Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

(46)
Prawicowi lustratorzy wyciągają teczki matek, ojców, stryjów. A jeśli to nie wystarcza, sięgają po życiorysy dziadków, teściów, kuzynów. Ma to uderzyć w genetycznych spadkobierców komunizmu.
  • 2013-01-30 04:02 | karul

    Gdzie jest ten

    wyblakly komik polsk gdy go potrzeba, ten co z uporem powiadal "temi recami"? A wiec temi recami sobie zafundowaliscie ten feudalny kapitalizm., temi recami daliscie cala wladze czarnym i ich wybrancom, no i temi recami otworzyliscie te polska puszke Pandory.

    A miala byc, jak pamietam druga Japonia, wyszla druga Gorna Wolta, obecnie Burkina Faso.
  • 2013-01-30 05:21 | atomek

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    ;-)
  • 2013-01-30 08:46 | borat

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Kagan, łatwo Ci się śmiać zajadać stek z kangura w słoneczne popołudnie - 3RP się kończy na naszych oczach. Ponad 23 lata zarządzania przez miernoty, historyków, socjologów, filozofów czy wręcz funkcjonalnych analfabetów przy asyście agentów Watykanu, wkładających kij w szprychy ... druga Grecja staje się faktem!
  • 2013-01-30 10:39 | jsg

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    "Prawicowa publiczność wyraźnie chce tę sieć powiązań znać. Jak pokazują wyniki sondy przeprowadzonej ostatnio na portalu wPolityce.pl, zdecydowanie przeważa opinia, że „media powinny zajmować się przeszłością rodziców osób publicznych”, bo „to prawie zawsze ważna i cenna informacja, kto był kim i co robił”."
    Więc dla jasności należy wyjaśnić jak pracując na państwowej posadzie w PRL dochodziło się do willi na Żoliborzu.
    Kto mieczem wojuje, od miecza zginie.
  • 2013-01-30 12:59 | krokodyl

    "Zdolne" dzieci ...wybitnych rodzicow

    Tu nie chodzi o tlumaczenie sie z biografii rodzicow ale o nieuprawnione kariery dzieci wplywowych rodzicow.

    Normalne jest, ze chcielibysmy miec do czynienia z uczciwa konkurencja oparta o realne wlasne zdolnosci.
    "Po zanjomosci" dzieki rodzicom jest zaprzeczeniem fair play.

    W duzej mierze dotyczy to wplywow z tzw. "minionej" epoki - co swiadczy o prawdziwej naturze polskiego kompromisu trasformacyjnego.
    Sa to czesto dzieci beneficjentow zamordyzmu PRL-u i w oczywisty sposob one rowniez maja bardzo "subiektywne" spojrzenie na te czasy.

    Czesto wplywy i mozliwosci jakie mialy "zdolne" dzieci nie wynikaja bynajmniej z ich specjalnych uzdolnien.

    Powiedzmy taki pan redaktor Passent, ktory sie otwarcie dziwi, ze inni w czasie wczesnej komuny nie wyjezdzali na stypedia do USA (wczesniej do Leningradu).

    Wedlug niego kazdy mogl to zrobic - wystarczylo byc zdolnym.
    Udajac,ze wujek na szczycie stalinowskiego aparatu bezpieki (jego opiekun) nie mial nic wspolnego z jego kariera.

    W wypadku sedziego sadzacego w sprawach lustracyjnych dotyczacych wspolpracy z SB mama pracujaca w SB nie jest rejkomia bezstronnosci.
    Chociazby dlatego, ze to wlasnie IV RP pozbawila jego mame duzej czesci sb-eckiej emerytury (ustawa o deubekizacji).

    Tak jakby rowniez nie byla pracujac w CBA.

    Sedzia jak zona Cezara powinien byc poza jakimkolwiek podejrzeniem osobistego zaangazowania w jakakolwiek strone sprawy, ktora osadza.
  • 2013-02-02 00:06 | apa

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Zaangażowanie polityczne się dziedziczy, czy to po jednej czy drugiej stronie, jak pokazują przykłady, nie zawsze na obraz i podobieństwo rodziców. Ale nie o tym chciałam. Niezależnie od niewątpliwie dobrej intencji autorów gwiazda Dawida nie powinna znaleźć się obok symboli stalinizmu i hitleryzmu. Chociaż jest to "plastyczny cytat", przekracza jednak granicę dobrego smaku. Czym innym jest bowiem ujawnianie jawnie niemoralnych powiązań ( choć i to w wypadku komunistycznej przeszłości jest niejednoznaczne), a czym innym odbieranie komuś prawa do wypowiadania się o Polsce dlatego, że jest polskim Żydem, Ostrożnie z takimi cytatami. Anna Podgórska
  • 2013-02-08 15:49 | Herstoryk

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Byli już tacy, co badali z uporem pochodzenie, i od wschodniej i od zachodniej strony. Czy polska prawica wie kogo naśladuje???
  • 2013-02-08 15:50 | Pickard

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    każdy, kto zajmuje się lustracją, przypomina mi hycla, człowieka pozbawionego honoru i kręgosłupa moralnego, bagno i kloakę. Tak normalni, zwyczajni, moralni ludzie odbierają lustratorów. Jeśli lustratorom to odpowiada, że zwykli ludzie traktują ich jak ludzką mierzwę, niech dalej się babrzą w tym co robią
  • 2013-02-08 16:21 | janek

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    W kazdym kraju sa grupy ludzi o takich skrajnych pogladach, ktorzy maja pomysly rozne, mniej lub bardziej glupie, obslizgle, brudne czy paranoiczne i glosno krzycza. Pomimo wrzasku sa to grupy niewielkie biorac pod uwage wielkosc spoleczenstwa. Powazna prasa sie nimi nie za bardzo przejmuje i takich rzeczy nie naglasnia, zgodnie z prezentowanym pogladem Wojewodzkiego.
    W Polsce glownonurtowe gazety i skadinad inteligentni dziennikarze legitymizuja te wszystkie brednie nieustannie o nich piszac i do nich sie odnoszac, traktujac je jak rownorzednego partnera w dyskusji. Kazdy wiec probuje poziomem dorownac tabloidom. Po co? Potem nie ma co narzekac ze kultura niska, w sejmie chamskie pyskowki a coraz wiecej Polakow uwaza ze "nie wiadomo, moze w Smolensku jakis zamach jednak byl".
    Samiscie w pogoni za sensacja do tego doprowadzili. Sami ich nakrecacie.
  • 2013-02-08 16:55 | Towarzysz Pokoleszcz

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Pewien towarzysz sekretarz komitetu dzielnicowego PZPR do młodego innego towarzysza, któremu spieszno było na stołek: wiecie towarzyszu a właściwie, żeście tacy młodzi, że powiem wam synu. Wiecie synu w tym kraju jeszcze długo, długo o tym kim wy będziecie i każdy wam podobny, nie wy decydujecie, a jak tak myślicie jesteście w błędzie. O wszystkim decydują za was gdzie indziej. I żadne dyplomy wam nie pomogą gdy decyzja i tak jest ponad wami. Co towarzysz sekretarz miał na myśli mówiąc o tym gdzie indziej, można sobie dopowiedzieć również i w odniesieniu do obecnych dziejów. Przytoczyłem wymianę myśli pomiędzy towarzyszami. O podobnej wymianie myśli zwykły szarak mógł mniemać. Jego kariera kończyła się tam gdzie sięgał jego rodowód, w najlepszym razie gdy był z partią i był odpowiednim zaopiniowanym przez innego wyższego towarzysza, na zasadzie wiecie rozumiecie to jest syn, córka, rodzina towarzysza, który jest towarzyszem zasłużonym.
    W komedii ,,Miś’’ jest spektakularna scena oddająca do czego były predestynowane wnuki towarzyszy a potem dzieci wnuków. Wiedział o tym Stanisław Bareja umiejscawiając towarzysza relaksującego się na szczycie komunizmu – Pałacu Kultury i Nauki – któremu inny towarzysz galopem przynosi puchar dla wnusia za zajęcie pierwszego miejsca. Otóż wnusiowie dzisiaj są i zajmują pierwsze miejsca. Im się należy, oni są tacy ambitni.
    Kiedy dzieci towarzyszy mogły przed 1980 rokiem wyjeżdżać na Zachód, poznawać świat, uczyć się języków obcych, zdobywać wiedzę, kontakty, studiować na zagranicznych uniwersytetach, korzystać ze stypendiów państwowych. Zwykli leszcze o paszporcie mogli pomarzyć stojąc w kolejce do biura paszportowego KW MO a Zachód oglądać przez szyby Pewexu. Protekcja, resortowe pochodzenie otwierały drzwi do miodu, do zawodów pieniężnych, karier powyżej księgowej czy dyrektora GS-u. Tak było i zostało.
    Jest również film Aliny Czerniakowskiej leżący na półce tzw. ’’półkownik’’ ,,Odkryć prawdę’’ film ów wyjaśnia istotę problemu w szczegółach !
  • 2013-02-08 18:52 | Janek

    Dziedzictwo przodków

    No cóż, natury nie oszukasz, zew krwi zawsze weźmie górę i nie ma takiej opcji, żeby np. "staliniątka" zachciały obiektywnie ocenić swoich jareckich, którzy skazywali, więzili i mordowali tysiące Polaków - dla nich to zawsze będzie tata i mama, wujek, brat Stefan, przyjaciel rodziny, taki fajny i zabawny, na kolana brał, stąd obiektywizm jest absolutnie wykluczony, a więc i wrażliwość na prawdę, dlatego "staliniątka" nie powinny pełnić żadnych funkcji publicznych, szczególnie w aparacie represji, w polityce, czy w mediach. Już sławiony przez Żydów Galton udowadniał, że jaki ojciec i poprzednie pokolenia, taki syn, równieź psychicznie, podobnie twierdzi dziś Natenjahu, oznajmiając publicznie: "żeby poznać syna, trzeba najpierw poznać ojca". Nie ma sie co obrażać, natury nie oszukasz...
  • 2013-02-08 19:20 | Jaromir

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    ZA DUŻO TEJ NIBY DEMOKRACJI! Brat mojego ojca przed wojną ubiegał się o służbę w żandarmerii wojskowej i odpowiednie służby prześwitliły jego rodzinę DO 5 POKOLENIA WSTECZ! Tak to się robi, żeby ŻADNA SWOŁOCZ nie wśliznęła się ta, gdzie nie ma prawa być!
  • 2013-02-08 20:35 | przechodzień

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Owszem naśladuje. W Niemczech, USA. Francji, Norwegii itp. itd. każda osoba publiczna i jej rodzina jest prześwietlona. Po wojnie w Norwegii dzieci zdrajców nie miały wstępu na wyższe uczelnie i nie mogły obejmować stanowisk państwowych... W ogóle histeria polskich mediów na pomysł takiej otwartości świadczy o tym że pisanie o tym jest potrzebne.
  • 2013-02-08 20:40 | ch

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    nareszcie cos, co moze sie udac, oby "Bog zwrocil swoja twarz ku nam"
    ja nie wstydze sie swojego pochodzenia, mam robotnicze i sam jestem pierwszyn naukowcem w rodzinie, rodzice ciezko pracowali i nie nalezeli nigdzie, szanse na pozostanie na uczelni nie bylo, nie te geny, nie te znajomosci - raczej ich brak, niepewny politycznie itd; dzieki koledze jaki przyslal mi zaproszenie ucieklem na zachod, teraz w USA i zrobilem doktorat. wykladam na uniwersytecie, prowadze prace badawcze, jestem profesorem, zajmuje sie genami. zawsze czlowiek podobny jest do swoojego antenata, swoich rodzicow, nie tylko twarza, chorobami, ale wychowaniem i przekonaniami, w pl sojcjobiologia nie jest popularna, ale na zachodzie bardzo i wykorzystywana do badania zdolnosci i preferencji do obsady stanowisk, najczesciej ludzie maja rodzinnie okreslone poglady, i tego nie mozna zakrzyczeci zaprzec zac temu,, nawet sa okreslone geny - jak zaczynamy uwazac do predystynowania naszych pogladow, wiec taka lustracj ma fundamentalne znaczenie. nie tylko w zbadaniu okreslonych pogladow osob, ale ich wychowania, znajomosci jakie pomogly w karierze i tego, ze te tzw elity skutecznie blokuja awans spoza srodowiska uzdolnionych, zostawiajac miejsce dla swoich pociech lub kuzynow, po czym same siebie okreslaja mianem autorytetow i najlepszych w branzy. wystarczy spojrzec na index Hirscha aby zobaczyc czym sa ekonomisci i socjologowie lansowani przez uklad, bez zadnego dorobku, bez zaslug z wyjatkiem jednej: dobrego urodzenia, tak jest z obsada najwyzszych katedr i urzedow ministerialnych w pl. sa to, choc dosc bystrzy, ludzie to jednak drugi i nizej garnitur intelektualany elit, ci co wybitniejsi musieli wyjechac w swiat, zeby swoje ambuicje realizowac, niestety potem Polacy sie dziwia dlaczego w pl nic nie wychodzi, no a gdzie madrzy, sa tylko modni i zasluzeni, lansowani, elity samonapedzajace sie w przekonaniu swojej wyjatkowosci, samo barachlo
  • 2013-02-08 21:06 | Towarzysz Pokoleszcz

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    W RZECZY SAMEJ !!!
  • 2013-02-08 21:07 | toefl

    Jesli ktoś chce być dumny

    ze swoich rodziców za ich szlachetne dokonania to i musi się wstydzić za ich haniebne dokonania .
    Ale przecież sam odpowiada za swoje czyny i nikt tym osobom nie przeszkadza działać chwalebnie .

    No ale jeśli ktoś wychowywał się w mało chwalebnym otoczeniu to zwykle - ale nie zawsze - przejmuje taki sam zestaw wartości .
    No i ludzie tego kogoś tak oceniają .
    Nikt temu nie poradzi . Taka jest ludzka natura .
  • 2013-02-08 21:09 | toefl

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Taak , Borat , masz rację .III RP kończy się .
    Kończą się awanse dzięki agenturze SB i WSI .
    Ja to tak widzę .
  • 2013-02-08 21:13 | toefl

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Masz świętą rację krokodylu .
    Ale do niektórych tutaj takie oczywiste oczywistości nie docierają .
    Udają Greka .
    Znamy ich . Ich czas już się kończy .
    2015 rok już niedługo . Oj będzie się działo.
  • 2013-02-08 21:22 | Andrzej

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Zaczął Kurski z dziadkiem z Wehrmachtu, a kontynuują to ci, urażeni wypowiedzią sędziego Tuleyi. Jak uderzyć w stół, Ziobro się odezwie.
  • 2013-02-09 01:58 | Danka

    Re:z biografii rodziców - oczywiscie, nawet z biografii swego poprzedniego wcielenia ...

    Jeżeli taki wrażliwiec kocha prywatność, to nie musi brać pieniędzy podatnika jako synekury i nie musi pchać się do "służby" publicznej.
    Dzieci celebrytów i karierowiczów najczęściej jadą na koniku kóry osiodłał
    tatuś lub mamusia , lub tatuś i mamusią w jednej osobie , co się obecnie
    zdarzyło.
    W Polsce i w innych tak zwanych demokracjach jest to reguła.
    Ten system niewiele się różni od poprzedniego , a nawet jest bezczelniejszy.
  • 2013-02-09 06:35 | brieg

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    moze by tak wprowadzic "Ahnenpass" /Paszport przodków/ w ktorym trzeba byloby udowodnic ze w rodzinie do 5 pokolenia wstecz nie bylo komuchow czy nawet socjalistow!
  • 2013-02-09 11:12 | zebedo

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Tak sobię Myślę Rze temat wynika ze słynnej grubej kreski ale jest nieco spóźniony. Inna sprawa że powinien raczej dotyczyć nepotyzmu, tylko skala zjawiska kogoś przerosła.
  • 2013-02-09 17:49 | atalia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Pani autorko Malwino Dziedzic, prawde pani autorka pisze. cytuję:
    29 stycznia 2013

    "Lewicowi lustratorzy wyciągają teczki matek, ojców, stryjów. A jeśli to nie wystarcza, sięgają po życiorysy dziadków, teściów, kuzynów, przykładem sięganie po teczki przez Olejnik i Lisa." Ps. Pozdrowienia dla hipokrytów.

  • 2013-02-09 17:57 | ebro

    Ohyda

    Kolejny przejaw pisowskiego cynizmu, zakłamania i nienawiści. Ta cała horda "niepokornych" to skrajnie niemoralne towarzystwo, gotowe na każde świństwo.""""
  • 2013-02-09 18:09 | gsj

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Proponuję nie mylić "prześwietlania" osoby od sięgania do robienia genealogii.
    Jest to niezależne od tego, czy jest to polityk, dziennikarz czy ktoś inny.
    Ja uważam to za spuścizne faszymu.
    Jako dziecko stałem przed komisją, z udziałem SS-mana. Był to tzw Rassenschau.
  • 2013-02-09 18:22 | Copernicus

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    To może w stylu "tych najświętszych"... Wasze korzenie są w TARGOWICY. Dowolne świństwo da się według was usprawiedliwić w świętej wierze rzymskokatolickiej. Nawet bronionej przez Katarzynę. a tak naprawdę to tylko KASA, MISIU KASA. Marzą się znowu majątki na Ukrainie??? Pęka głowa od tej przewrotności. Tak zwanych działaczy Porozumienia Centrum i Prawa i Sprawiedliwości widzę tylko na codzień jako chciwych, cwanych i bezideowych kombinatorów. A wciskają się wszędzie."Kaczor" stworzył IV Brygadę. Wygodnie mu tego nie dostrzegać. OBRZYDLIWOŚĆ.
  • 2013-02-09 19:01 | atalia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Katolik-Tusk dowolne świństwo usprawiedliwi w świętej wierze rzymskokatolickiej? Może trochę masz racji niedużo. Ale
    katolik-Komorowski też? No, tu się nie zgodzę.
  • 2013-02-09 19:44 | taki jeden

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Jak to jest, ze pociechy dawnych komunistów, dziś są antykomunistami? A może to nie byli komuniści, tylko pospolici karierowicze, dla których z wyjątkiem pieniędzy i stanowisk nic się nie liczy?
    Polska ma ten problem, ze tacy ludzie mimo zmian ustrojowych ciągle są na świeczniku. Zero ideowości, zero przyzwoitości. Dla pieniędzy i kariery zrobią wszystko. Nawet rodzicom pluną w twarz.
    I jeszcze pytanie. Czy poseł Miodowicz, ten intrygant z PO, jest synem byłego związkowca Miodowicza z OPZZ?
  • 2013-02-09 19:58 | bezpartyjny od urodzenia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Czyli, co z tego wynika? Że taki Węglarczyk, Olejnik czy Pochanke walczyli ze swoimi rodzicami i ich obalili? Piszę "walczyli" bo często przy okazji ich wypowiedzi mocno to podkreślają :"walczyliśmy z komuną".
    Przecież jak ogląda się ich twarze w tv i słucha tego o czym mówią, mając świadomość, że mieli takich a nie innych rodziców (nie uważam, ze akurat to wina rodziców, natomiast uważam, że ich pociechy to zwyczajna zgnilizna), to ma się ochotę czymś rzucić w ekran odbiornika.
  • 2013-02-09 20:15 | atalia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Kolejny przejaw peowskiego altruizmu, prawdomówności i miłości. Ta cała klasa potulnych to skrajnie moralne towarzystwo, gotowe na każde poświęcenie siebie.
  • 2013-02-09 20:56 | bóbr

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Genetyczni patrioci mają więc pewien kłopot. W wypadku koniecznej transfuzji krwi, albo wręcz przeszczepu, będą musieli mieć pewność, że przeszczepiany organ nie pochodzi od wprost od komunisty, krewnego komunisty, ubowca, agenta lub przodka któregoś z wymienionych zdrajców narodu. Nie wątpię, że przy braku takiej pewności genetyczny patriota wybiorze śmierć, aby nie sprzeniewierzyć się swoim przekonaniom i nie zanieczyścić linii genetycznej swoim następcom. Można sobie wyobrazić, gdyby takiemu przeszczepiono np. lewicowe serce. Może wreszcie zacząłby się zachowywać jak człowiek i jako odmieńca trzeba by go było zlustrować.
  • 2013-02-09 21:49 | józio z Krakowa

    MAJA KREW NA WŁASNYCH REKACH-ATAKUJA INNYCH-

    Ciekawe czy jest chociaż jeden -PISowiec-a zwłaszcza ci bandyci z Krakowskiego Przedmieścia -których rodzice czy bliżsi nie byli powiązani z bolszewickim SB-sam znam osoby z którymi pracowałem w latach 70-zwolennikami PZPR-a dzisiaj atakującymi tych którzy wówczas byli im przeciwni -I TAK MYSLE PO PRZYKŁADZIE BRACI-TO ATAK I ZEMSTA ZA SWOICH BOLSZEWICKICH RODZICÓW
  • 2013-02-10 00:44 | jotbe_x

    Niczego nikt nie musi.

    Dla porządku: Pawka to był Korczagin (>Kak zakalałaś stal< Ostrowskiego), tak miał na imię w powieści. Morozow zaś przeszedł do historii jako Pawlik.
    Co do rozliczeń: rozmaici >niepokorni< (niemal żolnierze wyklęci!),
    i inni lustratorzy powinni jako przykład patriotycznej postawy podawać ich niezłomnego kolegę, senatora Terleckiego. Ten polski, starszy wszak od pierwowzoru, Pawlik Morozow osobiście sprzedał (zlustrował) własnego ojca, pisarza i historyka Olgierda.
    Bracia Kaczyńscy powiadali w swoim czasie, że jeśli ktoś ma pieniądze, to skądś (w domyśle ukradł) je ma. Podobnie pogardliwie odnosili się do ludzi, którzy coś w życiu (niestety w czasach PRL-u) osiągnęli. Pisał zresztą o tym
    kiedyś Daniel Passent w tekście >Hołota z wyższych sfer<. Wszystko to bierze się także, poza podłymi (chorobliwymi?), nienawistnymi intencjami szczujących, z zawiści i z kompleksów.
  • 2013-02-10 01:05 | micyk

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Z jednej strony ogromnie jestem dumny z mojego kraju, ze potrafil bezkrwawo i pokojowo pokonac poprzedni system dajac przyklad reszcie zniewolonych.
    Dumny jestem, ze jestesmy narodem pragmatykow i z miejsca zakasalismy rekawy i wzielismy sie do 'roboty' aby kraj nasz podzwignac i przywrocic mu nalezne miejsce w swiecie, zapewniajac sobie tym samym godne zycie.

    Z drugiej jednak strony pozostaje ogromny niedosyt, ze nie rozliczylismy sie z przeszloscia, ze dawne elity zapewniajac sobie miekkie ladowanie smieja sie nam w twarz.
    Uprzywilejowany aparat wladzy, mogl sobie pozwolic na wiele - na wysylanie dzieci za granice na studia, na posiadanie domkow letniskowych na terenach rzadowych lub wojskowych, mieszkan w centrach wielkich miast pozniej wykupic je za grosze, samochodow etc......
    Nie wszyscy mieli rowny start i trudno te roznice teraz zniwelowac - zrozumiala zatem jest frustracja.
    Mamy prawo wiedziec komu sponsorowalismy swietlana przyszlosc przygnieceni butem komuny - cnota krytyki sie nie boi i sama sie obroni.
  • 2013-02-10 04:23 | jacus

    pamietaj orodzicach

    o boze moj dziadek nie byl zydem nie nalezal do al i ppr byl przedwojennym socjalistom zwyklym gornikiem czy mam sie go wstydzic rodzice gornicy- robole teraz zaluje ze nie byli w sb/ub moze nie slyszalbym o pomaranczach ktore plyna z kuby tylko przyniuslby co tydzien w ramach deputatu a moze banany itp duzo takich szczegolow jak skleroza nie panuje jak u moniki ol....k pomyscie przed glosowaniem
  • 2013-02-10 10:08 | atalia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    A może byś tak - dla porzadku - podał jakieś daty. Bo albowiem: ten syn Olgierda do PiS-u wszedł sobie w 2008. To wtedy - czyli 2008 albo później- już jako pisowiec sprzedał swego tatę? Czy zrobił to, zanim stał się pisowcem?
  • 2013-02-10 10:24 | atalia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Gdy ci, z którymi jest jotbe_x, są lustrowani, to być źle; a gdy ci, z którymi jest jotbe_x, lustrują innych, to być dobrze?

    W 2012 - czyli juz jako pisowiec - syn Terlecki nakapował na swojego ojca.

    Dlaczego? Są dwa powody, jeden, od zawsze - jak pisze - był zwolennkiem prawdy, więc sam się wkopał.

    Po wtóre, uprzedził lewicowców z "Wprost", "Gazety Wyborczej" itd. Lewicowców, ktorzy pokazują: lustrujecie naszych, to my pokażemy, jacy są wasi.

    Gdy Lis i Olejnik lustrować, to być dobrze. Gdy Terlecki lustrować, to być źle.

  • 2013-02-10 12:29 | wojto51

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Jakoś to nie zapobiegło totalnej klęsce II RP. Do dziś pamiętam opowieści mojego dziadka, jak w 1939 roku wracał piechotą spod Wielunia w okolice Dęblina (przez Warszawę). Można winić za to (i trzeba)Hitlera czy Stalina, lecz jeśli miałbym do wyboru między polityką pseudo-mocarstwową w stylu pani Fotygi, a realistyczną - w stylu PO Czy SLD, to zdecydowanie wybieram to drugie, mimo rzekomo "podejrzanych" życiorysów przodków niektórych osób. Wole taką politykę, niż dawanie upust swoim fobiom w przebraniu patriotycznym. Na awanturach ze wszystkimi wokół i celebracji klęsk narodowych przyszłości państwa się nie zbuduje.
  • 2013-02-10 12:51 | misiek

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Co ty chrzanisz? Rozliczać, to trzeba będzie tych wszystkich "pseudo-demokratów" po 1989r, zwłaszcza rodem ze styropianu, którzy przełajdaczyli dorobek naszych rodziców, a sporej części społeczeństwa zabrali godność, nadzieję przy okazji puszczając ich w skarpetkach.
    Jeszcze kolejne 7 lat dotacji unijnych, a potem się zacznie. Chociaż, może nawet wcześniej?
  • 2013-02-10 17:56 | Lear

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Bracia Kaczyńscy mowiac o posiadaniu wszelkich dobr wiedzieli o czym mowia. Domek do nich po prostu przypełzł. Tatus podrozowl na zgnily zachod jak chcial i nawet telegraficznie przedluzal uropy. Tyle tylko, ze oni nie bardzo chetnie przyznaja sie do posiadania rodzica. Boze broń nie wypominam im tatusia,ale nie moga sie dziwic ze ludzie uwierza w niepokaleane poczecie albo ze mama jak ta Dita usiadla na kamieniu i jest potomstwo.
  • 2013-02-10 19:46 | nousferatu

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Akurat to, że za przyglądanie się rodzicom niektórych ludzi sukcesu wzięli się niesympatyczni i niefajni prawicowcy nie oznacza, jak chce autorka, że takie działanie samo w sobie również od razu jest zbędne, godne potępienia i jak twierdzi Miecugow należy je zbyć wzruszeniem ramion. Otóż każde działanie, które może przyczynić się do lepszego zrozumienia rzeczywistości, a konkretnie miejsca w którym się znaleźliśmy jak społeczeństwo, jest godne zainteresowania. Choć może, wedle autorki, sama chęć lepszego rozumienia rzeczywistości społecznej, w której się żyje, jest już przejawem skłonności paranoicznych. Każdy, kto żyje w Polsce dłużej niż powiedzmy 20 lat, wie, że niektórym czy to w biznesie, czy w szołbiznesie, czy w administracji publicznej, czy na uczelni, jest jakby łatwiej. Jedne firmy od intratnych kontraktów nie mogą się opędzić, inne nie mogą się opędzić od kontroli urzędniczych itp. I nie muszę chyba dodawać, że owo "jakby łatwiej" nie ma nic wspólnego z byciem merytorycznie lepszym. To, co napisałem to banał, wie o tym KAŻDY lub prawie każdy. Każdy, kto tu żyje tego doświadczył (niekoniecznie świadomie i niekoniecznie jako ofiara. Np. jakiś synek tatusia mógł nawet nie wiedzieć, że tatuś pomógł mu z tą pracą czy też z tą uczelnią).

    Istnieją zatem trzy ewentualności: pierwsza - autorka artykułu nigdy w swoim życiu nie zetknęła się z opisanymi zjawiskami, wszystko co osiągnęła zawdzięcza wyłącznie sobie, swojej wiedzy, pracowitości itp. to samo dotyczy wszystkich jej znajomych, krewnych i wszystkich, których zna. Z takimi terminami jak "nepotyzm, zmowa, klika, korupcja" itp. zetknęła się tylko w podręcznikach opisujących patologie w życiu społecznym i zupełnie nie rozumie jak takie abstrakcje można przypisywać realnym, konkretnym ludziom.

    Ewentualność druga: autorka owszem, zetknęła się w swoim życiu z owymi zjawiskami, ale uważa je za pewną naturalną i neutralną moralnie i aksjologicznie właściwość życia społecznego i zupełnie nie rozumie jak można wykorzystywać ją w walce politycznej czy też w sporach historyczno-światopoglądowych.

    Ewentualność trzecia: autorka realnie doświadczyła wspomnianych patologii, uważa je za złe i tym bardziej nie rozumie jak można insynuować jakoby tego rodzaju patologiczne zależności łączyły obecnych ludzi sukcesu oraz ich rodziców - beneficjentów poprzedniego systemu. Wbrew obiegowej opinii autorka uważa bowiem, iż sukces ma zawsze tylko jednego ojca, nawet jeżeli ojcem ojca był sekretarz KW albo oficer UB.
  • 2013-02-11 09:58 | atalia

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Wszystko pozostaje w rodzinie: dzieci pezetpeerowców, esbeków, tajniaków i współpracowników biją się ojcami, dziadkami.

    Tylko redaktorka polityka udaje durnowatą i pisze, że lustrują ci z prawicy. No, chyba że Olejni i Lis itd. to prawica, a, to co innego.
  • 2013-02-11 12:35 | adamo33

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    W zasadzie nic dodać. Nousferatu trafiłaś/eś w sedno.
    Tak to już jest w kraju nad Wisłą, że bez względu na ustrój, zawsze byli "równi i równiejsi". I nie ukrywajmy - to kim byli/są nasi rodzice w jakimś stopniu determinuje nasze życie. Gdy słyszę, że ktoś "przyszedł do telewizji z ulicy" i zrobił karierę bo był superkreatywny, to ogarnia mnie pusty śmiech. Może były takie przypadki, ale mnie jest w nie trudno uwierzyć.
    Zresztą nie czepiajmy się mediów. Pracuję w administracji i już nie raz byłem świadkiem "karier" osób, które raczej do wybitnych nie należały.
  • 2013-02-12 12:14 | jpet

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Opinie podzielam.
  • 2013-02-21 06:38 | nerpa@vp.pl

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców?

    Wesoło jak w rodzinnym grobie! Gmyzowanie po teczkach, oczywiście politycznych adwersarzy a nie swoich zrobiło się pewnym standartem, ale... kilka lat temu o ile pamiętam w internecie lub jakimś tygodniku, na pewno po angielsku widziałem scenę Historyczną - oto wzruszony syn Nikity Chruszczowa składał przyrzeczenie z okazji otrzymania obywatelstwa USA. Poniżej był wywiad przeprowadzony przez wybitnych dziennikarzy czy może pojedynczego dziennikarza, dokładnie nie pamiętam. Być może Amerykanie mieli Go na tacy i nie musieli lustrować, a może wystarczyło im, że ma zatrudnienie i z czego żyć. Niestety Polska to nie Ameryka i to widać, słychać i czuć, szczególnie gdy "czyściciele" grzebią w politycznych fekaliach. Ponadto wychodzi, że u części tych osób zamiłowanie do zabawy "politycznymi" odchodami zostało wymuszone ich własną postawą w przeszłości. Życie "sztandarowego patrioty" Pan JMR(inicjały celowo) też m.innymi o tym świadczy. Inna sprawa: o czym Ci ludzie mogą pisać - na gospodarce się nie znają, fachowcami w innych dziedzinach też raczej nie są, a w tym wypadku mogą zabłysnąć i radykalizmem i "patriotyzmem". Pozdrawiam
  • 2013-12-10 11:45 | tyty

    Re:Czy dzieci mają się tłumaczyć z biografii rodziców? - manipulacja

    Sam tytuł artykułu już jest manipulacją - nie za biografię swoich rodziców, a za sposób w jaki "resortowe dzieci" znalazły sobie miejsce w medialnym establishmencie...