Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Wybory prezydenckie w Egipcie.

(1)
2012-05-31 14:37 | Amiel
23 i 24 maja b.r. odbyła się I tura wyborów prezydenckich w Egipcie. Same wybory odbywają się w dość niejasnych okolicznościach, gdyż do dzisiaj nie określono czy rządząca dotychczas Egiptem Najwyższa Rada Sił Zbrojnych przekaże zwycięzcy władzę ani też jaki zakres kompetencji będzie on miał po objęciu urzędu.. Określeniem kompetencji nowego prezydenta miała się zająć Komisja Konstytucyjna ale została zawieszona przez Trybunał Administracyjny. Żeby dopełnić obrazu chaosu należy dodać że ten sam Trybunał z niejasnych powodów nie dopuścił do startu w wyborach 10 spośród 23 kandydatów którzy wypełnili prawne warunki do startu (osoba urodzona w Egipcie z dwojga egipskich rodziców, nie mająca drugiego obywatelstwa ani współmałżonka-cudzoziemca, posiadająca poparcie 30 deputowanych bądź 30 tysięcy obywateli). Ostatecznie na placu boju pozostała 13. Wśród kandydatów znajdowali się ludzie wszystkich opcji politycznych. Poczynając od reprezentantów starego reżimu (marszałka lotnictwa, ostatniego mubarrakowskiego premiera Ahmeda Szafika i byłego szefa MSZ i sekretarza generalnego Ligi Państwa Arabskich Amr Moussy), poprzez kandydatów islamistów (były sekretarz generalny Międzynarodowego Związku Nauczycieli Islamskich Mohammad Salim Al-Awa, przewodniczący związanej z Bractwem Muzułmańskim Partii Wolności i Sprawiedliwości, która wygrała wybory parlamentarne pół roku temu, Mohamed Morsi, sekretarz generalny Związku Lekarzy Arabskich Abdel Fotouh oraz były wiceszef MSZ, kandydat Partii Autentyczność mniejszej z dwóch reprezentujących ultrakonserwatywną społeczność salafitów Abdulla Alashaal) aż po kandydatów lewicy (założyciel Frontu Obrony Protestujących Khalid Ali, wiceprezes Trybunału Kasacyjnego Hisham Bastawisy, przewodniczący Partii Godności Hamdeen Sabahi, kandydat Sojuszu Kontynuacji Rewolucji Abu al Izz Al Hariri i dwóch liderów małych partii lewicowych Houssam Khairallah z Demokratycznej Partii Pokoju i Mahmoud Houssam z Partii Rozpoczęcia). Według przedwyborczych sondaży w walce o przejście do II tury miało się liczyć maksymalnie 5 kandydatów: Moussa, Fotouh,Shafik,Sabahi,Morsy. Ostatecznie w I turze zwyciężył, powtarzając sukces swojej partii z wyborów parlamentarnych Mohamed Morsi (24,78%), tuż za nim uplasowała się nadzieja reżimu Mubarraka-Ahmed Szafik (23,66%), na zaskakująco wysokim trzecim miejscu jedyny kandydat lewicy z poważnym poparciem Hamdeen Sabahi (20,78%), dalej wspólny kandydat salafitów i liberalnych islamistów Fotouh (17,47%) i do niedawna faworyt wszystkich sondaży-Amr Moussa (11,13%). Co oznacza że w drugiej turze 16 i 17 czerwca spotkają się Shafik i Morsy. W wyborach prezydenckich podobnie jak i parlamentarnych poniosły porażkę środowiska lewicowe i liberalne, które od początku walczyły z dyktaturą Hosniego Mubarraka protestując m.in. na placu Tahrir. Część z tych środowisk liczy na wybuch kolejnego niezadowolenia tym razem przeciwko NRSZ, która przysparza do tego co raz więcej powodów ale o tym później. Zgodnie z wcześniejszymi przewidywaniami czołową rolę zaczynają odgrywać islamiści, którzy początkowo zajmowali pozycję wyczekującą w sprawie protestów antymubarrakowskich. Na szczęście dla Europy i Izraela Bractwo Muzułmańskie zasadniczo złagodziło swój program zarówno w sprawach wewnętrznych jak i zewnętrznych. Próbuje temu przeciwdziałać Najwyższa Rada Sił Zbrojnych z ministrem obrony w rządzie Szafika,marszałkiem Husseinem Tantawim na czele, sprawująca obecnie pełnię władzy w Egipcie, która nieformalnie wspiera środowiska z którego sama się wywodzi czyli sieroty po Mubarraku. Skutkiem tych tarć są wyniki tych wyborów jak i przepychanki w sprawie przekazania władzy przez NRSZ prezydentowi i określenia jego kompetencji. Rada z jednej strony podejrzewając że na prezydenta zostanie wybrany kandydat Bractwa Muzułmańskiego próbuje znaleźć salomonowy wyrok między dążeniami i oczekiwaniami większości społeczeństwa egipskiego a dążeniami i oczekiwaniami swojego środowiska politycznego, a z drugiej strony próbuje na tyle wesprzeć kandydata swojego środowiska żeby pokonał w wyborach kandydata Bractwa. Dążenia te nie zawsze miały charakter legalny, o czym świadczą tysiące protestów wyborczych złożonych przez większość z pozostałych (poza Szafikiem) 12 kontrkandydatów, a także brak zgody Najwyższej Rady Sił Zbrojnych na to aby ktokolwiek spośród grona międzynarodowych obserwatorów obserwował cały proces wyborczy podczas tych wyborów od samego początku do samego końca,obserwatorzy zostali zaproszeni wyłącznie do obserwowania wyborów podczas określonych przez Radę części procesu wyborczego. Konkludując, sądzę po całej sytuacji dookoła wyborów prezydenckich i uprawnieniach jakie Rada przekazała nowo wybranemu parlamentowi (uprawnienia wyłącznie doradcze) że NRSZ próbuje zachować jak najwięcej władzy w ręku swoim i swojego środowiska kanalizując niezadowolenie społeczne poprzez jak dotychczas nic realnie nie znaczące wybory i doraźne procesy najbardziej nielubianych przedstawicieli byłego reżimu. Wcześniej czy później jednak będzie musiała się zmierzyć bądź to z nowym prezydentem elektem jeśli zostanie nim przewodniczący Morsy bądź z „islamistycznym” parlamentem, którzy zarządają realnego wpływu na życie Egipcjan jako Ci posiadający mandat demokratyczny.