Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

"Rok z czterema niewiadomymi" Polityka nr 26

(2)
2012-07-03 12:29 | slavek45
Przeczytałem artykuł „Rok z czterema niewiadomymi” Polityka nr 26 o uzdrowieniu polskiego szkolnictwa i muszę z przykrością stwierdzić, że istota problemu polega na czymś zupełnie innym. Pracuję w szkolnictwie 20 lat i nie należę do żadnych związków, nie mam żadnych sympatii branżowych, ani politycznych, ale to, co przeczytałem wpisuje się w taką inteligencką nowomowę szukania na ślepo przyczyn tak złej kondycji polskiej szkoły.
Od wielu lat obowiązuje tam zasada jak ja to nazywam „wściekłego reformizmu”, zanegowania wszystkiego co było produktem minionego ustroju. Nie chcę absolutnie reanimować komunistycznego trupa, ale czy to co powstaje dzisiaj to jest ta nowa jakość, która przeobrazi nasze szkolnictwo? Wyobraźmy sobie, że te zbawienne postulaty jak posłanie sześciolatków do szkoły, rozwiązanie karty nauczyciela, wydanie e-podręcznika, kolejna weryfikacja nauczycieli zostaną spełnione. Trzeba być wyjątkowym naiwniakiem, żeby po takim zabiegu uwierzyć w lepszą jakość kształcenia dzieci i młodzieży. Po 1989 roku na szczeblu rządowym MEN podjęło fatalne decyzje strukturalne, które naprawić jest dzisiaj ciężko i szuka się gorączkowo winnych przedkładając kolejne dziwaczne pomysły, ale za to bardzo modne bezkrytycznie powtarzane w tym wielogłosie społecznego niepokoju.
Pierwszą kulą u nogi są gimnazja. Wzorowane niby na tych przedwojennych, żeby z zasady wprowadzić nową jakość wobec systemu komunistycznego. Wyszła z tego karykatura, bo czy ktoś kiedyś słyszał, żeby po gimnazjum iść do zawodówki? Uczniowie 9 lat są z sobą w klasie i się śmiertelnie nudzą. Czy na poziom kształcenia wpływa fakt, że w jednej klasie jest przyszły lekarz, prawnik, rzemieślnik, urzędnik, bezrobotny i chroniczny klient Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Skoro tak bardzo lubicie wzorować się na metodach zachodnich dlaczego nie wprowadza się podziału profilu szkół np. po 6 klasie, jak w Niemczech? W takim wypadku nastąpiłoby wcześniejsze rozstanie tych młodych ludzi z korzyścią dla nich wszystkich i ze wzrostem poziomu kształcenia. Ci, którzy mają sprecyzowane zainteresowania techniczne nie musieliby być hamulcowymi przyszłej inteligencji, chcącej zgłębiać wiedzę ogólnokształcącą. Jest racjonalne wyjście, ale skoro uczniowie w szkołach wytresowani zostali w duchu własnych nieograniczonych praw i specyficznej pojętej wolności, na straży której stoi rzecznik praw ucznia, o obowiązkach szkolnych nie ma co mówić, bo wysiłek MEN poszedł w innym kierunku. Czy uczeń musi wiedzieć, że nieograniczona wolność prowadzi do anarchii skoro dorośli tego nie wiedzą? I czy im się trzeba dziwić, że z tego tak chętnie korzystają? W ciągu swojej pracy nie spotkałem nauczyciela, który by prześladował ucznia, za to setki przypadków bezkarnego ubliżania nauczycielom przez uczniów.
Drugi temat uczelnie wyższe. W drugiej połowie lat osiemdziesiątych powstał Uniwersytet Szczeciński. W prawie 400 tysięcznym mieście bez żadnych tradycji uniwersyteckich i bazy. Kadra profesorska nie chciała tam wykładać, trzeba było ją specjalnie do tego zachęcać. Dzisiaj filie uniwersyteckie i szkoły wyższe powstają w bardzo małych miasteczkach, a także na wsiach. Z przyczyn poza naukowych dopuszczono tam do ich powstania. Trzeba być nierozgarniętym, żeby twierdzić, że w wyniku konkurencji produkt lepszy będzie wypierał gorszy. A niby dlaczego? Przecież Ci tzw. dzisiaj studenci twierdzą, że świstek jest wszędzie taki sam, a o przyszłej pracy decydują względy inne. No i namnożyło się tego dziadostwa już tyle, że o studiowaniu w tych miejscach krążą dzisiaj prześmieszne legendy. Na drugim biegunie toczy się zaś śmiertelnie poważna dyskusja, jak uleczyć z zapaści chore szkolnictwa. Przypomina mi to beztroskę z jaką szlachta skutecznie rozwalała w XVIII wieku państwo polskie, by nieco później zabawiać się w zatroskanych losami tego państwa reformistów i patriotów. Prawda jest taka, że edukacja narodowa nie znosi bezmyślnego przy niej grzebania i raz mądrze skonstruowana przynosi efekty – jak to mówią historycy – w tzw. długim trwaniu, a tym wszystkim nawiedzonym powiem, że o poziomie szkolenia decyduje zarówno dobrze przygotowany nauczyciel jak i uczeń, który wie po co do szkoły chodzi.
Na koniec zastanawiam się dlaczego aż cztery dziennikarki piszą jeden artykuł. Być może ta problematyka tak bardzo leży im na sercu, a być może dlatego że żadna z nich na tej problematyce się po prostu nie zna.
  • 2012-07-03 12:53 | Sławomir Osiński

    Re:



    "Pracuję w szkolnictwie 20 lat i nie należę do żadnych związków, nie mam żadnych sympatii branżowych, ani politycznych, ale to, co przeczytałem wpisuje się w taką inteligencką nowomowę szukania na ślepo przyczyn tak złej kondycji polskiej szkoły." Czy bezideowy nauczyciel może być dobrym pedagogiem?.

    "Wyobraźmy sobie, że te zbawienne postulaty jak posłanie sześciolatków do szkoły, rozwiązanie karty nauczyciela, wydanie e-podręcznika, kolejna weryfikacja nauczycieli zostaną spełnione. Trzeba być wyjątkowym naiwniakiem, żeby po takim zabiegu uwierzyć w lepszą jakość kształcenia dzieci i młodzieży."
    To w takim razie- CO PAN PROPOINUJE?.Do dzieła,odwagi,bo w Pana tekscie tylko narzekania i żadnej propozycji rozwiązań.
    Obawiam się,że usłyszę-pieniędzy,pieniędzy,pieniędzy.Obawiam się.
    Jeżeli ONI szukają "na ślepo",to Pan,praktyk coś w "jasno".

    pozdrawiam