Wyszukaj na forum
Forum
Jak wychować dziecko w weekend
(3)
Po epoce oświeconej dyktatury wychowawczej dr. Benjamina Spocka (w Polsce ograniczonej do wąskich warstw inteligenckich) nastał dzisiejszy chaos dobrych rad. Czy z dziesiątków podręczników, które o ojcostwie i macierzyństwie piszą jak o nauce paralotniarstwa lub wędkowania, wyłania się jakaś jednolita teoria? I czy mogłaby odnaleźć się w niej coraz bardziej zniechęcona do macierzyństwa Polka, wciągając w to jeszcze bardziej przestraszonego perspektywą ojcostwa Polaka?
-
Im mniej Pszczółkowskich tym lepiej!
Brrrr.... taka właśnie pani położna w rodzaju Pszczółkowskiej odwiedziła i mnie. Musiałam ją pogonić. Jakiś koszmar. Kobieta, która urodziła dziecko to nie macica z licznymi obowiązkami, tylko CZŁOWIEK, który nadal ma pełne prawa do swojego ciała. Podejście pań Pszczółkowskich na zawsze może zniszczyć pierwsze chwile szczęścia i macierzyństwa. -
Re:Jak wychować dziecko w weekend
Kobiety, które nie zrozumiały Eichelbergera, trafiają ostatnio do Zofii Milskiej-Wrzosińskiej. – Mam nowy rodzaj pacjentek. Młode matki pracujące. Znerwicowane, płaczą, cierpią na bezsenność. To te, które za wcześnie chciały się poczuć niezależnie i komfortowo. Być supermatkami bez zawalania kariery. I męczą się, bo tęsknią za swoim dzieckiem, choć nie zawsze są tego świadome.
O to o mnie. Tylko, ze ja bylam swiadoma skad znerwicowanie. Oddawalam dziecko do zlobka z placzem. Nikt mi nie wmowi, ze kariera to jest jakies powolanie dla kobiety. Swiat postawiono na gowie. Kobiety do roboty a dzieci to kto bedzie rodzil i wychowywal?
A sprawiedliwy podzial obowiazkow miedzy malzonkow to jak dzielenie Powiedzmy dzialu finansow w firmie miedzy wszystkich pracownikow, pomijajac juz fakt, ze mezczyzna i tak wykonuje jedna czynnosc w domu, na 5 wykonanych przez kobiete.
Wyjdzie z tego cos? Nie. W takich nowoczesnych rodzinach tez nie wychodzi. -
Re:Jak wychować dziecko w weekend
"Po drugie: kobieta wielkomiejska przyzwyczaiła się do wolności i swobody. Jest egoistką."
Tak, tez jestem egoistka tylko ciut starsza. Nie urodze wicej dzieci bo:
1.upodlenie bolem nie jest mi mile(50 centymetrowa glowka rypie ci 4-centymetrowy kanal rodny rozrywajac skore w kroczu, nie czujesz, ze wydalasz kal pod siebie).
2.Po "atrakcjach" ciazy, mam kolejne atrakcje: brak snu przez kolejne 3 lata(szczesciary ze spiacymi dzieciakai koncza nocne dyzurowanie po roku)Przy torturze braku snu inne "atrakcje" byly dosc znosne.
3.Nie jestem wolem pociagowym by robic ponad 8 godzin dziennnie, wracac do domu dlajej robic, w weekend robic i w niedziele, ze swiadomoscia, ze nikt mi za to nie zaplaci, nie zbieram na emeryture, nie zrobie kariery. Jak postanowie jednak oddac dziecko do zlobka to moze i zrobie karierre ale bede zyla w tesknocie i poczuciu, ze krzywdze dziecko. Matnia.
Tak jestem egoistka, nie lubie matni i tortur.
Moze ksieza zaczna rodzic, jak tak lubia dzieci?
