Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Reżyserzy operowi - wizjonerzy i skandaliści

(1)
Do Opery Narodowej wrócił właśnie Willy Decker jako reżyser premiery „Don Carlo” Verdiego, w tym sezonie pojawi się też po raz pierwszy Christoph Marthaler. Pomału poznajemy czołowych reżyserów operowych świata.
  • 2013-01-16 22:53 | octavian

    Albo Regietheater albo tekturowe jodły na gór szczycie?

    "Czy spektakl porwie widza mimo kontrowersji, czy też stanie się żenującym obrazem reżyserskiej pychy lub niemocy twórczej, zależy wyłącznie od talentu i od tego, czy reżyser ma rzeczywiście coś do powiedzenia."

    Dlaczego więc zgadzamy się oglądać jałowe, powtarzalne udziwnienia, eksploatujące w kółko niezwykle ubogi zestaw środków-trików i prezentujące płytkie przemyślenia na temat zgranych problemów? Reżyserom udało się nam wmówić, że w Rusałce albo muszą pląsać w tekturowym lesie dziewice w nocnych koszulach albo musi się rzecz dziać w szpitalu psychiatrycznym. Eugeniusz Oniegin musi być albo dokładnie taki, jak za Czajkowskiego, albo musi być o homoseksualnym związku tytułowego bohatera z Leńskim. Lukrecja Borgia bez przeniesienia w czasy Mussoliniego będzie niezrozumiałą ramotą. A to wszystko nieprawda i bezczelna manipulacja. W Cosi fan tutte jest dość materiału, żeby - nie zmieniając ani słowa i ani nuty - zrobić genialne studium złego użycia przewagi intelektualnej i manipulacji (Ponnelle). Świetne dekoracje do Kati Kabanowejmogą być dalekie od płóciennych pejzaży i tekturowych domów, ale nie muszą przedstawiać ani stacji metra ani stacji kosmicznej (Alden). Elektra może się dziać w nieokreślonym miejscu i czasie, na tle szarej ściany, a być przejmującą tragedią - bez dokładania do niej popowych wstawek (Decker). Nie dajmy się wciągnąć w logikę "albo - albo". Reżyser może wszystko, ale musi się też ze wszystkiego rozliczyć, nic nie ma prawa być przypadkowe albo zbędne i nic nie ma prawa być tylko dlatego, żeby nie było tektury i płótna. Folia plastykowa, drapane aluminium i polimery nie są wcale lepsze od zakurzonych zastawek z dykty. Są nawet gorsze, bo rozkładają się 300 lat.

    Przy okazji: w sprawie Trojan "bardzo proszę pamiętać, że ja byłem przeciw". Nie podziwiałem "kosmicznej" inscenizacji, bo nic tam nie było do podziwiania. Była rzadkiej brzydoty, tandetna, płytka, licho uzasadniona i sprzeczna z założeniami Berlioza. Odjechała od świata realnego (jeśli to ma być zaleta) nie dalej niż Wergiliusz, a w złą stronę - w komiks klasy "C". To nie fascynuje. Komiksy kojarzą się z marnym papierem, a to dużo gorzej niż tektura. I są nudne.