Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

(16)
Mówią: konsumpcjonizm stał się religią większości Amerykanów, my chcemy odzyskać wolność od własnej chciwości. Uciekinierzy z amerykańskiego stylu życia.
  • 2013-02-01 07:39 | KrzysztofMazur

    Groch z kapustą.

    Groch z kapustą.

    Czy Polityka promuje 'ekoterroryzm' i 'nie używanie pasty do zębów'?

    Rozumiem, że ktoś może się utrzymywać ze sprzedaży rewolucyjnych t-shirtów z Che Guewarą, Leninem albo Hitlerem ale nie całe społeczeństwo. Czy wszyscy mają porzucić pracę i wstąpić do sekty ekoterrorystów? Taka społeczność długo by nie przetrwała. Konsumpcja kapitału zgromadzonego przez kogoś innego prowadzi do zubożenia całego społeczeństwa i żadne górnolotne hasła tego nie zmienią.
  • 2013-02-01 11:32 | Havanagila

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Osobiście tez jestem za ograniczaniem konsumpcjonizmu ale nie w taki sposób. Ludzie opisani w artykule to banda wariatów i nierobów. Broszury, internet, elektronika to niby nie konsumpcja? Autobus na biopaliwo ok... a opony, przeglądy, naprawy? Ich pomysły są oderwane od rzeczywistości i nie możliwe do wprowadzenia na szeroka skale. Promują dziadostwo zamiast gospodarności. Lepszym rozwiązaniem byłoby nauczyć się oszczędzać i szanować to co się posiada.
  • 2013-02-01 12:42 | toefl

    Bogate kraje

    muszą sobie powiedzieć , że wzrost konsumpcji już się skończył .
    teraz nadchodzi czas zaciskania pasa i życia skromnie i ... spłaty długów.
    Polski tez to dotyczy .
  • 2013-02-01 12:50 | olgacecylia

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Czytałam ten artykuł mając nadzieję, że będzie coś o tym, co Ty nazywasz "oszczędzaniem i szanowaniem tego, co się posiada". Jednym słowem - o frugalizmie. To najbardziej rozsądny trend na kryzys :-)
    --
    Mój ekskribicjonizm kontrolowany.
    http://ich4pory.blogspot.com
  • 2013-02-01 13:10 | balbina

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Ciekawy artykul. Fajnie, ze sa ludzie, ktorzy wygrzebuja takie tematy. Wielu ludzi zorientowalo sie juz, ze praca dla korporacji nie uszczesliwia, a wrecz przeciwnie. Maja prawo szukac alternatywy i fajnie, ze to robia. Mozna bylo dodac troche glebsza krytyke korporacji i wlaczyc np analizy Naomi Klein dot tego jak panstwo i korporacje wykorzystuja kryzysy, zeby przejac kontrole nad jakims krajem/obszarem. Polecam autorce artykulu lekture "Doktryny szoku". Chociaz nie wiem na ile Polityka moze pozwolic sobie na krytyke korporacji, w koncu w sprawie GMO stoi za nimi murem.
  • 2013-02-01 13:32 | puk puk

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Dwa dotychczasowe komentarze naprawdę zastanawiają. Są przeinaczeniem, sprowadzeniem do absurdu, protekcjonalnym wyszydzeniem wolnych wyborów ludzi, którzy nie zgadzają się na uczestnictwo w zniewalającym systemie.
    Nie ma tam mowy o niemyciu zębów.
    Nie ma promocji ekoterroryzmu, jest o nim wzmianka.
    Nie ma "dziadostwa", tylko dążenie do jak najmniejszego szkodzenia otoczeniu, do racjonalnego wykorzystywania zasobów, do przywrócenia człowiekowi - tak, tak - elementarnej godności.
    Bo to jest, proszę państwa, obraza dla ludzkiej godności, żeby społeczeństwa wolały coś wyrzucać lub niszczyć, niż przekazywać biednym.
    Żeby miliony umierały z głodu, a w innej części globu tony żywności lądowały na wysypiskach.
    Żeby koncerny zamieniały planetę w śmietnik, w zlew dla chemikaliów, zatruwały glebę, wodę i powietrze w imię własnego zysku.
    Żeby koncerny przejmowały za bezcen zasoby naturalne i sprzedawały je za ciężkie pieniądze ludziom, którzy na tych terenach żyli od wieków.
    Żeby mamona dla garstki na samej górze była ważniejsza niż przyszłość całej ludzkości.
    To, co zastanawia, to wyczuwalna irytacja komentatorów, których najwyraźniej ten tekst uwiera jak przekręcony szew w majtkach.
    Polecam między innymi filmy "Spisek żarówkowy - nieznana historia zaplanowanej nieprzydatności" czy "Food Inc." (oba, na szczęście, do obejrzenia ZA DARMOCHĘ na youtube) i wywiad z profesorem Baumanem "Koniec orgii" (tu już gorzej, o ironio, być może będziecie musieli parę groszy zapłacić, żeby przeczytać o "cudownościach" systemu, który jak mniemam dyskutantom się podoba).
    Uprzedzając kolejny rzut pogardy:
    nikt was nie namawia, żebyście przestali mierzyć wartość człowieka rupieciami i gadżetami, które ma nieustannie kupować i chwilę potem wymieniać na kolejne. Może taką miarką mierzycie, cóż poradzić.
    Nikt was nie namawia do naśladownictwa i nikt tu niczego nie "promuje" (takie histeryczne stwierdzenia zaiste przypominają wrzaski homofobów).
    Ale życzę, żeby wasz sen był nieco mniej spokojny, a kolejny samochód, kolejny tablet czy kolejna zmiana regulaminu w waszym banku dawała wam do myślenia, jakim kosztem odbywa się wasze pozornie komfortowe życie. Które zresztą w każdej chwili może prysnąć jak bańka mydlana.
    I wtedy się dowiecie, czy ważniejsi jesteście wy, czy bank. Czy ważniejsze są wasze interesy, czy interesy jakiegoś koncernu. Ta machina zmieli was i wypluje.
    Tym się kończy stawianie na piedestale mitycznej "gospodarki".
    Minister finansów Japonii wyraża życzenie, żeby japońscy emeryci pospieszyli się z umieraniem, bo stanowią nadmierne obciążenie dla budżetu. Zdążyliście już o tym przeczytać?...
    Jak sądzicie, czy zawsze będzie was stać na opiekę medyczną?...
    Jesteście na sto procent pewni, że nigdy nie stracicie dachu nad głową?...
    Czy wiecie, co jecie?...
    A póki co - śpijcie dalej, dzieci, śpijcie słodko.
  • 2013-02-01 14:04 | Towarzysz Pokoleszcz

    żądza

    Jest w filmie ,,Adwokat diabła’’ scena z Al’em Pacino, który zadaje pytanie na dachu świata – perspektywa z nowojorskiego drapacza chmur – ile człowiek może zeżreć, niekończąca się żądza więcej i więcej, ciągle mało, rozsadza go a on żre w szale namiętności. Scena która ukazuje absurd i drogę do nikąd. Konstatuje; a ja na tej żądzy gram z wirtuozerią mistrza !!!! Zniszczenie Ziemi, środowiska naturalnego, przeludnienie, bieda i choroby w sąsiedztwie rozbuchanej, obłędnej pazerności. Właściwie są jednostki, całe grupy ludzi, których posiadanie przerasta wartości ziemskie, oni nie wiedzą co i ile z kaprysu wsadzić w swą paszczę. To jest jak rozszerzający się i pełznący nowotwór. Ci rzekomi wariaci przedstawieni w artykule przeciwstawiający się złowrogiemu czemuś co coraz więcej ludzi przeczuwa, przeciwstawiający się katastrofie, są jakimś niezdarnym oporem, dość naiwnym, na razie naiwnym. Tymczasem marksowska ilość pochłoniętych dóbr wcale nie przechodzi w jakość, bynajmniej człowiek się bardziej nie uczłowiecza posiadając i to coraz ‘’lepiej’’ posiadając. W Afryce, Ameryce Południowej, ludzie ledwie z opuszczonych lepianek dotychczas żyjący w harmonii z naturą, wyrwani z niej i zarażeni ‘’cywilizacją’’, zabijają się najnowocześniejszą bronią w tańcu śmierci i opętania. Nie są w zabijaniu gorsi od mieszkańców gett Rio, New Yorku mordujących się dokładnie z tych samych powodów. Korporacjami kierują typy jak grany przez Ala Pacino pan ciemności, albo on nimi rządzi wiodąc tę wijącą się i nienażartą hydrę do samozagłady. Ziemia ma swą ograniczoność, przestrzeń ekspansji człowieka jest również ograniczona i właśnie się kończy. Jeżeli człowiek nie przekroczy samego siebie do siebie, w swoją umysłowość i rozwój moralny, w rozum właściwie pojęty, to po prostu zginie !
  • 2013-02-01 15:49 | xtr

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    czy to nie są podświadomi komuniści?
  • 2013-02-01 16:20 | Ekologia praktyczna

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Kilka punktów żeby było szybciej:

    Czy T-shirty z nadrukiem są człowiekowi niezbędne do życia? Ile materiału i energii pochłonęła ich produkcja?

    Dlaczego na zdjęciu z nr 3 stoi napój w jednorazowym kubku. Jednorazowe opakowania to marnowanie zasobów w czystej formie.

    Po co im biżuteria? Może tez jest niezbędna?

    Ipad i dostęp do Internetu?? Ile energii pochłaniają serwerownie i ich utrzymanie? Czy człowiek bez Internetu umiera??

    Dlaczego autobus? Na piechotę było by jeszcze bardziej ekologicznie??

    A co ty zrobiłeś żeby miliony nie umierały z głodu?? Dałeś na WOSP. Jak można być tak naiwnym?

    Przetwory z owoców i warzyw od rolnika! To jest samowystarczalność pfff??

    Czy wszyscy musimy wrócić do jaskiń? A może lepiej popełnić masowe samobójstwo wtedy ograniczymy negatywny wpływ człowieka na środowisko naturalne do zera!

    Jak ich życie będzie wyglądało za 10 lat? Postawili sobie nierealne cele i cały projekt zakończy się porażką, jaki to da przykład? Ich podejście jest tyle radykalne co nierealne a co za tym idzie ich działania jeśli w ogóle przyniosą jakieś efekty to będą one zupełnie odwrotne do zamierzonych.

    Jestem zdecydowanie za ekologia dlatego staram się wprowadzać te pomysły w życie i dzięki temu wiem ze takie wybryki nie wiele zmieniają. Nie tędy droga
  • 2013-02-02 00:12 | klusia

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu


    Jean nauczyła się też korzystać z Bridge Card – karty kredytowej z opieki społecznej na zakupy za 200 dol. miesięcznie.


    Czegos nie rozumie: jezeli chca byc tacy samowystarczalni i wolni
    to dlaczego udaja sie do opieki spolecznej po zasilki?
    12X$200=$2400???
    Ktos musi na to pracowac i placic podatki by potem "tacy" wolni ludzie
    mogli pasozytowac na innych.
    To prawie jak w Polsce, niech mi gmina da miszkanie socjalne (tutaj zawlaszczenie czyjegos) i zasilki dla mnie i moich dzieci (tutaj Bridge card, food stamps), a ja nie bede sie "brudzil" zyciem w korporacyjnego szczura..........bo przeciez mozna zyc z cydzego, pozbierac, wyzebrac
    Az wstyd to czytac!!!
    To ma byc rozwiazanie na rozsadny sposob na zycie:
    Jak taki samowystarczalny, to niech ustanowia samowystarczalna komune
    zoorganizuja(zbuduja) sobie dach nad glowa, wykarmia swinke, zasieja ogrodek.........
    Sami tworza niewiele, ale wiedza gdzie i na kim pasozytowac!!

  • 2013-02-02 03:08 | Eko.nomista

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Pewnie tak, gdyz kapitalizm=konsumpjonizm, ale tylko dla garstki wybrancow, a dla reszty - nedza...
  • 2013-02-02 03:11 | Eko.nomista

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Racja, puk puk! Zycie na kredyt, czyli to, co Amerykanie uprawiaja od czasow tego, tak u nas, nie wiadomo zreszta czemu chwalonego (moze za te blokade gospodarcza, ktora spowodowala puste polki w polskich sklepach) Reagana, musi sie bardzo zle skonczyc. Widac to zreszta juz dzis np. w Grecji czy tez Portugalii!
  • 2013-02-02 03:20 | Eko.nomista

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Ekologia praktyczna:
    1. Najlepsze sa T-shirst bez nadruku. Ale jego usuwanie tez nie jest ekologiczne.
    2. Tzw. jednorazowy kubek mozna uzyc wiele razy.
    3. Bizuteria jest zbedna, ale co wtedy zrobic z jej tworcami?
    4. Internet jest takze zrodlem wiedzy i informacji, ktore jest dosc trudno cenzurowac.
    5. Na piechote to marnuje sie czas i tez zuzywa energie.
    6. Tzw. dobroczynnosc typu WOSP niczego nie rozwiazuje, a wrecz poglebia problemy ze sluzba zdrowia, gdyz rzad zaczyna liczyc na to, ze np. taka WOSP rozwiaze problemy finansowania np. szpitali.
    7. Nie wszystko mozna uprawiac na balkonie.
    8. Zycie w jaskinach oznaczaloby wyciecie lasow.
    9. Za 10 lat, to ten problem z ludzkoscia sie moze sam rozwiazac, np. przez III Wojne Swiatowa, nowa mutacje wirusa HIV czy tez poprzez negatywny wplyw GMO na ludzi i ich srodowisko.
  • 2013-02-02 12:16 | Eko.nomista

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    Gdyby nie bylo bezrobocia, to z pomocy spolecznej czyli tzw. socjalu korzystala by tylko garstka najciezej poszkodowanych inwalidow, a wiec wzrosly by wplywy do budzetu i nie byloby problemow ani z jego deficytem, ani tez z emeryturami!
  • 2013-02-02 20:33 | scrambler

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu- ilstracja?

    ...jest też taki rysunek - Mleczki albo może Mrożka?: tłuste świnie wyjadają z koryta, jedna (dla wrażliwych) womituje (czyli po naszemu rzyga), na co inna:
    "Nie dolewaj, już nie mogę!" . Śmieszy do łez, ale nie za długo...

  • 2013-03-23 19:51 | Ananke1

    Re:Poszukiwacze pozytywnej alternatywy konsumpcjonizmu

    A propos rozdźwięku pomiędzy minimalizmem a konsumpcjonizmem polecam świetny artykuł w magazynie "Zupełnie Inny Świat". Gazeta młodzieżowa, acz dająca ogląd na problemy istotne nie tylko dla licealistów ;)