Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Bywają szlachetni hakerzy

(22)
Nie marzył o chwale męczennika. Aaron Swartz, genialny haker przyparty do muru przez System, za wolność zapłacił życiem. Pokazał, że hakerstwo to projekt etyczny.
  • 2013-01-30 00:23 | bkr

    Ale żeby ksiażka

    pt. Hakerstwo nie była dostępna w formie e-booka ...
  • 2013-02-13 19:31 | rob

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Co to jest Micro-Soft???
  • 2013-02-13 19:51 | le_mon

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Olaboga :/ Jak można takie bzdety wypisywać? Rozumiem w Onecie czy WP, ale w Polityce?
    Fedora, Panie Bendyk, NIE JEST żadną odmiana Linuksa! Linux jako system operacyjny to kernel + niezbędne narzędzia i biblioteki GNU. Tyle i tylko tyle.
    Kiedy do tego dołożymy wszystko co potrzeba żeby dało się na tym sensownie pracować (wiem, można i w terminalu ;)), czyli po pierwsze xorg, menedżery okien ewentualnie całe środowiska graficzne, potem już wszystko na co fantazja twórców pozwoli czyli programy do edycji tekstu, grafiki, internetu itd. itp. otrzymujemy dystrybucję (nie żadną odmianę) Linuksa. A Fedora to jedna z kilkudziesięciu, a może kilkuset dystrybucji, tyle że rozwijana pod skrzydłami Red Hata.
    Żeby nie było, odmiany Linuksa też są ;) Z nimi w języku polskim jest drobny problem - powinno się pisać Linuxa, czy raczej Linuksa? :))
  • 2013-02-14 06:24 | narciarz2

    Jakosc Linuxa

    Drogi Autorze, jakosc Linuxa to jest mit propagowany przez publicystow, ktorzy sami osobiscie nie zajrzeli do srodka. Ja uzywam Linuxa w moich przyrzadach i wyrywam wlosy z glowy. Nie potrafie spamietac, nie potrafie znalezc, nie potrafie zrozumiec. Komentarze raz sa, raz ich nie ma. Struktura jest zawiklana, bo Linux jest napisany w archaicznym jezyku. (Jezyk C nie posiada zadnych nowoczesnych metod modularyzacji, jakie od trzydziestu lat znamy z Moduli albo Oberona.) Linux to jest genialny wynalazek socjologiczny, ale okropny wynalazek technologiczny. Najkrocej mowiac, wielki problem techniczny brzmi "jak napisac niezawodne oprogramowanie?" Technicznej odpowiedzi na to pytanie udzielila Ada, Modula, i Oberon, za ktorymi stoi jeden z najgenialniejszych programistow Niklaus Wirth. Ta odpowiedz posluzyla nastepnie do napisania Javy. Natomiast Linus wymyslil odpowiedz socjotechniczna: dziesiatki tysiecy wolontariuszy testuja, testuja, i testuja. To jest niekonczacy sie wysilek, mordega, i gigantyczna strata czasu.
    .
    Jest taka prosta zasada w technice: jesli czegos nie mozna zrozumiec i zapamietac, to owo cos jest zle zaprojektowane. Niech Pan sprobuje zrozumiec i zapamietac dowolna ksiazke o wnetrznosciach Linuxa. Powiedzmy, "Linux Device Drivers" Corbeta. Niech Pan przeczyta i opowie, ile Panu sie udalo zapamietac? A potem niech pan napisze jakis rozsadnie skomplikowany podsystem. (Moge Panu napisac specyfikacje, bo mi jest potrzebny pewien podsystem i moge wytlumaczyc.) Po takim praktycznym tescie niech Pan podsumuje swoje doswiadczenie programistyczne i niech Pan napisze o jakosci.
    .
    Jest takie zdanie w ksiazce Wirtha i Gutknechta "dokonalismy szokujacego odkrycia, ze tworcy systemu go nie rozumieja, nie potrafia wytlumaczyc jak dziala, i dlaczego jest taki zawodny". W tym konkretnym przypadku chodzilo o Cedar (pierwowzor zarowno Microsofta jak tez Apple), ale to zdanie w pelni opisuje sytuacje Linuxa. Istnieje mala grupa ludzi o specyficznej pamieci, ktorzy potrafia zapamietac tysiace niepowiazanych szczegolow. Tacy ludzie pisza jadro tego systemu. Nie powinnismy ich podziwiac, tylko im wspolczuc. Dojrzala tecnlogia nie powinna opierac sie na malej grupie ludzi o fenomenalnych zdolnosciach. Dojrzala technologia powinna opierac sie na jasnej strukturze i dobrej dokumentacji. Ani jedna, ani druga nie istnieja w przypadku Linuxa.
  • 2013-02-14 07:43 | cmos

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    "Co to jest Micro-Soft???"

    Witamy młodzież. "Micro-Soft" to pierwsza nazwa firmy znanej dziś jako "Microsoft". Dowiedzieć się tego można na przyklad używając serwisów "Google" albo "Wikipedia".
  • 2013-02-14 08:07 | rob

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Nie wiedziałem, że artykuł dotyczy historii Microsoftu (Micro-softu) :))
  • 2013-02-14 08:24 | le_mon

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    No tak, jak czegoś nie rozumiem, to znaczy że to coś jest be... A może to coś jest całkiem dobre, tylko Pan nie potrafi tego zrozumieć? Może lepiej, skoro się czegoś nie rozumie, po prostu się na ten temat nie wypowiadać?
    Skoro cytuje Pan Wirtha, to ja tez mam cytat. Nie wiem kto jest autorem, ale powiedzenie jest dosyć popularne: "W 95% przypadków, problem z komputerem tkwi między krzesłem a klawiaturą".
    Ja również mam propozycję. Skoro Linux jest taki straszny, niech Pan spróbuje zrozumieć i zapamiętać dowolną książkę o wnętrznościach Windowsa ;) Życzę powodzenia :))
    A przykładu z Cedarem w ogóle nie łapię. Co ma do tego MS i Apple? Jakim sposobem system (Cedar) miałby być pierwowzorem MS i Apple, czyli firm?
    Nic nie ujmując Wirthowi, zna Pan jakiś OS napisany W Adzie, Moduli albo Oberonie? Skoro te języki są takie wspaniałe? Tylko ci wredni programiści nie chcą ich używać do tworzenia systemów :P
  • 2013-02-14 21:06 | narciarz2

    zna Pan jakiś OS

    Drogi Panie le-mon. Dziekuje za zlosliwosci i pouczenia w typowym polskim stylu. Jesli idzie o systemy, to Niklaus Wirth projektujac jezyk po pierwsze projektowal komputer, po drugie pisal kompilator w tym jezyku, a potem system operacyjny. W przypadku Moduli maszyna nazywala sie Lilith, jezyk to byla Modula, zas system nazywal sie Medos. (Modula nie byla powszecnie uzywana, natomiast Modula-2 jest uzywana do dzisiaj.) Jesli idzie o Oberona, to maszyna nazywala sie Ceres, i byla to jedna z pierwszych albo wrecz pierwsza 32-bitowa maszyna ze zintegrowana grafika. Jezyk nazywal sie Oberon, zas system nazywal sie Oberon System. Na ten temat powstaly cztery ksiazki, ktore polecam. Pierwotny Oberon oparty byl na zasadzie "instance-based inheritance" (nie bede tlumaczyl, bo zakladam, ze oprocz zlosliwosci posiada Pan takze wiedze). Pozniej H.Mossenboeck dodal do Oberona tzw. "type-based inheritance", czyli to, co powszechnie nazywa sie OOP. Oberon System zostal rozszerzony w dwu kierunkach: pierwszy rodzaj OOP zostal wyprobowany w oryginalnym Oberon System oraz w Oberon System 3, zas drugi rodzaj w Oberon System IV. (Tak sie je pisze, raz 3, raz IV.) Z pierwszego narodzila sie Java. Z drugiego narodzil sie Component Pascal oraz BlackBox Component Builder. Ten ostatni byl dzielem Clemensa Szyperskiego, obecnie zatrudnionego w Microsofcie. Clemens dodal tzw. "komponenty", i napisal na ten bardzo znana temat ksiazke.
    .
    Jesli idzie o architekture jadra Linuxa, to nie wychodzi ona poza oryginalny Oberon System, ktory byl oparty na tzw. "method suites", czyli na zmiennych proceduralnych. W Oberonie te zmienne sa zawsze sprawdzane przez kompilator, zas w C praktycznie nigdy, co powoduje powszechnie znane problemy. Ataki internetowe na Linuxa sa oparte na braku testow na konsystencje danych (lack of strong typing). Jak Pan moze wie, te ataki sa jednym z glownych problemow sieci. Tak wiec niewielkie wydawaloby sie wady jezyka i architektury systemu prowadza do miliardowych strat. To jest jeden z przykladow niskiej jakosci oprogramowania napisanego w C, zas Linuxa w szczegolnosci. Jak Pan moze wie, ten problem jest mozolnie poprawiany od wielu dziesiecioleci. Stad sie wziela Java, zas ostatnio C# oraz .NET. I konca tym wysilkom nie widac, skore te bezpieczne jezyki sa wykonywane przez jadra systemowe bez zabezpieczen. Po szczegoly odsylam do literatury. Jesli Pan troche poszpera, to latwo Pan znajdzie materialy zrodlowe i bedzie Pan mogl podniesc poziom wiedzy i byc moze obnizyc poziom zlosliwosci. Zycze powodzenia.
  • 2013-02-14 22:03 | le_mon

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Szanowny Panie. dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Jak Pan sam zauważył Oberon, Modula itd BYŁY używane do różnych celów, w tym i do tworzenia OS. Ale już nie są.
    Wcale nie neguję Pańskiej znajomości tematu i dlatego mam nadzieję, że odpowie Pan na jedno proste pytanie. Skoro Modula czy Oberon to takie superhiper języki, dlaczego obecnie nikt nie próbuje ich używać do pisania systemów? Mam nadzieję że to nie było złośliwe pytanie?
    Przy okazji. Systemy linuksowe pracują na 93,8% z pierwszych 500 najmocniejszych superkomputerów http://www.top500.org/statistics/list/ Skoro Linux jest do niczego, jak Pan to wytłumaczy? Jacyś masochiści budują te superkomputery i na nich pracują?
    Pozdrawiam.
  • 2013-02-15 02:16 | narciarz2

    Nie-Linuksowe systemy operacyjne

    Drogi Panie: "BYŁY używane". Niezupelnie. Nadal sa. To, ze Pan o tym nie wie, nie stanowi dowodu winy. Na przyklad, prosze wyguglowac nastepujace dwa hasla i zapoznac sie z tematem: "Astrobe" oraz "bluebottle oberon". Te lektury powinny uzmyslowic Panu blad logiczny Pana rozumowania, w ktorym utozsamil Pan slowa "wiekszosc" ze slowem "wszyscy", jak tez "mniejszosc" ze slowem "nikt". To jest bardzo powazny blad logiczny, chyba Pan sie zgodzi?
    .
    "Mam nadzieję że to nie było złośliwe pytanie?". Nie, to jest bardzo dobre pytanie. Dlaczego najbardziej popularne systemy, Linuks oraz Windows, zostaly napisane w archaicznym jezyku? Dlaczego jadro Linuksa ma tak prymitywna architekture? Najprostsza odpowiedz brzmi "wszyscy jedza w MacDonaldzie, nikt nie chodzi do dobrej drogiej restauracji". To jest odpowiedz przez analogie. Chyba nie musze tlumaczyc, co mam na mysli?
    .
    Jezyk C byl jednym z pierwszych wprowadzonych do obiegu, tuz po Fortranie. Z obecnej perspektywy jest to jezyk prymitywny i pelen niebezpiecznych pulapek. (Memory leaks, dangling pointers, memory corruption.) Te pulapki tlumacza sie na wielki naklad pracy oraz koszt. Literatura mowi, ze ogromna wiekszosc pracy i kosztu w software idzie na testowanie. Dlaczego tak sie postepuje, skoro istnieja te inne jezyki i systemy oparte na "strong typing", dzieki ktoremu testowanie mozna wielokrotnie ograniczyc? Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze piszac w jezyku Component Pascal osiagalem wynik szybko i w sposob przewidywalny, zas piszac w C musze walczyc jak lew. (Prosze sobie poszukac Component Pascal, jak rowniez "blackbox component builder".) Wiec dlaczego ludzie postepuja nieracjonalnie i nadal uzywaja C? I dlaczego wymyslili C++, ktory jest jeszcze gorszy?
    .
    Po pierwsze, nie wszyscy tak postepuja. Niezawodnosc software to jest taki problem, ze stad sie wziely Java oraz C#, ktorych zasady zostaly zapozyczone z Oberona. Po prostu, N.Wirth udowodnil, ze 2+2=4, zas inni to napisali w innej notacji. On byl akademickim prekursorem, zas inni skomercjalizowali jego wyniki. (Na przyklad, jego student P.Kahn zrobil majatek na Turbo Pascalu.) I to jest jak najzupelniej w porzadku. Naukowiec wymysla, zas przemysl wdraza i potem sprzedaje. Tak wiec do listy "mniejszosci" nalezy zapisac nie tylko Module i Oberon, ale takze Jave, C#, i sporo innych podobnych jezykow i systemow. Po takiej modyfikacji "mniejszosc" juz nie jest wcale taka mala. Do "mniejszosci" zaliczaja sie nie tylko Sun i Oracle, ale takze Microsoft.
    .
    A dlaczego Linux jest tak szeroko uzywany? Nie odpowiem w imieniu "masochistow", ale odpowiem w swoim wlasnym. Pomimo szczerego obrzydzenia, ja przyjalem Linuxa za podstawe swojego produktu zgodnie z zasada "cannot beat them, join them". Mam nadzieje, ze pan rozumie slowo "oportunizm"? To slowo, ktore jest po polsku obelzywe, po drugiej stronie Atlantyku ma znaczenie pozytywne, jesli idzie o konkretna dzialalnosc.
    .
    Na koniec zapraszam na strone www.skutek.com. To jest moja skromna strona, na ktorej pokazuje moj produkt linuxowy. Mam takze inna strone, na ktorej tlumacze, w jaki sposob osiagnalem swietny wynik w jezyku Component Pascal. W jednym przypadku Linux jest wlasciwym narzedziem, a w drugim bylby nieszczesciem. Trzeba nie tyle mierzyc sily na zamiary, ile raczej dobierac wlasciwe narzedzie do problemu. One size does not fit all.
    .
    Mama nadzieje, ze odpowiedzialem na Pana pytanie. Bardzo dziekuje za Panskie uwagi.
  • 2013-02-15 08:57 | le_mon

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    No cóż, zgodnie z Pana radą wyguglowałem. Astrobe to niezupełnie to, o co mi chodziło, ale Bluebottle Oberon jak najbardziej. Co prawda na stronie mamy informację "Last changed: June 10, 2011". Czyli najwyraźniej jest to projekt raczej hobbistyczny, rozwijany przez grupę zapaleńców żeby pokazać że można i tak. Pewnie że można, można laptopem wbijać gwoździe, tylko po co? Takich projektów trochę jest, choćby Haiku,ReactOS czy choćby (nie)sławny HURD ;) Zresztą na pewno Pan to wie. Fakt, z rozpędu napisałem "nikt", ma Pan rację.
    Po prostu zastanawia mnie dlaczego niektóre lepsze rozwiązania, również wśród OS-ów, się nie przyjęły? Pewnie po trochu z powodu mody, przyzwyczajeń użytkowników i lenistwa programistów ;) A, zapomniałbym o niewidzialnej ręce rynku :)
    A to, że nie każdy język nadaje się do każdego zadania, to nawet ja wiem :)
    W każdym razie pańska odpowiedź jest wyczerpująca i kompetentna. Ciężko o to w dzisiejszych czasach.
    Skorzystałem z zaproszenia i odwiedziłem. Jestem pod wrażeniem. Pozostaje mi tylko życzyć powodzenia w dalszej działalności. Może tzw. kompetentne(?) czynniki dostrzegą, że w Polsce można produkować bardziej złożone technologicznie rzeczy niż okna i drzwi z Porty, czy majonez :D
    Pozdrawiam.
  • 2013-02-15 12:58 | lukald

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Olaboga :/ a jakie to ma znaczenie czy Fedora to odmiana Linuxa ? To nie dział techniczny ;) pozatym mało kto używa Linuxa, nie mówiąc już o znajomościach ich odmian (kto by je zliczył).
    Artykuł dotyczy zupełnie czegoś innego, a czepianie się przecinków jest przysłowiową Fedorą :)
  • 2013-02-15 15:42 | narciarz2

    BlueBottle

    Drogi Panie: bardzo dziekuje za wizyte na mojej stronie. Jesli Pan zna kogos, komu takie produkty sa potrzebne, to bede zobowiazany za wskazanie mu mojej strony. Powinienem dodac, ze mieszkam w USA, ale to nie stanowi przeszkody. Jesli idzie o BlueBottle, to jest to projekt akademicki prowadzony przez wspolautora "Projektu Oberon" J.Gutknechta w macierzystym instytucie N.Wirtha. Takie projekty na ogol wygladaja jak hobby. Linux jest wyjatkiem, ale jak juz napisalem Linux jest raczej bardzo udanym eksperymentem w dziedzinie socjologii, a nie nauki komputerowej. Sam pomysl "zrobmy drugiego Unixa" jest odtworczy w sensie akademickim. Takie projekty napedzaja przemysl, ale nie nauke. BlueBottle ma raczej ambicje akademickie, a nie przemyslowe.
    .
    A dlaczego pewne kiepskie produkty sie przyjmuja, zas dobre nie? Swiat jest pelen takich przykladow. Z innej dziedziny: wezmy przykladowy produkt o nazwie "prezes". (Przypadkowo dobrane litery.) Produkt jest czysto lokalny, do Europy sie nie nadaje, wyraza sie w jednym jezyku i to z duzym trudem. Dokumentacja jest belkotliwa. Kawalki dokumentacji, ktore mozna zrozumiec, budza przerazenie. (N.p. projekt konstytucji.) Produkt kiedys przetestowano lokalnie i wynikiem byl rozpad dwu dobrze prosperujacych gazet. Potem przetestowano na wieksza skale i wynikiem byla co najmniej jedna ofiara, a pewnie duzo wiecej, jesli doliczyc zapasc w transplantacjach serc. Mozna wiec powiedziec, ze "prezes" to jest produkt kiepski, niebezpieczny, i wrecz toksyczny. A jednak znam ludzi w polskich kregach akademickich, ktorzy chca ten produkt ponownie zastosowac, i to na duza skale. Jest to przyklad moze ekstremalny, ale wart przemyslenia.
    .
    Pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za wizyte i za dyskusje. Proponuje na tym zamknac nasza rozmowe. Klaniam sie bardzo nisko i zycze powodzenia. Jesli Pan zna kogos, kto chcialby nawiazac kontakt w sprawach fachowych, to mozna to zrobic przez podana strone. Do widzenia.
  • 2013-02-16 03:05 | kotkameleon

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Jest taka szansa aby rozwinął Pan temat "Prezes"? Przyznam, że nie potrafię rozczytać gdybania od realności, pomimo kilkukrotnej lektury.
    p.s. Jestem komputerowym laikiem jeżeli ma to jakieś znaczenie.
  • 2013-02-16 08:48 | saganini

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Otóz to. Kogo, poza garstką "nerdów", obchodzi, czy Fedora jest odmianą Linuxa czy też nią nie jest. Poza tym, ten okropny żargon "nerdów", np. kernel zamiast jądra, terminal zamiast końcowki, mendżer zamiast zarządca etc.
  • 2013-02-16 08:51 | saganini

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    100% racja, narciarz2. Ja odszedlem od programowania, gdyz tez nie moglem sie zgodzic z tym, ze mam poprawiac programy, ktorych nie rozumieja nawet ci, ktorzy je napisali...
  • 2013-02-17 16:26 | narciarz2

    Prezes

    Panie Kameleonie: To byl zart, prosze Pana. Bardzo prosze przeczytac jeszcze kilka razy. Po ktoryms czytaniu Pan sie rozesmieje. Powodzenia.
  • 2013-02-17 16:42 | narciarz2

    Bywaja takie programy

    Saganini: Z historii moich prawdziwych przygod. Piszac prace doktorska z fizyki jadrowej musialem przedstawic jakies obliczenia. Otrzymalem program z jednego z czolowych laboratoriow z USA. Program byl czesto cytowany w publikacjach i podrecznikach. Robilem obliczenia i wyniki wygladaly dziwnie. Zamiast zignorowac dziwactwa i zamiesc sprawe pod dywan (co zrobilby kazdy rozsadny czlowiek), bedac mlodym nabuzowanym idealista zaczalem drazyc. Drazenie bylo trudne, bo program byl napisany w Fortranie w stylu "spaghetti", pelen skokow, i nie podzielony na procedury. Po dlugim dochodzeniu okazalo sie, ze pewne wspolczynniki modelu byly pracowicie liczone, wkladane do pamieci, po czym do koncowych obliczen byly uzywane zupelnie przypadkowe liczby wziete z innych miejsc pamieci. Przyczyna byl blad indeksowania. Przekazalem moje obserwacje autorom i nie doczekalem sie odpowiedzi. Po kilku latach poznalem autorow osobiscie i zrozumialem, jakim bylem idealista prowadzac swoje dochodzenia. W nauce obowiazuje zasada, ze jesli wyniki obliczen komputerowych wygladaja choc troche prawdopodobnie, to na pewno sa prawdziwe i nie ma co sobie zawracac glowy szczegolami.
    .
    Na tym tle byc moze latwiej zrozumiec rozmaite "biniendy", czyli komputerowo-naukowe duby smalone. Jesli wynik obliczen spelnia oczekiwania autora, to nalezy go natychmiast oglosic i robic wokol siebie duzo szumu. Tak sie robi kariery naukowe w swiecie. Przynajmniej niektore. Pan profesor B. nie jest jedynym przykladem. Trzeba jednak przyznac, ze jest przykladem szczegolnie smakowitym.
    .
    PS. Do Pana Kameleona. Bardzo prosze nie czytac poprzedniego akapitu, bo jest on trudny i skomplikowany.
  • 2013-02-17 17:01 | narciarz2

    Re:Bywają szlachetni dziennikarze

    Chcialbym dodac dwie obserwacje. Po pierwsze, jest to szczegolnie ironiczne, ze ten akurat artykul jest dostepny w platnym serwisie Polityka Cyfrowa. Ja wiem, ze Polityka musi placic pracownikom. Ale pobieranie oplat za ten akurat temat wyglada na zart. Dosc kiepski, moim zdaniem. Bedac szlachetnym dziennikarzem, Autor byc moze moglby jakos zareagowac w tym przypadku.
    .
    Po drugie, Autor opisuje margines zjawiska, ktorym jest rozwoj oprogramowania "open source". W kazdym srodowisku znajda sie maniacy, ktorzy dodaja smaku i kolorytu. Koncentrowanie sie na takich historiach wypacza istote zjawiska. Linux jest dostepny za darmo, ale to nie znaczy, ze powstaje za darmo. Wiekszosc roboty odwalaja platni pracownicy w rozmaitych laboratoriach i korporacjach. Na przyklad, oprogramowanie sieciowe (tzw. drivery) poczatkowo powstalo w jednym z laboratoriow narodowych USA w ramach projektu Beowulf. Inny przyklad: wersje "embedded", ktore ostatnio robia sie popularne, sa rozwijane przez inzynierow zatrudnionych przez firmy produkujace mikroprocesory: Analog Devices, Texas Instruments, Xilinx, i wiele innych. To sa normalne projekty technologiczne, w ktorych nie ma miejsca dla ludzi nie do konca zrownowazonych.
    .
    Ja wiem, ze artykul o szlachetnym hakerze to jest nizla gratka dla popularnej gazety. Jednak chcialem dorzucic kilka slow dla otrzezwienia.
  • 2013-02-17 19:02 | narciarz2

    Juz jest za darmo

    Wycofuje zarzut, bo jak sie okazuje, caly artykul jest juz dostepny za darmo. W tym przypadku jest to jedyne logiczne rozwiazanie.
  • 2013-02-21 16:25 | A.L.

    Re:Bywają szlachetni hakerzy

    Linux to spiratowana wersja Unixa
  • 2013-02-28 23:08 | gjaszczur

    narciarzu2: twoje stwierdzenie

    "W nauce obowiazuje zasada, ze jesli wyniki obliczen komputerowych wygladaja choc troche prawdopodobnie, to na pewno sa prawdziwe i nie ma co sobie zawracac glowy szczegolami." ma ABS epokowe znaczenie (i nie żartuję) bo całkiem niedawno chłopcy z IMF (International Monetary Found) przyznali się, że pomylili się w "mnożnikach" jakie użyli w swoich modelach na podstawie których zaaplikowano Grecji końską kurację. Odwiedzając stronę www.skutek.com wiem, że twoje rozumie słowa "nauka" oznacza faktycznie NAUKĘ a nie np. ekonomić, finanse, etc Jeżeli więc w przypadku NAUKI wyniki "wygladaja choc troche prawdopodobnie, to na pewno sa prawdziwe i nie ma co sobie zawracac glowy szczegolami" to jakie pole do manipulacji otwiera się przed pseudonaukami (w zrozumieniu klasyka dla którego "cybernetyka to burżuazyjna pseudonauka) typu ekonomia, finanse w jakich konstruuje się modele (ciut bardziej prymitywne niż programy o jakich mówisz, piszesz) a potem wyniki "pracy" na tych modelach przedstawia się jako PRAWDA NIELEDWIE OBJAWIONA i bez żadnych wstydliwych "prawdopodobnie" etc. W jakim świecie żyjemy.
    Jestem pełen uznania dla W/dyskusji z adwersarzem "le-mon": styl, język obu - pełen podziw. A co do kontentu - nic nie rozumiem, wolno mi bom stary.