Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

PESEL - rzecz kłopotliwa

(46)
Właśnie miałem kolejne urodziny. Nie ma co ukrywać które, bo i tak zdradza to PESEL.
  • 2014-03-13 22:38 | misia 28

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Zgadzam sie z przedmowca
  • 2014-03-13 22:33 | misia 28

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Tak to jest strasznepzeby przy wypalnianiu karety gwarancyjnej byc zmuszanym do wykrzykiwania na caly sklep daty urodzenia Na przyklad podpisujac akt notarialny kupna z Anglikiem w tym akcie jest tylko moja data urodzrenia(wpisuje nr dowodu i pesel) a on tylko nr dokumentu To niesłuszne i krępujace
  • 2014-03-09 12:25 | baba65

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Nie przecyztałam wszystkich komentaży bo tego sporo i częśc jest od rzeczy.
    Mnie akurat bulwersuje podawanie/ujawnianie PESELu (nie PESLA jak chcial ktos w ktoryms wpisie) na kazdym kroku nie ze względu na niechęć ujawniania wieku ALE NA NIECHĘĆ UJAWNIANIA danych ktore mogą być wykorzystane przez odsoby 'żerujące' na niedoskonałościach naszych systemó bankowych itp.
    CZas chyba wystąpić z petycją do sejmu o zajęcie się tym problemem. O dokładne sprecyzowanie kto w jakich okolicznościach może domagać się od nas podawania danych takich jak data urodzenia, nazwiska panieńskie mamy (czy nawet babci co mi sie kiedys zdarzyło)
    Pozdrawiam baba 65 wyglądem '50
  • 2013-07-26 18:31 | KW

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Jakby Droga Pani zagłębiła się w historię dowodów osobistych i ewidencjonowania ludności, to wiedziałaby Pani, że pierwsze tego typu katalogowanie przeprowadzili Niemcy po zajęciu naszych ziem podczas II Wojny Światowej.

    W II Rzeczpospolitej wydawano dokumenty na żądanie, a potrzebne były głównie do wyjazdów zagranicznych.
  • 2013-02-09 17:07 | misia 28

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    TAK!!!!! Ewidencja bez daty urodzenia inaczej problem dyskryminacji ze względu na wiek bedzie narastał
  • 2013-02-09 17:03 | misia 28

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Zgadzam sie z tym w 100% w numerze identyfikacyjnym NIE POWINNO BYĆ ŁATWEJ DO ODCZYTANIA DATY URODZENIA!!!
  • 2013-02-09 16:58 | misia 28

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Tak ale tam z nr nie daje sie latwo odczytac daty urodzenia
  • 2013-01-16 22:42 | misia 28

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    NIeprawda ewidencja tak ale bez daty ur
  • 2012-06-13 10:12 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-12 23:27 | krytykpolityk

    napisal Pan wiecej, wiec z pewnoscia ma "racje"...
    trzeba jedynie przemyslec konsekwencje usuwania danych, do ktorych chcialaby sie odwolywac "wladza". Pan nie chce daty urodzin, inny zamieszczania zdjecia itd itp....

    pozdrawiam i zycze milego samopoczucia....
  • 2012-06-12 23:27 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Nie wiem czym tłumaczyć to, że z jednej strony przypisuje mi Pan twierdzenia, których nie sformułowałem z drugiej zaś strony nie zauważa Pan niektórych fragmentów moich wypowiedzi. Może niezbyt uważnie Pan czyta moje komentarze, może pamięć Pana zawodzi, a może jest to wynik braku dobrej woli z Pana strony. Powodowany chęcią wygrania dyskusji nie uwzględnia pan argumentów, które uniemożliwiałyby Panu obronę Pańskiego stanowiska. Nie raczy Pan ustosunkowywać się do moich pytań, chociaż szybko Pan zareagował na wypowiedź osoby komentującej o nicku zyta2003, stwierdzając, że meczy Pan nie ogląda, gdyż Pana to nie interesuje. Chyba dlatego, że wypowiedź ta nie nastręczała większych trudności. Zarzuca Pan pokrętność moim argumentom. Gdyby Pan uważniej czytał moje wypowiedzi, to zauważyłby Pan zapewne, że wbrew temu, co Pan twierdzi, postuluję eliminację daty urodzenia ze wszystkich dokumentów tożsamości. Poniżej przytaczam dla ułatwienia te fragmenty moich wypowiedzi, z których to wynika:
    2012-06-02 22:47 | krytykpolityk
    A przecież można PESEL skonstruować tak, by był on niepowtarzalnym zestawem cyfr, z których żadna nie wskazywałaby na jakiekolwiek cechy jego posiadacza. DATA URODZENIA POWINNA RÓWNIEŻ BYĆ USUNIĘTA Z DOWODU OSOBISTEGO, podobnie jak wcześniej informacje o stanie cywilnym, nazwisko rodowe matki, czy też adnotacje o dzieciach. Pamiętajmy, że wszystkie niezbędne informacje o obywatelu mogą być zamieszczone w bazie PESEL i dostępne uprawnionym organom, zatem identyfikacja obywatela choćby przez Policję, która ma dostęp do tej bazy, nie wymaga umieszczania w dokumencie stwierdzającym tożsamość danych, dotyczących daty urodzenia.
    2012-06-03 22:54 | krytykpolityk
    Problem leży w tym, że konieczność ujawniania wieku stanowi dla niektórych problem, natomiast osoby, które ze swojego wieku tajemnicy nie czynią, chcą koniecznie przekonać tych pierwszych, że ich problem problemem nie jest. (...) Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by z PESELU usunąć informację o wieku, zwłaszcza, że za moją argumentacją przemawia również to, że nr NIP umożliwiał identyfikację podatników, mimo tego, że nie zawierał żadnych o nich informacji. NIC RÓWNIEŻ NIE STOI ZATEM NA PRZESZKODZIE, BY USUNĄĆ Z DOKUMENTÓW DATĘ URODZENIA, zwłaszcza, że niektóre dokumenty, na podstawie których ustala się tożsamość, a posiadanie których daje pewne uprawnienia - daty urodzenia nie zawierają, np. legitymacja adwokacka, sędziowska, prokuratorska, a także legitymacje aplikantów do tych zawodów.
    2012-06-07 14:45 | krytykpolityk
    Trudno mi znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla utrzymania aktualnego stanu prawnego obligującego do ujawniania wieku w różnych sytuacjach poza przyzwyczajeniem. (...) Stwierdzenie zawarte w ostatnim zdaniu komentarza, do którego się odnoszę "istnieją już inne, lepsze metody identyfikacji obywateli", czyni zasadnym pytanie - SKORO ISTNIEJĄ LEPSZE METODY IDENTYFIKACJI, TO CO STOI NA PRZESZKODZIE USUNIĘCIU DATY URODZENIA Z DOKUMENTÓW, zwłaszcza, że są osoby, dla których pytanie o wiek narusza ich sferę intymną? Czy nie warto byłoby poszerzyć sferę wolności?
    W swoim komentarzu: (2012-06-07 21:40) brieg napisał Pan "Odnoszę wrażenie, ze według krytykpolityka daty urodzenia nie powinno być na jakimkolwiek dokumencie począwszy od metryki urodzenia.
    Mimo, że w przedstawionych powyżej fragmentach wyraźnie piszę, że postuluję usunięcie daty urodzenia z dokumentów tożsamości, Pan zaledwie odnosi wrażenie, czyli nie jest Pan do końca pewien mojego stanowiska, na co dobitnie wskazuje pytanie, które skierował Pan do mnie w komentarzu (2012-06-09 21:31 | brieg) "nadal nie rozumiem. tzn. według Pana należy również zlikwidować datę urodzin w; dowodzie osobistym, paszporcie, prawie jazdy???". Na Pana pytanie odpowiedziałem niezwłocznie, krótko w sposób nie mogący nasuwać jakichkolwiek wątpliwości: (2012-06-09 23:25 | krytykpolityk) Tak należałoby. A dlaczego nie?
    Na zadane przeze mnie pytanie, w sposób właściwy dla siebie, kolejny raz nie raczył Pan odpowiedzieć. Przytoczone przeze mnie fragmenty moich komentarzy w sposób jednoznaczny pozwalają stwierdzić, że swojego postulatu usunięcia daty urodzenia z dokumentów, nie ograniczam tylko do PESEL, czym zadaję kłam Pańskiemu twierdzeniu, zawartemu w ostatnim komentarzu, jakobym się jedynie do PESEL odnosił. W swoich wypowiedziach dopuszcza się Pan nadużycia, stosując niedopuszczalne, tanie chwyty erystyczne, których jedynym celem jest kompromitacja przeciwnika. Pana rozumowanie wygląda następująco:
    1. krytykpolityk twierdzi, że należy usunąć datę urodzenia tylko z PESEL,
    2. w dowodzie osobistym i paszporcie widnieje data urodzenia,
    3. wniosek: krytykpolityk pisze bzdury, ponieważ usunięcie daty urodzenia jedynie z PESEL nie doprowadzi do zamierzonego przez niego skutku, gdyż będzie można ustalić wiek w oparciu o dokument tożsamości.
    Rozumowanie pozornie poprawne, tyle że oparte na fałszywej pierwszej przesłance, ponieważ, co wykazałem, w każdej swojej wypowiedzi podnosiłem konieczność usunięcia daty urodzenia z dokumentów stwierdzających tożsamość, gdyż - co niezbicie wynika z moich odpowiedzi - chodzi o umożliwienie tym, którzy tego chcą zachowania informacji o swoim wieku dla siebie. Gdyby Pan zechciał w swoim rozumowaniu oprzeć się wyłącznie na prawdziwych twierdzeniach, uzyskałby Pan właściwy wniosek. Wystarczy w punkcie 1) wstawić zdanie: krytykpolityk twierdzi, że należy usunąć datę urodzenia z wszystkich dokumentów tożsamości. Wbrew temu, co Pan twierdzi, jestem świadom tego, że numer PESEL nas nie legitymuje, a jest jedną z danych, podobnie jak imię, nazwisko, data urodzenia itp, które nas identyfikują. Każdy dokument, którym się legitymujemy, musi zawierać zdjęcie, by - porównując twarz osoby ze zdjęciem - można było ustalić, że jest to ta sama osoba. Nadużyciem z Pana strony jest to, że efektem mojego rozumowania będzie "likwidacja w dokumentach daty urodzenia, później zdjęcia oraz innych danych /bo i po co one są/. W ten sposób pozostanie jedynie czysty niczym nieskażony biały "dokument" jedynie z napisem Rzeczypospolita Polska i adresem urzędu, który go wystawił". Wyraźnie piszę, że należy usunąć tylko datę urodzenia, i nic ponadto. Dyskutuje więc Pan w tym wypadku sam ze sobą, ponieważ takich propozycji nigdzie nie przedstawiałem. Inwigilacja obywateli przez państwo nie ma związku z datą urodzenia, lecz jest skutkiem możliwości technicznych, jakimi dysponują różnego rodzaju służby. Telefony komórkowe pozwalają na ustalenie, gdzie ich posiadacz przebywał. Podobnie bilingi i podsłuch, stosowany wobec polskich obywateli na niespotykaną w Europie, w jej cywilizowanej części, skalę. Usunięcie daty urodzenia nie zwiększy skali inwigilacji obywateli przez państwo, które chce wiedzieć, gdzie przebywamy, jakie mamy poglądy, do jakich organizacji należymy, co myślimy, co kupujemy, z kim się spotykamy, co mamy itp, natomiast to kiedy się urodziliśmy, państwo wie od chwili naszego urodzenia, a zapisano to w dziesiątkach baz danych. Za Pańskim przykładem idąc mógłbym powiedzieć, że idąc tokiem Pańskiego rozumowania, może należałoby w dokumentach tożsamości zamieścić informację odnośnie daty urodzenia rodziców, babć, dziadków, prababek i pradziadków. Jednakże w żadnym komentarzu nie napisał Pan nic takiego, co dawałoby asumpt do czynienia Panu zarzutu, że właśnie tak Pan myśli. Więc nie widzę powodu by treść taką przemycić chociażby pod płaszczykiem sarkazmu. Chciałbym zauważyć, że zgodnie z definicją sarkazm to złośliwa ironia wypowiadana z lekceważeniem, pogardą; drwina; szyderstwo. Czyżby uważał Pan, że z racji tego, iż moje poglądy różnią się od pańskich uzasadnia to Pańską pogardę. Mimo tego, że niejednokrotnie dopuszczał się Pan naruszenia reguł, które określają co w dyskusji jest dopuszczalne, nie uważam by Pan na pogardę zasługiwał. Ja tylko chciałbym np. móc odebrać przesyłkę poleconą na poczcie w taki sposób by zatrudniony tam pracownik nie wiedział, ile mam lat. Mój wiek to moja sprawa. Czy tak ciężko to Panu zrozumieć?
    Pyta Pan od czego rozpoczynam rozmowę z pracodawcą. Ani nie podaję dowodu, ani PESELU. Zanim potencjalny pracodawca zacznie z nami rozmowę, należy mu przedstawić CV, w którym wskazujemy datę urodzenia. Ponadto pracodawca na mocy art. 22 § 1 ze znaczkiem 1 kodeksu pracy żądać od osoby ubiegającej się o pracę danych osobowych, obejmujących między innymi datę urodzenia oraz numer PESEL, o czym pisałem w swoim komentarzu (2012-06-03 22:54 | krytykpolityk).

  • 2012-06-12 09:21 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-11 18:28 | krytykpolityk

    jestem emerytem, z nikim i niczym nie zwiazany i jest mi obojetne czy mam w PESELu date urodzin czy nie. Nadal nie jestem w stanie zrozumiec Pana pokretnych argumentow w sprawie daty w PESELu. Przeciez tym numerem nigdzie sie Pan nie legitymuje. Od tego jest dowod osobisty, paszport i prawo jazdy /w wielu krajach/. Tego argumentu Pan komplentnie nie przyjmuje do wiadomosci, zatrzymujac sie jedynie na PESELu. Nie ma znaczenia czy w PESELu jest data czy jej nie ma, gdyz nie jest to zaden dokument. PESEL – skrót od nazwy "Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności", czyli sluzy do EWIDENCJI a nie do legitymowania. Inna sprawa, ze polskie organy naduzywaja tego numeru przy kazdej okazji. Tej wypöowiedzi rowniez Pan nie zauwazyl. Do legitymowania, kim jestem powinien wystarczyc tak jak to wyzej napisalem, dowod osobisty, paszport, czy prawo jazdy. Natomiast PESEL powinien jedynie sluzyc /o ile bedzie to potrzebne/ do potwierdzenia podanych danych osobowych.

    Jak juz wczesniej ironicznie napisalem, czego rowniez Pan nie zauwazyl, mozna pojsc dalej tokiem panskiego rozumowania, likwidacja w dokumentach daty urodzenia, pozniej zdjecia oraz innych danych /bo i po co one sa/. W ten sposob pozostanie jedynie czysty niczym nie skazony bialy "dokument" jedynie z napisem Rzeczypospolita Polska i adresem urzedu, ktory go wystawil. Poniewaz tym "dokumentem" nie bedzie mozna sie legitymowac, wiec pozostanie PESEL i aby sobie uproscic, najlepiej go w postaci kreskowej wytatuowac na przedramieniu. Jeszcze jest jedna mozliwosc, wszczepienie w postaci chipu. I wtedy "wladza" bedzie mogla deliwenta sprawdzic bez podawania przez niego daty urodzin. Byl kiedys film s&f w ktorym moglem obejrzec podobne zastosowanie chipow, widzialem takze z kodem kreskowym.

    Czy o to chodzi, aby "wladzy" ulatwiac inwigilacje osob? Z pewnoscia do tego dojdzie, gdy zlikwiduje sie w naszych dokumentach te dane, ktore ulatwiaja "wladzy" potwierdzenie naszej tozszamosci.

    Pytanie; jak Pan zaczyna rozmowy z pracodawca to jako pierwsze pokazuje dowod osobisty czy podaje PESEL. W kazdym razie ja podawalem ZAWSZE jako pierwszy dokument ten ze zdjeciem.
  • 2012-06-11 18:28 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-11 09:06 | brieg

    Staram się ze wszystkich sił, ale tym razem to ja nie rozumiem, o co chodzi?!! Czyżby wyeliminowanie z nr PESEL daty urodzenia miało być jednoznaczne z tatuowaniem numerów w obozach koncentracyjnych?!! Posłużenie się przez Pana argumentum ad absurdum samo w sobie obnaża absurdalność skonstruowanej przez Pana konkluzji. Podobnie jak z faktu, że nastolatek pali papierosy, nie wynika to, że będzie kradł, a potem zabijał, tak z oderwania PESEL od daty urodzin nie wynika likwidacja dokumentów stwierdzających tożsamość (eliminacja zdjęcia itp "bajerów"). A już całkowicie bezsensowne jest roztaczanie wizji tatuowania takiego numeru na przedramieniu. Brak argumentów nie jest, niestety, żadnym argumentem.
    Zaciekła obrona istniejącego stanu rzeczy, bez przytaczania jakichkolwiek racjonalnych uzasadnień, pozwala domniemywać ukryte motywy takiego działania. Czyżby był Pan pracodawcą, który dyskryminuje pracowników ze względu na wiek? Czy też przedstawicielem lobby bankowego, czy ubezpieczeniowego, które dąży do tego, by móc gromadzić o swoich klientach znacznie więcej informacji, niż dozwolone prawem? A może po prostu wścibskim sąsiadem, który chce wiedzieć "wszystko o wszystkich"? Tak, czy owak, jak widać z Pana wypowiedzi, usunięcie daty urodzenia z dokumentu tożsamości z jakichś powodów spowodowałoby u Pana poczucie straty.

  • 2012-06-11 09:06 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-10 22:59 | krytykpolityk

    idac dalej, po co data urodzin, po co zdjecie itp "bajery". Wystarczy tylko odpowiednio uksztaltowany PESEL. I wtedy po co jakies dokumenty, wystarczy ten numer /ewentualnie w wersji kreskowej/ wytatuować na przedramieniu i po problemie. Wszyscy beda zadowoleni?. O ile mnie pamiec nie myli cos takiego juz bylo. Byly tez filmy s&f o podobnych problemach. Czy do tego mamy zmierzac?
  • 2012-06-10 22:59 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-10 08:05 | brieg

    Wielka szkoda, że mój polemista nie odpowiada na moje pytania do niego skierowane. Ale spróbuję jeszcze raz. To, że wydawane w innych państwach dokumenty tożsamości zawierają datę urodzenia, nie jest dla Polski wiążące. Nie znaczy to też, że stosowane w innych państwach rozwiązanie jest dobre. Kiedyś oczywistym było, że kobiety nie mają praw wyborczych. Jako pierwsze w świecie mogły głosować obywatelki Terytorium Wyoming w USA, które prawa wyborcze dla siebie uzyskały w roku 1869. Sukces kobiet w Wyoming zachęcił panie do walki o swoje prawa w innych częściach świata, w wyniku czego liczba państw, w których uzyskały one prawo do głosowania, zaczęła szybko rosnąć. Dzisiaj normą jest to, że kobiety mają prawa wyborcze i tylko nieliczni to prawo kwestionują. Zapewniam Pana, że przeciwnicy praw wyborczych kobiet również powoływali się na tak często podnoszony przez Pana argument, sprowadzający się w istocie do tego, że skoro w innych państwach kobiety praw wyborczych nie posiadają, to - czerpiąc z "dobrych wzorców" - nie należy im tych praw przyznawać. Gdybyśmy mogli na chwilę przenieść się w czasie, by znaleźć się w Wielkiej Brytanii, w roku 1928, w przededniu uzyskania przez Brytyjki praw wyborczych, zapewne usłyszelibyśmy z ust przeciwnika tychże praw taką wypowiedź: no tak, Finowie są najlepsi na świecie, tylko np. w Europie, a tutaj mieszkam, większość systemów wyborczych jest podobna do tego, jaki zastosowała Wielka Brytania. Więc wszystkie te państwa według pani (tutaj imię zwolenniczki praw wyborczych kobiet) nie dorównują "genialnosci" Finów. Wypowiedź ta, jako żywo przypomina nam fragment Pana ostatniego komentarza. Jak wiemy, przeciwnicy praw wyborczych kobiet przegrali, a cały cywilizowany świat uznał prawo kobiet do głosowania. Wyoming, Nową Zelandię, Australię i Finlandię wskazuje się jako prekursorów zmian. Polacy też mogą być dumni z tego, że tuż po odzyskaniu niepodległości, w 1918 roku, Polska przyznała prawa wyborcze kobietom, pozostawiając daleko w tyle Wielką Brytanię, Francję i Włochy. Gdyby udało się doprowadzić do tego, że z polskich dokumentów tożsamości usunięto by datę urodzenia, niewykluczone, że inne państwa - idąc śladem Polski - zrobiłyby podobnie, a za kilkanaście lat standardem w świecie cywilizowanym byłby dokument pozbawiony cechy, wokół której toczy się nasza dyskusja. W mojej ocenie zaprezentowane powyżej argumenty w sposób dostateczny wskazują na to, że z samego faktu, iż inne państwa przyjęły jakieś rozwiązanie, nie wynika jeszcze, że jest to rozwiązanie dobre, chociażby było stosowane w większości państw, a nawet wszystkich. Zapewniam też, że wiem, iż w dokumentach tożsamości wielu państw widnieje data urodzenia, a osoby, które nie wiedzą, zapewne zostały już przez Pana uświadomione, gdyż podnosi Pan ten argument w każdym swoim komentarzu. Zasadą demokratycznego państwa jest to, że ograniczenie wolności może nastąpić tylko w sytuacji, gdy władza wykaże, iż jest to niezbędne. Zasada powyższa została również zapisana w Konstytucji RP, której art. 31 ust. 3 stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Przypomnę, że zgodnie z treścią art. 47 Konstytucji każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Natomiast w myśl ust 1 i 2 art. 51 Konstytucji nikt nie może być obowiązany inaczej, niż na podstawie ustawy, do ujawniania informacji dotyczących jego osoby, natomiast władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach, niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Zastanówmy się, czy obecnie demokratyczne państwo prawne dla swego funkcjonowania potrzebuje dokumentów tożsamości, zawierających informację o dacie urodzenia, a także czy państwo może zmuszać obywateli do udostępniania tej informacji innym osobom. Dla ułatwienia posłużę się przykładem: Policjant zatrzymuje do rutynowej kontroli kobietę, która okazuje mu prawo jazdy. Na podstawie dokumentu dowiaduje się, że owa atrakcyjna dziewczyna nie ma, jak mu się wydawało, około 25 lat, lecz ma lat 35. Do czego naszemu policjantowi wiedza o wieku legitymowanej kobiety? Przecież - dysponując dokumentem zaopatrzonym w zdjęcie - na podstawie imienia i nazwiska, a także numeru prawa jazdy oraz znając numer PESEL, który pozbawiony byłby informacji o dacie urodzenia, mógłby połączyć się z odpowiednią bazą danych, by dowiedzieć się, czy na przykład osoba zatrzymana nie jest poszukiwana, czy też nie orzeczono wobec niej zakazu prowadzenia pojazdów. Można oczywiście zapytać i cóż z tego, że policjant powziął informację o wieku naszej bohaterki, skoro ten policjant zapewne tej pani nigdy nie spotka, a nawet jeżeli to pewnie i tak jej nie zapamięta, z pewnością zaś nie zapamięta jej daty urodzenia. Zgoda, najczęściej tak jest. Ale w naszej opowieści bohaterka jest mieszkanką tej samej, co policjant małej miejscowości, w której niedawno zamieszkała, z racji czego nawet ciekawscy mieszkańcy, a takich tu niemało, wiedzą o niej tyle, ile zechce o sobie powiedzieć. Miedzy bajki należy włożyć to, że nasz dzielny funkcjonariusz nie podzieli się ze swoją żoną nowo zdobytą informacją i nie oznajmi jej "wiesz, ta nowa to tylko tak młodo wygląda, ona ma 35 lat". Za tydzień o wieku naszej bohaterki będą wiedzieli wszyscy. Zaczną się komentarze: "ma tyle lat, a nie ma męża ani dzieci. Coś za często rozmawia i uśmiecha się do Marcina, przecież on to jeszcze dziecko, ma 22 lata, a ona stara baba". Za policjanta można, według naszej woli, podstawić urzędnika Poczty czy też dowolną osobę, z którą nasza sympatyczna bohaterka zechce zawrzeć chociażby umowę cywilnoprawną. W związku z powyższym zadam pytanie, które z dóbr wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji wymagają takiej ochrony, że uzasadnia to naruszenie innego konstytucyjnego prawa, a mianowicie prawa do prywatności? Zastanawiające jest również to, dlaczego z takim uporem zwalcza Pan mój pogląd? Rad byłbym, gdyby uzasadnił Pan jakoś bardziej szczegółowo swoje stanowisko, ponieważ podanie po raz wtóry tych samych twierdzeń raczej nie jest przekonujące.
  • 2012-06-10 08:05 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-10 04:07 | zyta2003

    Pani to chyba nie czyta dokladnie postow i nie wie co oznacza okreslenie "EWIDENCJA".
    Jako "doskonala Amerykanka" moze udzieli mi Pani odpowiedzi, czy potrafi cos zalatwic w jakims amerykanskim urzedzie podajac jedynie numer "SS"? Ma Pani amerykanskie prawko jazdy? jak tam ono wyglada? Jest zdjecie /moze nawet dwa/, jakis numer identyfikacyjny, DATA URODZIN?

    No tak Amerykance sa najlepsi na swiecie, tylko np w Europie a tutaj mieszkam, wiekszosc systemow EWIDENCYJNYCH jest podobna do tej jaka zastosowala Polska. Wiec wszystkie te panstwa wedlug pani Zyty nie dorownuja "genialnosci" Amerykanow?. Problem to nie forma ewidencji, problem polega na tym, jak i do czego jest wykorzystywana!

  • 2012-06-10 04:07 | zyta2003

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Panie brieg, w sprawie numeru pesela nawet durnym Amerykanom nietrudno byc 'the best" w porownaniu z rozwiazaniem na poziomie przedszkola jakie zastosowala Polska. Ja pisalam wylacznie o nr SS, a Pan rozciagnal na calosc moich zapatrywan. Chyba znow duch swiety pana oswiecil i wie pan co mysle w innych sprawach, poza nr SS.
    Ja tez meczy nie ogladam i nie dlatego, ze to zbyt trywialne spedzenie czasu. Po prostu nie rozumiem, i nawet jest mi troche glupio z tego powodu. A pan dlaczego nie oglada? Moze tak jak ja nie rozumie pan? Nie, cbhyba dla pana jest to zbyt pospolite. No to zycze spokoju wsrod rozentuzjazmowanego tlumu pilkarskich kibicow, lub kiboli.
  • 2012-06-09 23:25 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-09 19:00 | krytykpolityk

    Tak należałoby. A dlaczego nie?
  • 2012-06-09 21:31 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-09 19:00 | krytykpolityk

    nadal nie rozumiem. tzw wedlug Pana nalezy rowniez zlikwidowac date urodzin w; dowodzie osobistym, paszporcie, prawie jazdy???
    przykro mi, ze nie dojrzal Pan sarkazmu w wypowiedzi o metryce urodzeni.
  • 2012-06-09 19:00 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Przyznam, że sposób rozumowania mojego polemisty jest cokolwiek zdumiewający. Skoro w wielu państwach dokumenty tożsamości zawierają datę urodzenia to - wedle komentującego o nicku brieg - polskie dokumenty stwierdzające tożsamość też muszą tę datę zawierać. Niestety, mój interlokutor nie wskazał z czego wynika ta nieodzowność. Ponadto, zdaniem mojego oponenta, skoro zarówno w urzędach jak i w bankach musimy przedstawić jakiś dokument tożsamości, a ten, jak wiemy, zawiera informację o dacie urodzenia, to jest to jednoznaczne z tym, że z dokumentów tych informacji o dacie urodzenia usunąć się nie da. Twierdzenie to jawi się jako nieco zaskakujące, zwłaszcza w kontekście wcześniejszej wypowiedzi mojego dyskutanta, w której stwierdza on, że "istnieją już inne lepsze metody identyfikacji obywateli", a więc data urodzenia nie jest informacją, której brak ustalenie tożsamości by uniemożliwiał. Gdyby mój przeciwnik w dyskusji miał na uwadze moje wcześniejsze wypowiedzi, nie mógłby odnieść wrażenia, że postuluję również usunięcie daty urodzenia z metryki. Metryka urodzenia jest potocznym określeniem odpisu aktu urodzenia. Ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego wskazuje w art. 2, że rejestracji stanu cywilnego osób dokonuje się w księgach stanu cywilnego w formie aktów urodzenia, małżeństwa oraz zgonu. W księgach stanu cywilnego dokonuje się także innych wpisów przewidzianych w odrębnych przepisach. Akt urodzenia nie jest dokumentem stwierdzającym tożsamość, lecz odpisem z księgi stanu cywilnego, która jest rejestrem. Akt urodzenia nie może pełnić roli dokumentu tożsamości, ponieważ nie zawiera zdjęcia, co uniemożliwia stwierdzenie, czy osoba go przedkładająca jest tożsama z osobą, której akt urodzenia dotyczy. W swoim wcześniejszym komentarzu z 2012-06-03 14:41 napisałem: czym innym bowiem jest potrzeba zbierania niezbędnych w państwie demokratycznym informacji o obywatelu, czego nie kwestionuję, czym innym natomiast ich ujawnianie oraz zmuszanie obywatela do ich upubliczniania, co ma miejsce w przypadku PESEL. Z wypowiedzi mojej wyraźnie wynika, co budzi moją dezaprobatę jak również to, że nie neguję potrzeby zbierania i przechowywania określonych informacji o obywatelu. Gdyby wszyscy uważali, że stan zastany jest dla nas obowiązujący i nijak zmienić go nie można, do dzisiaj nie zeszlibyśmy z drzew.
  • 2012-06-07 21:40 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    nadal nie rozumiem o co z tym wszystkim chodzi. Przeciez PESEL to tylko numer identyfikacyjny. Wszedzie MUSIMY sie legitymowac dowodem, paszportem a w niektorych panstwach prawem jazdy. A tam jest data urodzenia.
    Mam pytanie, czy w np w banku uda sie zalatwic cokolwiek podajac JEDYNIE date urodzenia /PESEL/?
    Odnosze wrazenie, ze wedlug krytykpolityka daty urodzenia nie powinno byc na jakimkolwiek dokumencie poczawszy od metryki urodzenia.

  • 2012-06-07 14:45 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-06 09:50 | brieg

    Problem leży w tym, że są ludzie, których wiek metrykalny wyprzedza wiek biologiczny, krótko mówiąc wyglądają młodo. Niekiedy wynika to z cech wrodzonych, niektórzy korzystają z możliwości, jakie daje współczesna medycyna estetyczna i kosmetologia, inni z jednego i drugiego. Podane przeze mnie przykłady (z życia wzięte) służyły jedynie unaocznieniu problemu osób młodo wyglądających, które nie mogą korzystać z dobrodziejstwa swojego wyglądu w sytuacji, gdy data urodzenia zamieszczona w dokumentach zdradza ich wiek metrykalny. Zaskoczeniem jest dla mnie reakcja komentującego o nicku brieg. Intencją moją nie było rozśmieszenie kogokolwiek. Nawet mało wnikliwa analiza tych przykładów powinna prowadzić do wniosku zgoła odmiennego od zaprezentowanego przez mojego adwersarza, który napisał: "Samo CV nie decyduje o dostaniu pracy. Decyduje rozmowa kwalifikacyjna i tutaj pracodawca ma możliwość obejrzenia delikwenta /o ile wcześniej nie zapozna się z informacjami zawartymi w CV/" W podanym przeze mnie przykładzie występuje kobieta wyglądająca na lat 28-30, która ma lat 41. Po obejrzeniu "delikwentki" w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej, pracodawca był przekonany, że rozmawia z osobą mającą około 30 lat, a wiedzę o wieku rzeczywistym powziął dopiero wtedy, kiedy" delikwentka" ujawniła swój wiek rzeczywisty, ponieważ jest do tego zobowiązana w świetle przepisów prawa pracy. W podanym przeze mnie przykładzie o nieprzyjęciu do pracy nie zadecydowała rozmowa kwalifikacyjna i odniesione w jej trakcie przez pracodawcę wrażenie, lecz później zdobyta przez tegoż wiedza odnośnie wieku metrykalnego kandydatki do pracy. I tu jest problem, którego nie zauważa mój antagonista, a nad którym tak intensywnie, jak pisze, się zastanawia i nijak dostrzec nie może. Reasumując, mój przeciwnik w dyskusji doszedł do zadziwiającej konkluzji. Wbrew temu, co twierdzi mój oponent, na podstawie wyglądu bardzo rzadko jesteśmy w stanie ocenić precyzyjnie wiek metrykalny. Wczoraj byłem świadkiem takiego oto zdarzenia. Ekspedientka poprosiła stojącego przede mną chłopaka, który kupował alkohol, o dowód w celu ustalenia, czy ma on 18 lat. Po obejrzeniu okazanego dokumentu wyraziła zdziwienie, mówiąc "nie myślałam, że jest pan tak stary". Okazało się, że miał 26 lat. Z doświadczenia wiemy, że są osoby, które wyglądają młodo, niekiedy bardzo, inne na swój wiek, a niektóre poważniej. Co do naszej mentalności, istnieje pewna grupa ludzi, dla których każda zmiana istniejącego stanu rzeczy jest podejrzana, niebezpieczna i niepożądana, ponieważ naraża na konfrontację z nowym, czyli nieznanym, a wiec złym. Przeciwstawiają się więc każdej zmianie jako ze swej istoty złej, nawet wtedy, gdy zmiana ta mogłaby polepszyć komfort życia jednych ludzi, nie wywołując dyskomfortu innych. Nie twierdzę, że pisząc o dyskryminacji osób starszych dokonałem jakiegokolwiek odkrycia. Zdaję sobie sprawę, podobnie, jak mój polemista, że nie wyeliminujemy całkowicie różnego rodzaju patologii. Jednakże z samego faktu, że ludzie kradną, zabijają i dopuszczają się innych zachowań moralnie nagannych nie wynika, że nie powinniśmy robić wszystkiego, co możliwe, by te niepożądane zjawiska jak najbardziej zredukować. Nie ma dyskryminacji dopóki ten, kto czuje jej potrzebę, nie dowie się o tych cechach, które w jego mniemaniu dyskryminację uzasadniają. Nie przekonuje również to, że data urodzenia jest elementem służącym do ustalenia tożsamości w innych państwach. Mój interlokutor posłużył się przykładem Austrii. Zasadne jawi się pytanie: no i co z tego wynika? To, że jakieś rozwiązanie funkcjonuje w innym państwie, nie jest wystarczającym powodem, by nie zmieniać tego u nas. Są kraje, w których do dokumentów stwierdzających tożsamość wpisuje się wyznanie, co nie znaczy, że powinniśmy to rozwiązanie małpio naśladować. Na zakończenie dodam, że od dawna w naszej kulturze nietaktem jest pytanie o wiek kobiety. Obecnie coraz więcej osób podziela zdanie, że pytanie o wiek jest niestosowne niezależnie od płci. Coraz więcej osób poddaje się różnego rodzaju zabiegom, wydając na to niemałe pieniądze, by jak najdłużej wyglądać jak najmłodziej, by wiek biologiczny pozostawał w tyle jak najdalej za metrykalnym i by być postrzeganym jako młodsze. Trudno mi znaleźć jakiekolwiek uzasadnienie dla utrzymania aktualnego stanu prawnego obligującego do ujawniania wieku w różnych sytuacjach poza przyzwyczajeniem. Mój wiek to moja sprawa prywatna, nie publiczna. Kiedyś zaglądano niewolnikowi w zęby, by ustalić jego wiek i stan zdrowia, ponieważ nie znano najczęściej daty urodzenia takiego nieszczęśnika. Dzisiaj stanu uzębienia już się nie sprawdza, ponieważ jest data urodzenia. Cel ten sam i upokorzenie to samo. Stwierdzenie zawarte w ostatnim zdaniu komentarza, do którego się odnoszę "istnieją już inne, lepsze metody identyfikacji obywateli", czyni zasadnym pytanie - skoro istnieją lepsze metody identyfikacji, to co stoi na przeszkodzie usunięciu daty urodzenia z dokumentów, zwłaszcza, że są osoby, dla których pytanie o wiek narusza ich sferę intymną? Czy nie warto byłoby poszerzyć sferę wolności?
  • 2012-06-06 17:18 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-06 16:57 | zyta2003

    Polecam przeczytac moj pierwszy post i nastepny. Czy tak ciezko zrozumiec o czym pisze?
    Mam oczywiscie Pani wypowiedz rozumiec, ze my "Amerykanie" jestesmy "the best"?
    Meczy nie ogladam, gdyz mnie to nie interesuje.
  • 2012-06-06 16:57 | zyta2003

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    P. brieg. Kazdy wyklad jest dobry dla niewiedzacych. Moj akurat nie byl z Wikipedii, bo chodzilo mi o informacje, a jak wiemy angielskojezyczna wikipedia jest szalenie "gleboka", tylko z wycietego przed laty wycinka z dawnej, wtedy dobrej, polskiej gazety wychodzacej za Oceanem. Takze wrzucalam hasla w rodzaju #SS a dyskryminacja. Glownie wychodzilo mi co zrobic kiedy zgubilam moj malenki papierek z numerem SS, lub jak starac sie o rozne benefity, ale tez i inne ciekawe rzeczy. Tez zapytalam mojego amerykanskiego ziecia co wie w temacie, uzupelnil moja wiedze, ze miejsce wydania nie pokrywa sie z miejscem urodzenia. Mysle, ze i Pan skorzystal na moim wykladzie, a w kazdym razie pobudzilam pana do myslenia, nad nowym projektem dla polskiej ewidencji. A btw. wiedze, ktora nie mozna nabyc droga doswiadczenia, skad pan czerpie? A wiem, wiem z natchnienia od ducha swietego.
    No i zawsze jest trendy zakpic z Wikipedii, tak jak i z amerykanskiej demokracji. Tak, kulejacej, ale akurat nie w tym miejscu, na ktory pan wskazal. Milego ogladania meczow.
  • 2012-06-06 09:50 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    caly czas zastanawiam sie w czym lezy problem. Podejrzewam ze w naszej mentalnosci. jestem w posiadaniu zarowno PESEL jak i austriacki i niemiecki "Socialversicherungsnummer". W Austrii jest to w postaci tzw "Ecard" podobnej do tej jaka wprowadzono kiedys na Slasku i probowano wprowadzic w calej Polsce. We wszystkich jest podana data i to dokladna moich urodzin. USA podalem jedynie jako przyklad wprowadzenia ewidencji ludnosci. Pani Zyta wyprowadzila piekny przyklad bazujacy na Wikipedii. Moglaby sobie jedynie podarowac komentarz pod moim adresem. Zarowno w Austrii jak i w Niemczech tamtejszy "PESEL" sluzy jedynie do rozmow w sprawach socjalnych, ubezpieczeniowych czy rentowych. Jedynym dokumentem ktorym sie posluguje w innych sprawach jest dowod osobisty-Ausweis /jezeli sie go ma/, paszport czy ewentualnie prawo jazdy. W Austrii prawo jazdy jest traktowane na rowni z dowodem osobistym czy paszportem. W Austrii konto w banku zalatwilem poslugujac sie jedynie prawem jazdy. Meldunek rowniez. Praca, tez wystarczylo prawo jazdy. A tam jest nie tylko zdjecie, ale rowniez data urodzenia. Podawane tutaj przyklady sa dla mnie smieszne. Samo CV nie decyduje o dostaniu pracy. Decyduje rozmowa kwalifikacyjna i tutaj pracodawca ma mozliwosc obejrzenia delikwenta /o ile wczesniej nie zapozna sie z informacjami zawartymi w CV/. To ze starsi sa dyskryminowani to zadna nowosc. Wszedzie tak jest i bedzie. I nie zmieni sie to, jak zabraknie daty urodzenia na jakims tam socjalnym dokumencie. Istnieja juz inne lepsze metody identyfikacji obywateli.
  • 2012-06-05 18:53 | blueberry

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    "Do amerykańskiego CV nie załącza się zdjęcia, ponieważ na podstawie zdjęcia można ustalić rasę człowieka, można też określić przybliżony wiek aplikującego, a amerykańscy pracodawcy wolą uniknąć oskarżeń o dyskryminację, czy naruszanie zasad równości."

    To prawda!
  • 2012-06-05 18:45 | blueberry

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Na podstawie amerykanskiego (USA) "Social Security Number" nie jest tak latwo (praktycznie kazdemu) odczytac date urodzenia!
  • 2012-06-04 00:20 | zyta2003

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Widac, ze brieg jest specjaista od ewidencji ludnosci, ale na terenie Polski, wiec prosze nie wtracac "oslawionej ameryklanskiej demokracji", gdzie ponoc ludzie sa rownie odprywatnieni za 9 cyfrowej socja security. Odrobinka wiedzy nigdy nie zaszkodzi wiec cokolwiek napusze o gtamtynm systemie. Nie wiem do czego sluzy polski pesel itp., ale wiem do czego sluzy amerykanski i wzorowany na nim kanadyjski 9-cyfrowy socjal security number. Wprowadzil go w latach 30-tych demokratyczny prezydent Franklin Roosevelt jako "dowod tozsamosci" pracowniczej, z wielkim sprzeciwem republikanow, pozwalajacy po raz pierwszy w historii Ameryki wprowadzic powszechne opodatkowanie na emeryture. Na podstawie tego numeru dostaje sie tez rente pracownicza, po rodzicach, czy tez odszkodowania za wypadek w pracy, lub bezrobocie... Numer ten przeszedl z literka A na przodzie jako numer ubezpiecznienia zdrowotnego dla emerytow wprowadzonego dopiero w latach 60-tych (jak zwykle przy ostrym sprzeciwie republikanow, ktorzy teraz jak by o tych sprzeciwach zapomnieli).
    Numer ten jest szalenie trudno rozkodowac, nie istnieja przypadki dyskryminacji ze wzglecdu na wiek, miejsce urodzenia, plec itp wynikajace z zaciagnietych informacji z numeru SS.
    Oczywiscie ogolne rozkodowanie owego numeru nie jest tajemnica. Pierwsze trzy cyfry informuja, gdzie SS zostala wydana, ale nie gdzie sie ktos urodzil. W polaczeniu z nastepnymi dwoma cyframi informuja, w jakim przedziale czasowym sie delikwent urodzil, np. w latach 36-55 ubieglego wieku, ostatnie trzy cyfry odsylaja do wielce skomplikowanych tablic, w ktorych pani reprezentantka z sieci komorkowej, czy z banku nawet po dlugim studiowaniu by sie nie polapala.
    Inna rzecz, ze na podstawie numeru SS za zgoda sadu mozna namierzyc delikwenta doskonale wszedzie tam, gdzie wymagano od niego tego numeru. Niezaplacone podatki, nieplacone alimenty, pozyczki i mnostwo innych rzeczy. Tak jak dojda za pomoca dowodu osobistego i tych wszelkich polskich numerow w Polsce (tylko znacznie dluzej). Dowodow tu nie ma, podobnie jak i meldunkow.
    Az dziw bierze, ze 80 lat temu amerykanscy statystycy, matematycy potrafili wprowadzic ten system, ktory niezawodnie dziala do dzis. A polscy specjalisci, w 80 lat pozniej z komputerami , wiedza ze szkoly sredniej w matematyce nieporownanie wyzsza niz u debilnych amerykanow nie umieli czegos takiego zrobic.
    Posiadanie #SS w USA to przywilej i marzenie wszystkich emigrantow, a nie utracanie demokracji szanowny panie brieg.
  • 2012-06-03 22:54 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Problem leży w tym, że konieczność ujawniania wieku stanowi dla niektórych problem, natomiast osoby, które ze swojego wieku tajemnicy nie czynią, chcą koniecznie przekonać tych pierwszych, że ich problem problemem nie jest. Z mojego doświadczenia i obserwacji można wyciągnąć zgoła odmienne wnioski. Tytułem przykładu powołam kilka historyjek z życia wziętych: 41-letnia kobieta, której "na oko" nikt nie dawał więcej niż 28-30 lat, przegrała z 31-letnią konkurentką rywalizację o pracę, ponieważ pracodawca wolał zatrudnić młodszą osobę. Nieoficjalnie przegrana dowiedziała się, iż powodem porażki był wiek, a nie kompetencje (art 22 ze znaczkiem 1 kodeksu pracy daje pracodawcy prawo do żądania od osoby ubiegającej sie o zatrudnienie danych osobowych, obejmujących miedzy innymi datę urodzenia oraz numer PESEL), 30-letni student, rozpoczynający studia stacjonarne, był przez innych traktowany jako równolatek do momentu, gdy koledze nie wpadł w ręce jego indeks. Od tej chwili zaczął spotykać się przejawami swoistego ostracyzmu towarzyskiego oraz docinkami, odwołującymi się do jego wieku. Zyskał też przezwisko Trzydziestka. Przykłady można mnożyć. Konieczność wylegitymowania się w urzędzie nie wynika najczęściej z tego, że urzędnik chce określić wiek petenta, lecz jedynie z konieczności ustalenia, czy dana osoba jest tą, za którą sie podaje. Dlatego też w dokumentach potwierdzających tożsamość zamieszczone jest zdjęcie. Zupełnie wystarczające dla zidentyfikowania osoby są oznaczenia, na podstawie których nie można ustalić żadnych cech osobowościowych lub fizycznych, co ułatwia walkę z przejawami dyskryminacji, w tym wypadku ze względu na wiek. Proszę zwrócić uwagę, że PESEL jest sekwencją 11 cyfr, którą można potraktować jako liczbę. Dla przykładu, PESEL 42051901458 dla niewtajemniczonych będzie liczbą 42 miliardy 51 milionów 901 tysięcy czterysta pięćdziesiąt osiem. Nadal spotykam osoby, które uświadamiam, że PESEL zawiera informację o dacie urodzenia i płci. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, by z PESELU usunąć informację o wieku, zwłaszcza, że za moją argumentacją przemawia również to, że nr NIP umożliwiał identyfikację podatników, mimo tego, że nie zawierał żadnych o nich informacji. Nic również nie stoi zatem na przeszkodzie, by usunąć z dokumentów datę urodzenia, zwłaszcza, że niektóre dokumenty, na podstawie których ustala się tożsamość, a posiadanie których daje pewne uprawnienia - daty urodzenia nie zawierają, np. legitymacja adwokacka, sędziowska, prokuratorska, a także legitymacje aplikantów do tych zawodów. W mojej ocenie argumentacji przeciwników mojego stanowiska nie wzmacnia również powoływanie się na rozwiązania przyjęte w innych krajach, ponieważ należałoby również wykazać, że są to rozwiązania dobre. Nie ma też powodów, by Polska nie mogła się stać przykładem dla innych legislatur, jako kraj, w którym chroni sie takie wartości, jak prawo do prywatności oraz przeciwdziała się dyskryminacji. Dla odmiany przydałoby się, byśmy w ten sposób choć raz znaleźli się w awangardzie państw cywilizowanych. Na zakończenie dodam, że w amerykańskie CV znacznie różni się od europejskiego. Do amerykańskiego CV nie załącza się zdjęcia, ponieważ na podstawie zdjęcia można ustalić rasę człowieka, można też określić przybliżony wiek aplikującego, a amerykańscy pracodawcy wolą uniknąć oskarżeń o dyskryminację, czy naruszanie zasad równości. To samo dotyczy daty urodzenia czy narodowości. Może warto byłoby recypować to rozwiązanie?
  • 2012-06-03 17:14 | Loc

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Ale według PO przecież już żyjemy dłużej!
  • 2012-06-03 17:09 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-03 14:41 | krytykpolityk

    przyznam sie ze nie bardzo rozumiem w czym lezy problem. W kazdym urzedzie trzeba sie wylegitymowac albo dowodem osobistym albo paszportem. W kazdym z tych dokumentow jest data urodzenia. W wielu krajach mozna sie legitymowac prawem jazdy w ktorym rowniez jest zapisana data urodzin. Sam PESEL jest tylko podstawowa informacja o delikwencie. Przy jego pomocy mozna sie dopiero osobno w kazdym urzedzie dowiedziec wiecej. Samo podanie numeru nie wstarcza, trzeba sie jeszcze wylegitymowac innym dowodem.
  • 2012-06-03 14:41 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Po pierwsze - nie chodzi o nieprowadzenie ewidencji ludności, a o nieujawnianie danych osobowych osobom postronnym, czemu - co wyraźnie napisałem - służyłoby takie skonstruowanie nr PESEL, by był on niepowtarzalnym zestawem cyfr, z których żadna nie wskazywałaby na jakiekolwiek cechy jego posiadacza. Nie rozumiem zatem, skąd konstatacja, że z mojej wypowiedzi wynika, jakoby jedynym rozwiązaniem poruszanego problemu było zaprzestanie prowadzenia jakiejkolwiek ewidencji obywateli. Czym innym bowiem jest potrzeba zbierania niezbędnych w państwie demokratycznym informacji o obywatelu, czego nie kwestionuję, czym innym natomiast ich ujawnianie oraz zmuszanie obywatela do ich upubliczniania, co ma miejsce w przypadku PESEL. Z faktu, że fiskus dysponuje informacjami o naszych dochodach, nie wynika, że mają one być powszechnie dostępne, choćby wścibskim sąsiadom. Uzasadnieniem dla wprowadzenia numeru NIP było właśnie założenie, że zawarta w nim sekwencja cyfr nie miała ujawniać jakichkolwiek danych o jego posiadaczu, co nie wykluczało niepowtarzalności tego numeru i możliwości identyfikacji podatnika. Numer PESEL nie spełniała tych wymogów. Podkreślenia wymaga, iż numer PESEL wprowadzony został jeszcze w okresie PRL - u, kiedy państwo nie dbało o ochronę prywatności obywateli. Nikt wówczas nie mówił o ochronie danych osobowych - spisy lokatorów były wywieszone na każdej klatce schodowej. Lata demokracji uświadomiły Polakom, że mają prawo do intymności, prywatności, niemówienia o sprawach, które uznają za osobiste. Współcześnie potrzeba ochrony prywatności jest znacznie bardziej rozwinięta, czego wyrazem jest choćby rzadkie ujawnianie przez mieszkańców poszczególnych domów swoich nazwisk - na domofonach widnieją głównie numery mieszkań, ewentualnie inicjały. Gwoli wyjaśnienia - czym innym jest numer PESEL, a czym innym baza PESEL. W bazie PESEL, dostępnej chociażby dla Policji, zawarte są informacje o obywatelu, które nie wynikają z samego numeru, który to numer wskazuje jedynie na datę urodzenia i płeć jego posiadacza. Zakodowanie informacji o dacie urodzenia nie spowodowałoby ani zaprzestania ewidencji obywateli, ani niedostępności tych danych dla uprawnionych służb.
    Oczywistym z kolei jest, ze prowadzenie - wbrew woli zainteresowanych - ewidencji osób przez kościoły i inne związki wyznaniowe, czy ujawnianie na świadectwie szkolnym informacji o wyznaniu, czym jest w istocie ocena z religii lub jej brak, nie powinno być dopuszczalne.
  • 2012-06-03 08:27 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    2012-06-02 22:47 | krytykpolityk

    z wypowiedzi wynika, ze jedynym rozwiazaniem byloby wogole nie prowadzic zadnej ewidencji ludnosci. Odpowiednik PESELA jest w uzyciu o ile wiem w wiekszosci panstw Europejskich, rowniez w oazie demokracji czyli USA. A czy wprowadzenie stopnia z religii na swiadectwach szkolnych, prowadzenie prywatnej ewidencji ludnosci przez "pracownikow" Kosciola rzymsko-katolickiego? jest dopuszczalne??
  • 2012-06-02 22:47 | krytykpolityk

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Cieszę się, że Redaktor Piotr Adamczewski poruszył w swoim artykule jakże ważny temat nr PESEL, który został tak niefortunnie skonstruowany, że zawiera informacje o dacie urodzin osoby, do której jest przypisany. Poruszony przez Pana Piotra Adamczewskiego temat sytuuje się w obrębie szerszej problematyki, jaką jest ochrona naszego prawa do prywatności oraz godności. W tym miejscu godzi się przypomnieć te artykuły Konstytucji RP, które powyższe wartości chronią, a mianowicie art. 47 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego (...) oraz do decydowania o życiu osobistym, a także art. 51 ust. 1, w świetle którego nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby oraz ust. 2 cytowanego artykułu, w myśl, którego władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach, niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. W przypadku PESELU mamy do czynienia z jeszcze dalej idącym naruszeniem prawa do prywatności, niż gdyby chodziło tylko o pozyskiwanie informacji przez Państwo, ponieważ ustawodawca zmusza nas do ujawniania naszego wieku również każdemu, kto z jakiegokolwiek powodu chce ustalić naszą tożsamość np. w sytuacji zawierania umowy cywilnoprawnej, umowy o pracę, czy też podczas okazania dowodu osobistego w okienku pocztowym. Państwo tym samym zmusza każdego z nas do ujawnienia jego wieku, niejednokrotnie wobec osób, które nie są nawet zobowiązane do zachowania w tajemnicy pozyskanych o nas informacji. Państwo tym samym stwarza dogodne warunki do dyskryminacji ze względu na wiek, potęgując tym samym problem ageizmu, ofiarami którego padają już osoby w wieku czterdziestu lat, a nawet młodsze. Należy zadać pytanie, dlaczego osoby, które wyglądają młodziej, niż wskazywałby na to ich wiek metrykalny, mają obniżać swoje szanse na zatrudnienie tylko dlatego, że ustawodawca nakazuje im ujawnienie swojego wieku? Odnosząc się do wypowiedzi osoby podpisującej się jako JSN oraz wyrażającego poparcie dla tego komentarza osoby o nicku kasejot muszę wskazać, iż nikt nikomu nie zabrania ujawniania swoich danych osobowych nie tylko na wizytówkach, można je wydrukować również na koszulce. W mojej ocenie jest to jednak zachowanie lekkomyślne, ponieważ dysponując takimi danymi można - podszywając się pod osobę, której one dotyczą - np. zawrzeć umowę. W ten sposób sprzedano w Polsce juz niejedną nieruchomość, pozyskując dane do sfałszowania dokumentu tożsamości z księgi wieczystej, do której wgląd ma każdy, a która, a jakże, zawiera PESEL aktualnego właściciela. Lektura artykułu Redaktora Piotra Adamczewskiego pozwala na stwierdzenie, że należy On do wcale niemałej grupy osób, które nie chcą, by informacje o ich wieku były tak łatwo dostępne. A przecież można PESEL skonstruować tak, by był on niepowtarzalnym zestawem cyfr, z których żadna nie wskazywałaby na jakiekolwiek cechy jego posiadacza. Data urodzenia powinna również być usunięta z dowodu osobistego, podobnie jak wcześniej informacje o stanie cywilnym, nazwisko rodowe matki, czy też adnotacje o dzieciach. Pamiętajmy, że wszystkie niezbędne informacje o obywatelu mogą być zamieszczone w bazie PESEL i dostępne uprawnionym organom, zatem identyfikacja obywatela choćby przez Policję, która ma dostęp do tej bazy, nie wymaga umieszczania w dokumencie stwierdzającym tożsamość danych, dotyczących daty urodzenia. Mam nadzieję, że tekst Pana Redaktora Piotra Adamczewskiego stanie się zaczątkiem dyskusji, która skłoni ustawodawcę do zmian legislacyjnych.
  • 2012-06-02 16:13 | kaesjot

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Wreszcie rozsądny wpis !!!
  • 2012-06-02 10:28 | JSN

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Panie Piotrze
    moj PESEL tez się zaczyna od 42. PKO BP wciska mi kredyt na siłę, Orange bez problemu sprzedaje telefony (ostatnia umowa na 3 lata). Upatrywanie problemow w numerze Pesela wydaje mi sie bezzasadne , bo podpisująć umowę i tak Pan będzie musiał pokazać dowod, w ktorym jest data urodzin.
    Osobiście zafundowałem sobie wizytowkę z numerem Pesela, NIP i Regonu i ostentacyjnie rozdaję znajomym - proponuje zrobic to samo
  • 2012-06-02 06:24 | brieg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    nie rozumiem dlaczego co poniektorzy tak sie podniecaja, wymysl lewakow, numer obozowy itp. przeciez tego rodzaju "ewidencja" jest stosowana praktycznie w kazdym kraju. Jedynie nazywa sie toto inaczej. Nawet w kraju "ostoi demokracji" czyli USA jest podobnie. Po prostu bez tego numeru obywatel NIE ISTNIEJE. Co do wieku. Nie tylko w Polsce osoby "starsze" sa wylaczone np z otrzymywania kredytu. To tez normalne w wielu panstwach.
  • 2012-06-01 16:28 | Tadeus

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Proszę wziąć pod uwagę, iż bynajmniej nie chodzi tu o jakieś krzywdzące stereotypy, a jedynie o statystykę, którą te firmy się posługują. Smutna prawda, ale prawda, osoby w takim wieku są po prostu bardziej narażone na problemy zdrowotne, które mogą utrudnić im spłatę zobowiązań. Zmieni się to dopiero, gdy będziemy przeciętnie dłużej i zdrowiej żyli.
  • 2012-06-01 16:05 | bolec

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Fajny wpis - pokazuje kolejny przykład indolencji władzy wykonawczej w Polsce.

    NIP rzeczywiście spełnia wszystkie cechy identyfikacji obywatela potrzebnych do celów podatkowych czy służby zdrowia oraz wielu innych (rejestr dłużników, rejestr karalności, etc.) W krajach gdzie nie ma nawet czegoś takiego jak dowód osobisty (!) takie numery są wystarczające: w USA jest 9-cyfrowy SSN (Social Security Number) podobnie w Kanadzie jest 9-cyfrowy SIN (Social Insurance Number).

    Polska to kraj bardzo nietuzinkowy :)
  • 2012-06-01 13:40 | Zastary

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    I mnie coraz trudniej przychodzi ogłaszać publicznie swój PESEL. I wcale mnie nie cieszy, że często słyszę: coś podobnego, zupełnie pan na tyle nie wygląda! Właśnie przeżywam podobną historię do tej, którą opisał pan Adamczewski. Wystarczająco stary wróbel jestem, żeby się nabierać na każdą promocję, ale tym razem uległem miłemu głosowi w słuchawce i zdecydowałem się na nowy, dotykowy telefon oferowany mi przez Orange. Nie ważne co mi tam zaproponowano. Ważne, że artykuł p. Adamczewskiego zbiegł się z moim 6. dniem oczekiwania na kuriera z telefonem. Po przeczytaniu artykułu zadzwoniłem do Orange z pytaniem, co z moim telefonem. Znów rozmawiałem z obdarzoną miłym głosem panienką, co samo w sobie stanowi jakąś wartość, ale cóż, kiedy panienka oświadczyła mi po sprawdzeniu, że kurier do mnie nie dotarł i nie wiadomo kiedy dotrze, bo te telefony "wyszły" akurat z magazynu.
    Panie redaktorze Adamczewski nie jest Pan sam ze swoim zdradzającym niewłaściwy wiek PESEL-em. A NASZ CORAZ PIĘKNIEJSZY KRAJ STAJE SIĘ CORAZ MNIEJ KRAJEM DLA STARSZYCH LUDZI! No, to o take Polskę walczyliśmy?! A może już czas zestrzelić myśli w jedno ognisko i lekko przyhamować ten nieubłagany marsz wyszkolonej w korporacjach młodzieży? Pozdrawiam. Zastary.
  • 2012-06-01 10:29 | jsg

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Prawdopodobnie do zawarcia umowy data urodzenia byłaby wymagana, a więc podanie pesla (kuter-kutra, Nobel-Nobla, pesel-pesla) tylko ułatwia sprawę.
  • 2012-05-31 22:31 | hela

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Przestancie udawać. Pesel to nic innego jak nr obozowy lub bydlęcy i nie jest nadawany przez bandytow niemieckich a polskich. Za swoje zdziczale obyczaje jak zwykle polacy obarczają sasiadów. A one są rdzennie polskie.""
  • 2012-05-31 21:24 | w temacie

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    W użyciu były Pesel, Regon i Nip i to było za dużo. Tyle, że wspaniały rząd Tuska zlikwidował akurat jedyny z tych 3 numerów, który był dobry - NIP. O wadach Pesela mówi artykuł, Regon jest 8-cyfrowy (9-ta cyfra to cyfra kontrolna) więc ma tylko 100.000.000 możliwości a to za mało jak na 40-milionowy kraj. NIP jest 9-cyfrowy, czyli ma 1 mld. możliwości (10 razy więcej niż Regon) i w przeciwieństwie do Pesela nie zawiera żadnej informacji o posiadaczu. Z tych 3 identyfikatorów tylko NIP nie miał wad.

    No ale zlikwidowanie NIP to efekt walki o wpływy a nie decyzja merytoryczna. A jak kiedyś trzeba będzie zastąpić Pesela innym numerem, to trzeba będzie od początku wprowadzać "NIP-bis" tyle, że pieniądze dotychczas na NIP wydane "poszły się j...ć" i trzeba będzie zapłacić od nowa. A "poszło się ..." sporo milionów, oj sporo ... samych decyzji o nadaniu NIP wysłano kilkadziesiąt milionów a wysyłka jednej to już parę złotych.
  • 2012-05-31 20:41 | Maciek

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    Tak poza głównym tematem - wszystkiego najlepszego Panie Piotrze w okrągłą rocznicę urodzin!
  • 2012-05-31 19:03 | Vera

    Nareszcie to nareszcie

    Nareszcie ktoś zauważał, co oznacza publiczny dostęp do naszych prywatnych danych. Bo jak dotąd robili to tylko lewacy, świry i idioci, szczególnie niemieccy. Ci to bandyci z definicji. A Polak nie ma przecież nic do ukrycia. Bo jak można protestować przeciw dobrodziejstwu nowoczesności, dzięki któremu wszystkie nasze dane zebrane są w jednym krótkim raporciku. Np. dane o karalności w dowodzie elektronicznym. Dane o wszystkich chorobach - syfilisie też - w karcie ubezpieczenia, dane o mandatach w prawie jazdy. Tylko wredni przeciwnicy ustroju protestują, świry i kibole. Ci ostatni powinni mieć przymusowo dla wspólnego dobra pesel wytatuowany na czole jak numer rejestracyjny. O ile mnie do nich przez pomyłkę nie zaliczą.
  • 2012-05-31 18:06 | rozek12

    Re:PESEL - rzecz kłopotliwa

    A czy czasem nie wyszło kilka lat temu że nadawanie numeru PESEL jest niezgodne z ustawą zasadniczą?
  • 2012-05-31 13:21 | asasin

    zgadzam sie PESEL do kasacji

    PESEL ma za dużo danych wrażliwych,nie mam ochoty wykrzykiwac pani w okienku ile mam lat, a zawsze tak jest gdy zmusza się mnie do podania nr PESEL