Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Polska polityka jako szekspirowska tragikomedia

(7)
Polityka jest wielkim dramatem, ale o niewielką stawkę. Tak przynajmniej opisał ją Szekspir. I miał rację. Spójrzmy na konflikt Kaczyńskiego z Tuskiem. Ważą się w nim ludzkie losy. Ale nie milionów Polaków, a tylko obu tych panów.
  • 2013-01-10 18:59 | roman.t

    Polska polityka jako szekspirowska tragikomedia

    " Istotą polityki w ujęciu Szekspira nie jest bowiem jej doniosłość, jej rzekomo wielki wpływ na nasze życie. Lecz jej rozmach, patos, dramat. Dramat, w którym ważą się losy polityków, a nie obywateli. Owszem, może się zdarzyć, że rykoszetem ich losy odbiją się na naszych. Ale nie to jest powodem naszego zainteresowania. Nie dlatego patrzymy na polityczną bitwę, aby w porę się schować przed nadlatującymi odłamkami. Patrzymy, ponieważ nie ma na Ziemi ciekawszego widowiska".

    Bardzo dobre spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. W ostatnim, zacytowanym zdaniu leży jednak właściwy problem. Dla większości Polaków pobieżne zainteresownie polityką wynika z braku alternatyw w życiu. Widownia zasiada zatem najczęściej przed TV i próbuje zrozumieć, co dany polityk chce im przekazać. Nie bez winy są też polskie media, które najmniejszy drobiazg niewarty uwagi rozdmuchują na cztery strony świata ubierając całość w stosowną, często łzawą dramaturgię. Nawet Szkspir nie wpadłby na podobny pomysł, nigdy nie przeniósłby realizacji uciekając z desek sceny w codzienność. Osobiście nie wiem więc kto rzeczywiście jest reżyserem spektaklu, a kto scenarzystą.

    Jedno jest natomiast pewne: z widownią, jej percepcją oraz zdolnością wybierania alternatyw zdecydowanie jest coraz gorzej.
    Roman
  • 2013-01-10 19:35 | aa

    Re:Polska polityka jako szekspirowska tragikomedia

    alternatywą jest demokratyczna anarchia.
  • 2013-01-11 00:39 | slawczan

    Re:Polska polityka jako szekspirowska tragikomedia

    Cały ten artykuł jest intelektualnym w swej formie a de facto kompletnym bzdetem. Autor pisze o jakiś motywach ,,osobowościowych", pojedynkach osobowości? Osobowości? Dobre sobie - w polskim w wydaniu to sa osobowości na poziomie cwaniaka z bazarku. No przesadziłem - niektórzy to poziom kanciarzy z banku. I tyle. Notoryczni oszuści wyzyskujący głupotę wyborców. Głupotę stymulowaną przez mass media jak i klimat społeczny, u nas ze szczególną rolą korporacji świadczącej usługi religijne.
    Przywołany w tym artykule (eseju?) Bismarck miał powiedzieć, że ludzie nie powinni wiedzieć jak sie robi kiełbasę i politykę. I o ile pierwsza część jego opinii objęła obecnie całe żarcie - o czym wie w zasadzie każdy świadomy swego bytu człek to co do drugiej części sporo ludzi ciągle się łudzi. Ja opisze utratę swoich złudzeń:-)
    Zawsze sie interesowałem polityką ale dzięki anarchizmowi byłem czujny. Szybko przekonałem się, że SLD to pospolici oszuści wyborczy - dla zostania przy korycie gotowi na wszystko. Zrządzeniem losu - zostali lewicą bo wszyscy z Solidarności tłoczyli się po prawej stronie a J. Kuroń zamiast ochroną pracowników niszczonych przez neoliberałów Balcerowicza zajmował się ogłupiającymi ich gadkami. Do jakiej innej pracy nadawał się taki L. Miller? Mechanik? Inżynier? Nie. Jak każdy pezepeerowiec nie nadawał sie do żadnej a Partia zapewniała mu status materialny. No i w 1989 roku w normalnych warunkach tym typom urwało by się koryto tu jednak udało im się przetrwać. Potrzebny był mi więc lewicowiec z kasą:-) No i zdawało by sie, że sie zjawił - Palikot.Zapisałem się. W pocie czoła ,,ucieraliśmy" liste wyborczą (he,he) finał był taki, ze pojawił się z nadania centrali(?) knurek z żelem na włosach o którym nikt nie słyszał. A przecież w Ruchu miało być INACZEJ. Owszem - było. W odróżnieniu od innych koterii w RP nikt nikgo nie znał. Ale wróćmy do naszego ,,bohatera". Nie idioty, zaznaczam. Prezes kilku spółek, choć nie wszystkie jego biznesy zakończyły się powodzeniem(czyt:nie wszystkie faktury zostały zapłacone?) - ktoś z internautów zadał sobie trud i go zlustrował, jak i innych nowych kandydatów. Podkreślam - nie był idiotą. No i jako jedyny miał sporo kasy (jakie 100tysi) by ZARYZYKOWAĆ. Wynajął ludzi, bo aparat partyjny nie miał czasu na lepieni zajęty pracą w kapitaliźmie jak i oburzony odgórnym dostarczeniem ,,jedynki". Wygrał. Na jego stronie poselskiej pojawił się ,,program", ,,cele". Wśród nich prirytetem dla regionu przywrócenie połączenia kolejowego do miasta X, które lata temu w ramach szału balcerowizny zostało zlikwidowane, dzięki czemu inicjatywa prywatna wozi teraz ludzi szarżującymi busami. Na zebraniu kilka miesięcy po wyborach zdałem pytanie ,,jak tam prace na przywróceniem połączenia?", ,,Jakiego połączenia?" ,,No do X?". Spojrzał na mnie jak na kosmitę. Nawet nie wiedział/nie pamiętał jakie se priorytety powypisywał (a raczej mu wypisano).
    I ja się pytam gdzie te pojedynki osobowości o których autor pisze fatygując do tego bebłania starego Willa Shakespeare'a? Nasz (mój) bohater skorzystał tylko z okazji by przemknąc do klasy pasożytniczej. Jaki on lewicowiec (RP głosił sie wtedy lewicą)? Gdzie te ambicje? 10 tys diety? Może zapełnianie notesu ,,użytecznymi" telefonami? W końcu A. Gawronik senatorował chyba ze 2 kadencje bo dzieki temu skutecznie unikał prokuratora,
    Autor pisze o ,,wielu" ludziach, którzy przewinęli się przez tzw. polską politykę. Z tego co ja widzę od 1989 roku międli się ta sama ekipa. Tylko zmienia się przynależność koteryjna. No i biologia robi swoje. Ale dzięki ordynacji większościowej tylko kamikaze wypadają z obiegu. Reszta trwa ku naszemu udręczeniu.
    Autor pisze, że ,,oni" w sumie nie rządzą, rządzą procesy. Więc po co ,,oni". Jedno jest pewne - zrobić nam lepiej nie są w stanie - tylko zaszkodzić zawsze mogą. Taka przewrotna teza wynika z tego artykułu i wtedy logiczną konsekwencją wydają się postulaty anarchizmu (co zapewne Autorowi jako amatorowi konserwatyzmu byłoby nie w smak) - rozgonić to barachło i już. Skoro procesy rządzą a każdy jest samotnym okruchem w sumie zdanym na siebie i walczącym o swoje to po co ,,oni". By co poniektórzy mogli masturbowac swoje zaburzone osobowości? To dla mnie wariant optymistyczny ale coś mi mówi, że raczej jest uprawniona analogia do PZPR, której przedstawiciele walczyli pałami ZOMO o prawa ,,ludu pracującego". Tak i teraz spijamy ustami naszych ,,wybrańców" najlepsze trunki przy czym ze stołów naszych panów z PZPR szaraczkom trochę więcej skapywało.
    Ps. pomijam polepszenie losu sługusów i klientów obecnego systemu na których to różnorakie przywileje ,,ci co nie maja wyjścia" mają dumny zaszczyt pracować
  • 2013-01-11 16:17 | Adam 2222

    Sz.P. Krasowski się myli. Tusk i Kaczyński, oboje robią z Polski państwo wrogie obywatelom. Prokuratorzy, sędziowie, urzędnicy, spec służby, księża, zakonnice byli i są bezkarni w łamaniu prawa na każdym szczeblu.


    Ostatnio nawet TK się ośmieszył negując swoje orzeczenie z 2001 r i teraz pozwala na okradanie emerytur przez rząd.
  • 2013-01-12 06:59 | agentobcegowywiadu

    Re:Polska polityka jako szekspirowska tragikomedia

    Tyle, ze dzis najwazniejsze decyzje dotyczace Polski i Polakow nie sa podejmowane w Warszawie, a w Berlinie, Brukseli, Waszyngtonie (DC) i w Watykanie oraz w zaciszu gabinetow bankierow z Wall Street, City of London i Zurychu. Tak wiecdnie ma dzis wiekszego znaczenia, czy w Polsce premierem jest Kaczynski czy tez Tusk, gdyz oni sa tylko marionetkami w rekach zachodnich politykow i finansistow.
    Lech Keller
  • 2013-01-12 21:46 | Maciej Górkiewicz

    Byczek Fernando, byczek spokojny, nie znosił swarów ...

    ... i polityka nie interesowała go w ogóle, ani czynnie, ani biernie.
    No dobrze, są opowieści prawdziwe o prawdziwym człowieku: Diogenes w beczce, ... Archimedes z jego szkicami na piasku ...
    Ok, ok, oni na tyle interesowali się polityką, żeby wiedzieć, kiedy należy sobie powiedzieć: dulce't decore'st pro patria mori czyli: wszystko, co nasze, Polsce oddamy, hasło wydane ...
    A teraz ? a teraz naród wybiera sobie takich klaunów, żeby cyrk był zabawny: a to trotyl, a to mama madzi, a to fotoradary = lubo, bratcy, lubo, lubo bratcy żit', z naszim atamanom nie prichoditsja skuczit' ... ok, ok, skuczyć będziemy później - już zaczynamy !?
  • 2013-01-13 09:34 | Engels

    Marks dla ubogich

    Absolutna niezgoda z postawiona teza.

    Konsekwencja przyjecia postawy proponowanejprzez artykul jest cynizm, fatalizm i prywata.
    Tego akurat mamy juz wystarczjaco duzo w polskim zyciu spolecznym i politycznym