Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Rok po katastrofie pod Szczekocinami

(10)
Do katastrofy pod Szczekocinami nie doszłoby, gdyby nie błędy dyżurnych ruchu - napisali autorzy raportu Państwowej Komisji Badania Wypadków Kolejowych w rok po zderzeniu pociągów, w wyniku którego zginęło 16 osób, a około stu zostało rannych. Jak to możliwe, że pracownicy nie potrafili obsługiwać podstawowych w swojej pracy urządzeń?
  • 2013-03-01 22:05 | Byniek

    SOS

    Święta prawda. Istniejący stan rzeczy wynika z przeszłości, ogólnego zacofania, zaborów, " komunizmu ", ale ( paradoksalnie )przede wszystkim jest skutkiem obyczajów i zasad wprowadzonych i ugruntowywanych w ostatnim dwudziestoleciu.
    Czy to się zmieni, wątpię.
  • 2013-03-02 01:52 | dr_pitcher

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Zrzucanie wszystkiego na komunzm, zabory, liberum veto rowniez typowa cecha narodowa i li tylko wymowka.
  • 2013-03-02 14:28 | axiom1

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Za katastrofe szczekocinska podobnie jak za katastrofe smolenska odpowiada dyktator Donek Tusk. Bo to on swoja osoba ustala dozwolony poziom intelektu na kazdym szczeblu zarzadzania krajem. Wszedzie wpycha partyjniakow ktorzy w zamiam placa dla PO haracz. Kwalifikacje sie nie licza. Nepotyzm stal sie epidemia. Jaki Donek taki balagan.
  • 2013-03-02 22:11 | Jeden wielki bełkot

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Psychologia kończy się przed drzwiami nastawni/kabiny pilota lub maszynisty/wieży nawigacyjnej/mostku kapitańskiego/itd. Za nimi zaczynają się wiedza i przepisy, reguły, algorytmy postępowania. Jeżeli do czegoś dochodzi, to jest to świadome przestępstwo albo zmęczenie materiału biologicznego czyli dysfunkcja na poziomie neuronów. Albo skutek obniżania poziomu szkoleń i jakości procedur. Albo wszystko naraz. I nic ponadto.
  • 2013-03-03 05:41 | Adam 2222

    @ Byniek, "zapomina" się o tysiącletnimi praniu mózgów przez watykańskich dewiantów seksualnych. Gdzie brak szacunku dla siebie, pomiatanie wiernymi, okradani ich, brak etosu pracy i nauki, dziadostwo to norma.


    Dlatego ~50% katolików w katolickiej III RP jest poza nawiasem społecznym
  • 2013-03-03 16:45 | Rynio

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Przeczytałeś, ale nic nie zrozumiałeś.
  • 2013-03-03 21:30 | I vice versa, @Ryniu

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Tak więc uznajmy się za pogodzonych z sytuacją
  • 2013-03-05 06:50 | NIESTETY

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Co za głupoty! Zamiast rozwiązywać problemy - zwalić na aktualny rząd... A problem dalej se jest. Pogadaliśmy!
  • 2013-03-08 22:52 | mbr

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Jak to możliwe? Bardzo prosto. Poprzez obserwację działania różnych ważnych instytucji, czołowych osobistości oraz własnego szefostwa doszli do wniosku, że (przepraszam za konieczne tu wyrażenie) wykładanie ch... na swoją pracę jest jak najbardziej uprawnionym zwyczajem. Dobitnie wykazuje to stenogram rozmów. Jedzie sobie jeden pociąg niewłaściwym torem (pan z jednego posterunku nie wie, którym), pani z drugiego posterunku świeci się czerwone do wjazdu na ten tor, co nie zmusza jej do refleksji większej niż ta, że właściwie nie wiadomo co się dzieje - i co wspólnie ustalają? Tak, zgadli Państwo, ustalają, że ch.. z tym, pewnie "coś" się zepsuło i tradycyjnie jedziemy na "Sz" (sygnał zastępczy). Maszyniści jadą więc na siebie widząc się, ale nie wiedząc o tym, bo jakiś (jak sądzę) debil bez matury postanowił ich właściwą instrukcją "odciążyć" od obowiązku odpowiedniego zapalania świateł w zależności od właściwego/niewłaściwego toru jazdy, co było dodatkowym, PROSTYM I NIC NIE KOSZTUJĄCYM zabezpieczeniem (i bardzo by pomogło!), ale po co nam dodatkowe zabezpieczenia, skoro jesteśmy nowoczesnym europejskim krajem i wszystko u nas śmiga jak w szwajcarskim zegarku. Mieszanie do tego ducha feudalnego jest może i pomysłowe, ale gdy pierwszym wytłumaczeniem jest skrajny debilizm, nie trzeba szukać dalej. Maszynista, któremu "się wjechało" 120km/h na rozjazd (1 ofiara śmiertelna) już chyba na wolności, ci państwo jak sądzę też nie posiedzą (winę pani długo wykluczano, chociaż ona była bezpośrednią sprawczynią zdarzenia i ostatnią osobą, która mogła mu zapobiec), wspomnianemu debilowi od instrukcji nikt nie będzie nawet zakłócał spokoju, więc nic się nie poprawi. Bo jakby tak sadzano za to, co napisałem na wstępie, to trzebaby dojść chyba do premiera i wszystkich innych, co sobie jadą od wielu lat na "Sz" a tego przecież nie chcemy...
  • 2013-03-20 17:48 | Druid

    Re:Rok po katastrofie pod Szczekocinami

    Upadek dobrych obyczajów, lekceważenie życia oraz lekceważenie prawa, zachłanne pakowanie pieniędzy w biurka mahoniowe, szkolenia" i apanaże różnego rodzaju szefów. Gdyby pracownicy odpowiedzialni za podstawowe schematy prawidłowego działania polskich koleji byli: przeszkolonymi fachowcami, dobrze wynagradzani oraz prawidłowo zarządzani - nie dochodziłoby do tak fatalnych wypadów. To samo dotyczy polskiego budownictwa, polskiego rolnictwa i przemysłu spożywczego, ba, niemal wszystkiego polskiego. Skończyły się czasy dobrej pracy i dobrej płacy. Obecnie "zwycięzcy" w wyborach zagarniają wszystko dla siebie, bez pardonu i, co najgorsze, bez konsekwencji. Tak i tutaj; winni zawiadowcy wynagradzani 3 tysiące, a nie dyrektorzy z pensją 100 tysięcy. Oni są nietykalni? A co z brakiem właściwego nadzoru? Nie wspomniawszy o tym, co mówi się "na nasypach torowisk".