Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rząd PO-PSL popiera korupcję! I co to oznacza dla Polaków.

(1)
2013-01-08 00:30 | kagan01
Przecież ta wręcz śmiesznie niska kara (na dodatek w zawieszeniu) dla doktora G., to wyraźny sygnał, iż obecny, doszczętnie przecież skorumpowany, reżym PO-PSL będzie tolerować korupcję w Polsce, a to oznacza, że każdy polski przedsiębiorca musi teraz albo zamknąć swą firme, albo wyjechać z Polski albo też szykować koperty grubo wypchane "biletami NBP", jeśli będzie on chciał ona(a) coś zalatwić, np. w Urzędzie Skarbowym, gdzie urzędnicy będa teraz wręcz oficjalnie oczekiwać "gratyfikacji" za załatwienie byle sprawy...
Przecież lekarz pracujący na państwowym etacie nie ma prawa przyjąć żadnej "gratyfikacji", nawet po operacji, gdyż za tę operację płacą mu, i to z góry, podatnicy. Lekarz w szpitalu policyjnym (MSWiA, a więc państwowym) jest z definicji urzędnikiem (funkcjonaruszem) państwowym, a ordynator (szef kliniki), w tak wielkim, centralnym szpitalu, wiekszej od niejednego szpitala na prowincji, którym był dr G., jest wysokim urzędnikiem państwowym i musi być on ponad wszelakimi podejrzeniami o korupcję. Jeśli uznamy, że miał on prawo przyjmować owe "gratyfikacje", to tym samym musimy uznać, że mają takie samo prawo wszyscy urzędnicy państwowi, i to bez wyjatku: od premiera po młodszego referenta... :-(
Lech Keller