Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Nowy etap Gry o tron

(2)
„Gra o tron” to serial, jakiego do tej pory w telewizji nie było. Szekspirowskie namiętności, średniowieczne okrucieństwo i fatalizm antycznych tragedii mieszają się w nim z popkulturową mitologią, tworząc jedyną w swoim rodzaju filmową fantazję.
  • 2013-03-27 18:44 | Elenoir

    Kilka uwag

    W powieści i serialu Robert Baratheon był królem Siedmiu Królestw, a nie "władcą południowego królestwa". Nie pojawiają się tam żadni pustelnicy, przynajmniej w popularnym znaczeniu tego słowa. Melisandre, a nie Melisandra. Cersei kontrolowała Joffreya? Czyżby? Itd.

    Moim zdaniem serial nie jest zły, ale do rozmachu ekranizacji "Władcy Pierścieni" dużo mu brakuje. Widać to zwłaszcza w wątku Daenerys - w khalasarze jest podobno sto tysięcy ludzi, a na ekranie widać góra kilkudziesięciu statystów.
  • 2013-04-09 00:46 | leoika

    zażalenie

    Z przykrości muszę stwierdzić, że to prawdopodobne najgorsza recenzja (?) jaką kiedykolwiek czytałam. Czuję się zdegustowana i bardzo zawiedziona, gdyż bardzo wysoko cenię sobie wszystkie treści zamieszczone w "Polityce".
    Liczne błędy merytoryczne (cześć wymieniona przez mojego poprzednika, którego komentarz w pełni popieram) odkrywają rażąca nieznajomość tematu, a sam tekst przypomina formą rozprawkę gimnazjalisty, streszczającego nieudolnie, nieprzeczytaną lekturę. Dodatkowo "spoilery" z pewnością odebrały by wiele radości oglądania/czytania potencjalnym odbiorcom „Pieśni Lodu i Ognia”.
    Mam nadzieję, że to jedynie jednorazowy wypadek przy pracy i w przyszłości nadal będę mogła polegać na artykułach pana Wróblewskiego.
    Z wyrazami uszanowania
    leoika