Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

(51)
Głośna akcja deregulacji zawodów, choć robiona pod hasłami wolności i walki z biurokracją, coraz bardziej wygląda na projekt polityczno-propagandowy, którego realne skutki będą albo obojętne, albo niebezpieczne.
  • 2012-03-22 04:11 | Werbalista

    Deregulacja

    Szanowny Autor pisze, ze "nie wiadomo o co tyle halasu". Otoz doskonale wiadomo. Halas jest o to, ze aby uzyskac prawo wykonywania zawodu stawiane sa niebotyczne wymagania. Mieszkam w USA i mam wielu klientow uprawiajacych "wolne" zawody; posrednikow sprzedazy nieruchomosci, zarzadcow nieruchomosci, agentow ubezpieczeniowych, zawodowych kierowcow oraz taksowkarzy (ktorych tu sie nie zalicza do kierowcow zawodowych), itd. Zaden z tych zawodow nie wymaga specjalnych kwalifikacji, a tylko zdanie panstwowego egzaminu. Zawod instruktora jazdy praktycznie nie istnieje, choc sa instruktorzy w prywatnych szkolach jazdy, a glownie w szkolach srednich, gdzie mozna ukonczyc kurs prawa jazdy za nominalna oplata. I nic zlego sie nie dzieje. Rynek sam sie reguluje, bez specjalnego panstwowego nadzoru. Nawet te ubezpieczenia nie sa takie dotkliwe.
  • 2012-03-22 07:26 | le_mon

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Mieszka Pan w USA i jest całkiem możliwe że tamtejsze ubezpieczenia nie są dotkliwe. Może Pan nie zauważył, ale artykuł dotyczył III RP a nie USA.
    A to robi drobną ;) różnicę.
  • 2012-03-22 08:39 | Maciej Zimowski

    Polemika z częścią dot. przewodników turystycznych

    Dziennikarz (nielicencjonowany?) Marek Henzler podjął się zadania, którego intencję w zasadzie rozumiem. Gdy w dyskursie społecznym dominują tony pozytywnie odnoszące się do deregulacji, w imię pluralizmu wolnych mediów ktoś musiał podejść od drugiej strony - doszukać się a to minusów, a to umniejszyć wagę postulowanych reform. Niestety wykonując tę misję powierzchownie i po łebkach, Marek Henzler poległ w szczegółach.

    Ponoć znakomici krajoznawcy-regionaliści obawiają się taniej konkurencji choćby ze strony świeżo upieczonych maturzystów. To akurat rozumiem. Znakomici politolodzy w tygodniku "Polityka" przed 1989r. też nie musieli się obawiać konkurencji nikogo, spoza wąskiej kasty dopuszczonych przez "wiodącą siłę" tytułów i dziennikarzy. Pamiętam ich zachwyty w latach 1980-tych, nad tym że tygodnik rozchodzi się praktycznie bez zwrotów. A potem nagle co? Po przełomie musieli się zmierzyć z tabunami świeżo upieczonych amatorów dziennikarstwa tuż po maturze albo i bez matury, którzy wdarli się na rynek, z dziesiątkami tytułów wabiących pikantnymi plotkami i fotkami. I co? Najlepsi jakoś przeżyli. Proszę się więc nie obawiać o znakomitych regionalistów tylko co najwyżej o starych nudziarzy z licencjami.

    Organizacje turystyczne i prywatnych szkoleniowców, deregulacja pozbawi wpływów ze szkolenia przewodnickich kadr. Bzdura - pozbawi co najwyżej nadzwyczajnych wpływów z wypełniania urzędowych wytycznych, a nie szkolenia jako takiego. Czy Marek Henzler nie zauważył, że pomimo otwarcia od 20 lat zawodów rzemieślniczych czy - ten przykład wciąż trzeba powtarzać - dziennikarskich, istnieją tysiące szkół i studiów zawodowych, a ich absolwenci bynajmniej nie uciekają od egzaminów? Co do turystyki - gromkie głosy za deregulacją padają ze strony... samych szkoleniowców. Jednego z nich - Krzysztofa Mamysa już cytowałem, drugi to Tomasz Dygała. Podobne zdanie - to wiem z rozmów prywatnych czy zakulisowych - podziela wielu innych, a przynajmniej - jak np. właściciel jednej z renomowanych szkół przewodnickich w Krakowie - nie obawia się o dopływ nowych adeptów.

    W konkluzji: Przez najbliższe lata na turystycznym rynku może być spore zamieszanie... Nie będzie żadnego zamieszania - dobrzy organizatorzy i tak mają własny system rekomendacji pilotów czy przewodników, szkoleń wewnętrznych itp. i gdyby polegali tylko na "państwowym kołchozie" - polegli by już dawno. Deregulacja jedynie otworzy nowe możliwości i zlikwiduje liczne absurdy. Ma też nastąpić wzrost agresywnej konkurencji - Że cooo? Marek Henzler naprawdę nie wie o czym pisze. Agresywne były do tej pory zachowania przedstawicieli korporacji którzy wmuszali swoje usługi strasząc strażą miejską, mandatami, urządzając uliczne łapanki. Teraz ci sami, chcą pozostać na rynku będą musieli się nauczyć kulturalnej i uprzejmej konkurencji.

    O innych branżach wypowiadać się nie będę ale gołym okiem widać podobne dyrdymały, jak np. straszenie powrotem mafii taksówkowych z wczesnych latach 90-tych. Wielu zwraca uwagę na niedorzeczność - to nie kwestia dostępności do zawodu tylko ogólnej kultury i folkloru, trochę się jednak przez te 20 lat ucywilizowaliśmy. Zresztą od zwalczania mafii jest policja, od szarej strefy skarbówka itp.

    Co jeszcze Marek Henzler wie przewodnikach? Aha, że ponoć jakość tej usługi można ocenić dopiero po fakcie. Wie Pan, mogę wymienić dziesiątki różnego rodzaju nielicencjonowanych usług, np. naprawę samochodu - które można ocenić po, a nawet długo po fakcie. Tyle że turysta chroniony jest bardzo silnym prawem konsumenckim, zapisami ustawy których deregulacja nie podważy, i niezadowolony może zareklamować wycieczkę z kiepskim pilotem, zażądać odszkodowania. A ja? Dzisiaj na przykład kupiłem za 5 zł "Politykę" - gazetę która powinna być mądra i porządnie robiona, a po fakcie zakupu - znajduję w niej bzdury i niefachowość.


    Całość polemiki z linkami itp. tutaj....>
  • 2012-03-22 09:01 | only Palikot

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    no więc za co politykierzy made in poland wypłacają sobie tak wysokie pensje?,

    za to że w garniturach chodzą?
  • 2012-03-22 09:10 | Bibliotekarka

    Bez sensu umieszczono na tej liście bibliotekarzy

    którzy mają swoje stopnie zawodowe, co zmusza do samokształcenia w tym najwyższy - gdzie wymagany jest egzamin, ale nie wiem po co tu coś deregulować, skoro wg prawa w bibliotece może pracować każdy. Urzędnicy czegoś nie doczytali. Bibliotekarze zachodzą w głowę, o co chodzi? Może było na początku alfabetu i padło na nas?
  • 2012-03-22 09:11 | toefl

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    sprawdzanie kwalifikacji musi być . Musi być dokładne ale uczciwe .
    To nie adwokaci mają organizować egzaminy i formułować pytania ale ktoś z zewnątrz - to taka zasada . Zobaczcie jak niedawno to zmieniono , jak długo taka patologia trwała i ile szkód zrobiła .

    Ale powtarzam - kwalifikacje trzeba sprawdzać solidnie i ostro- zaczynając od matury . 30 % na zaliczenie matury to głupota , tym bardziej, kiedy np na maturze pisemnej z angielskiego są dwa zadania ze słuchu na które odpowiada się : prawda / fałsz . A wiec jest już 50 % losowego zdobycia punktu .
    To jest totalna głupota .
    Kto to ustala _ tacy durnie .
  • 2012-03-22 09:18 | Polikarp

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Artykuł pisany jak na zamówienie jakiejś korporacji. Obrazuje pogląd, że "nie ma wiedzy bez papierka". A prawda jest inna - tam gdzie nie ma konkurencji - jakość się obniża, a ceny rosną.
    Ale ja w kwestii przewodników. Jestem przewodnikiem turystycznym w Irlandii od paru lat. Tam nie ma formalnych wymogów i każdy może zostać przewodnikiem. Profesjonalne szkolenia oczywiście istnieją, organizują je firmy, organizacje, ludzie z doświadczeniem, a nie tylko oficjalne placówki czy wszechwładne państwo (choć odznaka dodaje prestiżu). Istnieje też system permanentnego podnoszenia kwalifikacji.
    Młodzi przewodnicy rzeczywiście mają mniejszą wiedzę, ale za to większy entuzjazm, dowcip, silniejszy głos, lepszy kontakt z klientem, zwłaszcza młodym. Drastyczną różnicę w poziomie usług widać w Muzeum Narodowym - tam króluje zamknięta kasta niby-przewodników, aroganckich, zblazowanych wyjadaczy, którzy łażą bez sensu jak opite bąki.
    Chciałem na koniec zauważyć , że w Irlandii turystyka kwitnie - 8 mln turystów, to nieźle jak na 4,5 -milionowy naród. W Polsce ile? 12 mln, 14? Słabo , jak na nasz krajowy potencjał.

  • 2012-03-22 10:48 | zebraska

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    ja czytam to w ten sposób- powoli na naszych oczach Panstwo Polskie zostaje całkowicie unicestwiane, o patriotyzmie i historii Polski beda mówic absolwenci zawodówek, nad bezpieczństwem naszych dzieci na lekcjach Wf bedzie czuwac pani po robótkach ręcznych, za kółko taxówki wsiądzie byle człowiek po kursie prawa jazdy, za stery samolotu równiez wpuscimy byle kogo? a po nas... chocby potop, politycy maja zawsze krótki wzrok i krótka pamięć za to usta pełne frazesów, to napewno nie zwiekszy liczby miejsc pracy, a jedynie spowoduje że nie trzeba juz uniwersytetów i kursów, wystarczy BYĆ
  • 2012-03-22 10:49 | zimowski

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    a pan nie powinien sie tutaj wypowiadać, gdyz robi pan zła robote
  • 2012-03-22 11:35 | M>M

    Re:Akcja deregulacja

    Dlatego właśnie Polska to Polska a USA to USA.
    Co Państwo powiecie na zawód Operator maszyn do rozkładania mieszanek bitumicznych do 8 metrów klasy III.
  • 2012-03-22 12:45 | sam

    Deregulacja jest potrzebna jak tlen w powietrzu

    Obawy autora przypominają mi troskę nadopiekuńczej matki wypuszczającej syna w świat . A czy sobie poradzi , nie zrobi krzywdy, nie zejdzie na zła ścieżkę.
    Jak wiemy w wiekszości te obawy są płonne .
    Nie bójmy się deregulacji kibicujmy Gowinowi, to tylko może nam - konsumentom pomóc .
  • 2012-03-22 12:48 | Yan

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    "A są unijne kraje, w których nie ma ani jednej kopalni i tym samym o kilkadziesiąt zawodów mniej jest w nich regulowanych. Podobne „oszczędności” znajdziemy, kiedy porównamy zawody związane z transportem, choćby morskim. Parę unijnych krajów nie leży nad morzem ... ".

    Jak Czechy, ale oni mają górnictwo.
  • 2012-03-22 12:53 | karina

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    to moze zlikwidujmy uniwerystety, uczyc w szkołach tez bedzie mógł kazdy kto czuje sie inteligentny i ma dobry kontakt z młodzieżą, policjantem niech bedzie ten co lubi sobie postrzelać, ogrodnikem ten co lubi kolor zielony,, a politykiem? no własnie czy aby tutaj nie trzeba sprostac jakimś kategoriom? chyba tak- tak szybko korporacja partyjna nie dopuszcza młodych zdolnych co maja pomysły i ideee, korporacje polityczne trzymają sie mocno...
  • 2012-03-22 13:16 | witg

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Smutny artykuł. Dlaczego w Skandynawii, w których państwo odgrywa tak wielką rolę, jest nie więcej niż 100 regulowanych zawodów, a u nas 380? Czy usługi świadczone w Skandynawii, Niemczech, krajach anglosaskich są na niższym poziomie niż w naszym kraju? Jeśli jest rzeczywiście "wiele hałasu o nic", to dlaczego jest tak ogromny opór korporacji przeciw proponowanym zmianom? Czy- w odróżnieniu od klientów w innych krajach, klienci w Polsce to małe dzieci "specjalnej troski", którymi państwo musi się specjalnie zaopiekować, bo same nie dadzą rady? Czy usługodawcy są tak bezradni, że nie są w stanie zastąpić korporacji, różnymi otwartymi stowarzyszeniami, które będą dbały o wysokie standardy? Ile nas kosztuje ta regulacyjna opieka państwa? Kto za nią płaci? - Państwo, czy klient? Jakie są konsekwencje tworzenia jak największej ilości "styków" między prywatnym sektorem, a administracją państwową? Czy przypadkiem nie jest to korupcjogenne? Co takiego pokazało nasze państwo, by uwierzyć w jego skuteczność w regulowaniu tylu usług? Dlaczego inne, silniejsze państwa, uznały jednak, że ich skuteczność w tej materii nie jest wysoka? Czy my jesteśmy w jakiś sposób wyjątkowi, że to akurat u nas musimy mieć tak wiele uregulowanych zawodów? Na czym ta wyjątkowość polega? Narzuca się taka odpowiedź na te pytania: kochamy nasze państwo, wierzymy w jego sprawność bezgranicznie, uważamy, że ustawodawcy i biurokraci wiedzą lepiej niż Skandynawowie, jak zapewnić wysoką jakość usług, wiemy też świetnie, że, w odróżnieniu od innych miejsc, u nas regulacje nie tworzą, żadnych barier dla ludzkiej inicjatywy i zapewniają, że nie ma praktycznie korupcji, jesteśmy przeświadczeni, że klienci to grupa, o którą państwo musi się troszczyć zawsze i wszędzie, bo sami klienci tego potrzebują, wiadomo też, że korporacje zawodowe zapewniają najwyższy poziom usług po najniższych cenach - coś nie do osiągnięcia w innych krajach; przykładów na szkodliwość deregulacji dostarcza nam zresztą historia ostatnich kilkunastu lat: sztandarowym przykładem jej klęski jest branża telekomunikacyjna, gdzie oszukańcze firmy doprowadziły do zmniejszenia zakresu usług i drastycznej podwyżki ich cen. Niech ten przykład służy jako przestroga dla każdego, kto chce zniszczyć tak pożyteczne dla wszystkich regulacje:)
  • 2012-03-22 15:08 | magda

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    mam tylko nadzieje, ze pan Gowin nie bedzie goloslowny, i w stosownym czasie zostana przeprowadzone rzetelne badania na temat mającego rzekomo nastapic spadku bezrobocia i wzrostu jakosci uslug w zderegulowanych branzach...
  • 2012-03-22 16:07 | Jerzy/Cyga321

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Uważam artykuł za analitycznie wnikliwy i generalnie słuszny, ale sądzę, że w sformułowaniu: „Głośna akcja deregulacji zawodów, choć robiona pod hasłami walki z biurokracją, coraz bardziej wygląda na projekt polityczno-propagandowy, którego realne skutki będą albo obojętne, albo niebezpieczne.” Należało o wiele większy nacisk położyć na „niebezpieczne”. We wcześniejszej debacie na ten temat w „Polityce” napisałem w komentarzu: „Jeśli istotnie są w Polsce zawody, do których należałoby ułatwić dostęp poprzez deregulacje prawne, to nie należałoby tego czynić w trybie pospolitego ruszenia, bo można narobić tęgiego bałaganu, którego i tak nam nie brakuje.” Poza szczegółowo wypunktowanymi przez autora artykułu ujemnymi i często wręcz niebezpiecznymi skutkami przewidzianych deregulacji w określonych zawodach musimy również dostrzec niebezpieczne skutki generalne. A takimi skutkami są: a) generalne obniżenie standardów kwalifikacyjnych w wielu obszarach aktywności społeczno-zawodowej, co z kolei musi obniżyć standardy egzystencji społecznej obywateli i b) generalne zakwestionowanie sensu doskonalenia własnych kwalifikacji zawodowych, a poprzez to zniszczenie funkcjonujących systemów kształcenia i doskonalenia zawodowego (po co się uczyć i doskonalić zawodowo, jeśli się nie musi?).
    Jestem przekonany, że miejsc pracy z tytułu zrobienia deregulacyjnego zamieszania zawodowego nie przybędzie, podobnie jak herbata w szklance nie stanie się bardziej słodka od samego długotrwałego mieszania łyżeczką.
    Przeciwne opinie w tej sprawie mają oczywiste wytłumaczenie: a) mniej kompetentni na bezrybiu walczą o ryby (i trudno im to mieć za złe) i b) w młodości każdy wolałby pójść na wagary niż wkuwać, jeśli wkuwać nie musiałby. Władza, aby się przypodobać wspomnianym grupom, chce im takie wagary zalegalizować.
    P.S.
    Wszystko, co powyżej nie oznacza, że uważam, iż wszystko regulacjami zawodowymi w Polsce oraz z systemami nauczania i doskonalenia w tych zawodach jest dostatecznie dobre. Ale sposób, w jaki niemiłościwie nam panujący (póki co) rząd zamierza to poprawiać, budzi bardzo poważne obawy.
  • 2012-03-22 17:05 | FC

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Prawda, że zmiana w zakresie zawodów prawniczych jest fasadowa. Ale mija się z prawdą Autor kiedy pisze, że adwokaci nie chcą skrócenia z 5 do 3 lat czasu wykonywania innego zawodu prawniczego wymaganego do wpisu na listę adwokatów. Już teraz termin ten wynosi 3 lata, więc nie ma czego zmieniać. Zmiana z 5 na 3 lata dotyczy czasu praktyki zawodowej po studiach wymaganej do dopuszczenia do egzaminu zawodowego.

    Swoją drogą, nie wiem jak w innych zawodach, ale mam wrażenie że dostęp do korporacji prawniczych jest od dłuższego czasu zmieniany bez żadnego planu. Chyba każdy reformator wykorzystuje deregulację tylko jako okazję do podciągnięcia słupków popularności.
  • 2012-03-22 17:34 | chózjor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Och, już widzę tabuny absolwentów liceum, którzy w pogoni za marzeniem zaczynają trenować zapaśników. A wobec braku sukcesów, zabierają się za łuczniczki. Widzę też tysiące klubów i stowarzyszeń, którzy przygarniają takich niedoświadczonych trenerów bez sukcesów. A chętni do trenowania za tym trenerem ciągną.

    W Polsce zbyt dużą wagę przywiązuje się do papierów, za małą do faktycznej znajomości branży, przedmiotu, zagadnienia. Kurs zakończony egzaminem więcej znaczy niż 20 lat gry w piłkę nożną. 30 lat doświadczenia za kierownicą to za mało, trzeba koniecznie zdać egzamin ze znajomości miasta (dobór pytań zamknięty, pytania z teorii). Aż dziwne, że pisać artykuły do gazet lub czasopism może każdy, niezależnie od wykształcenia.

    .

  • 2012-03-22 20:30 | jer-11

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    ja czytam to w ten sposób- powoli na naszych oczach Panstwo Polskie zostaje całkowicie unicestwiane, o patriotyzmie i historii Polski beda mówic absolwenci zawodówek, nad bezpieczństwem naszych dzieci na lekcjach Wf bedzie czuwac pani po robótkach ręcznych, za kółko taxówki wsiądzie byle człowiek po kursie prawa jazdy, za stery samolotu równiez wpuscimy byle kogo?

    I po co pisac podobne (jak wyzej) bzdury? Czasy "realnego socjalizmu"
    wpoily przekonanie, ze ten co ma "papierek" musi byc lepszy
    od tego "bez papierka"?

    P.S. Poziom zawodowy i kulturalny zdecydowanej wiekszosci kierowcow
    taksowek w Polsce i tak jest wyjatkowo zalosny. Gorzej juz
    chyba byc nie moze, a tylko lepiej!
  • 2012-03-22 20:35 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Zdecydowanie bardziej wartościowy niż taki "menadżer"
  • 2012-03-22 20:51 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Zawsze możesz
    Maciej, lata 80'te były trzydzieści lat temu, dla ułatwienia dodam że to więcej niż masz palców, więc złap za liczydło jeśli nie ogarniasz. W międzyczasie zaszły pewne zmiany, na przykład nikt zdrowy na umyśle nie mówi już o kołchozach, chyba że pani psor na lekcji WOS'u w liceum. To co kiedyś może i było "kastą dopuszczonych" teraz często oznacza rodzinny "small business". Wiele z tych zawodów już zmaga się z nadmiarem rąk do pracy i niedostatkiem zleceń, trudnościami w egzekwowaniu płatności, konkurencją dumpingową... ta ustawa to dla nich nóż w plecy, ale Tobie przecież o to własnie chodzi, prawda ? Zalejmy rynek tanimi frajerami, żeby bogaci panowie i korporacyjne interesy zyskały nowy straszak na profesjonalistów...
  • 2012-03-22 21:00 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    No a kto miałby egzaminować adwokatów w takim razie ? Zduni ? Kominiarze ? Może bioenergoterapeuci ?
  • 2012-03-22 21:00 | jan

    Gowin na wlasne zyczenie straci twarz

    Panie Gowin, jezeli nie chce Pan stracic twarzy i honoru, to powinien Pan teraz przeprowadzic doglebne badania pokazujace ceny i jakosc uslug w dziedzinach ktore chce Pan deregulowac. Takie same badania powinien Pan wykonac np za 5 lat i porownac swoje niszczycielskie dzialanie.

    Istnieje jeden, niepodwazalny, najwazniejszy powod dla ktorego deregulacja sie nie uda. To stan polskiego prawa i sadownictwa. Tym sie Pan powinien zajac, a nie deregulacja.

    Panstwo, w ktorym na pierwsza rozprawe czeka sie kilka miesiecy, sprawa trwa kilka lat a interpretacje prawne przepisow sa dowolne, nie nadaje sie do deregulacji zawodow. Najpierw Pan zrob porzadkek w dziedzinie gdzie jest Pan ministrem.
  • 2012-03-22 21:11 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Przewodnik to nie jedyny zawód na liście, a z punktu wiedzenia korporacji - cóż byłoby lepszego od rynku pełnego młodych gotowych pracować taniej ? Korporacyjne myślenie to przede wszystkim cięcie kosztów gdzie się da, więc zbicie pułapu cen nawet poniżej opłacalności to czysty zysk dla nich - nie dla "zawodowców". Ale co Ciebie to obchodzi ? Ty jesteś w Irlandii i konsekwencje wprowadzenia takiego prawa nie dotkną Cię nawet na chwilę.
  • 2012-03-22 21:39 | T

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Jedynym wolnym i zderegulowanym zawodem jest "zawód minister" , bo jak widać każdy głupi może nim zostać.
    Przerażające jest to , co czytam na temat deregulacji zawodu trenera.
    W młodości 17 lat wyczynowo uprawiałam szrmierkę i trener to był autorytet, było pewne , że jest to osoba dobrze przygotowana do pracy z dziećmi i młodzieżą.
    Na studiach terenerskich poznaje się teorie sportu , metodykę treningu , fizjologię , anatomię , psychologię i wiele wiele innych przedmitów bez których znajomości nikt nie powinien próbować uczyć czegogolwiek !
    Nigdy nie pozwolłabym aby moje dziecko trenował ktoś kto nie skończył studiów i kursów trenerskich.
  • 2012-03-22 21:56 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Kolejny zabytek "realnego socjalizmu" - rzuć kamieniem a trafisz ich setkę w tym kraju ! Łatwiej toczyć pianę z pyska na "socjalizm" niż ruszyć zadem i zrobić sobie głupi papierek...
  • 2012-03-22 23:29 | Keram

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    No to może nie najkrócej, ale na temat... Pilota i przewodnika.

    1. Uwolnienie zawodu przewodnika może doprowadzić do wejścia na nasz rynek korporacji turystycznych działających w krajach nie posiadających regulacji prawnych w zakresie zawodu pilota i przewodnika. Wejście na nasz rynek korporacji z zachodu Europy stosujących dumpingowe ceny za oprowadzanie turystów za symboliczne 1 euro przez nieprofesjonalne osoby oznaczać będzie brak pracy dla polskich przewodników, brak wpływów do skarbu państwa z podatków, a dodatkowo także spadek jakości świadczonych usług. Widoczne są w ostatnim czasie przykłady z Europy, gdzie właśnie podobne praktyki wywołały falę niezadowolenia i protestów wymierzonych przeciwko nieprofesjonalnym pilotom i przewodników. Przykładem są Hiszpania i Austria - w tej ostatniej podejmuje się w ostatnim czasie kroki dążące do uregulowania zasad na jakich można zostać przewodnikiem turystycznym. Dodatkowo wskutek deregulacji spadnie zainteresowanie usługami przewodnickimi w turystyce przyjazdowej. Grupy turystyczne obsługiwane będą przez zagranicznych pilotów, przedstawicieli biur czy nawet kierowców autokarów. To odbije się zapewne negatywnym obrazem Polski w oczach turysty otrzymującego nieprofesjonalną informację, często nieaktualną, bądź podpartą pejoratywnymi stereotypami. Krok ten zapewne nie będzie służył poprawie sytuacji na rynku pracy. Przeciwnie - liczba miejsc pracy spadnie. Wzrośnie za to działalność wielu przypadkowych pilotów i przewodników w „szarej strefie”. Sądzimy, że fakt, iż nie wszystkie europejskie kraje posiadają regulacje w zakresie wykonywania wymienionych zawodów nie oznacza, że powinniśmy sięgać do niekorzystnych dla nas wzorców. Niemiecka Republika Federalna, Kraje Beneluksu czy Kraje Skandynawskie to kraje, gdzie w przemyśle turystycznym dominuje turystyka wyjazdowa, natomiast w krajach o wysokim znaczeniu w dla gospodarki turystyki przyjazdowej regulacje takie istnieją, a przykładami są kraje południa Europy takie jak Hiszpania, Włochy, Grecja. Tam stawia się wysokie wymagania względem kadr obsługującej turystów i przekazującej wiedzę na temat bogatego dziedzictwa przeszłości, a zawód przewodnika turystycznego jest regulowany. Argument o kryzysie dotykającym kraje z wysokim odsetkiem zawodów regulowanych nie znajduje tutaj odniesienia, gdyż akurat w tych krajach branża turystyczna ma się świetnie. Polska nie posiada aż tak dużego potencjału turystycznego jak kraje śródziemnomorskie, lecz są w naszym kraju regiony takie jak np. Małopolska, gdzie w branży turystycznej znajduje zatrudnienie pokaźny odsetek społeczeństwa. Powinniśmy dbać o kształcenie profesjonalnych kadr do obsługi turystów, gdyż przewodnicy i piloci są ambasadorami miasta, regionu i kraju oraz zapewniają turystom bezpieczeństwo. Szkolenia dla kandydatów na pilotów i przewodników wykształcają wśród osób biorących w nich udział świadomość, że praca przewodnika wymaga obszernej wiedzy z zakresu wielu dyscyplin nauki nie tylko historii, historii sztuki, kultury i architektury, lecz także geografii, geologii, przyrody, kulturoznawstwa, religioznawstwa i innych. Bardzo ważnym elementem szkoleń dla kandydatów na pilotów i przewodników jest metodyka i technika prowadzenia wycieczek, a także wiedza zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy. Pilot/przewodnik oprócz wiedzy z zakresu wyżej wymienionych dziedzin nauki musi umieć zapewnić turyście bezpieczny transport, pomóc turyście poszkodowanemu w wypadku, pomóc w sprawach administracyjnych za granicą. To tylko niektóre dość istotne elementy szkoleń. Zniesienie ich obowiązku może spowodować, iż turystami zajmować się będą osoby zupełnie do tego nieprzygotowane co w rezultacie odbije się zapewne na komforcie i bezpieczeństwie turysty. Przykładem choćby może być nieprofesjonalne zachowanie polskiego pilota-rezydenta na Krecie, gdzie brak dostatecznej dbałości o bezpieczeństwo turystów oraz brak towarzyszącego grupie profesjonalnego przewodnika lokalnego doprowadził do śmierci z wycieńczenia w górach 2 polskich turystów.

    2. Argumentem przemawiającym za uwolnieniem omawianych zawodów ma być również obniżenie cen. Ceny usług przewodnickich i pilockich w Polsce należą do najniższych w Europie ze względu na już istniejącą wysoką konkurencję w branży turystycznej. Dla przykładu podajemy porównanie: usługa przewodnicka w Krakowie w języku obcym tj. oprowadzanie po głównym szlaku turystycznym miasta Drodze Królewskiej trwające 4-5 godzin to średnio koszt 200-350 zł w zależności od wielkości grupy czy też języka obcego, zatem równowartość 50-80 euro; usługa przewodnicka na ateńskim Akropolu to koszt 80-100 euro za 45-minutowe(!) zwiedzanie; usługa przewodnicka w Rzymie to koszt minimum 150 euro za 2-3 godzinną trasę; w Berlinie czy Monachium, gdzie zawód przewodnika nie jest regulowany to koszt minimum 200 euro za kilkugodzinne zwiedzanie. Zatem nieprawdą jest, że po wprowadzeniu deregulacji ceny usług spadną i staną się bardziej konkurencyjne, gdyż wówczas będzie to zupełnie nieopłacalne, chyba że dla pseudo-przewodników działających w szarej strefie. Ale takich raczej nie będzie, bo oprowadzać będą piloci wycieczek zagranicznych.

    3. Należy zwrócić uwagę, iż na podstawie odrębnych przepisów dostęp do wielu turystycznych miejsc będzie dla turysty utrudniony lub wzrosną jego koszty. Mianowicie o ile uwolnienie zawodu będzie zezwalało na oprowadzanie po miastach i miejscowościach, o tyle dostęp dla przewodników bez licencji do muzeów, ważniejszych obiektów sakralnych, rezerwatów przyrody parków narodowych i krajobrazowych będzie wymagał wynajęcia etatowego przewodnika np. muzealnego w każdym kolejnym odwiedzanym przez turystę miejscu. Obecnie licencjonowani przewodnicy mają możliwość wstępu do poszczególnych obiektów lub otrzymują pozwolenie po przejściu dodatkowego wewnętrznego szkolenia. Po wejściu deregulacji muzea i inne obiekty „zamkną swoje drzwi” dla nielicencjonowanych przewodników.

    4. Kolejnym argumentem przemawiającym za utrzymaniem systemu szkoleń i egzaminów dla przewodników i pilotów jest fakt, że osoby te bardzo często obsługując turystykę szkolną, edukacyjną, studyjną przekazują cenną wiedzę, są nauczycielami i wychowawcami. Do zawodu nauczyciela dopuszcza się tylko i wyłącznie osoby z odpowiednim wykształceniem, dlaczego zatem do zawodu przewodnika mają być dopuszczane osoby bez przeszkolenia i egzaminu?

    5. Wraz z uwolnieniem zawodu nastąpi katastrofalny spadek jakości oferowanych usług. Turysta nie ma możliwości sprawdzić wcześniej jakości oferowanej usługi przewodnickiej czy pilockiej. Pojawienie się na rynku większej ilości niesprawdzonych ofert usług spowoduje wzrost ilości niezadowolonych czy też oszukanych klientów, co będzie w rezultacie rzutowało na ogólne negatywne odczucia z podróży do Polski, a co za tym idzie spadek atrakcyjności naszego kraju jako celu podróży i obniżenie się dochodów z turystyki. Poza tym nieodpowiednio przygotowani zagraniczni piloci mogą szerzyć negatywne stereotypy o Polsce i Polakach wśród swoich turystów co w rezultacie będzie rzutowało na spadek atrakcyjności kraju jako celu podróży turystycznych.

    6. Innym argumentem wymienianym jako przemawiający za deregulacją jest brak potrzeby kończenia studiów specjalistycznych, aby zostać przewodnikiem turystycznym. Tak jest już obecnie, a wymogiem wskazywanym względem wykształcenia kandydata jest tylko ukończenie szkoły średniej, nie ma nawet wymogu posiadania matury, tak więc przewodnikami lub pilotami mogą zatem zostać również osoby studiujące. Potrzebne natomiast jest szkolenie i egzamin sprawdzający wiedzę i umiejętności, gdyż żaden kierunek studiów nie posiada w swoim programie tak szerokiej tematyki. Argumentem przemawiającym za utrzymaniem szkoleń i egzaminów jest fakt, że Polska jako członek Unii Europejskiej przyjęła normę PN-EN 15565 określającą wymagania dotyczące szkoleń przewodników turystycznych, która to norma zakłada, iż przewodnik to osoba reprezentująca, miasto region, kraj, mająca wpływ na klientów względem ich wyborów np. przedłużenie pobytu lub kolejna wizyta w danym miejscu, kształtująca wizerunek danego miejsca, pomagająca rozumieć kulturę i obyczaje danego miejsca, promująca dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze, promująca ochronę przyrody i ekologię.

    7. Trzeba również wskazać na kontrowersyjne zapisy w projekcie ustawy ustaw regulujących wykonywanie niektórych zawodów. Proponowane brzmienie art. 33 ust. 1 „Przewodnicy turystyczni mogą oprowadzać obsługiwane wycieczki po muzeach, wystawach i zabytkach, jeżeli zadania tego nie wykonuje uprawniony etatowy pracownik” może okazać się sprzeczne z zapisami ustawy z dnia 21 listopada 1996 r. o muzeach, gdzie czytamy w art. 32. 1. „Pracownicy zatrudnieni na stanowiskach związanych z działalnością podstawową muzeów tworzą zawodową grupę muzealników, do której wchodzą asystenci, adiunkci, kustosze i kustosze dyplomowani.
    2. Pracownicy, o których mowa w ust. 1, powinni posiadać kwalifikacje muzealnicze.
    3. W muzeach mogą być zatrudnieni specjaliści w innych zawodach związanych z działalnością muzealną.”
    Trzeba zauważyć, że na podstawie powyższego przepisu zapis w art. 33 ust. 1 projektu ustawy może okazać się, jako nie mający odniesienia do rzeczywistości, gdyż dyrektorzy muzeów działając na podstawie ustawy o muzeach i kierując się troską o muzealia które są zobowiązani chronić w statutach muzeów mogą zastrzec, że w muzeach oprowadzać mogą tylko osoby spełniające określone wymogi i niekoniecznie muszą to być pracownicy etatowi. W rezultacie po muzeach nie będą mogli oprowadzać przewodnicy wynajmowani przez turystów, lecz zmuszeni będą każdorazowo odwiedzając muzeum opłacać usługę przewodnicką świadczoną przez przewodnika muzealnego. W obecnej chwili szkolenia dla kandydatów na przewodników turystycznych zakładają wizyty szkoleniowe w muzeach, gdzie przyszli przewodnicy zapoznają się z ekspozycją oraz poznają zasady bezpieczeństwa stosowane w muzeach, a często zdają również wewnętrzne muzealne egzaminy. Wprowadzenie ustawy deregulacyjnej odetnie zarówno przewodnikom licencjonowanym i nie licencjonowanym dostęp do oprowadzania po muzeach znacznie obniżając status zawodu przewodnika, a turyście wzrosną koszty związane ze zwiedzanie dóbr kultury i sztuki co może zaowocować spadkiem zainteresowania wizytami w muzeach.
    Podobnie sytuacja ta odnosi się to prawa o parkach narodowych i uprawnieniach przewodników terenowych. Do tej pory zarejestrowani przewodnicy terenowi otrzymywali zgodę na podstawie rejestru jaki prowadziły władze poszczególnych parków narodowych, a także w niektórych przypadkach przewodnicy zobowiązani byli do brania udziału w szkoleniach organizowanych przez parki narodowe. Działając na podstawie przepisów wewnętrznych, statutów i regulaminów władze poszczególnych parków narodowych - w trosce o odpowiedni poziom merytoryczny czy metodyczny obsługi turystów oraz w obawie przed narażeniem na niebezpieczeństwo turysty jak i dóbr natury przez nieprofesjonalnych przewodników - mogą zastrzec, iż turystów oprowadzać będą mogli tylko pracownicy parków narodowych. Rezultatem podobnie jak w przypadku muzeów okaże się wzrost kosztów zwiedzania, a co za tym idzie spadek zainteresowania ze strony turystów.

    8. Analizując powyższe przypadki muzeów i parków narodowych trzeba wskazać na jeszcze jeden aspekt roli przewodników turystycznych oprowadzających turystów w w/w miejscach, mianowicie obsługę turystów obcojęzycznych. Wątpimy, że mniejsze muzea czy parki narodowe dysponują środkami, aby zapewnić odpowiednią ilość kadry etatowej oprowadzającej w poszczególnych językach obcych. To właśnie licencjonowani przewodnicy miejscy, terenowi czy górscy wykwalifikowani zarówno w przewodnictwie, jak i w obsłudze poszczególnych grup narodowościowych czy językowych spełniają tę rolę. Zatem deregulacja może doprowadzić do „zamknięcia się” muzeów i parków narodowych na osoby oprowadzające nie będące pracownikami etatowymi, a w konsekwencji spadek zainteresowania odwiedzaniem tych miejsc przez turystów.
    Poza tym projekt ustawy nie wskazuje statusu prawnego osób, które rozpoczęły już szkolenie, były w jego trakcie lub ukończyły szkolenie i oczekują na wyznaczenie terminu egzaminu państwowego przez właściwego Marszałka województwa w momencie wejścia w życie ustawy deregulacyjnej. Projekt ustawy nie wskazuje także statusu prawnego osób posiadających już licencję pilota wycieczek lub przewodnika turystycznego i zasad na jakich licencja ta może być przedłużana. Ustawa o usługach turystycznych i Rozporządzenie Ministra Sportu i Turystyki z dnia 4 marca 2011 wskazują, iż przewodnik turystyczny lub pilot wycieczek otrzymuje legitymację oraz identyfikator ważny na okres 5 lat.

    Podsumowując, deregulacja zawodu przewodnika turystycznego i działalności pilota wycieczek w rezultacie może wyrządzić więcej szkód niż korzyści zarówno dla państwa, osób wykonujących te zawody jak również dla turystów. Zniesienie obowiązku szkoleń i egzaminów bowiem:
    1. Nie spowoduje wzrostu liczby miejsc pracy.
    2. Nie spowoduje spadku cen.
    3. Spowoduje wzrost szarej strefy.
    4. Spowoduje obniżenie jakości usług.
    5. Spowoduje szerzenie się negatywnych stereotypów o Polsce i zdegraduje wizerunek Polski jako celu podróży turystycznych.
    6. Spowoduje wzrost niezadowolenia z usług turystycznych oferowanych w naszym kraju, a co za tym idzie wzrost ilości skarg kierowanych do organizacji konsumenckich czy sądów.
    7. Spowoduje spadek w ilości przyjazdów turystycznych do naszego kraju a w rezultacie obniżenie dochodów z turystyki i zmniejszenie się ilości miejsc pracy również na skutek zaprzestania działalności instytucji szkolących pilotów i przewodników.
    8. Spowoduje wzrost kosztów zwiedzania ze względu na obowiązek wynajmowania dodatkowo przewodników muzealnych, po obiektach, rezerwatach przyrody, parkach narodowych itp. a w rezultacie spadek liczby odwiedzających te miejsca.

    To by było na tyle...
  • 2012-03-22 23:31 | hynio

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Czytając twój wpis odnoszę silne wrażenie, że uniwersytety to trzeba otwierać i edukować, edukować i jeszcze raz edukować.

    Wyobraź sobie że żyjemy w gospodarce kapitalistycznej. I teraz tak: do jakiej szkoły/uczelni ludzie będą wysyłać swoje dzieci? jakiej policji zaufają obywatele, jakiego ogrodnika ludzie zatrudnią i na jakiego polityka zagłosują
  • 2012-03-23 10:56 | chózjor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Ja w młodości trenowałem karate. "Trenerami" byli zwykle młodzi ludzie, przedział wiekowy 18-25 lat. Nic mi nie wiadomo o tym, żeby ci najmłodsi kończyli studia wyższe i kursy trenerskie, po prostu sami mieli duże doświadczenie w branży. Autorytet wyrabiali sobie znajomością tematu, a nie dyplomem uczelni. Nie wiem dlaczego teoretyk z papierami byłby lepszy niż praktyk z doświadczeniem.

    Ale to dobrze, że nie wyślesz dziecka do trenera bez studiów i kursów trenerskich. Te przecież nie znikną. Na Ciebie deregulacja wpływu mieć nie będzie - po prostu zapytasz trenera jaką szkołe kończył.
  • 2012-03-23 16:20 | blueberry

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Polska jest w europejskiej czolowce zawodow/profesji "regulowanych",
    a poziom i tak kiepski! Otworzcie prosze oczy (to do tych co
    uwazaja, ze wszystko musi byc "uregulowane") i popatrzcie
    jak dzialaja inne kraje europejskie!
  • 2012-03-23 22:35 | tarleb

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Wnikliwy? Proszę nie żartować. Wiele grup zawodowych została potraktowana całkowicie powierzchownie. Jak choćby adwokaci i radcy prawni. Skrócenie aplikacji z 3 do 2 lat oraz czasu pracy w kancelarii lub przy stanowieniu albo stosowaniu prawa z 5 lat do 3 (nie wspomniane w artykule, który mówi o stażu w innym zawodzie prawniczym) jako warunków dopuszczenia do egzaminu adwokackiego nie jest zmianą kosmetyczną, "którą można zaakceptować" gdyż poważnie wpływa na kompetencje tych osób, które będą weryfikowane na żywym ciele. Z punktu widzenia podaży usług utrzymanie 3-letniej aplikacji (a powinna być w sumie 3,5 - letnia) oraz 5 lat praktyki (powinno być ok. 8 lat, chyba że by zrobić 5 lat "cięgiem") ma marginalne znaczenie. Zaś jest nie do przecenienia dla umiejętności adepta. Który i tak te usługi prawnicze świadczy, tyle że pod szyldem kogo innego.
  • 2012-03-23 22:36 | tarleb

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    To jest wiedza przeciętnego Polaka. Plotki i wymysły. Od 7 lat oba egzaminy (i na aplikację i adwokacki) układa i sprawdza Ministerstwo a nie samorządy.
  • 2012-03-23 23:45 | przewodnikpogrecji

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Doskonały komentarz. Mam nadzieję, że te wszystkie zebrane argumety pomogą w walce.""
  • 2012-03-23 23:54 | kama

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Prawna regulacja zawodu Real estate broker w USA istnieje, więc nikt z ulicy tego zawodu nie może wykonywać, jak chce tego pan minister.
    “In most jurisdictions in the US, a person must have a license before they may receive remuneration for services rendered as a real estate broker. Unlicensed activity is illegal…”
    “Commonly more course work and a broker's state exam on real estate law must be passed. Upon obtaining a broker's license, a real estate agent may continue to work for another broker in a similar capacity as before (often referred to as a broker associate or associate broker) or take charge of his/her own brokerage and hire other salespersons (or broker) licensees.”
    cytat z Wikipedii
    Zawód ten regulowany przepisami jest też w krajach: Niemcy, Dania, Belgia, Francja, Włochy, Luksemburg, Węgry, Norwegia, Austria, Portugalia, Finlandia, Szwajcaria.
  • 2012-03-24 00:46 | Małgorzata Mazur

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    ......Zaden z tych zawodow nie wymaga specjalnych kwalifikacji, a tylko zdanie państwowego egzaminu... No widzi Pan/Pani. A u nas pan minister odbiera wydane już państwowe (Marszałkowie Województw) uprawnienia nadane wlaśnie po egzaminach. Czy w Waszym wolnym kraju takie przypadki mają też miejsce?
  • 2012-03-24 01:01 | wsc

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    [mickor > niż ruszyć zadem i zrobić sobie głupi papierek...

    Zaraz zaraz. Czyli to jednak nie kwalifikacje, nie profesjonalizm, tylko jednak "głupi papierek". Głupi nie głupi - ale przynoszący zysk wystawiaczowi papierka.

    [mickor > jesteś w Irlandii i konsekwencje wprowadzenia takiego prawa nie dotkną Cię nawet na chwilę.

    A ja liczę na to, że "konsekwencje wprowadzenia" (deregulacji) "dotkną", oby jak najszybciej, nas wszystkich. Od trenera będę mógł żądać pokazania dyplomu AWF i podyplomowych studiów pedagogicznych. Albo zapytać rodziców Jacka, którego w zeszłym roku trener ten przygotował do wygrania międzyszkolnych zawodów. JA będę miał wybór, nie zielone czy piaskowe ludki.
  • 2012-03-24 01:16 | Malgorzata Mazur

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    @Magda. .....w stosownym czasie zostana przeprowadzone rzetelne badania na temat mającego rzekomo nastapic spadku bezrobocia.... Takie badania przeprowadza się przed rozpopczęciem akcji. Te prezentacje, które pan minister przedstawił nie przekonują mnie. Przeczytaj dokładnie to co jest na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości.
  • 2012-03-24 05:49 | otta

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    "Nigdy nie pozwolłabym aby moje dziecko trenował ktoś kto nie skończył studiów i kursów trenerskich. "

    Masz calkowicie racje - to rodzice sa od tego pozwalania a nie jakis gang wujow czy inny minister.
  • 2012-03-24 06:03 | otta

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Werbalista napisal ze generalnie nie ma regulacji w USA. I ma racje, Bycie Real Estate broker wymaga licencji. Tylko ze to licencja typu "na posiadanie pistoletu". Sprawdzaja ze gosc nie robil przekretow i nie jest bandyta... Zadnych egzaminow zdawac nie trzeba.

    Niedawno potrzebowalem lokalnego notariusza. Zadwonilem pod pierwszy z brzegu numer (okolice Los Angeles). Pani notariusz okazala sie emerytowana nauczycielka. Przyjechala do umowionej ksiegarni i za $20 potwierdzila moje podpisy przystawiajac stosowne pieczecie i podpisujac sie sama. Tresc dokumentow jej nie interesowala (zreszta nie znala polskiego). Jednoczesnie pobrala do ksiegi notarialnej mojem odciski palca.

    Potem sprawdzilem, notariuszem w Californii moze zostac kazdy porzadny czlowiek (niekarany itd). Zakup licencji to sprawdzenie przez sluzby policja/FBI oraz wydanie stosownych pieczeci. Notariusz sam sie ubezpiecza i wpisuje na wizytowkach do jakiej kwoty jest ubezpieczony.

    Czy notariusz musi byc nadetym balonem tak jak to ma miejsce w Polsce? I z jakiej przyczyny wogole wnika w tresc przywatnych umow?



  • 2012-03-24 10:47 | JeĆw

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Pana arcysłuszne wnioski są nierealne przynajmniej z dwóch powodów:po pierwsze, funkcje ministra zostały w ostatnich latach maksymalnie partyjnie zderegulowane, a sam Pan Minister Gowin jest właśnie najlepszym tego przykładem, to znaczy przykładem braku kompetencji do stołka, na którym Go posadzono, a po drugie, jak Pan minister Gowin mógłby po 5 latach przeprowadzić jakieś badania skutków firmowanych przez siebie deregulacji, skoro jest mało prawdopodobne, aby przetrwał na tym bardzo niewygodnym stołku dłużej niż pół roku.
  • 2012-03-24 13:00 | Tantaloc

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Po przeczytaniu tego artykulu, to ja uwazam ze powinno sie wprowadzic licencje na dziennikarze. taki paszkwil...
  • 2012-03-24 19:17 | blueberry

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    "Czy notariusz musi byc nadetym balonem tak jak to ma miejsce w Polsce? I z jakiej przyczyny wogole wnika w tresc przywatnych umow?"

    Notariusz w USA to raczej zajecie dodatkowe, uboczne... w Polsce zas to "maszynka do robienia pieniedzy"!
  • 2012-03-24 21:54 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Gdybyś umiał liczyć, liczyłbyś na siebie - nie na to, że pan minister obroni Cię przed zielonymi i piaskowymi, czy łososiowymi w kratkę "ludkami". Proponuję , żebyś niezwłocznie udał się do lekarza pierwszego kontaktu i (oczywiście po uważnym zlustrowaniu jego dyplomów) opisał mu ze szczegółami swoje fanaberie i natręctwa. Dostaniesz pewnie placebo w fiolce po klonazepanie ale pan doktor przynajmniej będzie miał się z czego pośmiać z kumplami przy wódce.
  • 2012-03-24 22:00 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Dzieci poślą do najbliższej szkoły, Policja ma wyklepane na to czy im ktokolwiek ufa, ogrodnika zatrudnią najtańszego albo znajomego, a zagłosują na tego polityka o którym słyszeli najwięcej w telewizorni bo o reszcie nie mają pojęcia bladego.
    A edukować trzeba, chyba że wolałbyś wszystkich zdolnych trzymać młotek od razu zagonić do roboty... tylko gdzie ?
  • 2012-03-24 22:05 | mickor

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Witq, porównywanie Polski do krajów skandynawskich to jak stawianie malucha obok Volvo... po prostu niesprawiedliwe. Tam możesz zostawić rowery kilometr od plaży przy drodze i kiedy wrócisz - nadal będą na miejscu. Tam też ludzie mają środki by wybierać lepsze usługi i produkty. U nas tańsze jest lepsze niż lepsze, a darmowe jest lepsze niż tańsze... jako darmowe liczy się też cudze. Dlatego w Polsce dumping cenowy zniszczy i usługi i produkty jeśli tylko się na to pozwoli.
  • 2012-03-25 08:12 | Zofia

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Deregukacja praktykowana byla juz wczesniej. Fachowosc widzimy rowniez rzadzie. Widac w jakim stanie jest kolej, sluzba zdrowia (lekarz kaze leczyc sie jogurtami az pacjent umrze), sport mamy - coraz mniej prawdziwych sportowcow, budowy autostrat, zawalajace sie bloki, lamiace sia dachy, bzdurne wieze - bloki, dziwaczne "pseudowindy", ktorych nie ma w zadnym kraju... takich przykladow jest mnostwo. Normalne. Brakuje fachowcow bo szkoly zawodowe pozamykane. Brak pieniedzy na oswiate i przyuczenie do zawodu. Tylko dlaczego w Polsce na sprzataczke szuka sie osob z wyzszym wyksztalceniem i ze znajomoscia jezyka ?
  • 2012-03-25 12:32 | T1000

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Niestety jest to kolejny nieudolny dziennikarski komentarz do tzw. deregulacji Gowina. A to dlatego, że nie mamy po prostu w kraju dziennikarzy, który się znają na prawie. Takim rozeznaniem prawniczym cechował się zmarły niedawno Stanisław Podemski, ale następców nie widać.

    Dwóch rzeczy nie zauważył autor tekstu: że jest to zasłona dymna przed brakiem jakichkolwiek pomysłów Gowina na usprawnienie wymiaru sprawiedliwości oraz że ta pseudo-reforma jest zupełnie nieprzygotowana i totalnie ideologiczna.
    W sprawie zawodów prawniczych autor tekstu napisał, że zmiany są kosmetyczne, podczas gdy w odniesieniu do notariatu są właśnie rewolucyjne. Dowodzi to, że autor nie pochylił się, wbrew swoim zapewnieniom, nad szczegółami proponowanych rozwiązań. Świadczy to o braku rzetelności dziennikarskiej, a ta wynika ze słabej orientacji w problematyce zawodów prawniczych.
  • 2012-03-26 07:32 | Zofia

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    deregularizacja...
  • 2012-03-26 12:22 | Witg

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    Oczywiście, ze Skandynawia to inna jakość; ale my jesteśmy najbardziej spetanym regulacyjnie krajem w Europie! W Estonii jest 50 regulowanych zawodów! Jest to kwestia filozofii rozwoju - czy lepiej jest zmieniać rzeczywistość w środowisku niepeefekcyjnym, czy tez czekać, aż okoliczności bedą w 100% sprzyjające. Osobiście uważam, ze - w pogoni za krajami wysokorozwinietymi- musimy reformowac nasz kraj w warunkach odbiegajacych od stanu "pełnej gotowości". Przyjmując zasadę "pełnej gotowości" będziemy mieli zawsze masę pretekstow za tym, by niczego nie zmieniać; vide szkoła dla 6- latków, a teraz deregulacja.
  • 2012-03-26 15:48 | zebzeb

    Re:Akcja deregulacja, czyli wiele hałasu o nic

    nie łudźmy sie od samej deregulacji miejsc pracy nie przybedzie- to tylko pozorne ruchy ministra aby potem wykazac sie że cos tam robił, odhaczone i idziemy dalej, efekty reformy? a kto by sie tym zajmował!!!hehe dobre sobie, czy ktoś w ogóle ocenia ryzyka wszelkich planowanych działań? wierzcie- nigdy! przeciez to jest perspektywa od wyborów do wyborów, nikt nie mysli 20-30 lat naprzód...
  • 2012-04-19 20:51 | ktl

    Szkoda, że na liście nie ma zawodu rzeczoznawcy majątkowego

    W tym zawodzie przydałaby się z pewnością rewolucja. W innym wypadku nadal starzy rzeczoznawcy będą mieli eldorado i będą mogli kasować kandydatów po 10 000 zł za to, że raczą im dać możliwość odbycia praktyki.