Zasady publikowania
komentarzy znajdziecie
Państwo pod tym adresem.

Polityka.pl – strefa wolna od hejtu!

 

Szanowni Czytelnicy, Drodzy Użytkownicy naszego Serwisu Internetowego!

Od wielu lat udostępniamy Państwu nasze Forum internetowe oraz przestrzeń blogową dla Waszych komentarzy – także tych krytycznych. Jesteśmy wdzięczni za wszystkie, które są merytoryczne. Zależy nam bardzo, aby Państwa wpisy nie utonęły w rosnącej fali internetowego hejtu i niechlujstwa.
 

Warto, aby serwis POLITYKA.PL pozostał miejscem wartościowej wymiany poglądów, gdzie toczą się dyskusje, nawet zażarte, ale pozbawione mowy nienawiści. Zależy nam na tym, abyśmy wzajemnie traktowali się z szacunkiem. Chcemy, aby POLITYKA.PL była miejscem wolnym od radykalizmów i anonimowej, bezsensownej brutalności.
 

Słowem: zapraszamy serdecznie do dyskusji na naszych forach internetowych, do wyrażania opinii, polemik, do ocen, ale w formie przyjętej między kulturalnymi ludźmi. Kto chce się wyżyć – zapraszamy na inne portale. Być może to walka z wiatrakami, ale spróbujemy. Mamy dość językowych i emocjonalnych śmieci zasypujących plac wolności, jakim miał być i może być internet.

OBCHODY ROCZNICY SMOLEŃSKIEJ NADCHODZĄ...

(1)
2013-04-09 11:23 | black jack
Wczoraj oglądałem u Elizy Michalik (SUPERSTACJA) wystąpienie Wasrmanówny, córki prokuratora z Kr. "poległego pod Smoleńskiem" (brzmi jak z opisu kampanii napoleońskiej ;) i patrząc na jej wypowiedź, cały czas odnosiłem wrażenie, że sama nie wierzy w to co mówi i że ma świadomość, że ta cała planowana, kolejna zadyma ma jedynie cel polityczny, a uczczenie ofiar jest na jakimś bardzo odległym miejscu. Ciągle, to tylko moje subiektywne wrażenie, pytana o teorie wygłaszane przez komisję Maciarewicza, potwierdzala je, ale w oczach i w kąciku ust pojawiał sie cień autoironicznego usmiechu, w stylu - co ja tu wygaduję. No przecież nie jest możliwe żeby inteligentna osoba (na taką wyglada) mogła inczej niż cynicznie potwierdzać te wszystkie banialuki. Może się mylę, może to tylko próba przeniesienia moich własnych poglądów na kogoś innego? może "ONI" naprawdę w to wierzą?