Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

(19)
W pośpiechu, na kolanie, bez konsultacji z ekspertami i opinią publiczną - skandal wokół ACTA odsłonił rzeczywistość tworzenia prawa w Polsce.
  • 2012-03-07 21:48 | franek

    Open government?

    Zastanawiający jest dla mnie jeden fakt. Większość problemów wymienionych w artykule (poprawki nieznanego autorstwa czy też pojawiające się w ostatniej chwili, brak kontroli na procesem redakcyjnym) odpowiednie systemy informatyczne rozwiązują z łatwościa od kilku-kilkunastu lat. Programy kontroli wersji (git, svn) czy też choćbby dobrze znana wszystkim Wiki pozwalają przecież w każdej chwili podejrzeć całą historię tworzenia dokumentu, przypisać każdą poprawkę konkretnej osobie, pracować na kilkoma wersjami jednego dokumentu jednocześnie, zatwierdzać i odrzucać zmiany itp. Koszt wdrożenia takiego systemu byłby raczej znikomy (oprogramowanie typu open-source) natomiast oszczędność czasu i ograniczenie bałaganu - ogromne. Idealnie, prawo wglądu w proces legislacyjny powinien mieć każdy obywatel. No i w końcu byłby też jakiś pożytek z zakupionych ostatnio poselkich iPadów!

    Czy tkwienie w "analogowym", nieprzejrzystym i dającym pole do nadużyć procesie legislacyjnym wynika wyłącznie z ignoracji i zacofania naszych polityków, czy z czegoś więcej?
  • 2012-03-07 22:52 | JWRJWR

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Oczywiście, że z czegoś więcej.
    Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.
  • 2012-03-08 02:45 | Ingen175

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Uchwalanie takiego prawa pozwala również do nadużyć/nadinterpretacji. Masa przepisów zawiera luki, gdzieś są sprzeczności a do tego wszystkiego wiele terminów jest ogólnych.
    A co do kolegi "franka". Informatyzacja administracji też miała być szybka i funkcjonalna. A jak się skończyło ? Jest tak samo, a czasem gorzej.
    Problemem nie jest technika, ale niekompetencja posłów. Każdy powinien przechodzić na początku kadencji jakiś kurs z prawa. Skoro w demokracji każdy może zostać posłem, to oznacza że trafią się i robotnicy, nauczyciele, związkowcy, etc. I nie musieli do tej pory znać prawa. Tymczasem nagle zaczynają tworzyć prawo, czym decydują o naszym życiu. Warto żeby chociaż cokolwiek rozumieli.
  • 2012-03-08 05:52 | saxonia anhalt

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Bynajmniej nie ACTA odslonilo polski styl tworzenia prawa. Mniej znanym, ale tez dotkliwym przykladem byla trzykrotna nowelizacja ustawy o zamowieniach publicznych w roku 2001: pierwsza w czerwcu, druga w lipcu (przygotowana przez inna komisje) - i sprzatajaca powstaly balagan trzecia w grudniu.
  • 2012-03-08 07:54 | AHa!

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Świetny artykuł. Następny o ustawach sponsorowanych bym proponował! Ustawa o obowiązku jazdy na światłach w ciagu całej doby i konkurowaniu ze słońcem, zwiększyła ilość zdarzeń ze skutkiem śmiertelnym na polskich drogach.
  • 2012-03-08 08:03 | AHa!

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    " Każdy powinien przechodzić na początku kadencji jakiś kurs z prawa. "
    Każdy może jeszcze przed początkiem kadencji przejść kurs prawa. To jest kwestia jego odpowiedzialności. Jego podejścia do tego czego się podjął! Inżynier czy profesor też nie zna się na prawie o ile nie jest prawnikiem. Zbigniew Bujak był robotnikiem, ale jeśli czegokolwiek się podjął to starał się to robić perfekcyjnie, zdobywając wiedzę z tej dziedziny swojej działalności. Wiejec "Zbyszków Bujaków", ot co!
  • 2012-03-08 08:36 | AAA222

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Może mały przykład brakoróbstwa "on-line". W senacie wylądowała właśnie uchwalona przez Sejm ustawa o podatku od wydobycia kopalin (druk senacki 66). W art. 9 ustawy zaszyto na wniosek posła Rosatiego mechanizm "waloryzacji", który według intencji wnioskodawcy ma rekompensować podatnikom wzrost kosztów produkcji wynikający z inflacji (poprawka zgłoszona podczas posiedzenia Komisji Finansów Publicznych nr 25). Wystarczy podstawowa znajomość arytmetyki, by po przeanalizowaniu wpływu owej "waloryzacji" na stawki podatku (zdefiniowane w art. 7 ustawy) stwierdzić, że przepis art. 9 miał będzie działanie paradoksalne, tj. sprzeczne z intencją wnioskodawcy, powodując w rzeczywistości wzrost, a nie zmniejszenie stawek podatku. Rząd pcha tą ustawę na rympał, bez chwili refleksji, bo każdy dzień zwłoki, to 7,5 mln zł straty dla budżetu. Nikt nawet nie czyta co w niej napisano, nie mówiąc o jakiejkolwiek analizie, bo i po co. Posłowie/senatorowie naciskają guziki zgodnie z instrukcja od "szefa" i jakoś to leci.

    Przyczyną legislacyjnego brakoróbstwa jest przede wszystkim to, że politycy (wszyscy bez wyjątku), którym lekkomyślnie powierzamy tworzenie prawa, traktują Państwo wyłącznie jako pole walki politycznej, w której wszelkie chwyty są dozwolone, a nie jak Dobro Wspólne.
  • 2012-03-08 08:46 | jesmen

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    wszyscy to wiedzą i nie daj panie iść do urzędu coś załatwiać.
    Dlatego też ci, którzy są odpowiedzialni za tak zdebilałe prawo w polsce, powinni w trybie natychmiastowym!!! -oddać całe swoje uposażenie, pobierane z tytułu tworzenia tegoż prawa.
  • 2012-03-08 13:42 | Jonasz

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    gdyby "posiąść" tajemnice tworzenia prawa w naszym kraju, to byśmy pluli sobie w brodę za wybór, jaki dokonujemy co 4 lata.
  • 2012-03-08 21:31 | tito70

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Bardzo dobry artykuł o nonszalancji naszego ustawodawcy. Niestety nie bierze on przykładu z swego przedwojennego poprzednika. Przykładami takich perełek w jak najbardziej pozytywnym sensie jest choćby Kodeks Handlowy obowiązujący ze zmianami od 1934 do 2000 roku czy Prawo wekslowe i czekowe, które obowiązuje po dziś dzień. Oby nasi posłowie choć w części dorównali poziomem do tych rozwiązań.
  • 2012-03-08 22:58 | alo

    A po co tworzą to prawo?

    Mnie jest kompletnie nieprzydatne. Zauważyłem, że głównie sprytni łajdacy zyskują. Mądry jest uczciwym człowiekiem, co jest oczywistością. Tacy powinni sprawować władzę, rozsądzać, a raczej łagodzić sprzeczności. Jeden podatek, brak obowiązkowej buchalterii, tworzenie realnego dobrobytu zamiast urojonego na kontach, kilka wzajemnych obowiązków państwa i obywatela... Utopia? Niestety, tych mądrych prawie wytrzebiono. Zostali pozoranci i reszta, no i trochę sowicie opłacanych, bo świat od lat należy do tych samych, z pokolenia na pokolenie. Sprytne. Czekam na kosmitów.
  • 2012-03-09 15:27 | camel

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    "bo świat od lat należy do tych samych, z pokolenia na pokolenie. Sprytne."

    Powstaje pytanie, dlaczego my w tej sytuacji nie chcemy stać się sprytni i przejąć świata a choćby i własnego kraju? Dlaczego z uporem maniaka hodujemy głupotę, obcinamy programy szkolne, pakujemy tam religię, finansujemy nauczanie zabobonów, hamujemy naukę polską, zwalczamy technikę (tak, zwalczamy, aktywnie zwalczamy technikę, to prawda, o której być może napiszę jeszcze). Czyżbyśmy tak bardzo bali się rozumu, że godzimy się na wieczną podległość tym, do których "świat należy", byleby tylko nie podnieść poziomu intelektualnego narodu? Skąd ten trend? Ja wiem, ludzie wykształceni przestają wierzyć w jezusiki, a przecież "tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem...". Czy już wiesz, od czego należy zacząć naprawę polskich spraw?""
  • 2012-03-09 16:44 | SF

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Wyobrażasz sobie tych tumanów, obsługujących svn-a?

    A swoją drogą gratuluję refleksu autorom, skoro dopiero ACTA im tę jakość prawodawstwa ujawniła...
  • 2012-03-10 10:57 | Druid

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Prawo w Polsce tworzyli ludzie, na podstawie praw wcześniej ustanowionych, w dobrze pojętym interesie ogólnym, oraz mając do tego tworzenia prawa kompetencje. Kompetencje wypływały z wiedzy, doświadczenia i umiejętności. Prawo po ustanowieniu było przestrzegane, a kontrola przestrzegania karała odstępstwa. Przykładem niech będzie Prawo Budowlane z roku 1928.
    Obecnie prawo to zmieniane jest przez dyletantów dostosowując te zmiany do potrzeb konkretnych osób i grup zawodowych, łamane jest nagminnie, a interpretacje przesunięto do decyzji referenta gminnego. Każda gmina, każde starostwo i województwo to samo prawo w zamyśle realizuje odmiennie. Przepisy łamane i naginane w zależności od zamożności inwestora albo "potrzeby" grupy społecznej. A malutcy? Patrzą.
  • 2012-03-10 13:18 | Slav

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Do wszystkich omówionych niedostatków w tworzeniu prawa należy dodać takie przekonanie, że w każdej sytuacji wystąpienia jakiegoś problemu lekarstwem jest natychmiastowa zmiana dotychczasowego prawa lub tworzenie nowego, zazwyczaj niczego nie poprawiającego a tylko gmatwającego sytuację. Ponadto tworzenia prawa w myśl " wishful thinking" ( myślenia życzeniowego), że wprowadzenie nawet najbardziej bzdurnego przepisu naprawi sytuację. Wreszcie wprowadzania przepisów całkowicie niewykonalnych, a więc inflacja poczucia prawnego w społeczeństwie. Wprowadzenie przepisu, który jest niewykonalny jest gorsze niż w ogóle jego niewprowadzenie. I w ogóle nadmiar przepisów i nadmierna ich szczegółowość, a więc biurokratyczne przeregulowanie systemu prawnego we wszystkich dziedzinach. Generalnie makabra!
  • 2012-03-11 14:21 | franek

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    "Wyobrażasz sobie tych tumanów, obsługujących svn-a?
    "

    Jasne ze nie, zreszta svn'a nie potrafiloby obsluzyc 99% "normalnych" ludzi, a i ludzie z IT potrafia na niego klnac (w koncu dlatego powstal git). Wystarczy go jednak obudowac w odpowiedni, przyjazny dla uzytkownika interface i po krotkim szkoleniu kazdy powinien sobie poradzic rownie latwo jak z obsluga przyciskow "Za", "Przeciw" i "Wstrzymuje sie".
  • 2012-03-12 14:50 | jerzy/Cyga 321

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Wielokrotnie wypowiadałem się krytycznie na temat procesu legislacyjnego w Polsce. Także przed 1989 rokiem. Jest powód, aby być w tej sprawie jeszcze bardziej krytycznym, gdyż jakość stanowionego lub aprobowanego obecnie prawa (np. ACTA) jest gorsza niż wszelkie dotychczasowe przeciętne. Co gorzej, wyraźnie wyczuwa się w nim powrót bezwzględnego i kłamliwego nurtu liberalnego, jak za wydawałoby się bezpowrotnie minionych czasów wice premiera Balcerowicza.
    Z jednej strony, opowiada się Polakom bajki o zielonej wyspie, a z drugiej strony, legislacyjnie dokręca się, gdzie tylko możliwe, liberalną śrubę i likwiduje ciężko wypracowane uprawnienia socjalne i obywatelskie. A przy tym niewiele się robi (niektórzy twierdzą, że nic), aby kraj nasz kraj odzyskał i rozwijał międzynarodową konkurencyjność wytwórczą, produkcyjną, naukowo-techniczną itd.
    Uważam, że w komentowanym artykule trafnie zostały wyspecyfikowane istotne przyczyny uchwalania przez władze ustawodawcze wadliwych prawnie i, co jeszcze gorzej, rzeczowo uregulowań legislacyjnych. Chociaż etatowa obsada Rządowego Centrum Legislacyjnego (74 prawników) i sejmowego biura legislacyjnego (33 prawników), nie mówiąc już o prawnikach ministerialnych, wydaje się być imponująca, to najwyraźniej ta imponująca ilość nie przeszła w jakość stanowionego prawa. Wszystko przemawia za tym, że wprost przeciwnie. Cały ten układ najwyraźniej źle organizacyjnie funkcjonuje.
    Dlatego podzielam stanowisko Jolanty Rusiniak, byłego szefa RCL, która uważa, że nie da się napisać dobrej ustawy poza rzeczowo kompetentnymi dla jej przedmiotu ministerstwami. Moim zdaniem, powinny funkcjonować resortowe centra legislacyjne, podległe ministrowi odpowiedzialnemu za resort i wszystkie wychodzące z resortu projekty legislacyjne (moce przerobowe RCL powinny zostać rozdysponowane na ministerstwa). Współpraca pomiędzy resortowymi centrami legislacyjnymi, a sejmowym biurem legislacyjnym powinna sprzyjać tworzeniu lepszych projektów, jeżeli ustalone zostaną jasne reguły współpracy oraz wszelkie projekty legislacyjne, zgłaszane do nich propozycje i wprowadzane do nich zmiany będą precyzyjnie dokumentowane ( kto, kiedy, co zgłosił, zaproponował, zmienił, skorygował itd. – przynajmniej, jak w Wikipedii ). Słusznie proponuje to komentator artykułu franek. Wtedy nie powinno dochodzić do sporów kompetencyjnych, gdyż łatwo będzie ustalić, kto co zgłosił, proponował, bronił, wnioskował, czyje propozycje były konstruktywne społecznie, a kto był np. narzędziem lobbingu określonych grup wąskiego lub, co gorzej, szemranego interesu.
    Aby się skracać (jak przystało na komentatora), wnioskuję w punktach:
    1) Resortowe centra legislacyjne i sejmowe biuro legislacyjne winny inteligentnie wykorzystywać wzorcowe zagraniczne uregulowania legislacyjne, oczywiście z uwzględnieniem polskich realiów.
    2) W centrach i biurze, o których mowa wyżej, oprócz prawników i polonistów (najwyższy czas, aby zacząć polskie uregulowania prawne pisać po polsku tak, aby przeciętny obywatel mógł z nich coś zrozumieć) należy zatrudniać na etaty lub na zlecenie najwybitniejszych w Polsce merytorycznych specjalistów z dziedzin, których dotyczą projektowane regulacje. Mam nadzieję, że jeszcze tacy są, wbrew temu, co piszą niektórzy internauci, a mianowicie, że zostali już doszczętnie wytępieni.
    3) Gotowe i zatwierdzone przez właściwego ministra projekty uregulowań winny być publikowane w internacie oraz ew. innych środkach masowego przekazu celem umożliwienia zgłaszania do nich uwag przez obywateli. Wyjątek od tej reguły mogłyby stanowić tylko bardzo nieliczne i specyficzne regulacje tajne lub poufne, bo chyba w każdym kraju i takie muszą być.
    4) Autorzy artykułu piszą, że fundusz ekspercki, za który poseł mógłby wynająć eksperta do oceny określonego projektu legislacyjnego wynosi 200,- złotych i że są poważne przeszkody proceduralne, aby i ten fundusz uzyskać. Czy nie oznacza to, że cała para (potężne koszty funkcjonowania Sejmu i Senatu) idzie w gwizdek? Czy nie oznacza to, że wybrańcy narodu, posłowie i senatorowie z natury rzeczy mają głosować w ciemno, według wytycznych partyjnych przełożonych? O tym, za czym głosują i jakie wywoła to skutki społeczne nie muszą wiedzieć, bo nie ma środków, aby wynająć ekspertów, którzy potrafiliby im to wytłumaczyć i zaproponować sensowne lub sensowniejsze rozwiązania. (Jerzy Ćwiękała)

  • 2012-03-16 10:57 | AAA222

    Re:Źle lub jeszcze gorzej, czyli jak się tworzy w Polsce prawo

    Chyba tylko w Polsce możliwa jest taka sytuacja, że senator (Michalski PO) w wypowiedzi na posiedzeniu Senatu daje wyraźnie do zrozumienia (jako sprawozdawca w odpowiedzi na pytanie W. Cimoszewicza), że ma wątpliwości co do zgodności ustawy (o podatku od niektórych kopalin) z Konstytucją, a parę minut potem głosuje za jej przyjęciem bez poprawek. Panie Senatorze, sumienie Pana nie gryzie ?
  • 2012-04-14 12:36 | QUOMODO

    Respons: A najgorsze, że Rząd to konstytucyjna władza wykonawcza.

    Sz.Czytelnicy!

    W Konstytucji 3-Maja już za samo wejście członka Rządu do Sejmu bez jego wcześniejszego wezwania przez Sejm, groził Trybunał Stanu. Dziś mamy "Rząd Ustawodawczy" w czystej postaci, bo Rząd kontroluje Sejm, a nie na odwrót. Rząd pisze sam Ustawy, za co w XVIII wieku byłby postawiony przez Trybunał Stanu. Zasada trójpodziału władzy legła w gruzach. Rząd zamiast wykonywać ustawy, tworzy je. Patologia ustrojowa III RP sięgła zenitu.

    Proste pytanie; czy Kaszub z nieciekawym kaszubskim nazwiskiem Tusk (co słowo "tusk" po kaszubsku oznacza proszę wyszukać w słowniku kaszubsko-polskim) może wprowadzić polską postsowiecką kulturę polityczną na wyższy czy niższy poziom? Ten typ tak ma - od pokoleń. Sami Kaszubi to zauważyli, a Polacy wybrali takiego człowieka na Premiera. Czyżby nam rozum odebrało, czy...

    Wojciech Edward Leszczyński