Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Olimpijscy wygrani i przegrani

(6)
W analizach przyczyn sukcesów i porażek na igrzyskach olimpijskich powtarza się stwierdzenie: wygrał silniejszy psychicznie. Co to znaczy?
  • 2012-08-10 19:11 | anka

    po co?

    Mam tylko jedną refeksję po przeczytaniu tego artykułu. Zastanawiam się, po co został napisany i co on wnosi. i na jakie pytania odpowiada? Nie wiem.
  • 2012-08-13 10:56 | Vera

    Odpowiedź jest widoczna i słyszalna

    Od samego początku uważnie obserwuję dyskusję pod tym artykułem. Najlepszy i najgłębszy artykuł na temat polskich problemów ze sportem i nie tylko. Liczba i głębia komentarzy daje jasną odpowiedź na pytanie o przyczyny problemu. Najbardziej symptomatyczne wydaje mi się pytanie, o to, co załatwia. Pewnie najlepiej, gdyby podał winnych, doniósł do prokuratury i napisał, jaki wyrok grozi. Wtedy byłoby świetnie. A mnie się wydaje, że dobre artykuły nie są od odpowiadania na pytania ani nie mają być napisane "po coś", tylko mają przedstawiać problemy. Myślenie i szukanie odpowiedzi mają pozostawiać mnie. Odpowiedzi bez stawiania pytań mamy w polskiej prasie dosyć.

    A problem nie dotyczy tylko olimpiady. Łatwo zauważalny był w piłce nożnej, która próbowała się zreformować zatrudniając holenderskiego trenera. Szokiem było, kiedy zaczął wprowadzać precyzyjne naukowe metody. Ale trwało krótko. Co komu po naukowych metodach, kiedy po pijackiej orgii we Lwowie nie można było wyciągnąć wniosków. Bo polskim sławom się należało. Obrońców było tylu, że trener się załamał. No i wybrano Polaka. Bardzo sympatyczny i prawy człowiek, ale wykształcenie i metody z czasów konnego zaprzęgu. Ale Polak. Koniec.
    Podobnie na olimpiadzie. Przecież to złodzieje i oszuści sędziowie zajmowali się głównie krzywdzeniem biednych polaków, którym się należało. I polska prasa donosiła bez przerwy. Nie było dnia, w którym nie byłoby afery, awantury czy kombinacji. Bo przecież w sytuacji, kiedy krzywdzą Polaka niema miejsca na naukowe metody. Tu trzeba oddać. Jak zresztą w piłce i polityce.
    Czyli, wyciągając wnioski na swój użytek, problem leży nie w pieniądzach - tych jest chyba nadmiar - tylko w narodowym myśleniu.
    Miałam okazję przeczytać wywiad z niemieckim zdobywcą złotego medalu w dysku. Ten człowiek przeczytał 2 tygodnie przed olimpiadą wywiad z polskim olimpijczykiem. Tak agresywny, że wybrał najlepsze kawałki i powiesił jako motto na ścianie. Jako zachęta do obrony.
    P.S. Proponuję artykuł o języku polskiej prasy na temat siatkarzy. Oni nie grali tylko prowadzili wojnę.
  • 2012-08-13 19:43 | henryk

    Re:Olimpijscy wygrani i przegrani

    Sport wyczynowy stał się wyścigiem do ogromnej kasy.
    Szkoda,że cel uświęca środki. Odnoszę wrażenie,ze niektórzy zawodnicy traktowani są jak króliki doświadczalne.Tylko nie rozumię dlaczego z biednego kraju musiała być tak liczna delegacja.
  • 2012-08-16 17:00 | ziemek52

    Re:Olimpijscy wygrani i przegrani

    Po części mogę się zgodzić z komentarzem . Jeśli chodzi o naszych siatkarzy to zgodzę się ,że najwięcej hałasu i gestów triumfalizmu jeszcze przed igrzyskami zrobiły media . Nie chodzi mi o porażki , bo te są wpisane w życie sportowca . Medali w poszczególnych dyscyplinach jest 3 a chętnych do zdobycia kilkakrotnie więcej .Dlatego niestety komuś przyjdzie przegrać . Chodzi oto w jakim stylu przegrać , jeżeli juz się porażka przytrafi . Najgorsze w Londynie było to ,że porazki naszych reprezentantów były w żenującymn stylu .Florecistki , judocy , wioślarze , tenisici , lekkoatleci/ Rogowska , Wojciechowski , Fajdek , Pyrek ,biegaczki na 400m , sztafety / pływacy , siatkarze i wielu wielu innych po prostu oddawali pola bez walki . Taka postawa sportowca jest nie do przyjęcia na Igrzyskach Olimpijskich szczególnie . Tu musi byc duch walki . Dlatego zgodzę się że coś jest nie tak z nastawieniem psychicznym u większości naszych zawodnikow . Bynajmniej nie chodzi mi o odnoszenie przez nich samych zwyciestw. .To jest nierealne . Chodzi o styl walki , o ducha walki , o nie trwonienie lat przygotowań ,bo nie umią sobie poradzic z emocjami i obciążeniemi psychicznymi .Tutajj mogą wiele dobrego zrobić psycholodzy .Może więcej niż ministra Mucha pisząca " na kolanie" plan 16-letni z perspektywą na igrzyska w 2028 roku .Myśleć trzeba o Rio i tu pole dzialania dla psychologów , aby umieli wpoić zawodnikom ducha walki a niekapitulanctwa . Przykład Adama Malysza mówi sam za siebie .
  • 2012-08-16 22:06 | ziemek52

    Re:Olimpijscy wygrani i przegrani

    W pełni sie zgadzam .Do tej gorzkiej konstatacji dodam jeszcze ,ze do Tokio w 1964 roku pojechała naszych zawodników 140 .Przywiozlo medale 24 . Miejsc od 4-6 cale mnóstwo . Do Londynu pojechało 210 a medlae przywiozlo 10 . W Tokio medale 17 % zawodników w Londynie 4,7 % . Liczby mówia same za siebie .W dodatku w 1964 roku bylismy krajem znacznie biedniejszym aniżeli dzisiaj .
  • 2013-08-13 19:40 | o_Onufry

    Re:Olimpijscy wygrani i przegrani

    Czy zwróciliście - szczególnie panie - że ten kawaler - jak orzekł był urbi et orbi, wszedł do koła-rzutni "z jajami". W tym może tkwi tajemnica sukcesu. Kto wie jakie by były losy tego medalu gdyby jaja zostawił poza kołem... Na przykład w szatni. Poza tym nie dziękuje Bogu, nie ma medalika - tylko szatański fetysz, czyli kolczyk w uchu i języku. Widać u nich na wsi proboszcz zaniedbał się w katechezie i ewangelizacji gawiedzi.