Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

(19)
Rozmowa z dr. Andrzejem Molendą o tym, jak wypaczona, niedojrzała religijność może zniszczyć życie erotyczne człowieka.
  • 2012-10-16 00:47 | lonefather

    Zabraklo mi...

    A wywiadzie PAni Podgorskiej zabraklo mi jednego pytania zadnego Prof Molendzie. Mianowicie pytania o to, czy byly gdzies na swiecie robione badania czestotliwosci wystepowania nerwic eklezjogennych u kaplanow katolickich?

    Bo trudno sobie wyobrazic sytuacje, ze kaplani kosciola katolickiego sa wolni od tego typu nerwic...

    Jesliby jednak okazalo sie, ze statystycznie mniejsza liczba kaplanow jest dotknieta nerwicami eklezjogennymi, to wniosek z takiej sytuacji jest przerazajacy. Sami nie cierpia, ale to ciepienie wywoluja u innych ...

    Dlatego bardzo prosze Pania Podgorska o zadanie Panu Prof Molendzie pytania dodatkowego o wystepowanie nerwic eklezjogennych u kaplanow kosciola katolickiego i opublikowanie mozliwie szybkie odpowiedzi w postaci suplementu do artykulu ...
  • 2012-10-19 01:27 | Werbalista

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    A mi zabraklo czego innego. Szanowny Doktor nie wspomnial o calkowitym braku edukacji seksualnej w Polsce. Nie ma czegos takiego! To ma byc "naturalne", ale przeciez nie jest. Tak, jedzenie nozem i widelcem, albo - paleczkami - tego trzeba sie nauczyc. Kazdy musi jesc i jest to naturalne, ale zwyczajow przy stole tez trzeba nauczyc. W Polsce nikt tego nie robi! A seks, podobnie, jak jedzenie to naturalna potrzeba kazdego czlowieka. Kazdy moze sobie jesc reka i nikomu nic do tego, ale do seksu trzeba dwojga ludzi, ktorzy maja rozne potrzeby i rozna wrazliwosc. A o tym panuje cisza. A szkoda, bo mozna by bylo uczynic tylu ludzi szczesliwszymi, bardziej otwartymi na swoje i partnera potrzeby.

    A w religji - nie ma seksu. "Zawsze dziewica" - to jakis tytul do chwaly? Tiriritum, zaszyla sobie nitka. Nie znam tak dokladnie statystyk, ale ludzie zaczynaja zycie seksualne w wieku okolo 15 lat i kontynuuja je do poznej starosci. Dla mnie to oznacza, ze to wazny element zycia kazdego, ale - niestety - usuwany w cien, jako wstydliwy, a nawet "brudny". Pewnych funkcji fizjologicznych nie robi sie na publicznym widoku, ale to nie znaczy, ze ich nie ma.

    A Kosciolem az tak bardzo bym sie nie przejmowal. Traci znaczenie tak blyskawicznie, jak samolot z niedzialajacym silnikiem. Nie wiem, ile Szanowny Doktor wysluchal pacjentow, ale "osoby gleboko wierzace", to dzis raczej wyjatek, niz regula. I na ogol osoby starsze, odizolowane od zycia i szukajacy spelnienia w religii.

    Pozdrawiam.
  • 2012-10-19 07:22 | Ewan McTeagle

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Wtłaczanie dziecku do głowy, że jest grzeszne (co to znaczy? Nie wiadomo, po prostu ludzie są grzeszni z zasady, bo ciągnie się za nami grzech pierworodny. Zapewne po dziadkach...), że Bóg/Bozia wszystko widzi i się gniewa, jak dziecko jest niegrzeczne. Ale Bóg (figura Ojca) jest tak w istocie dobry i kocha dzieci, no chyba, że akurat postanowi je wyciąć w pień. Wszystko to ma być szkodliwe dla psychiki dziecka? Niemożliwe... ;)
  • 2012-10-19 07:45 | Lola

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    A ja znam całą masę osób , ateistów, którym rozbuchana seksualność, kompletnie zniszczyła życie. Może nawet nie tyle rozbuchana, ile właśnie niedojrzała, niekontrolowana. W częstych przypadkach , również najbliższe otoczenie cierpi z tego tytułu. Z praktykującymi katolikami, nie miałam nigdy do czynienia, więc na ten temat nie mogę się wypowiadać, ale obawiam się, że z perspektywy czasu, wybujałe życie erotyczne przynosi więcej szkody niż pożytku. Często są to konsekwencje nieodwracalne, mające ogromny wpływ na życie.
  • 2012-10-19 09:19 | Rychard

    Wszyscy (nie homoseksualni) księża mają nerwicę.

    . Kropka
  • 2012-10-19 09:25 | Rychard

    To ta sama nerwica.

    Bunt i próba wyrwania się z chorej religijności.
    Wychowanie seksualne (patrz komentarz Werbalisty) pomagałoby ustrzec się przed takimi nerwicami.
  • 2012-10-19 14:12 | Werbalista

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Dlatego wlasnie polecam wychowanie seksualne. Niedojrzaly seks jest naturalny w mlodym wieku, ale potem przestaje takim byc. Najwazniejsze jest poszanowanie partnera i staranie sie o zaspokojenie jego potrzeb. Jak Szanowna Komentatorka pisze, "rozbuchany" seks wlasnie polega na tym, ze partner, czy partnerka szukaja zaspokojenia gdzie indziej, bo nie moga znalezc go w swoim zwiazku. Nie dlatego, ze ich partner tego nie chce, tylko po prostu nie umie i nie zdaje sobie z tego sprawy. Jak napisalem uprzednio, seks, to nie tylko instynkt, ale takze kultura, sposob podejscia, jak zachowanie przy stole. Tez sie trzeba nauczyc. Tyle, ze takiego nauczania nie ma. A ludzie byliby szczescliwsci. Zycie erotyczne, to cos najpiekniejszego z ukochana osoba, w doswiadczeniu kazdego czlowieka. Niestety, to temat tak wstydliwy, ze nawet od tej ukochanej nie mozna dowiedziec sie, czego oczekuje i mozna domyslic sie tylko z reakcji. Regula jest taka, ze po ciemku, pod koldra. A jak Szanowna Komentatorka pisze, moze nie byloby az takiego "wybujalego" zycia erotycznego, gdyby wiadomo bylo wiecej na ten temat dla mlodych ludzi i gdyby byla wieksza otwartosc na ten temat. Religia narobila w tym wiele szkody traktujac seks jako cos nieczystego. To naturalna funkcja czlowieka, o ktorej trzeba rozmawiac - nic wstydliwego. Ale sie nie rozmawia, ani nie uczy. Pozdrawiam.
  • 2012-10-19 16:12 | Lola

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Piszę na podstawie moich własnych obserwacji, jak już podkreśliłam w moim poprzednim komentarzu, o religii mam mgliste pojęcie i szczerze się dziwię, że taki artykuł się w Polityce pojawił. Po pierwsze to tematyka godna 19 wieku, po drugie rynek księgarski jest wprost zalewany poradnikami na temat pożycia intymnego, a nawet w internecie można na ten temat znaleźć bardzo dużo materiałów, nie koniecznie wszystkie są godne polecenia, to fakt... Współczesna psychologia w tematyce rozwoju seksualnego stawia nacisk na doświadczenia i przeżycia wieku dziecięcgo i okresu dojrzewania, chodzi przede wszystkim o zapewnienie dziecku stabilnego otoczenia emocjonalnego i zabezpieczyć je przed traumatycznymi doświadczeniami. To raczej powinno się edukować rodziców jak należy wychowywać dzieci. Osoba mająca poczucie własnej godności i bez kompleksów będzie w stanie sobie poradzić również z problematyką erotyczną. W poszanowaniu partnera, rzecz jasna.
    A tak na marginesie , życie płciowe to tylko jeden z wielu składniklów życia jako takiego i nie róbmy z tego centralnego punktu odniesienia.
    Pozdrawiam serdecznie Szanownego Werbalistę.
  • 2012-10-19 17:10 | Negortin

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Amen.
  • 2012-10-19 19:30 | Werbalista

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    @ 2012-10-19 16:12 | Lola - Zadne ''Amen'' Negortin. Nie zgadzam sie diametralnie. Choc nie jestem psychologiem, wiem (tez z wlasnego doswiadczenia), ze ludzka seksualnosc zaczyna sie juz w pierwszych latach zycia, ale czytalem tez, ze nawet w lonie matki. Nie wiem, czy to prawda o tym lonie, ale wiem, ze juz w wieku kilku lat chlopiec interesuje sie dziewczynkami i vice versa. Zabezpieczenie dziecka przed "traumatycznymi doswiadczeniami" to bzdura patentowa, bo jak to osiagnac. Zamknac dziecko w komorce, by nie mialo "traumatycznych doswiadczen"? Pisanie o tym, ze jest wiele ksiazek o "pozyciu" tez ma niewielki sens, bo ani dzieci, ani mlodziez tego nie czyta. Czytaja ludzie dorosli, ktorzy szukaja wskazowek jakich nie otrzymali w dziecinstwie albo w mlodosci. W sieci mozna napotkac pornografie, ktora tez nie pokazuje jak sie ma erotyka z ukochana osoba. To bezosobowe przedstawienie seksu, bez zadnego uczucia. To co pisze Szanowna Lola, ze "Osoba mająca poczucie własnej godności i bez kompleksów będzie w stanie sobie poradzić również z problematyką erotyczną." to tez troche bez sensu. Kazda osoba ma kompleks na jakims tle. Nie ma nikogo, kto czuje sie absolutnie pewny na kazdy temat. Ja tu tez jestem krytykowany i jako czlowiek w powaznym juz wieku, nie zawsze czuje sie pewny w kazdym temacie. Nie wiem tez, co to "godnosc", w przypadku seksu. Chyba, ze Szanownej Komentatorce chodzi o wiernosc partnerowi. Tego tez trzeba sie nauczyc. Jak Szanowna Komentatorka pisze: "...życie płciowe to tylko jeden z wielu składniklów życia jako takiego i nie róbmy z tego centralnego punktu odniesienia." No coz mozna powiedziec? Kupe tez robimy codziennie i nie stanowi to centralnego punktu odniesienia. Problem zaczyna sie, kiedy nie robimy jej przez tydzien - taka sama funkcja fizjologiczna. Moze dla Szanownej Komentatorki zycie erotyczne nie jest najwazniejsze, ale - ja - z osobistego doswiadczenia - wiem, ze milosc do drugiej osoby, czulosc i mysli o niej, podobnie jak seks - to najpiekniejsze uczucia. I nie chodzi przeciez o fizyczne zblizenie, lecz o uczucie. I szkoda, ze nie uczy sie tego, by przekazac, jak zaspokoic druga osobe. Jestesmy zdani na instynkty, a to o wiele za malo. Kultury azjatyckie maja odpowiednia edukacje, ale do Europy to jeszcze nie dotarlo. Pozdrawiam.
  • 2012-10-20 13:08 | gramin

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Dla mnie ten wywiad to niestety jedno wielkie rozczarowanie. Oczekiwałem jakichkolwiek konkretów, a w zamian dostałem jedynie "okrągłe zdania" o niczym. W nieomal każdym zdaniu dało się wyczuć pianiczny lęk przed urażeniem osób religijnych i - przede wszystkim - ich kapłanów. Prawda jest taka, że obraz boga w niektórych religiach jest bardziej nerwicogenny, niż w innych. Rozmówca natomiast zbywa pytanie twierdzeniem, że w Biblii można znaleźć różne obrazy boga, nawet nie próbując powiedzieć, który obraz jest dominujący. Na podstawie Biblii można przecież udowodnić nieomal każdą tezę, widziałem kiedyś nawet jak ktoś przy pomocy cytatów z owej księgi "udowadniał", że reinkarnacja i wegetarianinem także są z nią zgodne.
    Praktyka natomiast pokazuje, że chrześcijaństwo przez wieki swojego istnienia było wrogo nastawione do ciała i ludzkiej seksualności. Cała ta sfera jako zła i nieczysta była spychana w niebyt. Stąd ów chory kult dziewictwa i brak jakiekolwiek edukacji seksualnej. To że można do ludzkiej seksualności podchodzić w sposób zupełnie inny pokazują chociażby kultury azjatyckie, o czym wcześniej wspomniał Werbalista.
    Owa rozbuchana i niekontrolowana seksualność, o której z kolei pisała jedna z dyskutantek to po prostu druga strona tego samego medalu. Nie byłby rozbuchania bez opresji i zakazów. Ta pierwsza jest wyłącznie niekontrolowaną i gwałtowną reakcją na tą drugą.
    Wywiad nijaki, bo pomimo ciekawego tematu rozmówca na wszelkie pytania odpowiadał "na kolanach". Zastanawia w jakim celu zajmuje się problematyką nerwic o podłożu religijnym, skoro nie ma intelektualnej odwagi na udzielenie jakiekolwiek jednoznacznej odpowiedzi na którekolwiek z zadanych pytań?
  • 2012-10-20 22:34 | pablobodek

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Na początku zabrakło mi informacji, o jakiej religii będzie Autor prawił.
    Na świecie jest 10 000 religii i wyznań. Bozi też są tysiące.
    Pewnie, że w Polsce musimy się domyślać - sekta Krk.
    Jedyna.
  • 2012-10-22 14:40 | Marysia

    "znerwicowani" po prostu poważnie traktują religię katolicką...

    "Znerwicowani" po prostu poważnie traktują religię katolicką. "Normalni" w większości przypadków po prostu nie bardzo się przejmują byciem świętymi, dlatego należy się cieszyć, że takich jest większość. Uważam, że jest nie fair, że to po prostu nadużycie mówić: "nie, no Bóg jest OK, tylko ty patrzysz na niego z niewłaściwej strony, bo masz zły obraz ojca/matki/dziadka/lęki/frustracje/niską samoocenę" (niepotrzebne skreślić). Nie ma tu miejsca na merytoryczny elaborat na ten temat, ale kłamstwem jest twierdzenie, że od zawsze Kościół uważał ciało za święte itd.itp. Jakoś nikt nie de-kanonizował Augustyna albo Tomasza z Akwinu za wypisywanie mądrości o "zwierzęcych aktach" albo "kobietach z uszkodzonego nasienia". Co powiedzieć ludziom, którzy przez wieki byli terroryzowani przez wizję piekła za hołdowanie grzesznemu ciału, i to przez oficjalną naukę Kościoła? To, że to było "dawno i nieprawda" jest jakoś nieprzekonujące. Podsumowując, Pan Psycholog radzi ludziom: "nie przejmujcie się za bardzo tą całą sprawą z grzesznością seksu, bo te nauki są już przestarzałe". A może uczciwiej byłoby powiedzieć: "dajcie sobie spokój z tą całą religią, bo jest przestarzała"? Jeśli będziemy sobie wycinać co bardziej zwietrzałe kawałki z wieczystej mądrości kościoła, to co zostanie? A jeszcze w dodataku, jeśli, według słów Pana Psychologa "nie należy traktować jak wyroczni" słów Biblii, bo "są teraz nowe poglądy na te sprawy", to co należy traktować jak wyrocznię??? Jeśli chce się traktować religię poważnie to ok, inaczej lepiej sobie odpuścić, skoro nie ma innej wyroczni niż duch czasu. Dlatego, pomimo, że jestem ateistką, więcej mam szacunku (co nie znaczy, że życzę im rozwoju) do lefebrystów, niż do reformatorów, którzy głoszą wolność, równość i wyzwolenie seksulane twierdząc, że właśnie tak było od początku, teraz i zawsze i na wieki wieków amen.
  • 2012-10-22 15:41 | naels

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Gramin, zgadzam sie z toba; ja mialam dokladnie takie same odczucia po przeczytaniu tego artykulu. Mnóstwo okraglych zdan, unikanie odpowiedzi wprost, staranne unikanie konkretów, zeby bron Boze nie powiedziec czegos kontrowersyjnego. W dodatku dr Molenda desperacko forsuje teze, ze to nie religia katolicka sama w sobie jest winna problemów seksualnych, tylko pewna szczególna, niewlasciwa, "wypaczona" forma religijnosci. Przypomina mi to niemalze starych dzialaczy komunistycznych, którzy równie desperacko udowadniali, ze to nie system jest zly, tylko "bledy i wypaczenia".

    A prawda jest taka, ze ten "wypaczony", wrogi seksualnosci dyskurs religijny jest w polskim kosciele absolutnie dominujacy. Obejmuje prawie wszystkie aspekty zycia spolecznego, od straszenia uczniów podstawówki aborcja i homoseksualizmem, poprzez systemowa niechec do jakiejkolwiek rozsadnej edukacji seksualnej, na naciskach na apteki, zeby nie sprzedawaly legalnych srodków antykoncepcyjnych skonczywszy. Wymieniony w artykule ks Knotz to jest malenki margines, na który zreszta wielu hierarchów patrzy bardzo niechetnie!
  • 2012-10-28 12:42 | Anna78

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Mialam nadzieje na ciekawy, sensowny artykul i mocno sie rozczarowalam.

    Oczywiscie pojecie nerwicy zwiazanej z wychowaniem w srodowisku nadmiernie rygorystycznym i religijnym nie jest nowe, aczkolwiek pierwszy raz slysze o specyficznej 'nerwicy eklezjogennej', rownie dobrze mozna pisac o 'psychozie eklezjogennej' czy 'eklezjogennym zaburzeniu osobowosci'. Z reguly mowi sie o czynnikach ktore razam wplynely na pojawienie sie danego zaburzenia - rozni dobrze moge powiedziec ze mam nerwice familiogenna bo mialam rodzicow ktorzy mnie bili, nerwica pracogenna bo mam szefa-sadyste etc. W ten sposob mozna zaburzenia mnozyc w nieskonczonosc, udowadniajac jednoczesnie racje bytu specyficznej terapii okreslonego zaburzenia..

    Po drugie, bardzo denerwujace i potencjalnie nieetyczne w ustach psychoterapeuty jest zrzucanie na pacjenta przyczyn jego problemow -bo ten albo ma nerwice eklezjogenna bo zle zrozumial nauki kosciola (aczkolwiek punkt za to ze dr Molenda zaznaczyl jednak role wychowania religijnego w rozwoju tej nerwicy), albo jest niedojrzaly religijnie..

    "do nerwicy trzeba dwóch czynników: predyspozycji wewnętrznych i czynnika niedojrzałej religijności."
    Mnie przez lata uczono ze zaburzenia pojawiaja sie w sytuacji gdy istnieje pewna podatnosc na stres i czynniki mogace go wywolac w srodowisku. Ale najwyraziej wszyscy sa w bledzie.

    "Psychika pacjenta zaludniona jest przez wrogie obiekty wewnętrzne."
    Ciekawe, ze to akurat podejscie psychoanalityczne, z calym konfliktem miedzy seksualnoscia a smiercia, z niedopowiedzeniami i nadrzedna rola terapeuty dobrze komponuje sie z terapia nerwic eklezjogennych.

    "Dużo więcej kobiet niż mężczyzn uczestniczy w życiu religijnym, więc statystycznie są bardziej narażone. I to jest problem Kościoła, bo kształtują się takie zewnętrzne formy religijności, które nie są męskie, wręcz mogą być dla mężczyzn niestrawne. Polska religijność jest stereotypowo kobieca. W tradycyjnych nabożeństwach jest dużo smutku, zawodzenia, proszenia, płaczliwości, a do tego świecidełka, procesje, falbanki."
    OJP. To teraz kobiety sa winne ze mamy zawodzenia, swiecidelka, procesje i falbanki ktore tak raza wrazliwych na niestrawnosc mezczyzn?

    I jeszcze zdanie na temat odrzucenia kosciola jako objawy tej nerwicy - istnieje caly nurt terapii egzystencjalnej zajmujacy sie problemem leku przed smiercia nie angazujac w to religii. Polecam jako polemike.
  • 2012-10-28 17:21 | Lola

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Jeśli dobrze zrozumiałam, to zdaniem szanownego Werbalisty, należy już kilkuletnie dzieci szkolić (w przedszkolu ?) w zaspokajaniu erotycznych potrzeb potencjalnego partnera ? Bo np. na Papui Nowej Gwineii dzieci rozpoczynają (z tego co słyszałam) niemalże w kołysce, niczym nieskrępowane życie erotyczne homo, hetero, itp.. Tylko na jakim poziomie rozwoju kultury jest społeczeństwo Papui Nowej Gwineii ?
    Jestem kompletnie przeciwna mieszaniu się instytucji państwowych w najintymniejszą sferę ludzkich odczuć.
    A tak na marginesie, poruszanie tematyki fekalnej w dyskusji o miłości...
  • 2012-11-03 12:03 | warszcz

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Wielokrotnie wspominana przez Doktora dojrzała religijność ... Na czym miałaby ona polegać, albo chociaż jakie są jego zdaniem cechy pozwalające odróżnić tę gloryfikowaną religijność dojrzałą od niedojrzałej?
  • 2013-08-23 17:17 | Barbara B

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    „Dojrzała religijność” to oksymoron. Być dojrzałym to być ateistą.
  • 2013-08-23 17:18 | Barbara B

    Re:WYWIAD: O przykrych związkach seksu i religii

    Jak można nie mieć nerwicy stosując kalendarzyk jako metodę antykoncepcyjną?