Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Obce wpływy w polskiej kuchni

(5)
Ruskie pierogi, befsztyk tatarski, kołduny litewskie, szwedzki stół – a to wszystko polskie!
  • 2012-05-28 18:33 | tuba

    Ruskie pierogi

    Panie Piotrze
    Mimo całej miłości do Pana muszę wyznać - przepis na ciasto ruskich pierogów to ZGROZA. Panowie - ciasto bez jajka! Mąkę zalewamy mocno gorącą wodą (chociaż nie wrzątkiem, to już przesada), zagniatamy na ciasto aksamitne w dotyku (o słowie "twarde" wolę nie pamiętać) a potem wałkujemy tak, że prześwitują przez nie słoje stolnicy. A potem NIE GOTUJEMY ani minuty, ani pół. Pierogi są gotowe w momencie wypłynięcia. Może warto jeszcze dodać, że farsz próbowany na zimno powinien być trochę za słony i trochę za pieprzny. Polewamy lekko zrumienionym masłem, w osobnej miseczce podając dobrą, gęstą kwaśną śmietanę. Je się tak: odkrawa się pół pieroga, nurza w miseczce ze śmietaną i niesie ze smakiem do ust. U nas w Galicji robiło się to tylko w ten sposób.
    Pozdrawiam
    Elżbieta Broczkowska
  • 2012-06-04 03:18 | Ania

    Re:Obce wpływy w polskiej kuchni

    Zgodzę się z Panią Elżbietą, a pierogi uczyła mnie robić Babcia urodzona we Lwowie. Tak więc ciasto ugniatane powinno być bez jajek, z dodatkiem ciepłej/letniej (chodzi oto, żeby nie była zimna) wody.
  • 2012-06-04 08:58 | odo

    Re:Obce wpływy w polskiej kuchni

    Pierogi ruskie nie mają nic wspólnego z Rosjanami. To danie ukraińskie (z Rusi, ale nie z Rusi Moskiewskiej, więc nie Rosji). Z rosyjskiej kuchni są np. pielmieni, kotlet pożarski, bliny , drożdżowe pirożki, solanka, ale nie pierogi ruskie.
  • 2012-06-04 12:11 | maxec

    Re:Obce wpływy w polskiej kuchni

    Które nb. w Galicji nazywane były ... małopolskimi! Trochę z Pana Piotra taki mazowiecki ignorant wyszedł z tymi "ruskimi". Co do ciasta - pełna zgoda, żadnych jajek. Co do farszu, hmm, Babcia pochodziła z polskich zesłańców aż z okolic Samary i do ruskich, tam nazywanych ... POLSKIMI:), dodawała zawsze skwarki, czym większe tym lepiej. Zresztą Mama czyniła podobnie...
  • 2012-06-05 12:53 | cirth

    Re:Obce wpływy w polskiej kuchni

    W ogóle nie popisał się znajomością historii polskiej kuchni, cała ta pierwsza część kulturoznawcza jest do d...
    Owszem, kuchnie się mieszały - ale nie tak, jak autor to opisuje. Większość dań wschodnich to pozostałość po czasach wczesnosłowiańskich, jak język starocerkiewny. Nie przyszły do Polski z zaborcą, bo już tu dawno były. Tak samo wpływy francuskie - dużo więcej nanieśli Henryk Walezy ze swoim dworem i Stanisław Leszczyński, niż wojska Napoleona.
    Poza tym słowa nie ma o Bonie i wpływach włoskich, a te były nawet większe od francuskich. I wpływy niemieckie - schabowy/sznycel, modra kapusta na ciepło, ziemniaki w każdej postaci (ok, może oprócz belgijskich frytek), golonka z wody...
    No i trzeba też pamiętać, że Polska ma też długą tradycję pseudouświatowiania dań. Większość z nich powstała w Polsce i nie jest znana nacjom, którym nazwę zawdzięcza, choćby barszcz ukraiński (zgadzają się buraki i jakieś warzywa, poza tym na Ukrainie je się inny barszcz), karp po żydowsku (nie jest nawet koszerny!!!), fasolka po bretońsku (wymyślona w PRL-u w barach mlecznych), karp po japońsku czy ryba po grecku. Jedyny chyba przykład, który naprawdę pochodzi z tego kraju, to sałatka niemiecka w postaci ziemniaków, ogórków kiszonych i majonezu/jogurtu. Choć sami Niemcy mają tysiące wariantów sałatki ziemniaczanej, tak jak u nas jarzynowej.