Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

(8)
O tym, jak Unia może się uporać z kryzysem - mówi Mark Leonard.
  • 2012-06-28 09:39 | Vera

    Na polskim podwórku

    @Pan Żakowski
    Jak na razie świetnie Panu wychodzi pouczanie Unii, szczególnie Niemców. Tymczasem na samym początku wywiadu pada stwierdzenie, że polityka "low & order" nigdzie do niczego nie prowadzi i zwykle zamienia się w swoje przeciwieństwo bo ludzie zaczynają szukać dróg obchodzenia takich zasad. Zawsze.
    Jednak ta zasada jest do dzisiaj niepodważalną podstawą polskiej polityki społecznej. Ile to razy można było przeczytać, że przepisy bez systemu kar to żadne prawo. Policyjna pała do dzisiaj rządzi krajem. Nawet o Euro2012 mówi się w zasadzie tylko z punktu widzenia karania i pałowania niewygodnych. Zaostrza się przepisy o zgromadzeniach. Dzisiaj inne media radośnie i z podnieceniem piszą o nowym systemie radarów, który nareszcie będzie skutecznie karał na drodze wszystko co się rusza chociaż wiadomo, że przyczyną wypadków jest bardziej brak kultury i cwaniactwo na drodze a to nie jest nawet przez policję zauważane. Obowiązuje wyłącznie metoda bata.

    Dlatego mam prośbę. Może zamiast pouczać Unię lepiej byłoby pomyśleć o zmianie myślenia we własnym kraju. Byłoby pięknie gdyby Pan zechciał się nad tym zastanowić.
    Z poważaniem
    P.S. Wywiad jest bardzo ciekawy. To pierwszy Anglik, który się nie wywyższa.
  • 2012-06-28 11:08 | The Central Scrutinizer

    Re:Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

    Wszystkie te dobre rady nieststy nie piętnują jednego, podstawowego, błędnego założenia: że najważniejszy jest WZROST. Wzrost PKB, wzrost obrotów, wzrost wszystkiego.
    Ile więcej puszek Coli mam kupić (a firma sprzedać)? Ile więcej mam brać kredytów na kupienie tych puszek?
    Chciwość akcjonariuszy (a właściwie nas wszystkich) wymusza ten wzrost. Dopóki się nie opanujemy, kryzys nigdy się nie skończy, bo wciąż będziemy pożyczać pieniądze, których nie będziemy w stanie spłacić.
  • 2012-06-28 11:46 | Piotreknl

    Re:Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

    Wiara Marka Leonarda w mądrość demokracji jest dla mnie porażająca.
    Czemu to niby mamy wierzyć że wszyscy europejczycy chcą tak samo
    wspólnego dobra i będą tak samo o to zabiegać. Dla mnie kryzys wydatków publicznych Europy to przede wszystkim kryzys demokracji.
  • 2012-06-28 12:16 | qamilsk

    Re:Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

    mam nadzieje, ze plan pozytywnej Unii zmieni polityke na lepsze i uda sie rozladowac napiecia

    http://blogokiem.wordpress.com/2012/06/27/zaslyszane/
  • 2012-06-28 16:20 | Wojciech K.Borkowski

    Re: jako uzupełnienie,felieton napisany dla Dziennika Związkowego -Chicago

    Igrzyska przez cały rok

    Skończy się Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie, zacznie się Olimpiada w Londynie. Europejskie igrzyska zapowiadają się tym roku bardzo atrakcyjnie. Rok 2012, który miał być końcem świata według kalendarza Majów, może okazać się końcem waluty Euro według kalendarza Greków.
    Być, albo nie być w strefie Euro, oto jest pytanie, które sobie stawia wiele krajów UE?
    W Europie niewielu jest chętnych do zaciskania pasa. Fabryki cały czas pracują w Azji, a w Europie i Ameryce północnej dyktatorem mody ekonomicznej pozostaje dalej "Importer & hurtownik", którzy tak ustanowili globalne prawa, że legalnym działaniem jest zamykanie fabryk w kraju i totalne importowanie towarów z taniej i pracowitej Azji.
    Kto to jest ten "Importer"? Czy to jest wróg, czy przyjaciel kapitalizmu?
    W czasach wszechwładzy globalnych instytucji finansowych przestał działać mechanizm wolnego rynku, jako regulatora rynku. Wymiana "handlowa" między partnerami dwóch systemów politycznych i ekonomicznych, czyli między krajami świata zachodniego i krajami Azji, sprowadza się do importu towarów z Azji. Taki model globalnej ekonomii, jest odwleczonym samobójstwem dla krajów uzależnionych od importu.
    O tym wiedzą wszyscy normalni obywatele tych krajów z wyjątkiem elit politycznych i ekonomicznych. Prosty przykład, jeżeli w cenie importowanego produktu, który oferujemy własnym obywatelom, 26% to koszty i marża sklepu, 18 % to koszty i marża dystrybutora, to importując taki produkt dajemy zarobić tylko dystrybutorom i wielkim sieciom handlowym. Pieniądze zapłacone za wytworzenie towaru zostają
    w Azji.
    Politycy nie odpowiadają nam na istotne pytanie: Skąd nabywca tego importowanego towaru w wielu krajach UE i w Stanach ma wziąć pieniądze na jego zakup, jeżeli on nic nie produkuje?
    W przypadku Polski, to wynik takiej polityki jest podwójnie tragiczny. Większość wielkich sklepów w Polsce jest własnością obcego kapitału i większość dystrybutorów również pozostaje pod kontrolą obcego kapitału. Więc jaka część zysku z takiego handlu przypada zwykłemu obywatelowi?
    Gdyby te towary produkował, to by mu zapłacono za pracę.
    Obywatel Polski na zakup importowanych towarów bierze kredyt z obcego banku, a państwo się dalej zadłuża lub sprzedaje majątek narodowy, który wypracowały poprzednie pokolenia. Ta wiedza o tej samobójczej pętli "importer-hurtownik" jest również dostępna dla polityków rządzącej koalicji i opozycji, ale nikt nie ma ochoty o tym rozmawiać z wyborcami.
    Wiedzę "praktyczną" z ekonomii globalnej posiedli w Polsce tylko spekulanci i lobbyści w początkowym okresie transformacji. Jak podała Gazeta.pl, najbardziej znany lobbysta tego okresu Marek Dochnal został skazany na przez sąd w Pabianicach na karę 3,5 roku więzienia i grzywnę. Informacja ukazała się na kilku stronach internetowych, ale nie stała się tematem dnia, ani tematem tygodnia. Lobbysta Marek Dochnal spędził w areszcie śledczym parę lat, a kiedy wreszcie został zwolniony parę lat temu, to czekał na sprawę sądową do minionego tygodnia. Od wyroku złoży najpewniej odwołanie i znowu poczekamy parę lat, aż wszyscy o tej sprawie zapomną, a szkoda. Pan Marek Dochnal i kilku innych lobbystów są żywą ale "zamrożoną" przechowalnią ogromnej wiedzy o tych minionych latach. Wielu prominentnych polityków byśmy ujrzeli w nowym świetle, gdyby lobbyści chcieli się z nami podzielic wiedzą o tym okresie. Prawda o tamtych latach i jej "bohaterach" zostanie zamrożona, lub propagandowo zbanalizowana przez dziennikarzy pracujących w mediach kontrolowanych przez globalny kapitał. Efekty ich pracy, poznamy w produkcjach realizowanych w wymiarze 3D. To, co my teraz oglądamy w telewizjach komercyjnych, to propagandowe gnioty na miarę poziomu radia Tirana. Historyczny gniot, pogania teraz kabaretowy gniot, a tematy istotne umierają w fazie pomysłu realizacyjnego.
    Telewizja publiczna przechodzi z rąk do rąk po wygranych wyborach, a mimo to została już spisana na straty przez namawianie do niepłacenia abonamentu. Zalecenia globalnego nadzorcy są w Polsce realizowane z ogromną pieczołowitością.
    Mimo starannej kontroli medialnej, w Polsce próbuje ten okres opisać kilku zdeterminowanych młodych ludzi, ale ich wysiłki spotykają się ze zdecydowaną zmową przemilczania w komercyjnych mediach. Z jednym z tych Don Kichotów możemy się spotkać w Chicago w czasie najbliższego weekendu. Jeżeli elita władzy w Polsce jeszcze bardziej "okrzepnie", to za parę lat będziemy się z nimi spotykali tylko na tajnych kompletach. Czytajcie prasę polonijną i słuchajcie polonijne media, a znajdziecie tam informacje o spotkaniu z Pawłem Zyzakiem, autorem książki, która wstrząsnęła naszą niewiedzą o tamtym "pionierskim" okresie. Kolejna książka tego autora może okazać się równie interesująca.

    28 czerwca 2012
    www.wojciechborkowski.com
  • 2012-06-29 10:58 | aklekot

    Re:Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

    Bardzo mi się podobają sugestie tego pana. Jest problem z zadłużeniem? To zadłużmy się jeszcze bardziej, tylko nowy dług księgujmy na innych kontach. Nikt nam już nie chce pożyczać pieniędzy? Nie ma problemu, mamy dużo drukarni. Naród bankruta w demokratycznym głosowaniu zdecydował, że nadal im się nie chce wziąć do roboty, posprzątać swojego kraju i oszczędzać? Ok, trzeba uszanować ich demokratyczną decyzję i niech inne państwa, które jakoś jeszcze zipią, szykują portfele.
  • 2012-06-29 16:31 | johan

    Re:Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

    Rozmowa gładko płynie ale jest nieproduktywna. Brak zrozumienia waluty / pieniądza jako miary efektywności/ nie tylko upraszcza myślenie, ale je marginalizuje i w efekcie zamiast faktów mamy fakty zrodzone z faktów, i tak dookoła studni, bez końca. Projekt euro jest niekompletny i musi być naprawiony drogą unii fiskalnej, kontroli budżetów krajów euro. Inny scenariusz to kreatywne rachunki i bankructwo. Wartość euro mierzona efektywnością gospodarki niemieckiej, fińskiej, czy holenderskiej musi być stosownie wymiarowana w krajach pozostałych, jak Grecja, Hiszpania, Włochy etc. Inny model jest niestabilny i to prawo wynika z matematyki a nie polityki. Stąd populizm rządzących i chęć utrzymania się przy władzy prawie zawsze prowadzi do nadmiernego zadłużenia. Inna droga to rosnącą inflacja, rachunki co prawda wyjdą na zero ale katastrofa dużej skali gwarantowana.
  • 2012-07-25 16:22 | Pabelix

    Re:Rozmowa z Markiem Leonardem, brytyjskim politologiem

    No tak...
    Jak dla mnie to z tekstu wysuwa się następująca konkluzja: cokolwiek Grecy postanowią , Unia a (zwłaszcza Niemcy)i tak ma zapłacić. Jaka to zachęta do robienia czegokolwiek ?Jakiż to wygodny dla Grecji , Włoch, Hiszpanii i i innych państw argument- " nie zrobimy nic , bo nie możemy", więc zapłaćcie za nas"..Poza tym myślę , że poczucie społecznej sprawiedliwości domaga się kary dla tych , którzy bezpośrednio odpowiadają za kryzys. Przecież ktoś dawał pieniądze Grecji i ktoś w z ramienia greckiego rządu fałszował sprawozdawczość finansową przedstawiana w Brukseli. Ale o tym "sza" to nie jest "polityczne" . Polityczne jest, kazanie innym płacić za życie ponad stan drugich.
    A może tak , minister Rostowski udałby się do Brukseli i zaproponował, żeby spłaciła nasze długi?Nieważne że nie jesteśmy w Eurolandzie, Jest nam po prostu ciężko...