Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Unijna biurokracja

(11)
Poobijanym przez kryzys krajom Bruksela radzi głównie zaciskanie pasa. Ale sama unijna biurokracja akurat tego wezwania nie traktuje serio.
  • 2012-06-01 08:37 | KrzysztofMazur

    Koszty administracji to szczegół

    Koszty administracji to szczegół. Ważniejsze są decyzje i w jakim kierunku to zmierza.
    Jeśli tanie linie nie mogą kupić drogich i obniżyć cen, bo zabraniają tego /przepisy antymonopolowe/, to czy nie należy uznać, że taka doktryna /monopolu/ jest walką z konkurencją i urzędy ochrony konkurencji blokują konkurencję. Prawdziwy monopol ustalający monopolistyczne ceny jest możliwy wyłącznie na rynku surowców, a i tam nie jest jasne czy monopol jest szkodliwy, bo wyższe ceny surowców oznaczają mniejsze zużycie, czyli oszczędność zasobów, które są nieodnawialne. Prawdziwie szkodliwe są jedynie monopole utrzymywane przez państwo.

    /krytyka jest ryzykowna i łatwo o etykietkę wroga Europy/
    No właśnie. Unia jest potrzebna, ale nie po to by centralnie planować działalność gospodarczą. W ochronie praw rozmaitych mniejszości unia sprawdza się bardzo dobrze. Unia powinna mieć charakter liberalny a nie socjalny. Socjal prowadzi do walki o cudze pieniądze i rozpadu społeczeństwa.
  • 2012-06-01 22:06 | jer-11

    Re:Unijna biurokracja

    Koszty administracji to szczegół.

    Nie, to nie jest tylko "szczegol"... Jezeli owe koszty przekraczaja 5 (piec) procent budzetu to oznacza, ze cos bardzo niedobrego dzieje sie w tej organizacji!
  • 2012-06-01 22:14 | Eurourzędnik

    kilka komentarzy z Brukseli

    >tysiące biurokratów, którzy podejmują decyzje regulujące życie milionów ludzi, nie pochodzą z wyborów i odpowiadają jedynie przed Komisją
    Nie znam w Europie instytucji publicznej, na który są wybory na zwykłego pracownika. Nie rozumiem zatem tego zarzutu.
    Stali pracownicy Instytucji Europejskich to zwycięzcy anonimowych konkursów merytorycznych. Nb obecnie połowa pracowników UE to pracownicy tymczasowi, nie nabierający praw do emerytury i znacznie niżej opłacani (IMHO odpowiednik polskich umów śmieciowych, wykorzystywany dla oszczędności. Ale o tym się ‘jakoś’ nie pisze).

    >Komisją, której mandat także nie pochodzi z nadania wyborców.
    Bezpośrednio nie.Komisarzy mianują jednak rządy krajów członkowskich, powstałe w wyniku takich wyborów. Nb moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie aby głosować w para europejskich wyborach na Komisarzy – tylko, że wtedy szefem zawsze będzie Niemiec, ważne stanowiska zajmą Francuzi i Włosi. Największe państwa będą mogły więcej. Tego chcemy dla Polski, która może i mała nie jest, ale mało kto chadza na wybory?

    >W przypadku tresury psów i koncertów, urzędy, które wliczyły to w koszty, musiały te wydatki zwrócić, więc podatnik nie zapłacił.

    Dla wyjaśnienia: nie chodziło tu o urzędy unijne, tylko krajowe wydające środki z funduszy europejskich. (Wbrew powszechnemu mniemaniu to, jakie projekty są finansowane, zależy nie od Brukseli a od urzędów lokalnych)

    A propos Ryanaira: tanie linie są fajne i tanie, tylko nie można w nich przebukować w razie potrzeby biletu. Oraz dopłaca się za walizkę i tym podobne „fanaberie”. Nie mówiąc o tym, że zwykłemu delegatowi Instytucja oczywiście nie zapewni szofera, a te 70 km musi dojechać sam. I dlatego na delegacje „tania linia” nie oznacza koniecznie „tanim kosztem”. Oczywiście O’Leary dba głównie o swój interes, ale dlaczego o jego interes ma dbać europejski podatnik?

    > każdy eurodeputowany kosztował nas, podatników, średnio 550 tys. euro. Składają się na to pensje, koszty podróży, wydatki na biuro i osobistych asystentów. Kwota ta nie uwzględnia natomiast składek emerytalnych, a ten element kosztów poszedł ostatnio mocno w górę.
    > Z oczywistych przyczyn zatrudnienie w instytucjach Unii jest znacznie bardziej lukratywne dla obywateli krajów biedniejszych. W tych bogatszych znakomicie zarabia się w parlamencie narodowym.


    Eurodeputowani to zupełnie osobna grupa niż pracownicy instytucji i nie są w nich zatrudnieni! Różnica jakby między posłem z dietą, prawem do darmowych przejazdów i długą przerwą między posiedzeniami a zwykłym pracownikiem ministerstwa. Jakoś tu nikt nie stawia znaku równości – a przywileje europosłów zawsze są dobrą okazją do walenia w euro urzędników. Chcesz znaleźć kij…

    >Ekspert ekonomiczny, na stanowisku porównywalnym ze szczeblem naczelnika w polskiej administracji centralnej, ma zarobki netto rzędu 7–10 tys. euro miesięcznie. Szczebel dyrektorów, zastępców dyrektorów generalnych i dyrektorów generalnych osiąga zarobki netto między 10 a 14,5 tys. euro.

    Dyrektorzy itp. to około 1% urzędników – 99% się do tej grupy nie zalicza i zarabia znacznie mniej. A w wyniku Reformy Kinnocka także przyszli szefowie mniej zarobią. Ale oczywiście wspomnienie o tym nie pasuje do z góry postawionej tezy…
    I oczywiście dla warunków płacy w Brukseli znaczenie ma nie porównanie z polskimi warunkami pracy (dlaczego akurat z nimi?) ale z zachodnimi. Tu wspomnę, że początkujący urzędnik niemiecki dostaje na wejściu około 1800 EUR. A warunki pracy miały z założenia być na tyle atrakcyjne, aby przyciągnąć też ludzi z Berlina, Londynu czy Paryża. Co nb już rzeczywiście nie zawsze ma miejsce – ale marzenie, aby przeczytać artykuł w prasie popularnej choćby wspominający Reformę Kinnocka (FYI: reforma znacznie pogarszająca warunki zatrudnienia w instytucjach, zupełnie nieprzypadkowo weszła w życie w dniu akcesji).
    Zacisnęlismy pasa (obniżenie pensji o 20%) lata przed kryzysem. A teraz płacimy 6% specjalny ‘podatek solidarnościowy’. Ale po co o tym pisać, droga Polityko?

    Już tylko wspomnę, że zachodnie są tu nie tylko zarobki ale i ceny. Są rzeczy, za które w Polsce płacę X PLN– a tu X EUR.

    > W Komisji panują dworskie zwyczaje, więc z całkowicie zrozumiałych powodów ostra krytyka jest ryzykowna i łatwo o etykietkę wroga Europy.
    > Generalnie urzędnicy są bardzo aroganccy, bo wiedzą, że są bezkarni.

    Skąd, konkretnie, ta wiedza? Nb nawet stałego pracownika można zwolnić.

    > Przy okazji przyjęcia budżetu na 2012 r. komisarz Janusz Lewandowski mówił: „Istnieje poważne ryzyko, że w trakcie nadchodzącego roku Komisji Europejskiej skończą się pieniądze, więc nie będzie w stanie honorować wszystkich swych finansowych zobowiązań” i wyraził nadzieję, że gdyby do takiej sytuacji doszło, może liczyć na wsparcie Rady i Parlamentu w zapewnieniu dodatkowych środków.
    Owszem. Chodziło – uwaga – o projekty inwestycyjne itp., które państwa wykonały w ramach np. programów regionalnych i mogą domagać się unijnego dofinansowania (Vide polskie autostrady). Wystarczy wyrwać z kontekstu :D.

  • 2012-06-01 23:11 | MMK

    Re:Unijna biurokracja

    "Prawdziwie szkodliwe są jedynie monopole utrzymywane przez państwo. "

    Prywatne monopole są jeszcze gorsze, bo bardziej skuteczne w swojej bezwględności. Jednak walka z nimi nie powinna się odbywać poprzez urzędnicze decyzje, ale jasne i bezwględno prawo.
    Tam gdzie jest monopol, nie ma wyboru, więc nie ma wolnego rynku. Szczegolnie dotkliwe jest to dla dostawców dóbr, z których nie można raczej zrezygnować, jak np dostawa prądu.
  • 2012-06-01 23:11 | tez z Brukseli

    Re:Unijna biurokracja

    Nie potrafie zrozumiec: czy w Polsce nie ma ani jednego dziennikarza, który napisałby rzetelny artykuł o urzednikach europejskich nie zawierajacy klamstw i przeinaczen? Czy to lenistwo intelektualne, brak warsztatu, brak etyki, wyobrazni czy realizowanie linii politycznej gazety i jej reklamodowcow? Dlaczego piszac o urzednikach nikt zwyczajnie nie pofatyguje sie i nie zapyta u zrodla czyli nas, eurodarmozjadow? Gdzie sie podzialo rzetelne dziennikarstwo? To jest jakas paranoja, czy pozostanie niedlugo czytac tylko niezalezne salony i blogi ? Panie autorze: jak Pan piszesz na jakis temat to zapytaj u zrodla. To jest ABC dziennikarstwa, przynajmniej kiedys bylo.
  • 2012-06-01 23:14 | Blueberry

    Re:Unijna biurokracja

    A propos Ryanaira: tanie linie są fajne i tanie, tylko nie można w nich przebukować w razie potrzeby biletu. Oraz dopłaca się za walizkę i tym podobne „fanaberie”.
    `````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````````
    To samo odnosi sie do wiekszosci "drozszych" linii lotniczych
    (przynajmniej w USA)!

    P.S. Praktycznie wszystkie linie lotnicze oferuja tez tansze
    bilety (bez mozliwosci "przebukowania") oraz drozsze
    (z mozliwoscia zmian)...
  • 2012-06-02 00:06 | janka_21

    Re:Unijna biurokracja

    Wszyscy mają oszczędzać ale nie ci, którzy o tym mówią
  • 2012-06-02 00:29 | tez z Brukseli

    Re:Unijna biurokracja

    1) „Poobijanym przez kryzys krajom Bruksela radzi głównie zaciskanie pasa. Ale sama unijna biurokracja akurat tego wezwania nie traktuje serio.”
    Nie jest to do konca prawdą. Właśnie przygotowywana jest kolejna reforma warunków pracy i płacy. Natomiast warto byłoby wspomnieć, ze owo zaciskanie pasa odbywa się jak zwykle kosztem najsłabszych – tak jak wszędzie na swiecie – największy koszt reformy poniosą najmniej zarabiajacy zatrudnieni już po reformie z roku 2004, która to reforma podzieliła urzędników na dwie kategorie: więcej zarabiające „stare kraje” i „nowe kraje”, zatrudnione na mniej korzystnych warunkach na najniższych stanowiskach, niezależnie od doświadczenia. Dodam, że 70% zatrudnionych na najniższych stanowiskach to kobiety.
    2) „jej legitymacja do ustanawiania prawa jest często kwestionowana. Przy rozmaitych okazjach i z różnych stron słychać zarzuty, że europejska integracja oznacza urzędniczą konspirację elit, a tysiące biurokratów, którzy podejmują decyzje regulujące życie milionów ludzi, nie pochodzą z wyborów i odpowiadają jedynie przed Komisją, której mandat także nie pochodzi z nadania wyborców.”
    Każdy kraj, który jest członkiem UE traci cześć suwerenności w pewnych obszarach. Prawo unijne ma prymat nad prawem narodowym (przynajmniej tak jest w traktatach). To nie „biurokraci” tworzą prawo, ale ministrowie krajów członkowskich (często pod naciskiem lobbystów lobbujących w określonych dziedzinach). Urzędnicy tylko redagują dokumenty, które zatwierdza Parlament i Rada (najczęściej). Zachęcam Pana do głębszej analizy prawa stanowionego przez kraje UE. Zobaczy Pan wówczas jakie grupy społeczne i biznesowe skutecznie lobbują. Przy okazji może Pan obejrzeć jak to wygląda w praktyce: http://www.thebrusselsbusiness.eu/index.html
    3) I jeszcze statystyki:
    UE ma ok 500 mln obywateli, na których przypada ok 25 tys urzędników. (Według danych Eurostat w Polsce urzędnicy stanowią 6,2% zatrudnionych (dla porównania w Szwecji – 5,7%, w Niemczech – 7,6%) - warto o tym pamietac.
    4) A na koniec: moze warto pojsc pod prad i napisac cos pozytywnego o UE zmiast w kolko powtarzac slogany i rozpaczac jakie to marnotrawstwo. Moze ta machineria biurokratyczna, pomimo slabosci wlasciwych tego tyou organizacjom, cos pozytywnego robi, moze pracuja tam jacys kompetentni ludzie, ktorzy robia cos pozytecznego? Czy nie mozna czasem odejsc od tych cholernych stereotypow i przedstawic temat inaczej, bardziej prawdziwie i uczciwie? Te luksusowe warunki dotycza naprawde garstki ludzi.
  • 2012-06-04 11:42 | Krzysztof

    Re:Unijna biurokracja

    Zanim zaczniesz dyskutowac i protestowac, sprawdz jakies sa koszty funkcjonowania administracji panstwowej w Polsce, innych krajach UE lub administracji lokalnych (samorzadowych) w duzych miastach europejskich, wowczas bedziesz mial jakies podstawy do porownan. Zapewniam Cie, ze w kazdym przypadku sa one duzo wyzsze - mozna to latwo sprawdzic, jesli sie tylko chce.

    Autor zapomnial najwyrazniej dodac ze blisko polowe tzw. kosztow administracyjnych Unii stanowia koszty wynajmu i utrzymania budynkow (energia, woda, kanalizacja itp). Z tego punktu widzenia utrzymywanie siedziby PE w Strasburgu jest oczywiscie marnotrawstwem (szacowany koszt ok. 300 mln EUR rocznie)- tylko i wylacznie na zyczenie Francji, ktora wetuje jakiekolwiek proby zmian.
  • 2013-02-05 22:38 | Analityk71

    Re:Unijna biurokracja

    Często czytanie komentarzy przyprawia o ból serca a tu proszę sporo racjonalności. Po prostu liberalizm przez naród przemawia. Brawo.

    Nie ma sensu zabierać od podatników pieniędzy, transferować ich przez budżet (karmić urzędników bo i tak ich za dużo aby na koniec poprzez urzędy/biznes/NGO/ (ani nikogo innego) trafiły to tych samych (albo innych podatników) w formie ulg i dotacji. Absurd, koszty i nieefektywne wykorzystanie czasu i pieniędzy.

    W nawiązani do zbyt wielu urzędników ciekawy link: www.resulto.pl/baza-wiedzy/liczba-urzednikow-w-polsce/
  • 2014-04-29 01:48 | António

    Re:Unijna biurokracja2012-06-01 08:37 | KrzysztofMazur


    '''No właśnie. Unia jest potrzebna, ale nie po to by centralnie planować działalność gospodarczą. W ochronie praw rozmaitych mniejszości unia sprawdza się bardzo dobrze'''

    Przed wyborami na Węgrzech Orban znacznie ograniczył prawa wyborcze mniejszościom narodowym.
    Bruksela udała ,że tego nie widzi.
    No to chyba na tym polu też się nie sprawdza. Interesuje mnie powód takiego zachowania.