Wirus autorytaryzmu nigdzie nie rozplenił się tak bardzo, jak w UE właśnie, może jeszcze w USA. UE została wrogo przejęta tak, jak przejmuje się wrogo firmy, aby zaprowadzić w nich własne porządki, lub doprowadzić je do bankructwa, aby nie stanowiły zagrożenia dla jakichś partykularnych interesów. Antydemokratyczny autorytaryzm panujący w UE najlepiej obrazuje kwestia ACTA, gdzie dokument istotny dla wolności osobistej wszystkich obywateli UE oraz świata, przemycany jest ukradkiem, po tajniacku, z oficjalną dyspozycją dla krajów członkowskich, aby nie informowały o nim swoich obywateli, o czym czytamy w ujawnionych przez rząd RP dokumentach. Kto personalnie tę dyspozycję dla UE wydał i na czyje polecenie?
Jeśli 2/3 Węgrów chcą wspólnie realizacji jakiejś polityki, to znaczy, że chce tego demokratyczna większość i niedemokratycznej mniejszości nic do tego – jak jej nie pasuje i sądzi, że jakieś jej racje powinny być uwzględniane oraz na Węgrzech wdrażane, to niech wygra wybory i stanie się większością, wtedy będzie miała demokratyczny mandat społeczny i będzie mogła swoje zmiany wprowadzać.
Unijne czeki na subwencje dla rolnictwa powodują brak konkurencji, a więc windowanie cen żywności na świecie, są przez to przyczyną śmierci milionów mieszkańców Afryki oraz Azji, których na żywność - wskutek jej deficytu podlegającą manipulacjom cenowym na giełdach przez Goldmana i resztę tej bandy - zwyczajnie nie stać. Uczą także nieróbstwa, egoizmu oraz pasożytnictwa, bowiem rolnik, zamiast pracować i dbać o ziemię nie robi nic, a pieniądze i tak na krzywy ryj otrzymuje. Sama UE uzależni się przez to od producentów nasion modyfikowanych genetycznie niesławnych globalnych koncernów, jak Monsanto, które nie tylko mogą powodować zgubne dla człowieka zmiany kodu genetycznego, ale w rękach psychopaty ( o co nietrudno, system finansowy świata w takich rękach się przecież znajduje) mogą również stanowić broń masowej zagłady jak szczepionki od świńskiej grypy.
UE z pewnością nie jest dojną krową, a kantorem do wystawiania innym lichwiarskich rachunków. Dotacje są tam traktowane wyłącznie jako inwestycja zarówno w teraźniejszość szemranej elity, umożliwiają bowiem przejęcie rynku oraz poszczególnych gospodarek, jak i na przyszłość, kiedy odcięcie dotacji spowoduje kompletne uzależnienie poszczególnych krajów od obecnych właścicieli korporacji "UE".
UE to dobry projekt, ale nie na obecnych zasadach i nie pod przywództwem obecnych szarych eminencji, pociągających tam za sznurki.
Wyszukaj na forum
Forum
Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
(14)
Sprawa Węgier przypomniała Europejczykom, że UE to więcej niż związek partnerów, skwaszonych teraz odpowiedzialnością za długi sąsiadów żyjących ponad stan. To nie tylko unia gospodarcza, ale i wspólnota standardów i norm ustrojowych.
-
-
-
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
Jeszcze większe zamieszanie i internetowy popłoch zrobili Islandczycy :
"MEDIA O TYM MILCZĄ Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję podał się w komplecie do dymisji! Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii. Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania. Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytania: Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii? Oto krótka chronologia faktów: Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju. Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu,a następnie przedterminowe wybory. Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent. W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji. Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie. Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu. W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii. W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25%u2033 - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty". Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu? Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE! W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba..."
-
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
A ja życże mu, żeby go szlag trafił...
im szybciej tym lepiej.
Już mrożę szampana na tę okoliczność... -
Nie każdy liberał co się świeci
"które poprzednicy, postkomuniści i skorumpowani liberałowie wepchnęli w katastrofalną sytuację gospodarczą" ?
Liberałowie rządzili na Węgrzech ?
Co to za liberałowie co podnosza VAT do 25% i w ciągu 8 lat zwiększają zadłużenie z 50% do 80% ?
Chyba tacy sami "liberałowie" jak Tusk z ferajną.
Liberałem jest ten kto działa jak liberał, a nie twierdzi że nim jest.
-
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
Autor jest klasycznym przedstawiciel apologetów hołdującym budowanie struktur ponadnarodowych z pogwałceniem przywiązania do tradycji.Wspólny mianownik europejskiej kształtowało chrześcijaństwo bazujące na antycznej kulturze greckiej.Kryzysu tej kultury można upatrywać w kolejnej utopii,która zrodziła EKONOMIĘ POLITYCZNĄ zabezpieczającą tylko i wyłącznie interesy mocarzy RYNKÓW FINANSOWYCH.
KŁAMSTWO wrastało i zostało uznane jako czynnik stanowiący o rozwoju intelektualnym człowieka.
Nawet na Forum POLITYKI dochodziło do ograniczana treści komentarzy pod pretekstem walki z antySEMITYZMEM i NACJONALIZMEM.
Oczywiście mamy do czynienia z RÓŻNYMI OBLICZAMI NACJONALIZMÓW i dała temu wyraz praca pod redakcją Bogumiła Grotta,ze wstępem opatrzonym mottem Zygmunta Balickiego :
"Wszędzie tam,gdzie bezwzględny liberalizm dochodzi do stanowczej przewagi,następuje stopniowa likwidacja narodu,jego typu i indywidualności."
-
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
MMK i Mieczysław S.Kazimierzak
Niestety mając do wyboru zadeklarowanego liberała i członka fanclubu polskiej ikony - Janko Muzykanta,rezygnuję z możliwości wyboru i od razu podążam w kierunku miłośników zupy pomidorowej. I nie wiem czy to kwesta smaku ,czy może... -
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
@ mikesz
Jak już jesteśmy przy zmysłach to nie tylko smak,ale wzrok,słuch,powonienie i dotyk.
Z nacjonalistycznego punktu widzenia można pisać powieść,a pytanie dotyczy systemu w którym najprościej jest dać świadectwo prawdzie.Na horyzoncie jest możliwość :
DEMOKRACJE ETYCZNE WSZYSTKICH PAŃSTW ŁĄCZCIE SIĘ. -
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
@Mieczysław S.Kazimierzak
Wspólny mianownik europejskiej kształtowało chrześcijaństwo bazujące na antycznej kulturze greckiej.
Ja poproszę o wytłumaczenie, w jaki to sposób chrześcijaństwo bazowało na antycznej kulturze greckiej, jeśli przez ładnych parę wieków, właśnie początkowych, było jej zaprzeczeniem? -
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
jerzy.n19
Wskazana byłaby odrobina pokory,bo jakby nie było to całe to chrześcijaństwo jest w zasadzie średnio udane intelektualnie przypisy do Platona,dosyć znanego w niektórych kręgach greckiego filozofa. -
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
@mikesz
Kto chce wniknąć w historię tradycji wiary potrafi odróżnić od monoteizmu żydowską monolatrię,która cechowała się przekonaniem,że Jahwe jest bogiem narodowym Izraela i nieprzyjacielem innych ludów.
Stąd rozwój chrześcijaństwa bazujący na antycznej kulturze greckiej. -
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
Nie przesadzajmy z tymi porównaniami. Haider był obrzydliwy, obrzydliwy był Berlusconi, obrzydliwy jest Wilders, ale żaden z tych krajów nie wprowadzał tak antydemokratycznych regulacji prawnych jak Orban. -
Zly rodzaj demokracji
Jezeli 2/3 mialaby partia lewacka lub socjaldemokratyczna to wtedy byloby OK.
Postepowo i demokratycznie.
-
Re:Węgry: demokracja czy narodowy egoizm?
Krokodylu może wrzucisz tu małe wyjaśnienie skąd w Polsce takie uwielbienie dla prawicy? Przecież rządy prawicy zamieniły nasz kraj w raj dla swoich i piekło dla znaczącej większości. Polska zlikwidowała swoje programy socjalne, częśc zamieniła w łapówki wyborcze i paśnik dla popieranych.
Rozwarstwienie społeczne, drapieżny kapitalizm, niesprawiedliwość wpisana w podstawy ustrojowe obecnego państwa - to wszystko dorobek kolejnych, coraz bardziej prawicowych, konserwatywnych, oderwanych od wartości rządów. A jednocześnie ludzie masowo walczą nadal z komunizmem, socjalizmem, tropią ich przejawy i pomstują nań.
Czy naprawdę szeregowi Polacy tak nienawidzą swoich praw ludzkich i obywatelskich? Tęsknią za czasami, kiedy dziedzic miał władzę nad ich życiem i śmiercią? Chyba tak, czego dowodzi brak ratyfikacji przez nasz kraj Karty Praw Podstawowych (nie należą się Polakom wedle prawicy), odrzucanie uregulowań unijnych nadających prawa szarakom, czy robienie sobie jaj z prawa vide kontrukcja polskiej ustawy o upadłości konsumenckiej, która jest jawną kpiną.
Polska powoli odbiera prawa swoim obywatelom, traktowanym jak własność państwa, a Polacy godzą się na to - wystarczy jakieś prawo nazwać "komunistycznym" i masowe poparcie gwarantowane. Rozumiem masy - spożywają najtańszą zwyczajną, zapijają "Fajrantem Mocnym" i niczego nie wiedzą poza datą wypłaty zasiłku, ale ludzie czytający prasę i potrafiący pisać? Dość przerażające.
