Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach?

(9)
2012-12-21 00:10 | Matkadzieci
Wiele można przeczytać o kryzysach małżeńskich, zdradach jednego z małżonków. Tłumaczy się to wszystko na wiele sposobów i na wiele jeszcze będzie tak czynić. Ja mam jednak pytanie, czy kobiety przed 30. rokiem życia (coraz częściej dostrzegam to wśród znajomych), które wiążą się świadomie (!) ze starszym mężczyzną mającym małe dzieci, żonę pomyślały o tym, że stają się przeważnie przyczyną rozpadu domu? Najważniejszego bezpieczeństwa jakie dzieci dostrzegają w schemacie: "moja mama, mój tata i ja"? Czy nie mają zasad moralnych by, przepełnione euforią kwiatów, wyjazdów i wspólnych randek, powiedzieć takiemu Panu - masz dzieci? Pomyślałeś o NICH? Jesteś za nie odpowiedzialny! Kryzysy, to już wiemy, zdarzają się zawsze. Pytanie, czy te młode kobiety, myśląc o własnym tylko szczęściu, ciągnąc zabawę - romans - uczucie dalej (JAK MAŁE EGOISTYCZNE DZIEWCZYNKI) miały/mają zasady moralne i były/są zdolne powiedzieć STOP. Co w głowie takich jest?
  • 2012-12-23 18:27 | okokok

    Re:Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach?

    gdyby przezyly podobny uklad, ale z pozycji zdradzanej partnerki, to moze zastanowilyby sie przez sekunde. mloda 30tka nie ma punktu odniesienie i nie, nie wie co robi. nie usprawiedliwiam, tak to dziala i tyle.
  • 2013-01-08 12:49 | Delta-six-one-zero

    Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach? NIE!

    Mlode kobiety, decydujce sie na taki romans same nie maja dzieci i nie zdaja sobie sprawy, co to oznacza - tych po prostu w ich "mental map" nie ma, nie istnieja. Z drugiej strony sa to najczesciej dziewczyny/mlode kobiety z rozbitych rodzin, wywodzace sie czesto z proletariackiego srodowiska, duchowo puste, wychowane bez ojca, walczace atawistycznie o swa pozycje, co determinowalo ich socjalizacje w rodzinie i spoleczenstwie. Wg motta: "Co wyrwe, to moje", "Ja zostalam zostawiona przez mego ojca i zyje wiec co za problem".

    Starsi mezczyzni (po 40-tce), majacy rodzine nagle szaleja na punkcie ich mlodosci, swiezosci, energii i mlodego ciala - calej tej ich "kobiecej broni", ich jedynego posagu. I robia straszliwe bledy, rujnujac sobie i innym zycie. Ale to czysty atawizm. Malo mezczyzn jest w stanie sie temu czarowi oprzec. Szczególnie gdy sie widzi te "cuda" na ulicach polskich miast. I one to doskonale wiedza. A potem, gdy sa porzucane, bo tak musi byc, ma sie przeciez jednak dpowiedzialnosc za rodzine, wtedy staja sie koszmarnymi niszczycielkami, mscicielkami, siejacymi wokól siebie kompletna destrukcje.

    Gdy dokonaja zniszczenia, odchodza z czystym kontem, do zabawy, nowego etapu zycia, bez konsekwencji zostawiajac po sobie zgliszcza. I prosze nie jeczec, ze "mogles sie przeciez oprzec". Nie. Perfidia mlodych kobiet jest przerazajaca. Tak to wlasnie dziala.



  • 2013-01-10 09:46 | aniga

    Re:Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach?

    Perfidia młodych kobiet? Że co? Mój poprzedniku, powiedz proszę, że ironizujesz!
    To starszy mężczyzna ma żonę i dzieci, i to ON, nie jego kochanka, jest za nie odpowiedzialny. Kochanka może nawet nie zdawać sobie sprawy z ich istnienia. A nawet jeśli zdaje, to on ma żonę, ona jest wolna. Nie obwiniajmy młodych kobiet za błędy mężczyzn. Mężczyźni mają mózgi,niech z nich korzystają. Siłą ich nikt do łóżka nie ciągnie. Nie róbmy z mężczyzn dzieci we mgle.
  • 2013-01-10 22:25 | Delta-six-one-zero

    Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach?

    Droga anigo, masz 25 lat, mieszkasz w Warszawie i powinnas sama wiedziec, jak to dzis funkcjonuje. Mlode kobiety szukaja swojej szansy w zyciu, bombardowane zewszad ideologia w stylu "jestem mloda, piekna, powabna, wiem, jak dzialam na mezczyzn" i jednoczesnie "Musisz miec to wszystko teraz - dom, superprzystojnego, wyksztalconego, obeznanego ze swiatem i zarabiajacego meza (czyt.: po 40-tce, mlodziaki w znakomitej wiekszosci tego nie maja), usmiechniete dzieci i bezpieczenstwo ekonomiczne". I mozesz miec to wszystko w realu, idac po prostu na skróty. Skaczac od razu kilka poziomów wyzej, bez "fazy dorabiania sie", która trwa te 15 lat.

    Obstaje przy moim argumencie, ze mlode kobiety bardzo czesto uzywaja swojej "broni atomowej" - seksapilu i inteligencji w realizowaniu swych celów "ustawienia sie", wiedzac, ze ON ma zone i dzieci, za które jest odpowiedzialny (ONE zawsze to wiedza, kobieca inteligencja czy intuicja) i ze mezczyzni po 40-tce, juz wlasnie "ustawieni", wchodzacy w faze midlife crisis sa wlasnie w konfrontacji z taka mloda kobieta owymi "dziecmi we mgle". Nie ma szans. Dobrze, nie zawsze. Ale najczesciej. Temu czarowi naprawde bardzo trudno sie jest oprzec. Przykladów mamy cala mase.

    A jak im sie plan "nie uda", mszcza sie jak naiwne gimnazjalistki i pozostawiaja po sobie spalona ziemie..
  • 2013-01-26 06:33 | Adam 2222

    Każdy, bez względu na wiek i pleć jak uzna, ze ma szanse na lepsze/ciekawsze/z dreszczykiem życie (kasa, ciało, miłość, brak upierdliwości,itp) spróbuje. Chyba ze ma za dużo do stracenia albo nie ma chętnego to cnotliwie będzie innych potępiać.

    Przykład, w dużej większości starsze panie i panowie w ruchach przeciwko antykoncepcji i skrobankom.

    Często, właśnie ze względu na dzieci, lepiej się rozstać niż pokazywać im do jakiej perdidi, manipulacji i upodlenia są zdolne kobiety z urażoną dumą "porzuconej".
  • 2013-03-11 08:54 | jpet

    Re:Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach?

    Ach, nieszczęśni dzieciaci faceci tak obcesowo wykorzystywani przez wredne, młode i bezdzietne kobiety...
    Matkadzieci pochyla się nad wami z empatią, obarczając winą za wasze niegodziwości swoje młodsze koleżanki.
    Niezłe.
  • 2013-04-22 15:04 | oakpark

    Ależ dlaczego mieliby się opierać......

    ....w końcu jak na kazdym kryzysie tak i na midlife crisis można coś przeżyć, czegoś się o sobie dowiedzieć. Tyle, że aby słuchać Syren trzeba być przywiązanym do masztu. Dali w końcu słowo, verbum stabile debet esse.

    Znaj proporcją Mocium Panie.... 8^)

    Przykłady Marcinkiewicza i Jezebel, Palikota i ... ale w końcu jak komuś nie przeszkadza, że panna zrobiła więcej lodów, niż Algida i się żenią....

    ...to wolny kraj, każdy moze zrobić z siebie idiotę!
  • 2013-09-23 01:36 | duchowo pusta

    Re:Czy kochanka pomyślała kiedykolwiek o jego dzieciach?

    ''Z drugiej strony sa
    to najczesciej dziewczyny/
    mlode kobiety z rozbitych
    rodzin, wywodzace sie
    czesto z proletariackiego
    srodowiska, duchowo
    puste, wychowane bez ojca,
    walczace atawistycznie o
    swa pozycje, co
    determinowalo ich
    socjalizacje w rodzinie i
    spoleczenstwie. Wg motta:
    "Co wyrwe, to moje", "Ja
    zostalam zostawiona przez
    mego ojca i zyje wiec co za
    problem". ''


    Pojęcia zielonego nie masz o czym piszesz.
    Większych podłości dawno nie czytałam. Dno. Po prostu.
    A odnośnie sposobu w jaki opisujesz mężczyzn. No... Nic dziwnego, że postrzegamy teraz panów jako takich właśnie życiowych nieudaczników co to zdani są tylko na kaprysy otaczających ich pań. Zastanów się co piszesz. Facet to nie jakaś durna marionetka, do cholery, wiedzą co robią! Nie róbmy z nich przytępych półgłówków myślących tylko jedną częścią ciała. Och, jacy oni biedni i bezbronni, no litości...