Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

(62)
Rozmowa z Marią Peszek o tym, jak jest na samym dnie, o braku szczęśliwych Polaków i prawie do wrzeszczenia.
  • 2012-09-25 22:15 | nowinxl73

    Rozumiem w 100%

    Moja rowiesniczke Marie nie zabily demony kulturowe , wmocnily tylko, bez potrzeby czolgania sie przed wypaczonym przez 2000 lat Bogiem.Po ciemnej nocy duszy Bog nie jest potrzebny.
  • 2012-09-26 20:59 | hektorpsyke

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    I pomyśleć, że około 10 proc. Polaków przechodzi to samo, tylko nie w Bangkoku na hamaku ze wsparciem rodziny i prywatnym terapeutą... ech...
  • 2012-09-26 22:35 | Danka

    Re:Jacek z Marią - o nieudanej próbie bycia artystką

    Ten wywiad trochę bełkotliwy. Nieudana próba bycia artystką i filozofem mści się na śmiałku , który artystą chciałby być. To nie pierwsza i nie ostatnia próba przegrana przez śmiałka, który chciał przechytrzyć Boga, diabła, i sponsorów. Tej pani należy współczuć, nie wiadomo czy da sobie radę?
    Bycie normalnym człowiekiem jest łatwiejsze od udawania artysty.
  • 2012-09-29 09:59 | vna

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Bycie nieprzeciętnym i nienormalnym nie jest tożsame. Pani Peszek jest jak najbardziej normalna, po prostu norma ma pewne granice, jak ze wzrostem - nie każdy wyjątek to jednostka chora. Ludzie wzrostu 220 cm lub o IQ 160 nie są nienormalni. Nie widzę w wywiadzie, ogromnej niekonsekwencji, wręcz przeciwnie. Opisane odczucia i przemyślenia mają charakter uniwersalny, tylko jest z nimi jak z operą, żeby docenić trzeba mieć odpowiednią wrażliwość i wyrobiony smak. Nie można mylić uniwersalne go i powszechnego. Jedna osoba ma wiele do powiedzenia, druga wie jakie pytania zadać, obie są świadome. Rezultatem jest poruszająca rozmowa, oczywiście ta rozmowa jak i opera, nie wszystkich porusza. Przeszedłem podobną drogę ewolucji od wiary do ateizmu i wolności, cieszy mnie, że ktoś głośno mówi o uczuciach powszechnych wśród wykształconych i refleksyjnych ludzi urodzonych w latach siedemdziesiątych. Zamiast bełkotu o pokoleniu JPII i innych bytach prasowych. Kupię płytę.
  • 2012-09-30 13:07 | nowinxl73

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Maria Peszek jest artystka juz od kilkunastu lat, jakby Pani tego nie zauwazyla i to artystka dojrzala! Obawiam sie normalnych ludzi, przypomne tylko , ze holokaust zgotowali nam normalni ludzie, zeby siegnac tylko do historii najnowszej.
  • 2012-10-01 09:36 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Przeszedłem podobną drogę ewolucji od wiary do ateizmu"

    Ja też, ale na Boga (sic!) to było gdy miałem piętnaście lat. A i wtedy byłem w stanie zauważyć, że są ludzie głęboko wierzący, dla których Bóg wcale nie pełni roli "podpórki".
    Reszta przemyśleń jest równie płytka: np. temat prawa kobiet do nie posiadania dzieci jest wałkowany od tylu lat, że nie widzę sensu rozpisywania się o nim na prawie 1/4 artykułu.
    Rozumiem taką rozmowę w periodyku typu "życie na gorąco", natomiast w Polityce oczekuję przynajmniej próby dokonania jakiejś ogólniejszej analizy, głębszej refleksji na dany temat.
    Sama opowieść o prywatnych decyzjach Marii Peszek niewiele mnie natomiast interesuje, nawet jeśli są to wybory podobne do moich.

    Nie krytykowałbym tak ostro, gdyby ten wywiad nie był promowany na okładce.
    Mam wrażenie, że Polityka coraz bardziej się tabloidyzuje.
  • 2012-10-05 08:45 | m.j.

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Pełna zgoda. Byłem zaskoczony czytając. Płytkie, niemal banalne. Do tego tekst na okładce "Wstrząsająca rozmowa z Marią Peszek o Ojczyźnie, Kościele, Bogu i cierpieniu".

    Co się dzieje z "Polityką"?
  • 2012-10-05 08:54 | Stary Polak z PRL-u

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Cóż. Nie cierpiałem ani za miliony, ani za siebie, a mimo to również jestem zwolennikiem poglądu, że polacki patriotyzm jest obrzydliwy. Za to patriotyzm Pani Peszek jest mi jak najbardziej bliski. Tak mi dopomóż Bóg. Amen.
  • 2012-10-05 10:12 | Ewa

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Mam dokładnie to samo odczucie, takie dylematy miałam w wieku 17 lat. Wszystko sie infantylizuje.
  • 2012-10-05 10:31 | aps1968

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Ten wywiad to jakaś wielka porażka, doprawdy. Niczego odkrywczego tam nie ma. Że wrażliwa artystka czasem na depresję cierpi, to cóż, depresję każdy ma swoją. A że dzieci mieć nie chce, to niech nie ma, nikt jej nie zmusza.
  • 2012-10-05 10:43 | Tomek

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    To prawda. Nie wszyscy otrzymają pomoc. Dlatego siedemnastu dziennie skacze z parapetów. Łatwiej też się wspierać na swojej sile, kiedy ma się komfortowe warunki. Jeszcze sprawa z dziećmi ...jest bardziej skomplikowana. Dlaczego nie można mieć dziecka z niemocy? Może osoba, która w ten sposób uważa sama urodziła się z przeciwnego założenia, a może organizm jest mądrzejszy od świadomej woli? Teraz na każdym kroku tylko samoubóstwienie: moja wola, ja, ja, ja. Skąd wiadomo, że to tzw. Dna, czyli istota, urodzone nie będzie najwspanialszą, najbardziej wyjątkową istotą na ziemi? Może po prostu będzie szczęśliwa ? Albo na odwrót: jeżeli się nie urodzi po prostu nigdy nie zaistnieje. Będzie istniało tylko potencjalnie i nigdy, przenigdy nie narodzi się, nie będzie mogło udzielić wywiadu, nagrać płyty. Jacek chyba chciał to poruszyć w tym wywiadzie, ale Maria tego ńie wyłapała.
  • 2012-10-05 10:50 | lolo

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    pożegnanie jesieni film z Panem P piękny
  • 2012-10-05 11:51 | czytelnik

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    To najsłabszy wywiad jaki przeczytałem w Polityce od 1995 roku. Wzbudził mój wyjątkowy niesmak. Czy to Pan Żakowski (w wywiadzie na kolanach) przekonał Redakcję do umieszczenia portretu Marii Peszek na okładce? Zauważyłem, że od jakiegoś czasu zmienił mu się styl, pisze równoważnikami zdań i coraz bardziej bełkotliwie. Może Redakcja powinna go wysłać na jakiś urlop, by odpoczął? Np. do Bangkoku?
  • 2012-10-05 12:25 | Gorąca Ziuta

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "bucie normalnym człowiekiem"
    ?
    jaki to jest normalny człowiek?
  • 2012-10-05 14:23 | Adam

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Ja też. Biedne dziecko ta Marysia... Chociaż już, za przeproszeniem, stara dupa przecież. Świat schodzi na psy.
  • 2012-10-05 14:50 | Binia

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Wtłoczeni jesteśmy w role których czasem nie ogarniamy,chociażby bycie matką,mało kto pomaga wszyscy krytykują.
    Jestem prawie rówieśniczka pani Marii/71 r/ i czasami mam ochotę wyć,krzyczeć,kopać bo muszę być cacy mamusią i żoną z uprasowanymi koszulami,obiadkiem.
    Daję upust swoim emocja i czasem krzyczę,nawet na teściowa pseudo Matkę Polkę,moherówkę.
    Znam też smak depresji,życie jest ciężkie i ta polska martyrologia.""
  • 2012-10-05 15:38 | ETM'79

    nowe trendy w marketingu artystów

    Wyjątkowo pokręcony i być może przemyślany sposób na marketing artystki.
    To pokazuje nowe trendy w promowaniu artystów - pomysł do wykorzystania.
  • 2012-10-05 17:31 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "czasami mam ochotę wyć,krzyczeć,kopać bo muszę być cacy mamusią i żoną z uprasowanymi koszulami,obiadkiem. "

    Naprawdę musisz?
    A nie jest to przypadkiem Twój wybór, po prostu?
  • 2012-10-05 19:08 | Magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Mario! Jestes kochana.
    Jestem troche mlodsza od niej, ale doskonale wiem, o co chodzi z tym spolecznym molestowaniem w kierunku posiadania dzieci. Byc moze jak sie nie jest kobieta o bardzo wrazliwej psychice to sie tego nie zrozumie i latwo sie to uzna za belkot. Mi ten wywiad dodal sily i bardzo sie ciesze, ze moglam go przeczytac. Moze faceci, ktorych nikt nigdy nie bedzie nagabywal o urodzenie dziecka, nie powinni sie wypowiadac. Ja doswiadczam tego nagabywania i od kosciola (a urodzilam sie w rodzinie, ktora uwaza, ze “wierzy mocno”, czyli w rodzinie religijnej – za bardzo nie mam wyboru – ten swiatopoglad jest mi narzucany i albo go zaakceptuje albo pojde na udry z najblizsza rodzina) i od rodziny. Doswiadczylam juz sytuacji, w ktorych ktos zamiata wszystko co robie, a jest tego troche, na szufelke, tylko dlatego, ze przy tym wszystkim nie jestem matka. Zyje w spoleczenstwie, ktore uwielbia kategorie, oceny, etykiety, tu ciezko jest byc soba i moze dlatego ja tez nie do konca radze sobie ze swoja psychika. Tak jak mowi Maria, emocje kobiety to zawsze bedzie niewazna histeria.
  • 2012-10-05 22:27 | erbe

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Takiego steku banalow dawno nie czytalem. Wynurzenia filozoficzne i pseudointelektualne na poziomie srednio rozgarnietego licealisty.
  • 2012-10-05 23:54 | Rabczewska, Peszkówna, Powiatowy... coraz ciekawsi rozmówcy

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Panie Jacku, a Pan taki inteligentny...
  • 2012-10-06 10:11 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Moze faceci, ktorych nikt nigdy nie bedzie nagabywal o urodzenie dziecka, nie powinni sie wypowiadac"

    To nie jest kwestia macierzyństwa, tylko tego, na ile pozwolimy innym dyktować nam jak mamy się zachowywać i co robić. Presja od otoczenia będzie zawsze, zarówno w kierunku kobiet jak i mężczyzn.
    Mężczyźni też pddawani są różnego rodzaju "naciskom", w tym również pytaniom o dzieci.

    Może się to stać punktem wyjścia do głębszych przemyśleń (na ile inni mają prawo ingerować w moją prywatność, gdzie postawić granice i jak ich bronić, jak asertywnie bronić się przed próbą zbytniego wejścia na "mój teren", itp.).

    Oczywiście łatwiej jest przyjąć pozę "ofiary", "szczutej" pytaniami o dzieci.
  • 2012-10-06 11:23 | gramin

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    A mnie się wywiad bardzo podobał i tak jak nigdy nie byłem jakimś dużym fanem pani Peszek, tak teraz kupię płytę.
    No i czytając komentarze muszę stwierdzić, że to "zarzuty" części komentujących, a nie wyznania pani Marii są infantylne. Będąc prawie rówieśnikiem Marii Peszek (rocznik 1972) do podobnych wniosków doszedłem już kilkanaście lat wcześniej, ale czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Czy przewartościowanie swojego życia w wieku lat 20 lub 30 jest jakoś bardziej nobilitujące, niż w wieku lat 40? Właśnie myślenie w ten sposób świadczy o infantylizmie i, przede wszystkim, leczeniu własnych kompleksów.

    W wywiadzie bardzo mi się podobało stwierdzenie:
    "Uprawiamy patriotyzm prostych spraw, małych rzeczy. A ciągle nam się wciska kult śmierci. Czas honoru. Ciągle stajemy wobec tych skrajnych, romantycznych roszczeń." To co się dzieje w tej chwili w Polsce jest horrendalne. Tzw. prawica nie ma żadnego pozytywnego programu, absolutnie żadnego pomysłu na przyszłość. Operuje jedynie trumnami i cierpiętniczo-mesjanistyczną wersją patriotyzmu.

    Przy okazji chciałbym sprostować fragment:
    "Znam ludzi, którzy po takim przeżyciu stali się bardzo religijnymi buddystami albo katolikami. Mnie się to wydawało upokarzające, gdybym do poradzenia sobie z samą sobą potrzebowała jakiejś wyższej siły." Wrzucanie do jednego worka buddyzmu i katolicyzmu jest po prostu karygodne. W buddyzmie nie ma żadnej "wyższej siły", która by nam jakoby pomagała w trudnych chwilach. Religia ta bardziej przypomina starożytne systemy filozoficzne, jak stoicyzm i epikureizm, niż religie judeo-chrześcijańskie. W buddyzmie wszystko zależy wyłącznie od nas, dokładniej od stanu naszego umysłu. To czy jesteśmy szczęśliwi, czy nie, czy życie nas przeraża, czy też z ufnością patrzymy w przyszłość, czy boimy się śmierci i przemijania, to wyłącznie efekt nastawienia naszego umysłu. Z naszymi lękami i fobiami musimy radzić sobie sami. Buddyzm dostarcza, tak jak terapeuta w kulturze zachodniej, jedynie metod i technik pozwalających owo nastawienie umysłu zmienić.
  • 2012-10-06 12:24 | pustostanow administrator

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    podejrzewam, że Maria Peszek, nie "zwariowała" nagle. być może jest od dawna osobą dwubiegunową (psychoza maniakalno-depresyjna), o czym mogłyby świadczyć: pewne artystyczne przesunięcie sposobu myślenia i specyficzne teksty. jakaś stresowa sytuacja, mogła uruchomić ten smutniejszy biegun. a teraz "powoli na wyżyny". ludzie o takiej cesze osobowości są bardzo twórczy, ale również podatni na uzależnienia. modelową postacią artysty borykającego się całe życie z psychozą maniakalno-depresyjną jest pisarz Jack Kerouac, który do końca życia nie mógł wyzwolić się ze swoich "demonów" i bywał nawet w późnym okresie życia nieco infantylny, chociaż kompletnie przewartościował styl literacki w latach 50-tych i jest uznawany za geniusza.

    ludzie nie mają wypisanych na czole pewnych kontuzji psychiki, i w normalnym życiu nie różnią się od reszty populacji, ale operują często nieszablonowym sposobem myślenia i wyrażania emocji, co pozwala niektórym osiągać ogromne sukcesy w różnych dziedzinach. niestety większość boi się niezrozumienia swojego piętna i na skutek społecznego odrzucenia popada w degradację.

    uznanie dla pani Marii za odwagę, jakkolwiek to brzmi :)
  • 2012-10-06 12:51 | pustostanow administrator

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    podejrzewam, że Maria Peszek, nie "zwariowała" nagle. być może jest od dawna osobą dwubiegunową (psychoza maniakalno-depresyjna), o czym mogłyby świadczyć: pewne artystyczne przesunięcie sposobu myślenia i specyficzne teksty. jakaś stresowa sytuacja, mogła uruchomić ten smutniejszy biegun. a teraz "powoli na wyżyny". ludzie o takiej cesze osobowości są bardzo twórczy, ale również podatni na uzależnienia. modelową postacią artysty borykającego się całe życie z psychozą maniakalno-depresyjną jest pisarz Jack Kerouac, który do końca nie mógł wyzwolić się ze swoich "demonów" i bywał nawet w późnym okresie życia nieco infantylny, chociaż kompletnie przewartościował styl literacki w latach 50-tych i jest uznawany za geniusza.

    ludzie nie mają wypisanych na czole pewnych kontuzji psychiki, i w normalnym życiu nie różnią się od reszty populacji, ale operują często nieszablonowym sposobem myślenia i wyrażania emocji, co pozwala niektórym osiągać ogromne sukcesy w różnych dziedzinach. niestety większość boi się niezrozumienia swojego piętna i na skutek społecznego odrzucenia popada w degradację.

    uznanie dla pani Marii za odwagę, jakkolwiek to brzmi :)
  • 2012-10-06 13:06 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Czy przewartościowanie swojego życia w wieku lat 20 lub 30 jest jakoś bardziej nobilitujące, niż w wieku lat 40?"

    Nie, choć trochę inaczej to wygląda, gdy do wniosku "święty mikołaj nie istnieje" dochodzi 10-cio latek, a trochę inaczej gdy robi to 80-cio latek (któremu następnie "poważny" tygodnik funduje na tę okoliczność wywiad pod hasłem "szokujące wyznania").

    Co do rozwoju - oczywiście, że każdy rozwija się inaczej i w innych kierunkach. Naprawdę fajnie, że Maria Peszek przewartościowała swoje życie, jeśli jest jej z tym lepiej nic mi do tego. Problem w tym, że z tej rozmowy nie płyną tak naprawdę żadne istotne wnioski dla mnie - czytelnika "Polityki".
    Jej przemyślenia odbieram jako zwyczajnie płytkie i powierzchowne, za to przepełnione ogromną arogancją i butą.


    Porównaj sobie choćby jej wypowiedź o potrzebie Boga:
    "Mnie się to wydawało upokarzające, gdybym do poradzenia sobie z samą sobą potrzebowała jakiejś wyższej siły. Świadomość, że daję radę bez tego, była oczyszczająca. Siła z zewnątrz tylko by osłabiła moją desperację, żeby z tym zwyciężyć. Zrozumiałam, że – przepraszam, że to powiem – Bóg tylko człowiekowi przeszkadza, bo stwarza pozory, że czegoś nie musimy sami w tej rzeczywistości ogarniać. Odbiera nam ludzką siłę. Chyba po to został wymyślony, żeby człowiekowi tę naturalną samouzdrawiającą siłę odebrać."

    I fragment wywiadu ze Zbigniewem Mikołejką, również z "Polityki", sprzed dwóch lat:
    "Najchętniej uległbym pokusie wiary, bo nocą, w stanie samotności, lęki dopadają nas najmocniej. Ale z drugiej strony mam świadomość, że to są właśnie lęki i że potrzeba Boga jako punktu oparcia w moim własnym wszechświecie płynie ze strachu. A zatem wszystko mnie wtedy popycha do niewiary. Świadomość bowiem, że wybór wiary motywowany jest psychologicznie, oddala od niej."

    To dwa kompletnie różne poziomy refleksji nad potrzebą Boga, choć z pozoru mówią o tym samym. Mikołejko prezentuje dojrzałe wnioski osoby, która zadała sobie osobiste pytanie do czego jest jej potrzebny jest Bóg, by potem tego Boga odrzucić.
    Peszek jest po prostu "zbuntowaną nastolatką", która chce udowodnić, że da sobie radę bez Boga - głębszej refleksji (choćby tego, że niektórym to właśnie wiara dodaje sił by samodzielnie się zmierzyć z przeciwnościami losu) - brak.

    Reszta wypowiedzi w podobnym tonie obrażania się na świat i rzeczywistość, również pozbawiona głębszej refleksji.

    Decyzja o nieposiadaniu dzieci - fajnie, ale chęć posiadania dzieci nie wynika tylko z potrzeby "pozbycia się poczucia smutku i niemocy". Sam kiedyś nie chciałem mieć dzieci, ostatnio zmieniam zdanie, i zaręczam Ci, że ani niemoc, ani smutek, ani nawet chęć nadania sensu własnej egzystencji nie mają w moim przypadku z tą zmianą zbyt wiele wspólnego.

    I tak jak pisałem wyżej - zignorowałbym temat, gdyby "Polityka" nie starała się go tak intensywnie promować.
  • 2012-10-06 16:16 | T_E

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Znam ludzi, którzy po takim przeżyciu stali się bardzo religijnymi buddystami albo katolikami. Mnie się to wydawało upokarzające, gdybym do poradzenia sobie z samą sobą potrzebowała jakiejś wyższej siły. Świadomość, że daję radę bez tego, była oczyszczająca."

    ... a jednak potrzebuje pani oczyszczenia. Cały wywiad raczej potwierdza, że ta Pani jest ultrawierząca, tyle że "na złość" nie chce się związać z żadną instytucją religijną. Jeden wielki pseudo-ateistyczny i bardzo egoistyczny bełkot.
  • 2012-10-06 19:09 | pustostanow administrator

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    a można wierzyć w potęgę ludzkiego umysłu i siłę sprawczą człowieka, czy to zabronione? czy wszystkie ludzkie twory, a zwłaszcza te genialne (abstrahując od tematu i osoby Marii Peszek) muszą być od razu natchnione przez boga, jakiegokolwiek boga?

    tak samo decyzja o braku dzieci, może wynikać z potencjalnej dwubiegunowości artystki. czy człowiek przechodzący cykliczne cierpienie depresji i nieredukowane szaleństwo manii może chcieć oszczędzić tego swojemu potomstwu? to szlachetna postawa. być może hasło "jako kobieta, nie chcę mieć dzieci i jestem tego świadoma" jest podrasowane pod nowoczesny "feminizm", by nie męczyć przepytywanej wyjawianiem bolesnych motywacji. bardzo prawdopodobne.

    ludzie z pokolenia Marii Peszek dostawali często katolickie wychowanie z klucza, jako nieświadome dzieci, są nim przesiąknięci jak pierwszym zapachem matki, co nie znaczy, że jako świadomi, dojrzali ludzie, z indywidualnymi doświadczeniami, muszą akceptować religię. niektórzy zostają na tej ścieżce, doświadczenia innych mogą kłócić się z podświadomie wpojonymi wzorcami. ta kłótnia czasem jest bardzo ostra. siła człowieka polega właśnie na jego różnorodności.
  • 2012-10-06 19:45 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "decyzja o braku dzieci, może wynikać z potencjalnej dwubiegunowości artystki."

    Może.
    Tylko co mnie (czytelnika "Polityki") to obchodzi?!
    Prywatne sprawy pani Peszek są jej prywatnymi sprawami i wyborami, jak będę chciał powtykać nos w nieswoje sprawy to kupię sobie jakiś tabloidowaty tygodnik.
  • 2012-10-07 10:05 | maciek

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    ten komentarz jest potwierdzeniem tego co Maria o Polsce pisze, myśli, czuje.
    ja się cieszę z faktu iż Maria wyszła z tej otchłani, obojętne czy było to oprawione w palmy i skórzaną kozetkę.
    Maria o tym pisze, mówi nie ukrywa, nie jest hipokrytką.
  • 2012-10-07 10:09 | maciek

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    nie wiem czy płakać, nie wiem co odpowiedzieć, może nic było by najbardziej wymownym komentarzem, ale dlaczego mam milczeć kiedy coś mnie boli, dlaczego mam być bierny na atak, na niezrozumienie, na tą wszędobylską odrazę "innych" stanów, zachowań, ludzi...
    dlaczego jest tak iż rajski ptak w oczy kole, dlaczego???""
  • 2012-10-07 17:29 | Grzegorz

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Rzeczywiście, po tym numerze "Polityki" pozostanie jakiś niesmak. Mam wrażenie, że ktoś wydarł Panu Wojtkowi Mann temat, przesunął go ze środka gazety na jej przód i podpisał się swoim nazwiskiem. Wstrząsający także okazał się tytuł okładki "Wstrząsający wywiad..", zwłaszcza wtedy, kiedy jego bohaterka leżała 6 tygodni na azjatyckiej wyspie w hamaku, z cieknącą z kącika ust śliną.
    Boję się, że kupując nową płytę Pani Marii Peszek, będę współfinansował, po kolejnej niemocy twórczej, Jej kolejną psychoterapię.
    Urodziła Pani w bólach swoją nową płytę. Czy nie po to, by pozbyć się smutku? Czy możliwe jest jednak, aby Pani kolejne dziecko przyszło na świat z miłości i błogości?

  • 2012-10-08 17:44 | Magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Dzięki Ci pustostanów administratorze za mądre słowa. Ja też dostałam wychowanie katolickie z klucza i nawet wydaje mi się, że ono wrosło w mózg jako jedna ze struktur i jakbym usunęła sobie boga to dopiero wtedy miałabym lot nad kukułczym gniazdem forever. To jest wychowanie przez przemoc i niekiedy człowiek dłuuugo będzie myślał, zanim coś zmieni. Uwagi o kontuzji psychicznej i infantyliźmie też mnie chyba dotyczą... cieszę się, że to rozumiesz i że to trafnie ująłeś. Część czytelników to jednostki zblazowane chyba jednak.
  • 2012-10-08 22:53 | gramin

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    @kwieto
    "z tej rozmowy nie płyną tak naprawdę żadne istotne wnioski dla mnie - czytelnika "Polityki".
    Twoje "czepiane się" jest zwyczajnie niepoważne. Mamy wywiad w ARTYSTKĄ o jej nowej płycie i kulisach jej powstania, a ty czepiasz się, że Pani Maria w wywiadzie nie serwuje nam jakichś odkrywczych i uniwersalnych prawd na temat życia i cierpienia na poziomie co najmniej uniwersyteckim.
    A ona mówi zwyczajnie o sobie, swoim załamaniu nerwowym oraz tym, co owo załamanie zmieniło w jej życiu i jak wpłynęło na najnowszą płytę. Nie mówi ani o tobie, ani o mnie, nie daje ludzkości żadnych uniwersalnych wytycznych na temat tego, jak żyć.

    Zarzucasz jej arogancję i butę. Otóż dużo większą arogancję i butę widzę w twoich postach. Opowiadasz publicznie, jaki to jesteś niesamowity, bo odszedłeś od boga w wieku lat 15, a nie 40, oraz jak to zmieniasz zdanie na temat posiadania dzieci, a ta "infantylna" Peszek ciągle nie chce ich mieć, chociaż jest dojrzałą kobietą.
    Gdybyś jednak uważnie przeczytał i - przede wszystkich postarał się zrozumieć czytany tekst - to zauważyłbyś, że Pani Maria nawet nie próbuje przeprowadzić dowodu na nieistnienie boga, mówi jedynie, że nie czuła potrzeby wiary w siłę wyższą, aby przezwyciężyć własną niemoc.
    Nie jest także wojującą feministką (co zresztą wprost stwierdza) i nigdzie nie twierdzi, że ludzie powinni zrezygnować z posiadania dzieci. Po raz kolejny mówi wyłącznie o własnych odczuciach. Zwyczajnie nie czuje takiej potrzeby i po prostu oczekuje, iż inni będą respektować ten jej wybór. Tylko tyle i aż tyle.
    A ty, tak jak wspomniani w wywiadzie lekarze, włazisz "z butami" i twierdzisz, że mówi głupoty, ponieważ ty masz zupełnie inne poglądy w tej kwestii, niż Pani Maria.

    Jeżeli chodzi o przytoczone przez ciebie porównanie wypowiedzi Marii Peszek i Zbigniewa Mikołejko, to zupełnie nie rozumiem, co takiego niezwykłego jest w tym, że Mikołejko od wiary odpycha lęk przed uleganiem własnym słabościom. Gdzie tu jest owa głębia, której tak bardzo brakuje ci w postawie Pani Peszek? Gdzie owe uczone dywagacje podejmujące problem wewnętrznej sprzeczności pojęcia wszechmogącego boga lub chociażby "rozdrobnienia religijnego" na świecie w kontekście przekonania różnych grup wierzących iż jedynie ich bóg jest owym jedynym i prawdziwym? Nie dostrzegam. Widzę natomiast zwykłe psychologiczne podejście, które nijak ma się do ontologicznej kwestii istnienia lub nie bytu absolutnego.

    Na koniec powtórzę jeszcze raz. Wywiad jest bardzo dobry, ponieważ Maria Peszek jest w nim zwyczajnie autentyczne.
    Trzeba jedynie umieć go czytać, czyli wiedzieć iż jest to osobiste wyznanie artystki, a nie wykład profesora filozofii z francuskiej Sorbony poświęcony społeczeństwu, religii i zagadnieniu uniwersalnych praw rządzących naszym życiem.

    Dla mnie bomba.Dlatego też kupię płytę, aby posłuchać jak wygląda w praktyce owo przekuwanie niemocy osobistej na projekt artystyczny.
  • 2012-10-09 04:16 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Odnośnie prawa kobiet do nie posiadania dzieci..... oglądam sobie niedawno rozmowę z Kazimierą Szczuką, rozmowa dotyczyła spraw feministycznych, i widzę komentarz pod spodem (program z TVP ale na you tubie) – jakiś facet (!) zastanawia się (wydaje się, że całkiem poważnie), dlaczego feministki „takie są”. I dochodzi do wniosku, skubany, że chodzi tutaj o brak spełnienia – bo „one” nie mają dzieci..... ! Tak więc widzisz, mit jest wiecznie żywy w narodzie, że kobieta jest spokojna i nie sprawia problemów jak sobie urodzi dziecko. Nie wmówisz mi niestety, że to jest jakiś margines, który myśli w ten sposób, lub, że jako mężczyzna, możesz stać się ofiarą podobnych niesprawiedliwych komentarzy. To, że dla Ciebie akurat to jest temat nieważny, nie oznacza, że nie ma potrzeby poruszania go. Są pewne rzeczy, o których ciężko się rozmawia na co dzień, których ludzie wolą unikać i dla bezpieczeństwa uciekać w schematy. Rozmowa jest potrzebna, i dlatego czasami wywiady z artystami są tak inspirujące – oni często mają gdzieś co o nich pomyśli poprawny, ułożony obywatel i dlatego nie boją się mówić rzeczy niepopularnych.
  • 2012-10-09 10:19 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Obawiam się, że się trochę nie rozumiemy.

    Po pierwsze, ja nie krytykuję ani nie oceniam wyborów życiowych Marii Peszek. Jej wybory to jej prywatna sprawa i nic mi do nich. W związku z powyższym uprzejmie proszę, abyś takich ocen (np. tego, iż miałbym rzekomo oceniać jej wybór w kwestii dzieci jako "infantylny") mi nie przypisywał.

    Po drugie, skoro ktoś mówi publicznie o motywach swoich decyzji, jest jasne, że daje tym samym swoim odbiorcom prawo do komentowania tychże motywów. BTW, to że pewne rzeczy widzę inaczej, nie oznacza, że nie szanuję jej wyborów. Po prostu ja widzę daną sprawę inaczej i podejmuję inną decyzje, tyle.

    Po trzecie wreszcie, moja krytyka dotyczy nie tyle wyborów Marii Peszek, co tego, jak ta rozmowa została przeprowadzona i wypromowana przez Politykę. Zareklamowano mi produkt (wywiad), który miał mną "wstrząsnąć" i zmusić do głębszej refleksji. Otrzymałem produkt w mojej ocenie nijaki, ot, rozmowę o czyichś prywatnych wyborach i przemyśleniach, które dla mnie osobiście nie są specjalnie odkrywcze ani nowe - i jestem tym wywiadem zwyczajnie rozczarowany.

    Ty możesz w podobny sposób odbierać wywiad z Mikołejką, Twoje prawo.
    Dla Ciebie wywiad z Marią Peszek jest autentyczny, dla mnie sztuczny i teatralny.
    Nie mamy chyba obowiązku zachwycać się wszyscy tym samym, np. Słowackim, "bo wielkim poetą był"?
  • 2012-10-09 15:10 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Tak więc widzisz, mit jest wiecznie żywy w narodzie, że kobieta jest spokojna i nie sprawia problemów jak sobie urodzi dziecko. Nie wmówisz mi niestety, że to jest jakiś margines, który myśli w ten sposób"

    Ale ja nie twierdzę, że to margines, nie będę się też licytował na to, czy w stosunku do mężczyzn wysuwane są większe czy mniejsze oczekiwania.

    Pytanie tylko, czy rozmowa z Marią Peszek, oprócz przypomnienia że są ludzie myślący w sposób podobny do opisywanego przez nią lekarza, cokolwiek do tego tematu wnosi?
    Świat nie jest idealny i nigdy nie będzie - zawsze się znajdzie ktoś równie impertynencki jak ów wspomniany w wywiadzie lekarz; ktoś komu się nie będzie u mnie podobał brak dzieci, zbyt dużo dzieci, albo po prostu kolor skarpetek.
    Sama konstatacja tego faktu i podanie przykładów niewiele zmienia.

    Zastanawiam się natomiast, czy aby na pewno moim problemem jest to, że jakiś Kazik z Koziej Wólki ma bzdurne przekonania na mój temat?
    Nawet jeśli jest moim lekarzem?

    Dlatego dla mnie np. problem "prawa do nieposiadania dzieci" jest przede wszystkim problemem stawiania, obrony i respektowania granic, czyli mówiąc w skrócie - asertywności.

  • 2012-10-09 19:40 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Doceniam Twoje opinie, ale wydaje mi sie, ze reprezentujesz postawe silnego, chlodnego indywidualisty, ktory ma gdzies, co mysla o nim inni. To jest fantastyczna postawa, dla mnie odlegly ideal, do ktorego zmierzam; jednak nie czujesz chyba, ze Twoje krytykanctwo moze razic osoby bardziej wrazliwe, ktore dostrzegaja potrzebe rozmowy na trudne tematy – to, ze ktos opowie jak wlasnie potraktowal go/ja Kazik z Koziej Wolki (to byl lekarz, a nie kazdy potrafi odrzucic krzywdzaca opinie czlowieka, ktory podobno jest wysoce wyksztalcony i w zwiazku z tym powinien miec otwarty umysl) jest dobrym poczatkiem do dalszych rozmow, jest ukojeniem. Tobie to niepotrzebne, respect, ale pojechales po tym wywiadzie jak profesor w zlym humorze po studencie.
  • 2012-10-10 02:07 | kasia

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    """Mam dokładnie to samo odczucie, takie dylematy miałam w wieku 17 lat. Wszystko sie infantylizuje".Zgadzam sie w 100%.
  • 2012-10-10 10:10 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "to, ze ktos opowie jak wlasnie potraktowal go/ja Kazik z Koziej Wolki (to byl lekarz, a nie kazdy potrafi odrzucic krzywdzaca opinie czlowieka, ktory podobno jest wysoce wyksztalcony i w zwiazku z tym powinien miec otwarty umysl) jest dobrym poczatkiem do dalszych rozmow, jest ukojeniem."

    Wiesz, to nie o to chodzi, że ja jestem "twardy jak głaz", nie mam problemów i nie mirewam czasem ochoty się komuś wyżalić.
    Chodzi o pytanie, czy aby na pewno łamy Polityki powinny spełniać funkcję przysłowiowej "kozetki", zaś dziennikarz - psychoterapeuty? (bo to jest IMO właściwy adres dla rozmowy takiej, jak ten wywiad)
    I następne pytanie czy ja - czytelnik "Polityki", mam ochotę fundować jej prywatną terapię u Żakowskiego?

    Nie wiem, może to ja jestem dziwolągiem, którego nie interesują prywatne decyzje i wybory innych (w tym znanych) osób, chciałby natomiast przeczytać coś, co rzeczywiście skłoniłoby go do jakiejś refleksji.
    Informacje o "hamaku w Bangkoku", odrzuceniu boga czy nieposiadaniu dzieci do takich refleksji mnie nie skłaniają, podobnie jak żale że jakiś doktor coś powiedział, albo że jacyś ludzie mają inną wizję patriotyzmu niż moja - "Sorry Peszek".

    O wiele więcej przemyśleń dała mi lektura tego artykułu:
    http://spoleczenstwo.newsweek.pl/kamien-zwany-depresja,96847,1,1.html
  • 2012-10-10 15:29 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Przeczytałam, dziękuję. Więc dla mnie te dwa artykuły się po prostu uzupełniają (żeby nie powiedzieć.... konkurują ze sobą – jestem w stanie uwierzyć, że Maria doznała ukojenia kiedy wyjechała gdzieś daleko stąd na dłużej – nie każdy może sobie na to pozwolić, a być może to doskonała terapia – rzucić wszystko, leżeć, nie robić nic, nabrać dystansu, zresetować się – taki elektrowstrząs bez prądu). Newsweekowski artykuł daje chłodną analizę (i pozwala zadać sobie ważne pytania, ale może raczej lekarze powinni sobie to wziąć do serca), podczas gdy rozmowa z Marią jest dla mnie o wiele silniejszą opcją – pozwala utożsamić się z kimś, kogo bolą podobne sprawy. Na dłuższą metę nic mi nie daje to, że poczytam sobie dane matematyczne – ile procent tego, śmego, owego. To, że arytstka (kobieta z charakterem, o ile cokolwiek mogę o niej powiedzieć, a nie gwiazdka, która chce łatwo zaistnieć) opowiada o swoim bólu nie czyni tego wywiadu podobnym do życia na gorąco czy innego shitu. Tak więc innymi słowy, ten wywiad dla mnie osobiście to nie prywatna terapia Marii P. u dziennikarza, tylko pewna namiastka terapii grupowej dla pewnego procenta czytelników – może stać się jednym z bodźców, by sobie pomóc.
  • 2012-10-10 17:11 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Wiesz, ja nie neguję autentyczności przeżyć Marii Peszek ani tego, że ów wyjazd był jej potrzebny. Problem w tym, że mnie to po prostu nie interesuje w momencie, gdy nie stoi za tym jakaś głębsza treść - a tu, choć się staram, takiej treści nie widzę.

    Widzę natomiast pewną zbieżność pomiędzy tym wywiadem a artykułem, który "Polityka" opublikowała dzisiaj, dotyczącym "tabloidowego umysłu" - jest tam napisane, między innymi:

    "Dostawcy tabloidowego chłamu przekonują, że jak „gwiazda” opowie o swojej chorobie, operacji plastycznej, przemocy w domu czy urodzinach dziecka, to wtedy ludzie będą bardziej świadomi, będą czerpać wzorce, utożsamią się i zmądrzeją. Bez oświecenia przez gwiazdę pozostają jak dzieci we mgle.(...) Otłuszczony umysł, podobnie jak otyły człowiek, nie potrafi się pochylić, nie może dostrzec niuansów, odcieni szarości. To nie prawda jest ciekawa, bo jest zbyt skomplikowana, leży gdzieś pośrodku, pod stertą danych i analiz."

    Tu widzę dokładnie taki sam schemat, i nie jest dla mnie ważne, czy "gwiazda" jest jednorazową celebrytką, czy osobą powszechnie uznaną i szanowaną.
    Ważne, że poza ściśle prywatnymi zwierzeniami "gwiazdy" i jej przejaskrawionymi, nie próbującymi nawet dostrzec niuansów opiniami, w tej rozmowie nic nie ma.
    Dziennikarz również nie sili się ani na próbę głębszej analizy tematu ani sprowokowanie "gwiazdy" do analizy owych "szarości". Wręcz zachęca ją do jeszcze jaskrawszych opinii - np. odnośnie oceny życia w Polsce.

    Zostaje więc tabloidowa sensacja o "hamaku w Bangkoku".

    Tekst z Newsweeka jest o klasę lepszy - mówi zarówno o problemie depresji, jak i problemie mylenia jej ze zwykłym smutkiem. O tym, że depresja jest groźną chorobą, ale i o tym, że farmakoterapia jest stosowana zbyt łatwo.
    Jeśli ktoś ma problemy typu depresja czy załamanie nerwowe, tu znajdzie według mnie więcej tematów do przemyśleń - a do jego napisania nie trzeba było angażować "gwiazd".
  • 2012-10-10 22:25 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Czy idac tym tropem nie dochodzimy latwo do wniosku, ze kazda rozmowa z artysta jest glupia, bo za duzo tam prywaty, a za malo analizy? Bo nie ma wykresow ani proecentow? Bo zawiera ostre sady dlatego, ze owego artyste cos doprowadzilo do pasji, a nie jest on chlodnym analitykiem, zeby stlumic szybko emocje? Mowienie o tym, co mnie boli, a o tym, co na to statystyki, to dwa rozne bieguny. Owszem, jest taka szkola, ktora kaze analizowac samo dzielo artysty, a jego zyciorys zostawic w spokoju. Ale skoro juz artysta chce mowic, a jest to artysta ambitny, to oczekuje, ze wlasnie powie mi o swoich osobistych doznaniach, powie mi o takich zakamarkach duszy, o ktorych ja nie umiem rozmawiac, bo nie jestem artysta. Po to sie chyba w ogole rozmawia z ludzmi – na ten sam problem ktos inny moze miec takie spojrzenie, ze otworzy Ci to oczy bez czytania podrecznikow. Jesli prezentowany mi jest odwazny punkt widzenia, ba, nawet taki, ktory idzie pod prad powszechnie panujacym oczekiwaniom, to nie moge okreslic materialu epitetem “tabloid”. Nie odbieralabym temu wywiadowi powagi tylko dlatego, ze jest bardzo subiektywny. Wiecej, dla mnie spojrzenie pacjenta jest bardziej autentyczne niz analizy, ktore sa przeciez wtorne w stosunku do psychicznego cierpienia konkretnej jednostki. A czy polityka jest na to wlasciwym miejscem, tez nie wiem, ale Jacek Zakowski tak wlasnie rozmawia z ludzmi, jakos mnie nie zaskoczyl negatywnie. Anyway, dzieki za cierpliwosc, bo czuje, ze czegos nie kumam w nowoczesnych trendach dziennikarskich ;).
  • 2012-10-10 23:50 | Lusi

    biedna uboga...

    nie każdy doznaje łaski wiary...
  • 2012-10-11 10:41 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Czy idac tym tropem nie dochodzimy latwo do wniosku, ze kazda rozmowa z artysta jest glupia, bo za duzo tam prywaty, a za malo analizy?"

    Nie, dlaczego?
    Po prostu uczciwie nazwijmy rzecz po imieniu - "wywiad z artystką promującą swoją najnowszą płytę", zamiast wciskać kit, że jest to "wstrząsająca rozmowa" na tematy bardziej zasadnicze.

    Nie rozumiem też, czemu ciągle mówisz o "wykresach i procentach", bo przecież ja ich ani nie wymagam, ani nie żądam. Nie projektujesz aby na mnie jakichś własnych uprzedzeń?

    Dla kontrastu - wywiad z Muńkiem Staszczykiem (kolejne wydanie "Polityki") nie był promowany jako "wstrząsający", odpuszczono w nim sobie tanią sensację i być może dzięki temu czyta się go z przyjemnością.

    Przy czym paradoksalnie więcej jest w nim mowy o tematach, które rzekomo miała poruszać rozmowa z Marią Peszek. Różnica jest między innymi taka, że Peszek operuje prostą negacją (nie ma tu więc za bardzo o czym dyskutować, żeby odnieść się do Twojej uwagi o tym "po co rozmawia się z ludźmi"); Staszczyk zaś ma nieco głębsze przemyślenia i potrafi dostrzec, że świat nie jest "czarno-biały". Również wspomina o tym, co go "boli", ale dostrzega niuanse - docenia np. działania na rzecz obrony "Pussy Riot", a jednocześnie zadaje pytanie, czy są to aktywności powodowane postawą życiową, czy tylko modą?
    Nie wiem jak Tobie, mnie daje to więcej wiedzy o "duszy artysty" niż zwierzenia na temat cieknącej śliny. I wiecej punktów do pociągnięcia dalszej, "otwierającej oczy" rozmowy.


    "Jesli prezentowany mi jest odwazny punkt widzenia, ba, nawet taki, ktory idzie pod prad powszechnie panujacym oczekiwaniom"

    A jeśli nie jest?
    Teraz jest modnie nie wierzyć w Boga, modnie jest krytykować zadęcie martyrologią, modnie jest mówić, że się nie chce mieć dzieci.

    Czasem wręcz współczuję moim wierzącym znajomym, bo obecnie przyznanie się do wiary stwarza ogromne ryzyko zostania zaszufladkowanym jako "katol". A stykam się z ludźmi dla których wiara ma bardzo niewiele wspólnego ze "stwarzaniem pozorów, że czegoś nie musimy sami w tej rzeczywistości ogarniać".

    Dlatego właśnie mówię "tabloid" - ja widzę tu zwykłą modę i "odkrywanie" na nowo spraw, które poruszane są już od dawna w publicznym dyskursie i dla kogoś, kto ów dyskurs w miarę śledzi, nie są żadnym odkryciem.
  • 2012-10-11 23:21 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Owszem, u Marii brakuje mi niuansow, kiedy odrzuca Boga – czy to nie jest tak, ze Bog z automatu kojarzony jest z jakas instytucja – KK, islam, judaizm – i Bog zawsze bardzo traci na tych porownaniach? Pojecie Boga moze byc bardzo piekne, ale kosciol zawsze sprowadza to do jakichs glupot, wiec jesli ci niewierzacy sa aroganccy i agresywni, to chyba dlatego, ze kosciol sobie zbiera to, co posial. Jak sie tutaj dowiedzialam, Boga odrzuca sie jednak gladko pomiedzy pierwsza komunia a bierzmowaniem i po temacie. : ) No, jeszcze fajnie jak rodzina zobaczy biala suknie na weselu, ale potem to juz naprawde Bogu mowimy czesc.
    Jednak z drugiej strony, osoba z zaburzona psychika czesto ma fiksacje wokol jakiegos zagadnienia, i nie widzi niuansow – a ci wszyscy artysci, ktorzy popelnili samobojstwo, chciazby Sylvia Plath – czy myslisz, ze oni wszyscy widzieli niuanse i potrafili sobie wytlumaczyc, ze moze byc fajnie, ze sa odcienie szarosci? Wierz mi, nie mam uprzedzenia do procentow i wykresow bo w mojej pracy czesto je widze, ale nie wymagam ich od rozmowy z kims, kto ma zaburzenia afektywne. Uwielbiam Staszczyka, ale juz nie wymagajmy od kazdego tworcy zrownowazenia i madrosci. Czy nie za to kochamy artystow, ze potrafia czasem zadawac dziecinne pytania, na ktore odpowiedz, szczegolnie “starym ciotkom” wydaje sie oczywista?
    A ze wywiad jest zle poprowadzony bo nie dochodzi do glebi? Moze to zalezy od pytan, a moze to jest tak, ze takiej osobce o zwichnietej psychice ciezko jest rozmawiac – latwiej jest przez wiersz albo przez muzyke. Nie obraz sie, ale byc moze nigdy nie miales stanow zalamania nerwowego i dlatego nie potrzebujesz tego typu zwierzen, i wszystko. Owszem, jest w dzisiejszym swiecie takie niebezpieczenstwo, ze artysta sprzeda swoja prywatnosc w zamian za popularnosc swojej plyty – ale to chyba kwestia mojej ostroznosci, tego czy dam sie nabrac w konkretnym przypadku, czy slusznie zaufam, bo dojde do wniosku, ze mowi do mnie ktos, kto na serio chce cos z siebie wyrzucic publicznie. W czasach photoshopa to faktycznie trudna decyzja.
    Ponadto, nie jestem pewna, czy poruszane przez Marie tematy sa tylko w modzie, czy sa po prostu wazne – do tej pory nie mielismy czasu rozmawiac na temat martyrologii i przemocy ze strony KK – byla wojna, okupacja i komunizm, jak to mowia. Ale kiedys sprzeciw wobec KK musial sie ujawnic. U niektorych to sie laczy ze sprzeciwem wobec Boga, dla mnie to dwie rozne rzeczy (oczywiscie dla KK to herezja, zeby wierzyc w Boga odrzucajac jednoczesnie nauke tej instytucji). Uwazam wiec, ze krytyka wywiadu jako calosci jest deczko niesprawiedliwa, salut.
  • 2012-10-12 11:45 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Pojecie Boga moze byc bardzo piekne, ale kosciol zawsze sprowadza to do jakichs glupot, wiec jesli ci niewierzacy sa aroganccy i agresywni, to chyba dlatego, ze kosciol sobie zbiera to, co posial."

    Niezupełnie, bo każdy sam odpowiada za własną agresję i arogancję - stwierdzenie "bo ten a ten mnie sprowokował" jest tylko wymówką i usprawiedliwianiem się. Tyle że to temat na nieco inną rozmowę, więc nie będę go tutaj rozwijał.

    Inna rzecz, że w sytuacji gdy mam na okładce hasła iż jest to "rozmowa o Bogu", czy "spowiedź ateistki", spodziewam się czegoś więcej niż stwierdzenia "Bóg nie jest mi do szczęścia potrzebny (kropka)".

    "Jak sie tutaj dowiedzialam, Boga odrzuca sie jednak gladko pomiedzy pierwsza komunia a bierzmowaniem i po temacie. : ) No, jeszcze fajnie jak rodzina zobaczy biala suknie na weselu, ale potem to juz naprawde Bogu mowimy czesc."

    Owszem, bo nasza wiara jest mało refleksyjna a bardziej "na pokaz" (choćby ta biała suknia). Ale o tym też było już sporo treści w ostatnich latach - o tym czym różni się w tej materii katolicyzm od protestantyzmu, albo dlaczego Polakom łatwo jest jednocześnie deklarować wiarę, postępować kompletnie wbrew zasadom tej wiary i nie widzieć tej rozbieżności żadnego dysonansu.

    Biorąc to pod uwagę, Peszek nie może odrzucić Boga, bo zwyczajnie nie zadała sobie trudu by go poznać (w artykule pada zdanie "Od dawna nie próbowałam" [rozmawiać z Bogiem]). Odrzuca jakieś swoje własne wyobrażenia co do roli Boga, ale nawet nie stara się sprawdzić, czy to co sobie wyobraża rzeczywiście jest jedynym możliwym punktem widzenia - stąd moja ocena wywiadu jako bardzo płytkiego (bo w innych tematach nie jest specjalnie lepiej).

    Mnie temat Boga tak naprawdę ani ziębi, ani grzeje (mam się za agnostyka, roboczo zakładającego, że Boga nie ma), po prostu widzę tu zbyt rażącą powierzchowność jak na moje standardy.

    "a ci wszyscy artysci, ktorzy popelnili samobojstwo, chciazby Sylvia Plath – czy myslisz, ze oni wszyscy widzieli niuanse i potrafili sobie wytlumaczyc, ze moze byc fajnie, ze sa odcienie szarosci?"

    Ależ ja od nich tego nie oczekuję!
    Problem w tym, że ja oceniam twórczość artysty w oderwaniu od jego prywatnego życia. Oglądając obraz Van Gogha nie interesuje mnie ani to, że w przypływie szaleństwa odciął sobie ucho, ani to co z tym uchem później zrobił - liczy się to, czy jego obraz do mnie przemawia czy nie.
    Problem w tym, że wedle zapowiedzi z okładki "Polityki", to nie miała być rozmowa o płycie, tylko o owych niuansach.
    Nie czepiam się tego, że Maria Peszek traktuje jakieś sprawy zbyt powierzchownie jak na mój gust (to jej prywatna sprawa jak podchodzi do określonych zagadnień), ale tego, że "Polityka" tę powierzchowność promuje jako niewiadomo jaką głębię.

    "Wierz mi, nie mam uprzedzenia do procentow i wykresow bo w mojej pracy czesto je widze, ale nie wymagam ich od rozmowy z kims, kto ma zaburzenia afektywne."

    Jak wyżej - ja również tego nie wymagam. Wymagam natomiast rzetelności dziennikarskiej - jeśli robimy wywiad promujący płytę, to nie piszmy, że jest to głęboka rozmowa na tematy zasadnicze.

    "Czy nie za to kochamy artystow, ze potrafia czasem zadawac dziecinne pytania, na ktore odpowiedz, szczegolnie “starym ciotkom” wydaje sie oczywista?"

    To w tym wywiadzie artystka zadała jakieś pytania?
    Zmusiła do ponownego zastanowienia się nad czymś z pozoru oczywistym?

    "Nie obraz sie, ale byc moze nigdy nie miales stanow zalamania nerwowego i dlatego nie potrzebujesz tego typu zwierzen, i wszystko."

    Pozwól, że nie będę się tu "licytował".
    Wracam natomiast do pytania - czy łamy ogólnopolskiego tygodnika publicystycznego na pewno są dobrym adresem do takich zwierzeń?

    Czy taki ekshibicjonizm cokolwiek daje, w czymkolwiek pomaga?
    Czy przynosi jakikoliwiek rezultat, poza tanią sensacją?

    Wiesz, jest książka amerykańskiej socjolożki Brene Brown, "The gifts of imperfection", w której autorka pisze m.in. iż w sytuacjach dla nas trudnych potrzebujemy wsparcia innych - ale nie mogą to być "jacykolwiek" inni.
    Swoją drogą świetna pozycja dla tych, którzy mają poczucie iż powinni spełniać zewnętrzne oczekiwania, czyli właśnie o tym, co wyziera z wypowiedzi Marii Peszek.

    "ale to chyba kwestia mojej ostroznosci, tego czy dam sie nabrac w konkretnym przypadku, czy slusznie zaufam, bo dojde do wniosku, ze mowi do mnie ktos, kto na serio chce cos z siebie wyrzucic publicznie"

    No więc ja Marii Peszek - choćby ze względu na wypomnianą wyżej powierzchowność potraktowania tematu - zwyczajnie nie wierzę. O wiele wiarygodniejszy jest dla mnie wywiad z Muńkiem Staszczykiem.

    "Ponadto, nie jestem pewna, czy poruszane przez Marie tematy sa tylko w modzie, czy sa po prostu wazne – do tej pory nie mielismy czasu rozmawiac na temat martyrologii"

    Ależ ten dyskurs istnieje, od co najmniej paru lat. Od paru lat stawiane są pytania, np. dlaczego jako naród wielbimy przegrane powstania, podczas gdy wygrane kampanie (może poza Bitwą Warszawską i bitwą pod Grunwaldem) są spychane w niepamięć. Albo o to dlaczego bardziej cenimy sobie zbrojne (choć skazane na porażkę) akcje, niż powolną ewolucję - np. cenimy Powstanie Listopadowe (jego następstwem była ostrzejsza rusyfikacja), a w niskim poważaniu mamy np. ugodowe działania polityków galicyjskich, bez których zapewne nie doszło by do utworzenia Legionów Piłsudskiego.

    Dyskusja ta stała się szersza gdy przyszło do oceny działań Polski w Iraku czy Afganistanie - czy rzeczywiście są one w interesie naszego kraju? Czy potrzebujemy angażować się w zbrojne konflikty? itp.

    O Patriotyzmie cywilnym, obywatelskim (choćby wspomniane przez Marię Peszek kasowanie biletów i branie udziału w wyborach) też mówi się od kilku, jeśli nie kilkunastu lat.

    Fajnie, że Maria Peszek ma podobny punkt widzenia, ale fajnie by było zauważyć, że ten "kult śmierci" o którym ona mówi, "wciska" stosunkowo wąska grupa, tyle że dość głośno krzycząca. I że to się od co najmniej kilku lat bardzo mocno zmienia, jest zatem ciut późno na "protest songi".

    BTW, nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś mnie pytał, czy oddałbym życie za kraj.
    W podstawówce?

    "Ale kiedys sprzeciw wobec KK musial sie ujawnic."

    W wywiadzie nie ma ani słowa na temat Kościoła, jest mowa o Bogu.
    Tak, dla mnie również antyklerykalizm jest czym innym niż ateizm, ten temat porusza niedawny artykuł o agnostykach.
  • 2012-10-13 04:23 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Zgadzam się ogólnie, ale ..... mylisz osobiste przeżycia (traumę) z pracą magisterską. Twoje podejście do martyrologii jest podręcznikowe, podczas gdy ona mówi, także w tym temacie, o bardzo osobistym punkcie widzenia. Nie interesuje ją jak Polacy ogólnie traktują swoje powstania, tylko jak do niej samej pasuje pewien społeczny garniturek.
    Poza tym, faktem jest, że ci, co krzyczą, są tak naprawde nieliczni, tylko, że agresywni. Ale, moim zdaniem, jeśli jesteś podatny na nerwicę, wystarczy, że masz wokół siebie taką małą krzyczacą grupkę plus księdza proboszcza, który każe ci przepraszać, że żyjesz, oddychasz, masz potrzeby biologiczne itd., i w Twoim umyśle grupka mała według statystyki urośnie do dużego problemu, prawda? Analogicznie będzie z każdym innym tematem oczywiście, jeśli ma się słabe nerwy (lub jeśli na przykład funkcjonuje się bardziej horyzontalnie niż wertykalnie).
    Zastanawia mnie, że uczestnicy tego forum łatwo potępili ateizm MP, tylko dlatego, że doszła do niego teraz, podczas gdy oni odrzucili Boga w wieku lat kilkunastu. Jakoś nie bardzo wierzę, że jak się odrzuca wiarę w podstawówce, to może być to oparte na o wiele bardziej skomplikowanych przemyśleniach niż w wywiadzie. Tak, jakby takie podstawowe pytania były jak szczepionka – masz czas do osiemnastki, a potem to już głupio mówic o bogu, weź przestań (stąd moja uwaga o dziecinnych pytaniach – ona mówi przecież jakie sobie zadawała pytania – to był wewnętrzny dialog, a nie dialog z dziennikarzem jak w przypadku Staszczyka – może on jest bardziej ekstrowertyczny? Więc pytania w tym wywiadzie jak najbardziej są). Niektórzy nigdy nie będą mieli odwagi, żeby powiedzieć “Boga nie ma” (mimo, że to ci pseudo-wierzący hipokryci) – bo są nasączeni właśnie tym powierzchownym katolicyzmem, bo boją się, że ksiądz ich nie pochowa na cmentarzu etc. Dlatego uważam, że żeby przyznać przed sobą, że Bóg jest/Boga nie ma, potrzeba odwagi, skupienia, może chęci rozmowy z sobą samym, może załamania nerwowego. I Maria to przeszła, prześcigajac tych, którzy w przeciwieństwie do Ciebie, roboczo zakładają, że bóg jest, ale tylko dlatego, ze tak im wpojono, natomiast nie starali się go szukać. Ciekawe jak Boga szukali ci oświeceni na tym forum, którzy twierdzą, że MP jest infantylna.
    To, czy polityka jest miejscem na ten wywiad jest trochę innym zagadnieniem niż to, czy MP ma do powiedzenia płytkie czy glębokie rzeczy. [zawsze lepiej polityka, gdzie masz margines na własne przemyślenia, niż TV nie daj Boże, czyli umysłowa trumna, gdzie wszystko wydaje się niepotrzebnym ekshibicjonizmem].
    Rozumiem, że dla Ciebie, jeśli jest to tylko ultra krótka spowiedź artysty, to jest to zbyt mało, by się tym dzielić. OK., ale dla mnie z kolei informacja, że komuś przez rok ciekła ślina i nie był w stanie się ruszyć, i że z tego wyszedł, dodaje w jakiś sposób otuchy, ze względów osobistych. A że ona akurat nie mówi o tym w sposób wystarczająco skomplikowany dla Ciebie, to już inna historia. Dla mnie osobiście Maria P. w tym momencie nie jest “jakimkolwiek innym”, od kogo mogę czerpać inspirację/pomoc – ja traktuję ten wywiad osobiście, także ze względu na to, co ona ma do powiedzenia o kobietach – dla mnie jest tu dużo treści i prowokacji do myślenia, a żeby znaleźć niuanse w moim własnym życiu, to już mój biznes, nie jej. Nie bój się – także dla mnie, osoby zafascynowanej tym wywiadem, ten ekshibicjonizm, jak mówisz, jest tylko ilustracją, nie zasadniczym źródłem wiedzy o problemach współczesnych neurotyków.
    Może masz rację, że ktoś w polityce zrobił z tego tanią sensację i dałam się nabrać. Mnie tez drażni, jak ktoś rzuca jakąś opinię bez nuiansów i argumentów: “to i to jest głupie” i kropka. Ale co innego, kiedy taką opinię ktoś chce mi narzucić przemocą, a co innego, kiedy taką opinię wyraża ktoś, kto przezył coś bolesnego i dlatego doszedł do równie bolesnych i może zbyt ostrych wniosków, lecz jedynie chce się tymi wnioskami podzielić, nie chce ich nikomu narzucać, nie chce pouczać. Sorry człeniu, jeśli jestem męcząca i niewiele rozumiem : )
  • 2012-10-13 06:14 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Oczywiście kwestią otwartą pozostaje, czy piosenkarka mnie oszukuje, czy mówi mi prawdę. W tym całym zamieszaniu, i w swojej prywatnej infantylności, pominęłam zupełnie fakt, że jest dysonans: z jednej strony mam odważne słowa autorki, a z drugiej mam jej sesję zdjęciową – czyli można przeżyć odwracalny „lot nad kukułczym gniazdem” i potem umówić się na niebanalną sesję zdjęciową z fotografem prasowym.... Ponieważ tematy, które porusza, są tak mi bliskie, chyba po prostu bardzo chciałam, żeby to była prawda i jej uwierzyłam. A jest taka opcja, że, tak jak to zauważył jeden z forumowiczów, jest to nowy cyniczny trend w marketingu. Ale to by było niewyobrażalnie cyniczne, bo ja naprawdę czuję się atakowana przez zbiorowość, którą nazwę tajemniczo „twój lekarz, twój ksiądz i twoja babka”, która narzuca swoje wymagania – na serio czuję się trochę jak główny bohater „Lotu....”, który chce uciec od norm społecznych i wobec tego reprezentuję grupę targetową dla producentów nowej generacji....
  • 2012-10-13 14:50 | A.

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Pani, zdaje się, ma kompleks na punkcie utalentowanego tatusia, też by chciała, a nie ma z czym. Szokowanie seksem nie wystarczyło. Teraz szokujący ma być powrót z dna.Problem polega na tym, że wszystko to już było, na ogranych chwytach daleko nie zajedzie.
  • 2012-10-13 15:17 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Pozwól, że zacznę trochę od końca:

    "Oczywiście kwestią otwartą pozostaje, czy piosenkarka mnie oszukuje, czy mówi mi prawdę."

    Tak naprawdę to nie ma znaczenia, przynajmniej dla mnie. Świadomość, czy/że jest to manipulacja nijak nie wpływa na ocenę treści, które się w tym wywiadzie pojawiły.

    Właśnie dlatego nie tyle mylę "osobiste przeżycia (traumę) z pracą magisterską" co staram się oddzielić strefę emocjonalną ("biedna, cierpiała") z rozumową ("to co mówi jest bez sensu"). Bo jej opinie nie staną się ważniejsze czy bardziej trafne przez to, że miała załamanie nerwowe. Skok na główkę do płytkiej wody nie staje się przecież bardziej zasadny czy słuszny przez to, że skoczek po złamaniu sobie kręgosłupa wiele wycierpiał.
    Cierpienie to jedno (należy się nim bezsprzecznie zająć), natomiast wnioski z tego cierpienia to coś kompletnie innego.

    "OK., ale dla mnie z kolei informacja, że komuś przez rok ciekła ślina i nie był w stanie się ruszyć, i że z tego wyszedł, dodaje w jakiś sposób otuchy, ze względów osobistych. "

    OK, tyle że tutaj owo cierpienie zostało sprowadzone do banalności ("miałam kryzys, to se pojechałam do Bangkoku gdzie leżałam na hamaku, ukochany mnie karmił a mnie ciekła ślina").
    Naturalną reakcją jest więc "co ona tam wie o prawdziwym cierpieniu".
    BTW, mnie z jej wypowiedzi wychodzi, że ona zwyczajnie nie "przepracowała" tego kryzysu. A to raczej smutna konstatacja, niż dodająca otuchy (choćby dlatego, że cieknąca ślina może się pojawić ponownie, w dowolnym momencie).


    "a naprawdę czuję się atakowana przez zbiorowość, którą nazwę tajemniczo „twój lekarz, twój ksiądz i twoja babka”, która narzuca swoje wymagania"

    Problem w tym, że moim zdaniem wywiad z Marią Peszek takim ludziom jak Ty szkodzi.
    A jest to problem całkiem dużej grupy osób - nawet w USA, gdzie jak by się wydawało obowiązuje zwyczaj nie wtrącania się w cudze życie, ludzie czują presję o której piszesz. To jest to, co ukrywa się pod hasłem "perfekcja" we wspomnianej przeze mnie wyżej książce Brene Brown (naprawdę bardzo polecam). Mężczyźni mają tu trochę lepiej niż kobiety, ale i oni wplątani są w spełnianie cudzych oczekiwań, tyle że są to inne oczekiwania (np. nie mają "prawa" do słabości czy - jeszcze gorzej - płaczu).

    Tyle że negacja (a to oferuje nam Maria Peszek) nie jest tu żadnym rozwiązaniem. To popadanie ze skrajności w skrajność, zamiana jednego bieguna na inny - ani o krok nie zbliżająca do rozwiązania problemu. Wspomniałem wyżej asertywności. Jeśli osadzić ją na skali zachowań, to na jednym końcu tej skali będzie uległość (zaspokajam oczekiwania innych, nie myśląc o swoich potrzebach), a na drugiej agresja oraz właśnie programowa negacja ("mam w dupie co o mnie myślicie, nie będę się was słuchać, bo nie") Problem w tym, że żadne z tych zachowań nie jest dojrzałe. Wyjściem z tej pułapki, z tego napięcia między jednym a drugim biegunem, jest uznanie i uszanowanie dla cudzych oczekiwań, z jednoczesnym zrozumieniem, że spełnianie tych oczekiwań jest kwestią naszej dobrej woli a nie obowiązku. A także uświadomieniem sobie własnych oczekiwań - bo oczekiwanie, że rodzina nie będzie mnie nagabywać: "to kiedy ślub" jest MOIM oczekiwaniem (którego oni nie mają obowiązku spełniać) a nie na odwrót.

    Maria Peszek zdaje się tego na przykład nie dostrzegać. Zarówno dlatego, że oczekiwania innych w stosunku do niej wzbudzają u niej takie emocje, jak i dlatego, że zaczyna kombinować jak by tu zmienić społeczeństwo ("macie nie mówić mi co mam robić" - to jest przecież JEJ oczekiwanie w stosunku do innych).
    Wszystko zaś jest okraszone stylizowaniem się na "ofiarę" złego otoczenia (co jest ciekawe w kontekście deklaracji "sama sobie poradzę" - tylko bowiem wychodząc z roli "ofiary" jesteśmy w stanie realnie sobie pomóc).
    Bo tak naprawdę - czy inni rzeczywiście mają nad nami jakąkolwiek realną władzę?
    Są nam w stanie cokolwiek nakazać?
    Zmusić?
    A może głównym problemem są nasze własne lęki przed tym, co się stanie jeśli tych cudzych oczekiwań nie spełnimy - jaka będzie ich reakcja, czy sobie poradzimy z tą reakcją, czy nie załamie nam to naszych własnych mitów na swój temat ("jestem dobry/zły/troskliwy/obojętny/współczujący/itp.") ?
    Czyli spełniamy cudze oczekiwania bardziej dla samych siebie, choć za nic nie chcemy się do tego przyznać?

    Asertywność różni ludzie osiągają na różnych etapach w życiu - jedni potrafią to od dziecka, inni nie nauczą się tego nigdy. Tak się jednak składa, że większość podróż z pozycji "uległej" do autonomii i samostanowienia rozpoczyna w wieku kilkunastu lat - istnieje nawet określenie "bunt nastolatka". Wtedy właśnie człowiek zaczyna ferować skrajne opinie, często wbrew społecznym oczekiwaniom - odrzuca Boga czy normy społeczne, "testując" w ten sposób granice ("jaki zakres niezależności i odszczepienia od powszechnych norm będzie zaakceptowany?") Stąd pewnie komentarze, że Boga odrzuca się gdzieś w okresie liceum - przestaje się chodzić do kościoła, przestaje się uczestniczyć w obrzędach religijnych itd.

    Maria Peszek przechodzi taki proces w wieku lat około 40 - OK, nie mam z tym problemu, nie znaczy to dla mnie że jest "gorsza", czy coś w tym stylu. Problem mam z tym, że zostało to sprzedane jako bóg wie jakie wydarzenie i sensacja.

    Wracając do odrzucenia Boga, na głębszą refleksję przychodzi czas póżniej i z wiekiem dzieją się różne rzeczy (znam zarówno takich, będąc ateistami nawet nie wychowanymi w obrządku religijnym, zaczęli wierzyć; znam też takich, którzy po okresie chodzenia na pielgrzymki, oazy itp, w życiu dorosłym całkowicie stracili wiarę) - tyle że takiej głębszej refleksji nie widzę w wywiadzie z Marią Peszek. Widzę jedynie agresywne "odrzucam Boga, sama sobie poradzę", kojarzące mi się ze wspomnianym wyżej "buntem nastolatka" a nie z decyzją dojrzałej osoby.

    BTW, ludzie w kryzysie jeśli zwracają się do Boga to nie zawsze dlatego, że potrzebują "kogoś kto by im pomógł ogarnąć siebie samego". Czasem jest tak, że nagle układają ci się w jeden spójny ciąg pewne z pozoru błahe wydarzenia, które Cię do tego kryzysu doprowadziły (ktoś to ładnie nazwał "łączeniem kropek"). W takim momencie naprawdę trudno jest choć przez chwilę nie zastanowić się, CO kierowało naszymi ruchami w ten sposób, że nagle te całkowicie odrębne zdarzenia połączyły się ze sobą i uzyskały zupełnie inny, głęboki sens.
    Brak podobnej refleksji (niezależnie od tego jaką by uzyskała odpowiedź na postawione wyżej pytanie) zwyczajnie mnie dziwi.
  • 2012-10-14 04:53 | magda

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Ja też się cholernie cieszę, że zaczęła się rozmowa o tabloidach. Jednak czy muszę od razu wszystko co proste potępiać jako przykład tabloidu? Co innego TV – głośna i agresywna ze swoją głupotą (szczególnie TVN bym tu wymieniła....), a co innego skondensowane wyznanie autorki dość chyba jednak ambitnych tekstów. Zawsze mi się wydawało, że to jest mądra dziewczyna – zakładam, że pod tym, co w tym wywiadzie zostało nam zaoferowane w pigułce, muszą się kryć głębokie, skomplikowane przemyślenia, ten „kompost”, jak ona to nazywa. Tylko, że ona tego nie mówi czytelnikom, bo na przykład chciała sobie tylko pozwolić na tupnięcie nogą, jeśli się jej wydawało, że wszystko jest mdłe dookoła, albo może Żakowski nie pyta o szczegóły (bo ma zamówienie na tabloid, jak mówisz). A jeśli się jest introwertykiem? Można też założyć, że artysta głównie mówi przez swoje dzieło – dlatego usprawiedliwiłabym brak szczegółowych przemyśleń w tym wywiadzie, bo ona może właśnie chciała uniknąć tu kozetki (o co ją posądzasz), a może tylko chciała wyjaśnić, dlaczego najnowsza płyta będzie dla niektórych dziwna. Więc nie oceniałabym sytuacji przez wywiad – tak jak mówię, artyści (showmani czy cokolwiek) mają prawo do ostrych sądów (a ciężki rock i ciężkie słowa?). To chyba nie jest tak, że takie wyznania mi szkodzą – czytam fachową lit. na temat depresji m.in. (wiele o tym, o czym Ty piszesz, czyli jak to perfekcjonizm pcha ludzi do stanów nadmiernie emocjonalnych, do strachu przed porażką etc) i nadal deoceniam ten krzyk, czy bunt. Może dlatego, że emocje są jednak dla mnie bardzo ważne (nie twierdzę oczywiście, że emocjonalne widzenie świata jest lepsze od rozumowego; ale nie zapominaj, że wariaci często pchają świat do przodu :)). Ona i Ty macie być może inne temperamenty, co nie znaczy, że któryś sposób widzenia świata jest gorszy, a któryś lepszy. Jeśli masz do czynienia z kimś o szorstkiej, kanciastej osobowości, nie będziesz go w stanie godzinami przekonywać do swojego punktu widzenia, bo się znudzi i w połowie wyjdzie. Co nie znaczy, że ten szorstki ktoś nie ma wyobraźni i nie potrafi zrozumieć racji tej drugiej strony. Przeciwnika też nie zawsze da się ugłaskać – zależy, z kim masz do czynienia, czasem trzeba warknąć „nie, bo nie”.
    Bunt licealisty chyba jednak przeceniasz : ). Taki zupełnie pierwszy bunt ma miejsce chyba w wieku dwóch lat – wtedy dziecko uczy się mówić „nie” i sprawdza, jak dalece się może posunąć zanim mama się wkurzy. I to jest autentyczny bunt jednostki, bo mały wtedy jeszcze nie jest zainteresowany innymi dziećmi, interesuje go tylko jego własna niezależność. A w liceum, to z jednej str czujesz, że starszyzna cię przygniata swoimi zasadami, a z drugiej chcesz być zaakceptowany przez równieśników – dla osób neurotycznych jest tu presja z obu stron, więc nie stawiałabym buntu w tym wieku na piedestale, przed buntem kobiety dojrzałej (podobno dojrzałej, bo ja też nie wiem jak społeczeństwo stawia te granice, kiedy jest się dojrzałym – to znowu zależy od osobowości, temperamentu). Chodzi mi o to, że mam podejrzenia, co jest podłożem buntu nastolatka, natomiast śmiem twierdzić, że kobieta, która przypodobywanie się innym nastolatkom ma już chyba na szczęście za sobą, może mieć ku temu inne podłoże, którego nie jesteśmy w stanie ocenić jako czytelnicy, mimo, że niektórym to brzmi jak znajomy bunt z okresu szczeniackiego.
    Może sprawiam wrażenie kogoś głupio-upartego, całkiem możliwe, że ta dyskusja mnie zupełnie przerasta; ale jakoś nie mogę pozwolić na zupełne zdyskredytowanie manifestu, który wydaje mi się ważny, i który być może ginie w chaosie mediów, w którym już nikt nie wie, co jest tabloidem, a co jest dziecięcą szczerością. Odwaga też się liczy, a przede wszystkim publiczne wyrzucenie z siebie czegoś może przynieść ulgę. Wszystkie Twoje przemyślenia też są ważne dla mnie, i tę książkę też postaram się przeczytać, jednak mocno oddzieliłabym dyskusję o kondycji mediów od krótkiego krzyku kogoś, kto ma już dość.
  • 2012-10-14 10:49 | Fandorin

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    To już zaczyna być męczące - dawniej muzycy też mieli problemy, ale z reguły sama płyta wystarczała za komentarz. Dziś każdy dzisiejszy artysta robi ze swojej depresji/traumy centrum wszechświata i wałkuje ten temat w mediach w ramach publicznej psychoterapii.
  • 2012-10-14 11:37 | Leming

    Polska lemingów

    Nie można mieć pretensji do lemingów o bycie lemingami. Przede wszystkim to nic złego nim być, tak samo zresztą jak bycie moherem. Każda z tych postaw ma swój system myślenia i wartości, a pretensje dotyczą właściwie tego, że lemingów jest więcej, niż moherów. Nie podoba mi się próba antagonizowania tych środowisk, bo to nie jest nikomu na rękę. Jeżeli mohery chcą być większością to zapraszam do zaproponowania pozytywnego programu, a nie obrażania lemingów. Najbardziej boli mnie wytykanie pochodzenia chłopskiego lemingom, ponieważ większość Polski pochodzi z prowincji. Szczególnie w Warszawie chciałbym przypomnieć, że naszą elitę poświęciliśmy na ołtarzu ojczyzny w 1944 roku. Ponad to, czy awans części środowisk ma być powodem bólu głowy, czy raczej budowaniem społeczeństwa obywatelskiego na przyszłość. Tu nie chodzi o konformizm, tylko o rozwój tego kraju i narodu. Lemingi uważają, że rozwój osiągniemy nie przez udział w kolejnej wojnie, a poprzez orkę u podstaw, ponieważ to państwo to MY wszyscy. Mamy niepowtarzalną okazję historyczną, aby rozwijać się bez ofiar i powinniśmy zadbać o zachowanie tego bezpieczeństwa. Proszę nie mieć do nas pretensji, że uważamy, iż "lepszy żywy obywatel, niż martwy bohater". Szanujemy krew przelaną przez naszych przodków, ale oni walczyli właśnie po to, abyśmy mogli być lemingami!
    Pozdrawiam Moherów
  • 2012-10-15 11:03 | kwieto

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "Jednak czy muszę od razu wszystko co proste potępiać jako przykład tabloidu?"

    Nie, oczywiście że nie.
    Czasem rzeczy proste są najcelniejsze - stąd popularność jednozdaniowych aforyzmów czy sentencji.
    Problem się zaczyna gdy ta "prostota" oznacza "jechanie na emocjach" i nic/niewiele więcej.

    "zakładam, że pod tym, co w tym wywiadzie zostało nam zaoferowane w pigułce, muszą się kryć głębokie, skomplikowane przemyślenia,"

    Być może, tyle że w wywiadzie nie zostały one przedstawione. Jeśli coś nie zostało wypowiedziane, to nie mogę się do tego odnieść, bo zwyczajnie nie wiem czy jakieś moje założenia są prawdziwe czy nie.
    A propos prostych treści, kiedyś usłyszałem bardzo mądry a prosty tekst: "to co nie wypowiedziane, nie istnieje"
    Komentuję więc tylko to co się w artykule pojawiło, bo tylko to istnieje.

    "tak jak mówię, artyści (showmani czy cokolwiek) mają prawo do ostrych sądów (a ciężki rock i ciężkie słowa?)."

    Oczywiście - odbiorca zaś ma prawo poddać te sądy i słowa własnej ocenie.

    "To chyba nie jest tak, że takie wyznania mi szkodzą"

    Nie wiem, bo nie jestem Tobą.
    Natomiast bazując na swoich doświadczeniach, odbieram wypowiedzi Marii Peszek jako "powierzchowne" i wiodące na manowce - stąd moja ocena jej spostrzeżeń jako "powierzchownych".
    I nie mam nic przeciwko temu (jak już pisałem wyżej - każdy rozwija się w swoim tempie, pewnie są takie sprawy, które dla niej są oczywiste a z którymi ja się z kolei borykam), natomiast dziwię się "pompowaniu" tychchże spostrzeżeń do rangi "wstrząsających".

    "Może dlatego, że emocje są jednak dla mnie bardzo ważne (nie twierdzę oczywiście, że emocjonalne widzenie świata jest lepsze od rozumowego; ale nie zapominaj, że wariaci często pchają świat do przodu :))"

    Oczywiście, że emocje są ważne, wcale tego nie neguję. Gdyby nie moje emocje, nie wypowiedziałbym się w tej dyskusji. Gorzej, kiedy emocje (opisy cieknącej śliny, czy "złego" społeczeństwa szkalującego "biedną" artystkę) zastępują treść. Cytat z artykułu o "tabloidowym umyśle":
    "...medioznawca Łukasz Szumiński stwierdził: „(…) Jeśli schodzimy z tego wysokiego poziomu na język emocji, to później widzowie już nie chcą do tego wracać”. Innymi słowy, emocje dostarczane przez tabloidowe przekaźniki są jak narkotyk, chce się ich coraz więcej, a powrót do chłodnego, racjonalnego osądu jest traktowany jak uciążliwa abstynencja."

    Czytając wywiad z Marią Peszek czuję się po prostu wpychany w rolę odbiorcy opisywanego powyżej. Mam odłożyć na bok swój racjonalny osąd wypowiedzi artystki, a zamiast tego emocjonalnie się z nią utożsamić (współczuć jej załamania itd.). Nie "kupuję" tego, dla mnie to jest właśnie próba stabloidyzowania mnie.

    "Ona i Ty macie być może inne temperamenty, co nie znaczy, że któryś sposób widzenia świata jest gorszy, a któryś lepszy."

    Tyle że tu nie chodzi o temperament.
    Co do sposobu widzenia świata - to jeszcze zależy co rozumiesz pod tym pojęciem. Każdy ma prawo do własnych wyborów i własnej oceny rzeczywistości, zgoda. Nawet jeśli te wybory przynoszą mu w konsekwencji cierpienie. Uczciwsze jest natomiast przyznanie, że samemu jest się za to cierpienie odpowiedzialnym (bo to mój sposób widzenia świata sprawia, że cierpię), niż obarczanie nim innych - np. społeczeństwa, kraju, itp.

    "Bunt licealisty chyba jednak przeceniasz : )"

    Nie upieram się. Nie stawiam go też na piedestale, po prostu z takim właśnie buntem skojarzyły mi się wypowiedzi (i treść piosenek, bo niektóre przesłuchałem) artystki. Być może jest to skojarzenie błędne, co nie zmienia tego, że po przeczytaniu wywiadu jest takie a nie inne. Jak pisałem wyżej - to co nie zostało wypowiedziane nie istnieje, więc "gdybać" nie będę.

    "Może sprawiam wrażenie kogoś głupio-upartego, całkiem możliwe, że ta dyskusja mnie zupełnie przerasta; ale jakoś nie mogę pozwolić na zupełne zdyskredytowanie manifestu, który wydaje mi się ważny"

    Wiesz, jeśli jest to dla Ciebie ważne, to przecież OK.
    Ja mam nieco inne zdanie na ten temat i nie mamy obowiązku się tu ze sobą zgadzać.
    Mnie wypowiedzi Marii Peszek przypominają klasyczną postawę "ofiary" ze schematu zwanego "trójkątem dramatycznym Krapmana". Problem w tym, że rozwiązania, które przestawia nadal pozostają w obrębie "trójkąta"
    Tu masz trochę na ten temat, może pomoże Ci to w rozwiązaniu Twoich problemów: http://www.solaris-rozwojosobisty.pl/gra-w-ofiare-jadwiga-borkiet/
    Polecam też książkę "Breaking free from the Victim trap" Diane Zimberoff (niestety znowu tylko po angielsku)

    "jednak mocno oddzieliłabym dyskusję o kondycji mediów od krótkiego krzyku kogoś, kto ma już dość."

    A ja nie, bo dla mnie pytanie, czy "poważny" tygodnik powinien brać udział w prywatnej rozgrywce jakiejś znanej osoby jest istotne.
    Dziwnie się też czuję, gdy "Polityka" z jednej strony krytykuje wynurzenia Katarzyny Figury na temat przemocy w jej małżeństwie, jednocześnie dając miejsce na swoich łamach dla wynurzeń Marii Peszek o załamaniu nerwowym.
  • 2012-10-17 00:16 | Anka

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Ważna dla mnie płyta. Może każdy ma swoje demony? Nie wiem czy Boga nie ma? Czuję, że jest. Są pewne sprawy, które lepiej mu zostawić. Nie wiem czy warto płacić podatki i głosować - ja płacę i głosuję. Nie wiem jak to jest nie chcieć dziecka.... Płyta jak powiedziałam dla mnie ważna bardzo.
  • 2012-10-17 20:38 | zbig42

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

  • 2012-10-17 20:52 | zbig42

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    maria peszek ma wiele do powiedzenia o czym swiadczy jej 3 plyta. wychowalem sie na muzyce lat 70 i kocham rock, ale to co ma do powiedzenia peszek jest dla mnie szokiem, tym bardziej, ze jest prekursorem nastroju lirycznego, odrzucajacego cale to go....o zwiazene z patriotyzmem i bogiem. jej 2 plyta maria awaria przesiaknieta cudownym erotyzmem byla i jest doznaniem niepowtarzalnym. po przesluchaniu jezusa, jestem ta artystka zauroczony. gratuluje spostrzegawczosci polskiej rzeczywistosci w tekstach utworow i dziwie sie jednoczesnie, ze jeszcze zaden mocher nie protestuje o zranionych uczuciach religijnych. moze nie kumaja tekstow. Maria Peszek jest dla mnie takim samym prekursorem w muzyce jakim byl Czeslaw Niemen. Pani Mario gratuluje, zycze zdrowia i nie gorszych plyt niz pozostale.
  • 2012-10-24 16:10 | kot bez głowy

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    "U mnie ulokował się w kręgu, który bez żadnych powodów wypadał."
    Kręgi nie wypadają.
  • 2012-10-27 22:55 | raolo

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Mam delikatne poczucie, że "Polityka" świadomie lub nie, wzięła udział w kampanii promocyjnej nowej płyty. Utwierdził mnie w tym program Wojewódzkiego, gdzie Maria upierała sie, że w wywiadzie nie pada słowo "depresja". I ma racje, tylko, że wyglada to tak, że chodziło o podbicie emocji, stworzenie wrażenia, a potem mozna sie bronic, że konkretne słowo nie padło, ldzie nadinterpretowali, a ja, artysta zawsze moge się asekurancko wycofać. Poza tym po przesłuchaniu płyty jakos nie widze powodów do takich zachwytów nad nią. Oprócz "kontrowersyjnych" tekstów nie ma tam ani wyjatkowej muzyki, ani wokalu, tak jakby chodziło żeby raczej powiedzieć, apłyta to tylko pretekst. Równie dobrze mogła to napisać w jakims eseju, tylko, że wtedy chyba predzej by wyszło, że jednak nie ma tam za dużo do czytania, ani "do pomyslenia".
  • 2012-11-04 17:27 | sylwek

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    Szukasz w wywiadzie z artystką pogłębionych analiz ogólnej natury? To z tobą jest coś nie tak, a nie z pismem publikującym wywiad z muzykiem.
  • 2012-11-05 12:12 | ONA

    Re:Jacek Żakowski z Marią Peszek o byciu na dnie, Polsce i nowej płycie

    A nie pomyślałeś Tomku, że to właśnie rodzenie w takiej sytuacji dziecka ze świadomością, że ma ono rodzącej POMÓC jest takim właśnie samolubstwem? Wykorzystywaniem kogoś do swoich celów? Dawaniem od początku do zrozumienia tej małej istotce, że winna jest mi wdzięczność, bo wcale jej nie chciałam, ale urodziłam? I teraz takie dziecko ma mnie kochać, jako taki order z miłości w podzięce za moje bohaterstwo?