Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Arnold Schwarzenegger wraca z polityki na ekrany

(1)
Po ośmiu latach sprawowania władzy w Kalifornii były gubernator Arnold Schwarzenegger odchodzi z polityki. Zgodnie z zapowiedzią „I’ll be back” wraca do kina akcji.
  • 2013-01-19 14:04 | ivo

    Zaczyć niejedno ma imię...

    "Austriackie indywidualności świata sztuki, jak filozofujący, dwukrotny zdobywca Złotej Palmy w Cannes Michael Haneke („Miłość”, „Biała wstążka”), kontrowersyjny reżyser prowokator Ulrich Seidl (trylogia „Raj”) czy znerwicowana noblistka Elfriede Jelinek, niewiele przy nim znaczą"

    Można by się zastanowić, cóż to jest znaczenie, dla kogo znaczy, co znaczy itd.itp
    Bo jeśli ograniczymy się do popularności mierzonej ilością ludzi, czy błyskotliwej kariery, to jasna sprawa, tyle, że wtedy można by również można powiedzieć, że Sokrates też niewiele znaczy, ciekaw jestem jaki odsetek Amerykanów (i nie tylko ich, ale oni są, statystycznie, w swej ignorancji, aż rozczulający) wie w ogóle że istniał i kto zacz? Na pewno mniej niż ten który wie o istnieniu Schwarzeneggera... Myślę, że przy takim ujęciu sprawy to znaczy on więcej niż wszyscy nobliści w historii. Takie tam dywagacje nad słowem "znaczenie"....