Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pies czyli kot

(30)
PiS zaproponował wspólną debatę ekspertów rządowych i parlamentarnych, oczywiście w sprawie katastrofy smoleńskiej. O, właśnie tego nam brakowało.
  • 2012-12-18 19:39 | zygmuntfr

    W pociagu. Najesc sie w swieta jeszcze w Polsce mozna. No ale juz zalatwic to chyba tylko w kolejowej

    toalecie, tej zasypanej sniegiem bedzie raczej trudno. Swoja droga te 64 spolki funkcjonujace na PKP to juz totalna paranoja. Jak w tym balaganie mozna funkcjonowac ? Moim zdaniem w PRP - u byla znaczenie lepsza organizacja tej firmy. Jedna dyrekcja generalna, dyregcje okregowe i ewentualnie dyrekcje rejonowe. Calosc podlegala dyrekcji generalnej. Teraz juz naprawde nie wiadomo o co chodzi na PKP. 64 spolki to 64 prezesow, 200 zastepcow, 64 rad nadzorczych i nikt nad tym nie panuje. Po wojnie bylo lepiej.
  • 2012-12-19 05:38 | Adalbert

    Re:Pies czyli kot

    Auror sugeruje, że różnica polega na śmieciach ? A może w Niemczech to te śmieci sortują imigranci z kilku krajów aspirujących do stania się Europejczykami?
    Z pewnością dobrze , że sortują śmieci.
    W Polsce inteligenci sortują odpady propagandowo-historyczne w serialu "Pogrossie".
    A gdyby sortowali śmieci , to by było czysto jak w Niemczech.
  • 2012-12-19 09:57 | g-ww

    Re:Pies czyli kot

    Panie Stanisławie kochany,tak Panu zazdroszczę WIgier ,że płaczę.Niestety Pana apel o nie dawaniu się trafi pod strzechy fanów Prezesa., A na ścianie wschodniej jest ich nie mało.Bo wiekszość już się poddała i czeka na koniec świata .Gdyby Pan wczoraj widział oczy szefa komisji dswypadkow lotniczych widzial by Pan rozpacz i bezradnśc zaszczutego ,bezradnego człowieka.
  • 2012-12-19 10:19 | żyga

    Re:Pies czyli kot

    Panie Stanisławie kochany ,tak zazdroszczę Panu WIGIER,że popłakałem sie z bezsilności.Niestety Pana apel skierowany jest do prezesowych ,bo większość,szczególnie wykształconych i opiniotwórczych stuliła uszy.Dziś umysłami zawiaduje gospodyni z plebanii.Przypomina to czas około 1933r w Niemczech.
  • 2012-12-19 11:07 | ziołolipa

    Re:Pies czyli kot

    Teraz już wiem dlaczego Śląsk nie może być autonomiczny. Stan kolei mówi wszystko i cała nadzieja teraz w ministrze TRANSPORTU, a może przewóz pasażerów nie jest transportem. W takiej sytuacji proponuje powołać ministerstwo teleportacji.
  • 2012-12-19 13:46 | beobachter

    Re:Pies czyli kot

    Otóż nie, o Czcigodny.
    W RFN śmieci sortują sami mieszkańcy, ponieważ mają tego świadomość i podstawione odpowiednie pojemniki na konkretne odpady, odbierane z punktualnością przysłowiowego szwajcarskiego zegarka.
    W przypadku ekstra potrzeby, można wykonać jeden telefon i firma zajmująca się wywozem podstawi dodatkowy kontener/y na konkretny rodzaj odpadów.
    W wymienionej firmie utylizacyjnej pracują ludzie różnego koloru skóry, kraju pochodzenia i religii. I nikogo to nie hańbi. Jest to praca, jak każda inna, a przede wszystkim potrzebna i szanowana.
    Ale w szanownej RP jest to praca dla tzw. czarnucha i idioty. Bo każdy, prawdziwy Polak taką pracą się nie splami. Będzie za to pieprzył o tym, kto był internowany w 1981 roku, kto jest prawdziwym Polakiem, o brzozie, żydokomunie, zielonej wyspie szczęśliwości i szlacheckim pochodzeniu oczywiście!!! A problemem wywozu śmieci zajmują sie profesorowie uniwersytetów, i inne "wybitne umysły"!!!!
    Und da ist der Hund begraben, Panie Hrabio Adalbercie.
  • 2012-12-19 16:23 | Stary Polak z PRL-u

    Re:Pies czyli kot

    Temat smoleński wiecznie żywy. To przez ten temat nie możemy rozwiązać problemu śmieci, kolei, które nie wożą, autostrad nieprzejezdnych, mandatów drogowych, które przybierają formę drogowej daniny rozbójniczej, systemu zdrowia, któremu Arłukowicz kością w gardle, i wielu innych spraw. Mam wrażenie, że mniejsze zło zaczyna przybierać twarz PiS-iej mordy, bo bezkarnie w imię wyboru mniejszego zła zaczynają nam nakładać PiS-ie dyby.
    PS.
    Nierozumiejącym chciałbym przypomnieć, że w 2007 r. Donald Tusk i jego PO wygrywało między innymi pod hasłem: - Żadnych radarów na drogach. Nie będziemy niewolić kierowców metodami PiS-u. PiS wtedy chciał zwykłych radarów celem zwiększenia bezpieczeństwa na drogach. Dzisiaj PO stawia radary, by zedrzeć haracz na kulejący budżet. Nawet nie kryją intencji. Zapłacisz bez protestu, to ci nawet punktów nie dopiszą.
  • 2012-12-19 21:16 | PIRS

    Re:Pies czyli kot

    Myślę że sprawa dojrzała do bardziej radykalnego rozwiązania i chodzi tu nie tylko o Jarka ale o całą formację przybranych potomków Solidarności.
    Co robi nasza prawica mniej czy bardziej skrajna? Wciąż walczy z komuną, nawet wykrzykuje takie hasła - ciągle nazywa swych przeciwników komunistami, czy jeszcze gorzej – postkomunistami. A o czym marzą przywódcy prawicy? O tym żeby rządzić jak za komuny, mieć władzę pierwszego sekretarza i jedną zwartą partię. Mają nawet odpowiednią do tego mentalność. Po obaleniu komuny nie mają już jasnych planów i stąd walki wewnątrz plemienne.
    Pomóżmy im! Trzeba reaktywować ustrój "realnego socjalizmu". Żeby nie było picu niech np. Leszek Miller przejmie władzę i trochę porządzi. Powinien przeprowadzić w tym czasie coś pożytecznego – podpisze Kartę Praw Podstawowych, zalegalizuje in vitro i ograniczy wszechwładzę Kościoła, mógłby też na powrót połączyć spółki kolejowe w jedną instytucję czy to samo zrobić ze spółkami energetyczno-naftowymi. Może na jakiś czas pozamykać tych, którzy bardzo chcieli walczyć za komuny, ale akurat mieli na głowie inne sprawy. Oczywiście IPN won, a z 10 służb specjalnych zrobić najwyżej dwie. Zresztą jestem otwarty na propozycje.
    A potem niech przybrane dzieci Solidarności obalą ustrój. Jeszcze może udałoby się reaktywować i zachować PGRy. Jedną ulicę przeznaczy się na pomniki zwycięzców.
    Oczywiście nie można tego puścić na żywioł. Komuna zawsze właziła w dupę Kościołowi, więc nie ma co liczyć na dotrzymanie zobowiązań akurat tym razem. Z kolei pasją prawicy jest niszczenie i zmienianie na odwrót wszystkiego co wprowadziła lewica, więc po przejęciu władzy znowu mogą rozpieprzyć to co dobre. Trzeba z wszystkimi uczestnikami przemian podpisać uczciwą umowę cywilno-prawną. Jak nie dotrzymają zobowiązań – paka i przepadek mienia.
  • 2012-12-20 01:47 | raz23

    Sekta 'pancernej brzozy'

    Jedno mnie łączy z najbardziej zajadłymi wyznawcami oficjalnej narracji o Tragedii Smoleńskiej: niech premier Tusk wreszcie zbierze ich na jakimś uniwersytecie, jak to zrobili "smoleńscy negacjoniści" na UKSW, żeby przed kamerami fachowo i bezspornie wyjaśnili wszystkie wątpliwości! - krzyczą. I pytają siebie samych, coraz bardziej nerwowo, z coraz większym niedowierzaniem: dlaczego tego nie robi? Dlaczego pozwala hulać "oszołomom", którzy "podpalają Polskę", zamiast zmiażdżyć ich niezbitymi faktami i argumentami?

    Utrata wiary w rzetelność Anodinej i Millera jest z punktu widzenia wyznawców 'pancernej brzozy' wejściem na ścieżkę wiodącą nieuchronnie do wniosków tak przerażających, że nie da się z nimi normalnie żyć. Więc im kto ma więcej do stracenia, im lepiej mu się udało umościć w III RP, tym bardziej kurczowo będzie wierzył, że wszystkie wątpliwości zasługują wyłącznie na wyśmianie, względnie inne formy apriorycznego odrzucenia. A nawet więcej: w ramach reakcji obronnej wzbudzi w sobie nienawiść i pogardę dla ofiar tragedii, dla wdów, które - jak Antygona - nie chcą zdradzić swych zmarłych mężów. Część, w ostatecznym paroksyzmie, uwierzy wreszcie, że nawet jak był zamach, to ci, którzy go dokonali, dobrze zrobili.

    Można ewentualnie gołosłownie powtarzać zawarte w nim formułki i uciekać od pytań, ale zagłębiać się w merytoryczny spór z argumentami negacjonistów - nie sposób. Dlaczego? Bo pewnie by się to skończyło tak, jak w wypadku doktora Szuladzińskiego. On przecież właśnie - poproszony o to przez gorliwego głosiciela wersji oficjalnej, pana Artymowskiego - zabrał się do wyliczeń po to, by swym autorytetem powstrzymać "rozgłaszanie bzdur" przez profesora Biniendę. Policzył raz, drugi i trzeci, i ogłosił publicznie, że to nie są bzdury, Binienda ma rację, wrak nie mógłby się rozpaść w ten sposób od uderzenia o brzozę. O ile mi wiadomo, droga co najmniej kilku innych naukowców do uznania tez MAK-u i komisji Millera za kłamstwa była podobna.

    Eksperci Millera milczą, bo na obliczenia Nowaczyka czy Obrębskiego nie mogą odpowiedzieć niczym. Jedyne, co mogliby nam powiedzieć ciekawego, to w jaki sposób ich raport powstawał. W jaki sposób "odczytali" oni na taśmach głos generała Błasika, skoro nie tylko go tam nie było, ale nie było żadnego powodu - poza rosyjskim pomówieniem - podejrzewać jego obecności w kokpicie, gdyż ciało generała znaleziono w innym zupełnie sektorze niż ciała pilotów? Czy zresztą w ogóle wiedzieli, gdzie je znaleziono? Czy mieli szkic miejsca wypadku, rozłożenia ciał i szczątków? Na jakim w ogóle materiale się oparli? Jak mogli przejść do porządku dziennego nad brakiem prawnie wiążącej autopsji ciał ofiar (o czym mówił swego czasu mecenas Schramm), a jednocześnie przyjąć za dobrą monetę rzekome wykrycie alkoholu w ciele śp. generała? Wszystkie ciała pozbierano byle jak i wrzucono do trumien bez najbardziej się narzucających badań, a to jedno poddano analizom - i naprawdę nie wzbudziło to podejrzeń żadnego z nich?

    Tak, słusznie salony domagają się od ekspertów Millera, aby już dziś wystąpili publicznie i opowiedzieli o kulisach pracy swej komisji, zanim przyjdzie okazja opowiedzieć o tym przed prokuraturami i sądem wolnej Polski.

    Nieżyjący już technik pokładowy jaka i wciąż jeszcze żyjący pilot tej maszyny słyszeli z rosyjskiej wieży zupełnie inne komendy naprowadzania niż zawarte w "klepniętych" przez komisję Millera stenogramach. Wiara w prawdziwość tych stenogramów wynika tylko z poglądów politycznych tych, którzy w to wierzą, bo "czarnych skrzynek" nie mamy (poza jednym, polskim rejestratorem, którego zapis się ze stenogramem kłóci - i to kolejne pytanie do ekspertów Millera, jak i nad tym przejść mogli do porządku dziennego). Prokuratura już trzykrotnie ogłaszała, że na szczątkach samolotu "nie wykryto obecności materiałów wybuchowych ani ich produktów ich rozkładu" (w kwietniu 2010, sierpniu 2010 i wrześniu 2011 - wg informacji z "Gazety Wyborczej" o dzień wcześniejszej od głośnego artykułu "Rzeczpospolitej").

    Po tekście Cezarego Gmyza prokuratura zastanawiała się pół dnia, by stanowczo zaprzeczając przyznać, że odkryto związki będące produktami rozkładu trotylu, ale mogące też mieć inne pochodzenie, i potrzeba jeszcze pół roku, żeby coś stwierdzić na pewno. Dlaczego pół roku? A może pięciu lat? Albo i dziesięciu? Przecież Rosja nie ma żadnego interesu w tym, żeby cokolwiek ustalono na pewno, a już zwłaszcza w tym, żeby wykluczono podejrzenia o zamach. Jak wielokrotnie pisałem - wręcz przeciwnie. Nie ma interesu przekazywać nam żadnych szczątków ani próbek, niczego wyjaśniać. Najlepiej się obrazić i jak - przepraszam za niestosowność porównania - szatniarz z "Misia" powiedzieć: nie oddamy wam niczego, nigdzie nie dopuścimy, niczego nie wyjaśnimy, i co nam teraz, gnojki, możecie zrobić?

    "Czarnych skrzynek" nie ma i nie będzie, wraku nie ma i nie będzie (choć w ramach robienia go koncertowo w człona rząd RP już się był dawno temu pochwalił wynegocjowaniem jego powrotu i nawet zbudował nań hangar), bo Rosjanie ich potrzebują do swojego śledztwa. Jakiego śledztwa, skoro jednocześnie bardzo stanowczo twierdzą, że śledztwo jest zakończone a sprawa definitywnie zamknięta?

    Ciała ofiar pomylono, a skoro nie było elementarnej autopsji, to tym bardziej nie było ich zbadania (nie ma powodów wierzyć, że "wykrycie" alkoholu w zwłokach generała Błasika wymagało czegokolwiek więcej niż wypisania stosownego protokołu). W zwłokach Anny Walentynowicz znaleziono nity z poszycia kadłuba. Anglicy, kręcący o Smoleńsku film dokumentalny, wykonali przed kamerami eksperyment z bardzo podobnym do tupolewa starym boeingiem - po kontrolowanej katastrofie rozpadł się tylko na dwie części, a ponad połowa sztucznych pasażerów "przeżyła" doznane urazy. Film z tego eksperymentu można zobaczyć w internecie, podobnie jak film z przymusowego lądowania tupolewa identycznego z polską rządową maszyną, który wyciął skrzydłami cały zagajnik i pozostały one całe.

    Nic się tu nie trzyma kupy. Raporty MAK i Millera wyglądają na stertę bredni naciąganych pod z góry założoną tezę o winie pilotów. Trzeba naprawdę bardzo chcieć w nią wierzyć, by po dwóch i pół roku wciąż wmawiać sobie, że "sprawa jest dawno wyjaśniona" i wszystkiemu winni piloci oraz rzekoma "ułańska szarża", której przeczą nawet te wątpliwe stenogramy, które nam Putin kazał przekazać.

    Pytań jest coraz więcej. I będzie coraz więcej, bo czekiści, dzięki głupocie i tchórzostwu Tuska, mieszają w polskim kotle już na całego. A są w tym mistrzami. Jak trzeba, podrzucą nam próbki z trotylem, jak trzeba, podeprą argumentację rządu próbkami bez trotylu, jak trzeba, zrobią przecieki do gazet zagranicznych. Straciliśmy nad tym panowanie, ale kierunek jazdy jest oczywisty: skompromitowanie Polski w oczach Zachodu, wykruszenie jej ze struktur NATO i UE, wprawienie w stan wojny domowej i ostatecznie doprowadzenie polskiej opinii publicznej do przekonania, już teraz suflowanego przez niektóre rządowe media, że prawdopodobnie był to zamach, ale udany, i trzeba siedzieć cicho, bo jak zaczniemy pytać, to Ruscy będą nas mordować dalej.

    Wielki mędrzec Sun-Tsu, którego dzieła stanowią podstawę nauczania na każdej z sowieckich, dziś rosyjskich, akademii obronności i dyplomacji, wskazywał jako ideał wygranie wojny bez wojny. Działaj tak, uczył, żeby wróg załamał się, przeraził i uznał się pokonanym jeszcze zanim wyprowadzisz przeciw niemu wojsko.

    Bez względu na to, czy Putin skorzystał tylko ze szczęśliwego dla Rosji zbiegu okoliczności, czy sobie to szczęście przy użyciu kawałka trotylu zorganizował, czy stroną polską powodowały tylko głupota i tchórzostwo oraz oparcie się na takich fachowcach, jak p. Turowski, czy sięgające wysoko agenturalne uzależnienie - władca Kremla wypełnia wskazanie chińskiego stratega na piątkę.
  • 2012-12-20 02:15 | raz23

    Tramwaj pani Heni

    Z tym tramwajowym argumentem to tak jak z tym że "może Skłodowska też może była kobietą ?!" (Seksmisja) - "To akurat nie najlepszy przykład..."

    16 sierpnia tramwajarze w ramach poparcia dla strajku w stoczni nie wyjechali na trasy. Jedyną osobą, która wyjechała była pani Krzywonos.
    Wyłączyli prąd w sieci tramwajowej i pani Henii tramwaj nie mógł dalej jechać...

    Możliwe że p.Stanisław Tym przewrotnie zastosował ten przykład wiedząc jak było - w takim razie zwracam honor ;-)
  • 2012-12-20 02:23 | andypedy

    Polska PO i kabaret PiS-u

    Kaczynski i PiS sa bardzo smieszni - ale to jedynie kabaret.

    Natomiast w tym zasmieconym burdelu z polskimi pluskwami rzadzi juz od ponad 5-ciu lat PO i nie robi sie bynajmniej z tego powodu lepiej i to juz jest duzo mniej smieszne.

  • 2012-12-20 09:14 | le_mon

    Re:Pies czyli kot

    Taki waść inteligentny, a takiego słowa jak "ironia" najwyraźniej nigdy nie słyszał :)
  • 2012-12-20 12:26 | żyga

    Re:Pies czyli kot

    Pamietacie,chwile wzruszenia jak Prezydenci Polski i Rosji składali wieńce pod zlamana brzozą.
  • 2012-12-20 15:16 | The Central Scrutinizer

    Re:Pies czyli kot

    Tak być nie może, bo słowo "transport" w połączeniu ze słowem "osoba" kojarzy się tylko i wyłącznie z pociągami (zapewnie punktualnie) kursującymi do jednego miasta na południu Polski
  • 2012-12-20 17:43 | Jer-11

    Re:Pies czyli kot

    "Dlaczego? Bo pewnie by się to skończyło tak, jak w wypadku doktora Szuladzińskiego. On przecież właśnie - poproszony o to przez gorliwego głosiciela wersji oficjalnej, pana Artymowskiego - zabrał się do wyliczeń po to, by swym autorytetem powstrzymać "rozgłaszanie bzdur" przez profesora Biniendę. Policzył raz, drugi i trzeci, i ogłosił publicznie, że to nie są bzdury, Binienda ma rację, wrak nie mógłby się rozpaść w ten sposób od uderzenia o brzozę."

    I po co wypisywac takie (patrz powyzej) bajeczki? Po pierwsze, zaden (powtarzam - ZADEN) z PiS-owskich "ekspertow" nie jest ekspertem od badania katastrof lotniczych (np. prof. Binienda jest fachowcem ale... od budowy silnikow odrzutowych). Po drugie - wszelkie symulacje komputerowe sa tak wrazliwe na zmiane parametrow wejsciowych, ze wystarcza minimalne zmiany, a mozna otrzymac radykalnie ROZNE wyniki!

    P.S. TU-154 nie rozpadl sie od "uderzenia o brzoze". On zmienil trajektorie lotu i rozpadl sie od uderzenia "plecami" o ziemie (przy predkosci 290 - 300 km/godz).
    Nie widzialem tego wlasnie wraku, ale widzialem juz pokawalkowane wraki samochodow, ktore uderzyly o drzewo z duza mniejsza predkoscia...
  • 2012-12-20 17:46 | Eau de Cologne

    Re:Pies czyli kot

    Problem w tym, ze PO nie ma do czynienia z zadna rzeczowa i wywazona opozycja... to co proponuja partie, np. Kaczysnkiego, Ziobry, czy Palikota to rodzaj (chwilami smutnego0 kabaretu!
  • 2012-12-20 21:39 | galiozaur

    Sortowanie

    U nas też się sortuje śmieci !

    Kryteria podziału:
    - Do lasu
    - Do jeziora
    - Reszta jak leci do kubła, bo jeszcze jest miejsce.
    ;-)
  • 2012-12-20 22:16 | andypedy

    Wszystko psuje Kaczynski

    Te pluskwy w pociagu to podrzuca Kaczynski.
    Historia sie powtarza - PRL nie udal sie z powodu nieudanego spoleczenstwa.
    PO rzadzenie nie wychodzi z powodu opozycji.

    Kto bedzie winien jak zabraknie PiS-u...
  • 2012-12-21 10:30 | chłop z Chłopów

    Re:Pies czyli kot

    Stanisławie, a skąd ty wiesz jak wyglądają pluskwy? Na Święta....
  • 2012-12-21 16:52 | Caramba

    Zespół Macierewicza można wyleczyć.

    Wystarczy przestać łgać jak Macierewicz czy Kaczyński, porzucić insynuacje i brednie.
    Życzę zdrowia, przede wszystkim psychicznego.
    A jeżeli na rozum za późno, to chociaż zdrowego cielska.
  • 2012-12-22 10:59 | cip, cip,

    Re:Pies czyli kot

    ... z tytułu rubryki wynika, że PIES czyli KOT
  • 2012-12-22 16:52 | smutas

    Re:Pies czyli kot

    Czytając felieton p.Tyma miałem nadzieję,że będzie weoło,przecież on satyryk.Ale nie było.Czytając dyskusję - zrobiło się ponuro,jak na pogrzebie.Naród zacietrzewionych smutasów.
  • 2012-12-23 17:47 | Burak

    Re:Pies czyli kot

    O przepraszam! Zwykłe śmieci wrzuca się do pojemników na:
    - plastik,
    - maulaturę,
    - szkło.

    W miastach jest jeszcze opcja skorzystania z akurat podstawionego kontenera budowlańców, którzy coś remontują.
  • 2012-12-23 17:48 | Burak

    Re:Pies czyli kot

    Oj, przepraszam! Powinienem być dodać wyraz TAKŻE, bo opcja leśna i jeziorowa jest bardzo powszechna.
  • 2012-12-24 06:50 | lewatywa

    Re:Pies czyli kot

    polska pluskwa też chce żyć - a kibel jest po to by zamarzał, to panu nawet w wojsku powiedzą - a w ogóle pisz pan jakieś sensowne przepisy na święta, jak z piasku ukręcić bicz, z kromki chleba zrobić wigilię etc.. pluskwa na tym tle to banał;-)
  • 2012-12-28 22:32 | Bayzel Jan

    Re:Pies czyli kot

    Bredzą profesorowie z amerykańskich uniwersytetów, bredzą specjaliści od medycyny sądowej z USA, i katastrof. Bredzą wszyscy, którym do zbadania przyczyn potrzebny jest nie wiadomo po jaką cholerę wrak. Przeca nasi spec analitycy od analyz umysłów wiedzą lepiej co było przyczyną, a że wszyscy łącznie z Panem Omnipotencją tworzącym felyetony coraz gęściejsze w treść psychoanalityczną prezesa, wiedzą co wiedzą i nie zamierzają tego zmienić. Nie pozostaje nic innego jak uwierzyć w podszepty i głosy, które kazały pikować prosto w sosnę. Co ma trotyl do internowania prezesa a prezes do żołnierza polskiego z Niemiec wie tylko Pan Omnipotencja. Ja nie wiem dlaczego na lotnisku w Smoleńsku nie było ochrony prezydenta, nie wiem i aż boję się pytać dlaczego samolot przeznaczony dla najważniejszego urzędnika w państwie był remontowany w najbardziej zaprzyjaźnionym kraju, jest wiele tych naj i dlaczego. No ale od czego mamy analizy osobowości prezesa. Gdyby ktoś zapytał co ma piernik do wiatraka ? Ma i to dużo gdy ktoś w wieku piernika pierniczy od rzeczy seryjnie o jednym i tym samym facecie przez ponad dwa lata, bada mu psychikę przez pryzmat tropikalnego deszczu tudzież wytwórni sodu w Mławie i jeszcze dobrze mu za owe analyzy płacą. I nie ma wiatraka żeby mu ochłodził dyspozytornię, lub w najlepszym razie łupnął łopatą w podstawę rzeczywistości. Wszystkim wątpiącym; jakby jeszcze kiedy coś spadło ot samolot ze sztabem, wrak i trupy nie są do niczego potrzebne, wystarczy raport z dyspozytorni mocy, a moc jak widać jest i to jaka !
  • 2012-12-29 03:42 | Komentator

    Re:Pies czyli kot

    Nie wysili sie pan autorze. Roznica pomiedzy Niemcami a Polska polega na tym ze w Niemczech kazdy robi to do czego jest stworzony. Jak ktos jest stworzony do piora to powinien wiedziec ze za burdel w Polsce jest odpowiedzialny rzad a nie opozycja. Tej prostej prawdy zarowno pan jak i panscy koledzy nie wiedza. Widocznie powinniscie sortowac w Polsce smieci, wtedy moze byloby przynajmniej czysciej w tym kraju.
  • 2012-12-31 14:16 | Magda

    Seremet i Prokuratura Wojskowa

    wg Pana opowiadają brednie o trotylu? Bo przecież to oni pierwsi podjęli ten temat. Smutne, że na starość ludzie stają się żałośni.
  • 2013-01-07 13:32 | Oo

    Re:Pies czyli kot

    Panie <<Bayzel>> zmien pan ksywe na <grafoman lat piecdziesiatych>, bo styl zywcem z prezia i Władyława G.
  • 2014-05-15 21:43 | Leszex

    Re:Pies czyli kot

    Radykalnie ale nierealnie. Bitwa o głosy pozwoli komuś zaistnieć na chwilę. Ważne by kontynuować rozwój kraju, nie wdawać się w awantury polityczne, szanować wzajemnie. Tolerancja tolerancją niemniej po co pchać się na afisz. Nie cierpię żadnych zbiegowisk i namawiam na spacer. Tyle pięknych ogrodów, parków, pływalni, ścieżek rowerowych no i jeszcze lasów. Niewiele kosztuje a poprawia samopoczucie. Pozdrawiam i tych z lewa i tych z prawa i życzę szczęścia skoro cyrograf i tak już podpisany.