Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

(20)
Władza medyczna jest „piątą władzą” w państwie, lecz dla chorych jest władzą pierwszą. Z lekarzami nikt nie wygra – ani chorzy, ani premierzy – lepiej więc z nimi nie wojować. Ale pomóc im można.
  • 2012-02-12 09:45 | szopa

    Pominięty?

    Autor pominął ważnych aktorów na scenie pod nazwą ochrona zdrowia. Mam na myśli koncerny farmaceutyczne oraz producentów sprzętu medycznego. Ich wpływ na lekarzy, pacjentów i administrację państwową jest ogromny. Można powiedzieć, że z pomocą pieniędzy oraz zaawansowanego marketingu potrafią kształtować moralność, wpływać na prawodawstwo i na zachowania pacjentów. Ograniczenie się autora do lekarzy pacjentów i administracji państwowej jest chyba zbytnim uproszczeniem.
  • 2012-02-12 10:40 | mikesz

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Rzeczywiście problem chyba jest w diagnozie.W diagnozie stanu pacjenta .W tym momencie pacjentem jest - a właściwie powinien być - cały system.Dzisiejsza służba zdrowia to koszty, procedury, limity, stawki, usługobiorcy, usługodawcy. I oczywiście podstawowym zadaniem nie jest zdrowie ,czy dobro pacjenta,ale bilans.Bilans zysków,strat.Bilans kosztowy "pacjentołóżkogodzin". A ten musi być jak w starych dobrych czasach porównywalny,"abo i lepszy" od analogicznego okresu roku ubiegłego.

    A dobro pacjenta uwzględnimy w planie perspektywicznym naszego resortu na przyszłe dziesięciolecie.
  • 2012-02-12 11:06 | MMK

    Obowiązki administracyjno/biurokratyczne.

    "Czy lekarze powinni mieć obowiązki administracyjne? Sądzę, że skoro administracja jest niezbędna, a treść niektórych dokumentów jest częściowo medyczna, lekarze nie mogą oczekiwać, że będą od biurokracji całkiem uwolnieni"

    Nie ma najminiejszego sensu aby człowiek wykonywał pracę którą może wykonać komputer, na koszt podatnika.
    Proszę wymienic jakie obowiazki administracyjne/biurokratyczne musi wykonywać lekarz/przychodnia, a których nie mógłby wykonywac komputer ?

    Głosne ostatnie refundacje leków to b. dobry przykład niepotrzebnego rozrostu biurokracji.
    W czym problem komputerowo obliczyć jaka refundacja przysługuje mając listę ubezpieczonych, leków i chorob ?
    Jedyna praca administracyjna to aktualizować listę leków i chorób na potrzeby algorytmu ...
    Ile jest takich kosztowynch przykladów w Polsce ?
    Za jakie pieniądze i co robi ZUS ? Skoro powinien się zajmować tylko orzecznictwem medycznym...
    Ile czasu zajmuje w US przepisywanie PITow emerytow?
    Co robią tabuny urzędnikow w Urzędach Miejskich, nie będać w stanie przygotować jedynej rzeczy która na prawde byłaby potrzebna - Planu Zagospodarowanie Przestrzennego.

    Przykładów setki, wszystko na koszt ludzi zarabiających najmniej, bo najprościej skroić ich podatkami.

    A jęczy się że to krwiożerczy liberalizm i groźny wolny rynek. ;)
  • 2012-02-12 11:48 | entuzjasta

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Od bardzo dawnych czasów znane jest powoływanie komisji lub rad w celu rozwiązania problemu. W rzeczywistości prowadzi to do powiększania rzeszy urzędników,a problem zostaje tak zamotany,że nikt już nie wie o co poszło.
    Tej obsługi urzędniczej w służbie zdrowia jest w nadmiarze. Wiele decyzji w sprawie chorego powinien podejmować lekarz w porozumieniu z pacjentem lub jego najbliższymi.
  • 2012-02-12 11:53 | eyte

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Jak na filozofa to Pan Hartman za duzo uzywa wielkich kwantyfikatorow: nigy, zwsze, nigdzie ... (choc jak na publicyste, fakt - zdecydownie za malo ich uzywa). Na przyklad nie jest prawda, ze z koteria lekarska nikt jeszce nie wygral. Kiedy w Kanadzie wprowadzano komunistyczne porzadki, w postaci chociazby powszechnej opieki zdrowotniej,
    przedstawiciele szlachetnej profesji medycznej postanowili sie zbuntowac i nie poddawac
    rezimowym regulacjom. Rzad kanadyjski (wlasciwie prowincji Saskatchewan, w ktorej najpierw testowano reformy) powiedzial wtedy, ze tym panom i paniom juz dziekujemy i sprowadzil personel medyczny z krajow Wspolnoty Brytyjskiej. Czciciele Midasa przebranego za Eskulapa polozyli uszy po sobie. Tylko tam byl.\, komunistyczny czy nie,
    Rzad, a nie ....pik.pik
  • 2012-02-12 11:57 | mikesz

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    MMK

    Ja wiem,że koszty to ulubiony termin niejednej metanarracji i niejednej krainy pełnej szczęśliwości.A świat komputerów daje takie możliwości,że właściwie...

    I zastanawiam się,czy te Twoje mądrości jednak sam napisałeś ,czy może jednak jakiś zgrabny komputer Ciebie wyręczył.
  • 2012-02-12 13:34 | Dr Skues

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Ciekawe skąd polski rząd zamierza sprowadzić lekarzy na zastąpienie tych, których ma, a którzy się teraz buntują. Jakieś sugestie może?

  • 2012-02-12 15:55 | MMK

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    "I zastanawiam się,czy te Twoje mądrości jednak sam napisałeś ,czy może jednak jakiś zgrabny komputer Ciebie wyręczył."

    A żaden z licznych urządów czy biurokratów Ci nie pomógł w rozwikładniu dylematu ;) ? Może czas powołać następny ;) ?
  • 2012-02-12 19:22 | Dr Skues

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Analogie żadko kiedy mają sens w charakterze uczciwego intelektualnie argumentu. Przykład Kanady jest bez sensu z dwóch powodów. Pierwszy z nich to ideologiczny. To, co tam wtedy zrbiono było słuszne i miało społeczne poparcie. Trudno to powiedzieć o obecnych 'reformach'. Drugi czysto techniczny. Polska, to nie kanadyjska prowincja. Tu kilkuset lekarzy nie starczy. W Polsce praktykuje ok. 120 tysięcy lekarzy i jak się oblicza jest ich dwa razy za mało w stosunku do potrzeb. Skąd miałby nasz rząd sprowadzić powiedzmy 20 - 30 tysięcy lekarzy, by złamać solidarność i zastraszyć resztę. Jakieś sugestie?
    Co więcej, obserwuje się proces odwrotny. Wielu polskich lekarzy wyjeżdża do innych krajów Unii Europejskiej, gdzie znajduje nieporównanie lepsze warunki pracy - i nie chodzi jedynie o zarobki.
    W polskim modelu służby zdrowia, gdzie za niewielką składkę płaconą przez mniej niż połowę obywateli, dla wszystkich dostępne są wszystkie procedury znane współczesnej medycynie, to właśnie lekarz jest dobrem rzadkim i nasz rząd niewiele może na to poradzić. Zresztą ta nutka autorytarna obecna w pańskiej wypwoedzi nie bardzo przystaje do dzisiejszych czasów.
  • 2012-02-12 21:47 | DrWirszubski

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Nie zgadzam się wprawdzie z Profesorem Hartmanem, że na wojnę z lekarzami iść nie warto dlatego, że nie da się jej wygrać. Da się... Wojny i bitwy z lekarzami już wygrywano - choćby w przypadku ustawy antyaborcyjnej, w której wskazania społeczno-lekarskie przegrały z rozstrzygnięciami etycznymi (vide teksty autora). Zatem nie chciałbym, aby takie uzasadnienie dla powstania Rady Bioetycznej znalazło się na pierwszym miejscu. Pomysłowi powstania Rady bioetycznej należy jednak z przyklasnąć i prosić o więcej. Są bowiem ważniejsze powody dla jej powstania niż potencjalnie przegrana wojna... Te państwowe i społeczne omówił profesor Hartman szeroko. Rozstrzygnięcia bioetyczne podejmujemy jednak nie tylko na poziomie społecznym, decydując o stopniu refundacji poszczególnych metod leczenia ale na poziomie indywidualnym - osobiście decydując o zgodzie lub braku zgody na poddanie się mniej lub bardziej ryzykownemu leczeniu. Indywidualne decyzje podejmują także za każdym razem lekarze, bowiem w przypadku każdego ze swoich pacjentów podejmują działania tylko prawdopodobnie skuteczne i niemal bez wyjątków opatrzone ryzykiem. O co zatem należy prosić. Przede wszystkim o pracę u podstaw polegającą na zwiększeniu społecznej świadomości problemów bioetycznych przed jakimi stoją na co dzień pacjenci. Jednymi z nielicznych obszarów, w którym taka społeczna dyskusja się toczy są "in vitro" i problem aborcji (nie rozstrzygając o jakości dyskusji i właściwych rozwiązaniach). Większości z nas życie stawia jednak zgoła inne pytania niż o aborcję lub "in vitro" i w trudnych chwilach, gdy trzeba konfrontować się z chorobą, powinniśmy być choć w pewnym stopniu przygotowani na odpowiedź. Konieczna jest zatem praca u podstaw - powszechne propagowanie wiedzy o bioetyce, jej podstawowej roli w podejmowaniu licznych (także błahych) decyzji leczniczych powinno być niezbędnym elementem ustawicznego kształcenia zarówno pacjentów jak i lekarzy. Haec habui dicere ...
  • 2012-02-12 23:02 | mikesz

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Cóż jedni są zwolennikami sensownie działających instytucji publicznych (ich sens określany jest priorytetami konkretnych społeczności). Inni z kolei preferują loterie fantowe i fantastyczne imprezy typu Świąteczne Orkiestry z których profity mają rekompensować społeczne potrzeby i oczekiwania.Określane przez różne niewidzialne kończyny i tego typu zjawy.
  • 2012-02-12 23:22 | paunitka

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    "W polskim modelu służby zdrowia, gdzie za niewielką składkę płaconą przez mniej niż połowę obywateli, dla wszystkich dostępne są wszystkie procedury znane współczesnej medycynie" - to żart? Osobom nieopłacającym składki nic za darmo nie przysługuje, nawet pomoc pogotowia.
  • 2012-02-13 00:19 | Andrzej

    Do Autora

    Proszę Pana,
    jeżeli nazywa Pan chorego "czerniakiem", "przeszczepowcem", itd., to nie jest Pan godzien tytułu choćby magistra etyki. Żal, że osoba z tytułem profesora, i to jeszcze w tej dziedzinie, tak zacnej Uczelni, używa obraźliwych skrótów myślowych.
  • 2012-02-13 10:24 | eyte

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Doktotrze S. - anlagogie sa pelnporawnym srodkiem argumentacji, powiem wiecej - bez analogii w ogole nie byloby nauki i nauczania (czyli byloby tak, jak bedzie w RP za kilka lat). Uczenie sie na anlalogiach (wlasciwie - na przykladach) jest najtanszym sposobem nabywania umiejetnosci skutecznego dzialania, w odroznieniu od uczenia sie na bledach (wlasnych). Ale oczywiscie analogie nigdy nie moga byc calkowicie adaptowane w odmiennych warunkach. Na przyklad w Kanadzie rzadza ludzie madrzy (nie zawsze, ale jakies 20% madrych politykow to juz skarb), czego dowodem pomyslnosc tej karainy. Osobiscie wolalbym anlalogie z Kanada niz analogie z Polska.
    Co do szczegolow: 1) Saskatchewan liczy cos kolo miliona mieszkancow. bardzo sie obawiam, ze kilkuset lekarzy to chyba jednak za malo na taka liczbe ludnosci. No ale, jezeli dr S.
    uwaza, ze starczy, to proponuje przez analogie zredukowac licze lekarzy w Warszawce do tego poziomu. Krajowi na pewno wjdzie to na dobre.
    2) Gdyby w RP posluzono sie analogia z Kanada, to tez wyprobowywano by reformy na poczatek w jakims malo zaludnionym rejonie kraju, no i biorac pod uwage jakosc tzw. reform - najlepiej na zwierzetach (choc to bardzo byloby niehumanitarne).
    3) Z Polska graniczy kilka kroajow, ktorych mieszkancy potrafia sie bez problemu porozumiec z Polakami, a niektorzy nawet wladaja polskim. Wsrod nich wielu jest dosc dobrze wyksztalconych lekarzy. Doadatkowo w tzw. komunie ksztalcilo sie na akademiach medycznych wielu obywateli tzw. bratnich krajow, ktorzy na pewno opanowali polski. Na ten przyklad Kuba ma bardzo dobrych lekarzy. To jest zrodlo zaopatrzenia RP w prawdziwa kadre medyczna.
    4) Jak lekarze polscy znajduja sobie dobre wrunki gdzie indziej, to czemu jeszcze siedza w kraju i zamiast leczyc organizuja zjazdy, protesty i konwektykle. Jua dawno wszyscy powinni siedziec w US. Przeciez tam na lotniskach ustawiaja sie kolejki zdesperowanych
    szefow instytucie medycznych balagajacych o jakiegos lekarza z Polski! Poslugujac sie analogia: kiedy w latch 90 zaczal sie buntowac w Kanadzie nizszy i sredni personel medyczny, tamtejszy minister od tych spraw wystapil w radioodbiornikach i telewizorach i powiedzial: granica US/Kanada jest najmniej strzezona linia na kuli ziemskiej. Nie podoba sie wam w Kanadzie, jedzcie do pracy w US, nikt was tu nie trzyma. I co? Mysli pan, panie doktorze, ze juz na drugi dzien granica US/Kanada byala najabardziej staratowana linia na kuli ziemskiej?
    %) Jezeli Pan sadzi, ze moja uwaga, iz rzad powinien rzadzic traci 'nutka autorytaryzmu', to tak - jestem autorytarysta. Polske stojaca niezrzadem, w ktorej kazden ciagnal w swoj strone postaw czerwonego sukna, juz zesmy przerabiali. Z wiadomym skutkiem.
    Zycze milego dnia. I duuuzo zdrowia (chyba, ze pan mieszka w Kanadzie, to moze Pan sobie chorowac. W RP nie polecalbym).
  • 2012-02-13 11:19 | jesmen

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    nie ma to jak dokładanie do zdebilałej biurokracji, kolejnej zdebilałej biurokracji, która ma kontrolować i tak już zdebilałą biurokrację.
    To takie oczywiste i takie nasze, polskie.
  • 2012-02-13 21:34 | Dr Skues

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Szanowny e.,
    "Doktotrze S. - anlagogie sa pelnporawnym srodkiem argumentacji, powiem wiecej - bez analogii w ogole nie byloby nauki i nauczania (...)"

    Analogie w nauce szczególnego miejsca nie mają. Gdyż analogia niczego nie dowodzi. Analogie maja jedynie charakter ilustracyjny w dyskusji, wywodzie czy nauczaniu, kiedy jedna strona nie rozumie logiki abstrakcyjnego rozumowania i trzeba się uciec do przykładu, czyli analogii, by jej ją wyjaśnić. Nie mniej, w uczciwej dyskusji rzadko kiedy trzeba się imać tego typu chwytów retorycznych i jeśli już, to zawsze bardzo ostrożnie, gdyż trudno jest znaleźć uczciwą analogię. Natomiast najczęściej analogii używają demagodzy albo ludzie, którzy zagadnienia nie rozumieją gruntownie i szukają uproszczeń. Jak wiadomo: diabeł jednak zawsze tkwi w szczegółach.
    Nauki (szczególnie ścisłe) bez analogii mają się całkiem dobrze. Istnieje natomiast w nauce rozumowanie indukcyjne, ale to już inna historia.

    ‘Saskatchewan liczy cos kolo miliona mieszkancow. bardzo sie obawiam, ze kilkuset lekarzy to chyba jednak za malo na taka liczbe ludnosci. No ale, jezeli dr S.
    uwaza, ze starczy, to proponuje przez analogie zredukowac licze lekarzy w Warszawce do tego poziomu. Krajowi na pewno wjdzie to na dobre.’

    Ja nie twierdziłem, że trzeba wymienić wszystkich lekarzy. Pisałem, że wystarczy wymienić ok. 10-20%, by zastraszyć resztę. Nie bardzo rozumiem natomiast jak zredukowanie liczby lekarzy w Warszawie do kilkuset miałoby Polsce wyjść na dobre. Zważywszy, że w Warszawie jest sporo szpitali i klinik referencyjnych obsługujących cały kraj. Znajduje się tu również Akademia Medyczna i inne wyspecjalizowane ośrodki naukowe, gdzie pracuje wielu lekarzy. To jak to miałoby nam wyjść na dobre? Chyba, że ma pan na myśli logikę ulżenia ZUS-owi w jego kłopotach finansowych przez uśmiercenie dużej ilości emerytów i rencistów.

    ‘Z Polska graniczy kilka kroajow, ktorych mieszkancy potrafia sie bez problemu porozumiec z Polakami, a niektorzy nawet wladaja polskim. Wsrod nich wielu jest dosc dobrze wyksztalconych lekarzy.’

    No i co z tego, że graniczy. We wszystkich krajach ościennych lekarze zarabiają więcej niż w Polsce. Tak jest! Nawet na Białorusi. O takich potentatach jak Ukraina, nawet nie wspominam. Łatwo można to sprawdzić. Zresztą, gdyby było inaczej, mielibyśmy w Polsce sporo lekarzy z owych krajów, szczególnie w powiatach przygranicznych, a nie mamy. Mamy za to mongolskich uzdrowicieli leczących wlewaniem rozgrzanego wosku do ucha. Ale chyba nie o takich lekarzy panu chodziło.

    ‘Doadatkowo w tzw. komunie ksztalcilo sie na akademiach medycznych wielu obywateli tzw. bratnich krajow, ktorzy na pewno opanowali polski.’

    Na akademiach medycznych akurat studenci z bratnich krajów nie bywali. To dotyczyło głównie politechnik i akademii ekonomicznych. Tam tak, ale nie na studiach medycznych. Szkoliliśmy natomiast Mongołów i mieszkańców bratnich krajów afrykańskich. Oraz Arabów – tych za konkretne pieniądze (poza Palestyńczykami).

    Powodowany litością nie odniosę się natomiast do genialnego pomysłu sprowadzenia powiedzmy 10 tysięcy lekarzy z Kuby… Tu naprawdę nieco się pan w ferworze polemicznym zagalopował. Prawdę powiedziawszy, więcej niż odrobinę. Zresztą, nie znam statystyk, ale podejrzewam, że na Kubie płaci się za wizytę specjaliście więcej niż 35 zł (to na całą poradnię specjalistyczną; dla lekarza zostaje ok. 12 zł - do opodatkowania!). No i zapewne Kubańczycy, by nie zaakceptowali tej całej biurokracji…

    ‘Jak lekarze polscy znajduja sobie dobre wrunki gdzie indziej, to czemu jeszcze siedza w kraju i zamiast leczyc organizuja zjazdy, protesty i konwektykle. Jua dawno wszyscy powinni siedziec w US. Przeciez tam na lotniskach ustawiaja sie kolejki zdesperowanych
    szefow instytucie medycznych balagajacych o jakiegos lekarza z Polski!’

    Dosyć lekko pan sobie raczy pisać - jak rozumiem - o wygnaniu setki tysięcy wysoko wykwalifikowanych specjalistów z kraju. Macie robić co wam każemy, niezależnie od tego jakie to głupie i szkodliwe dla naszych pacjentów, a jak nie to wynocha! Możecie tu mieszkać, jak będziecie posłuszni! Ciekawy pogląd.
    Nie jest łatwo, szanowny panie, porzucić wszystko i wyemigrować. Ja zrobiłem to, kiedy moje dzieci moje skończyły studia i usamodzielniły się. Przepracowałem za granicą łącznie 8 lat. Ale wróciłem, gdyż zbliżam się do wieku emerytalnego, a zarobione pieniądze zainwestowałem we własną poradnię, która jest moją emeryturą.
    Ale to się dzieje. Tzn. emigracja zarobkowa lekarzy. Nie jest - tak jak pan pisze – że wszyscy wyjadą od razu. A już na pewno nie do USA. Jak każdy proces, dzieje się to stopniowo. Wyjeżdża sporo lekarzy. Wedle małego rocznika statystycznego w 2000 roku praktykowało w Polsce 85032 lekarzy, w roku 2008 (ostatni w tabelce) tylko 78076. Myślę, że dzisiaj jest jeszcze mniej.

    Wiadomo, nie wyjadą ci, którzy maja dzieci w wieku szkolnym. Ci, którzy nie znają angielskiego, czy niemieckiego i nie chcą się uczyć. Ale wyjada tacy jak ja; ze znajomością języków, dorobkiem naukowym i kontaktami za granicą. Lub ci bardzo młodzi, świeżo po studiach, bez rodzin, a ciekawi świata. O ile mi wiadomo, ten proces nasilił się ostatnio w takim stopniu, że w ministerstwie przemyśliwano o czymś w rodzaju nakazu pracy po LEP-ie.

    Istotnie szefowie klinik nie błagają o lekarzy z Polski na lotniskach, ale zapewniam pana, że jeśli lekarz będzie chciał pracować w Szwecji, Niemczech, czy Wielkiej Brytanii, to znajdzie tam pracę bez żadnych problemów. Szwedzi proponują chętnym lekarzom roczny kurs nauki języka, historii i kultury, w czasie którego płacą mniej więcej trzykrotność pensji specjalisty w szpitalu.

    Tyle, że emigracja to nie jest taka łatwa decyzja.

    Ostatnia sprawa. Pisze pan:
    "(…) rzad powinien rzadzic traci 'nutka autorytaryzmu', to tak - jestem autorytarysta. Polske stojaca niezrzadem, w ktorej kazden ciagnal w swoj strone postaw czerwonego sukna, juz zesmy przerabiali"

    Jest to temat na osobną dyskusję, która nie ma większego sensu tutaj. Taka jest logika społeczeństwa demokratycznego. Tu nikt nie ma monopolu na rację i nikt nie ma prawa innych wyganiać. Każda grupa ma swoje interesy bo ma rodziny, które musi wyżywić. Zadaniem rządu jest nie pacyfikować, a dbać o rozsądne kompromisy, tak by społeczny podział pracy dobrze funkcjonował. Trudno zrozumieć, jak po doświadczeniach autorytaryzmów z lat 30, autorytaryzmów komunistycznych, inteligent może wierzyć w skuteczność niedemokratycznych form ustrojowych. Jak powiedział Churchill: "Democracy is the worst form of government, except for all those other forms that have been tried from time to time."

    Białoruś się panu marzy?
  • 2012-02-14 08:23 | MMK

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    "Cóż jedni są zwolennikami sensownie działających instytucji publicznych (...)"
    A wracając do pierwotnego tematu, instytucje publiczne działają sensownie wtedy gdy opierają się na interpretacjach i uznaniowości urzędniczej generującej korupcje, niepewność na rynku i opóźnienia w procesach decyzyjnych, czy gdy jest jasne, proste, znane wszystkim prawo i "pracę urzedniczą" może wykonać bez zwłoki komputer ?

    Żeby uniknąć wątpliwie elekwentnej dyskusji na tematy poboczne, jeśli ma być jakieś rozwiniecie to prosze na konkretnym przykładzie ostatniej afery receptowej.
    Czy to lekarz ma liczyć wysokość refundacji, zamiast leczyć, podczas wizyty, czy tez może lepiej jak by do liczył kmputer w aptece/NFZ ?
  • 2012-02-14 08:31 | MMK

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    "Osobom nieopłacającym składki nic za darmo nie przysługuje, nawet pomoc pogotowia."
    Bzdura.
    Zapraszam na pierwsza z brzegu izbe przyjęć. Łatwo zobaczyć jak pijanym w sztok menelom z rozbitym łbem się robi tomografie, bo nie są w stanie się wysłowić, a ofiary wypadków komunikacyjnych pyta się czy podczas wypadku uderzyły się w głowę.

  • 2012-02-14 10:58 | eyte

    Re:Kto powinien oceniać służbę zdrowia? Rada bioetyczna

    Dr S.:
    "Analogie w nauce szczególnego miejsca nie mają"

    Czy Pan aby nie robi w nauce, doktorze? Jezeli tak, to prosze juz dac jej spokoj.

    Dr S.:

    "Gdyż analogia niczego nie dowodzi. Analogie maja jedynie charakter ilustracyjny w dyskusji, wywodzie czy nauczaniu, kiedy jedna strona nie rozumie logiki abstrakcyjnego rozumowania i trzeba się uciec do przykładu, czyli analogii, by jej ją wyjaśnić. Nie mniej, w uczciwej dyskusji rzadko kiedy trzeba się imać tego ty"

    Ach juz rozumiem, to o taka 'analogie' chodzi, tzn. zeby komus 'udowodnic', ze moje na wierzchu, albo zeby 'zilustrowac'. A to przepraszam bardzo, moze pan wrocic do nauki.
    W dzisiejszej nauce w wiekszosci przypadkow wlasnie o to chodzi - 'zeby zilustrowac'.

    Dr S>:
    Nie bardzo rozumiem natomiast jak zredukowanie liczby lekarzy w Warszawie do kilkuset miałoby Polsce wyjść na dobre. Zważywszy, że w Warszawie jest sporo szpitali i klinik referencyjnych obsługujących cały kraj. Znajduje się tu również Akademia Medyczna i inne wyspecjalizowane ośrodki naukowe, gdzie pracuje wielu lekarzy

    Wyszloby na dobre na skutek wiekszej zapadalnosci wsrod politykow, lobbystow, dziennikarzy itp ... Fakt, ze jest tam pare osrodkow o zaisegu krajowych, ale zdaje sie, ze najpierw trzeba byc dosc dokaldnie polamanym motycykista W., zeby sie do nich dostac. Zreszta, nawet, gdyby ktos ze zwyklych ludzi w Kraju ucierpial, to byc moze bylaby to do zaakceptowania cena za pomor wsrod na ten przyklad poslow.

    Dr S.

    owodowany litością nie odniosę się natomiast do genialnego pomysłu sprowadzenia powiedzmy 10 tysięcy lekarzy z Kuby… Tu naprawdę nieco się pan w ferworze polemicznym zagalopował. Prawdę powiedziawszy, więcej niż odrobinę. Zresztą, nie znam statystyk, ale podejrzewam, że na Kubie płaci się za wizytę specjaliście więcej niż 35 zł (to na całą poradnię specjalistyczną; dla lekarza zostaje ok. 12 zł - do opodatkowania!). No i zapewne Kubańczycy, by nie zaakceptowali tej całej biurokracji… "

    Jedno z dwojga: albo Kuba to komunistyczny rezim i bieda z nedza, a Polska to raj, albo vice versa? Co do placenia specjalistom w Polsce, to jeszce nigdy nie zdarzylo mi sie
    u zadnego zejsc ponizej setki za wizyte, czasmi za samo 'dzien dobry'. I prosze sie tak nie litowac - jeszcz e pan zostanie lekarzem.


    Dr S>:

    "No i co z tego, że graniczy. We wszystkich krajach ościennych lekarze zarabiają więcej niż w Polsce. Tak jest! Nawet na Białorusi. O takich potentatach jak Ukraina, nawet nie wspominam. Łatwo można to sprawdzić. Zresztą, gdyby było inac"

    Czyli tak jak z Kuba - Bialorus to istny raj. Tylko wtakim razie, czemy polskie przekaziory ciagle ieszaj psy na tym Lukzaszence?


    Dr S.:

    "Dosyć lekko pan sobie raczy pisać - jak rozumiem - o wygnaniu setki tysięcy wysoko wykwalifikowanych specjalistów z kraju. Macie rob"

    Kto pisal o wyganianiu?! Ja mowilem o wolnosci wyboru. Ja gdybym mial do wyboru: siedziec na gorze dolarow w US, albo awanturaowc sie o jakies pare tysiecy podwyzki w jakiejs Zielonej Gorze , ani chiwli bym sie nie wahal.

    Dr S.

    "stotnie szefowie klinik nie błagają o lekarzy z Polski na lotniskach, ale zapewniam pana, że jeśli lekarz będzie chciał pracować w Szwecji, Niemczech, czy Wielkiej Brytanii, to znajdzie tam pracę bez żadnych problemów. Szwedzi proponują chętnym lekarzom roczny kurs nauki języka, historii i kultury, w czasie którego płacą mniej więcej trzykrotność pensji specjalisty w szpitalu."

    Ciekawe? ptracowalem ostatnio w Szwecji, mam dorbek i kontakty. Kursy szwdzkiego tez bym jakos przezyl, zwlaszcza, ze to smieszny jezyk, ale jakos nikt ciupaesm mnie nie ciagnie na etat,tylko z tego powodu, ze mi sie tak zachcialo. Przypuszczam, ze lelarzom
    jest nawet troche ciezej. W kazdym razie sam papier o skonczeniu kursow kultury nie wystarczy.

    Dr S.

    "Jest to temat na osobną dyskusję, która nie ma większego sensu tutaj. Taka jest logika społeczeństwa demokratycznego. Tu nikt nie ma monopolu na rację i nikt nie ma prawa innych wyganiać. Każda grupa ma swoje interesy bo ma rodziny, które musi wyżywić. Zadaniem rządu jest nie pacyfikować, a dbać o rozsądne kompromisy, tak by społeczny podział pracy dobrze funkcjonował. Trudno zrozumieć, jak po doświadczeniach autorytaryzmów z lat 30, autorytaryzmów komunistycznych, inteligent może wierzyć w skuteczność niedemokratycznych form ustrojowych. Jak powiedział Churchill: "Democracy is the worst form of government, except for all those other forms that have been tried from time to tim"

    Doktorze S., tylko pozazdroscic! Z poprzedniego wywodu wynika, ze zbliza sie Pan do wieku emerytalnego, a tutaj taki piekny przyklad mlodzienczej, wrecz dzieciecej pogodu i optymistycznego ptrzenia na swiat!


    Dr S.

    Białoruś się panu marzy?

    Czemu nie? Ladny kraj, mili ludzie... pensje lekarzy astronomiczne...

    The End!

  • 2012-02-15 07:23 | joanna

    Bioetyczne ocenianie biedy?

    Jakoś ostatnio mam wrażenie, że prasa zmieniła się w jakiś "Przegląd Filozoficzny" gdzie zamiast podawać fakty, realne problemy, autorzy zajmują się dość abstrakcyjnymi rozważaniami.
    Składki zdrowotne płaci 12% (słownie dwanaście procent) Polaków, uprawnionych do świadczeń jest 99%. Niepłacący to: dzieci i młodzież do 18 r.ż. lub zakończenia nauki - 22%, rolnicy niemający pozarolniczych źródeł utrzymania, za których płaci budżet państwa czyli podatnicy- wraz z rodzinami uprawnionymi do świadczeń jest to 31%, bezrobotni- 12,5%, pozostali to uprawnieni do świadczeń współmałżonkowie ubezpieczonych.
    Czyli można sobie "bioetycznie" czy jakoś tam pofilozofować nt. jak za kasę płaconą przez tak nielicznych można zaoferować prawie wszystkim opiekę medyczną po kosztach typowych dla XXI wieku.
    Ten problem maja wszystkie kraje, które mają państwowy system opieki zdrowotnej. Wszędzie jest on niewydolny, choć w różnym stopniu. W zależności od stosunku płacących do niepłacących i realnej wysokości zarobków od których naliczana jest stawka. Są również tam systemy ubezpieczeń prywatnych,stanowiących coraz większe źródło finansowania świadczeń medycznych.
    U nas Służba Zdrowia to ciągle pole zmagań ideologicznych i wykreowanych na te potrzeby konfliktów. Co zapewne zmieni fakt, że wydajemy na opiekę zdrowotną najmniej w całej Unii.