Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kulturę ratują cyfrowi piraci?

(25)
Osoby najaktywniej korzystające z Internetu to jednocześnie najaktywniejsi uczestnicy kultury, jak wynika z raportu „Obiegi kultury”. Kwestie ochrony własności intelektualnej natomiast zawsze były funkcją gry interesów i rozstrzygnięcia zależały od wyniku politycznej walki. Nie inaczej rzecz ma się z ACTA.
  • 2012-01-26 19:07 | jogi

    Nie lubię się powtarzać, ale trudno

    to co jest dobre dla korporacji nigdy nie będzie dobre dla pana, czy dla mnie -chociaż korporacyjna propaganda będzie na chama udowadniać z pomocą mediów i politykierów ,że jest inaczej.
    Po za tym idea internetu od samego początku była i jest skierowana na darmowe i swobodne przekraczanie myśli, spostrzeżeń, pomysłów, twórczości oraz dzielenie się wiedzą. Co w świecie realnym jest nagminnie hamowane przez autorytaryzm korporacji, ośmieszane i wynaturzane tworami typu ACTA. Dlaczego?, bo przy chorobliwej chciwości wiecznie nienasyconego człowieka, nie jeden chciałby posiąść na własność -diamentową planetę, którą jest internet. Na całe szczęście chodzą jeszcze po tym świecie zdrowi na umyśle, normalni ludzie. A dzieckiem kultywującym dziewicze i ponadnarodowe idee internetu, jest doskonały program operacyjny LINUKS.
  • 2012-01-26 20:18 | Hynio

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    łeeee, chyba system operacyjny, chyba że kolega jest z "embedded", to się nie będę upierał, chociaż też się mówi system ;). Co do jego doskonałości to mi się spierać nie chce, no ale jeśli jest doskonały, to czemu jest cały czas rozwijany? I jak tam problem roku 2038 - wymyśliliście już coś?

    A tak w ogóle, to głęboko wierzę w ludzkość. Chociażby nie wiem jak restrykcyjne prawo było uchwalane, to i tak będzie istniał "piracki" obieg. Szczerze powiedziawszy nie trudno mi wyobrazić sobie sytuację w której znaczny odsetek użytkowników sieci korzysta z czegoś w rodzaju TOR-a. I moim zdaniem to jest dobre i tak powinno być. Artystą może być tylko ten, kto wcześniej był konsumentem kultury, tego się nie przeskoczy. Jeżeli jest finansowa bariera dostępu do dóbr kultury, to ja jestem za piractwem.

    BDW - Tak zapłaciłem za swój system operacyjny, filmy oglądam raczej w kinie, "docieram do kopi z drugiego obiegu" tych filmów, które chciałbym zobaczyć, a których w Polsce się nie dystrybuuje, albo dystrybuuje dłuższy czas po premierze światowej. Z muzyki korzystam raczej darmowej i model w którym muzycy zarabiają głównie na koncertach uważam za głęboko sprawiedliwy.
  • 2012-01-26 21:45 | wiehu

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Po co ta heca z tym internetem przecież wiadomo było od dawna że pójdzie na przemiał.

    Teraz powstaje potrzeba stworzenia czegoś nowego ,
    bez pomocy ze strony wielkiego biznesu,
    infrastruktura już jest ,
    coś wymyślą i to będzie całkowicie nie do opanowania.

    Kwestia czasu .
    5 lat.

  • 2012-01-26 22:38 | wit

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Nie można zmuszać dostawców internetu do zainstalowania systemu zapobiegającego nielegalnemu pobieraniu plików z internetu - orzekł Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Stanowiłoby to bowiem naruszenie Karty Praw Podstawowych UE. Orzeczenie TS dotyczy bezpośrednio jednej z regulacji, która wprowadza ACTA i zdaniem ekspertów praktycznie uniemożliwia wprowadzenie tego mechanizmu w państwach, które podpisały KPP TYle w temacie.
    I tak nasz premier zostal z reka w nocniku ,co zreszta przewidywale.
  • 2012-01-26 22:41 | vps

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Myślę, że sprawa jest dość oczywista - tzw współczesne piractwo jest najtańszą formą reklamy, gdyż żadna agencja reklamowa nie jest w stanie zapenić tak szybkiej i sprawnej dystrybucji, nazwijmy to "próbnego" towaru jak piractwo. Ktoś ściąga i zapoznaje się z dziełem, a że świat jest dziś pełen przepychu, zaczyna się tym dziełem inspirować i poszerzać zainteresowania przez co kupuje mase innych produktów ( o ile go stać, gdyż - to ważne - z piractwa korzystają najczęściej nastolatki, niesamodzielne finansowo co sprawia, że i tak nigdy nie kupią produktu bo mają bardzo ograniczone środki ). Wszyscy o tym wiedzą i nie nażekają, ślinka im cieknie jedynie na myśl, że jak postraszą, to zawsze słabe charaktery polecą do sklepu kupić, aby spać spokojnie i nie czuć się jak złodziej.
    Probelm z ACTA w moim odczuciu nie dotyczy tego co Pan Bendyk napisał. Rzecz polaega na tym, że na tzw. udostępnianiu w sieci można zarobić kupe kasy. Taki serwis jak Megavideo i wiele innych był całkiem dochodowym biznesem. ACTA spowoduje to, że jak zamieszanie uciechnie, korporacje po cichu wprowadzą swoje serwisy typu Megavideo i będą udostępniać wszystko na podobnych zasadach, jednak zapisy o prawie autorskim i papetntowym nie pozwolą zrobić tego nikomu innemu jak tylko oficialnej firmie z koncesją. Podobnie z patentami - tańsze zamienniki leków? Świetny interes ale co z tego jak każdy może. Zakazać a jak szum ucichnie korporacjie wprowadzą swoje tanie zamienniki swoich leków, tylko pod inną nazwą, tak aby kontrolować rynek. Już nie wspominając jaką kasę zarobią na GMO jeśli nikt z poza " bandy" nie będzie mógł wjeść do interesu, ACTA jest zwykłą kontynuacją globalizacji, wielcy się łączą wyniszczając małych. Internet stał się wolnym rynkiem w zbyt dosłownym znaczeniu aby co niektuzi mogli spać spokojnie, więc się do niego dobierają.
    Co jest większym problemem, to fakt, że politycy pomimo tego, że tracą wszędzie resztki wiarygodności, coraz śmielej wyrywają się nam z pod kontroli. Możemy wyjść na ulicę i pokazać sprzeciw ale co ma być uchwalone zostaje uchwalone. Klasyszny frazes - nie ugniemy się szantażom - od kiedy to sprzeciw społeczeństwa jest szanatażem? To my jeseśmy dla niech czy oni są dla nas? Właściwie jakby 7miliardów ludzi wyszło na ulice to politycy by powiedzieli i tak to samo - nie ugniemy się szantażom.

    Świat stoi w miejscu od tysięcy lat - mam nadzieje, że ostatnie wydarzenia uzmysłowią ten fakt kolejnej grupie ignorantów o nazwie - to nie mój interes.
  • 2012-01-26 23:56 | media

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Wielka szkoda że ACTA w mediach przestawia się głównie jako walka z piratami audio-video ! A tak nie jest, ACTA zawierają wiele innych "uregulowań" !
    Które naprawdę są bardzo ale to bardzo DZIWNE !
    Czyżby koncernom ponadnarodowym już się wyczerpały proste pomysły na szybkie zyski ?
    A tak w ogóle to DZIĘKI pazerności właśnie tych koncernów w krótkim czasie -UKRĘCILI BAT NA SAMYCH SIEBIE !
    Spokojnie to tylko MAMONA i WŁADZA ...WŁADZA i MAMONA .....:)
  • 2012-01-27 05:11 | Tomasz M.

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Dziękuję za znacznie lepiej wyważony artykuł.

    Przy okazji załatwiania rzeczywistych problemów, ACTA przemyca rozwiązania gorsze w skutkach niż problemy które ma rozwiązywać. PIPA i SOPA idą o wiele dalej i są znacznie groźniejsze.

    Cały temat wydaje się być kwestią równowagi pomiędzy interesami publicznymi i korporacyjnymi, pomiędzy graczami ustalonymi a wschodzącymi, między centrum a peryferiami. Na dodatek, chodzi o równowagę w czasach gwałtownej zmiany technologicznej i cywilizacyjnej.

    Z jednej strony rewolucja internetu tworzy zupełnie nową ekonomię kultury. Koszty autorstwa i produkcji oderwały się od kosztów nośników materialnych i odtworzenia przekazu. Ogromne niegdyś koszty dystrybucji prawie znikły razem zyskami pośredników. (Kopiowanie i "kradzież" nie kosztuje już ani producenta, ani "pirata", gdziekolwiek by nie byli). Daje to nowe okazje dla nieuczciwych handlarzy, ale to tak jak zawsze.

    Z drugiej strony, XX-wieczne i Zachodnie mechanizmy zabezpieczania interesów materialnych kultury nie przystają do globalizacji XXIw. Technologia jest na takim zakręcie, że nawet najwięksi gracze nie mają pojęcia co się utrzęsie z obecnej fuzji i rozpadu obecnych modeli biznesu, mediów i produkcji zawartości. Prawo zarówno "autorskie" jak "handlowe" jest przestarzałe i zupełnie nie adekwatne do nowego kontekstu, który jest i tak płynny.

    W przypadku ACTA, korporacyjne grupy wciągają rządy we własną konkurencyjną wojnę o ochronę interesów status quo. Do tego dochodzą przemycane "przy okazji" mechanizmy przymusu, które pilnowaniem tych interesów jeszcze bardziej obciążają społeczeństwa, internet i wolność indywidualnych konsumentów. Jest to podobne do działań monopolistycznych i manipulacji podaży i popytu sprzed wieku. Do interesów wielkiego biznesu dołączani są też rządowi bezpieczniacy i biurokraci. Czyli cyklicznie, znowu jest angażowanie środków publicznych i ograniczanie wolności i konkurencyjności na rzecz skoncentrowanych zysków.

    Przytacza Pan argumenty o wartości remiksu. Zapomina się często, że cała kultura jest z natury niekończącym się "kontynuum" remiksu. To zamrażanie i wyłączanie pewnych fragmentów w formie sprzedawalnych "produktów" jest wyjątkiem, a nie naturą tego kontynuum. Oczywiście, jest bardzo ważnym elementem, który umożliwia obieg materialny, sukces ekonomiczny i "benchmarking". Tu nawet nie jest ważne czy największy zysk ma twórca, producent czy inwestor, bo bez zysku nie będzie produkcji, zwłaszcza tej trudniejszej technicznie i zespołowej. Tym nie mniej, tu o wiele bardziej chodzi o jakość i intensywność obiegu, niż o zyskowność i kontrolę rynku przez głównych inwestorów albo handlarzy. Zyski przemysłu nagraniowego opartego na "albumach" bardzo zmalały, ale muzyka i muzycy mają się raczej lepiej. Te "albumy" to były dość dziwaczne "produkty" służące marketingowi raczej niż muzyce czy kulturze.

    Remix to nie piractwo, tylko aktywna konsumpcja pomieszana z lokalną od-twórczością. Niemal powrót do źródeł kultury mówionej. Remikserzy to najlepsi odbiorcy i popularyzatorzy. Najbardziej zagrożeni są tu handlarze starzyzną i tandetą. Niestety to oni mają też najwięcej pieniędzy i wpływów politycznych.

    Historycznie można pokazać, że największym błędem w czasie zmian jest stawianie zapór prawnych i regulacyjnych w interesie największych graczy poprzedniej formacji. To, że ich prawnicy potrafią wykazać największe "straty" i zorganizować największe akcje instytucjonalno-prawne, oznacza tylko nadmierną siłę starych i bogatych. Powinni skupić się na zmieniających się rynkach, na innowacji, a nie pogłębiać przestarzałej regulacji, i nie grać na rządowych strachach o "bezpieczeństwo". A my jako obywatele nie powinniśmy na to pozwalać.

    Innowacja i twórczość która nas wyżywi w przyszłości, będzie kultywowana w internecie, a jego zdrowie i wolność są niezwykle ważne. Jednostronne regulacje takie jak ACTA, PIPA i SOPA są teraz bardzo szkodliwe. Chyba, że tak jak w reakcji na Guttenberga i druk, chcemy wrócić do obrony klasztorów, kopistów i Trzeciej Inkwizycji. Pornografia i "nielegalne" drukowanie było znane od początku drukarstwa, a Oświecenie jakoś się jednak udało i dało parę wieków cywilizacyjnej przewagi.

  • 2012-01-27 06:54 | joanna

    nic to z ochrona kultury nie ma wspólnego

    Do "ratowania kultury" to każdy cywilizowany kraj ma instrument w postaci prawa autorskiego, sądów i prokuratury. Jeśli skuteczność jest niska to tylko oznacza, że nie dość dobrze te służby działają. Albo, że twórca, którego prawa zostały naruszone wcale się tym nie przejmuje lub całkiem mu to pasuje bo wie, że na jednego złodzieja filmu czy piosenki znajdzie się 10 takich, którzy po obejrzeniu kawałka "pirata" kupią płytę.Coraz skuteczniej bronią praw autorskich same portale- czyżbyście Państwo nie trafili na "zdjęte" materiały, zamiast których pojawia sie info o przyczynie usunięcia?
    Opowiadanie o ACTA jako formie jedynie walki z piractwem jest równie sensowne jak twierdzenie, że ludzie, którzy mają wodę z wodociągu w domu nie kupują butelkowanej.
    Nie wierzę, że ACTA jest inicjatywą wytwórni show biznesu, gier itd. Zbyt dobrze wiedzą ile kasy można zarobić na wylansowaniu jakiegoś małolata, który w sieci wykona (bez tantiem) znaną piosenkę, o ile wzrośnie sprzedaż płyty, filmu , gry wylansowanej bez żadnych kosztów wytwórni w necie przez samych użytkowników. Przy kosztach normalnej reklamy, straty na prawach autorskich to pikuś.
    Po prostu internet stał się jedynym medium niekontrolowanym, w którym nie ma Murdochów powiązanych ze światem polityki, lansującym tych, którzy zapewniają wpływy i kasę.I to jest nie do przyjęcia dla coraz bardziej oderwanych od normalnego życia partyjnych, lobbystycznych karierowiczów, rekinów biznesu na rządowych zamówieniach. Grupa osób powiązanych z władzą od dawna oderwała się od "swoich wyborców" zainteresowana jedynie trwaniem przy swojej pozycji i w swojej grupie- stała się współczesną arystokracją. Dla takich wolność tych uważanych za motłoch zawsze będzie niewygodna.
  • 2012-01-27 08:02 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Ratują kulturę czy PRZEKAZ INFORMACJI???!!!
    Świat ma doświadczenie jaki można zrobić użytek z internetu na przykładzie afrykańskiej jesieni.
    Wody w usta nabrały środki masowego komunikowania po rewolcie ustrojowej w Islandii.
    Z pewnością jest intensywne myślenie nad ekonomią polityczną i jej instrumentami,nad którymi pieczę sprawują zarządzający "rynkami finansowymi".
  • 2012-01-27 10:22 | Caramba

    Chcieliby mieć wszystko pod kontrolą

    i jeszcze na tym zarabiać.
    Po uchwaleniu ACTA, coś takiego jak Wikileaks zostanie skasowane w kilka godzin a autor aresztowany i posadzony.

    NIECH ŻYJE WOLNY INTERNET!
  • 2012-01-27 12:57 | Marcin

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Trafny komentarz - o piractwie jako reklamie.

    Z resztą wielkie koncerny często wykazują się hipokryzją (inni nazwaliby to zdrowym rozsądkiem) - kiedy by zdobyć popularność dla swojego produktu przymykają oczy na piractwo, a otwierają je kiedy już są kimś.

    Albo kuriozalna sprzedaż iPodów i innych magicznych urządzeń Apple'a w Polsce zanim można było legalnie na nie kupić muzykę. Z drugiej strony mieszkając w USA i mając dostęp do fenomenalnej wypożyczalni filmów NetFlix zupełnie umarła potrzeba używania "drugiego obiegu". Bo za 10$ (cena jednego biletu do kina dla jednej osoby) miesięcznie ma się wszystko podane na tacy.

    Oczywiscie problem jest skomplikowany, bo nie chodzi tu tylko o princypialne "piracić czy nie piracić", ale dużo detali - np
    a)kto powinien płacić za sciganie piratów. http://mmnocomments.wordpress.com/2011/03/23/proposed-ip-taxation-schema/
    b) co z ksiązkami zmarłych autorów do których prawa autorskie są właśnie poddawane decyzji sądu (jak Jasienica czy Cat-Mackiewicz) - publikować? piracić? scigać piratów? Przecież przy naszym nieskutecznych sądach taki proces może trwać i 30 lat - i w tym czasie pozbawić młodzież dostępu do Rzeczpospolitej Obojga Narodów? brr
    c) "Hakerstwo" i "piractwo" w dzisiejszym cyfrowym świecie stają się takimi samymi umiejętnościami samoobrony jak KravMaga w przedwojennej Europie, strzelanie w Teksasie czy władanie szablą w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Z jednej strony mamy cyfrowe tyranie typu NIK czy ABW włamujace się zdalnie do komputera, z drugiej strony cyfrowych raubitterów kradnących dane z kart kredytowych. Więc bez podstawowej wiedzy jak uniknąć ekspozycji cennych prywatnych danych (czyli tor, antywirusy, szyfrowanie etc) jesteśmy zupełnie bezradni
  • 2012-01-27 14:37 | nierząd

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    No proszę , wystarczy aby w ośrodkach miejskich przeszły marsze wnerwionych tysiące dusz oraz "zapytania" od Wuja Sama -O CO KAMA ?!?
    Od rana zmienia się postrzeganie "rządu" w temacie, ba nawet sam premier umywa łapki od ACTA -podpisania !
    Wyjdzie na to że jedną jedyną winną ACTA jest pani ambasador z Japonii !!
    Ciekawe że nawet "dziennikarze" oraz media rządowe zmieniły swoje poglądy w temacie ACTA !
  • 2012-01-27 17:35 | Luiza

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Też widzę zmianę postawy premiera, ale nie mam mu tego tak bardzo za złe, bo i moje poglądy powolutku się zmieniały. Od postawy osoby, która patrzyła ze zdumieniem i niedowierzaniem, kiedy studenci - zamiast kupić czy wypożyczyć książkę - przynosili wydruki z jakiegoś Chomika, do zrozumienia, że świat zmienia się, pędzi jak pociąg, a ja stoję obok toru i lamentuję, że moim krowom mleko się kwasi od tego pędu.
    Trochę stara już jestem i zwyczajnie potrzebuję, by mi coś trochę dłużej i dokładniej tłumaczyć, żebym pojęła. Przynajmniej jeśli chodzi o nowe technologie.
  • 2012-01-27 20:26 | Absolwent

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Studentom w sprawie książek to akurat się nie dziwię. Obowiązkowe pozycje widniejące powyżej 300 zł na aukcji czy w antykwariacie - nigdy w życiu. A w bibliotekach uczelnianych, czasem jedyny egzemplarz trzyma sam wykładowca.
    Jakoś sobie trzeba radzić :)
  • 2012-01-27 23:40 | JK

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    "I o ile właściciele ci potępiają piratów podnosząc argumenty etyczne, to także powinni przyjąć do wiadomości, że chciwość to także jeden z grzechów głównych"
    Bardzo interesujace wyniki badan ale..
    ??? Nie wszystkich obchodza grzechy glowne:)
    a co do nazywania chciwoscia, checi otrzymania wynagrodzenia za ciezka robote.. czy ten pan pisze te artykuliki za darmo?
  • 2012-01-28 00:21 | aras

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Nie oszukujmy się, gdyby nie piractwo większość z nas byłaby oderwana od kultury zachodu. Mnie jakie bardzo mało zarabiającego pracownika muzeum nie stać byłoby na jakiekolwiek dobra kulturalne, które mam w zasięgu ręki w internecie (zawsze tlumaczyłem to sobie jako substytut planu marshala którego nigdy nie mieliśmy). Czy przeciętnego Polaka stać byłoby na kilka płyt Rolling stonesów czy floydów, jak jedna chodzi w Empiku często po 60 zeta? Już nie mówiąc o braku dostępności niekomercyjnego kina zagranicznego. Ja wiem, że Premier RP nie może oficjalnie ogłosić, że toleruje piractwo, ale na boga, przecież gdyby nie nieograniczony dostęp do kultury wyższej w internecie społeczeństwo polskie byłoby głupią papką skazaną tylko na wieczne powtórki w TVP. Gdzie ja niby mam sobie obejrzeć Allena czy Kurosawę jak nie ściągając ich z netu. Na zachodzie jeszcze isstnieją biblioteki multimedialne ale u nas bida. Tak więc jeśli premierowi zależy na kulturze narodu nie powinien pakować się w coś takiego jak acta.
    Celowo pomijam temat cenzury internetu, bo o tym już wielokrotnie pisano.
  • 2012-01-28 11:48 | vps

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    @JK - Ten Pan nie pisze za darmo ale nie ściga i nie nazywa złodziejem każdego kto kopiuje ten artykuł i umieszcza go np. na swoim blogu ( o ile podpis autora i źrodło jest podane ). Tutaj problemem jest ponowne zdefiniowanie czegoś takiego jak prawa autorskie w cyfrowej rzeczywistości. Plik jest tak powszechnym medium jak woda czy powietrze i tak jak producent wody mineralnej nie mówi konsumentowi jak ma tą wodę pić a państwo które zarządza przestrzenią na której obywatel oddycha powietrzem, nie mówi nikomu jak ma nim oddychać tak i autorzy powinni sobie uświadomić fakt, iż wypuszczając swoje dzieło na nośniku łatwym do powielania w sieci w pewnym sensie upubliczniają je. Nie można zabronić ludziom dzielenia się czymś co zakupili tak jak nie można dzielić miejsca publiczne ( internet ) na prywane kawałki ( legalne pliki na youtube i nielegalne pliki na youtube z tą samą treścią osadzone w tej samej przestrzeni ).
  • 2012-01-28 12:52 | alee

    Własność...

    i jej pojęcie - bezczelnie rozszerzane i modyfikowane. Uświadomcie sobie, że granicę dawno przekroczono. A Wy cały czas o opakowaniu...
  • 2012-01-29 01:56 | flac

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Ja bym bardzo chętnie kupił muzykę w internecie bez masy pośredników. ALE chodziłoby mi o muzykę w jakimś formacie bezstratnym (flac, ape, alac itd.) będącą kopią płyty cd. Dystrybucja w postaci plików pozwala zresztą wyjść poza ograniczenia płyty cd. W tej chwili można za nieduże pieniądze podłączyć jakiś komputerek bez wiatraczka do zestawu hifi i to będzie grało nie gorzej niż dobre odtwarzacze cd. zresztą można zakupić również tzw. odtwarzacz strumieniowy produkowany w formie kolejnego "klocka" audio. Co mi jednak legalnie oferuje internet? Sklep linn (muzyka klasyczna+jazz itd) lub hdtracks.com (nadal ograniczony wybór). Jeśli chcę nabyć płytę Stinga to pozostaje mi itunes co jednak nie spełnia wymagać by zakupione pliki nie były gorsze od cd. Nie będę się rozwodził o loudness war bo trudno o tym mówić nie używając słów uznanych powszechnie za obelżywe.
  • 2012-01-29 22:21 | W.W.

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Panie Edwinie interesujący artykuł. Nie wiem tylko przed czym piraci ratują naszą kulturę? Jako muzyk nie zarobiłem na swojej debiutanckiej płycie ani grosza. Chętnie natomiast zapytałbym ratujących piratów z chomika ile zarobili na ściągniętych kopiach mojej dwuletniej pracy. Nie mam nic przeciwko per to per, ale dzisiaj nie jest to już tylko wymiana plików, tylko nielegalny biznes. Jeśli uważa Pan, że piraci ratują kulturę, to czekam na darmowego e-booka kolejnej Pana książki, bo 3 ostatnie kupiłem w księgarni. Ale przecież trzeba zapomnieć o chciwości i się dzielić.
  • 2012-01-30 00:57 | okoo

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Bo na sprzedanych płytach nikt dziś nie zarabia, bo płyty poza kilkoma wyjątkami się nie sprzedają. Sam robie obrazki, maluje rysuje, i też mógłbym się żalić że dziś nikt(poza drobnymi wyjątkami) nie kupuje malarstwa, komiksów ani albumów z malarstwem czy rysunkami. Artystów zarabiających w ten sposób można policzyć na palcach jednej ręki, takie są realia, nikogo to dziś nie dziwi, rysownik aby zarobić musi tworzyć na potrzeby czasopism, książek i internetu. Prace robione po godzinach udostępniam nieodpłatnie w sieci, bo nic innego z tymi obrazkami nie zrobię. Muzycy są dziś trochę jak malarze, którym właśnie wyrosła konkurencja w postaci fotografii i nagle skoczył się popyt na portrety. Zamiast narzekać na rzeczywistość należy się w niej po prostu odnaleźć.
  • 2012-01-30 10:08 | mlusk

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    Niestety i na szczęście zarazem nie został.
    Wystarczy, iż dla "poprawy" polskiego wizerunku na arenie międzynarodowej podpisał ACTA, a w ramach parlamentarnej koalicji odrzuci ratyfikację lub - lepiej - zgłosi wniosek o ratyfikację w drodze referendum i społeczeństwo weźmie odpowiedzialność za decyzję. To byłby de facto chyba najrozsądniejszy krok w tej sytuacji.
  • 2012-01-30 20:10 | jerry111

    Re:Kulturę ratują cyfrowi piraci?

    "Zagrożenie dla wolności i przedsiębiorczości w internecie, niejasny tryb negocjacji, niezgodność z prawem europejskim - to zarzuty wobec ACTA, jakie specjaliści przedstawili Donaldowi Tuskowi ponad pół roku temu. Na nagraniu zamieszczonym przez kancelarię premiera można zobaczyć konsultacje członków rządu z przedstawicielami środowisk internetowych.

    Protestów, ataków hakerskich na rządowe strony i kontrowersji ws. ACTA być może można było uniknąć, gdyby Donald Tusk i Michał Boni dokładnie wysłuchali uwag przedstawicieli środowisk związanych z internetem, które przedstawili na spotkaniu zorganizowanym przez rząd. Internauci odkryli, że na jednym z filmów zamieszczonych w sieci przez kancelarię premiera można zobaczyć, jak specjaliści ostrzegają Donalda Tuska, że ACTA może nieść ze sobą zagrożenia.

    Spotkanie odbyło się w maju zeszłego roku. Według opisu dotyczyło "wykorzystania informacji publicznej, blokowania stron internetowych, retencji danych telekomunikacyjnych oraz regulacji dotyczących mediów internetowych".

    Jako pierwszy o ACTA wspomniał prezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji Wacław Iszkowski. - Do celów ACTA należy się odnieść pozytywnie, bo ma to na celu ochronę praw producentów i unikanie sprzedaży podróbek. Ale niestety sam proces negocjacji był dość skomplikowany, złożony i czasem niejasny - powiedział.

    Iszkowski wymienił następnie problemy, jakie mogą wynikać z przyjęcia ACTA. Wspomniał, że najbardziej kontrowersyjne zapisy mogą ograniczyć rozwój przedsiębiorczości internetowej i doprowadzić do cenzurowania treści w sieci. - Mówimy o tym, by w jakiś sposób uczulić rząd, że ten problem może się pojawić - konkludował prezes.

    Józef Halbersztadt z ISOC-PL skarżył się, że są problemy z wglądem w treść negocjacji ws. ACTA. Przedstawił analizę prawną, która mówi, że umowa może być niezgodna z prawem europejskim. Zasugerował premierowi, że w Sejmie mogłaby odbyć się debata na ten temat. - Gdyby w ramach Sejmu udało się przeprowadzić debatę rząd mógłby przedstawić argumenty, dlaczego popiera traktat - stwierdził.

    - My jako Fundacja Wolnego i Otwartego Oprogramowania sprzeciwiamy się bardzo ostro traktatowi. Niesie on ogromne zagrożenie dla wolnego i otwartego oprogramowania - powiedział z kolei Michał Andrzej Woźniak wiceszef fundacji. - Ale jest też szerszy problem. Konsultacje traktatu były kompletnie nieprzejrzyste. Nikt nie miał szansy, oprócz zaproszonych, brać w nich udziału - dodał.

    Po wybuchu protestów Ministerstwo Kultury przedstawiło listę 27 podmiotów, z którymi konsultowano traktat. Jednakże zawierała ona tylko instytucje i firmy, które były właścicielami praw wyborczych, a zabrakło drugiej strony - użytkowników.

    Tymczasem Michał Boni ubolewał, że w niedostatecznym stopniu konsultowano traktat ze społeczeństwem. - Mogę wziąć całą winę na siebie, ale nie o to chodzi. Popełniono błąd: nie było w momencie przygotowywania tej wersji ACTA konsultacji. Myślę, że trzeba to nadrobić - mówił w Radiu TOK FM.

    On i premier zapowiedzieli, że w procesie ratyfikacji umowy będzie ona szeroko konsultowana i dogłębnie sprawdzana. - Jeśli naprawdę będzie uzasadniona opinia, że umowa ACTA to zagrożenie dla wolności, to nie wniesiemy tej umowy pod ratyfikację - zapowiedział Tusk."

    -----------------------------------------------------------------------------------
    Czy (kolejne) rzady w Polsce licza sie czymkolwiek/kimkolwiek?
  • 2012-01-31 13:41 | Wolność

    Przeczytajcie o MegaBox

    To była niezależna platforma twórców, która zniszczyli
  • 2012-01-31 21:18 | Wiedza to potega

    ACTA zapelni PRYWATNE wiezienia w USA, ten biznes przezywa rozkwit.

    6 milionow osob juz tam jest, wiecej niz w Gulagach za Stalina w ZSRR.