Darmowa szkoła może być droga

(22)
Białe szkoły, studniówki nawet na koniec podstawówki, nigdy nieużyte książki, druty i skalpele. Za to wszystko trzeba zapłacić, posyłając dziecko do szkoły. Teoretycznie bezpłatnej.
  • 2012-01-27 00:14 | hynio

    __

    Nawet ekonomiści mówią, że dobrze wychowane dzieci to inwestycja.
  • 2012-01-27 13:40 | 2xM

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    I dlatego nie należy ich wychowywać na konformistów, którym można wmówić, że "muszą" jechać na zieloną/białą szkołę. O ile pamiętam, to obowiązek związany z takim wyjazdem nałożony jest na szkołę - musi zapewnić prowadzenie zajęć dla dzieci, które zostają.
  • 2012-01-27 00:42 | gotr90

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Przykro to powiedzieć, ale dla większości ludzi, czas szkoły to jedyny i ostatni kontakt ze szkołą...
  • 2012-01-27 07:12 | wladimirz

    wpis został usunięty

    .........
  • 2012-01-27 08:22 | stasiek

    40 lat minęło...

    a ja nie mam jak w czterdziestolatku -ani dzieci, ani małego fiata, ani mieszkania w bloku.
    I to wszystko, podobno, moja wina -chociaż pracuje od szesnastego roku życia.
  • 2012-01-27 08:36 | ojciec

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Może i drogo, ale jak to porównać z wydatkami na żłobek czy przedszkole? 500 zł publiczne, 1000 zł lekko licząc niepubliczne? To jest odpowiednio 6000 - 12000 rocznie. Na jedno dziecko.
  • 2012-01-27 09:26 | Anna

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    No te super wyjazdy to wymyślają rodzice nie rząd. A 300 zł na kredki i kolorowy papier to przesada.Także studniówki coraz lepszych lokalach, to też decyzje rodziców. Trzeba mieć trochę odwagi i odzywać się na zebraniach szkolnych. Książki też można kupić używane, ale to nie jest w modzie.
  • 2012-01-27 12:07 | Dorota

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Za przeproszeniem, gów.no prawda. Podręczniki są teraz tak skonstruowane, że trzeba co roku kupować nowe. Np. moja córka w podręczniku do angielskiego musi pisać piórem, wklejać naklejki itd. Nie da rady odkupić tego podręcznika, ani potem sprzedać.Koszt - 84 zł. Tak samo jest z kompletem do edukacji wczesnoszkolnej. Koszt kompletu na cały rok, podręcznik + ćwiczenia - 250 zł. Jedynie podręcznik do religii można odsprzedać, ale on akurat kosztował najmniej - 18 zł.
    Prawda też jest taka, że jak ktoś zaczyna protestować, ja tak zrobiłam w tym roku szkolnym, to potem usłyszy, że po co swoje żale wylewam (słowa wychowawczyni mojej córki). Z tym, że ja protestowałam w imieniu biedniejszych rodziców, ja mam szczęście i mnie stać na te wydatki, ale jeszcze pamiętam, jak sama nie miałam. Dlatego protestowałam przeciw obowiązkowemu posiadaniu 2 par butów w szkole - zwykłych i galowych ( nie każdego stać na zakup 2 par, gdy dziecku rośnie noga w tempie zastraszającym), protestowałam przeciw nowemu regulaminowi odzieżowemu (nie wyobrażam sobie, że nagle pojadę do sklepu po kilka par nowych spodni i bluzek, bo panie stwierdziły, że spodnie mają być czarne lub granatowe, a góra biała lub kremowa). Moja córka ma 7 lat i myślę, że 90% dziewczynek w klasie ma szafę pełną ciuchów różowych. Trzeba patrzeć realnie, nie każdego na wszystko stać, a dzieci nie chcą się wstydzić. Tylko tyle i aż tyle.
  • 2012-01-28 11:49 | Mona

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Doroto, jestem przerażona, słysząc o komentarzu wychowawczyni - "wylewanie żalów"? I ta pani ma zamiar kogoś wychowywać, nie dość, że bez empatii, to jeszcze źle wychowana z prostackimi uwagami?? Pracowałam kilka lat w gimnazjum - w mojej szkole, w jednym z większych miast Polski, zawsze dyrektor i nauczyciele dbali, by 1. przynajmniej kilkanaście kompletów każdego podręcznika było dostępne dla uboższych, kupowano je do biblioteki, wypożyczało się na cały rok, ćwiczenia kupowało się "jednorazowe", 2. nie zmieniać podręczników częściej niż co 3-4 lata, ze względu na niepotrzebne wydatki rodziców, nauczyciele języków umawiali się np. na 1 podręcznik, po dyskusji, 3. bez problemu podchodzili do mnie rodzice po zebraniach albo zjawiali się na indywidualne konsultacje i kwestie typu brak funduszy na książkę, wyjazd itd. omawialiśmy/ w życiu nie słyszałam o podobnej uwadze nauczyciela!, 4. nie słyszałam też o bzdurnych zasadach w rodzaju kremowa bluzka i czarne spodnie dla 7-latki czy w ogóle o narzuconych kolorach ubrań/ uczniowie mieli wyglądać schludnie i tyle. Więc mam wrażenie, że część opisywanych szkół to jakieś prywatne folwarki niektórych nauczycieli. Dzień Babci, kwiatki dla nauczycieli? Babcię można świętować prywatnie,w domu, nie wszystkie dzieci ją też, niestety, mają. A kwiaty dla nauczycieli? Bez obrazy, dostają pensję, niektórzy niejedną, więc może czas skończyć z tymi nawykami z PRL? Nie wyobrażam sobie, żeby studenci przyszli z kwiatami - satysfakcję mi dają jego/jej postępy i zaangażowanie.
  • 2012-01-29 20:35 | Dorota

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Droga Mono. Cóż mogę powiedzieć, też mam wrażenie, że niektórzy nauczyciele traktują szkoły jak swoje prywatne folwarki. Uważam, że dzieci powinny być traktowane równo. Pozdrawiam
  • 2012-01-27 23:05 | kaesjot

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Pamiętasz Anno, jak kupowaliśmy używane podręczniki od starszych kolegów a potem odsprzedawaliśmy je młodszym ? To co dostaliśmy za swoje w części lub w całości pokrywało koszty pozyskania podręczników do następnej klasy. Warunek był jeden - dbać o swoje podręczniki. Każdy miał nawet na ostatniej stronie odpowiednią tabelkę, w której wpisywali się kolejni użytkownicy. Dzisiaj to nierealne, gdyż:
    - dla każdego przedmiotu, do każdej klasy jest dopuszczone po kilkanaście a nawet kilkadziesiąt wersji podręczników a nauczyciel ma prawo wybrać JEGO zdaniem najlepszy
    - bardzo często podręcznik połączony jest z ćwiczeniami, które się wypełnia a więc jest on " z definicji" jednorazowego użytku.
    - za kolejne wydanie "zmienione i poprawione" autor dostaje większe honorarium niż za samo wznowienie a więc kolejne wydania tego samego podręcznika róznią się miedzy sobą.
    - podręczniki są kiepskiej jakości - klejone, w miękkich okładkach. Nierzadko rozsypują się przed upływem roku
    Do takiej sytuacji dopowadził rząd, może nie ten lecz inny ale "władza" za ten stan rzeczy odpowiada. Decyzją rządu WSiP w 1998r przekształcono w przedsiębiorstwo komercyjne a w 2004 wpuszczono je na giełdę.
    Z Wydawnictwa służacego polskiej oświacie stało się firmą nastawioną na zysk tak jak te, które wydają kryminały czy Harlequiny. Jest to smakowity kąsek - rózne ksiązki chcę to kupuję, nie chcę lub mnie nie stać to nie kupuję ale podreczniki chcę czy nie chcę MUSZĘ kupić. Więc dbają o to, by za każdym razem musiały to być podręczniki nowe. Duża ilość wersji podręczników to niskie nakłady a więc wyższe koszty, trzeba walczyć z konkurencją a więc dodatkowe koszty marketingu, promocji itp. Jeśli zaś chodzi o jakość merytoryczną dzisiejszych podręczników najkrótszą ocenę dała moja córka mówiąc: " Tato, gdyby nie wasze podręczniki ( tzn takie, z których myśmy się uczyli), to nie wiem czy matura poszłaby mi tak łatwo "

    Co do reszty to masz rację. Nam wystarczyła studniówka w szkolnej sali gimnastycznej a teraz "nowobogaccy" narzucają tę modę a rodzice, których na to nie stać wstydzą się protestować. To już rola dyrekcji szkoły.
  • 2012-01-27 12:42 | biulink

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Zastanawia ta zupelnie niezrozumiala pokora, z ktora rodzice godza sie na naopedzanie kasy roznym krewnym, pociotkom i kumplom szkolnego personelu. Kidyz wreszcie ludzie sie zbuntuja? Szkola ma uczyc i koniec kropka. Cala reszte, jak sobie jacys durni starzy chca fundowac swoim dzieciakom niech robia poza szkola. Reszta rodzicow powinna zas szkole powiedziec: "nie daje ani grosza na nic poza ubraniem i butami dla dzieciaka". W tym kraju istnieje obowiazek posylania dzieciakow do szkoly. Nie ma natomiast obowiazku kupowanie czegokolwiek 'do szkoly'. Nawet podrecznikow wciskanych przez gangi wydawnicze i ich wspolnikow wsrod nauczycieli! Nie placic za bajery w ogole, a za rzeczy konieczne (podreczniki, zeszyty, kredki itp) tylko pod warunkiem, ze ich cena zejdzie do rozsadnego poziomu. Buntujcie sie do cholery! Albo przestancie marudzic.
  • 2012-01-27 14:52 | Ekonomista

    Re:Darmowa szkoła może być droga


    "Eliza za godzinę basenu syna w tygodniu, w ramach WF, płaci 80 zł miesięcznie"

    czytaj: 1h = 20 PLN

    20 PLN za godzine basenu, przy zalozeniu ze zaganiana jest cala klasa? ze maja wykupione karnety? ze pewnie korzysta z tego cala szkola a nie tylko ta jedna klasa?

    myslec drodzy Panstwo! wiele z tych rzeczy naprawde moze byc tanszych




  • 2012-01-27 18:58 | Anna

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Ktoś napisał, może to był Roman Bauman/nie jestem pewna/, że młodzież rok przygotowuje się do studniówki, a tydzień do matury.
    A więc ten szał rodziców jest przerażający, do czego to zmierza.
    Mój syn miał studniówkę w szkole, każda klasa ubierała swoją klasę w jakimś stylu. Klasa mojego syna zrobiła z klasy dom wampirów. Była nawet zbita trumna, na którą co niektórzy rodzice się oburzali.Zbierali wspólnie eksponaty do wystroju.
    A teraz wynajmują drogie lokale.... Jakie z tego będą wspomnienia?
    Mam też teraz wnuczka sześciolatka w pierwszej klasie. Wszystko
    przebiega dobrze, nie chciałby wracać do przedszkola.Nie wiem po co ta histeria z sześciolatkami. Wydaje mi się, że problem został wykorzystany do walki wyborczej.
    Jakoś tak trudno wydać pieniądze na naukę, a bardzo łatwo na używki.
    Doroto, masz rację, że dzieciom trudno wytłumaczyć pewne rzeczy, ale nie można iśc jak baranki na rzeź, trzeba chyba czasem zaprotestować.
  • 2012-01-29 12:05 | gość

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Ja chodzę na basen za 11 zł. W stolicy Polski. Basen o wymiarach olimpijskich. Karnety są tańsze. Rozumiem, że dochodzi koszt nauki pływania, ale ja na basenie za te 11 zł, też płacę za pracę kilku ratowników, którzy pilnują wszystkich. Drodzy rodzice - trzeba walczyć o swoje - nikt za was tego nie zrobi! Co do drogich podręczników zmienianych co roku (ja nie mam dzieci, więc to nie mój problem) - to jest Was w kraju kilka milionów w sumie. I co - czemu nie walczycie ???
  • 2012-01-28 15:41 | jpet

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Gdy rozum śpi budzą się upiory. Co wynoszą z domów "mądrych inaczej" , regularnie upupianych i upupiających się na własne życzenie rodziców, manipulujące nimi i szantażujące ich dzieci?
    "Koniec i bomba ,a kto czytał to trąba! "
    Pozdrawiam ciepło,
    Jpet
  • 2012-01-28 09:18 | Maria

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Mundurki sa tanie, a przynajmniej tak pwinno byc. Mieszkam w Anglii i bardzo chwale sobie tutejszy system tak nauczania jak ubierania. Mundurki sa obowiazkowe w niemal kazdej szkole. Szkoly maja umowy z lokalnymi sklepami i supermarketami nawet duzych sieci handlowych (Tesco, Sainsbury's, Asda itd.) na sprzedaz tanich, naprawde tanich mundurkow. Przykladowo chleb kosztuje 1,5 funta a bluza dla siedmiolatka 3 funty. Za 20-30 funtow mozna ubrac dzieciaka do szkoly od stop do glow. W szkolach platnych (tych najlepszych) gdzie mudurki sa drogie i wydawalo by sie ze jak kogs stac na 8 tys funtow rocznie (czesne za bardzo dobra podstawowke) to sie nie liczy z pieniedzmi. Nic podobnego! Co pol roku sa organizowane targi na ktore rodzice przynosza ubrania z ktorych ich dzieci wyrosly i odsprzedaja rodzicom ktorych dzieci wlasnie dorosly. Rozumiem rodzicow, ktorzy nie chca sie odezwac przeciwko glupiemu rozrzucaniu pieniedzy, na ktore pewno ciezko pracuja, ale nie dajcie sie zwariowac.
  • 2012-01-28 13:37 | chochol

    Moje calkiem dowolne skojarzenia.

    Mam wrazenie, ze zarowne dyrekcje szkoly jak i grono nauczycielskie funkcjonuja w innej rzeczywistosci niz wiekszosc rodzin. Swiadczyloby to o ich super dochodach starczajacych im "na wszystko" i calkowitym braku empatii i wyobrazni dla przecietnych, polskich rodzin. Rozpowszechnione , czesto wymuszane, korepetycje musza byc zlota zyla.
  • 2012-01-29 12:41 | wladimirz

    W innej rzeczywistości to żyją urzędasy IIIRP i szybko się mnożą!Jeśli szkoła nie dostaje budżetu na papier toaletowy czy papier ksero to skądś musi wziąć na to kasę!!!;-)

    No to skąd? Najbardziej zainteresowani żeby to działało są rodzice!!!
    Skądinąd urzędnicy samorządu czy MEN nagabywani w kwestiach finansowo-budżetowych lubią odpowiadać "Dyrektor ma rodziców!!!"
    Jakoś nikt nie mówi o oszczędnościach na trzykrotnie rozmnożonym ponad stan z roku 1989 "korpusie" urzędniczym i jego marnotrawnej gospodarce(patrz co robi z pieniędzmi kierowany przez Gronkiewicz-Waltz ratusz stolicy!) - chętniej się "oszczędza" zamykając szkoły, zwiększając liczbę uczniów w klasie, obniżając płace nauczycielom i zwalniając ich...
  • 2012-01-28 16:06 | Anka

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Tendencyjny artykuł na polityczne zamówienie PIS-u. A jaki styl?
  • 2012-01-28 19:36 | fikcja

    szkoła nie jest darmowa - zawsze ktoś płaci

    "W klasie syna Magdaleny z Opola płaci sześć osób na 25, w tym Magdalena. O tych, którzy nie płacą, myśli nie najlepiej – że to obciach, gdy skarbnik na zebraniach musi się prosić o takie pieniądze."

    Nauczyciel często stawiany jest właśnie w roli "poborcy podatków" na rzecz szkoły, czy mu się to podoba czy nie. I to on musi wysłuchiwać skarg rodziców, choć nie jego wina, że pieniądze gminy nie starczają na zakup np. papieru toaletowego. Jeśli szkoła sama nie zarobi (np. wynajmując sale), nie ma go za co kupić.

    Rodzice oczekują, że dzieci będą dobrze uczone, zostaną nagrodzone za dobre wyniki itd. ale za darmo. A tak się nie da. Za pieniądze ze składek Twoje dziecko dostaje kserówki czy książki na koniec roku. Jeśli składki nie płaci ponad połowa rodziców, to znaczy, że finansuje ich reszta.

    A bale, buty do szkoły za 100 i inne cuda to głupizna. Rodzice mają wpływ na szkołę jako Rada Rodziców i ich zadaniem jest takie rzeczy zwalczać, a nie promować.

    A na marginesie - dlaczego nauczyciel od WF nie ma dostawać wynagrodzenia za dodatkowe zajęcia prowadzone po pracy a szkoła dostawać opłaty za wynajem sali? Chleb wuefiście dają za darmo, a elektrownia charytatywnie prąd na salę przesyła?
  • 2012-01-30 12:53 | ja

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    W mojej szkole funkcjonuje Rada Rodziców- tak samo jak w każdej innej, o czym autor artykułu wydaje się być nieuświadomionym. To Rada Rodziców decyduje o wysokości komitetu rodzicielskiego i na co zostaje wydawany - zwykle na nagrody, funkcjonowanie ksera, materiały papiernicze. To rodzice decydują o wydatkach dodatkowych, zielonych czy białych szkołach. Jeżeli ktoś wysyła dziecko do szkoły, w której rodzice ustalili wyjazdy raz czy dwa razy do roku, to może mieć pretensje tylko do siebie, szkół jest mnóstwo, wystarczy wybrać taką, gdzie wyjazdów nie ma. Za brak myślenia ponosi się konsekwencje. Podręczniki? Niestety tu należy podziękować stosownym władzom, aczkolwiek kto widzi problem w zakupie używanych ćwiczeń i wymazaniu treści lub zaklejeniu rysunków? Stygmatyzacja? Wytykanie biedy? Hola, tu pretensje proszę kierować do społeczeństwa podobno mającego korzenie w kulturze chrześcijańskiej, nie do szkoły. A swoją drogą, dziecko z artykułu ma dodatkowe zajęcia za ok. 1000 złotych (jakże "ścisłe i dokładne" jest słowo "około"). Niech dziecko ma i 5 zajęć w tygodniu, wychodzi na to, że każde kosztuje "około" 50 złotych. Ciekawe skąd wzięto takie ceny, sufit wydaje się być najlepszą odpowiedzią. Jeżeli ktoś chce z własnej nieprzymuszonej woli posyłać dziecko na dodatkowe zajęcia, to niech się nie wypłakuje w artykule na temat szkoły państwowej. Moje dziecko ma basen, tenis- w ramach szkoły, nie płacimy nawet złotówki. Szkoła zwykła, publiczna, w niezbyt zamożnej gminie (żeby nie napisać: biednej). Dodatkowe zajęcia sportowe-pozaszkolne- kosztują 60zł na miesiąc. Przybory piśmiennicze za 300 złotych? Gratuluję ułańskiej fantazji lub braku umiejętności racjonalnego kupowania tego, co jest potrzebne. Ubrania? I tak dziecko potrzebuje ubrań i tak, dzięki mundurkowi- tutaj Rada znalazła taniego dostawcę, jak się chce, to można, trzeba być tylko aktywnym, a nie gadającym po próżnicy rodzicem- oszczędzają się górne części garderoby, zdecydowanie wolniej się niszczą. Artykuł tendencyjny, mieszający na potrzeby autora fakty- szkoła państwowa a indywidualne zachcianki rodziców, unikający jak ognia faktu, że istnieją placówki działające prężnie dzięki współpracy dyrekcji z radami rodziców, z których doświadczeń można czerpać- bo po co, teraz w dobie kryzysu najlepiej sprzedają się teksty o tym, że jest źle, a nie co zrobić, aby było lepiej. Szukanie na siły winnych, aby niektórym polepszyć humor. Gdzieniegdzie napomyka się, że większość problemów napędzają pyskaci rodzice, a reszta zamiast działać, woli nabrać wody w usta lub wyżalić się dziennikarzowi.
  • 2012-01-30 16:08 | Lex

    Re:Darmowa szkoła może być droga

    Czym dzisiaj jest szkola w Polsce? Moje dzieci chodza do szkoly w UK i musze przyznac, ze jestem z tego niezmiernie zadowolony. Tutaj nie ma jakis pokazow mody. Wszystkie dzieci chodza ubrane do szkoly tak samo. do stop do glow. Wszystkie maja takie same sweterki, biale bluzki kupione w markecie z a smieszne pieniadze. Takie same torby z logo szkoly czy worki na WF. Zadne dziecko sie w niczym nie wyroznia i bardzo mi sie to podoba. nie ma przez to zadnej presji na dzieciaki z biedniejeszych rodzin, nie czuja sie one gorsze jesli chodzi o ubior szkolny. Generalnie cena ubioru do szkoly to raczej nie wiecej niz 20 funtow na kwartal plus cena butow. A wiec tak naprawde w 200 PLN powinno sie zmiescic. Dzieciaki do szkoly nie moga przyniesc nic swojego, nawet glupiego zegarka dzieciecego na reke za kilka groszy (czy raczej funciakow) bo inne dzieci moglyby poczuc sie gorzej, ze ich na to nie stac. I to mi sie podoba. Dzieci mojego brata chodza do szkoly w Warszawie i jak powiedzial mi, ze 8-10-cio latki chodza do szkoly z iPhone'ami to myslalem, ze sobie za mnie jaja robi. Ale niestety okazalo sie ze polska dzika kultura i kapitalistyczne zezwierzecenie na to pozwala a nawet propaguje.

    Na Giertycha nie moglem patrzec ale jedno musze przyznac, ze pomysl mial dobry. Szkoda tylko, ze byl tam malo radykalny.