Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Jak przepowiadać, żeby się sprawdziło

(5)
Koniec świata odwołany. Nie spełniła się najbardziej apokaliptyczna przepowiednia na 2012 r., podobnie jak nie sprawdziło się wiele mniej radykalnych prognoz. Mimo tych niepowodzeń człowiek nieustannie próbuje zaglądać w przyszłość. Z jakim skutkiem?
  • 2013-01-27 04:30 | m.gawka

    Jak przepowiadać, żeby się sprawdziło?

    Odpowiedź jest banalnie prosta. Należy przepowiadać to, co się już zdarzyło!
    Oczywiście to żart, choć odkrywający karty różnych kuglarzy, których nie brakuje.
    Jest kilka typów "przepowiadania" przyszłości:
    1. Prognozowany - najczęściej oparte o bogaty materiał faktograficzny, lub ścisły model matematyczny.
    2. Życzeniowy - najczęściej oparty na optymizmie i często całkowicie oderwany od realiów lub modeli, lecz poruszający u odbiorców ukryte siły i poruszający do działania.
    3. Fatalistyczny - oparty na pesymizmie, wspierany metafizyką i przeświadczeniem rychłej apokalipsy. Odbierający chęć do jakiegokolwiek działania i wpychający w objęcia grup sekciarskich.

    Czy planowanie przedsięwzięć też nazywać "przepowiadaniem"? Metodologicznie zapewne tak, lecz geneza planowania opiera się na wizji celu, a ono samo jest tylko metodą jego osiągnięcia.
  • 2013-01-27 09:38 | nikodeminijaki

    Re:Jak przepowiadać, żeby się sprawdziło

    Tyle, ze owe "naukowe" prgonozy nie sa trafniejsze od "nienaukowych"...
  • 2013-01-27 10:10 | grzegi25

    Re:Jak przepowiadać, żeby się sprawdziło

    Najlepszym sposobem na zapewnienie przepowiedni spektakularnej klapy jest stworzenie jej w doprecyzowanej pod względem czasu, miejsca i zdarzenia formie.
  • 2013-01-28 22:54 | Rzeczeni mieszkańcy Bangla Deshu

    Re:Jak przepowiadać, żeby się sprawdziło

    nie są dowodem na zaspokajanie "podstawowej potrzeby autonomii", tylko modelowym przykładem zwykłej durnoty godnej małp ogoniastych, którym ostatnio w jednym zoo zafundowano tablety.
    Ale rozumiem P. Redaktora, bo jest to bliskie typowo polskiej durnocie - patrz 1939: boso, ale w ostrogach, nie oddamy ani guzika, następnie (za Prlu) lokomotywy zamiast masła, i "byliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu", wreszcie (w RP III i pół) latanie na drzwiach od stodoły (zakończone zamachem na brzozę smoleńską) i budowanie stadionów z dysfunkcyjnymi dachami. Polska Bangla Deshem EU!
  • 2013-01-29 14:26 | MCH

    Władza a rozum

    Władza - polityczna, gospodarcza i duchowa - myśli o przyszłości, ale swojej, a nie świata. Ważniejsze jest dla niej, by utrzymywać swoje przywileje, niż aby ratować przed czymkolwiek świat. Prędzej, aby do kryzysu dotrwać, niż by mu zapobiec. A gdyby nastąpił, to go przetrwać, najlepiej surowo zań karząc swoich wrogów. Taką, zresztą całkiem racjonalną, metodę przyjęły też nasze obecne władze. Ich strategiczna bierność, a nawet ślepota, może być bardziej wyrazem roztropności niż słabości umysłowej. Nawet jest jakoś przewrotnie chrześcijańska: zbawienie osiąga się przecież indywidualnie, nie zaś z całym krajem albo światem.
    Zresztą, czyż przyszłością nie interesują się głównie ci, którzy nie realizują się dobrze w teraźniejszości?