Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Strategia politycznego języka

(16)
Chociaż główny polityczny konflikt w Polsce jest daleki od zakończenia, to język polityki, zdaje się, osiąga właśnie swój kres.
  • 2012-11-21 18:12 | bigbadelectriccow

    Gdzie Donald Tusk znajdzie sobie latwiejsza opozycje niz w PiSie?

    Gdzie Donald Tusk znajdzie sobie latwiejsza opozycje niz w PiSie? Z jednej strony Jaroslaw Kaczynski bardzo dobrze pilnuje, zeby na prawicy nie wyrosla zadna sensowna alternatywa dla PiSu, a z drugiej strony, z tymi swoimi 'zdrajcami' i 'zamachami', co jakis czas skutecznie przypomina wyborcy centrowemu, zeby na niego jednak nie glosowal. Tak dobrze jak ma pod tym wzgledem Tusk, to chyba nikt jeszcze nie mial w III RP i dotyczy to rowniez innych partii opozycyjnych. PSL jest partia reprezentujaca interesy jednej grupy spolecznej, RP to oszolomy i showmenii, SLD to postkomunisci. I na kogo tu glosowac? Donald Tusk powinien na msze na Jasnej Gorze w intencji zdrowia Kaczynskiego dac, bo tylko on gwarantuje zachowanie status quo w polskiej polityce. Jezeli sie PO nie potknie na jakies wlasnej aferze a la SLD lub sytuacja gospodarcza sie dramatycznie nie pogorszy, to wyglada na to, ze PO sie moze i na 3 kadencje u wladzy zalapac.
  • 2012-11-21 21:12 | JimmyVpt

    Re:Strategia politycznego języka

    Witam! Zgodzę się z tobą całkowicie. W nadchodzących wyborach chciałbym narysować jakiś obrazek na karcie do głosowania (bo jak wiadomo głosować iść trzeba) jednak jeżeli pomyślę sobie że wiele osób zrobi podobnie lub w ogóle nie pójdzie do głosowania to perspektywa (mało prawdopodobna ale zawsze możliwa) że PiS dojdzie do władzy z panem kaczyńskim mnie strasznie odrzuca... Wielu ludzi na pewno myśli podobnie iż mimo że nie chcą rządów PO zagłosują na nią aby nie było gorzej... Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem... ale czy aby na pewno? Brakuje nam nowej partii, takiej która byłaby prawdziwą alternatywą a nie coś na kształt Partii Piwa czy jak to się tam nazywało;)
  • 2012-11-21 21:47 | Grzeg

    Re:Strategia politycznego języka

    Teraz w Polsce podział głosów pomiędzy partiami wiodącymi jest następujący
    przeciwnicy pis 20 proc
    zwolennicy po 18 proc
    to zabiera Tusk czyli 38 proc
    zwolennicy pis 22 proc
    Społeczeństwo wg mnie w dużej części głosuje nie na po ale przeciwko pisowi. Zgadzam się z tym że nima alternatywy bierąc pod uwagę że się chce żyć w okresie bez wojen a myślę że jarek byłby w stanie ją wywołać
  • 2012-11-22 09:13 | JimmyVpt

    Re:Strategia politycznego języka

    dokładnie... jeżeli jakimś cudem nie uda mu się wywołać międzynarodowego konfliktu to na bank skończy się konfliktem wewnętrznym... a w środku europy to nie byłoby zbyt mądre;)
  • 2012-11-22 15:10 | joot

    Re:Strategia politycznego języka

    > W nadchodzących wyborach chciałbym narysować jakiś obrazek

    Fajnie. A czy teraz mógłbyś narysować obrazek pod tytułem "partia - prawdziwa alternatywa"?
  • 2012-11-22 20:11 | JimmyVpt

    Re:Strategia politycznego języka

    w prawdziwej alternatywie chodziło mi o partię która nie będzie żartem i będzie można na nią głosować. Po i PiS się przejadły, znudziły i prawda jest taka że nic nowego nie zrobią... czas na coś nowego.
  • 2012-11-22 21:43 | joot

    Re:Strategia politycznego języka

    > Po i PiS się przejadły, znudziły i prawda jest taka że nic nowego nie zrobią...

    Jeśli chodzi o PO, to jeśli wierzyć ostatniemu sondażowi CBOS, ma poparcie powyżej 30%. To słaby objaw "przejedzenia" po 5 latach rządów.
    PiS ma znamiona sekty, a tutaj zjawisko przejedzenia nie zachodzi. Raczej zatrucia.

    > czas na coś nowego.


    No to stwórz coś nowego, nie zapomnij o zapleczu politycznym, tak abyś w razie wygranej nie musiał - jak ongiś Lepper - dzwonić po krewnych i powinowatych z propozycjami stanowisk, i... wygraj wybory.
    No chyba,że zadowolisz się na razie nową czapeczką na zimę. ;)
  • 2012-11-23 11:00 | Mieczysław S.Kazimierzak

    Re:Strategia politycznego języka

    Jaka ORDYNACJA WYBORCZA takie najważniejsze rozwiązania systemowe ,taka DEMOKRACJA.
    Co bardziej rozumni ekonomiści mieli tą odwagę,że przyznawali się do tego,że EKONOMII SOCJALISTYCZNEJ nie rozumieją.
    Tak myślę,że podobnie jest z EKONOMIĄ POLITYCZNĄ oparta na globalnej utopii.
    Stąd język wszystkich partii bez wyjątku.Szkoła biznesu wzięła górę nad szkołą oszczędnego gospodarowania i w tym celu zostały nawet powołane UNIWERSYTETY EKONOMICZNE.
    Ignacy Paderewski na fortepianie wygrał niepodległość.Karierę twórcy muzycznego poświęcił aby jej służyć.
    O czym dziś można mówić patrząc na głównych aktorów teatru polityki,czy pojmują istotę korupcjogennej ustawy zasadniczej?!
    Mniej jest korupcjogenna w RFN ale za gazetą obywatelską PRAWDA JEST CIEKAWA pole do POPISU ma też dziennikarz Mthew D.Rose śledząc niemieckie kliki działające na styku polityki i biznesu.
    Może jest i nowe wcielenie Karola Marksa :
    KLIKI WSZYSTKICH KRAJÓW ŁĄCZCIE SIĘ ?!
    Może dla rafinacji tego procesu jest potrzebna UE w wersji FEDERACJI?!
    Dziś żeby zrozumieć Marksa w odsłonie globalizmu trzeba zastosować odpowiedni słownik zaprezentowany przez Bertranda Russela,oczywiście zmodernizowany,na skutek pułapek wynikających nie tylko z synkretyzmy ekonomicznego,ale i religijnego.
  • 2012-12-04 10:36 | Joanna Kopytowska

    Re:Strategia politycznego języka

    Ja nie chce nikogo straszyć ale mi wydaje się że mieszanka Kaczor + kryzys + stopniowe wysychanie źródełka z Unii + dominacja w gospodarce światowej rynków azjatyckich i produkcji masowej z Chin + masowa emigracja wykształconej młodzieży z Polski może ALE NIE MUSI dać żałosne efekty.Mówię i powtarzam że nie autostrady muzea i mosty tworzą społeczeństwo i dobrą gospodarkę a ludzie i ich wzajemne relacje . Stałe pogarszanie się atmosfery społecznej w Polsce musi doprowadzić do kryzysu społecznego ale może stanie się cud i Kaczyński zniknie nagle z polityki . Wówczas jakiś nowy lider PISu ma niestety zwycięstwo wyborcze w kieszeni i model portugalsko - grecki jest w Polsce niemal pewny.Oby nie....
  • 2012-12-04 14:35 | obsrywator

    Re:Strategia politycznego języka

    mam nadzieję, ze tym razem wpis się pokaże (coś ostatnio mnie tu ucina),

    teraz w temacie:

    zgadzam się z p. Asią - też widzę przyszłość w ciemnych (a przynajmniej szarych barwach). W interesie żadnej ze stron nie jest rezygnacja z obranej strategii działania. Zarówno szeroko rozumiany "PiS" (bo nie chodzi tu tylko o samą partię) jak i "PO" (podobnie) - są wybitnie zainteresowanie konserwowaniem obecnego status quo.
    Pytanie do jakiego stopnia? Czy ewentualny następny Brunon K. coś by zmienił?

    Osobiście wątpię. Powinniśmy szukać odpowiedzi nie na pytanie "czy się to skończy" tylko "jak daleko to zajdzie" ?
    Lata całe zajmie nam wychodzenie z tego polsko-polskiego bagna.

    O ile wcześniej nie potoniemy w nim wszyscy...
  • 2012-12-04 20:54 | le_mon

    Re:Strategia politycznego języka

    Całkiem nie tak dawno temu pewien Pan Redaktor z "Polityki" pytał http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,12729524,Passent__Gdzie__do_stu_diablow__jest_rzecznik_rzadu_.html
    Widzę że się odnalazł. Nawet jeśli to jest tylko ORPR ;)

  • 2012-12-04 21:02 | le_mon

    Re:Strategia politycznego języka

    Niech Pan nie wypisuje bzdur. To jest podział między tymi naiwniakami którzy uwierzyli że wybory mogą coś w tym kraju zmienić.
    Proponuję sprawdzić na stronie PKW http://wybory2011.pkw.gov.pl/wsw/pl/000000.html ilu Polaków olało ciepłym moczem te tak zwane "wybory". Więc jakby Pan nie liczył 100% społeczeństwa z tego się nie zrobi. Nawet najwybitniejszy specjalista od kreatywnej księgowości, niejaki Rostowski nic tu nie pomoże ;)
  • 2012-12-05 12:19 | Wojtek 1942

    Re:Strategia politycznego języka

    Jeśli po jednej stronie jest piłka a po drugiej ziarno grochu to nie jest to symetria. Ale myślę, że język to tylko modny ntemat prasowy. Proszę wyjść do marketu i zobaczyć jak ludzie zachowują sie wobec siebie. Nie potrzeba polityki i polityków. Teraz tak jest i już. Wystarczy przejść się w jakimś bardziej ludnym miejscu.
    Z poważaniem W.
  • 2012-12-05 14:03 | arybaczyk

    Historia sie rymuje

    Cały ten cyrk, ta gra według szalonych reguł, przypomina mi poczatki IIRP... W latach 20tych nawet zabojstwo prezydenta nie bylo sygnalem do zlagodzenia debaty. W ciagu ostatnich lat mielismy juz atak w Lodzi i cale szczescie zatrzymanie Brunona K. Szkoda ze nie mozemy wziac lekcji z naszej historii. W 1923 po zabojstwie prezydenta Narutowicza w Sejmie zostalo powiedziane cos takiego:

    "Łatwo jest bardzo zamącić zdrowe pojęcie ludzi o cnocie, łatwo jest bardzo powiedzieć na wywrót, że to, co jest sprawiedliwością, to jest bezprawiem i odwrotnie. Ale, proszę Panów, jeżeli się raz zatruje duszę ludzką, jeżeli się raz zrobi straszne przestępstwo przeciw sprawiedliwości, to niełatwo jest wejść z powrotem w odpowiednie karby i niełatwo jest z powrotem wytyczyć drogę dla sprawiedliwości i prawidłowego pojmowania, co jest zbrodnią, a co cnotą, co jest występkiem szkaradnym, niegodziwością publiczną, a co jest zasługą i co czcią powinno być otoczone w ojczyźnie." (http://lewicowo.pl/przemowienie-w-sprawie-zabojstwa-prezydenta-narutowicza/)

    Zal sciska, ze az do tego stopnia brakuje nam refleksji nad wlasna historia i jej lekcjami.""
  • 2012-12-07 08:34 | kibic

    Re:Strategia politycznego języka

    Jakie to zabawne, że ten temat jest dyskutowany w taki spoób właśnie w Polityce.

    Dwadzieścia lat temu postkomunistyczna prasa i "nawróceni" prześcigali się w demagogicznych zabiegach żeby jakoś politycznie wylądować w nowej rzeczywistości na cztery łapy. Partia uwłaszczonych baronów z jednej strony grała najświętszych demokratów, z drugiej tworzyła klasę nowych kapitalistów, a z trzeciej udawała że ma coś wspólnego z lewicą intelektualną, czy lewicową ochroną ekonomicznie slabszych. Ich język nie budził grozy tylko obrzydzenie pokrętnością demagogii. Dość szybko chwyty demagogiczne mistrza Urbana prześcignął zresztą jego tajny brat bliźniak o. Rydzyk.

    Po piętnastu latach balon pseudolewicy pękł, natomiast bardziej zdesperowana część równie anachronicznej prawicy wyszkoliła się w logicznych wygibasach. Wcześniej nie była przygotowana zawodowo, technicznie, nie miala doświadczenia, itp. zasobów dosępnych tym nadużywającym grubej reski. Uznali że to ich kolej.

    Nie bez znaczenia zresztą był tu też chyba wpływ klimatu politycznego w USA. Z dziesięć lat temu zauważyłem jak Nasz Dziennik ściąga niektóre tematy i pomysły z amerykańskich 'źrodeł' nawiedzonych fundamentalistów. Czyli naczelny katolik Rzplitej ściąga od wrażych nawiedzonych protestantów!. No ale on ściągał w "dobrej wierze" i na zbożne cele.

    Poza tym, za oceanem od pewnego czasu Republikanie też uznali że to ich kolej na demagogię. Robią soje wygibasy żeby utrzymać koalicję Ginricha stworzoną z wielkich pieniędzy i skołowanych białych prowincjuszy i fundamentalistów, którzy zresztą są ich największymi ekonomicznymi ofiarami. Wszyscy ich przeciwnicy to "podejrzani bezbożni socjaliści, homoseksualiści, cwaniacy i pasożytnicza hołota" psująca "naszą świetlaną i błogosławioną Amerykę". Część tej troskliwie budowanej świadomości i retoryki przesiąkła z Mississipi do Wisły.

    A nad Wisłą polska prasa i polityczne gaduły nawykłe do klientyzmu i kibicowania jednej partii. W kilku ostatnich tutejszych kampaniach wyborczych w żadnej prasie nie można było znaleźć niezależnie zaobserwowanych faktów, tendencji, analiz politycznych, domagania się konkretów zamiast frazesów, itp. przejawów zawodu dziennikarskiego. Albo propaganda albo indycze tokowanie.

    W kampanii to zwykle partie starają się fabrykować emocjonalne wydarzenia, a prasa ma przekłuwać te balony logiką. A nasi felietoniarze zamiast przekłuwać, to jeszcze te emocje podkręcają. Czyli dwie strony, które powinny się wzajemnie równoważyć, zaczęły wspólnie grać pod emocje swoich klienteli. Internet i blogosfera jeszcze pomogły w stworzeniu i pogłębieniu podziałów plemiennych opartych na emocjonalnej wierze w to lub owo. Wielu amerykańskich "herbatników" nie wierzy w ewolucję, a nasi wierzą w misterium Smoleńskie.

    Tak więc to symbioza marnych partii i marnych dziennikarzy grających na emocjach doprowadziła do stopniowej zapaści jakości dyskursu politycznego i do eskalacji emocji i demagogii. No a oczywiście emocje negatywne są łatwiejsze do manipulowania niż pozytywne. Zwłaszcza nienawiść!. Ale też strach, ksenofobia, podejrzliwość, nieufność, żal, zazdrość, poczucie krzywdy, chęć zemsty, szukanie winnych itp. To wszystko z czego korzystali tow. Lenin i reszta.

    A dalej to już tylko kwestia skali natężenia i pobłażliwości. No i mamy naszą wlasną mowę nienawiści politycznej. To co zaczęli inni, teraz prezes, zakon i reszta podnoszą do potęgi. Mogą sobie swobodnie podkręcać temperaturę i sami się rozgrzeszać "bo inni też tak robią" i "oni zaczęli", a my "musimy się bronić". Jak dzieci z podwórka. Do pogonienia tałatajstwa, drosłych dziennikarzy brak, bo zawodostwo jeszcze gorsze niż u polityków.

    A język polityczny nie osiągnie kresu, wykresu czy bezkresu. Chyba że u niektórych dziennikarzy, czego sobie i Państwu życzę.
  • 2012-12-07 11:31 | m

    Re:Strategia politycznego języka

    Czytam na dzisiejszej gazeta.pl "Kiedy Balcerowicz pchał się do politycznego koryta, to 'Solidarność' była mu po drodze, teraz opluwa związki zawodowe" Powiedział Pan Duda. Merytorycznej treści w tym zero. Ale dziennikarze akurat gazeta.pl uznali że należy o tym donieść. I jak tak spojrzeć na większość doniesień o Polskiej polityce, to niestety dominuje tam nic nie wnoszący emocjonalny bełkot. Co mnie obchodzi o czym bredzą politycy, dowiaduję się o tym z mediów. I to właśnie w tę stronę kieruję swoje oczekiwania. To wy donosicie nam o tym jakie oni plotą bzdury (Zarówno Ci przy władzy jak i opozycja). Dodatkowo zwalając winę na odbiorce, że to nasza wina, bo my tego oczekujemy. Bo przecież emocje,pogarda, święte oburzenie, nienawiść i podejrzliwość sprzedają się najlepiej. Media zamiast mieszać w tym garze z pomyjami, powinna zajmować się wyławianiem wartościowych wypowiedzi.