Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

(21)
Pieniądze szczęścia nie dają. Tę ludową mądrość potwierdzają już nie tylko psychologowie, lecz również ekonomiści. Ba, nawet ONZ opublikowała Raport o Globalnym Szczęściu, zachęcając polityków, by zmienili myślenie o polityce rozwojowej.
  • 2012-05-19 10:03 | JeĆw

    Szcęście brutto

    Brakuje mi jako uzupełnienie artykułu tabeli narodowej szczęśliwości. Sądzę, że wszystkie wymienione kryteria mierzenia szczęśliwości są tylko przybliżonymi miernikami, chociaż niektóre z nich mają wielką wagę. Aby mierzyć precyzyjniej, należałoby uwzględniać jeszcze inne czynniki. w tym natury psychologicznej i emocjonalnej.
  • 2012-05-19 10:15 | robert

    Olaboga Panie redaktorze, coś Pan narobił?

    Proszę Panie Redaktorze dopóki jeszcze nie jest za późno (mam taką nadzieję) zdjąć artykuł ze strony. Jeżeli go przeczyta jakiś panapremierowy podpowiadacz to biada nam :/
    W takim wypadku jest więcej jak pewne, że wkrótce premier oświadczy że rząd przygotował pakiet ustaw mających na celu wdrożenie programu pt. "by żyło się lepiej". Następnie koalicja rządząca przepchnie w Sejmie ustawę która głosi że w III RP panuje powszechne szczęście. Natomiast odpowiednie rozporządzenia określą prawa i obowiązki obywateli w zakresie powszechnej szczęśliwości. Na przykład: obowiązek kochania pana premiera i wskazywania odpowiednim organom osób uchylających się od tego obowiązku, obowiązek radosnego płacenia abonamentu RTV, prawo do niedawania posłuchu niegodziwej propagandzie opozycji ze szczególnym uwzględnieniem niejakiego Palikota itd. itp.
    Nie będę więcej podpowiadał, z tym jak mniemam władza sobie bez problemu poradzi.
    Natomiast osoby złośliwie uchylające się od udziału w ogólnej szczęśliwości zostaną ukarane grzywną w wysokości 5 przeciętnych wynagrodzeń zgodnie z danymi GUS.
    W ten sposób pan premier nie będzie już smutny, bo słupki poparcia skoczą mu że ho, ho... Znaczna część społeczeństwa, obecnie zagubiona, odzyska wiarę w rząd i będzie miała jasną wskazówkę odnośnie dalszego postępowania. A jaki to byłby zastrzyk dla budżetu... Podejrzewam że większy niż zapewnia "ustawa" emerytalna ;)
  • 2012-05-19 10:42 | robert

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Oczywiście chodził mi o "reformę" nie ustawę emerytalną.
  • 2012-05-19 12:10 | Anna

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Panie Bendyk dziękuje za artykuł. @jeCw tabele można znaleźć na Wikipedii, a bardziej dokladne dane na stronach EU, IMF itp. @robert-proszę-zdjąć-artykuł-ze-strony Tchorzostwo siedzi w Polakach już za długo, rozumiem potrzebę wytchnienia po calym tym 1980-90 zamecie ale już wystarczy. Zmiany się szykują bo są nieuniknione, państwo przestało funkcjonować dla obywateli. I nie wymieniam nazwisk bo myśle ze (idealnie) cały rząd + opozycja + istniejace partie duze i male są do wymiany, a my obywatele, wspolwinni poprzez nasza bierność. Szkoda tylko ze słowo 'socjalizm' kojarzy nam się negatywnie chociaż operowanie tym pojęciem dzisiaj ma niewiele wspólnego z tym czego doswiadczylismy 30lat temu. Państwa Nordyckie, co zostało pominięte w tekście, są dlatego najbardziej przyjazne bo wysokie podatki faktycznie ida na poczet lepszego tzw. socjalu, czyli wszelakich zapomóg, opieki medycznej, edukacji i szeroko pojętego wychowania. Proszę tez zauważyć jak wzbogaca naród słynne bezstresowe wychowanie dzieci (kary za bicie i krzyk) plus dostępna edukacja i wreszcie godziwe zarobki bez względu na profesje. Gdzieś czytałam artykuł o panu, bodajze z Danii, ktory wywozil śmieci, był niesamowicie zadowolony z pracy i wysokiego standardu życia. I to jest właśnie socjalizm. Mniej kultu jednostki, wiecej wkładu społecznego. To nie żadna Utopia tylko kwestia obywatelskiego zaangazowania oraz zmian w politycznej mentalności.
  • 2012-05-19 12:40 | Karol

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Chyba nie żyjemy w tym samym kraju Panie redaktorze. Pozdrawiam
  • 2012-05-19 16:02 | strixy

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Czy Polacy są w takim razie, jak mawiali starożytni Grecy, idiotes – ludźmi szczęśliwymi, bo na swej zielonej wyspie niedostrzegającymi problemów otaczającego świata?

    Nie, to chyba raczej Norwegowie. Mieszkam w Norwegii i nigdzie jeszcze nie doświadczyłam takiej arogancji jeśli chodzi o problemy tego świata. Polecam wygooglowanie 'Norway's dirty little secrets'.


  • 2012-05-19 16:55 | Psiakostka

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Okej, to rzeczywiscie niechlubne fakty, a jednak zastanawiam sie nad sensem podkreslanie naegatywow w tym kontekscie? Mysle ze powyzszy artykul koncentruje sie na czym zgola innym, mianowicie nad konceptualizacja nowych modeli miary spolecznego zadowolenia a co za tym idzie mechanizmow prowadzacych do tejze satysfakcji. Dla mnie to oczywiste ze nie bedzie lepiej bez przyslowiowego 'przewartosciowania wszystkich wartosci' a obranym kierunkiem powinien byc progresywny eco-socjalizm. Kazdy kraj ma 'dirty secrets' wplecione w stary system i polityczno-ekonomiczne uklady. Zeby to zmienic nalezy zaczac.
  • 2012-05-19 17:45 | Teresa Stachurska

    Jak wiadomo w życiu najważniejsze jest życie

    więc pytając o zadowlenie z życia można się spodziewać pozytywnych odpowiedzi. Pytający to wiedzą i dopytują się tendencyjnie?

    Skandynawski model gospodarczy - http://www.stachurska.eu/?p=6146 ma tę zaletę że przysłuża się rownież rynkowi konsumenckiemu, czyli rownież producentom wyrobów i usług.

    W Niemczech, ale już nie tylko, dyskutuje się nawet dochód gwarantowany - http://www.stachurska.eu/?p=370 , może z powodów jak wyżej?

    U nas wszystko odwrotnie - http://www.stachurska.eu/?p=6132 oraz - http://www.stachurska.eu/?p=6975 , tu odzwierciedlenie - http://www.stachurska.eu/?p=2712 .
  • 2012-05-19 20:32 | JeĆw

    Kto pyta nie błądzi, kto szuka znajduje

    Idąc za dobrą radą Pani Anny bezskutecznie poszukiwałem tabeli szczęśliwości narodów na stronach Wikipedii.pl(która zachęciła mnie do napisania na ten temat artykułu), EU i IMF. Udało mi się za to znaleźć w internecie dwa prawie wyczerpujące źródła w tej sprawie. Jedno zgodne z danymi, o których pisze autor niniejszego artykułu ale bardziej rozbudowane faktograficznie(artykuł Michała Zielińskiego w "Rzeczypospolitej p.t. "Narody szczęśliwe i mocno narzekające na los", aktualizacja z 12-04-2012) i drugie informujące, że dziennikarze telewizji KRLD stworzyli nowy wskażnik szczęśliwości narodów. Z tego wskażnika wynika, że najszczęśliwsi na świecie są obywatele Chin (100 punktów na 100 możliwych). Na drugim miejscu są obywatele KRLD (98 punktów), na kolejnych miejscach są narody: Kuby (93 punkty), Iranu (88 punktów), Wenezueli (85 punktów). Obywatele USA uzyskali tylko 2 punkty, zajmując na liście niechlubne 203 miejsce (Frizona, Forum, Centrum dyskusyjne "Polityka": "Nowy wskaźnik szczęśliwości narodów").
    Skoro istnieją takie rozbieżności w ocenie, obawy Pana roberta mogą nie być bezpodstawne.
  • 2012-05-19 20:49 | KrzysztofMazur

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Każdy rząd stworzy sobie taki wskaźnik, wedle którego u niego jest najlepiej. Cokolwiek rząd by robił czy nie robił i tak będzie u niego najlepiej.

    Sama idea liczenia JAKICHKOLWIEK WSKAŹNIKÓW jest socjalistyczna.
    Na wolnym rynku wszelkie miary są zbędne. Miarą rozwoju gospodarczego jest wolność. I nic więcej.

    PKB nie mierzy wzrostu bogactwa. Bogactwo to posiadane aktywa (kapitał własny), a nie wielkość sprzedaży. Nie istnieje też jednostka miary bogactwa. Pieniądz jest narzędziem wymiany i niczym więcej. Nie jest miarą wartości i nic tu nie pomogą rzekome wskaźniki inflacji, które nawiasem mówiąc nie mierzą całości kosztów utrzymania (bo nie ma w nich amortyzacji).

    Wszelkie działania rządów sprowadzają się do drukowania pieniędzy (teraz albo później, bezpośrednio albo z pomocą banków, wszystko jedno) i wtedy wskaźniki rosną, a bogactwo NIE ROŚNIE.

    Na przełomie lat 60 tych i 70 tych zdarzyły się dwie rzeczy: wprowadzono programy opieki społecznej (L.Johnson) oraz dla ich utrzymania zniesiono powiązanie dolara ze złotem (Nixon) i od tego czasu przeciętni amerykanie bogacą się coraz wolniej. Nic w tym dziwnego nie ma niestety. Należy wrócić do wcześniejszej gospodarki, gdy państwo było mniejsze, a pieniądzem było złoto.
  • 2012-05-19 20:53 | KrzysztofMazur

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Sugerowanie, że można trwale zmniejszyć bezrobocie drukując pieniądze i robiąc inflację to, mówiąc językiem autora, /brednia/. Swoją drogą ciekawy język dla wyrażenia /obiektywnych/ wyników badań.
  • 2012-05-19 21:16 | KrzysztofMazur

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Skoro już WIESZ jaki ma być obrany kierunek, to po co ci jakiekolwiek miary i wskaźniki? Może wystarczy, żebyś został wodzem-dyktatorem? A gdyby się tak nieprzyjemnie okazało, że /progresywny eco-socjalizm/, cokolwiek miałoby to oznaczać, zmniejsza szczęście ludzi, to co wtedy? Zły jest kierunek czy wskaźnik? Można zmienić wskaźnik tak, żeby wyszło, że masz rację, tylko po co wtedy ten wskaźnik? Wystarczy uznać, że masz zawsze rację i powinieneś być dyktatorem.
  • 2012-05-19 22:48 | KrzysztofMazur

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Można wiedzieć ile wynoszą godziwe zarobki i kto ma je wypłacić?
    Jak szkoda, że socjalizm się źle kojarzy. Gdyby wszyscy mieli amnezję, można by jeszcze raz przeprowadzić wielki socjalistyczny eksperyment. Może teraz by wyszło jeszcze bardziej fajowo.
  • 2012-05-20 19:24 | Jan_2004

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Jestem jednym ze szczęśliwych ludzi w tej krainie. Zawsze uważałem, że w każdym działaniu muszę zachowac zasadę równowagi między potrzebami a możliwościami ich realizacji. Trzy przykłady w odniesieniu do obecnego okresu:
    1) Zawsze największe zadowolenie dawała mi samotność. Nie ożeniłem się więc, nie mam żadnych "bachorów" co zmuszałoby do chodzenia na wywiadówki, dla przykładu. Oczywiście, przesadzam, bo mam 61 lat więc już "bachory" byłyby dorosłe. Nie prowadzę też życia towarzyskiego.

    2) Zawsze chciałem nic nie robić. Jednak musiałem, żeby teraz nie musieć. Po prostu przez wiele lat pracowałem w jednym kraju arabskim. Teraz, mogę powiedzieć, że jestem rentierem, nie pracuję, żyję z niewielkich sum jakie dają mi procenty z lokat bankowych.

    A potrzeby są naprawdę b. małe. Np. od lat pływam przez cały rok w jeziorze, jestem morsem, w zimie mam kaloryfery wyłączone. Temp. 8-12 stopni, bo ciepło idzie przez ściany. Wystarczy. Drugi przykład: W internecie znajduję rózne sposoby na obliżenie kosztów. Np. zbudowałem tzw. "grzałkę Deveya' . To działa. Zbudowanei takei urządzenia jest banalne. Nie rozumeim, dlaczego mówi się, że wkrótce prąd zdrożeje o 40 % a nikt nie wie, że był taki pan Davey i on wymyslił to rewelacyjne urzadzenie. Znacznie szybciej i taniej moge gotowac wodę miż tradycyjnymi sposobami. Summarizing: b. mało wydaję na zycie.

    3) Zawsze chciałem się rozwijać rekreacyjnie. Skoro teraz nie pracuję i nie mam "koleżanki małżonki", więc codziennie biegam, obecnie na 40 km w lesie. Niezależnie od pogody. Oczywiście, potem pływanko. B. wolno, nie muszę się spieszyć. Od rana do 16 tej.


    Moje życie to "dolce vita". Oczywiście, można jedynie mówić w kategoriach statystyki. Jednak żyjąc bezstresowo, mam szanse na b. długie życie i może tak będzie, że przejdę w "inny wymiar" nie z powodu choroby lecz ze starości.
  • 2012-05-20 19:52 | Winetu

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Swietnie, ale jak to co Pan 'dziadek-bez-wnukow' napisal ma sie do artykulu w ktorym chodzi o miare zadowolenia nie jednostki a ogolu? Bo tak - za przeproszeniem - co mnie obchodzi panski wybor 'kariery' i rozrywka na emeryturze. Nie bardzo mnie kreci zycie w pojedynke wiec nie skusze sie pojsc za przykladem. Poza tym gdyby pan mial malzonke to nie musialby sie dzielic swoim 'szczesciem' z anonimowymi czytelnikami Polityki...*hawg*
  • 2012-05-21 05:26 | Jan_2004

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Jeszcze zapomniałem o najważniejszym. To o czym dotychczas napisałem dotyczy tylko polowy dnia. Natomiast ekstaza zaczyna sie w nocy. Przez lata zastanawiałem się co zrobić, zeby nie marnować polowy życia. Aż raz: bingo. Pojechałem na kurs p. Adama Bytoffa do Łeby. On jest chyba największym, polskim specjalistą od "jasnych snów". No i zacząłem praktykować. Po roku prawie codziennie w czasie snu zacząlem "wchodzić w sen", inaczej mowiąc w czasie snu wiedziałem, że śnię. Od razu zaczałem się zastanawiać jak wyśnić numery w totolotku, niestety, akurat to nie działa, jest blokada. Ale co tam. Najważniejsze, że mogę "konstruowac" swoje sny. Są niezwykle kolorowe, wyraźne. Ciągle "nieziemska" muzyka, zapachy. No i najważniejszy temat jest ... seks. Od razu dopowiem, że to nie ma nic wspolnego z fizycznymi aspektami tego tematu. Żadnych polucji, na przykład. Natomiast jest to ekstaza i to się czuje po przebudzeniu. Myślę, że jest to wielokrotnie silniejsze niż "normalny seks". I można robić wszystko co sie chce. Stosownie do mojego wieku moim obiektem "igraszek" nie jest Doda lecz Catherine Deneuve.

    Co do komentarza Winetu, błąd, kolego. To że Pana "nie obchodzi" to Pańska sprawa. Po prostu jest artykuł w POLITYCE i zaproszenie do komentarzy. I tylko tyle. Więc napisałem o swoich doświadczeniach. Wygląda na to, że Pan ma mój komentarz "gdzieś", bo dotyczy innych doświadczeń niż Pańskie.

    Poza tym "gdyby pan mial małżonkę to ...". Proszę Pana, nie jestem żadnym "masochistą" który tu się "obnaża" bo nie ma z kim się dzielić swoimi doświadczeniami.Pokazuję jednynie, że są rózne przykłady "szczęścia". Pan Winetu, ma swoją "koleżankę małżonkę" i w swojej wypowiedzi jakby sugeruje, że Pański sposob zycia jest lepszy. Czy ja Panu w tym przeszkadzam ?
  • 2012-05-21 09:54 | JeĆw

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Jest to jakiś sposób (a nawet cała filozofia) na szczęśliwe życie, ale dostępny tylko nielicznym, krańcowo zmobilizowanym, prawie obsesyjnie. Dobrze wiedzieć, że taka ewentualność realnie istnieje. Gdyby jednak zbyt wielu poszło tą ścieżką, ludzkość szybko wymarłaby. Chyba jednak bezpieczniej nadal konstruować coraz doskonalsze wskaźniki szczęśliwości narodów.
  • 2012-06-23 13:41 | a

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    Skąd mam wiedzieć na ile to, co Pan pisze jest wiarygodne? Może to po prostu swego rodzaju manifest?
  • 2012-09-16 13:17 | Krokodyl

    Amerykanie musza byc szczesliwi

    Przyznanie sie do tego, ze sie szczesliwym nie jest to osobista porazka w USA.
    Pomaga rowniez fakt, ze co czwarty leci na psychotropach i antydepresantach.

    Jest roznica miedzy kims kto jest naprawde szczesliwy a kims kto chce za takiego uchodzic i tu sie tania psychologia konczy...
  • 2013-01-20 09:23 | Tomasz

    Re:Szczęśliwi ludzie - gdzie ich szukać?

    "Sytuacja ta utrzymuje się do dzisiaj – Amerykanie, choć statystycznie bardzo się wzbogacili od czasu publikacji Easterlina, wcale nie są z tego powodu szczęśliwsi. Przeciwnie."
    Żałuję że czytam w"Polityce" tak mało merytoryczny, zaczerpnięty ze skądinąd wątpliwej fachowości Wikipedii artykuł.
    Właśnie wręcz przeciwnie, średnio biorąc od lat 80-tych Średnie zarobki per capita w USA nie zmieniły się wcale(!). Już to wprowadzanie w błąd, świadome lub wynikające z niewiedzy zniechęciło mnie do dalszego czytania, gdyż rzuca podejrzenie na dalszą wiarygodność artykułu. Pozdrawiam .
  • 2013-07-05 08:12 | RO

    od lat 70 realne dochody Amerykanina zmalały

    mimo wzrostu PKB dochody przeciętnego obywatela stoją w miejscu od lat 70, dlatego zaczynają się tam problemy. Jednak, przez to że poziom z lat 70 w Ameryce chyba nigdy nie będzie w Polsce Zielonej Wyspie osiągnięty, bo u nas wzrost PKB nic na przeciętnego obywatela nie znaczy, poza podwyżką cen. Śmietankę spija ktoś inny, elity rządzące i ich znajomi, rodziny etc. Bo jak tu wytłumaczyć średnią krajową na poziomi 3,7 tys złotych??