Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

(38)
Psychologowie od kilku dekad spierają się, czy na podstawie tego, co człowiek zobaczy w atramentowym kleksie, da się zdiagnozować jego stan psychiczny. W Polsce za sprawą owych plam można na lata trafić do więzienia.
  • 2012-03-05 22:42 | Ryszard314

    Stosowanie testów

    Stosowanie testów psychologicznych wymaga wiedzy, praktyki i odpowiednich narzędzi. Niedouczony psycholog stosując nawet dobrze opracowane testy będzie sporządzał błędne diagnozy. Po prostu psychika ludzka jest skomplikowana a istniejące metody jej poznawania obarczone błędem pomiaru. Testy projekcyjne są szczególnie trudne do interpretacji i moim zdaniem nie powinny być samodzielnie stosowane, o ile w ogóle. Diagnoza psychologiczna jest w pewnym sensie sztuką ponieważ nie ma tu prostych algorytmów i matematycznej precyzji, choć wiedza o statystycznych parametrach testu ma istotne znaczenie w procesie diagnostycznym. W sprawach szczególnie trudnych, delikatnych, mających wpływ na resztę życia badanego, powinni, moim zdaniem, występować dwaj niezależni biegli z zakresu psychologii, najlepiej z różnych ośrodków, a Sąd powinien mieć kompetencję w ocenie wartości przedstawionych ekspertyz i brać pod uwagę całokształt zebranych dowodów. Prawnicy (podobnie jak lekarze, nauczyciele, policjanci itp.) powinni mieć elementarną wiedzę z zakresu psychologii z uwzględnieniem wiedzy o metodach diagnostycznych. Ważne wreszcie jest aby uruchomić takie procedury powoływania biegłych psychologów, które eliminowałyby osoby niedouczone lub po prostu niedoświadczone.
  • 2012-03-06 00:22 | el

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Sprawa jednego czy drugiego narzedzia diagnostycznego nie stanowi (a przynajmniej nie powinna) o jakosci diagnozy psychologicznej. Nie uwazam, by ktokolwiek gnil w wiezieniu na podstawie opinii psychologicznej sporzadzonej na bazie wynikow jednego testu plam. Proces diagnostyczny jest z reguly oparty o kilka metod badawczych. Etyka psychologa wyklucza takie dzialanie jak opinia w oparciu o jeden test i stad uwazam to za niemozliwe w praktyce. Osobny problem jednak powstaje, kiedy diagnozy stawiaja niekompetentni psychologowie. Nie da sie ukryc, ze zawod psychologa przechodzi dosc gleboka zapasc zapoczatkowana upadkiem autorytetow (poczawszy od Samsona)ale wspolczesne przyklady psychologow ciaganych po korytarzach centorow handlowych w "chwili zapomnienia" (ale w asyscie wlasnych dzieci) nie nastraja optymistycznie. Ciagle slyszymy o potknieciach w tym zawodzie: a to Superniania da sie poniesc chorym ambicjom estradowym i nawrzuca rywalce na temat jej wygladu i stosowania botoxu a to biegly psycholog uznaje za wiarygodne lgarswa, ktore sa az nadto oczywiste dla spoleczenstwa. Moze blad polega na szkoleniu, a moze na tym, ze nie ma weryfikacji osobowosciowej do zawodu. Coraz czesciej jednak mozna odniesc wrazenie, ze osoby idace na psychologie myla kierunek dzialan i na wstepie powinny sie same udac do psychologa.
  • 2012-03-06 03:37 | Mr B

    Biegły psycholog na ratunek!

    Studiuje obecnie i naprawdę nie wiem jakim cudem takie metody są używane przez biegłych i co jest absurdalne, czasem są jedynymi metodami jakimi się posługują.

    Zastanawia mnie na przykłąd czy dziecko rysujące drzewo, które nie ma talentu do rysowania bo przecież się to zdarza, i na przykład robi to nerwowo bo po prostu nie lubi rysować, uznawane jest automatycznie za dziecko chaotyczne, z nieuporządkowaną psychiką?

    Równie dobrze można oceniać psychikę oglądjąc jak ktoś łowi ryby, robi ciasto, albo kosi trawę. Można by przebadać tysiąc osób, wypracować jakieś wzorce zależne od cech charakteru i jednostek chorobowych i nazwać metodę swoim nazwiskiem.

    Tak przy okazji to śmiem wątpić w obiektywność i etykę testów na inteligencję. Po prostu nie uważam, że istnieją osoby na tyle inteligente, by mogły oceniać inteligencję innych. Zawsze zastanawiało mnie też jak mierzy się inteligencję osób układających te testy?
  • 2012-03-06 07:07 | toefl

    Psycholodzy mają

    sami ze sobą problemy .
    Po co ciągłe wciskanie informacji o pomocy psychologicznej dla ofiar katastrofy, kiedy większość ludzi w Polsce to katolicy i jak potrzebują pomocy to pomodlić , wyspowiadać .
    Po co to nachalne wciskanie psychologów
  • 2012-03-06 08:07 | grzegi25

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Uważam, że problem jest sztuczny. Prawdziwym problemem nie jest manipulacyjny charakter tej czy innej techniki diagnostycznej, lecz manipulacyjny charakter całej dziedziny psychologii i psychiatrii. Pojęć choroby i zdrowia psychicznego nie da się odnieść do żadnych wzorców obiektywnych, bo jakiekolwiek wzorce byśmy nie wzięli ich obiektywności nie jesteśmy w stanie wykazać obiektywnie. Choroba i zdrowie są zatem odnoszone do wzorców i norm społecznych, a to czyni z ich diagnozowania technikę społecznej manipulacji jednostką. Pod szyldem i autorytetem nauki jednostka jest piętnowana znamieniem choroby, nienormalności i zostaje na nią przerzucony ciężar zmiany - to ona ma się dostosować do wzorców, a nie wzorce do niej (bo z punktu widzenia ekonomii społecznej jest to znacznie łatwiej i taniej osiągalne). Gra sił, presja dyskursu, technologia władzy - nic więcej.

    O tym, jak bardzo naukowa jest psychiatria, niech zaświadczy choćby powyższy artykuł. Jedni naukowcy naukowo potępiają techniki projekcyjne w czambuł, inni naukowcy równie naukowo bronią wartości tych technik. O tym, która opcja zwycięży zadecyduje element siły - siły perswazji, siły użyteczności dla danego typu społeczeństwa (nazywanej sprawiedliwością i prawdą). Oczywiście zwycięska opcja zachowa miano ,,naukowej", a druga odejdzie w niebyt (przynajmniej do czasu, aż ewentualnie społeczeństwo inaczej zdefiniuje swoje interesy).
  • 2012-03-06 08:26 | joanna kopytowska

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Nie tylko niedoświadczenie ale także wypalenie jest wśród psychiatrów zjawiskiem niebezpiecznym , ja po traumatycznej operacji słabłam i poszałam do psychiatry , ten nie rozmawiał wogóle ze mną ,czułam sie jak za emocjonalną scianą ,godzinę rozmawiał przez telefon umawiając się na spodkanie z jakas kobieta , dał mi do zrobienia jakies testy ,ja szybko je wykonałam , ten na chwile przerwał rozmowe telefoniczną i zapytał czy ja zawsze jestm taka szybka ,powiedziałam że wszystko zalezy od sytuacji , zdiagnozował w ten sposób poważną chorobe TYLE ZE NIE MAJĄCA NIC WSPÓLNEGO Z MOIM ÓWCZESNYM STANEM bo cierpiałam wówczas na syndrom silnego stresu pourazowego , nikt ani lekarze w szpitalu gdzie mnie operowano ani pierwszego kontaktu nie zareagoweał a leki przeciwpadaczkowe które przepisał mi wtedy KIEROWNIK PORADNI ZDROWA PSYCHICZNEGO nie zostały nawet wykupione bo receptę wyrzuciłam ,maiłam wrażenie tragifarsy , diognoza ówczesna najbardziej spodobała się mojej rodzinie która mnie szykanowała za nie podjęcie pracy ,nie mogłasm pracowac potem 2 latas i sprzedałam swoje mieszkanie aby przeżyć , do dziś się nie pozbierałam ,a minęło już 6 lat , nie dostałam tez odszkodowania za żle zrobioną operację BO PRZEDAWNIONA , polska służba zdrowia jest tragicznie niewydolna i przyczynia się na pewno do wielu podobnych dramatów
  • 2012-03-06 10:20 | wiesiek

    ideał sięgnął brukowca

    artykuł przedstawia problem w sposób typowy dla hollywoodzkich produkcji i dowcipów krążących pod budkami z piwem. Ośmieszanie testu Rohrschacha to tylko jeden z elementów antypsychologicznego myślenia, zgodnie z którym ca psychologia jako nauka nie istnieje. Naukowości psychologii odmawiają oczywiście inni "naukowcy" (zazwyczaj nauki przyrodnicze sensu stricte), którzy w swoim mniemaniu posiedli wyłączną władzę nad prawdziwie naukowym badaniem i interpretacją świata. Przyklaskuje im oczywiście tłum gapiów ( w tym dziennikarze) z tak zwanym naukowym światopoglądem.
  • 2012-03-06 10:26 | Nauma

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Dlaczego psychologia i psychiatria używane są naprzemiennie? To totalnie dwie odrębne dziedziny wiedzy z różnymi uprawnieniami, ale dopiero współpraca psychologa i psychiatry stanowi o całości diagnozy sądowej! Czemu nikt tej kwestii nie poruszył? Cały ten artykuł jest nieco "napompowany" i sugerujący jakoby w sądzie wypowiadali się ludzie uprawiający czarną magię, przeciwko której nie ma racjonalnych argumentów. A mówienie o tym, że sąd ma możliwość weryfikacji i oceny metody stosowanej przez biegłego jest totalną bzdurą. Oznacza to nic innego jak podważanie decyzji biegłego przez sąd, który- nie czarujmy się- żadnej wiedzy z owego zakresu raczej nie posiada.
  • 2012-03-06 14:18 | Małgorzata.

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Sytuacja prawna psychologów od wielu lat się nie zmienia i od lat jest tragiczna. Ustawa o zawodzie jest martwa, wielokrotnie można spotkać się z przekraczaniem etyki zawodowej i niewiele można z tym zrobić tak naprawdę. Czasem nawet środowisko milczy, aby nie rozpętać burzy (tak spostrzegam sprawę Gapika). Dopóki to się nie zmieni, to cierpieć będą pacjenci leczeni przez osoby niekompetentne, ale również wszyscy zajmujący się tym zawodem, bo mimo że będą rzetelnie wykonywać swoją pracę, to opinia o psychologach może się stale pogarszać.
  • 2012-03-06 14:48 | ciekawy

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    jak wyglada 'badanie' przy uzyciu tych plam?

    przygladm sie kazdej z osobna (via wikipedia) i widze symetryczne ciapki w roznych kolorach. jestem w stanie okreslic ich barwe, teksture. moge pokusic sie o rekonstrukcje do stanu przed zlozeniem. mam swiadomosc ograniczonej dokladnosci przy probie okreslenia poziomu zapelnienia wzgledem tla - odpuszcze zgadywanie. z pewnoscia zwroce uwage na papier (faktura, grubosc itd), dokladnosc wydruku i padajace swiatlo jako wplywajace na odbior koloru.

    obrazy nie budza zadnych emocji czy skojarzen, nie widze cmy, motyla czy co tam jeszcze ludzie dostrzegaja.

    kartek nie potrzebuje odwracac (potrafie czytac przy dowolnym ustawieniu), bede trzymal je w sposob podany przez osobe prowadzaca 'badanie'

    sama analiza odbywa sie powoli, ok 10-20sek na strone, troche na sile. wpierw calosc, a pozniej tylko jednej polowki - w koncu druga jest identyczna.

    dla mnie jest to kartka z losowo rozlanym atramentem, zlozona i rozlozona. bawilem sie tak w przedszkolu/podstawowce, ale bez pasji, bo brakuje w tym powtarzalnosci/kontroli.

    zadnej z kartek nie powiesilbym na scianie, nie wpasowuja sie w moje poczucie estetyki.

    jestem ciekaw co powiedzialby na to wszystko specjalista.
  • 2012-03-06 15:15 | psychol

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Polska Wikipedia opublikowała tablice? Brawo! To trzeba opublikować je jeszcze tutaj, na wypadek, gdyby ktoś do nich zawczasu nie dotarł. Ręce opadają.
    A żeby dyskutować o wartości diagnostycznej testów, trzeba się odwołać do wyników badań, nie do opinii autorytetów. Psychologia jest nauką, dąży do standardów opartych na dowodach. To smutne, że ludzie wypowiadają się na temat psychologów, psychologii i psychoterapii nic na te tematy nie wiedząc. Nawet by do psychologa nie poszli, bo to by znaczyło, że wariaci...
  • 2012-03-06 16:46 | Zimny logik

    Projekcyjne - be, inteligencji - OK?

    Jeśli wysuwamy słuszne zastrzeżenia pod adresem testów projekcyjnych, to należy pamiętać, że testy na inteligencję wcale się od nich nie różnią. Nie wiadomo, czym jest inteligencja, więc jej pomiary to czynność życzeniowa.
  • 2012-03-06 18:18 | psychol

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Inteligencja jest, tak jak osobowość, "hipotetycznym konstruktem", o którym wnioskujemy na podstawie widocznych zachowań. Wszystkie testy inteligencji i osobowości stosowane przez psychologów są zbudowane zgodnie z pewnymi założeniami teoretycznymi. Wykształcony psycholog zdaje sobie sprawę z tego, co tak naprawdę mierzy, używając danej techniki. Jest więc też świadomy jej ograniczeń.
  • 2012-03-06 19:09 | grzegi25

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    To co TAK NAPRAWDĘ mierzy wykształcony psycholog, używając danej techniki? Hipotetyczny konstrukt? Mogę przystać - przynajmniej z tego powodu, że brak dowodów na to, że mierzy coś rzeczywistego. Lecz, gdyby psycholog faktycznie przyjął do wiadomości, że mierzy coś, co wcześniej on sam i inni mu podobni wymyślili (odnosząc to do społecznych nakazów i norm), musiałby zaprzestać wszelkich ,,pomiarów", albo być świadomym cynikiem.
  • 2012-03-06 19:34 | Zimny logik

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Krótko mówiąc, rozwiązanie testu mierzy tylko i jedynie zdolność rozwiązywania testu, a nie mówi cokolwiek o inteligencji czy osobowości.
  • 2012-03-06 23:11 | Psychologia jest nauką?

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Kato-teologia widocznie też, skoro ją wykładają na państwowych uniwersytetach!
  • 2012-03-07 09:33 | Krzysiek

    Co za bzdury!

    Proszę nie mylić porządków! Ktoś przeżył wielką traumę w czasie wypadku i ma iść z tym do spowiedzi? Bzdura! Czym innym jest psychologia (nauka o zachowaniu człowieka) i pomoc psychologiczna a czym innym jest spowiedź, czyli wyznawanie wyimaginowanych win - wyimaginowanych, bo to zazwyczaj czyny funkcjonujące jako złe tylko w określonym porządku myślenia.

    Najłatwiej pisać głupoty i stereotypy w rodzaju "psychologowie mają problem sami ze sobą". A co do spowiedzi, to ona dopiero jest źródłem frustracji. Chodzenie do spowiedzi to idealny sposób na wpędzenie się w chroniczne poczucie winy.
  • 2012-03-07 09:39 | Anna

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Dlaczego ustawa o zawodzie psychologa 'istnieje, ale de facto ma wiele niejasnosci i nie jest w uzyciu' (cyt. z oficjalnego listu jednego z urzedow skierowany do innego)? Co sie stalo z samorzadem/regionalna izba psychologow, do ktorego zarejestrowalam sie kilka lat temu (i oplacilam stosowna skladke) a ktory do chwili obecnej nie istnieje? Nie ma zadnego nadzoru nad tym, kto moze wykonywac zawod psychologa - to raz.

    Dwa- dlaczego zamiast skoncentrowac sie na tym jak szkoli sie w Polsce psychologow i jakie kwalifikacje/doswiadczenie uprawniaja do wykonywania zawodu psychologa (w tym bycia bieglym sadowym), latwiej jest wywolywac sztuczna burze i dzielic srodowisko zawodowe akademickie i kliniczne, obwiniajac o cale zlo jeden test, nie do konca zreszta trafnie nazwany w artykule jednym z "najbardziej popularnych narzędzi diagnostycznych wśród psychologów klinicznych"? Dlaczego uniwersytety uznaje 100-160 godzinne (!) praktyki (a przypominam ze mowimy o studiach 5 letnich, uprawniajacych do wykonywania zawodu) za wystarczajace do wyszkolenia psychologa praktyka a jednoczesnie wymagaja zaliczenia zajec np. z WF?

    Rozumiem argumenty osob ktore zorganizowaly akcje ale wydaje mi sie ze problem jest troche bardziej zlozony i przykro mi ze po raz kolejny szuka sie latwych i szybkich, medialnie popularnych rozwiazan.
  • 2012-03-07 10:24 | Anna

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Po trzecie - biezaca aktualizacja stosowanych w Polsce testow psychometrycznych (np. norm) - jest to dosc kosztowne ze wzgledu na zakres badan, ale w rezultacie powstaje rzetelne narzedzie pracy. Bylo takie ciekawe badanie EFPA na temat stosowania testow psychologicznych w Pl w 2009, ktorego wynika wskazuja m.in. na braki w nauczaniu na studiach, brak dostepu do najnowszych testow czy brak przepisow prawnych przeciwdzialajacych naduzyciom.

  • 2012-03-07 11:51 | grzegi25

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Czyli co? Testy są rzetelne, dopóki nie pojawi się ich aktualizacja? Wówczas stary test przestaje być rzetelny (w każdym razie traci na rzetelności), bo rzetelna jest aktualizacja (oczywiście do momentu pojawienia się jeszcze bardziej aktualnej aktualizacji)?
    To może by tak z każdym najnowszym testem wszystkich skazanych (jeśli już jesteśmy przy karnej sferze ich zastosowania) poddawać testowemu sprawdzaniu od nowa i w razie pomyślnego (dla delikwenta) ich przejścia organizować procesy rewizyjne i rehabilitacyjne?
  • 2012-03-07 13:59 | Anna

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Niekoniecznie - przez analogie - jesli 10 lat temu ktos wazyl 89kg, czy jest sens wazyc go teraz powtornie zeby sprawdzic czy tamta waga byla dobra?
    Pisalam o dwoch glownych problemach, ktore umknely w dyskusji - ksztalceniu i kwalifikacjach zawodowych (zarowno psychologow jak i bieglych sadowych) oraz dostepnosci do narzedzi pracy ktore uwzgleniaja roznice kulturowe i zmiany zachodzace w populacji. Latwiej jest znalesc jeden test zcala pewnoscia 'winny' wszystkim problemom, niz zajac sie tymi troche bardziej skomplikowanymi, potencjalnie kosztownymi jesli chodzi o mozliwe rozwiazania oraz nie generujacymi tak zywej i emocjonalnej dyskusji jak wplyw plam Rorschacha na odsetek skazan w Polsce...
  • 2012-03-07 14:16 | g-ww

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Psychologia nie jest nauką.Badanie zjawisk ,które dochodza do mózgu i kropka jest złudnym zajęciem.Nauka to badanie mózgu w którym odbierane są zjawiska.Ale to pieśń przyszłości.
  • 2012-03-07 15:40 | grzegi25

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Pani analogia jest całkowicie nietrafiona.

    Normy społeczne, które uważa Pani (jak wnoszę z wypowiedzi) za coś cennego, zakładają, że nie można zamykać człowieka, który w momencie popełnienia danego czynu był niepoczytalny (w łagodniejszej wersji oznacza to okoliczności łagodzące ze względu na stan psychiczny). Jeżeli pojawiają się nowe metody, lepsze metody, które mogą zmienić ocenę stanu badanego (a innego powodu wprowadzania nowinek, niż ich lepsza jakość, nie widzę), znaczy to, że dawna diagnoza mogła być błędna i należałoby badanie powtórzyć (nową metodą), by wykluczyć błąd. Przy czym w praktyce jest to nieosiągalne, bo po latach przebywania w zamknięciu stan psychiczny skazanego mógł się bardzo zmienić (inna rzecz, że badanie post factum stanu psychiki W MOMENCIE popełniania czynu w ogóle zakrawa na żart).
    Tak więc głoszenie postępu w metodologii psychiatrycznej i psychologicznej jest przejawem cynizmu wobec wszystkich tych, którzy siedzą obecnie i siedzieli w przeszłości zdiagnozowani mniej postępowymi testami. Ja osobiście przeciw temu cynizmowi nic nie mam - pod warunkiem, że jest on nazwany cynizmem i grą sił.
    Problem LEPSZEGO kształcenia i LEPSZEJ dostępności do narzędzi pracy jak najbardziej się tu mieści.
    Diagnostyka może się różnicować kulturowo i uwzględniać zmiany kulturowe - człowiek w więzieniu nie siedzi ,,kulturowo zmiennie".
  • 2012-03-07 20:32 | psychol

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    2012-03-06 19:34 | Zimny logik
    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza
    Krótko mówiąc, rozwiązanie testu mierzy tylko i jedynie zdolność rozwiązywania testu, a nie mówi cokolwiek o inteligencji czy osobowości.

    A czy, Zimny logiku, widziałeś, słyszałeś, odebrałeś jakimkolwiek zmysłem inteligencję lub osobowość? To pojęcia abstrakcyjne, które ludzie stworzyli i zdefiniowali, żeby móc się porozumiewać. Założyli też, że mają one pewne obserwowalne korelaty. Np. korelatem inteligencji będzie zdolność dostrzegania relacji między obiektami, umiejętność przydzielania ich do pewnej kategorii (co mają wspólnego droga i rzeka?), a osobowości np. - predyspozycja do reagowania pozytywnymi emocjami (niektórych łatwo wprawić w dobry nastrój nawet drobnymi rzeczami, na ogół są pogodni, inni -przeciwnie).

    2012-03-06 19:09 | grzegi25
    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza
    To co TAK NAPRAWDĘ mierzy wykształcony psycholog, używając danej techniki? Hipotetyczny konstrukt? Mogę przystać - przynajmniej z tego powodu, że brak dowodów na to, że mierzy coś rzeczywistego. Lecz, gdyby psycholog faktycznie przyjął do wiadomości, że mierzy coś, co wcześniej on sam i inni mu podobni wymyślili (odnosząc to do społecznych nakazów i norm), musiałby zaprzestać wszelkich ,,pomiarów", albo być świadomym cynikiem.

    A co w takim razie z elektronem? To chyba też nie jest realny byt, ale pewne przybliżenie obrazu rzeczywistości, które pozwala fizykom opisywać świat. Nie widzę w tym nic cynicznego. Tak samo, jak nie widzę nic cynicznego w sprawdzaniu, czy człowiek z pewnymi zadaniami radzi sobie poniżej czy powyżej przeciętnej w populacji, co przekłada się na umiejętności szkolne czy życiowe (zapłacić rachunki, zrozumieć sens filmu czy książki). Do tego właśnie sprowadzają się testy inteligencji.
  • 2012-03-07 21:20 | anihybill

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Ja akurat jestem inteligentny na tyle, że zdawałem zasze ezaminy watępne do szkół (w tym wyższych) gdzie było po kilka osób na jedno miejsce iiiii....
    w obrazku przedstawinym na dzieńdobry w artykule widzę : -zezowatego wilkodzika en face, dwa wilki z profilu oraz dwa wynurzające głowy krokodyle na tle garbów wielbłąda. Wszystkich zainteresowanych psychologów chętnie oświecę i bardzo szczegółowo opiszę przejscie między sylwetową abstrakcją a rzeczywistością. Otóż - sylwetowa abstrakcja -jest przydatna do prostego przełożenia np w znakach drogowych - gdzie sylweta skaczącego jelenia - oczywiście jeleniem nie jest. Tak samo jak jeleniem nie jest pacjent na kozetce ,który akurat posiada wyobraźnię sylwetowego kojarzenia przeróżnych kształtów. Jeden ma większą inny mniejszą. Wierzcie mi, że osoba z wyjątkową wyobraźnią potrafi zobczyć jednocześnie i 'rewolwer' i 'melonik' w tej samej plamie. I jak to mierzyć...? Którą pierwszą wesję podała !. ..??
    Sredniowiecze psychologii - jedynie jako metoda wspomagająca . Nigdy jako metoda wiodąca i dowodząca czekokolwiek!
  • 2012-03-07 22:03 | jer-11

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    W jezyku angielskim wyraznie odroznia sie "science" i "humanities" (do ktorej to grupy naleza m.in. psychologia, socjologia, itp.)...
  • 2012-03-07 22:07 | grzegi25

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    "A co w takim razie z elektronem? To chyba też nie jest realny byt, ale pewne przybliżenie obrazu rzeczywistości, które pozwala fizykom opisywać świat. Nie widzę w tym nic cynicznego. Tak samo, jak nie widzę nic cynicznego w sprawdzaniu, czy człowiek z pewnymi zadaniami radzi sobie poniżej czy powyżej przeciętnej w populacji, co przekłada się na umiejętności szkolne czy życiowe (zapłacić rachunki, zrozumieć sens filmu czy książki). Do tego właśnie sprowadzają się testy inteligencji.
    "

    Zarówno fizyk jak i psycholog nie tyle opisują świat, co go konceptualizują, formułują (co nie znaczy, że żadna rzeczywistość obiektywna nie istnieje - po prostu nie mamy obiektywnych narzędzi jej percepcji i opisu). O ile jednak w przypadku teorii fizycznych istnieje możliwość sprawdzenia założeń teoretycznych w doświadczeniu, o tyle w przypadku psychologii i psychiatrii taka ewentualność jest w dużej mierze nieobecna. Jest możliwe śledzenie aktywności mózgu towarzyszącej danemu zachowaniu, lecz nie da się z tego wywnioskować, jakie POWINNO być zachowanie człowieka - a to właśnie określa psychiatra (zrównuję obie psycho-specjalności, gdyż w zasadniczych kwestiach nie dostrzegam między nimi różnicy), kiedy tworzy i stosuje kategorie chorób i zaburzeń. Podobnie rzecz się ma z doświadczeniami behawioralnymi na ludziach i zwierzętach - nie sposób orzec na ich podstawie obiektywnie właściwego zachowania. Można by ewentualnie zbadać granice wytrzymałości nerwowej człowieka (jak w ,,Jaju węża" Bergmana), lecz takie badania uznane zostałyby za nieetyczne.
    Tak więc ,,psycho-specjalista" wchodzi pełną piersią w dziedzinę społeczno-obyczajowego dyskursu (jest on obecny także w pracy fizyka, lecz w znacznie mniejszym wymiarze). Jest w tym jednostronny: przez przypisanie choroby albo zaburzenia jednostka zostaje obarczona odpowiedzialnością za swój stan i relacje ze społeczeństwem (a nawet jeśli nie - to na nią zostaje ,,naukowo" złożone brzemię dostosowania się/wyleczenia). Tak rozumiem cynizm psycho-speców (o ile są świadomi tego, co robią). W Pana/Pani przykładzie elementem dyskursu naukowo-podobnego jest pomijanie faktu, że zadania, z którymi badana jednostka musi sobie radzić, nie są dane z góry, lecz powstają w wyniku przyjmowania i stosowania społecznych norm ,,radzenia sobie".
  • 2012-03-07 23:02 | psychol

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    "...lecz nie da się z tego wywnioskować, jakie POWINNO być zachowanie człowieka - a to właśnie określa psychiatra (zrównuję obie psycho-specjalności, gdyż w zasadniczych kwestiach nie dostrzegam między nimi różnicy), kiedy tworzy i stosuje kategorie chorób i zaburzeń."
    Gdy mowa o zaburzeniach psychicznych, na przykład kiedy studenci zaczynają zajęcia z psychiatrii lub psychopatologii, po pierwsze dowiadują się, że nie ma czegoś takiego jak norma. Tutaj bardzo ważnym wyznacznikiem (odstępstw od normy) jest długotrwałe CIERPIENIE, jakie człowiek odczuwa, lub zadaje otoczeniu. Upraszczając, człowiek w depresji cierpi, otoczenie psychopaty cierpi, cierpi też człowiek w stanie maniakalnym (nawet, jeśli czuje się świetnie psychicznie, to często doprowadza do wyniszczenia organizmu, przestając jeść i spać).

    "...przez przypisanie choroby albo zaburzenia jednostka zostaje obarczona odpowiedzialnością za swój stan i relacje ze społeczeństwem (a nawet jeśli nie - to na nią zostaje ,,naukowo" złożone brzemię dostosowania się/wyleczenia)."
    Na przykład podejście systemowe w psychoterapii w znikomym stopniu obarcza czymkolwiek samego "pacjenta". Ta teoria zakłada, że zaburzony jest cały system rodzinny, a symptomy przejawia jedna, "wydelegowana" osoba. Interwencje dotyczą więc całej rodziny.

    Nie wiem, czym sobie zasłużyŁAM (przypadek pani)na etykietkę dyskursu naukowo-podobnego. Może tym, że jestem psychologiem? Ale proszę się nie uprzedzać, odebrałam też bardziej naukowe wykształcenie przyrodnicze.
    "...pomijanie faktu, że zadania, z którymi badana jednostka musi sobie radzić, nie są dane z góry, lecz powstają w wyniku przyjmowania i stosowania społecznych norm ,,radzenia sobie"."
    Nie do końca rozumiem... A co jest nam w życiu "dane z góry" i niezależne od uwarunkowań społecznych? Rodzimy się wśród ludzi i pierwsze, co dla własnego dobra powinniśmy zrobić, to nawiązać dobrą relację z opiekunem (najczęściej z matką). Choćby po to, żeby nas nakarmił/a... Ale to już właściwie biologia.
  • 2012-03-08 09:39 | grzegi25

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Gdy mowa o zaburzeniach psychicznych, na przykład kiedy studenci zaczynają zajęcia z psychiatrii lub psychopatologii, po pierwsze dowiadują się, że nie ma czegoś takiego jak norma. Tutaj bardzo ważnym wyznacznikiem (odstępstw od normy) jest długotrwałe CIERPIENIE, jakie człowiek odczuwa, lub zadaje otoczeniu. Upraszczając, człowiek w depresji cierpi, otoczenie psychopaty cierpi, cierpi też człowiek w stanie maniakalnym (nawet, jeśli czuje się świetnie psychicznie, to często doprowadza do wyniszczenia organizmu, przestając jeść i spać).

    Argument racjonalności walki z cierpieniem (swoją drogą spora część kultury odmawia tej walce racjonalności) nie wyczerpuje zagadnienia. Owszem, każde stworzenie próbuje uniknąć bodźców odbieranych jako przykre, a zbliżyć się do bodźców odbieranych jako przyjemne. Ale sposób, w jaki się to dokonuje w kontakcie psychiatrycznym i psychologicznym, jest już elementem stosunków władzy w społeczeństwie. Psycholog uznaje tylko jeden kierunek zmiany ,,na lepsze" - jest to zmiana samego ,,pacjenta", w najlepszym razie (jak Pani pisze) wraz z jego rodziną. Cała domena norm kulturowych i wzorców zachowań pozostaje nietknięta, a przecież to ona stoi u podstaw wszelkiego poczucia cierpienia (także cierpienie o podłożu biologicznym objawia się poprzez społeczny katalizator), to ona jest tym drugim członem w relacji jednostka-społeczeństwo (rodzina jest tylko jednym z przyjętych sposobów organizowania tej relacji na niskim poziomie). Innymi słowy, psycho-specjalista odrzuca ,,zdroworozsądkowo" i praktycznie możliwość likwidacji cierpienia jednostki poprzez dostosowanie się do niej społeczeństwa. Kiedy psychologia zaczyna wychodzić ,,w świat" i go tłumaczyć, robi to zachowawczo, tworzy naukowe (przynajmniej jeśli idzie o etykietę) uzasadnienie dla dominujących paradygmatów (gdyby tak nawet nie było, to i tak każde takie ekspansywne wyjście byłoby przejawem gry sił, w którą ta dziedzina chce się włączyć). Psycholog-psychiatra jest zatem funkcjonariuszem systemu wysłanym na pierwszą linię. Podejmuje działania z punktu widzenia systemu najekonomiczniejsze - neutralizuje zagrożenie ze strony jednostki i w wypadku powodzenia próbuje włączyć jednostkę w obieg, dzięki czemu nie generuje ona dodatkowych kosztów społecznych.
    Pytanie: co z tego? Niewiele, jeśli jednostka, wcześniej odpowiednio obrobiona w procesie wychowania, jest chętna i gotowa oddać się w opiekuńcze i przyjazne ręce psychologa. Wszystko, jeśli takiej zgody brak.

    Na przykład podejście systemowe w psychoterapii w znikomym stopniu obarcza czymkolwiek samego "pacjenta". Ta teoria zakłada, że zaburzony jest cały system rodzinny, a symptomy przejawia jedna, "wydelegowana" osoba. Interwencje dotyczą więc całej rodziny.

    O tym, jak bardzo obarczony jest sam ,,pacjent" świadczą (oprócz powyższego) rzekomo neutralne i naturalne szczegóły kontaktu psychiatrycznego. To ,,pacjent" musi płacić psychologowi-psychiatrze za opowiadanie szczegółów życia wewnętrznego (choć jest to najczęściej określane bezpieczniej jako opłata za poświęcony czas), a nie np. psycholog ,,pacjentowi" za możliwość ich wysłuchania. To ,,pacjent" musi przyjść, poczekać, zapukać, wejść, a po wszystkim wyjść - nie spotykają się na neutralnym gruncie. To ,,pacjent" inicjuje kontakt i ponosi główny ciężar jego podtrzymywania, to jemu ma zależeć. Już w tym wszystkim kryją się zalążki odpowiedzialności jednostki za swój dany stan.

    Nie do końca rozumiem... A co jest nam w życiu "dane z góry" i niezależne od uwarunkowań społecznych? Rodzimy się wśród ludzi i pierwsze, co dla własnego dobra powinniśmy zrobić, to nawiązać dobrą relację z opiekunem (najczęściej z matką). Choćby po to, żeby nas nakarmił/a... Ale to już właściwie biologia.

    Trafiła pani w sedno - dana jest nam biologia, ciało z wszystkimi jego układami wewnętrznymi i całą sferą metabolizmu, której nie jesteśmy w stanie zmienić w zasadniczy sposób. To jest naturalne. Z kolei wszystko to, co dotyczy aktywności mózgu przestało być naturalne dawno temu, w momencie gdy jeden z naszych praprzodków wyszedł poza najprostsze instynkty podejmując decyzje. Nie chodzi o to, że aktywność mózgu nie miałaby być w jakikolwiek sposób predefiniowana, lecz o to, iż takie predefiniowanie nie narzuca naukowo jakiegoś konkretnego sposobu organizacji życia społecznego i sposobów wartościowania. Człowiek jest więc przez pierwsze kilka-kilkanaście lat zdany na łaskę większych osobników, lecz nie znaczy to, że jest tym samym naukowo zmuszony do przyjęcia sfery konceptualizacji otaczających go osobników (albo do zmiany tej sfery w sposób akceptowany). Wszystko regulują stosunki sił, stosunki dyskursów (dlatego nie jestem uprzedzony do psychologów, którzy są po prostu agentem w tej rozgrywce - w każdym razie nie bardziej uprzedzony niż wobec innych aktorów na tej scenie).
  • 2012-03-08 22:12 | gość

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Przedawnienie w takich przypadkach to 10 lat - proszę porozmawiać z jakimś prawnikiem z Kancelarii.
  • 2012-03-08 22:39 | gość

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Panie psychologu Krzyśku - proszę sprawdzić w wikipedii, co znaczy słowo "ironia". Ciekawa jestem, jak diagnozuje Pan kogoś, kto w swojej wypowiedzi, mówiąc o sobie/rodzinie/przeżyciach używa ironii - a wiele jest takich osób. Bo z Pana wypowiedzi wysnuwam, że Pana diagnozy mogą być bardzo błędne...
  • 2012-03-08 22:47 | gość

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Inaczej - dowód z opinii biegłego jest tylko jednym z dowodów, które sąd bierze pod uwagę orzekając w danej sprawie indywidualnej, i w takim zakresie, w jakim uznaje to za słuszne - sąd jest niezawisły i orzeka na podstawie całokształtu sprawy i na podstawie wszystkich dowodów, zgodnie z zasadami logiki prawniczej, a także doświadczenia życiowego. Jeśli sąd/strona mają wątpliwości - biegły jest dodatkowo przesłuchiwany czy wydaje opinię uzupełniającą. W praktyce sąd i strony (szczególnie te reprezentowane przez pełnomocników, i w przypadku opinii dla strony niekorzystnej) często mają pytania, a opinia w jakiejś części jest skutecznie podważona. Ale - nie czarujmy się: w praktyce opinia to najważniejszy dowód, i z całą pewnością sąd nie wnika, jaką/ czy dobrą i obiektywną metodę badawczą przyjął biegły psycholog. Bo do tego to sąd musiałby skończyć studia z psychologii.
  • 2012-03-11 14:39 | JOANNA KOPYTOWSKA

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    dziękuje za wsparcie moralne , o jakiej Kancelarii Pan pisze
  • 2012-03-17 00:43 | Psycholog Marek

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Poniżej przesyłam to, co Polskie Towarzystwo Psychologiczne ma do powiedzenia na temat tych testów.

    http://www.ptp.org.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=412
  • 2012-03-19 19:18 | JeĆw

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Wyrażam wsparcie dla akcji protestacyjnej studentów i wykładowców wydziałów psychologii, bo tego rodzaju testy są jak wróżenie z fusów, pachną głębokim średniowieczem i dysputami na temat, ile diabłów zmieści się na główce szpilki.
  • 2012-12-27 14:16 | Dreon

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    A ja uważam, że testy psychologiczne mogą być bardzo przydatne, zwłaszcza w przypadku kiedy chcemy sprawdzić naszego pracownika, dlatego ja osobiście je polecam:

    http://www.tomastest.eu/
  • 2013-01-21 16:11 | Kryśka

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Ja twierdze, że testy mogą pomóc ale nie powinny determinować przyszłości. Osobiście robiłam sobie kilka testów w życiu i każde wychodziły podobnie także coś zapewne w nich jest. Tomastest to dobra baza, można tam sobie sprawdzić swoje predyspozycje zawodowe bo wyniki są dość autentyczne
  • 2013-09-06 08:40 | Droessler

    Re:Co pan tu widzi? - testy psychologiczne do kosza

    Ja myślę, że testy psychologiczne to bardzo pozytywna rzecz.
    Na wielu stanowiskach się one przydadzą, nie tylko w tym wypadku.
    Profesjonalni kierowcy także powinni mieć, według mnie robione takie testy psychologiczne.

    Źródło: http://lok.org.pl/badania-psychologiczne.php