Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

A przecież mi żal - o wywiadzie z p. Elżbietą Janicką

(1)
2012-04-22 23:07 | jerzy darowski
Szanowna Redakcjo!

Zamieszczony w numerze 16 z18 kwietnia b.r, Waszego poczytnego Pisma, wywiad z panią Elżbietą Janicką, doktorem nauk humanistycznych, wykładowcą Collegium Civitas i Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, autorką świeżo wydanej książki „Festung Warschau – Raport z oblężonego miasta”, stwarza mi kolejny kłopot, którym chciałbym się z Wami Państwo podzielić. Pierwszą taką okazją był wywiad w Tygodniku Powszechnym (nr 13 z 25 marca b.r), drugą spotkanie w Żydowskim Instytucie Historycznym (29 marca b.r.), gdzie Autorka, wspierana przez p.p Bożenę Keff, Helenę Datner i Jacka Leociaka, prezentowała rzeczoną książkę. W każdym z poprzednich wypadków starałem się dać wyraz swoim obiekcjom wobec tez Autorki (jedyny właściwie, krytyczny komentarz na spotkaniu w ŻIH, nieopublikowany list do TP). Tak też postanowiłem postąpić i tym razem. Czynię tak dlatego, że nawet szczególnie kuriozalne twierdzenia i opinie pani Elżbiety Janickiej, jak nie napotkały, żadnego komentarza post factum w TP, tak i nie znajdują dostatecznie zdecydowanej riposty ze strony prowadzącej wywiad w Polityce, pani Joanny Podgórskiej. A – moim zdaniem – powinny. Neutralność dziennikarza, nie powinna, moim zdaniem, rozciągać się na sytuacje, w których osoba udzielająca wywiadu formułuje tezy oskarżycielskie i zarazem, w oczywisty sposób, absurdalne. Również wtedy, gdy używa epitetów nie merytorycznych a rażąco obraźliwych, w odniesieniu do spraw mających mocne i znaczące konotacje emocjonalne, dla społeczności do której się zwraca.
Rozumiejąc ograniczenia skupię się tylko na kilku najbardziej – moim zdaniem rażących kwestiach.

1. Pani Elżbieta Janicka mówi, z oczywistym wyrzutem: „..Pomnik Powstania Warszawskiego przedstawia odwrót AK ze Starówki, gdzie na pastwę Niemców zostało 35 tys. ludności cywilnej, 7 tys. rannych. Cywilom nie przysługiwała ewakuacja...Dla mojej babci z trojgiem dzieci nie było miejsca w tym kanale”. Zastanawia mnie czy pani Janicka zapoznała się z dostępnymi relacjami o tym jak wyglądała ewakuacja kanałami w czasie Powstania Warszawskiego? Jakie tam panowały warunki? Jakie były zagrożenia? Jakie warunki musiały zostać spełnione, by ktokolwiek mógł mieć szansę przejścia? Obawiam się, że nie. Inaczej wiedziałaby doskonale, że ewakuacja 35 tys. - ba, choćby tysiąca, cywilów, z małymi dziećmi i 7 tysięcy – ba, choćby pięciuset, ciężej rannych, nie wchodziła w ogóle w grę. Co mogę sądzić, na podstawie tej skargi, o dyspozycji Autorki do rzetelnego badania faktów, relacji i wyciągania logicznie poprawnych wniosków. Co w takim razie z innymi hipotezami i interpretacjami snutymi przez Autorkę? Mamy wszak – na domiar złego - do czynienia z nauczycielem akademickim.
2. Pani Elżbieta Janicka łaskawa jest używać fraz: „..W porównaniu z kanałem Anno Domini 1944, udrapowanym na narodową maskotkę” czy „..Makabryczny park rozrywki jakim jest Muzeum Powstania Warszawskiego” czy „Etos Polski Walczącej np. wymaga dziś analizy i krytyki z perspektywy cywilnej”. Czy Autorka na pewno rozumie co to znaczy etos? Przy wszystkich moich, poważnych wątpliwościach co do sensu i uszczerbków procedury wywołania Powstania Warszawskiego, przy wątpliwościach co do niektórych działań podejmowanych i propagowanych przez Muzeum tegoż Powstania, odbieram powyżej przytoczone frazy jako niemerytoryczne, niepotrzebne i obraźliwe.
3. Warszawskie podwórkowe kapliczki. Pani Janicka mówi: “..był to jakiś rodzaj widomego znaku, że Żydów już rzeczywiście nie ma, więc nie wrócą zza Wisły do swoich mieszkań i kamienic, jak wcześniej zakładano.....przynajmniej niektóre , warszawskie kapliczki podwórkowe mogły być znakiem symbolicznego „odzyskania” terenu na wyłączność, odczarowania go i objęcia w posiadanie”. Nawet jeżeli pani Janicka opatruje swoją hipotezę pewnym – wątłym zresztą – znakiem niepewności, warto spytać – z jakiego instrumentarium obyczajowego wywodzi ona sugerowane znaczenia. O ile wiem ani w kulturze chrześcijańskiej, ani w polskiej obyczajowości, nie używano znaków religijnego kultu do oznaczania „swojego” terenu, odczarowywania czy obejmowania w posiadanie. Sugerowanie, że kapliczki – nawet te ufundowane pod koniec maja 1943 roku, miałyby być znakiem tryumfalnego tańca rytualnego „na trupach wymordowanych, warszawskich Żydów” i znakiem radości, że już nie wrócą do swoich sadyb, odbieram jako nieusprawiedliwione, nieuczciwe, oszczercze i ohydne.

Mam nieodparte wrażenie, że pani Elżbieta Janicka, oraz osoby wspierające ją w rozwijaniu i uzasadnianiu takich fantasmagorii, jak jej „współdyskutanci” ze spotkania w ŻIH, z uporem godnym lepszej sprawy, budują mentalne getto, w którym postanawiają bohatersko i wbrew całemu światu – nie cofając się przed najgorszym nawet, acz „poręcznym”, oskarżeniem - uprawiać swoją splendid isolation. Za nic mając emocjonalną wrażliwość tych, których „postanowili obudzić” (cytat z wypowiedzi p. Leociaka, na spotkaniu w ŻIH). Produkując, przy okazji zastępy wtórnych antysemitów. Nie byłoby źle gdyby – obudzili się sami. Parafrazując poetę, można by powiedzieć „oddają życie swe na strwon, owemu snowi co ich kusi”.