do mitu rynku jako uniwersalnego regulatora. Korwinistyczne ssane z palca dane o opodatkowaniu przeciętnego Polaka nie zmienią faktu, że transformacja w Polsce to paradygmat neoliberalny (na świecie właśnie zdychający). I tak patrząc po pkb wielki sukces, patrząc po spójności społecznej często zwykły dramat. Ale tak to już wygląda, że w tym paradygmacie środki są ssane do tego bogatszego decyla, który tu nawet podatków często nie płaci tylko na Cyprze lub w jakimś kantonie w Szwajcarii. A brak zgody na to to "roszczeniowa frazeologia" i "rozbuchane wydatki socjalne"! Tak to w mediach parę lat wyglądało (tu akurat Jacek Żakowski się zawsze wyróżniał in plus, cytat z książki gdzieś wyżej pokazuje, że już dość wcześnie tak było). -
Re:Za kryzys płacą młodzi
autor jest "specjalistą" od wszystkiego czyli od niczego. wypowiada krytyczne uwagi na temat ekonomii, polityki, demografii, finansów... czy nie za duzo tego? prognozy katastroficzne to od czasów Malthusa nic nowego - a jednak ludzkość idzie do przodu -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Polska, Ojczyzna Papieza, KORu, Solidarnosci.Kraj w Unii z 9,2 % bezrobotnych.
Zloty- stabilny, powinien byc przykladen dla Grecji i innych Panstw Unii.
Pewnie ze milion pracuje na zachodzie.Ale to jest ruch "za chhlebem " w Unii.
Co wam brakuje to Rzad w Warszawie, macie Sejmik: szchlachty, pralatow i Magnatow, brakuje tylko "Liberum Veto".
Polacy, walczcie w czynach o Polske "Chrobrego", badzcie przykladem Unii.
"Viva Polonia" niech bedzie przykladem w Warszawie i sercch Obywateli.
"" -
Re:Za kryzys płacą młodzi
Pojawiły się już tytuły: Demograficzne samobójstwo Polski
Po zliczeniu emigracji, jeszcze nie emigracji (poniżej roku) i dzieci urodzonych tam wychodzi 3 mln.
Większe obciążenia młodych i brak dzieci (w Polsce dzietność 1,2, w Anglii dzietność Polek wynosi 2,4 - 2,5) spowoduję ucieczkę przed obciążeniami i spadek z 25 mln w 2025 do 15 mln 2030. Efektem będzie kończąca wszystko katastrofa ekonomiczna. -
Perspektywy mlodych wyksztalconych w PRL-u i dzisiaj
W czasach PRL-u mlodzi absolwenci studiow wyzszych juz w polowie tych studiow mieli zapewniona pomoc ze strony panstwa otrzymujac stypendia fundowane z zakladow pracy, gdzie po studiach czekala na nich praca.
Nie musieli jezdzic pracowac na zmywak, a jak juz taka chec mieli, bo chcieli szybko stanac na nogi, wowczas tez mogli pojechac popracowac na Saksach, roznica byla taka, ze po roku pracy stac ich bylo w Polsce na kupno mieszkania lub budowe domu. 2000 USD rownalo sie 200 tysiacom zlotych w roku 1975. Na tym poziomie ksztaltowaly sie ceny mieszkan i domow. Powrot do pracy zawsze byl mozliwy, bo oferty pracy wisialy na tablicach wydzialow zatrudnienia. Komu to przeszkadzalo?
Zapytajcie Waszych rodzicow albo dziadkow, wielu w taki sposob pobudowalo domy, pozyczek tamte pokolenia nie braly majac w pamieci czasy wielkiego kryzysu i jego tragicznych nastepstw.
