Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Pies czyli kot

(20)
Gdziekolwiek jesteś, jesteś w Koninie – mówiło się w PRL. Całą Polskę budowano wtedy z cementowej wielkiej płyty i wszędzie było szaro.
  • 2013-03-05 22:12 | Uszczególniający znaczeniowo

    Jaki antypisowiec?

    Panie Stanisławie Kochany, "krystaliczny" znaczy, wg słownika języka polskiego:
    a)"mający postać kryształów"
    b)"przezroczysty jak kryształ"
    c)"pozbawiony jakiejkolwiek skazy".

    Ponieważ trudno mi sobie wyobrazić, by w charakterystyce Pana Stanisława Kochanego jako antypisowca używać przymiotnika w sensie a lub b, zatem "krystaliczny antypisowiec" znaczyć tu musi "antypisowiec bez jakiejkolwiek skazy". Wydaje mi się więc, że - miast komplikować lingwistycznie sprawę - mógł Pan Stanisław Kochany po prostu napisać o sobie: nieskazitielny antypisowiec.

    Tym bardziej, że wiadomo przecież, jacy są dzisiaj ludzie i oczywiście znajdzie się zaraz jakiś antyTymowiec, który powie, że Pan Stanisław Kochany jest antypisowcem "krystalicznym" w sensie b! Znaczy, że niby rzeczywiste motywy felietonistyki Pana Stanisława Kochanego łatwo przejrzeć (tu mnie zgorszenie ogarnia i wywodu hipotetycznego nie kontynuuję). Oj, nie zna Pan chyba ludzi, Panie Stanisławie Kochany, jeśli Pan sądzi, że się taki złośliwiec nie trafi!

    Tak więc, po prostu: "nieskazitelny antypisowiec"! To zamknie usta złośliwcom i niedowiarkom. Nawiasem mówiąc, fajnie też by "nieskazitelny antypisowiec" wyglądał na wizytówce!

    Ukłony dla Pana Stanisława Kochanego!
  • 2013-03-06 00:10 | Jan Bayzel

    idąc kodem przemówień

    Siedzę czytam, wstałem zastanawiając się skąd ja znam podobną w zwięzłości dialektykę i doskonałość ujmowania problemu gdzie go nie ma. I przyszła na myśl klasyka, prelegenci po kursach partii abstrahujący od wszystkiego co nie z partią. Autor powyższego tekstu również abstrahuje od wszystkiego co nie z rządem. Ale powróćmy do meritum ! Przemówienia perły dialektyki Wincentego Kraśki, podprawione Wiesławem. Obaj przemawiając posługiwali się kodem przemówień. Co to takiego ? Pewnie Pan krystaliczny antypisowiec wie, a jeżeli nie wie, śpieszę wytłumaczyć. Towarzysz wstępujący na trybunę kładł przed sobą karteluch z ułożonymi w tabelkę najczęściej używanymi przymiotnikami, czasownikami, rzeczownikami z tzw. principium pojęciowego partii. Niezależnie jak je czytać, w jakiej kolejności i zestawieniu wychodziło zdanie udające myśl krążącą nad egzekutywą, plenum, zjazdem. Towarzysz sekretarz gadał, podobnie jak autor pisze, rondem, krążył wokół problemu widma, nasilając napięcie, robił kiwające i pełne zrozumienia pauzy na gromkie brawa. I tak to szło. Tak idzie i u Pana, cięgiem, kodem lub przepisem na szukanie dziury w całym, na szukaniu problemu w przysłowiowej stonce zrzucanej przez adenauerowskich reakcjonistów, babki klozetowej kradnącej papier toaletowy, jako przyczyny kłopotów z planem sześcioletnim i spekulantami odpowiedzialnymi za puste półki w sklepach. Jak było, jest i obecnie, za cyrk państwowy jaśniejący peruwiańskim słońcem odpowiadają podstępni pisowcy i czarna reakcja wkładająca kij w szprychy postępowej części rozwijającego się kraju i społeczeństwa.
    A już najbardziej przeszkadzają rządowi i autorowi postępowych tekstów spory i warczenie na siebie, a nie niezmienna, nie dająca się oderwać od przewodniej roli czołówka reformatorów w awangardzie narodu, robiąca narodowi w głowie dziesiąte potęgi, drugie Japonie i zielone Irlandie. Wystawiająca ów naród do nieustannej gonitwy doganiania postępowego świata choćby w regulacji stosunków partnerskich, jakby od nich zależał galopujący licznik Balcerowicza, poziom bezrobocia, szpitale w zgonie na zdrowie, armia i marynarka przewieszona przez korwetę Gawron. Palące problemy układów nerwowych posłów PiS-u mają niewątpliwy związek z polityką obecnie sprawującej rządy awangardy. Jaki związek ? Taki jak płyta żelbetowa centralnego układu nerwowego posłów Czarneckiego i Dziuby ze sklepieniem perfekcyjnych myśli autora, który wiedziony oficjalną linią postępowości wie bo wie i zdecydowanie wyznacza priorytety na świetlaną przyszłość związków wszelkich. Co my zwykli śmiertelnicy będziemy z tego mieli ? Wie bez wątpienia sam autor.
  • 2013-03-06 01:42 | Polalkholic

    Re:Pies czyli kot

    Felieton jest niedemokratyczny,wszyscy trzej mężczyźni są hetero.
  • 2013-03-06 03:23 | Uszczególniający znaczeniowo

    Re:Pies czyli kot

    Czy mężczyzna może być hetero?

    Może.
    Ale żeby być hetero, musi najpierw zostać kobieto.

    [Taki wyc - trochę, kurczę, erudycyjny - gdzie wykorzystujemy wymowe prowincjonalno].
  • 2013-03-06 08:40 | gramin

    Re:Pies czyli kot

    @Jan Bayzel
    "Autor powyższego tekstu również abstrahuje od wszystkiego co nie z rządem"
    Czyżby rząd na czele z premierem zmienili ostatnio zdanie w kwestii związków partnerskich? Nie bojkotują już swoich własnych projektów ustaw?

    Niestety grafomański bełkot pana Bartyzela nie jest w stanie ukryć miałkości przekazu jego jakże "głębokich" myśli.
    Przy okazji gratulacje dla Pana Stanisława, który po raz kolejny w sposób genialny i przejrzysty obnaża kołtuństwo tzw. prawdziwych-polaków-katolitów.
  • 2013-03-06 09:29 | Miś

    Re:Pies czyli kot

    Mnie najbardziej zaskoczyło nazwanie tego suchara erudycyjnym.
  • 2013-03-06 09:49 | żyga

    Re:Pies czyli kot

    Mieliśmy jednego astronautę ,bohatra ale był członkiem WRONY.Więc Jego zięć dostal zadanie ,aby teścia kompromitować.I biedny Astronauta jak słyszy Rysia lewituje..A Lech scHowal sie za mur przed pokazem filmowym o jego życiu i skazał na bol glowy Panów Wajde i WIęckiewicza.
  • 2013-03-06 12:27 | Polalkholic

    Re:Pies czyli kot

    Uogólniając-bez znaczenia jest fakt bycia hetero,w obecnych czasach.
  • 2013-03-06 12:29 | Jan Bayzel

    Ja bełkot Do geniusza

    Panie GRAMIN ! Ja jak mam abstrahować, abstrahuje od geniuszu myśli podobnych pańskiej recenzjom. Nie nadążam szczerze przyznaję ! Już kiedyś ‘’wybełkotałem’’ jednemu z merdających, że się zgadzam być i graf-oman, niechaj w mojej miałkości sobie chłop ulży swoją wielkością, co również i Panu pozostawiam. I kupą mości Panowie, kupą i przejrzyście tropem kołtuna. Życzę by po drodze wpaść na rozum.

    Graf-oman !
  • 2013-03-06 15:29 | Uszczególniający znaczeniowo

    Ojciec Churchilla a suchar

    Churchill powiedział kiedyś, że gdy miał piętnaście lat, to pomyślał sobie, że jego ojciec jest strasznie niemądry. Gdy natomiast miał lat dwadzieścia, pomyślał sobie, że ojciec w ciągu ostatnich pięciu lat niesamowicie zmądrzał.
    To jest moja szansa. Ale i tak nic nie jest do końca pewne, bo sztuka nie jest przecież niejednoznaczna. -;)

    Pozdrawiam.
  • 2013-03-07 07:45 | Druid

    Re:Pies czyli kot kryształowy

    I się porobiło. Miało być prosto i równo, a wyszło....... jak zwykle. Erystykę wymyślono już daaawno temu,niejaki herr Schopenhauer ją w ramki oprawił, profesor Kotarbiński wytłumaczyć raczył. Postęp techniczny się nam geometrycznie przyspieszył co nie biegnie równolegle z rozwojem intelektualnym i społecznym. Każda epoka ma swojego mądralę, któren to mądrala poucza i paluchem brudnawym wskazuje. Niestety mają oni siłę przebicia największą ( jak to barany) i parcie na szkło bez opamiętania. Ad rem: komentarz zbędny, licencia poetica - jam świntuch i szowinista bom chłop i baby lubię. Przyroda jest mądra, przyroda eliminuje zbędne osobniki.
  • 2013-03-07 15:39 | camel

    Re:Pies czyli kot

    Janku, nadal bełkoczesz... a tak na marginesie, to nie da się już nikogo ośmieszyć przyrównywaniem do Kraśków i ówczesnych partyjniaków, bo współcześni pobili wszelkie granice głupoty i żenady już za czasów naszego elektrycznego noblysty. Na ich tle kraśki wyglądają na sympatycznych i rzeczowych facetów. Niestety.
  • 2013-03-07 15:43 | camel

    Re:Pies czyli kot

    Pewnie jesteś i świntuch i szowinista, ale to nie wynika z tego, żeś chłop, tylko z tego, żeś prostak. Okazuje się, że w Polsce zbędnymi osobnikami są ludzie mądrzejsi od ogółu i ogół ów, czując się zapewne przyrodą, robi wszystko, aby takich wyeliminować.
  • 2013-03-07 19:16 | Druid

    Re:Pies czyli kot

    Jam prostak, chamidło i nieuk patentowany. Trudno-ś riposty się spodziewał.......................
  • 2013-03-11 00:32 | Ojibwe

    Re:Pies czyli kot

    To prawda Panie Tym ze Francja czy Belgia biegnie kiedy Polska co najwyzej raczkuje ..
    Ze jest to bieg to smietnika, przejmowasc sie specjalnie polskim brakiem szybkosci nie nalezy ..
  • 2013-03-11 00:41 | inspektor inżynier juma

    Drogi Panie Stanisławie.....

    Są inżynierowie budownictwa i... "inżynierowie budownictwa z PiSu", jedni są od betonu, a drudzy są betonem...
    pozdrawiam i pełny szacunek
  • 2013-03-11 18:15 | Druid

    Re:Pies czyli kot

    Popatrzmy także na "wykształt" inszych "inrzynieruff", "magistruff" i "professoruff". Nie wystarczy mieć fakultetów siedem. Konstrukcja moralna i kryształowy charakter, że sparafrazuję klasyka, nie zależą od zawodu, wykształcenia ani szlifu kawiarniano- kuluarowego. Dopiero w trzecim pokoleniu pasuje frak, Mości Xsiąże W.
    Poza tym, skryto- krypto- budowniczym mówimy stanowcze nie.
    Poza tym - wiosno, gdzieżeś TY?
  • 2013-03-12 00:40 | woytek

    Re:Pies czyli kot intelektualistów

    Kasia Sobczyk nagrała taką piosenkę, jakby o naszych czasach:

    już nie poznaję dzisiaj siebie
    może to fatum, może pech
    za mnie już ktoś zadecydował
    jaki następny będzie grzech
    wszystko się przecież zmienić miało
    ...marzyłam i wierzyłam w cuda
    los wszystko to pochopnie zmienił
    ... a ja liczyłam że się uda

    naprawdę tak ...nie wiem już nic
    naprawdę tak...dajcie mi żyć
    naprawdę tak...nie mam już sił
    to wcale tak nie miało być
  • 2013-03-12 12:19 | xox

    Re:Pies czyli kot

    Dzięki serdeczne za cotygodniową porcję satyry najwyższych lotów.
    Podziwiam od lat Pana talent, oryginalność humoru i pracowitość.
    Czekam na dalsze frykasy:)
  • 2013-03-12 12:31 | xox

    Re:Pies czyli kot

    Szanowny "graminie" nie dyskutuje się z "Bayzelem-Dyndalskim", bo on te litery to w ramach autoterapii stawia. Co wypoci to postawi i sensu w tym nie ma. Jak potu nie starcza to napluje. Dlatego nie czytuje się takich bredni, bo czegoż możemy się z nich dowiedzieć? Że oprócz wyżyn humoru Pana Tyma istnieje deprecha intelektualna "Bayzela". Szkoda na to czasu;)
    Pozdrawiam "graminie"