Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Raport "Obiegi kultury"

(14)
Co tak naprawdę różni tych, którzy ściągają nielegalne pliki, od praworządnych użytkowników Internetu?
  • 2012-02-02 14:48 | divak2

    czemu kupuja płyty?

    Co w tym dziwnego, że ci co ściągają mp3 kupują płyty? Po prostu interesują się muzyką. A że nie wszystko da się kupić, to wymieniają pliki. "Bad as Me" Toma Waitsa kupiłem bez szemarania za 99 peelenów, ale niektóre rzeczy są tylko w sieci. Widział ktoś Diagilewą, Eisensteina, Pasoliniego, Yenisiej Punk a nawet starsze filmy Davida Lyncha w Media Markcie?

    Czy zespoły (jak na przykład )
  • 2012-02-02 15:29 | Benek

    Re:Raport

    Bardzo pokrętna logika, pan Bilewicz sugeruje, że osoby które mają mp3 z Internetu kupują płyty, żeby uchodzić za niepiratów? To się kupy nie trzyma. Dlaczego ja mimo, że mam dostep do wielu treści za darmo kupuje płyty DVD, CD, chodzę do kina i na koncerty, czy nawet kupuję np. e-booki? Nie dlatego że chcę uchodzić za normalnego, tylko dlatego że chcę mieć coś w postaci materialnej, że chcę mieć coś wyższej jakości itd. kupuję dzięki temu coś za co warto zapłacić. Wbrew rozpowszechnionej propagandzie ludzie nie dają sobie tak naprawdę wcisnąć kitu, że pobranie pliku to kradzież, bo nikogo, niczego nie pozbawiamy w ten sposób. Ja wydaje na kulturę tyle na ile mnie stać i więcej już i tak nie wydam. Gdybym nie miał dostępu do darmowych plików wydałbym zdecydowanie mniej (czy wręcz wcale), gdyż od kiedy mam taką możliwość moje horyzonty bardzo się poszerzyły, zacząłem się kulturą interesować, tak jak wielu znajomych. Pamiętam jeszcze czasy gdy patrzyło się do gazety co w kinie i zazwyczaj na nic się nie szło, jeśli nie był to Park Jurajski, dziś na przeglądy niszowych reżyserów trzeba rezerwować bilety z tygodniowym wyprzedzeniem. Pan psycholog społeczny, a nie zauważył jak społeczeństwo sie dzięki darmowym treściom zmieniło, jak wiele osób zaczęło uczestniczyć w obiegu kultury, to własnie dzięki temu koncerny medialne notują rekordowe zyski, gdy podobno dobija je piractwo.
  • 2012-02-02 17:28 | małyjanio

    Re:Raport

    złodzieje samochodów też pewnie kupują więcej samochodów
    niż niezłodzieje ;)
  • 2012-02-02 21:07 | vps

    Re:Raport

    Z całym szacunkiem dla autora/autorów tekstu i raportu/raportów, nie chce już powtarzać tego co kolega Benek napisał wyżej. Takie małe pytanko za to - naprawde nie macie co robić? Przecież te wnioski są banalne, właściwie o niczym nie świadczą, nieczego nie wyjaśniają, jedyne co to mogą wprowadzać nieporozumienie. Piractwo to pojęcie ze ery analogu. Piratem mógłbyć ten kto przegrywał, drukował kiepską okładkę i sprzedawał podroby na bazarze. Nie wiem czy istnieje choć jedna osoba w sieci (może poza jajogłowymi ekspertami) która uważa się za złodzieja bo ściągneła plik. Może i koncerny wraz ze wspaniałymi "twórcami" (czytaj rzemieślnik/przedsiębiorca) starają się wcisnąć światu paranoję, że PLIK to ich własność, technologia pozwalająca wykonać polecenie KOPIUJ to też ich własność, sieć pozwalająca na opcje UPLOAD to też ich własność i nikt nie może z tych wynalazków korzystać swobodnie, ale to nie oznacza, że ktokolwiek dał się na to nabrać. To jest taki sam absurd jak zastanawianie się nad tym czy marihuana szkodzi czy nie szkodzi jednocześnie popalając papierosa i wcinając frytki z kawą. Ludzie świat dał nam wszystkim kopiarkę plików jaką jest komputer i udostępniarke plików jaką jest internet/sieć - koniec. Nie chcesz aby ktoś powielał twoje dzieło to nie wypuszczaj go na nośniku łatwym do powielania. Oddzielcie wreszcie grubą kreską ludzi którzy robią dobre biznesy handlując nie swoim dziełem od użytkowników którzy się dzielą za free i nie czerpią z tego żadnych korzyści.
    Nie chce też zabrzmieć jak ktoś wrogo nastawiony do profesorów/doktorów/ekspertów/naukowców ale zejdzie na ziemię bo ostatnio tworzycie dla samych siebie.
  • 2012-02-02 21:23 | MindStorm

    Re:Raport

    Nie przyglądałem się przytaczanym w tym artykule badaniom ale Pan Bilewicz pominął w swojej krytyce pewien aspekt, który moim zdaniem może jednak świadczyć na korzyść piractwa. Wydaje mi się, że nie jest istotna ilość pieniędzy w przeliczeniu na jednostkę wydanych przez piratów na kulturę w prównaniu do odpowiedniej sumy wydanej przez nie-piratów gdyż zasobność portfelów średnio w obydwu grupach powinna być zblizona i poprostu piraci nie są w stanie wydać więcej niż nie-piraci. Myślę, żę istotny jest procent osób z grona piratów, kupujących dobra kultura porównany z analogicznym procentem wśród nie-piratów. Jesli pośród osób sciągających filmy i muzykę ten procent byłby wyższy to jednak mielibysmy korelację istotnie poświadczającą dodatni wpływ piractwa internetowego na sprzedaż owych dóbr.
  • 2012-02-03 00:24 | michcio

    Re:Raport

    Mnie zaciekawiło jedno, nikt na to nie zwrócił uwagi. No tak piraci nie wydają więcej na kulturę niż niepiraci. Skoro tak to rzeczywiście, argument skasowany. Ale okazuje się za to, że piraci i niepiraci wydają mniej więcej tyle samo na kulturę! Więc o co ten krzyk? Przecież wydają tyle samo :)
  • 2012-02-03 01:51 | woowek

    Re:Raport

    Dokładnie takie samo odniosłem wrażenie. Tekst napisany, żeby mieć odfajkowaną kolejną "naukową publikację".
    Ponadto dwa ostatnie akapity sugerują zrozumienie tematu na poziomie obejrzenia trzyminutowej relacji w dzienniku o protestach przeciwko ACTA. Kiedy się wreszcie wszyscy nauczą, że kopiowanie to nie kradzież? Jak się organizm jednokomórkowy rozmnaża przez podział to sam siebie okrada czy co? Kopiując nie zabiera się nikomu jego własności. Nawet leśne dziadki od praw autorskich to rozumieją, bo mówi się o "wejściu w posiadanie nieautoryzowanej kopii".

    Tak więc pozdrawiam i refleksji życzę, bo ciężko nawet z tak wyłożonymi poglądami dyskutować sensownie.
  • 2012-02-03 12:48 | al

    Re:Raport

    piractwo to jest kradzież (odnoszę się do komentarzy powyższych) - polega na przywłaszczeniu za darmo czyjejś pracy (czasem bardzo wielu ludzi, jak w przypadku filmów; często wiele lat pracy) - chodzi o to, że i prawo i mentalność mamy jeszcze nieprzystosowaną do tej nowej sytuacji gdy "pozornie" sprzedający "nie traci" (a właśnie, że traci - w momencie skopiowania traci jednego kupca - nie ma znaczenia, że w postaci materialnej nie traci np płytki DVD. Jeśli ktoś jeszcze teraz chce usprawiedliwiać kradzież przez kopiowanie "brakiem straty" - to zauważcie, że wyprodukowanie jednej nagranej płyty DVD to pewnie parędziesiąt groszy - więc rozumując wg powyższych standardów pirat może także wejść do empiku i wziąć sobie płytę DVD zostawiając parędziesiąt groszy "za materiał" i mówiąc, że reszta kosztów płyty jest za darmo by została skopiowana - absurd) Ten sposób myślenia pokazuje jedynie, że NIE WIEDZIELIŚCIE do tej pory ZA CO PŁACICIE np kupując książkę (przecież nie za sam papier.... PŁACICIE ZA PRACĘ wieeelu ludzi (a koszt materialny samej tej rzeczy to jest mały ułamek, czasem wręcz pomijalny

    W artykule jest inna wg mnie dziura (mimo, że podjęcie tematu uważam za bardzo obiecujące i ważne) - podstawowa uwaga jest słuszna - to, że piraci kupują mimo wszystko mniej więcej tyle samo - to dziwna informacja i ciekawe zjawisko; natomiast powyższe hipotezy wg mnie tego nie tłumaczą

    dylemat moralny byłby gdyby z jednej strony było przywłaszczenie w sieci a z drugiej PRZYWŁASZCZENIE w sklepie (a nie kupienie) - tu jest trochę błąd w rozumowaniu w artykule
  • 2012-02-03 12:49 | Piotr

    Re:Raport

    Zasadniczy błąd tego toku myślenia polega na tym, że gdyby samochody dawało się powielać równie łatwo, jak bity (bez utraty jakichkolwiek właściwości) to nie byłoby takiego zjawiska jak "kradzież samochodu". Paniatna?
    Kapitalistyczny sposób myślenia traci tu swą logikę i zasadność.
  • 2012-02-03 14:07 | BRK

    Biblioteka to kradzież

    W takim razie biblioteki to miejsca, gdzie masowo jest popełniana kradzież. Książki są tam udostępniane za darmo. O zgrozo, nie tylko na miejscu - taką książkę można sobie pożyczyć i wziąć do domu na miesiąc z opcją przedłużenia! I nic się autorowi za to nie płaci! Po prostu tragedia.

    Ostatnia rzecz: skoro piractwo jest be i należy je wyplenić, to za co my wszyscy płacimy podatki na twórców? Kupiłem ostatnio kartę pamięci do mojej cyfrówki. Na karcie znajdą się tylko moje zdjęcia - a więc utwory, do których ja mam wyłączne prawa autorskie. Mimo to, w cenę karty wliczono mi podatek na twórców, który potem zostanie odprowadzony do ZAIKSU, ZPAV i innych podmiotów. Oznacza to, że ja, żeby tworzyć amatorskie fotografie, muszę płacić haracz na "licencjonowanych twórców".

    Proszę więc o wyjaśnienie, czy zmuszanie mnie do płacenia za tworzenie własnych fotografii to jest kradzież, czy nie?
  • 2012-02-03 15:39 | banterer

    Re:Raport

    Link do wspomnianego w artykule raportu, żeby wszyscy leniwi zainteresowani mogli zweryfikować treści.
    Mashup: http://obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/mashup/
    Raport: http://obiegikultury.centrumcyfrowe.pl/

    Mam wrażenie, że autor artykułu nie wie, jaka grupa społeczna została przebadana przez autorów raportu "Obiegi Kultury". Nie, nie byli to "piraci". Byli to internauci, i to w znaczeniu węższym niż "osoba korzystająca z internetu co najmniej raz w miesiącu". Może mashup wprowadza w błąd, ale odniosłam wrażenie, że chodzi o 33% Polaków. W tym kontekście nie rozumiem, skąd teza, że "piratów" jest więcej niż "nie-piratów". No chyba że od dzisiaj 1/3 to mniej niż 2/3. A na tej tezie opiera się cały artykuł... cóż.
  • 2012-02-03 15:40 | banterer

    Re:Raport

    Miało być, rzecz jasna: 2/3 to mniej niż 1/3.
  • 2012-02-03 16:23 | al

    Re:Raport

    a książkę do biblioteki zwracasz? jeśli nie - to znaczy, że ukradłeś

    przy kolejnych porównaniach z "kulturą materialną" - powtarzam co wyżej - ani prawnie ani mentalnie nie przetrawiliśmy (jako społeczeństwa) - nowej sytuacji

    o konkretnych rozwiązaniach prawnych można dyskutować - wcale nie twierdzę, że są dobre

    natomiast piractwo to kradzież i tyle...
  • 2012-02-03 18:31 | Mirek Filiciak

    komentarz

    Witam, dziękujemy za uwagi, odpowiadamy na nie na stronie: http://kultura20.blog.polityka.pl/2012/02/03/obiegi-kultury-glosy-polemiczne/#more-1078
    Pozdrawiam