Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Machiavelli a polska polityka

(23)
Donald Tusk nie jest ideałem. Jarosław Kaczyński tym bardziej. Ale większość wad, jakie w nich widzimy, pochodzi nie od nich, lecz od nas. Od społeczeństwa. Aby to dostrzec, warto się pochylić nad Machiavellim. I spytać go o to, czemu polska polityka jest taka, jaka jest.
  • 2012-11-15 01:54 | lonefather

    kto Borgia? Tusk czy Kaczynski?

    Bardzo udany tekst, to znaczy bardzo mi sie spodobal. Czytalem "Ksiecia" wiecej niz raz i mysle, myslalem, ze zrozumialem ... Moze zrozumialem, ale pewnie dlatego, ze nie mam natury polityka, to nigdy nie przyszlo mina mysl, zeby zastosowac prawdy o polityce zrozumiane i opisane przez Nicolo Machiaveli do analizy tego co sie dzieje w polskiej wspolczesnej polityce ...

    Mniej wiecej w polowie artykulu zrobilem sobie drinka i zapalilem. Mialem chwile na pomyslenie o tym co przeczytalem. I przyszla mi do glowy taka mysl:

    1) choc Kaczynski wystartowal w III RP jak Borgia, choc staral sie z wszystkich sil, to Borgia nigdy sie nie stal. Juz nie bede sie nad nim znecal, ale nie mozna zapomniec, ze urody Borgii to raczej nigdy on nie mial. Przez co nieodmiennie tracil na poparciu kobiecego elektoratu. Intrygi "szyte" przez Kaczynskiego tak naprawde nigdy nie wzbily sie powyzej poziomu intryg jakich sie nauczyl na planie "O dwuch takich....". Po przegranej w 2007r ujawnila sie cecha, ktorej u Cesara Borgii nie znajdziemy, mieprawdopodobna malostkowosc i rownie neiprawdopodobna msciwosc. Tym co w/g mnie ostatecznie "polozylo na lopatki" Kaczysnkiego jest smierc brata, w wypadku lotniczym pod Smolenskiem. Zamiast "zacisnac zeby" i garc spokojnie dalej, wybral "ubranie sie" w szaty Savonaroli i odwolanie sie moralnosci i ocen moralnych (chocby nieustannym klamstwem smolenskim). To co wydaje sie byc ciosami, jest zalosnym skowytem o sprawiedliwosc... Moze, gdyby jakims cudem udalo mu sie wygrac, to zobaczylibysmy festiwal nieprawdopodobnej, nieokielznanej brutalnosci. Tylko, ze nie w wykonaniu "d'Orcy", ale osobistym Borgii/Kaczynskiego, bo on juz nie jest w stanie o niczym unnym mazyc, niz tylko o zemscie. Taki charakter ma i wszyscy o tym wiedza ... Dlatego, choc na poczatku moze i mial zadatki, ale czas szybko go z tych zadatkow odarl. Zdecydowanie nie pasuje mi nazywanie Kaczynskiego Borgia....

    2) choc Tusk wszedl w III RP w "butach Savonaroli", choc trzymal sie zasad i gral pieknie, to brutalnosc gry politycznej wyzwolila w nim Borgie. Ogral Kaczynskiego i PiS, ogral swoich najlepszych i najinteligentniejszych wspolpracownikow (choc zdumienie budzi, ze nie wykonczyl na amen Schetyny). Ba co wiecej wygral druga kadencje i jak dotad udaje mu sie wychodzic obronna reka z wszystkich burz, wiec wydawaloby sie, ze faktycznie stal sie Borgia. Ale jest jedno powazne "ale". Mianowicie Borgii o cos chodzilo i w dodatku to o co mu chodzilo staral sie realizowac. Wydawalo sie, ze i Tuskowi tez o cos chodzi, tez chodzio o to, zeby cos zrealizowac... A jak patrzymy na dokonania, to niemal nic z zapowidzi nie zostalo zrobione i tylko jest markowane, ze jest robione. Wiec wychodzi na to, ze drugie wybory nie wygral, jak wygralby Borgia, tylko wygral ze strachu spoleczenstwa przed "Savonarola/Kaczynskim". Dlatego jemu tez odmawiam miana Borgii polskiej polityki. Borgia jak autor pisze byl szalenczo odwazny, a Tusk jest tylko szalenczo kunktatorski...

    Wiec ani Kaczynski, ani Tusk nie zasluguja na miano polskiego wspolczesnego Borgii, choc i jeden i drugi mieli momenty, ale tylko momenty, gdy mysleli i dzialali jak dzialalby Borgia.

    No i moze tylko to zabawne spostrzezenie, ze Kaczynski zaczal jak Borgia, ale konczy jak Savonarola. Tusk zaczynal jak Savonarola, ale wladze zdobyl dzialajac juz jak zrobilby to Borgia.


    A poza tym sadze, ze Jaroslaw Kaczynski powinien odejsc, a jesli sam z wlasnej woli tego nie uczyni, to nalezy go postawic przed wlasciwym sadem....
  • 2012-11-17 01:45 | 0666

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Narasta czas gdy system demokratyczny będzie coraz bardziej erodował. Powstały jako teoretycznie idealna odpowiedź na (a raczej obrona przed) niezadowoleniem mas i idącymi za tym rewolucjami - coraz słabiej spełnia swoją rolę w nowych okolicznościach XXI wieku. Ludzie, pozbawieni większości XIX-wiecznych czy nawet XX-wiecznych trosk (choroby, głód, niedostatek, wojny) coraz częściej mają okazję dostrzec, jak złudny wybór daje karta do głosowania w czasach, gdy mało kto ma świadomośc realnego wpływu na cokolwiek. Na dodatek okazuje się coraz częsciej, że mandat mas to nie koniecznie mandat rozumu. Nagle całe społeczeństwa zachowują się jak woda - idealnie wypełniają przestrzeń o dowolnych kształtach, narzucanych co rusz to przez media, politykę i biznes. Wzrost dobrobytu - niezbyt trafnie kojarzony z rozwojem swobód i wolności (to postęp naukowo-technologiczny i idący za tym wzrost efektywności produkcji warunkuje postęp) - równie łatwo i stanowczo zbyt często, przejadany jest lub marnotrawiony przez rządy popularnych głupców - de facto wybieranych przez niewiele mądrzejszych wyborców.
    Jestem bardzo ciekaw, jaki system zastapi ową demokrację i kiedy to nastąpi - bo że nastąpi prędzej czy pózniej - jest o tym przekonany. Kto powiedział, że w dziedzinie zarządzania ludźmi na skalę państw i narodów, powiedziano, odkryto i spróbowano już wszystkiego.
  • 2012-11-18 22:40 | Tubylec

    Re:Machiavelli a polska polityka

    A ja niespecjalnie jestem ciekaw jak to nastąpi. Wojna. Po prostu wojna, która już się toczy w fazie "light". Jeszcze nie strzelają na ulicach, ale to może być kwestia czasu. Tfu!
    Piszesz o braku zagrożeń? Nie bierzesz pod uwagę życia w stanie ustawicznego zagrożenia utratą pracy, a więc dochodów, a więc groźby ataku ze strony banku, bo kredyt wzięty i to nie na fanaberie, a na byt codzienny - na ogrzewanie gazowe, bo dźwiganie węgla na 1 piętro w kamienicy stwarzało zagrożenie (kręgosłup) i na nowe okna, bo stare były haniebnie dziurawe, ponieważ pamiętały Niemca... itp. Tacy ludzie i to na głębokiej prowincji też dostrzegają tępotę swoich radnych, cwaniackie zagrania burmistrza. Mieliby ochotę się zaangażować, założyć stowarzyszenie... ale muszą fedrować na chleb, kredyty i tak w kółko.
  • 2012-11-22 19:55 | wujek.samo.h

    Refleksja polemiczna

    II

    Na łamach „Polityki” ukazał się kolejny artykuł Roberta Krasowskiego, a to znak, że posypią gromy, polemiki, a kości niezgody zostaną rzucone. Jak można się spodziewać zarzuty będą dotyczyły trzech kwestii. Padną pytania: dlaczego napisał o „tym”, a zapomniał o „tamtym”?; dlaczego legitymizuje cynizm oraz brutalność w polityce akceptując przy tym jej bezideowość i pustkę moralną?; dlaczego nie potępia w czambuł Kaczyńskiego?. Odpowiedź na te pytania jest prosta – bo „to” autor miał na myśli.
    Jednakże w dyskusji tej ważniejsze są nie pytania na jakie Krasowski stara się odpowiedzieć, ale pytania jakie mogą się nasunąć po przeczytania tekstu.

    II

    Skoro polityka jest odbiciem nas samych to czy to oznacza, że jej brutalizacja jest jednoznaczna z tym, że sami się brutalizujemy? Czy świat idei stał się obcy zarówno dla nas i naszych przedstawicieli? Do pewnego stopnia tak. Jednakże sądzę, że przyczyna leży gdzie indziej. Jako społeczeństwo w dużej mierze jesteśmy rozczarowani światem polityki, światem niespełnionych obietnic, światem zawiedzionych nadziei. Nie oczekujemy wizji nowego, lepszego świata, bo w takie wizje już nie wierzymy. Politykę zaś da się prowadzić bez uwikłania w kwestie aksjologiczne. W takim wypadku jedynym skutecznym komunikatem jest komunikat strachu i innych pokrewnych emocji. Krasowski już wcześniej (i to niejednokrotnie) o tym pisał. Innymi słowy, w pewnym stopniu jesteśmy pozbawieni złudzeń i trwamy w pewnego rodzaju fatalizmie, a Kaczyński i Tusk to politycy braku nadziei. Już przestali mówić o „budowie IV RP” i prowadzeniu „polityki miłości”. Wiedzą, że na arenie „koloseum” na wiejskiej widzowie chcą zobaczyć krew. I będą ją mieć! Jednakże są to rozważania o formie polityki, nie zaś jej treści.

    III

    Można się zgodzić z Krasowskim, że brutalizacja polityki jest zjawiskiem naturalnym, a bardziej „delikatni” gracze, zostają zastąpieni przez tych „mniej delikatnych”. Że przemoc zbudowała świetność antycznego Rzymu, a brutalność barbarzyńców tą świetność zburzyła. I problem ten pozostaje aktualny do dziś. Powstaje tylko pytanie: gdzie leżą granice owej brutalności? Krasowski nie odpowiada na to pytanie, a przynajmniej nie odpowiada wprost. Można uznać, że granica mordu i bezprawia o jakiej wspomina jest właśnie taką cenzurą. O bogowie! Z drugiej jednak strony, stawka o jaką toczy się gra jest wysoka. Stąd też jej brutalność nie powinna dziwić.
    Krasowski słusznie zauważył, że od czasów rządu Millera coraz częściej partie polityczne kierowane są jednoosobowo, na zasadzie wodzostwa. Sądzi on też, że dzisiejsi przywódcy zostaną zastąpieni przez innych, bardziej od nich przebiegłych, jeszcze bardziej twardych graczy. Istnieje taka możliwość. Ale istnieje też i inna, polegająca na powrocie do starej, sprawdzonej metody „zespołu liderów”.
    Taką sytuację już można zaobserwować w SLD. Miller pogrążony swego czasu przez swoich partyjnych kolegów, odsiedział swoje w „oślej ławce”, po czym znowu stanął na czele Sojuszu. Trudno uznać, by towarzyszyła mu podobna werwa co 2001 r. Miller spokorniał. Doskonale wie, że za nim stoją inni działacze i niechętnie pozwolą na powtórkę z „samowładztwa”. Autorytaryzm w partii choć w czasach utraty nadziei może „nabić” kilka punktów procentowych na dłuższą metę grozi niestabilnością. Palikot wprowadził partię swojego imienia (a dokładniej nazwiska), ale jej przyszłość polityczna stoi pod znakiem zapytania przez wzgląd na brak kadr. Należy też przypomnieć, że to właśnie za domaganie się zwiększenia „demokracji” w PiSie, z partii wylecieli dzisiejsi liderzy Solidarnej Polski. I co ciekawe, nawet jeśli dzisiaj Ziobro jest „numerem jeden” w SP, ale nie jako imperator, ale jako primus inter pares.
    Dlatego też, jeśli dojdzie do buntu działaczy przeciwko jednoosobowej „górze” (nie zależnie czy mowa tu o PO czy PiSie) to można się spodziewać, że nie wznieci go jednostka (ciekawych osobowości w tych partiach ubywa), ale grupa osób. Być może będą oni przeciętni, ale za to wystarczająco liczni, zdeterminowani by zdetronizować swojego księcia i objąć po nim schedę.
    Jednakże powstaje pytanie, takie samo jakie można było zadawać zabójcom Cezara: czy będą na tyle silni by utrzymać władzę?
  • 2012-11-26 01:00 | max

    Re:Machiavelli a polska polityka

    dokonczyc to co Solidarnosc zaczela, skonczyc z OS i Magdalenka;
    mlodzi czas jest na WAS!
  • 2012-11-26 02:19 | Vera

    Drogi Panie filozof

    Niema głupszej rzeczy niż intelektualista wykorzystujący swój warsztat do naginania rzeczywistości zamiast jej analizy. Rozumiem potrzebę dowartościowania siebie robieniem z dwu mizernych postaci mężów stanu do historii, ale chwały Pan tym nie zdobędzie. Szczególnie używając w argumentacji tak obiegowych opinii.
    Przyczyną klęski Donalda Tuska w wyborach 2005 nie były intrygi PiSu tylko nieudolna kampania, w której opowiadał ciągle o swoich przyjaciołach z PiS. Tak wielkich, że niema różnicy, kogo się wybiera. To on przekonał mnie, że lepiej wybierać PiS żeby pozbyć się SLD. W aferze Wehrmachtu Tusk nie potrafił zareagować na kryzys co stanowi zasadniczą umiejętność polityka. I czy można głupiej sobie zaszkodzić niż PO/Tusk w aferze Cimoszewicza? Pozbyć się poważnego konkurenta na rzecz demagogicznych bliźniaków.

    A po zdobyciu władzy pozostawienie Mariusza Kamińskiego i danie mu wolnej ręki w konstruowaniu afer przeciwko premierowi. Rzeczywiście to obraz wielkiego męża stanu i niezły machiawelizm w porównaniu z Remirem d’Orco i Borgią. A jak to było z wyjazdem do Peru - Podróż życia i Słońce Peru. Kpiny przez dwa lata. Albo walka o samolot do Brukseli, przepraszania za zamianę trumien. Czy może Pan dać choć jeden przykład sukcesu medialnego premiera, bo chyba nie ten ostatni cyrk z 300 miliardami w Brukseli. Od wpadki do wpadki poczynając od moherów. Upychanie kosztem kraju na stanowiska ludzi marnych ale niegroźnych świadczy o nieudolności a nie talencie politycznym.

    By docenić wielkość sukcesów Donalda Tuska wystarczy porównać go z rzekomym oszołomem Januszem Palikotem, który potrafił z niczego stworzyć partię w ciągu roku. Nawet jeśli teraz sam sobie podstawia obie nogi jest to jednak fantastyczny polityk. Prawdziwy Borgia. Pańskie oceny Millera i Kaczyńskiego są równie nietrafne.
  • 2012-11-26 03:23 | Wojciech K.Borkowski

    Re:Machiavelli a polska polityka, raczej król Ubu a polska polityka

    W XXI wieku płynie podobna polityczna rzeka jak w czasach Księcia , ale globalnie "uregulowaną" przez Bank Światowy , NATO , potęgę ekonomiczną Azji i ponadnarodowe instytucje finansowych.
    Polityka uprawiana przez aktorów udających decydentów w małych krajach jest żałosnym teatrem , co widzimy od 20 lat.
    Wiedza czerpana z Księcia jest może treningiem intelektualnym, ale jest bezużyteczna jako podręcznik dla obecnych polityków.
    Dla dzisiejszych polityków w krajach podporządkowanych tym wielkim siłom
    należy raczej polecić lekturę Króla Ubu.
    Małe kraje są całkowicie pozbawione niezależności politycznej, ekonomicznej i militarnej.
  • 2012-11-26 06:54 | toefl

    Obiecywanie

    To ludzie - durni ludzie - skłaniają polityków do nierealnego obiecywania .
    Mądry człowiek potrafi rozsądnie ocenić obietnice i nie nabiera się na nie .
    Głupcy się nabierają .
  • 2012-11-26 07:09 | axiom1

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Co za bzdurny artykul ! Nie do wiary. Spoleczenstwo jest winne ze dozywotni partyjni dyktatorzy Tusk i Kaczynski sa tumanami.
    Polityka osiaga nowe dno pod juz osiagnietym dnem.
  • 2012-11-26 09:06 | atalia

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Kompletny bzdet: czynić dobro poprzez czynienie zła - to jest absurd.

    Jeszcze większy bzdet: ludzie są źli, więc książę musi być zły - co za niesamowity absurd! Oto 40 milionów złych Polaków, co za bzdura, co za bzdura.

    I absurd nad absurdy: "Całą historię III RP można opisać jako stały wzrost politycznej brutalności." Nie było większej brutalności od tej na początku: wojna na górze Wałęsy, puszczanie w skarpetkach, tłuczenie termometrów, siekierki, rozprawienie się z Tymińskim, lista Macierewicza, rozprawienie się z rządem Olszewskiego, obiad w Drawsku, falandyzacja prawa, SLD nie skrewi..., magister Kwaśniewski, chora goleń, koszmar i degrengolada rządów Millera, afera Rywina...

    Doprawdy, autor tekstu ma poczucie humoru i raczy sobie żartować.

  • 2012-11-26 09:19 | TOT

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Moim zdaniem POLITYKA dzisiaj i polityka za czasów republiki Florenckiej rózni się tylko i wyłacznie dostępem mas do INFORMACJI.

    To media zmieniły spostrzeganie polityków. W pogoni za sensacją media ZNIEKSZTAŁCIŁY OBRAZ współczesnego polityka, który stał się AKTOREM i niewolnikiem sondaży.

    Dla dobra demokracji, polityka powinna byc tak jak kiedyś pozostawiona ELICIE, a informacja przeznaczona dla elektoratu powinna zostać ograniczona do niezbędnych informacji. MEDIA NISZCZĄ POLITYKĘ, bo polityka jest jak robienie kiełbasy, tylko, ze klienta nie interesuje jak się robi kiełbasę i z czego. Interesuje go za ile kupi te kiełbasę i czy jest smaczna.
  • 2012-11-26 09:45 | atalia

    Szanowna Redakcji "Polityki"

    Proszę, Redakcjo, co dzień publikować autora tekstu "Machiavelli a polska polityka". Po prostu, doskonale poprawia nastrój, świetna komedia. Rewelacyjna obrona władzy i kapitalna bajka.

    Bajka wprost cudna: na początku było dobrze, istny Złoty Wiek, a potem już tylko coraz gorzej z winy tych ohydnych ludzi, szarych obywateli wyborców.
  • 2012-11-26 10:57 | szary

    Re:Machiavelli a polska polityka

    "Książę" nie jest wykładnią i ostatecznym rozwiązanie. Jest krokiem na drodze. Dobrym jednak jest w nim logiczna pułapka. "Należy zwrócić uwagę, że historia wykazała także powierzchowność innego sądu, wywodzącego się ze starożytności, a głoszącego, iż lud potrzebuje jakoby tylko chleba i igrzysk. Nieraz mogli się przekonać różni późniejsi władcy, że otrzymawszy sam chleb, lud niechybnie zapyta zaraz o masło i wędlinę, bojkotując najatrakcyjniejsze nawet igrzyska." - Janusz A. Zajdel, Limes inferior
  • 2012-11-26 11:14 | Napolen z Tworek

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Zabawny artykuł, a wręcz groteskowy. Dopóki ordynacja wyborcza będzie tak idiotyczna jak obecnie Polska nie masz szans być normalnym krajem. Ja nawet nie marże o demokratycznym kraju, a jedynie o normalnym!

    Ci sami aktorzy grali już główne role w filmie "Nocna zmiana" i niemal nic się od tego czasu nie zmieniło ... no może poza fryzurą Tuska i stanem zdrowia prezesika :)
  • 2012-11-26 14:45 | Slawczan

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Obawiam się, że p. Redaktor trochę przeszarżował. Nasuwa mi się kilka uwag:
    1. Przyjęcie, że ,,zła ludzka natura" to pewien konstans. Ludzie raczej dążą ku dobremu dlatego trwa ciągłe poszukiwanie ,,systemu" (moze to być system polityczny, ekonomiczny albo religia) idealnego.
    2. Uznawanie jako cechy ,rasowego" polityka zdolności do prewencyjnego likwidowania potencjalnych konkurentów, bezwzględność w walce o utrzymanie władzy, bezwzględność w dążeniu do realizacji swoich celów. Tu p. Redaktor powinien pochylić się na postacią Josifa Wissarionowicza...Mistrz skuteczności? A jakże tylko czy p. Redaktor chciałby mieszkać w kraju przez niego rządzonym? Tu dygresja: obóz polityczny z którym p. Krasowski sympatyzuje zwykł pomawiać lewicę (i tzw. lewactwo) o słabość, zniewieścienie(?) - że nie użyję zwrotu bardziej niepolitycznego poprawnie<:-)> i jednocześnie straszyć, że lewica już doprowadziła a więc w przyszłości doprowadzi do ,,Stalina". Trochę to nielogiczne.
    3. Zadziwia mnie przypisywanie ,,wielkości" (wielokrotnie przez p. Krasowskiego ujawniane) Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pisze, że był on ,,bardziej Borgią" w latach dziewięćdziesiątych. Otóż przypominam, że ów ,,Borgia" swoje najlepsze lata (zdaniem p. RK) spędził wycierając co raz mniejsze kanapy w warszawskich ,,zaangażowanych politycznie" plebaniach, że jego reaktywacja nastąpiła przypadkiem wspartym patologiami rządów SLD. CAŁA kariera tego człowieka wskazuje, że jest on nieudacznikiem politycznym. Władzę zdobył dwukrotnie, stracił ją za każdym razem przedwcześnie. Jego ,,panowanie" nie trwało nawet 3 lata a w teorii powinno 8 (gdy zsumujemy rządy Olszewskiego i PiS) od tego czasu notuje SAME porażki. Nieźle jak na najzdolniejszego polityka po 1989 roku. W takim razie kim są ci inni?
    4. P. Redaktor pomija fakt, że władza powinna ,,czemuś służyć". Po Cezarze Borgii miało pozostać państwo Borgiów, po Stalinie ZSRR jako supermocarstwo, po Napoleonie przynajmniej zaniesiono ideały Rewolucji Francuskiej (a miało chyba zostać imperium Bonapatych) aż do Europy Wsch. Co zostanie po Tusku? Stadiony? Autostrady? (tylko część, bo część jest prywatna). Co pozostało po Kaczyńskim? CBA? Trochę mało by rozpatrywać tych ludzi jako polityków. raczej hochsztaplerzy polityczni. Jeden zaspokajający swoje zaburzone JA (Kaczyński) a Tusk? Może odpowiedzią na to pytanie nich będzie pytanie: czy którykolwiek z nich (ale to bardziej dotyczy Tuska) zdradza zdolności, które by umożliwiły mu sukces w życiu zawodowym poza polityką zapewniający podobny poziom ,,uznania" i STOPĘ ŻYCIOWĄ? Z samolotem jako taksówką? Z ,,podróżami życia" (tu się pan premier tak ładnie odsłonił - wtedy, w Peru). Po to im władza? Tyle po nich zostanie (+większe zadłużenie)
    5. P. redaktor wskazuje (za Makiawellim), że powrót do (rzymskich) cnót republikańskich (czyli jakiegos ideału) jest utopią niemożliwą do realizacji ze względu na zmieniony kontekst historyczny (tu: chrześcijaństwo) jak i ludzką ,,złą naturę". Pominę ,,mityczność" owych rzymskich czasów. Chciałbym zwrócić uwagę, że od tego czasu miały miejsce przynajmniej 2 wydarzenia formujące: Prawa Człowieka i Obywatela i rzeźnia II WŚ. Zwróćmy uwagę, że na ,,brutalną" skuteczność bolszewizmu Zachód znalazł ,,miękką" odpowiedź w postaci atrakcyjnego modelu stylu życia. ,,Samochody zamiast czołgów" (przypominam, że bolszewicy produkowali monstrualne ilości czołgów szykując sie do wojny o pokój). Dopiero upadek zagrożenia komunistyczną alternatywą zdjął kaganiec z chciwości kapitału.
    6. P. Redaktor zdradza niestety także swój niesmak wobec ,,woli ludu". Rozumiem lud powinien grzecznie czekać i pokornie wykonywać co lepiej wiedzący panowie nakażą? Lud w tych ,,bezrozumnych" odruchach sie BRONI. W końcu ZAWSZE za wszelkie sukcesy władzy płaci LUD. Czy za kolej metropolitarną czy za stadiony albo CBA. U nas wiadomo co wybrano, dzięki czemu mamy piękne stadiony i z braku kasy zamykane albo prywatyzowane przedszkola i żłobki. A ja marzę o kolejach a nie sukcesach w Afganistanie. Niestety od 1989 roku władza uparcie wybiera to co w pierwszej chwili ludowi sie podoba (zresztą sama podpowiada mu co ma sie podobać - od tego jest PR).
    Reasumując posługiwanie się Makiawelem do ,,zrozumienia" polskiej polityki to nadmierna nobilitacja dla tego festiwalu małości, miałkości, małpiego uwielbienia dla wzorców od WIELKICH BRACI, pustoty i doraźności a częstokroć pospolitej interesowności czy wręcz nieuczciwości (intelektualnej na pewno) jaką jest wypełniona polska ,,polityka"
  • 2012-11-26 15:12 | szary

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Pokusiłem się o analizę semantyczną tekstu i mam przekonanie, ba, pewność że autor był ostatnio u p.Wawrzyniaka albo p.Króla na treningu (to takie dwa podobno znane kołcze - lubię polską pisownię tego słowa, w pełni oddaje charakter działań tych dwóch panów :D) Oczywiście mógłbyć to inny manipulant od NLP ale co do przedmiotu działań to autor zdaje się uległ i poległ tracąc niemało pieniędzy na rzecz któregoś z wspomnianych.
  • 2012-11-27 01:17 | ranwers

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Artykol jest o tyle ciekawy i wazny zarazem, ze ujawnia baze ideologiczna uzywana przez Roberta Krassowskiego w ocenach politykow. Czytajac prace autora zawsze mnie dziwilo skad u niego przekonanie, ze wspolczesni politycy musza byc tymi rycerzami wycinajacymi sobie droge do wladzy sila i przebiegloscia. Fascynacja Machiavellim wyjasnia tu wiele.

    W realiach swiata polityki XXI wieku, makiawelizm moze ma zastosowanie do rozgrywek personalnych w najblizszym otoczeniu ale nie jest zadna metoda na prowadzenie polityki w szerszym zakresie.
    Za czasow Machiavelliego polityke prowadzil ksiaze trzymajac wszystkie karty w reku - byla to polityka, ktora mozna okreslic mianem kreatywna. Obecnie, ze wzgledu na ogromna roznorodnosc wplywow i zakres ich powiazan, mozliwa jest jedynie polityka reaktywna (mam na mysli polityke w sensie osiagania celow). Taka polityka, aby byla skuteczna, wymaga innego typu podejscia i innego typu umyslowosci czy talentu. W jej ocenie miara sukcesu jest osiaganie rezultatow a nie "dzialanie polityczne", do ktorego chetnie odwoluje sie autor w swoich ocenach. Dodatkowo, bardzo waznym czynnikiem srodowiska, w ktorym uprawia sie wspolczesna polityke jest fakt, ze zarowno system polityczny jak i ekonomiczny, finansowy czy spoleczny przestaly byc systemami deterministycznymi. W gruncie rzeczy nie mozna dokladnie okreslic jakie efekty spowoduje zalozone dzialanie. Polityk musi zatem poruszac sie mniejszymi krokami caly czas sprawdzajac rezultaty.
    Na polskiej scenie politycznej interesujace jest porownanie J. Kaczynskiego i D. Tuska jako reprezentujacych skrajnie inne podejscia do tematu. J.K. w sposob bezwzgledny wycina sobie droge do wladzy, wedlug regol Machiavellego, ale rezultaty w stosunku do wysilku sa nikle, za to efekty uboczne w postaci zniszczen politycznych, kulturowych czy spolecznych nieproporcjonalnie wielkie. Natomiast D.T. potrafil "wbudowac" sie w model wspolczenej polityki, dlatego jest tak dobrze oceniany poza Polska, chociaz w swoim wlasnym kraju nie znajduje wielkiego uznania. Brak tego uznania jest po czesci rezultatem nie rozumienia mechanizmow wspolczesnej polityki jak rowniez typowej polskiej przywary negatywnego stosunku do liderow (co N.B. emanuje z powyzszych komentarzy).
  • 2012-11-27 08:33 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Ciągle jest aktualne powiedzenie : WSZELKA WŁADZA POCHODZI OD BOGA,dzisiejsza od BOGA - PIENIĄDZA.
    Szczytem wtajemniczenia jest kreowanie kryzysów aby na nich zarabiać,a elita biorąca udział w handlowaniu wojną i pokojem decyduje o przewadze handlowców nad wytwórcami.
  • 2012-11-27 19:12 | skrecu

    Re:Machiavelli a polska polityka

    stąd sławny bon-mot Bismarcka
  • 2012-11-28 13:15 | kakaz

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Oczywiście tezy artykułu sa pozornie poprawne ( a miejscami pomysłowe). Warto jednak spojrzeć że AUTOR także jest częścią polityki i społeczeństwa jakie opisuje,a jego poglądy nie niosą w sobie żadnych śladów uniwersalnej refleksji. W ciągu ostatnich 4 lat namnożyło się zwolenników kibolstwa, różnych nacjonalistycznych i faszyzujących grup, przy bezczynności lub wręcz poparciu ze strony polityków jak Gowin, Giertych, Kaczyński- ludzie ci podnoszą głowy i nawołują do zamachów, do burd. Autor artykułu pisząc w takim środowisku cytuje Machaivelliego nie dlatego że ów Machiavelli mówi coś istotnego ( choć być może mówi) ale dlatego że autor uważa że Machaivelli mówi coś o nas. I to jest prawda. O Polsce.
    Żyjemy w kraju w którym nigdy nie istniał żaden nurt "ideowy polityki" o jakim autor pisze. Mazowiecki i Geremek to naiwniaki wykorzystani przez ludzi pokroju Balcerowicza który wprowadzał swoje reformy w skrajnie niedemokratyczny ale tez i nie konsultowany z Mazowieckim, sposób. Mazowiecki firmował, rządzi Balcerowicz. A raczej realizował zlecenia IMF. Czyli Borgia - już w 89 roku. Ale to nie pasuje do tezy artykułu - że "dawniej było lepiej". Teza ta zaś - jak opisał Popper w "Społeczeństwie Otwartym i jego Wrogach" jest zaczątkiem myślenia życzeniowego, ideowego.
    Drogi autorze - DAWNIEJ nie było lepiej. Rządy AWS, Solidarności, UW, Milczanowski, Olszewski. Dlaczego pomijasz te przykłady - bezpardonowej walki o władzę? Bo nie pasują do tezy że ludzie chcieli Dobrej Polityki, a politycy im ją usiłowali dawać? Nawet się nie starali. Od 89 roku bezpardonowo walczyli o władzę korzystając z wszystkich dostępnych, także brudnych, chwytów. Dlatego analiza przeprowadzona przez autora jest fałszywa - przeczą jej fakty.

    Lepsze dopiero nadchodzi. Nadejdzie gdy zamiast kopiować bzdury, staniemy się normalnym Europejskim państwem, jak Niemcy czy Francja, a może ( marzenie) jak Skandynawia - kraje które zrealizowały jedyny sensowny model polityki jaki ma szansę okazać się stabilny w XXI wieku. I tu jest problem - autor bowiem jest z przekonania - jak sam sie chyba określa - konserwatystą. To znaczy osobą która nie chce zmian, dla której zmiany to zło, bo zmiany są na gorsze. Jak widać - najlepszy był Rzym. Taki z komiksów o Asteriksie, bo przecież o prawdziwym starożytnym Rzymie w artykule nie ma ani słowa.

    Machaiwellego czytać należy i trzeba. Ale nie każdy kto powołuje się na Machawellego ma do powiedzenia coś ważnego. Nie każdy ktonażeka na demokrację - ma pojęcie o polityce. Nie każdy kto krytykuje - rozumie co się wkoło dzieje.

    Konserwatyzm - wobec problemów współczesnego świat to śmietnik historii.
    Dlatego - artykuł choć dobrze napisany, i w jasny sposób przedstawiający tezę - jest zaledwie projekcją kompleksów konserwatysty niewiele rozumiejącego z tego świata. A jego moc "objaśniania polityki" jest pozorna i sprowadza sie zaledwie do JEDNEGO, oczywistego zdania -
    -----------------------
    Nie wystarczy głosić poglądy - trzeba być skutecznym
    -----------------------

    Wszelkie pozostałe odwołania do kryzysów polityki w Polsce czy do kryzysów demokracji jakie autor czyni w tekście - są zwykłym wyrazem braku wiary w mądrość wyborców, i są wynikiem projekcji odczuć jakie ma ich autor widząc że jego -konserwatywne poglądy - są kuriozalne i nieważne wobec wyzwań codzienności.
  • 2012-11-28 16:43 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Karol Marks wiecznie żywy,tylko inaczej.
    Co rozumniejsi ekonomiści mieli tą odwagę powiedzeć,że ekonomii socjalistycznej nie rozumieją.Betrand Russell dla zrozumienia psychologicznego Karola Marksa użył nawet specjalnego słownika :
    Jahwe = Materializm dialektyczny
    Mesjasz = Marx
    Naród wybrany = Proletariat
    Kościół = Partia Komunistyczna
    Powtórne przyjście (Mesjasza) = Rewolucja
    Piekło =Kara na kapitalistów
    Tysiąclecie =Rzeczpospolita komunistyczna.
    Aby zrozumieć EKONOMIĘ POLITYCZNĄ bazującą na kolejnej utopii można próbować używać innego słownika pod :
    RYNKI FINANSOWE WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ.
    Też nie wyszło,bo nie wiadomo jak zakończy się WOJNA O PIENIĄDZ,którą na bazie historii bankowości,handlowania wojną i pokojem opisał Chińczyk Song Hongbing.
    Polska jest w pułapce zadłużeniowej,ale nikt nie pokazał drogi jak z niej wyjść.Nie pokazał,bo nie jest w stanie przedstawić wykres Sankey'a dla obiegu pieniądza z wyeksponowaniem patologicznych strumieni.
    Synkretyzm ekonomiczny wspierany przez religijny sprawia,że nie tylko na szerszą skalę można kreować kryzysy,aby na nich zarabiać,ale poszerzać pole działania korupcji i nepotyzmu,kumoterstwa,klientelizmu i rządów kolesi.
    Za gazetą obywatelską PRAWDA JEST CIEKAWA przykład Niemiec na podstawie działalności dziennikarza śledczego Mathew D.Rose.
    Jak już Marx to może jeszcze inaczej : KLIKI WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ i do tego stosowny słownik aby go zrozumieć ?!
  • 2012-11-28 17:00 | md

    Re:Machiavelli a polska polityka

    Tylko co z tej "walki" ma spoleczentwo, ktore tez chce zauwazyc korzysci po wyborze jednego z kandydatow???
  • 2012-12-10 11:29 | Boppelsen

    Re:Machiavelli a polska polityka

    ten artykul jest za malym oszustwem ktory usprawiedliwia niepotrzebna przemoc. Polityka ma sluzyc ludziom a nie politykowm jak autor proponuje
    "Polityka jest odrębnym światem, który kieruje się własną, okrutną i amoralną logiką." - to po prostu bzdura ktora ma usprawiedliwic zarlocznych chamow u wladzy.
    "Dlaczego polityka musi być amoralna? " - A to nastepna bzdura ktora
    ma usprawiedliwic niczym nieposkromiona chciwosc chamow u wladzy.

    Oczywiscie ze polityka jest logiczne. Niestety, politycy jak K. i T. nie sluza ludziom. Moze sluza pokrzywionej idei albo pokretnej ekonomii.
    Jeden nic nie robi i tylko maci. Drugi nie nie robi i prawa ekonomii
    polaryzuja ludzi na bardzo biednych i bardzo bogatych. A rola polityka
    to niwelowac roznice a nie powiekszac.

    I dlatego szkoda ze bardziej prawi ludzie zostali brutalnie odtraceni.
    I dlatego szkoda ze banda politycznych nierobow znajduje miejsce w mediach
    a Ci ktorzy maja plany polityki dla ludzi sa ignorowani.
    Witajmy w ... carskiej Rosjii ... nowa Polsko ....