Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

Recenzja filmu: "Miłość", reż. Sławomir Fabicki

(1)
Grający jedną z dwóch głównych ról Marcin Dorociński mówił w wywiadzie zamieszczonym w poprzednim numerze POLITYKI, że „Miłość” pokazuje człowieka w sytuacji, w której dotkliwie odczuwa swą bezradność.
  • 2013-03-29 10:51 | iivoo

    ???

    5 gwiazdek??? Zdumiewające... Ten film nie jest najgorszy, ale pozostawia duuuuży niedosyt, dialogi miejscami mocno drętwawe, problemy z realizmem psychologicznym (czasami się po prostu nie wierzy emocjonalnie w pewne sytuacje), niezbyt świeże inspiracje Kieślowskim, a może i Zanussim. A już sceny w których Mąż przychodzi popatrzeć na prezydenta miasta i stoją na przeciw siebie i ich twarze nic, ale to nic nie wyrażają, potem robi to ofiara gwałtu (identyczna scena) to już majstersztyk dramatu psychologicznego. Nie to, żeby aktorzy grali źle (choć Kijowska nie może się wyzbyć tej nieznośnej maniery z sesji psychoterapeutycznych z Radziwiłowiczem, takiego przerysowanego nieco sztucznego lekceważenia, jak u nastolatki trochę...) , ale po takiej obsadzie i referencjach spodziewałem się czegoś bliższego, bo ja wiem, Róży, a tu: zawód spory, nie to że klapa, ale parę ładnych pięter niżej. Proszę szanować skalę ocen, 5 gwiazdek to tylko jedna mniej niż "Rozstanie" (może na okoliczność takich filmów jak ten ostatni można by poszerzyć skalę do 8...)